Stein am Rhein

Stein am Rhein – miejscowość jak z bajki,
w której naprawdę można się zakochać

Kiedy myślicie o Szwajcarii, przed oczami pojawiają się zapewne ośnieżone alpejskie szczyty, perfekcyjnie działające pociągi, sery z większą liczbą dziur niż niejedna teoria spiskowa i czekolada, której trudno odmówić. Ale Szwajcaria potrafi zaskakiwać. Chcę dziś zabrać Was w wirtualną podróż do Stein am Rhein, klejnotu nad dolnym biegiem Renu, który wygląda jak niesamowite miejsce z ilustrowanej bajki. 

Znajdziecie tu m.in. kolorowe, malowane fasady domów, wyjątkowo pyszne restauracje i zamek na wzgórzu, z którego widok zapiera dech w piersiach. Ale wróćmy do początku, i choć czekaliście na ten wpis jak na kawałek prawdziwej szwajcarskiej czekolady – słodko i z niecierpliwością oraz utęsknieniem, to jestem pewien, że na koniec uznacie, że warto było czekać, ale najlepiej przekonajcie się o tym sami, dobrej lektury!

A jak Atrakcje Stein am Rhein

Już pierwszy spacer po Starym Mieście sprawia, że człowiek odruchowo sięga po aparat fotograficzny, a chwilę później zaczyna zastanawiać się, czy przypadkiem nie trafił na plan filmowy.

Serce miasteczka tworzy niewielkie, ale zachwycająca Stare Miasto pełne drewniano-szachulcowych domów, których historia sięga nawet XV i XVI wieku. Jednak to nie wiek budynków robi największe wrażenie, lecz ich fasady. Każda z nich opowiada własną historię. Znajdziemy tu sceny z mitologii, odniesienia do dawnych zawodów czy wydarzeń historycznych. To trochę jak Instagram sprzed kilkuset lat – tylko zamiast filtrów były ręcznie malowane dzieła sztuki na budynkach.

Nic dziwnego, że Stein am Rhein otrzymało prestiżową nagrodę Wakker za wzorową ochronę zabytkowej architektury. Co więcej, większość starego miasta pozostaje strefą pieszą, dzięki czemu można chłonąć atmosferę tego miejsca bez hałasu samochodów. Cisza jest tu niemal tak cenna jak szwajcarskie zegarki.

Autentyczność zabudowy sprawiła również, że miasteczko wielokrotnie stawało się planem filmowym dla produkcji historycznych i baśniowych. Spacerując po uliczkach, naprawdę można mieć wrażenie, że za rogiem zaraz pojawi się rycerz, kupiec albo przynajmniej ktoś sprzedający eliksir na wieczną młodość i zachwyt Szwajcarią.

Kolejnym obowiązkowym punktem obok Starego Miasta jest dawne opactwo benedyktynów. To właśnie jego przeniesienie w 1007 roku dało początek rozwojowi miejscowości. Gotyckie wnętrza, krużganki, freski i dawny refektarz sprawiają, że czas zwalnia tutaj do średniowiecznego tempa. Można być pewnym, że aparat fotograficzny pokocha to miejsce.

A skoro mowa o klasykach gatunku – czas na zamek. Położony na wzgórzu zamek Hohenklingen został zbudowany około 1225 roku i należy do nielicznych twierdz regionu, które nigdy nie zostały zniszczone przez działania wojenne. Przez wieki pełnił funkcje obronne i administracyjne, a dziś przyciąga przede wszystkim jednym pięknym widokiem. Z góry rozciąga się panorama na Stein am Rhein, błękitne wody Renu, Jezioro Bodeńskie oraz zielone wzgórza. To właśnie tutaj powstają piękne zdjęcia i momenty zachwytów, które pozostają z Wami na zawsze.

Jeżeli lubicie miejsca z nutą tajemnicy, koniecznie odwiedźcie Hexenturm, czyli Wieżę Wiedźm. W średniowieczu pełniła funkcję więzienia dla osób oskarżanych o czary oraz dla złodziei. To mniej bajkowa, ale równie fascynująca część historii miasta, przypominająca, że za pięknymi fasadami często kryją się opowieści o znacznie mroczniejszym charakterze. To miejsce pozwala odkryć trochę mroczniejszą stronę miasteczka.

B jak Bodeńskie Jezioro i Ren

Jednak Stein am Rhein to nie tylko zabytki. To również miejsca, w których warto po prostu zwolnić. Spacer wzdłuż Renu działa lepiej niż niejeden poradnik o work-life balance. Szum wody, spokojna atmosfera i malownicze krajobrazy sprawiają, że nawet najbardziej zabiegani podróżnicy zaczynają chodzić wolniej. A jeśli nie zwolnią sami, to zrobią to za nich widoki, przy których każdy będzie musiał się zatrzymać, choćby na moment.

To właśnie tutaj Ren opuszcza Jezioro Bodeńskie, tworząc niezwykle malowniczą scenerię. Polecam także wybrać się na rejs po rzece. Perspektywa miasteczka oglądanego z pokładu łodzi pozwala odkryć jego zupełnie inne oblicze. To jedna z tych atrakcji, które zostają w pamięci długo po powrocie do domu. O szczegółach opowiem jednak przy okazji kolejnej podróżniczej historii.

C jak ceny, cenne informacje i czas na coś pysznego

Po całym dniu spacerowania między średniowiecznymi kamienicami, wspinania się do zamku i fotografowania kolejnych bajkowych fasad przychodzi moment, kiedy organizm wysyła bardzo jasny komunikat: „historia historią, ale teraz poproszę coś do jedzenia i chwilę odpoczynku w hotelu”.

W Stein am Rhein znalazłem idealny adres na kulinarną przerwę. Restauracja znajduje się tuż nad Renem, a widok z tarasu sprawiają, że nawet zwykła kawa smakuje odrobinę lepiej. A może to po prostu magia tego miejsca?

Tutejsza kuchnia opiera się na regionalnych produktach i sezonowych składnikach, ale wyraźnie czuć w niej również francuskie inspiracje. Miejsce to słynie od lat słynie przede wszystkim z dań rybnych i należy do prestiżowego stowarzyszenia „Zum Goldenen Fisch”, zrzeszającego najlepsze restauracje specjalizujące się w rybach w całej Szwajcarii.

Jeżeli miałbym wskazać dania, których warto spróbować, na pierwszym miejscu znalazłby się lokalny Staaner Fischtopf – aromatyczny rybny kociołek będący jedną ze specjalności restauracji. Świetnym wyborem jest również filet z sandacza po rheinfelsku (Zanderfilet nach Rheinfelsart), a także świeże ryby zależne od aktualnego połowu. To właśnie takie dania najlepiej oddają charakter regionu położonego między Renem a Jeziorem Bodeńskim.

Dla miłośników klasycznej kuchni szwajcarskiej i europejskiej znajdą się również wysokiej jakości mięsa, tatar wołowy czy sezonowe propozycje szefa kuchni. A na deser? Jeśli zobaczycie w karcie tarte tatin lub crème brûlée, nie wahajcie się ani chwili. Zwiedzanie średniowiecznych miasteczek spala kalorie, a przynajmniej taką wersję wydarzeń przyjmijmy na potrzeby tego wpisu.

No dobrze, jesteśmy w Szwajcarii, więc pytanie o ceny pojawia się szybciej niż pytanie o pogodę. Za danie główne w Rheinfels należy liczyć średnio około 45–65 CHF, natomiast lunchowe propozycje zaczynają się od około 26,50 CHF. Średni rachunek za osobę przy pełnym obiedzie z napojem wynosi około 60–70 CHF. To poziom typowy dla dobrej restauracji w turystycznej części Szwajcarii. Czy jest tanio? Dla wielu Polaków pewnie nie, ale czy warto?

Zdecydowanie tak. Bo czasami płaci się nie tylko za posiłek, ale również za klimat miejsca i widok na spokojnie płynący Ren, zabytkowe mury pamiętające setki lat historii i atmosfer, w której chciałoby się pozostać na dłużej. A uwierzcie mi – takie wspomnienia wyjątkowo trudno przeliczyć na franki.

Warto pamiętać, że Stein am Rhein leży w kantonie Szafuza (Schaffhausen). Miasteczko jest łatwo dostępne koleją, a z Zurychu dotrzecie tu w mniej niż godzinę. Warto zaplanować sobie minimum cały dzień na zwiedzanie, bo zakamarki tego niewielkiego miasteczka skrywają wiele urokliwych miejsc.

Przyjeżdżając tu, warto mieć ze sobą Swiss Travel Pass – wyjątkową kartę dla turystów, która zapewnia nieograniczone podróże transportem publicznym: kolejami, autobusami, tramwajami i statkami po jeziorach i rzekach. Daje to pełną swobodę przemieszczania się po całym kraju.

Dodatkowo Swiss Travel Pass gwarantuje bezpłatny wstęp do ponad 500 muzeów w całej Szwajcarii – jeśli po wizycie w Stein am Rhein zechcecie poznać więcej zamków, muzeów regionalnych czy galerii, warto wiedzieć, że z tą kartą wiele z nich odwiedzicie bez dopłat.

Zürich, Swiss Travel Pass E-Ticket

Ponadto posiadanie tej karty zapewnia zwykle zniżki do ok. 50 % na wybrane kolejki górskie i wyciągi, a na kilka szwajcarskich tras – nawet darmowy wjazd. W miastach nie musicie kupować osobnych biletów tramwajowych czy autobusowych. Dzięki temu Swiss Travel Pass to nie tylko narzędzie do wygodnego dotarcia do Stein am Rhein, ale też sposób na bardziej ekonomiczne zwiedzanie całej Szwajcarii.

W Stein am Rhein zatrzymałem się w Hotelu Rheinfels. Położony jest on w centrum miasteczka i mieści się w zabytkowym budynku z XIV wieku i ma bardzo intrygujący klimat. Znajduje się tu również wspomniana wcześniej restauracja z dużym tarasem i pięknym widokiem na rzekę.

W hotelu oczywiście można korzystać z bezpłatnego Wi-Fi. Choć mój pokój był wyposażony w wygodne łóżko, telewizor i minibar, to i tak widok z okna na rzekę skupiał całą moją uwagę. Dużym plusem jest też lokalizacja – hotel oddalony jest od pięknego Starego Miasta o kilka minut spacerem, około 300 metrów od klasztoru św. Jerzego i 900 metrów od zamku Hohenklingen. To idealna baza wypadowa do poznania tej urokliwej części Szwajcarii.

Dlaczego warto tu przyjechać?

Stein am Rhein jest miejscem, które trudno porównać z czymkolwiek innym. Po całym dniu zwiedzania można mieć wrażenie, że cofnęliśmy się o kilka stuleci. Różnica polega jedynie na tym, że po drodze nadal znajdziemy świetną kawę, dobrą restaurację i Wi-Fi dla tych, którzy nie potrafią całkowicie odłączyć się od reszty świata. Zjecie tu pyszne lody i kupicie unikatowe pamiątki.

To idealny kierunek na romantyczny weekend, rodzinny wyjazd lub spokojny przystanek podczas większej podróży po Szwajcarii. A gdy zapadnie zmrok, dzieje się coś wyjątkowego. Oświetlone freski, brukowane uliczki i spokojnie płynący Ren tworzą atmosferę niczym z filmu fantasy. Takiego, w którym bohater jeszcze nie wie, że za chwilę rozpocznie największą przygodę swojego życia i właśnie dlatego Stein am Rhein nie jest po prostu kolejnym punktem na mapie. To miejsce, które przypomina, że czasami najpiękniejsze podróże zaczynają się tam, gdzie kończą się nasze wyobrażenia o danym kraju.

Moja podróż do Szwajcarii odbyła się na zaproszenie My Switzerland. Dziękuję za niezwykłą gościnność, życzliwość oraz każdy moment, który uczynił tę wyprawę tak wyjątkową. To były dni pełne inspiracji, zachwytu i wspomnień, które zostaną ze mną na długo. 

Bądź na bieżąco!

Śledź moje wyprawy: ZOBACZ WYPRAWY
Więcej zdjęć znajdziesz na INSTAGRAMIE
 Zajrzyj również na mojego FACEBOOKA 
 Podobał Ci się wpis? Zostań moim Patronem 

linia

Blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA Team, Halinie Piórkowskiej-Karuś oraz Narodowej Organizacji Turystycznej Szwajcarii.

DZIĘKUJĘ WAM

#swisstravelsystem #ineedswitzerland #inlovewithswitzerland