Wszystkie wpisy, których autorem jest admin

Rafał Bil Agencja Fotograficzno - Szkoleniowa www.rafalbil.eu

Tajemnice Sądu Najwyższego Izraela

Wędrując po różnych zakątkach Izraela trafiliśmy też do Sądu Najwyższego, który jest najwyższą instancją systemu sądownictwa tego państwa. Jego siedziba znajduje się obecnie w Jerozolimie. Sąd Najwyższy swoim zasięgiem obejmuje cały kraj oraz terytoria okupowane przez Izrael. Budynek ten jest dziełem rodziny Rothschildów, kryje w sobie wiele tajemnic i zagadek na które dziś postaramy się znaleźć odpowiedzi. Mamy nadzieję, że podróż w to miejsce będzie dla Was intrygująca równie bardzo jak była dla Nas. Dziś zabieramy Was na spacer do pomieszczeń Sądu Najwyższego Izraela. Dowiecie się co skrywają w sobie sale sądowe oraz  jakie symbole ukryto w całym budynku. Poznajcie tajemnicze korytarze tego miejsca. 

Podczas naszej wizyty w tym miejscu poznaliśmy szczegóły negocjacji Rothschildów z rządem Izraela. Pewnie nie wiecie, że zgoda na wykonanie budynku wiązało się z kilkoma warunkami, które jasno postawili hojni ofiarodawcy. Rothschildowie zastrzegli sobie, że to oni dokonają wyboru działki, będą korzystać z usług wyłącznie własnego architekta, któremu nikt w pracy nie będzie nic narzucał. Tajemnicą owiana została również cena budowy budynku, którą znali wyłącznie Rotshildowie. Istnieje też teoria, w której założono, że budynek Sądu Najwyższego jest świątynią masońskiej tajemnej religii i został zbudowany przez elity dla elit. Skąd takie hipotezy? Postaramy się dziś Wam na te pytanie odpowiedzieć, a wnioski wyciągniecie sami.

Sami oceńcie na ile przedstawione Wam dziś wiadomości to fakty, a na ile mity dla lubiących historie spiskowe dziejów. Tytułem wprowadzenia przedstawiamy kilka informacji, a mianowicie sam budynek Sądu Najwyższego Izraela zbudowano w 1992 roku, a jego siedziba mieści się naprzeciwko Knesetu (izraelskiego parlamentu). Jego charakterystyczna architektura została poddana ogromnej krytyce, ze względu na sprzeciw architektów przeciwko nowemu, lekkiemu stylowi, rażąco odbiegającemu się od zabudowy starej Jerozolimy. Pomimo krytyki, warunki finansowania i budowy zmuszały do akceptacji innowacyjnych wówczas rozwiązań. Finalnie powstały budynek, jest interesującą bryłą w której zastosowano wiele ciekawych rozwiązań.

Powyżej znajduje się obraz z ustaleń szczegółów dotyczących budowy budynku Sądu Najwyższego – znajduje się na nim m.in. Nathaniel Charles Jacob Rothschild – brytyjski bankier inwestycyjny i członek rodziny bankierów Rothschild. Zacząć chyba powinniśmy od pewnych wyjaśnień – kim tak naprawdę są Ci Rotshildowie i czy to oni rządzą światem? Rodzina Rothschild jest międzynarodową dynastią żydowską pochodzenia niemieckiego. Uchodzą oni za twórców międzynarodowej bankowości. Potomstwo Mayera Rothschilda Amschela jest rozsiane po całej Europie. Poprzez bliskie powiązania z elitami wielu państw, Rothschildowie stali się ukrytą siłą w większości wydarzeń politycznych w ciągu ostatnich stuleci. Alternatywni historycy twierdzą, że są oni częścią niesławnych 13 rodów Illuminati, wraz z Rockefellerami i Dupontami. Bez wątpienia Rothschildowie są jednymi z twórców ruchu syjonistycznego i jednymi z najbardziej aktywnych uczestników w tworzeniu państwa Izrael. James A. de Rothschild sfinansował Kneset, główny polityczny budynek Izraela. Natomiast izraelski Sąd Najwyższy, podarowany został przez angielską filantropkę Dorothy de Rothschild, która była członkinią dynastii Rothschildów.

Wróćmy jednak do analizy samego budynku Sądu Najwyższego, gdyż dzięki temu można dojść do ciekawych wniosków. Już po 14 minutach pobytu w budynku z łatwością szybko wskazać możemy powtarzające się tematy: oświetlenie, piramidy, wzniosłość, numery 13 lub 33 oraz falliczne symbole – być może zarzucicie nam, że jesteśmy zboczeni, ale niektóre elementy architektury, naszym okiem budzić mogą pewne niejednoznaczne skojarzenia. Skoro dziś zabraliśmy Was do miejsca skrywającego wiele tajemnic, to nie dziwcie się, podążamy dziś intrygującą ścieżką, prowadząca do oświecenia.

Wchodząc po schodach, stopniowo podążamy w stronę światła. Do pokonania mamy dokładnie trzy razy po 10 stopni, w sumie 30 schodów. Stanowią one symboliczne 30 pierwszych stopni masonerii, gdzie profan jest stopniowo uwalniany z głębin życia materialnego (ciemności) do mądrości i oświecenia (światła). Po prawej stronie schodów są stare skały przypominające mury starożytnej Jerozolimy, natomiast po lewej stronie jest gładka i nowoczesna ściana. To symboliczne połączenie ma ponadczasowy charakter okultystycznej nauki, doktryn, jakie zostały przekazane z czasów starożytności do dnia dzisiejszego. Po wejściu po schodach, zwiedzający mogą podziwiać przez wielkie okna widok  na panoramę  części Jerozolimy.

 

Kim są Sędziowie Sądu Najwyższego? Powoływani są przez prezydenta, spośród kandydatów przedstawionych mu przez specjalny komitet (składający się m.in. z ministra sprawiedliwości, członków Knesetu i części sędziów samego Sądu Najwyższego). O liczbie sędziów decyduje w uchwale Kneset – zwykle wynosi ona 12, choć liczba ta ulega zmianom – obecnie jest 15 sędziów. Zgodnie z zasadą wiążącego precedensu (stare decisis) – orzeczenia Sądu Najwyższego są wiążące dla każdego innego sądu, z wyjątkiem samego Sądu Najwyższego.

Zabierzemy Was również  na dziedziniec, gdzie można poczuć atmosferę odprężenia – woda, płynąca wąskim strumykiem nieustannie płynie w kierunku unikatowego kamienia, a jej szum pozwala się odprężyć. Sędziowie ze swych gabinetów oraz korytarzy, przy których mieszczą się ich miejsca pracy – mogą obserwować dziedziniec i też ma to swoje symboliczne znaczenie.

Na zewnątrz sali rozpraw znajdują się schody prowadzące na niższy poziom. Świątynia okultystyczna byłaby niekompletna bez opisanych poniżej elementów. W połowie schodów można ujrzeć kształt znany jako vesica piscis (reprezentujący m.in. żeńskie narządy płciowe). Dopełnieniem i symbolem płodności jest przenikający przez kolumnę symbol falliczny. Jest to oczywisty symbol płodności, związku istoty męskiej i żeńskiej. Uznacie, że interpretujemy to na wyrost? Na szczęście każdy ma swoją wyobraźnię i swój punkt widzenia.

Cele więzienne, sala sądowa i pokoje sędziów są umieszczone odpowiednio jedne nad drugimi, symbolizując trójdzielną naturę świata. Więźniowie tkwią w celach, symbolizujących uwięzienie w dolnym świecie materialnym. Sale rozpraw, umieszczone tuż nad celami więziennymi, reprezentują “wyższy świat”, gdzie boskość nawiązuje kontakt z ludźmi.

W salach sądowych, sędziowie są oświetleni poprzez naturalne źródło światła. Tak więc sędziowie, słuchając błagania mas, znajdują się bezustannie w promieniach boskiego światła. Po przesłuchaniach, sędziowie udają się do swych pokoi, położonych bezpośrednio nad salą sądową. Symbolicznie “wstępują” do boskiego świata. Kiedy zostanie podjęta decyzja, schodzą, niosąc oświecenie do niższego świata.

Kolejnym intrygującym miejscem w Sądzie Najwyższym Izraela jest biblioteka. Wbudowana w posadzkę linia kieruje nas w stronę wejścia do biblioteki, która jest umiejscowiona tuż pod piramidą zwieńczającą budynek.

Biblioteka jest podzielona na trzy poziomy, symbolicznie reprezentujące ostatnie trzy stopnie wtajemniczenia. Pierwszy poziom jest zarezerwowany dla prawników, drugi jest zarezerwowany dla sędziów, natomiast na trzecim poziomie przebywać mogą tylko emerytowani sędziowie. Sposób funkcjonowania biblioteki – gdzie niektóre informacje są wyłącznym przywilejem kilku wybranych – jest ściśle związany z funkcjonowaniem praw okultystycznych, gdzie dostęp do kolejnych stopni nauki jest uzależniony od pomyślnego zaliczenia poprzednich.

Biblioteka zawiera akty prawne i sądowe , oraz prace o tematyce filozoficznej i duchowej. Nie ma wątpliwości, iż księgi z najwyższych półek zawierają ogromne bogactwo wiedzy ezoterycznej. Tuż nad najwyższym poziomem biblioteki (reprezentującym 33 poziom Masonerii) znajduje się podstawa zwieńczającej budynek piramidy. W tym właśnie miejscu symbolicznie kończy się strefa Masonerii i rozpoczyna się ukryty porządek Iluminatów. Istnieje również założenie, że piramida została zainspirowana Grobem Zachariasza i Grobem Absaloma z Doliny Cedron w Jerozolimie i naszym zdaniem tu również można dopatrzeć się p. Tuż pod wierzchołkiem piramidy, w posadzce, możemy znaleźć ciekawe wzory  geometryczne.

Na każdej ścianie piramidy znajduje się otwór reprezentujący tzw. Wszystkowidzące Oko nazywane również Okiem Opatrzności. Jest to symbol oka otoczonego przez promienie światła lub glorii, zwykle zamknięte w trójkącie, które jest także przypomnieniem, że działania masonów są zawsze obserwowane przez Boga.

Spacerując kolejnymi korytarzami natrafić możemy na różnego rodzaju mozajki, jedną z nich jest mozaika pochodząca ze starożytnej synagogi Hamata Gadera. Bez wątpienia te elementy są dla całości budynku ciekawym uzupełnieniem.

Dziś pokazaliśmy Wam jak architektura może odzwierciedlać koncepcje sprawiedliwości i prawa. Jest jednak jasne, że architektura budowli nieść za sobą za sobą może tajemnice i ciekawą symbolikę dotyczącą niekiedy duchowości czy osiągnięcia oświecenia. Czy doszukiwanie się tu połączenia pogańskich rytuałów przeplatanych ze sferą ezoteryczności jest wiarygodne – oceńcie sami. Bez wątpienia ezoteryczne znaczenie tego budynku odkrywać może dla wtajemniczonych sekret, kto posiada realną władzę na świecie. Izrael to kraj, który nas już dawno zainspirował i polecamy Wam wraz z nami odkrywać Jego tajemnice. Zapraszamy do zobaczenia naszego wpisu o Izraelu – znajdziecie go tutaj.

 Bądź na bieżąco, polub już dziś nasz profil na FACEBOOK’u

 Zobacz też CO WARTO ZOBACZYĆ W INNYCH MIEJSCACH

Śledź nas na INSTAGRAMIE

 

 

WYNIKI KONKURSU

Jakiś czas temu ogłosiliśmy konkurs w którym do wygrania była sesja fotograficzna. Dziś mamy dla Was wyniki. Przede wszystkim dziękujemy Wam za polubienia i tak dużą liczbę zgłoszeń. Wybór najwłaściwszej osoby/grupy był dla nas trudny, gdyż wiele pomysłów było bardzo inspirujących i ciekawych. W naszym challenge’u,  wygrało zgłoszenie, które wpłynęło od Pana Adama – z profesjonalnej sesji zdjęciowej skorzystają członkowie ZESPOŁU LUDOWEGO, którego skład liczy do 70 osób. Sama sesja odbędzie się na przełomie wiosny i lata – mamy jeszcze kilka słów argumentacji. Przede wszystkim dzięki naszym zdjęciom to spora grupa ludzi ucieszy się z naszych fotografii, a głównie to lubimy w robieniu zdjęć, by dawać radość innym. Drugi argument to sama tematyka sesji, spójna i interesująca sesja zespołu w strojach ludowych w sadach czy skansenie da bardzo fajne efekty wizualne. Poniżej zamieszczamy szczegóły naszego konkursu, a podejmując decyzję doceniliśmy kreatywność Zespołu, któremu GRATULUJEMY!!!

Konkurs na sesję fotograficzną

Konkurs na sesję fotograficzną

KONKURS NA NOWY ROK – CZAS NA NOWE WYZWANIA!!!
Szczególnie, że w tym wyzwaniu możecie tylko zyskać.

Przede wszystkim zacznijmy od NAGRODY, czyli bezpłatnej, PROFESJONALNEJ SESJI ZDJĘCIOWEJ, którą zdobędziecie przy odrobinie szczęścia 📷

Aby wziąć udział w tym challenge’u, polub nasz fanpage do dnia 31.12.2018 r., chyba, że już to zrobiłeś/zrobiłaś, to ten punkt masz już z głowy. Link do naszego fanpage znajdziecie tutaj.

Napisz na nasz fanpage do końca starego roku jaką sesję zdjęciową chciałbyś/chciałabyś w NOWYM ROKU zrealizować. Pamiętajcie, że im bardziej ciekawy pomysł tym większe szanse, że wybierzemy właśnie CIEBIE. Kreatywność i inteligencja są tu kluczowe.

Jest jeszcze jednak jeden warunek. Aby uaktywnić konkurs – nasz fanpage musi mieć minimum 2019 polubień do końca tego roku, czyli za niecałe 3 dni, a brakuje około 70 lików!!! Także zaproś znajomych do polubienia naszego fanpage.

Czas start – zachęcamy do udostępniania i lajkowania

WYNIKI KONKURSU

#rafalbil #fotografia #nowyrok #challenge #wyzwania #konkurs #nagroda #profesjonalnasesja #lublin

Co warto zobaczyć w Izraelu?

Dziś zabieramy Was w podróż do Izraela. To kraj wyjątkowo różnorodny. Zimą możecie się tam kąpać w ciepłym morzu, a po kilku godzinach jazdy samochodem założyć narty i szaleć na zboczach gór. Kraj ten choć jest  niewielki, bo aż 14 razy mniejszy od Polski, to ma się czym poszczycić. Wiecie, że społeczeństwo Izraela uważa się za jedno z najlepiej wykształconych narodów na świecie? Spotkacie tu największą ilością inżynierów, naukowców i doktorów w przeliczeniu na mieszkańca. Izrael ma też jeden z najwyższych wskaźników stopni naukowych w stosunku do ogólnej liczby ludności. To tu powstał pierwszy telefon komórkowy oraz tu opracowano technologię poczty głosowej, tu stworzono też pierwsze oprogramowanie antywirusowe. Choć Izraelczycy posługują się dwoma językami urzędowymi: hebrajskim i arabskim to nie ma najmniejszego problemu by porozmawiać tu w języku angielskim. Ciekawostką jest to, że niewiele brakowało, a język polski byłby oficjalnym językiem w Izraelu, jednak ostatecznie w Knesecie zdecydowano inaczej. Zabieramy Was zatem wyjątkową podróż do miejsc, w których można się zakochać. Gotowi do podróży by poznać Izrael od A do Z? No to lecimy.

A jak Akka

Naszą przygodę z Izraelem zaczniemy od Akki – to miasto położone w Dystrykcie Północnym. Jest jednym ze starożytnych miast portowych, a sięga swą historią epoki brązu. Zespół zabytków Akki jest od 2001 roku umieszczony na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Otoczone jest potężnymi fortyfikacjami.  Zespół starej zabudowy Akki położony między murami obronnymi jest obszarem miejskim o wielkiej wartości historycznej, kulturowej i turystycznej. Jedna z ciekawszych atrakcji znajduje się pod cytadelą i dawnym brytyjskim więzieniem – odkryto tam kompleks podziemnych sal, które w przeszłości były wykorzystywane przez Zakon Rycerski Szpitalników. Były one od 1291 roku zasypane gruzami i dopiero niedawne badania archeologiczne odkryły ich istnienie. Na południe od cytadeli, znajduje się kolejna ciekawa atrakcja czyli tureckie łaźnie Hammam al-Basza. Zostały wybudowane w 1795 roku  i służyły do lat 40. XX wieku, a od 1954 roku jest tutaj muzeum. Ponadto warto zobaczyć tamtejszy cmentarz, gdyż nieco różni się od naszych miejsc pochówku. Akka jest też bardzo kontrastowa, obok pięknych miejsc znajdziemy bardzo klimatyczne, choć mniej urokliwe zakątki.

B jak bezpieczeństwo w Izraelu oraz Beit Guvrin–Maresha National Park

Mimo ciągle napiętej sytuacji politycznej w tej części świata, możemy uczciwie przyznać, że Izrael to stosunkowo bezpieczne i przyjazne turystom państwo. W przestrzeni publicznej faktycznie spotkamy wiele uzbrojonych w karabiny osób, są to zarówno mężczyźni jak i kobiety, bo Izrael rozpoznawalny jest na świecie m.in. właśnie z tego powodu, że angażuje kobiety w służbę wojskową, w miastach nie brakuje również kamer. Prawdą też jest to, że Izrael jest potęgą militarną w regionie. Natomiast należy pamiętać o konflikcie między Izraelem i Palestyną i tu trzeba wiedzieć, że regularnie mają miejsce różne incydenty zbrojne, lecz raczej nie są one kierowane w stronę turystów. Warto jest jednak śledzić bezpośrednio aktualną sytuację w Izraelu. Przydatne wiadomości dotyczące bezpieczeństwa znajdziecie na stronach polskiego MSZ i ewentualnych jego odpowiedników w innych krajach. Nasza ostatnia podróż nie obyła się bez niebezpiecznych incydentów, ale najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. O tym co niebezpiecznego nam się przydarzyło, dowiecie się w późniejszej części naszego wpisu.

Beit Guvrin–Maresha National Park

Do popularnych atrakcjach turystycznych Izraela należy również Park Narodowym Bet Guvrin-Maresha, który wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Znajdujące się tu jaskinie, które położone są jakieś około 30 km od Jerozolimy. Cały kompleks składa się z unikatowych wykopalisk oraz wspaniałych jaskiń, z których część była grobowcami. Chowano tu m.in. Sydończyków już od około II wieku n.e. To w tym miejscu znajdziemy doskonale zachowane greckie napisy i malowidła ścienne. Jaskinie służyły tu kiedyś celom mieszkalnym i wykuto wiele z nich już w czasach bizantyjskich. Na nas szczególnie dobre  wrażenie zrobiły tu jaskinie, które są ukrytymi perłami Izraela. Warto jednak wspomnieć tu również o pewnych kwestiach bezpieczeństwa, w niektórych jaskiniach możemy spotkać nietoperze, a te mogą być nosicielem wścieklizny. Zatem zanim wybierzemy się w podróż warto pomyśleć o szczepieniach.

C jak ceny

Skłamalibyśmy pisząc, że jest tu tanio – niestety nie jest. Orientacyjne ceny są jednak mocno zróżnicowane i zależą nie tylko od danego miasta, ale czasem i dzielnicy, inne ceny tych samych produktów znajdziecie w dzielnicach żydowskich, a inne np. w muzułmańskich. Tak dla orientacji napiszemy, że chleb może kosztować od około 10 NIS w górę, mały dżem z figi 9 NIS, Coca Cola może kosztować od 6 NIS za 2 litrową butelkę do nawet 12 NIS (czyli praktycznie dwukrotnie więcej i są to ceny w sklepach, więc na ceny restauracyjne trzeba doliczyć dodatkowe marże). Podobnie i za falafel zapłacimy od około 5 do 10 NIS. Obiad, którym można było się najeść kosztował nas w restauracjach od 80 do 160 NIS za osobę. Duże różnice są np. na wodach mineralnych od 5 NIS za 1,5 litra do nawet 20 NIS za 0.5 litra. Drogo wychodzą również alkohole, np. wódka Finlandia 0,7 litra to wydatek w sklepie rzędu 130 NIS, a piwo kosztuje od około 10 NIS, do nawet 25 NIS w typowo turystycznych sklepikach. Narodowym alkoholem natomiast jest tu anyż. Jeszcze tylko informacyjnie podamy, że 1 NIS to około 1 PLN, ale walutą którą płacić można w wielu miejscach jest nie tylko szekel, ale i mile widziany jest dolar. Na lokalnych straganach warto się targować, gdyż sprzedawcy celowo podają zawyżone ceny, by potem z łatwością zejść z nich czasem nawet do 20% czy 30% wartości pierwotnej ceny danej pamiątki.

D jak dystrykty

Dystrykty Izraela to jednostki administracyjne państwa Izrael. Obecnie wyodrębniono sześć dystryktów, nazywanych w języku hebrajskim mahoz i piętnaście poddystryktów nazywanych nafa. W każdym z poddystryktów znajdują się oczywiście miasta i wsie.

  1. Dystrykt Północny (Mehoz HaTzafon). Stolica dystryktu: Nazaret. Poddystrykty: Safed, Tyberiada, Jezreel, Akko, Golan (nie uznane przez ONZ za terytorium Izraela)
  2. Dystrykt Hajfa (Mehoz Hefa). Stolica dystryktu: Hajfa Poddystrykty: Hajfa, Hadera
  3. Dystrykt Centralny (Mehoz HaMerkaz). Stolica dystryktu: Ramla. Poddystrykty: Szaron, Petach Tikwa, Ramla, Rechowot
  4. Tel Awiw (Mehoz Tel-Awiw). Stolica dystryktu: Tel Awiw.
  5. Dystrykt Jerozolima (Mehoz Yerushalayim). Stolica dystryktu: Jerozolima.
  6. Dystrykt Południowy (Mehoz HaDarom). Stolica dystryktu: Beer Szewa. Poddystrykty: Aszkelon, Beer Szewa.
  7. Judea i Samaria (Jehuda we-Szomeron). Obszar pod administracją wojskową. Tereny te nie są jednak uznawane przez ONZ za część państwa Izrael. 

Żeby nie było, że zawsze zwiedzamy tylko miasta, to tym razem wybraliśmy się też do Cezarei. Jest to wieś położona w Samorządzie Regionu Chof ha-Karmel, w dystrykcie Hajfa, w Izraelu, gdzie specjalnie wybraliśmy się nad ruiny akweduktu, które są jedną z głównych atrakcji tego miejsca obok zatopionych ruin starożytnego portu udostępnionych w Podwodnym Parku Archeologicznym. Cezarea zasłynęła też jako Stolica Heroda i siedziba Piłata. W Cezarei zobaczycie jeden z najlepiej zachowanych kompleksów ruin starożytnych i średniowiecznych więc warto się tu wybrać choć raz.

E jak Ejlat

Ejlat to najbardziej na południe wysunięte miasto Izraela. Naszym zdaniem trzeba tu przylatywać poza sezonem np. w listopadzie przyjemna temperatura od 20 do 25 stopni oraz znacznie mniejsza liczba turystów sprawią, że jest to dla nas świetna alternatywa na jesienne czy zimowe dni i wieczory. Naturalnie będąc w Jerozolimie, można wybrać się do Ejlatu autem, podróż w jedną stronę potrwa około 4 godzin, a pokonamy trasę ponad 300km. Będąc już w tym mieście można mieć w zasięgu wzroku cztery kraje, których granice stykają się w tym miejscu: Izrael, Jordanię, Egipt i Arabię Saudyjską. Niezwykłe jest też tutaj delfinarium. Pewnie wyobrażacie sobie właśnie tresowane skaczące delfiny jak ma to miejsce np. na Teneryfie. Nic bardziej mylnego – to urokliwy park z piaszczystymi dróżkami i egzotyczną roślinnością, który prowadzi nad brzeg morza. Spacerując tam dotrze się prędzej czy później do kompleksu pomostów, z których można obserwować przepływające delfiny. Istnieje tu też opcja nurkowania, pamiętajcie tylko, że są to wolne zwierzęta, które jeśli zechcą odpłyną w morze – więc nie ma gwarancji ich zobaczenia. W mieście tym można również znaleźć coś dla fanów surfowania.

F jak falafel

Falafel to kotleciki z mielonej ciecierzycy smażone na głębokim oleju. Będąc w Izraelu nie sposób  jest nie spróbować tej potrawy.  Koniecznie wybierzcie się na ten izraelski klasyk, w tradycyjnym wydaniu otrzymacie  na talerzu smażone kotleciki z ciecierzycy z pietruszką, ale czasem i czosnkiem. Całość podawana jest zwykle w pysznej delikatnej picie. 

G jak Góra Oliwna

Jerozolimska Góra Oliwna jest najstarszym na świecie stale użytkowanym cmentarzem. Szukając różnych “naj”, często podkreśla się, że jest to też najsłynniejszy, największy, najważniejszy i chyba najdroższy cmentarz żydowski na świecie. Gdy staraliśmy się ustalić ceny – dowiedzieliśmy się, że obecnie miejsce kosztować może w granicach około 1-1,5 mln dolarów od osoby. Skąd takie ceny? Otóż wielu chrześcijan, wyznawców islamu czy judaizmu uważa, że to właśnie tutaj nastąpi Dzień Sądu Ostatecznego, a gdy przyjdzie Mesjasz, który wejdzie przez Złotą Bramę do Jerozolimy – wówczas zmarli zmartwychwstaną i będą mogli wstać oraz pójść w pierwszej kolejności za Nim, aby zostać osądzonym i trafić szczęśliwie do raju.  Miejsca na Górze Oliwnej jest coraz mniej, a chętnych coraz więcej, więc ceny grobów dochodzą tu do astronomicznych kwot. Na Górę Oliwną warto również wejść czy wjechać dla zobaczenia pięknej panoramy Starego Miasta Jerozolimy. Nie brakuje tu również narodowych drzewek jakim są właśnie drzewka oliwkowe, od których z resztą swą nazwę nosi sama góra. Jeśli macie więcej czasu, warto tu zabrać dobrą książkę i obserwować wschody lub zachody słońca.

H jak Hummus

Jeżeli ktoś nigdy nie próbował hummusu czyli pasty z ciecierzycy, czosnku, tahini, odrobiny oliwy i przypraw to nie zna smaku Izraela. Ciekawostką jest, że w sprzedaży dostępne są również lody o smaku humusowym i można je kupić np. w sklepikach w Jaffie. O samym humusie więcej można przeczytać w naszym wpisie klikając tutaj.  Dlatego nie będziemy przedłużać i przechodzimy do kolejnego punktu w odkrywaniu smaków, zapachów i kolorów Izraela.

I jak Izrael

Izrael (hebr. ‏מְדִינַת יִשְרָאֵל‎, arab. ‏دَوْلَةْ إِسْرَائِيل‎) to państwo na Bliskim Wschodzie położone w Azji Zachodniej na wschodnim brzegu Morza Śródziemnego. Graniczy na północy z Libanem, na północnym wschodzie z Syrią, na wschodzie z Jordanią i na południowym zachodzie z Egiptem. Przylega do niego również Palestyna, czyli Zachodni Brzeg oraz Strefa Gazy kontrolowane przez tymczasową strukturę administracyjną: Palestyńskie Władze Narodowe zwane potocznie Autonomią Palestyńską. W populacji liczącej niespełna 9 milionów ludzi, większość stanowią Żydzi, drugą grupę co do wielkości stanowią Arabowie kolejną grupą etniczną są m.in. Samarytanie. Warto też zaznaczyć, że często w Izraelu spotkamy symbole narodowej, flaga państwowa nawiązuje do tradycyjnej żydowskiej chusty modlitewnej talit i ma kształt białego prostokąta z dwoma poziomymi niebieskimi pasami. Pośrodku flagi jest natomiast umieszczona Gwiazda Dawida, która od setek lat pozostawała symbolem żydowskiej tożsamości narodowej. Oficjalnym herbem państwowym jest siedmioramienny świecznik czyli menora. Izrael jest pełny wielu barw i odcieni, dlatego dla fotografów jest zawsze kuszącym kierunkiem podróży.

J jak Jerozolima

Następnym miastem do którego Was zabieramy jest Jerozolima. W naszej ocenie jest to najpiękniejsze miasto Izraela, którego nie da się porównać z niczym innym na świecie. Klimat tego miejsca, jest nie tylko unikatowy na skalę światową, ale i przekonuje nas z każdą kolejną wizytą, że jeszcze tu wrócimy. Jeśli musielibyśmy wybrać tylko jedno jedyne miejsce, które absolutnie trzeba zobaczyć w Izraelu, to byłaby to zdecydowanie Jerozolima.  Oddalona jest od Tel Awiwu o około 70 km, ale i tam koniecznie się wybierzemy. Zachowajmy jednak pewną chronologię i najpierw skupmy się nad tym co warto zobaczyć właśnie w Jerozolimie, szczególnie, że  biorąc pod uwagę bardzo dobre drogi na trasie między tymi miastami, to sama podróż potrwa dosłownie chwilę. Wróćmy jednak do samej Jerozolimy, na samym początku polecamy zaparkować w okolicy starego miasta, choć nie ukrywamy nie jest to czasem łatwe, gdyż liczba miejsc parkingowych jest ograniczona. Gdy tylko wysiądziemy z auta od razu odczujemy taki klimat miasta, którego nie da się niczym zastąpić. Sama Jerozolima w większości zamieszkana jest przez Muzułmanów, dlatego będąc tam powinniśmy uszanować ich kulturę i nie nosić na sobie zbyt skąpych ubrań, podobnie gdy wejdziemy do ortodoksyjnych części miasta zamieszkiwanych przez Żydów, szczególnie np. wybierając się pod Ścianę Płaczu – miejscem, które skłania do bardzo głębokiej refleksji – nieważne jakiego jest się wyznania. Wyczuwa się tu pewien mistycyzm i bardzo podniosłą atmosferę, bez względu na porę roku, dnia, czy godzinę. Miejsce to nadaje wyjątkowość temu miastu. Magię Jerozolimy powoduje również zderzenie kilku różnych kultur. Jerozolima jest niesamowita i niekiedy trudna w odbiorze. Byliśmy już tu kilka razy, spędziliśmy wiele dni, a i tak jesteśmy przekonani, że zobaczyliśmy niewielki jej fragment. To co przed nami jeszcze ukrywa jest nadal intrygujące i powoduje, że na pewno jeszcze tu wrócimy. Jeżeli wybieracie się tu tylko na kilka dni  koniecznie musicie zobaczyć wspomnianą Ścianę Płaczu, szczególnie warto wybrać się tam po zachodzie słońca zwłaszcza w piątkowy wieczór, który rozpoczyna Szabat. Unikatowy jest też widok z Góry Oliwnej. Jak dla nas obowiązkowym punktem jest też niesamowicie kolorowy, lokalny targ, czyli Mahaneh Yehuda Market. Jeżeli Wam czas pozwoli wybierzcie się zobaczyć Kopułę na Skale i wzgórze Świątynne oraz Bazylika Grobu Świętego, niestety do samego grobu są ogromne kolejki, więc tu polecamy uzbroić się w cierpliwość. Wielu turystów lubi trasę tzw. drogi krzyżowej, określanej jako Via Dolorosa. Dlaczego napisaliśmy tzw. drogi wyjaśnimy potem w dalszej części wpisu. Sama Jerozolima to kolebka religii i jednocześnie największe miasto Izraela. Jest przez wielu uważana za najważniejszy na świecie ośrodek wiary judaistycznej, chrześcijańskiej i muzułmańskiej. Warto wybrać się również na Górę Oliwną z ogrodem Getsemani, w którym z samego szczytu wzgórza roztacza się panorama na całą Jerozolimę. Warto wybrać się też do Jad Waszem. Jest to muzeum poświęcone ofiarom Holocaustu. Ogromne wrażenie robi również Muzeum Izraela – największy i najwspanialszy tego typu obiekt w całym kraju. Można tak wymieniać i wymieniać, bo miejsc godnych polecenia jest naprawdę wiele, ale staramy się selekcjonować te najważniejsze i najbardziej atrakcyjne, gdybyście mieli ograniczenia czasowe. Niesamowite wrażenie na nas wywarły mury starego miasta w których mieści się tyle piękna, historii, zapachów, kolorów, że żadna relacja tego nie odda. Tam po prostu trzeba polecieć i zobaczyć to samemu, tylko bądźcie ostrożni – dlaczego – bo magia tego miasta uzależnia.

 

   

K jak kąpiel w Morzu Martwym

Morze Martwe jest najniższym miejscem na Ziemi – 422 m.p.p.m. Ludzie mogą tu unosić się na wodzie ze względu na jego niezwykle wysokie stężenie soli. Kąpiel w tej solance to wyjątkowe przeżycie, a samo uczucie unoszenia się na wodzie jest niezastąpione, szczególnie dla tych, którzy do tej pory myśleli, że nie potrafią pływać. Zdecydowanie polecamy wybrać się do miejscowości Ein Bokek, jest tam sprawdzona plaża. Podkreślić tu trzeba, że w Izraelu jest sporo niestrzeżonych plaż, które mogą okazać się bardzo niebezpieczne. Problem jest w tym, że dno w Morzu Martwym może okazać się zdradliwe. Warto też podkreślić dobroczynne aspekty dla naszego organizmu – powietrze jest tu bogatsze w tlen i mikroelementy. Pamiętajcie też, że błoto z tego morza uważa się za kosmetyczny cud.

L jak lokalny targ w Jerozolimie

Gdy w powietrzu unosić się będzie olbrzymia mieszanka zapachów przypraw, owoców, warzyw i kawy oraz gdy widzicie ogrom barw to zapewne trafiliście do lokalnego targu w Jerozolimie – Mahaneh Yehuda Market. Zgiełk, hałas, ciasnota, częste potrącanie łokciami, potwierdzą tylko, że właśnie trafiliście w to niesamowite miejsce, gdzie warto pojawić się, aby zakupić smaczne składniki do obiadu czy kolacji. Ta niesamowita mieszanka zapachów, smaków i kolorów przyciągnąć do siebie musi każdego kto szuka ciekawych zdjęć oraz chce zaspokoić swoje zmysły i znaleźć coś dla ducha, ale i dla ciała. 

M jak Masada

Masada – to forteca na pustyni, której ruiny uznaje się za „świętość Izraela”. Ta starożytna twierdza znajduje się na płaskowyżu  na wysokości 410 m n.p.m. Jej uroku dodają otaczające ją ze wszystkich stron urwiska. Dzieje Masady sprawiają, że miejsce to uznawane jest za symbol poświęcenia i bohaterskiego oporu stawianego Rzymianom przez Żydów w 73 roku. Obecnie by zobaczyć Masadę, która znajduje się na terenie parku narodowego możecie dotrzeć na dwa sposoby kolejką lub pieszo przez tzw. Wężową Ścieżką. Trasa piesza (biegnącą częściowa w górę, po zboczu) przeznaczona jest dla zaprawionych piechurów. Teren twierdzy został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.  

Lubicie zwiedzać starożytne miasta? Masada nie przypomina żadnych z tych, które znacie. By się do niej dostać, czeka was ponad godzinny trekking na szczyt góry (lub wjazd kolejką górską). Całą powierzchnię szczytu zajmują ruiny miasta wybudowanego przez króla Heroda. Pozostałości domów, kamienie i płaskorzeźby przepełnione są symboliką, o której słucha się w zachwycie, a dookoła rozciąga się wspaniała panorama na Morze Martwe i pustynię Negew.

N jak Negew

Negew to ogromna, wyżynna pustynia leżąca na południu Izraela. Występują tam jedynie rzeki okresowe, które niespodziewanie mogą zmyć dojazdowe drogi na południe z powierzchni ziemi. Podczas ostatniej naszej wizyty, mieliśmy też zaskakującą niespodziankę, okazało się że na trasie znajduje się bomba i policja nie puszczała aut i musieliśmy zmienić trasę i kierunek jazdy, ale mieliśmy to szczęście, że było kilka innych dróg, które tydzień później z uwagi na deszcze było całkowicie nieprzejezdnych. Dzięki temu udało nam się spotkać koziorożca nubijskiego. Bardzo chcieliśmy też sfotografować występujące tu onagery, niestety szansa na ich zobaczenie jest bardzo niewielka, gdyż na całej pustyni pozostało ich zaledwie kilkanaście – tym razem się nie udało, dlatego zmotywowani jesteśmy by tu jeszcze nie raz wrócić.

O jak ogrody Bahai w Hajfie

Wiszące ogrody bahaickie, uznane są za ósmy cud świata, powstały na zboczu góry Karmel. Budowano je około 14 lat, a prace nad nimi ukończono w 2001 roku. Przepełnione są  tropikalną roślinnością oraz urokliwymi fontannami. Punktem centralnym tego miejsca jest Mauzoleum Bába.  Ogrody zajmują stosunkowo niedużą powierzchnię około 0,2 km2. Na długości kilometra, po zboczu Karmel, pnie się 18 niezwykłych tarasów. Najwyżej położony punkt ogrodów znajduje się na wysokości 2500 m n.p.m. Cały obszar został wpisany na listę UNESCO i w naszej ocenie jest warty obejrzenia. Sama Hajfa to trzecie największe miasto Izraela, duże centrum uniwersyteckie, ważny port, a dla turystów to przede wszystkim centrum religijne bahaistów. Wg nas najpiękniejsze są tu oczywiście ogrody, a jeśli nie interesuje nas religia, to jest to dla nich samych po prostu warto tu przyjechać. Ogrody położone na kilkunastu poziomach, które tworzą swojego rodzaju tarasy i zadziwiać może Was precyzja i dbałość o szczegóły trawników czy kwiatów. Całość jest spójna i perfekcyjna, dzięki czemu miła dla oka. Hajfa ma również miejsca z przyjemnymi plażami, gdzie można odpocząć od zgiełku miasta.

P jak pogoda w Izraelu

Na wizytę w Izraelu polecamy 3 pory roku, wiosnę, zimę i ewentualnie późną – jesień ze względów temperaturowych oraz z uwagi na tłumy turystów odradzamy lato. Najlepiej naszym zdaniem wybrać się do Izraela, kiedy u nas jest zimno – czyli dokładnie tak jak robimy to my regularnie – w listopadzie czy grudniu. Głównym atutem jest możliwość zażywania kąpieli słonecznych, których niestety nie można doświadczyć wówczas w Polsce, ale i bardziej konkurencyjne ceny lotów czy noclegów.

R jak Rotschildowie

Rothschildowie to międzynarodowa rodzina Żydów, związana z bankowością i finansami, posiadająca bardzo silną pozycję w Europie. Uważana jest również za jedną z najpotężniejszych rodzin finansowych na świecie. Wartość ich majątku szacuje się na ponad 500 bilionów dolarów. Dziś zdradzimy Wam na ich temat niewiele. W nawiązaniu do wpisu o Izraelu wspomnimy tylko, że w 1957 Lord James  De Rotshild poinformował premiera Dawida Ben Guriona, że chce przekazać fundusze na budowę nowoczesnego budynku Knesetu postawił mu tylko kilka warunków, ale o tym napiszemy w oddzielnym wpisie już niebawem. Także obserwujcie nasz blog lub bądźcie z nami na bieżąco na naszym fanapage na facebooko – bo kolejny wpis jest tego wart.  Zdradzimy Wam tylko, że zabierzemy Was w podróż do Sądu Najwyższego w Jerozolimie i dzięki nam poznacie  jego tajemniczą symbolikę. Izraelski Sąd Najwyższy jest dziełem tylko jednej rodziny, zapewne domyślacie się już, że mowa o rodzie Rothschildów. Podczas negocjacji z rządem Izraela, Rothschildowie zgodzili się na oddanie budynku pod trzema warunkami: Rothschildowie dokonają wyboru działki, będą korzystać z własnego architekta oraz nikt nie pozna ceny budowy budynku. Powody, dla których postawiono te warunki są dosyć intrygujące – wielu twierdzi, że budynek Sądu Najwyższego jest Świątynią Masońskiej Tajemnej Religii i został zbudowany przez elity dla elit, ale o tym więcej niebawem.

S jak szabes

Szabes to „odpoczynek” – siódmy dzień tygodnia, jest dla Żydów dniem wypoczynku. Cotygodniowe święto trwające od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę, jedna z najważniejszych instytucji w życiu narodu żydowskiego. W piątek wieczorem urządza się uroczystą kolację. Gospodyni zapala przed rozpoczęciem szabatu dwie świece, odmawiając nad ich światłem błogosławieństwo. Ojciec rodziny odmawia przed posiłkiem kidusz. Jeden z traktatów Miszny wylicza aż 39 prac zakazanych w szabat. Zakaz pracy można złamać jedynie w przypadku zagrożenia życia lub opieki nad chorym. W szabat nie wolno się smucić ani wypowiadać słów rozpaczy. Na zakończenie szabatu odprawia się natomiast hawdalę. W szabes zawsze jest luźniej na drogach więc łatwiej jest wówczas się przemieszczać. Żydzi ortodoksyjni nie wykonują w Szabat czynności, które Halacha określa jako pracę w tym nie pójdą do sklepu kupić bułki czy do kiosku po gazety.

T jak Tel Awiw

Jadąc z Jerozolimy koniecznie musieliśmy zajrzeć i do Tel Awiwu. Zawsze warto porównać co się tu zmieniło od naszego ostatniego pobytu oraz uzupełnić to, czego zobaczyć i poznać wcześniej nie zdążyliśmy. Nasza relacja z pierwszego pobytu w tym mieście dostępna jest tutaj. Co dodatkowo warto zobaczyć w stolicy Izraela – na pewno Museum of Art – to muzeum zwane potocznie Modern Tel Awiw, wejście kosztuje tu 50 zł i jest warte swojej ceny, bo w zamian zobaczycie tam dzieła takich artystów jak: Picasso, Cezanne, Kandinsky, Van Gogh, Lichtenstein czy Warhol. A jeśli nie lubicie oglądać obrazów, to przynajmniej przyjdźcie zobaczyć samo muzeum z zewnątrz, gdyż jako bryła architektoniczna również zasługuje na uwagę. Jeśli czasu nie macie za wiele i spytacie nas co najbardziej podoba nam się w tym mieście – odpowiemy, że Jaffa, czyli licząca sobie ponad 3500 lat osada, która aktualnie jest dzielnicą liczącego sobie zaledwie 100 lat Tel Awiwu. Samo miasto Tel Awiw to nowoczesna, elegancka metropolia, która w zestawieniu z jej starą częścią powinna się spodobać każdemu. Tel Awiw jest najbardziej metropolijnym miastem Izraela. Tu wreszcie są też piękne plaże i smaczne restauracyjne jedzenie. Miasto, w którym każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Będąc w Tel Awiwie od razu zauważyć można, że jest to miasto tętniące życiem, nowoczesne, całkowicie odmienne od Jerozolimy. Wyjątkowy jest tu deptak, którym warto udać się na spacer – promenada Tayelet. W centralnej część metropolii znajdziemy tzw. „Białe Miasto” – to około 4000 śnieżnobiałych budynków wzniesionych w stylu Bauhaus i tam też się przespacerujcie. W stolicy zachaczyć też warto o jeden z najstarszych na świecie portów rybackich oraz XII-wieczny meczet Al-Mahmudijja. Wszystko to sprawia, że warto się tu wybrać.

V jak Via Dolorosa czyli jeden wielki fake


Via Dolorosa to Droga Krzyżowa – zapewne wielu zaskoczy jej obecny wygląd w konfrontacji z naszymi wyobrażeniami o tym miejscu. Nie mniej jednak jest to żelazny punkt programu wielu chrześcijańskich pielgrzymek w Jerozolimie. Mało kto jednak uświadamia wiernych, że topografia Świętego Miasta z czasów Nowego Testamentu nie do końca pokrywa się obecnym układem murów, ulic i placów, a archeolodzy twierdzą, że dzisiejsza Via Dolorosa nie ma w rzeczywistości nic wspólnego z drogą, którą pokonywał Jezus krocząc na górę Golgotę. Współcześnie droga krzyżowa przebiega przez tętniące życiem miasto, pełne turystów i mieszkańców. 

 

W jak warzywa 

Izraelczycy chwalą się, że ich warzywa czy owoce są najlepsze na świecie. Ponoć ma to związek z doskonałej jakości glebą, dużą ilością nasłonecznienia i dobrego klimatu pod uprawy. Większość uprawianych tu warzyw i owoców jest średniej wielkości, ale na targach można znaleźć np. rzodkiewki wielkości jabłek czy buraków.

Z jak zatar

Obok warzyw wyjątkowe są w tej części świata również przyprawy. Szczególnie warto polecić zatar – jest to mieszanka przypraw – tymianku, prażonego sezamu i sumaku. Samo słowo za’atar w języku arabskim oznacza tymianek, ale jest też używane do określenia popularnej tu  przyprawy. Zatar wykorzystuje się do marynowania i doprawiania mięs i warzyw, do dipów, do doprawiania kanapek np. z kurczakiem czy serem kozim. Można go wymieszać z oliwą i odrobiną hummusu i smarować pity, czy dodawać do zup. Z resztą Izrael znany jest z wielu przypraw, których jest pełno na lokalnych bazarach i świetnie sprawdzą się jako drobny prezent gdy wrócimy z Izraela. Tymczasem, gdy już wiecie czym pachnie i jakie barwy ma Izrael, wracamy do Polski i zachęcamy Was, by śledzić nas na bieżąco, gdyż niebawem kolejne wpisy z naszych podróży.

 

 Bądź na bieżąco, polub już dziś nasz profil na FACEBOOK’u

 Zobacz też CO WARTO ZOBACZYĆ W INNYCH MIEJSCACH

Śledź nas na INSTAGRAMIE

 

linia

kontakt#rafalpodrozuje #fotografia #israel #travel
#najlepszyfotograflublin #cowartozobaczycwizraelu 
 #agencjafotograficznoszkoleniowa #rafalbil #rafalfotografuje 

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil

Photo Vogue Festival 2018

Od wczoraj w Mediolanie trwa kolejna edycja Photo Vogue FestivalW sobotę, 15-tego listopada rozpoczęła się jedna z największych imprez fotograficzno-modowych Włoch. W tym roku szansę na pokazanie swojej twórczości miał praktycznie każdy fotograf. Ogromna grupa utalentowanych fotografów chciała skorzystać z opcji zaprezentowania swojego portfolio. Aby pomóc szczęściu i móc zrealizować taką życiową szansę wystarczyło do dnia 31 października na adres e-mail pvf@condenast.it wysłać portoflio (wybrane około 10/15 zdjęć w formacie pdf), do której niezbędnym  było dołączenie biografii, podanie numeru kontaktowego i linku do własnej strony internetowej. Szczęśliwców wybranych przez zespół Vogue Italia zaproszono do Mediolanu i dziś możemy oglądać m.in. ich wystawy.

To wyjątkowe wydarzenie trwa tylko kilka dni, a swym zasięgiem obejmuje praktycznie całe miasto. Wcześniejsze edycje zawsze kończyły się dużym sukcesem zarówno w ocenie krytyków jak i publiczności więc pewnie i ta będzie wyjątkowa i warta śledzenia. Poniżej mapa z oznaczeniem miejsc wartych odwiedzenia w okresie festiwalu.

Program Photo Vogue Festival znajdziecie tutaj
Więcej informacji na temat wystaw znajdziecie tutaj

linia

Bądź na bieżąco, polub już dziś nasz profil na FACEBOOK’u

sesja-vogue-elegant

 #vogue italia #photo vogue festival #fotograf lublin #fotografia lublin
#szkolenia fotograficzne #najlepszy fotograf lublin
#agencja fotograficzno szkoleniowa w lublinie

 

logo-vogue

,

 
 

Orły Fotografii

Nasz facebook’owy licznik przekroczył właśnie liczbę 1900 fanów!!! Dziękujemy Wam, że ta liczba stale rośnie i serdecznie Was pozdrawiamy. Miło jest nam również, że zostaliśmy laureatami ORŁÓW FOTOGRAFII, to wszystko dzięki Waszym opiniom, referencjom, polubieniom – miło, że doceniacie to wszystko co dla Was prosto z serducha robimy. Do zobaczenia na sesjach zdjęciowych lub szkoleniach fotograficznych. 


#1900 like #rafalbilfotografia #fotograflublin
#najlepszyfotograflublin #fotografialublin 

Anioły nad Lublinem na 600-lecie fresków w Kaplicy Trójcy Świętej

Dziś słów kilka na temat instalacji, które zawisły już jakiś czas temu w Lublinie. Cofnijmy się najpierw o jakieś 600 lat – wówczas ukończono przepiękne freski w Kaplicy Trójcy Świętej na Zamku Lubelskim w Lublinie i od tego trzeba byłoby zacząć. Miejsce warte zobaczenia, polecenia oraz ponownego odwiedzenia i to bezdyskusyjnie. W związku z obchodzoną rocznicą w przestrzeni Lublina pojawiły się dwa archanioły mające nawiązać swoim wizerunkiem do tych z Kaplicy. Figury aniołów można oglądać nad deptakiem i na Starym Mieście jeszcze przez jakiś czas, ale w naszej subiektywnej ocenie, jak nie zobaczycie, to dużo nie stracicie. O ile przykład unikatowego na skalę europejską połączenia ducha wschodu i zachodu zawartego na freskach w kaplicy budzi nasz podziw, tak wiszące anioły w Lublinie nas nie porwały. Być może jeszcze nie nasz czas na podróże do nieba. Z resztą sami zobaczcie i oceńcie te aniołki, a pewnie wiele osób wolałoby widzieć w Lublinie te od Victoria Secret.


 

 #rafalbil #fotografia  #lublin  #kaplica #zameklubelski #lubelskie

linia

Wszelkie prawa zastrzeżone © fot. Rafał Bil

 Bądź na bieżąco, polub już dziś nasz profil na FACEBOOK’u

 Zobacz też CO WARTO ZOBACZYĆ W INNYCH MIEJSCACH

Śledź nas na INSTAGRAMIE

 

 

Europejski Festiwal Smaku 2018

Europejski Festiwal Smaku 2018

logo_festiwal-smakow

Właśnie zakończyła się kolejna edycja Europejskiego Festiwalu Smaku  w Lublinie. Czas zatem na ocenę bogactwa smaków, kolorów i zapachów, która zawsze sprawia, że podczas tej imprezy, nie może nas brakować. Dziś subiektywnie przybliżymy Wam, co nasze  obiektywne szkła aparatów widziały podczas tej imprezy. Już po raz trzeci producenci z regionu lubelskiego mogli pochwalić się swoimi wyrobami i zwrócić na nie uwagę uczestnikom Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie rywalizując o tytuł Najlepszego Smaku Lubelszczyzny 2018. Sami zobaczcie jak było i oceńcie Starą Kurwicę, ale i nie tylko….

Jak zapewniali organizatorzy w 2018 roku festiwalowy Lublin miał smak niepodległości. W tym roku festiwal łączył smaki miasta i regionu z koncertami, wystawami, literaturą i teatrem. Całość imprezy poświęcono barwnej epoce określanej jako lata „Dwudzieste Międzywojenne”. Godnymi polecenia punktami imprezy były w tym roku m.in. koncert zespołu Lao Che oraz projekt: Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky. Ciekawym elementem tegorocznej imprezy byli również ludzie, ubrani w stroje z epoki lat dwudziestych. Jednym słowem nie możemy się doczekać kolejnej 11 edycji tego Festiwalu.

 #rafalbil #fotografia  #lublin  #europejskifestiwalsmaku #lubelskie

linia

Wszelkie prawa zastrzeżone ©

 Bądź na bieżąco, polub już dziś nasz profil na FACEBOOK’u

 Zobacz też CO WARTO ZOBACZYĆ W INNYCH MIEJSCACH

Śledź nas na INSTAGRAMIE

Carnaval Sztukmistrzów 2018

Carnaval Sztukmistrzów 2018

 

Zakończył się Carnaval Sztukmistrzów. Nadszedł więc czas podsumowania tegorocznego Carnavalu, wszystko tradycyjnie naszym subiektywnym zdaniem oraz obiektywnym spojrzeniem z punktu widzenia naszych aparatów. Przejdźmy zatem do oceny,  tak jak zawsze od A do Z, by przedstawić Wam kompleksowo nasz punkt widzenia na ten temat.

 

A jak ARMATA PANA ZĄBKA

Pan Ząbek miał uderzyć z grubej rury, to tym razem jak podali na swojej stronie internetowej organizatorzy, nie przebierał w środkach wyrazu. By odnaleźć wybraną przez widza kartę, użył subtelnej broni, czyli… swojej armaty, jakkolwiek to nie brzmi, to faktycznie tak było. Sami zastanawialiśmy się, czy będzie faktycznie „wiele hałasu o nic”, czy przebije  telewizyjny „numer z gwoździem”, który przybił się do Niego na stałe.  Pozytywnie zaskoczyła nas spora dawka dobrej iluzji. Wszystko to było dla nas dobrym początkiem festiwalu. Trzeba bowiem podkreślić, że  dla wymagającego lubelskiego widza, który nie jeden Carnawal Sztukmistrzów ma już za sobą i nie ukrywajmy, coraz trudniej jest go zaskoczyć, zadziwić i rozbawić,  a tego przynajmniej my oczekujemy rok rocznie, od carnavalowych Artystów.

B jak Bar Żongler 

JAM session  to chyba wisienka na torcie na zakończenie imprezy. Całość tradycyjnie już odbywa się w klubie festiwalowym pod urokliwą nazwą „Bar Żongler”. Miejsce to warto było też odwiedzać czy to przed spektaklem lub i po. Strefa chilloutu, która mieściła się na Błoniach pod Zamkiem była nie tylko niezobowiązującą przestrzenią relaksu, w której każdy mógł odpocząć z muzyką przy kawie, yerbie lub piwie, ale i strefą w 100% wolną od wifi, co sprzyjało rozmowom z nowopoznanymi tam w tzw. realu ludźmi.

C jak Ciro Cavallo Show

Ciro Cavallo Show to klaunada bez słów w iście włoski wydaniu. Spektakl powstał po długich obserwacjach i badaniach poświęconych przypadkowym, ulotnym spotkaniom na ulicy. Ciro Cavallo rozpoczyna pokaz leżąc w śpiworze w masce konia. Powoli, w miarę jak przedstawienie się rozkręca, koń zaczyna się budzić, a już po chwili zaskoczy widzów swoimi niecodziennymi zachowaniami, bazując na wywołaniu emocji widzów.

D jak dobry biznes

Carnaval to rewelacyjny okres dla lubelskiego biznesu. W tym roku zarobiły nie tylko restauracje przy deptaku. Na każdym kroku można było spotkać drobnych handlarzy, a tegorocznym hitem kiczu w naszej ocenie były balony, ale nie te klasyczne wykonywane ręcznie przez klauna, a te ledowe, których było w mieście pełno. Co w tym ludzie widzą – nie wiemy, ale skoro daje im to radość, a innym zarobek, to nic nam do tego.

 E jak euforia

Radość i stany euforii to największy atut tej imprezy. Tyle uśmiechu ile dała nam dotychczas już kolejna edycja tego Carnavalu zasługuje na słowa uznania. Miło, że ludzie doceniają to i wiedzą, że z samych braw artyści uliczni nie wyżyją.

F jak faworyt

Teatr uliczny w stylu szwedzkim Svena ze Szwecji był w tym roku naszym faworytem. Występ obejmował żonglerkę i akrobacje, ale bardzo ważną jego częścią była publiczność, która brała aktywny udział w przedstawieniu. Ten spektakl to komedia dla wszystkich – dorosłych, ale i dzieci. Nie zabrakło niespodzianek i dużej dawki śmiechu. Takie poczucie humoru doceniamy szczególnie. Chapeau bas za ten występ dla Ciebie Sven from Sweden.

G jak Glass and Wooden Tower

Claudio Inferno i jego Glass and Wooden Tower to zabawny pokaz balansowania i muzykowania na butelkach. Pan Inferno to błazen, który poświęcił życie na sprofesjonalizowanie tej aktywności. Podczas spektaklu Artysta zabiera widownię w świat pustych butelek i dysonansowej muzyki. Do widzów zwraca się bezpośrednio, za pomocą zrozumiałego języka, który mocno kontrastuje z jego ekstrawaganckimi wyczynami i dziwactwami.

 

H jak Herosan show

Artysta uliczny pochodzący z Japonii, który jest jednym z najbardziej doświadczonych, wśród tegorocznych twórców. Jego pokazy widziano już w kilkunastu krajach świata, a sam występ opiera się na akrobatyce, która łączy się z żonglerką i tańcem. Artysta niejednokrotnie zadziwia i wprawia publiczność w niedowierzanie, związane z przekraczaniem ludzkich granic. Całość uzupełniona została dużą ilością dobrego humoru.

I jak iluzja

Do świata iluzji zabrał nas podczas swojego show m.in. Magic Mark z Filipin. Magic Mark Beltran jest zawodowym magikiem od 2011 r. Ukończył kurs mistrzowski z Magii i Teatru Ulicznego w McBride Mystery School w Las Vegas. Od tamtej pory wystąpił w kilkudziesięciu krajach, a jego pokazy oglądała publiczność na całym świecie. Jako magik jest charyzmatyczny i życzliwy dla widza. Podczas kameralnych występów bawi, oczarowuje i prezentuje niezwykle obrazowe kuglarstwo, które zachwyca szczególnie dzieci.

J jak jasność

Przyjemnie oświetlone latarnie koło Centrum Kultury w Lublinie nie umknęły naszym obiektywom. Lampiony te już znamy z innych wcześniejszych lokalnych imprez. Może na czasy oświecenia przydałyby się już nowe, by czymś nas zaskoczyć, choć żeby była jasność, te są ładne i nadal nam się podobają. Bardzo dobrze wyglądały też illuminacje na zamku czy przy Trybunale Koronnym, je też musieliśmy obfotografować.

K jak Karolina Czarnecka

Niezwykle energetyczna i pozytywna wokalistka, która podzieliła się z Lublinem nie tylko muzyką, ale i uśmiechem. Miło z Jej strony, że do Lublina zabrała ze sobą pamiątki: książeczkę z Pierwszej komunii, herękokę, pastelowo-różowe majtki i kosmiczny pył. Po koncercie znalazła również czas dla wielbicieli, fanów i tych, którzy Jej nie znali, ale skoro wszyscy robili sobie z nią selfie, to czemu i oni mieliby sobie nie zrobić.  Doceniamy, pozdrawiamy, szanujemy i zapraszamy ponownie na dziki wschód.

L  jak Les Tetes d’affiche

Grupa Les Tetes d’affiche zgotowała pokaz podczas którego nie brakowało zapachu paliwa i potu. W tym spektaklu zobaczyliśmy trzech Artystów, którzy wprowadzili nas w męski świat jakiego nie znaliśmy! Sztuka podrywu opanowana została do perfekcji – panowie możemy się od nich dużo nauczyć 😀

M jak MC Fire

Bardzo dobre show pełne ognia, humoru, zapewnili nam Cyryl, Maciek oraz Marcin, którzy i w tym roku powrócili do Lublina na Carnaval Sztukmistrzów, by zaprezentować swój pokaz w nowej, odmienionej formie.

N jak Nowy Cyrk

Czym jest nowy cyrk? Podobno na tak postawione pytanie, nie ma jednej odpowiedzi, ale można wskazać cechy wspólne spektakli nowego cyrku: brak tresury zwierząt, mniejsze znaczenie areny i namiotu cyrkowego, zmiana jednolitej estetyki na wiele form prezentacji, zmniejszenie znaczenia samodzielnych numerów na rzecz alternatywnych dramaturgicznych koncepcji. Nowy Cyrk charakteryzuje się przede wszystkim podejściem do historii – oraz opowieści. W nowym cyrku Artysta stara się ją przedstawić w odróżnieniu od cyrku tradycyjnego, który obecnie żadnej historii nie przedstawia i w naszej ocenie to jest ta zasadnicza różnica. Przedstawienia z kręgu nowego cyrku starają się opowiadać historię wykorzystując dyscypliny cyrkowe i kuglarskie, które stają się językiem narracji. Nowy cyrk gromadzi w Polsce coraz większą widownię, czego najlepszym dowodem jest sukces organizacyjny Carnavalu Sztukmistrzów.

 

O jak opaski

Podczas Carnavalu dzieją się różne cuda, w tym w magiczny sposób gubią się również dzieci rodzicom. Dlatego organizatorzy w tym roku zaproponowali bardzo sprytne rozwiązanie w postaci opasek na rękę dla najmłodszych, tak by zagubione dziecko łatwo można było nie tylko zlokalizować w tłumie, ale przede wszystkim ustalić jego tożsamość. Bezpłatne opaski odebrać można było w punktach informacyjnych festiwalu. Na opasce należało wpisać kontakt do rodzica oraz personalia dziecka, a dzięki temu łatwiej można było odnaleźć zagubione pociechy.

P jak Piky Potus “The Unbalanced Hat”

Spektakl oparty jest na uniwersalnym języku łączącym humor fizyczny z żonglerką. Piky Potus wchodzi w bezpośrednią interakcję z widownią. Widownia jest wspólnikiem, który bawi się z Piky Potus. Muzyka i ruch stanowią niekończącą się zabawę. Piky Potus udowadnia że każdy ma w sobie dziecko, bez względu na wiek i pochodzenie, a on sam przyleciał do Lublina, aż z Argentyny.

R jak rozgrzana publika

Marcin Ex Styczyński swym plucie ogniem (Fire Breathing Show)  rozgrzewał publikę do czerwoności. Zaskoczyły nas tez możliwości tzw. głębokiego gardła Marcina, ale i fakt, że mimo takich umiejętności nadal jest sam. Jesteśmy przekonani, że po tamtym występie wszystko to się momentalnie zmieniło, czego z serca życzymy Marcinowi. Dziękujemy za gorący i zabawny pokaz 😉

 

S jak Sisus Sirkus

Mosh Split “Sisus Sirkus” to spektakl Pań z Finlandii obok, którego nie przeszliśmy obojętnie, gdyż mało kto potrafi tak sprawnie odbijać piłeczkę (ten kto był to wie nawet czym). Z resztą nie była to jedyna umiejętność tych zdolnych dam. Trapez waszyngtoński, stójka na rękach, akrobatyka w parach, żonglerka stopami, skakanki, huśtawki…. można wyliczać i wyliczać. Cały spektakl zbudowany był wokół stabilnej konstrukcji o wysokości około 10 metrów. Obok sceny znajdował się też samochód kempingowy, z którego jedna po drugiej wyskakiwały przepiękne panie, które chwaliły się w naszej ocenie wszystkim co potrafiły. Wraz ze swoimi szalonymi pomysłami przychodził uśmiech, zaskoczenie, ale i niesmak. Silną stroną była więc tu wyrazistość spektaklu, bo zapamiętamy go na długo.

 

T jak tłumy

W tym roku na Carnaval Sztukmistrzów również do Lublina przyjechało i przyleciało bardzo dużo ludzi. Tłumy na deptaku zmuszały malkontentów do marudzenia. Choć Ci i tak by narzekali, że show z balonem się nie podoba, że cebularze po 3 złote, czy że Carnaval znowu się odbył. Wszystkim krytykantom i ludziom niezadowolonym z życia sugerujemy się wyprowadzić na czas Carnavalu z Lublina. Kierujemy też do Was cenną sugestię – nie podobało się – można za rok nie przyjeżdżać, albo zrobić własny festiwal, a najlepiej na większą skalę, lepszy niż w tym roku zrealizowali organizatorzy i do tego z darmowymi cebularzami. Więc wszystkim piszącym krytyczne opinie na temat Carnavalu ślemy pozdrowienia i trzymamy kciuki za Was, byście zrobili to lepiej.

U jak Urban Highline Festival

Urban Highline Festival to największa tego typu impreza na świecie. Festiwal co roku ściąga do Lublina kilkaset uczestników z najdalszych zakątków świata. Sport ten z reguły uprawiany jest wysoko w górach, a nie w przestrzeni zurbanizowanej, co w Lublinie czyni go unikatowym. Od wielu lat Urban Highline Festival jest integralną częścią Carnavalu i wymusza na mieszkańcach Lublina by głowę trzymać wysoko. Naszym zdaniem to ogromna wartość dodana do Carnavalu, bez której te dni nie byłyby już takie same. Rok rocznie highlinerzy,  spacerują w blasku słońca i księżyca, by zapierać dech w piersiach lubelskiej publiki. Naszym zdaniem jest znak rozpoznawczy tej imprezy, dla którego warto wybrać się w tym czasie do Lublina.

  W jak Wieża Trynitarska

Zawsze uważamy, że warto jest wejść na Wieżę Trynitarską podczas Carnavalu Sztukmistrzów. Szczególnie warto jest tam się wybrać w nocy, kiedy  widać będzie dobrze illuminacje na kamienicach starego miasta, szczególnie te w koło Trybunału Koronnego. Przystępna i rozsądne kolejki pozwolą każdemu rzucić okiem na Lublin z innej perspektywy.

 Z jak zakończenie

Na zakończenie musimy oczywiście posłodzić i popieprzyć… Carnaval Sztukmistrzów to wyjątkowa impreza na mapie wydarzeń kulturalnych nie tylko w Lublinie czy w Polsce, ale i na świecie. To czas wielu uśmiechów, poprawy nastrojów, chwil zachwytów, zdziwienia czy momentów grozy i zniesmaczenia…. wielu różnych emocji. To szczególnie za to cenimy czas spędzany w tych dniach w Lublinie. Carnaval Sztukmistrzów jest bez wątpienia wizytówką Lublina, która oddaje klimat miasta. Organizatorom raz jeszcze gratulujemy, a Artystom dziękujemy, szczególnie tym którzy nie powtarzają rok rocznie tego samego programu na ulicach naszego miasta. Mamy nadzieję do zobaczenia za rok w zupełnie nowej odsłonie i gdybyście to Panowie od drabiny przeczytali, tak to do Was – życzymy więcej inwencji twórczej na przyszłość, a sobie życzymy mniej komercji na ulicach, a więcej Sztukmistrzów i Artystów przez WIELKIE A.

 

 Bądź na bieżąco, polub już dziś nasz profil na FACEBOOK’u

 Zobacz też CO WARTO ZOBACZYĆ W INNYCH MIEJSCACH

Śledź nas na INSTAGRAMIE

linia

#carnavalsztukmistrzow #carnaval  #lublin  #sztukmistrze  #highliner  #rafalfotografuje  #fotografia  #lubelskie  #rafalbil #lublincarnaval #polska  #show  #streetperformance #lublinmiastoinspiracji #urbanhighline  #miastoinspiracji #cityofinspiration #carnaval2018  #miastolublin #highline #highlinefestival  #instalublin  #lbn

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone