Wszystkie wpisy, których autorem jest admin

RAFAŁ BIL Fotografia i Podróże www.rafalbil.eu

Noc Kultury 2021

ABC O NOCY KULTURY

Jest takie jedno miasto, jest taka jedna noc, kiedy magia kultury potrafi oczarować wielu z nas. Mowa o Lublinie i Nocy Kultury, która dopiero co się rozpoczęła i potrwać ma sześć tygodni. Dziś napiszę Wam krótko i na temat czym jest Noc Kultury. Wszystko to oczywiście subiektywnie i jak zawsze prostym, ale moim alfabetycznym ABC o tym wydarzeniu. Dziś chcę też podzielić się z Wami fotorelacją z tej imprezy. Jeśli trafiliście na tą stronę po raz pierwszy rozgośćcie się i na moim podróżniczym blogu. Rozsiądźcie się wygodnie i niech ogarnie Was MOC KULTURY. Nie wiem jak Wy, ale ja odstrojony niczym śnieżka na kolację z całą siódemką ruszam w miasto i chętnie zabiorę Was ze sobą – startujmy.

A jak atrakcje Nocy Kultury

Gdybym miał w skrócie napisać niewtajemniczonym, czym jest Noc Kultury to napisałbym, że jest to duża dawka wydarzeń artystycznych w przestrzeni lubelskiego Starego Miasta. To niezliczone tłumy turystów, to jeszcze większe ilości uśmiechów na twarzach miejscowych. To noc, której długo się nie zapomina. Noc ta to również święto kultury pięknego miasta wschodu. To też święto ludzi, pochodzących często z zupełnie różnych środowisk artystycznych. Jest to również okazja do poznania niesamowitych ludzi. Mi osobiście bardzo spodobała się  inicjatywa posadzenia nowych drzew: klon zwyczajny i robinia akacjowa stały się częścią miasta i mam nadzieję, że pozostaną nią na bardzo długo. Jeśli chodzi natomiast o szczegółowy program kulturalny oraz o to jakie dokładnie atrakcje na nas czekały i nadal będą czekać, warto zajrzeć na stronę Nocy Kultury, gdyż tam znajdziecie szczegółowy PROGRAM.

B jak Brama do kultury

Miałem w tym roku nieodparte wrażenie, że przekraczając Bramę Krakowską symbolicznie mogliśmy przejść do świata kultury. To tam znajdują się instalacje artystyczne oraz wystawy ukryte w przestrzeni miejskiej oraz niezmiennie pyszna gastronomia Starego Miasta. Z uwagi na sytuację związaną z COVID 19 zrezygnowano w tym roku z wydarzeń performatywnych. W tym roku nie będzie licznych koncertów, spektakli czy pokazów. Mnie osobiście i tak cieszy fakt, że nie zrezygnowano z organizacji tego potrzebnego miastu i mieszkańcom wydarzenia. Jestem też przekonany, że  nie zabraknie tego typu atrakcji już w kolejnych edycjach tego unikatowego festiwalu, o czym z resztą zapewniają sami Organizatorzy. Warto więc zabrać bliskich i wyruszyć w tą kulturalną podróż.

C jak ceny

Jeśli mam wspomnieć o cenach, to inicjatywa Nocy Kultury powstała po to by przybliżać ludzi do świata szeroko rozumianej kultury. To dlatego nie ma tu biletowanych imprez, by każdego było na nią stać. Bez względu na status społeczny, wiek czy pochodzenie – Noc Kultury od zawsze była otwarta na wszystkich. Uważam, że właśnie to czyniło i nadal sprawia, że jest wyjątkowa. Jedno jest również pewne Noc Kultury inspiruje, czaruje, zachwyca, budzi nasze różne emocje. Właśnie dlatego warto jest osobiście się o tym przekonać, by móc odpowiedzieć sobie na to banalne pytania: czym dla mnie jest Noc Kultury i jak odnaleźć w sobie miastoczułość? Pomału będę kończył, a Wy Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu. Jeśli jeszcze nie byliście nigdy na Nocy Kultury, to nie martwcie się, gdyż tegoroczna jest zupełnie inna i przy tym wyjątkowa, bo potrwa aż do 21 lipca. Także nie zniknie niczym 500+ z konta, zanim jeszcze zdążycie się nacieszyć.

  


linia

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek, Tygrysek od Puchatka
oraz anonimowy Patron.

DZIĘKUJĘ WAM

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#rafalbil #blog podróżniczy #fotografia #podróże #patronite

✈ Blog podróżniczy | Patronite| Travel| Fotografia | Polska | Lubelskie |Noc Kultury  🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

Myców

ABC O MYCOWIE

Czasem nie wiem już czy świadomie, czy też nie, ale uciekam od miasta, zmartwień, problemów, hałasu i zgiełku. Nie wiem czy Wy też tak macie, że potraficie pokonać setki kilometrów, by choć przez chwilę przenieść się gdzieś na koniec świata i poczuć odrobinę wolności od tego wszystkiego co otacza nas na co dzień?

Lokalizacja do której Was dziś zabieram jest nieco zapomniana, ale skrywa  w sobie wiele piękna i mistycyzmu. Myców, bo o tym miejscu mowa to wieś w Polsce położona w województwie lubelskim, w powiecie hrubieszowskim, w gminie Dołhobyczów. Można powiedzieć, że zabieram Was do miejsca, gdzie w pewnym sensie kończy się nasz kraj. Co jakiś czas wracam tutaj, bo nie umiem przyporządkować do odpowiedniej jednej kategorii tych obrazów, które są z tym miejscem związane. Są one szczególne, unikatowe w najciekawszym znaczeniu tych słów, przyciągają wzrok, otwierają wyobraźnię, budzą moją tęsknotę…

To dla mnie  magiczna brama do dawnych czasów, do których dziś postaram się Was ze sobą zabrać. Wyruszamy na wyprawę gdzie wschód łączy się z zachodem. Nie ma co narzekać, niczym fryzjerzy na lockdown, czas ruszyć w podróż. To co, jeśli jesteście tylko gotowi, to startujemy. Nadszedł czas na ABC o Mycowie.

A jak atrakcje

Nie byłbym sobą, gdybym nie przyznał się Wam, że wielu atrakcji tu nie ma, ale  w życiu czasem nie o ilość, a o jakość chodzi, a tak przynajmniej tłumaczyła mi babcia. Poza tym wpis na podróżniczym blogu ocenia się jak faceta, nie po tym jak rozpoczyna,  a jak kończy, dlatego dotrwajcie do końca. Zabieram Was w niezwykle klimatyczne miejsce, które zlokalizowane jest wśród malowniczych pól na wzgórzu. To wśród nich jak perła w koronie znalazła się drewniana cerkiew pod wezwaniem św. Mikołaja w Mycowie. Budynek ten pochodzi z 1859 roku. Pobudowano go początkowo jako cerkiew służącą unitom, a po 1875 roku prawosławnym. W jej wnętrzach zachowała się część pięknych malowideł naściennych. Niestety po II wojnie światowej obiekt był niszczony i opuszczony, a po 1948 roku służył o zgrozo jako magazyn. Dziś samotna budowla, bez domostw w sąsiedztwie, mam wrażenie, że jest jedynym świadkiem spalonej wsi i tragedii, które miały tu miejsce na przestrzeni wielu lat, ale do tego jeszcze wrócimy.

Od 2006 roku mieści się tu kościół filialny pw. Św. Jana Chrzciciela parafii w Żniatynie. W południowej część wsi znajdują się natomiast zabudowania, w których dawniej był PGR. Spotkamy tu również urokliwy cmentarz i to nie jeden, a właściwie to co po nich zostało. Z resztą na tym również skupimy się trochę później.

Moim zdaniem to całość tutejszej atmosfery buduje tu niesamowity klimat i tworzy magnetyzm tej wsi, którego sam do końca nie potrafię zdefiniować. A obecne odosobnienie tutejszej cerkwi też dodaje unikatowego uroku. Życzliwi są tu również ludzie, chodziłem po tutejszych polach z aparatem szukając ciekawych kadrów i nikt nie latał za mną z widłami czy siekierą, a przecież mógł. Tego miejsca chyba więc nie da się opisać słowami, moim zdaniem trzeba tu przyjechać i po prostu doświadczyć, dotknąć, poczuć, oswoić i zaprzyjaźnić się z nim, akceptując je takim jakie jest z wszystkimi wadami i zaletami oraz nadzieją, że nie zginiemy za deptanie ojcowizny.



B jak bajkowa wieś

Jeśli już przy wadach jesteśmy warto dostrzec, że ta wieś choć w swej scenerii może wydawać się jak z bajki, tak mam wrażenie, że życie tutejszej społeczności do bajkowych nie należy. Ludzie uciekają stąd do większych miast, co widać na przestrzeni lat. Spada tu liczba mieszkańców, a perspektywy rozwoju czy wizja zmian na lepsze nie nadciąga.



Bez dwóch zdań bajkowe ukształtowanie terenu, lokalizacja oraz fakt  położenia Mycowa sprawiła, że nadawał się świetnie dawniej do pełnienia funkcji stacji postojowej na tej trasie handlu różnymi towarami. Dziś jednak trudno mówić tu o szlaku handlowym, no na moje oko orłami biznesu w tej kategorii nie będą i nie kupią sobie tej pięknej statuetki od sprytnego organizatora konkursu. Choć mam też nieodparte wrażenie, że z tego powodu akurat płakać też nie powinni.

Cały czas jednak miałem wewnętrzne przekonanie, że nie to jest największym tutejszym zmartwieniem ludzi. Czasem intuicja mnie nie myli. W tej sielankowej scenerii miały też miejsce sceny bardziej jak z horroru niż z bajki, a dzisiejszy pozorny spokój, którego tu można doświadczyć dawniej nie był taki oczywisty.

Pod koniec wojny tutejsze piękne zabudowania dworskie i park całkowicie zniszczono. Wyobraźcie sobie, że pałacową budowlę otaczał park romantyczny z cennymi gatunkami drzew. Niestety pałac podczas wojny został wysadzony, a większość roślinności zniszczona. W latach 1945-1947 dominującą we wsi ludność ukraińską wysiedlono. Na znacjonalizowanych gruntach założono PGR, a zabytkowa cerkiew św. Mikołaja w Mycowie służyła wówczas jako magazyn. Do naszych czasów nie przetrwała też dzwonnica, którą rozebrano w 1969 roku. Trudno również jest porozmawiać z mieszkańcami na temat mordu dokonanego w 1945 roku na Ukraińcach z Mycowa. Być może to kwestia pandemii, a może niechęci do rozdrapywania starych ran. Starsi mieszkańcy niechętnie wspominają o przeprowadzonej tu akcji rabunkowej, podczas której terroryzowano m.in. miejscowe kobiety, starców i dzieci.

Udało mi się dotrzeć do jednej smutnej historii o tutejszych dwóch mieszkańcach. Bohun z Mycowa i Worobij z Przemysłowa zostali znalezieni martwi w niewyjaśnionych okolicznościach, a ich ciała były tak zmasakrowane w lesie, że nie dało się ich rozpoznać po twarzach. Kobieta opowiadając ze łzami w oczach prosi, by mogła pozostać anonimową.  Wspomina, że mężczyzn tych rozpoznano po ubraniach i dokumentach, które przy nich znaleziono, a ich ciała pochowano na miejscowych cmentarzach.

Kulminacją tragicznych wydarzeń było tu również zamordowanie przez członków UPA w 1944 roku ponad 70 Polaków. Walki Polaków z Ukraińcami trwały praktycznie na tych terenach aż do akcji „Wisła”. Dziś pamięć po tych tragicznych wydarzeniach znajduje się m.in. na tutejszych cmentarzach, gdzie obok grobów prawosławnych mają katolicy, gdzie obok Polaków, spoczywają Ukraińcy. To właśnie te miejsca są dziś świadectwem trudnej historii między naszymi dwoma narodami. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że już nigdy się ona nie powtórzy. Przerażające jest to że dawniej sąsiad zabijał sąsiada, a dziś spoczywają na jednym cmentarzu. W takich miejscach przychodzi mi do głowy przemyślenie, jak los potrafi być okrutny i również przewrotny.



C jak cmentarze

Często szukając ciekawych i unikatowych miejsc do zwiedzenia, poszukuję i ciekawych cmentarzy. Moja przygoda z Mycowem właśnie od tego się rozpoczęła. Dziś nawet twierdzę, że nie ma przypadków i nic nie dzieje się bez powodu. To właśnie dzięki temu mogłem poznać ciekawych ludzi i dowiedzieć się więcej nie tylko o tym miejscu. Bez dwóch zdań podróże kształcą i mogą być doskonałą lekcją historii, a wyprawa do Mycowa jest tego najlepszym przykładem. Mam więc nieodparte wrażenie, że i moje powroty do tego miejsca, również są czy będą zawsze po coś.

Poruszony trudnymi historiami zawsze wracam na tutejsze dwa cmentarze. Zarówno ten przycerkiewny, który obecnie liczy kilkanaście nagrobków, jak i ten skryty w pobliskim lesie, w którym znajdziemy więcej grobów. W tym pierwszym moją uwagę skupia zawsze dawna brama, w której tle pięknie komponuje się cerkiew. Znajduje się tu również m.in. symboliczna mogiła Strzelców Siczowych. Jest to jeden z nielicznych ocalałych obiektów upamiętniających ukraińskie walki o wolność w okresie I wojny światowej na terenie Polski. Mogiła w formie kurhanu usypana została prawdopodobnie na początku lat 40. XX wieku. Zwracam też uwagę na niszczejące obeliski, które wyróżniają się na tle pozostałych grobów, ale jak wspomniałem, nie jest to jednak jedyny tutejszy cmentarz.


Jadąc w kierunku cerkwi z oddali widać gęsty las, w którym znajduje się okazała kaplica. Udając się tam można być pewnym, że traficie do miejsca w którym czas się zatrzymał. To kolejne magiczne miejsce, do którego koniecznie warto się wybrać będąc w tych stronach. To przestrzeń w której dostrzec można ginące piękno. Na tym cmentarzu znajduje się niesamowita secesyjna kaplica grobowa Hulimków z 1900 roku, której po prostu nie da się nie zauważyć. Niestety jej wnętrza są zdewastowane, ale na ścianach dostrzec można zachowane resztki cennych polichromii. Nie brakuje tu również innych pięknych, choć mniej okazałych grobów. Ich ludowa prostota, przyciąga wzrok, a wiosenne powietrze oraz szum drzew dopełniają niesamowitego wrażenia, które za każdym razem wywiera na mnie ogromny wpływ, gdy odwiedzam to miejsce. Możecie brać mnie za dziwaka, ale nigdy tego nie ukrywałem, że lubię zwiedzać cmentarze.  Z resztą wybierzcie się tu kiedyś i potem pogadamy.

 



Podsumowanie

Myców to urokliwa wieś przygraniczna, położona po sąsiedzku z Budyninem, Chłopiatynem i Dłużniowem. Oddalona od Tomaszowa Lubelskiego w kierunku wschodnim. Z Lublina samochodem dotrzeć tu można w około 2 godziny 30 minut, a z Warszawy w około 4 godziny. Czy warto? Zdecydowanie tak! Ta przestrzeń jest niesamowita, oddalona od granicy z Ukrainą zaledwie o około kilometr. Miejscowość ta za każdym razem mnie hipnotyzuje i wciąga niczym ruchome piaski. To tutaj spotkać się można twarzą w twarz z ciszą, spokojem i pięknem terenów kresowych. Myślę że to miejsce dla malarzy, fotografów i ludzi szukających piękna w drewnianej architekturze. Tu każdy o odrobinie wrażliwości na piękno kresów doceni urok tego miejsca. Jest w tej przestrzeni jakaś magia, która skłania mnie bym do tego właśnie miejsca chciał wracać, która działa na mnie jak mikrofalówka na popcorn. Wybierzcie się tu choćby dla tej przepięknej cerkwi, wg mnie bez niej ten krajobraz nie byłby, taki sam. Na chwilę pozwolę Jej za mną zatęsknić, ale coś mi mówi, że nasze rozstanie nie będzie długie. Wrócę tu jeszcze na pewno nie raz, szczególnie że misja poszukiwania krowy trwa, a tu jak na razie takowej nie znalazłem. Dla niewtajemniczonych  – więcej info na temat misji pod kryptonimem krowa, znaleźć można tutaj.

 


Powiem Wam też w tajemnicy dlaczego. Jedno słowo które przychodzi mi na myśl, gdy tu wracam to spokój. Wiem, że będę tu często wracać, bo jest tu pewna nostalgia, jest cisza, jest piękno, którego nie doświadczam nigdzie indziej. Można powiedzieć, że jest tu pewien magnetyzm, który przyciąga Cię niczym Pani w czasach  podstawówki do tablicy, gdy byłeś czy byłaś obkuty na tzw. blachę. Wiesz, że chcesz iść odpowiadać, wiesz czego Ona chce od Ciebie i zmierzasz dumnie z piersią wypiętą do przodu. Podążasz do tablicy z wielką przyjemnością, a że potem Pani postawiła Ci pałę, no wiecie jak jest, w życiu na pewne rzeczy trzeba sobie zasłużyć i solidnie zapracować (a i z tą pałą to bez zbędnych skojarzeń proszę). To by było na tyle dzisiaj. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis Wam się spodobał, a niebawem będą na blogu kolejne podróże z niesamowitej Lubelszczyzny i nie tylko. Także do następnego razu. Trzymajcie się zdrowo i cześć.

linia

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek, Tygrysek od Puchatka
oraz anonimowy Patron.

DZIĘKUJĘ WAM

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#rafalbil #blog podróżniczy #fotografia #podróże #patronite

✈ Blog podróżniczy | Patronite| Travel| Fotografia | Polska | Lubelskie | Co warto zobaczyć na Lubelszczyźnie | Myców | Co warto zobaczyć w Mycowie?  🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

Amelinowy wpis

Dziś środa – wiecie czego dzień, czas zatem na słów kilka ode mnie. Tak Kochani, żarty się skończyły i to już nie są ćwiczenia. Niczym ciotka Grażyna przy komunijnym stole rozwalę Was dziś pytaniem najtrudniejszym, wyciągniętym prosto spod wykrochmalonego, świątecznego obrusu, takim, którego nikt się nie spodziewał i spodziewać się nie powinien. Amelin – czy ja to pomaluję na blogu❓

 
Zdradzę Wam, że wyruszyłem w podróż po najpiękniejszych, najciekawszych i najdziwniejszych zakątkach województwa lubelskiego. Kolejne wpisy znajdziecie niebawem na moim podróżniczym blogu. Bogate opisy i biedne zdjęcia, wszystko kompleksowo i luksusowo znajdziecie w jednym miejscu i o różnym czasie, niezmiennie pod adresem: www.rafalbil.eu/podroze 🚙
 
Dziś przyznam się Wam bez bicia, że i ja też boję się, co tam zostanie zmalowane, a jeśli ktoś woli z biciem, to proszę się zapisywać. Sezon i wolne terminy na wiosenne batożenie uważam za otwarty. Wszelkie znaki na niebie i Ziemi wskazują, że teraz będzie tylko mocniej, więcej, głębiej i dalej. W powietrzu unosić się będzie zapach ziół i lawendy. Słonecznie promienie miziać będą wszystkie odważne krowy, które zdecydują się na wspólną podróż. Lubelskie jednorożce miarowo będą hasały po pięknych kolorach tęczy – czy może być jeszcze piękniej 🌈
 
Blog jest dla czytelników o mocnych nerwach i nie powinniście regulować rozruszników. Takiej egzotyki na dzikim wschodzie tego kraju, to jeszcze nie widzieliście. Oj będzie się działo. Te podróże to jak wczasy w Bułgarii, każdy by chciał…
 
Wyprawy te wspiera AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek, Kubuś Puchatek, Tygrysek od Puchatka oraz zupełnie nowy, anonimowy Patron. Dziękuję Wam za Patronat. Pewnie nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mocno to motywuje oraz jak bardzo to doceniam.
 
Jeśli macie odwagę oraz chcecie się przekonać osobiście, jakiego diabła w sobie skrywa Lubelszczyzna lub chcecie dołączyć do elitarnego grona Patronów to zapraszam Was jak najczęściej na mój blog.  Pamiętajcie bądźcie grzeszni oraz zaglądajcie od czasu do czasu na stronkę, bo zapowiada się ciekawie jak na konferencji premiera. Tu nigdy nie będzie wiadomo, czy to co tu zostanie powiedziane, będzie żartem, obietnicą czy groźbą. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu, cześć.
 
Wasz Sugar Daddy
Rafał 🍦🍧🍨
,,
 
 

linia

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek, Tygrysek od Puchatka
oraz anonimowy Patron.

DZIĘKUJĘ WAM

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#rafalbil #blog podróżniczy #fotografia #podróże #patronite

✈ Blog podróżniczy | Patronite| Lublin | Travel| Fotografia | Bloger | Polska | Lubelskie | Co warto zobaczyć na Lubelszczyźnie   🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

Lublin Dębówka

23 kwietnia Dzień Ziemi

Tak jak Wam pisałem we wczorajszym wpisie,  DZIEŃ ZIEMI jest codziennie, więc bez względu na datę, jeśli macie tylko czas i chęci zrobić coś dobrego dla planety to już dziś Was do tego zachęcam. Przekornie też napisałem więc, że i 23 kwietnia to Dzień Ziemi, bo to również świetny termin, by zrobić coś przydatnego z wolnym czasem, szczególnie, że pogoda w Lublinie sprzyjała. Opcji jeśli chodzi o działania na rzecz planety jest dużo, a o wielu z nich wspomniałem już tutaj, także jeżeli trafiasz na mój blog po raz pierwszy to rozgość się i czuj dobrze. Koniecznie zajrzyj też do części poświęconej podróżowaniu. W dobie pandemii faktycznie wyprawy w różne inspirujące miejsca są utrudnione, co wcale nie wyklucza podróżowania online, bo te jak nigdy dotąd chyba nie cieszyły się popularnością, niczym studenckie promocje paprykarzy w Biedronce. Poza tym sytuacja związana z COVID 19 uczy odkrywania wielu ciekawych miejsc, które są praktycznie na wyciągnięcie ręki.

Ja dość niedawno odkryłem niesamowity las w Lublinie, w którym znajdują się opuszczone magazyny – to istny raj dla fanów urbexu i obiecuję, że jeden z kolejnych wpisów, będzie właśnie z tego miejsca. Dziś wybrałem się właśnie tam nie tylko w eksploracyjnym celu. Otóż w ramach Dnia Ziemi postanowiłem posprzątać te tereny.  Powiem Wam szczerze po kilku godzinach spaceru po lesie, kiedy widzę w środku lasu łóżko, pufy i ogromne ilości śmieci, to tracę wiarę w ludzi. Wydawać by się mogło, że w XXI wieku społeczeństwo jest na wyższym stopniu rozwoju, ale w takich momentach, mam wrażenie, że się myliłem. Co gorsze problem śmieci w lasach nadal jest bardzo powszechny na terenie całego kraju.

Pozostawiane odpady nie tylko szpecą leśny krajobraz, lecz także stanowią poważne zagrożenie dla środowiska przyrodniczego. Wiele z nich są bezpośrednią przyczyną pożarów. Szczególnie wiosną, kiedy drzewa nie mają jeszcze liści i korzenie pobierają dużo wody, ściółka jest bardzo sucha, co sprzyja ewentualnym pożarom. W połączeniu z np. szklanymi butelkami, słońcem i suchą ściółką o tragiczne konsekwencje nie trudno. Zanim wybierzesz się na leśną wędrówkę sprawdź czy Twoja obecność nie będzie stanowiła zagrożenia dla lasu. Zagrożenie pożarowe w łatwy sposób można sprawdzić na mapie, zamieszczonej tutaj.

Jedno jest też pewne – LAS ŚMIECI NIE PRODUKUJE, a zostawianie ich w lesie to skrajna nieodpowiedzialność. Dlatego jak tylko wybierasz się na spacer do lasu, zabierz swoje, a może i napotkane na trasie śmieci i nie pozwól im by pozostały w lesie. Wybrać się do lasu warto, chociażby by odpocząć od zgiełku miasta, czy by nacieszyć oczy takimi pięknymi zawilcami. Wiosna to piękna pora roku, w której wszystko budzi się do życia i kapitalnie jest się temu przyjrzeć z bliska.

Cieszą mnie działania podejmowane przez różne leśnictwa, np. jutro (sobota 24 kwietnia 2021) można wybrać się na wspólne sprzątanie tzw. Starego Gaju w Lublinie. Wydarzenie rozpocznie się o godzinie 10.00 i ma potrwać do 14.00. Posprzątany zostanie teren tamtejszego uroczyska. Dla wszystkich uczestników leśnicy przygotują worki na śmieci i rękawiczki jednorazowe. Także jeśli macie czas i chcecie zrobić coś dobrego, już dziś bardzo Was zachęcam do udziału w tej akcji. Podobne działania prowadzi również lubelskie PCK, dlatego jeśli chcecie zrobić coś dobrego i nie koniecznie tak, jak ja ostatnio tzn. na własną rękę, to odsyłam Was właśnie w te miejsca.

Jeśli natomiast wolicie zrobić to na włąsną rękę i w pojedynkę postanowicie sprzątać las, mam dla Was kilka protipów. Warto wcześniej skontaktować się z danym leśnictwem. Ja miałem sporo szczęścia, trafiłem na przemiłego leśniczego, który okazał się nie tylko bezproblemowy, ale i życzliwy. Umówiliśmy się na odbiór śmieci i bez najmniejszego problemu, mogłem realizować swój plan. Dzięki temu działaniu unikniecie ewentualnych podejrzeń, że wnosicie, a nie wynosicie śmieci z lasu. Dodatkowo jak traficie na równie miłego leśniczego jak ja, to nie będziecie musieli się martwić samą wywózką. Dlatego z tego miejsca dla leśniczego Pana Jacka i podleśniczego Pana Pawła, WIELKIE DZIĘKI za pomoc.

linia

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek, Tygrysek od Puchatka
oraz nowy anonimowy Patron.

DZIĘKUJĘ WAM ZA WASZE WSPARCIE

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#dzieńziemi #earthday #blog
#rafalbil #fotografia #podroze #patronite

✈ Blog podróżniczy | Dzień Ziemi | Lublin | Earth Day|  Fotografia | Patronite | Blog Podróżniczy  | Bloger | Polska | Blogi  🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

Dzień Ziemi

22 kwietnia Dzień Ziemi

Znany jest również jako Światowy Dzień Ziemi lub Międzynarodowy Dzień Ziemi. To dzień w którym szczególnie powinniśmy zastanowić się nad tym jak dbamy o naszą planetę. Ziemia, jest przecież naszym domem warto więc postawić sobie pytanie retoryczne, czy będziemy mieć kolejną i co się wydarzy, jeśli nie zadbamy o ekosystem naszej planety?

Dlaczego 22 kwietnia został wybrany na Dzień Ziemi? Przecież o planetę powinniśmy troszczyć się codziennie. Odpowiedź jest prosta, tak o planetę należy troszczyć się każdego dnia, a tę datę wybrano z uwagi na równonoc wiosenną, która w starożytnych kulturach rolniczych wiązała się ze świętem rodzącego się życia. Współcześnie podkreśla się, że jest to dzień swoistej równowagi mogącej pomóc w odrzuceniu wzajemnych różnic między ludźmi odmiennych ras i religii. Niezależnie przecież od wyznawanej wiary czy przynależności etnicznej, w końcu wszyscy ludzie dzielą między siebie tę samą planetę.

Wierzę, że idea troski o planetę powinna łączyć ludzi niezależnie od narodowości, wyznania, zawodu, wieku czy innych kategorii różnicujących. Tegoroczny Światowy Dzień Ziemi obchodzony jest pod hasłem “Przywróć naszą Ziemię”. Zachęcam do celebrowania tego święta na różne sposoby. To Ty zdecyduj, które z tych opcji są dla Ciebie najbardziej realne i interesujące. Łącz je w dowolny sposób i korzystaj dobrowolnie z poniższej listy i pamiętajcie podany niżej katalog nie jest zamknięty i nie obowiązuje tylko dziś. Miej na uwadze, że to tylko moje sugestie, z której możesz śmiało korzystać:

  • Wyjdź do przyrody, do lasu, na łąkę, do parku, po to by poświęcić jej uwagę. Daj sobie czas na obcowanie z naturą w tym dniu. Skłoń się na odrobinę refleksji, jak przyroda jest dla nas ważna, ale i jak jest fascynująca i inspirująca. Wielkie powodzie, gigantyczne pożary, degradacja lasów czy topniejące lodowce – to tylko kilka z bardzo wielu zagrożeń, które niemal każdego dnia narażają naszą planetę na niebezpieczeństwo. Pomyśl co jest ich przyczyną oraz co możesz zrobić, by choć w minimalnym procencie temu przeciwdziałać? 
  • Zabierz w tereny zielone swoich bliskich, niech poszukiwania i obserwacje również i dla nich staną się formą, zabawy i okazją do poznawania przyrody różnymi zmysłami. Pozwólcie swym dzieciom, rodzicom, dziadkom odkryć przyrodę na nowo i spędźcie wspólnie miło czas. A może pójdziecie o krok dalej i razem posprzątacie las czy inne zaśmiecone tereny. 
  • Zostaw czasem auto i jeśli nie ma takiej konieczności wybierz rower lub spacer. Naprawdę przemyśl, czy do osiedlowego sklepu trzeba podjeżdżać samochodem? 
  • Nie zapominaj o rzetelnej segregacji śmieci, a kupując produkty wybieraj te w opakowaniach podlegających recyklingowi lub najlepiej bierz te bez opakowań i pamiętaj warzywa czy owoce nie potrzebują dodatkowych plastikowych siatek. Gdy wybierasz się już na zakupy, nie zapomnij zabrać ze sobą toreb wielorazowego użytku. Koniecznie również kupuj świadomie. 
  • A może uda Ci się posadzić drzewo? Nikomu nie trzeba chyba wyjaśniać jak ważną rolę odgrywają na naszej planecie właśnie rośliny. To tak naprawdę dzięki nim jesteśmy, może w ramach podziękowań warto dać nowe zielone życie. Jeśli posadzenie drzewa nie wchodzi w grę, pomyśl o mniejszych sadzonkach albo nasionach innych mało wymagających, lokalnych roślin i posadź czy wysiej je. Nie chodzi o zakładanie całych ogródków, ale o drobne zazielenianie okolicy. Nie zapomnij później o podlewaniu. Sadzenie drzew czy innych roślin jest ważnym gestem pozwalającym celebrować Dzień Ziemi nie tylko jako intelektualną ideę, ale konkretne działanie, w które można zaangażować nie tylko umysł, ale również ręce i serce. 
  • Zepsuło Ci się coś, postaraj się to naprawić, zanim wyrzucisz i pójdziesz kupić nowe. Nie potrafisz zrobić tego sam, zdaj się na pomoc fachowców, a przy okazji poznasz nowych ciekawych ludzi. 
  • W kwestii wyrzucania pamiętaj, że sprawa ta również tyczy się jedzenia. Nie marnuj go, a na zakupy idź z gotową listą potrzebnych Ci produktów. Zaoszczędzisz dzięki temu również czas i pieniądze. 
  • Zrób coś dobrego dla zwierząt np. poidło dla pszczół czy karmnik dla ptaków. 
  • Pij wodę z kranu i unikaj jednorazowych opakowań, dziękuj za słomki do napojów, czy plastikowe sztućce w restauracjach. Oszczędzaj wodę i energię oraz dziel się z innymi wiedzą na temat ekologii i sposobów dbania o środowisko. Tak to jest ten moment, kiedy muszę to napisać – można,  a nawet trzeba udostępniać ten post.

Nie możesz zrobić nic z tej listy w dniu dzisiejszym, głowa do góry, bo Dzień Ziemi jest tak naprawdę każdego dnia! Międzynarodowa Sieć Earth Day Network liczy, że w tym roku w działania związane z Dniem Ziemi zaangażuje się nawet miliard ludzi. Dołącz do tej grupy i zadbaj o planetę. Nie bój się marzyć o czystej planecie, ale co najważniejsze spełniaj swoje marzenia i nie czekaj, aż ktoś zrobi to za Ciebie. Marzenia same nigdy się nie spełniają. Małymi krokami możesz osiągnąć wielkie cele, odkrywaj więc świat po swojemu nie zapominając, że bez przyrody nie istniejemy. Jeżeli tylko masz ochotę, zapraszam Cię na wpólne sprzątanie lubelskiego lasu. Jeśli tylko masz czas i chęci, skontaktuj się ze mną, a podam Ci szczegóły. 

linia

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek, Tygrysek od Puchatka
oraz nowy anonimowy Patron.

DZIĘKUJĘ WAM ZA WASZE WSPARCIE

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#dzieńziemi #earthday #blog
#rafalbil #fotografia #podroze #patronite

✈ Blog podróżniczy | Dzień Ziemi | Lublin | Earth Day|  Fotografia | Patronite | Blog Podróżniczy  | Bloger | Polska | Blogi  🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

National Geographic Traveler

Dziś podzielę się z Wami dobrą wiadomością. W najnowszym (majowym) numerze National Geographic Traveler obok piętnastu sposobów na zbliżającą się majówkę, wypraw m.in. po Meksyku, Łotwie, Estonii, Litwie i oczywiście Polsce, znajdziecie również moją fotografię z Jezior Plitwickich w Chorwacji. W ramach Akademii Fotografii moje konkursowe zdjęcie znajdzie się w najbliższym numerze Travelera. Bardzo dziękuję za te konkursowe wyróżnienie i wybór mojej autorskiej fotografii jako zdjęcia miesiąca. Pozdrowienia dla całej załogi Travelera i Wydawnictwa Burda Media Polska. Dziękuję za miłe prezenty oraz przedpremierowy magazyn. Czytelnikom mojego bloga nie zdradzę co jeszcze znajdziecie w majowym numerze Travelera, ale z serducha polecam Wam ten kolejny numer. Będzie on dostępny już  niebawem m.in. w kioskach na terenie całego kraju. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu, cześć.

Poniżej moje konkursowe zdjęcie Jezior Plitwickich i powiem Wam, że jeżeli miałbym wyobrażać sobie raj, to byłby to właśnie taki widok. 

linia

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka

DZIĘKUJĘ WAM ZA WASZE WSPARCIE

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#nationalgeographic #traveler
#rafalbil #fotografia #podroze #blog#patronite

✈ Blog podróżniczy | National Geographic| Lublin | Traveler |  Fotografia | Patronite | Blog  | Bloger | Polska | Blogi  🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

RPO

W dniu dzisiejszym Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej wydał wyrok ws zgodności przedłużenia kadencji obecnego RPO z ustawą zasadniczą. W praktyce wyrok ten oznacza tyle, że za dokładnie trzy miesiące obecny Rzecznik Praw Obywatelskich Pan Adam Bodnar przestanie pełnić funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich. Zapytać czy to już autorytaryzm czy jeszcze demokracja to powiedzieć tyle co nic. Bez wątpienia w Polsce niezbędny jest człowiek taki jak Pan Adam Bodnar, zaangażowany i obecny zawsze tam, gdzie trzeba bronić najsłabszych i wykluczonych.

Dla Polski to kolejny ważny test z praw obywatelskich, istotna lekcja w kwestii podmiotowości i obywatelskości. Dziś zapytać warto, czy prześpimy ją na tzw. zdalnym nauczaniu? Nie wiem jak Wam, ale mi obserwując to co się dzieje z TK i generalnie w kraju, przypomina się teraz pewna bajka pt. “Kwartet” Iwana Kryłowa, w której skierowano następujące słowa do osła, kozła, małpy i niedźwiedzia: “Wy zaśjakkolwiek usiądziecieMuzykantami nie będziecie.”.

Ciekawe co by powiedział Monteskiusz na taki trójpodział władzy mając na uwadze kwestie nadzoru nad ustanawiananym obecnie w Polsce prawem? Czy nie zapytałby wprost Polaków, czy to jeszcze demokracja? Z tym pytaniem pozostawiam Was właśnie dziś.

Na koniec jeszcze napiszę jedno skromne lecz płynące z głębi serca słowo do Pana Rzecznika – DZIĘKUJĘ, również za to, że kiedy kończy się służba ratownika, a kolega spóźnia się  do pracy, to nie chce Pan opuszczać kąpieliska… w imieniu niepotrafiącego najlepiej pływać narodu proszę przyjąć moje słowa uznania, które tym dzisiejszym wpisem w Pana stronę kieruję.

linia

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka

DZIĘKUJĘ WAM ZA WASZE WSPARCIE

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM


#rzecznikprawobywatelskich 
#rpo #adambodnar #blog#patronite

 

✈ Blog podróżniczy | RPO | Lublin | Human Rights |  Fotografia | Prawa człowieka | Adam Bodnar| Blog  | Bloger | Polska | Blogi | Rzecznik Praw Obywatelskich 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

Mediolan

ABC O MEDIOLANIE

Odpicowany jak kornik na otwarcie puszczy kampinoskiej zabieram Was dziś do świata wielkiej mody. Mediolan, bo o tym miejscu jest mowa to miasto nie tylko wielkiej sztuki, smacznych potraw, ale w końcu i wielkiej mody. To przecież właśnie tu, podobnie jak w Paryżu czy Londynie, dwa razy do roku odbywa się  znany na całym świecie Fashion Week. W tym czasie do Mediolanu zjeżdżają najlepsi projektanci, modelki, modele i fotografowie z całego świata. Ja tym razem do Mediolanu wybrałem się z innego, bardziej prozaicznego powodu. Znalazłem bilety lotnicze w bardzo okazyjnej cenie, także zachowałem się z kupnem biletu jak przedsiębiorca z dofinansowaniem rządowym z tzw. tarczy, była okazja to brałem, ale że załatwiało to całą sprawę, to nie powiem. Niektórzy nawet twierdzą, że jest jednym z najdroższych miast świata. Niestety ceny samych biletów lotniczych to nie wszystko, a Mediolan faktycznie do najtańszych miast w Europie nie należy, ale o kosztach będzie jeszcze później. Na start pokażę Wam kilka fajnych atrakcji stolicy regionu Lombardii, zresztą przekonajcie się sami co warto jest tu zobaczyć. Zdradzę Wam już na starcie, że warto tu przylecieć praktycznie o każdej porze roku. Jesteście ciekawi dlaczego? Nie ma co przedłużać.

Mediolan leży w północnych Włoszech, pomiędzy rzekami Ticino, Adda, Pad i Alpami. Nazwa miasta Mediolan pochodzi najprawdopodobniej od słowa “Midland”- położony pośrodku, wskazujący pozycję w centrum Europy, gdzie spotykają się różne kultury i faktycznie trzeba przyznać, że jest tu wielokulturowo, a widać to już na pierwszy rzut oka.

Jest jeszcze druga, bardziej sprośna teoria, która zakłada, że nazwa miasta pochodzi od najstarszego symbolu Mediolanu – wełnistej maciory. Tu trzeba by sięgać do łacińskiej etymologii słowa “Milano”, to “di medio lanae” co tłumaczy się jako wełna maciory, ale powiem Wam szczerze, nawet ja tak sprośny nie jestem, by drążyć ten temat.  Zatem zapinamy pasy i startujemy z moim subiektywnym ABC o Mediolanie.

A jak atrakcje

Czas rozpocząć rumakowanie – ruszamy w miasto zwiedzać, bo uwierzcie jest co, aż chce się krzyknąć z euforią niczym jedna początkująca wówczas modelka programu w Top Model „Jesteśmy w Mediolanie!!!”. Jest z czego się cieszyć, bo Mediolan jest miejscem bardzo wielu zabytków sakralnych i świeckich oraz muzeów, ale i świetnym miejscem na modowe zakupy. To tu znajduje się „Ostatnia Wieczerza” Leonarda da Vinci w klasztorze Dominikanów przy bazylice Santa Maria delle Grazie. Jeśli chcecie natomiast defraudować swoje środki ze złotych kart kredytowych, możecie odwiedzać butiki choćby takich marek jak Dolce&Gabbana, Ermenegildo Zegna, Moschino Gucci, Dior czy Chanel, a także w największym na świecie trzypiętrowym salonie Armani. Witryny tych sklepów często przypominają małe lub wielkie galerie z dziełami sztuki. Dla posiadaczy niższego budżetu wyjazdowego polecam zawitać do znanego irlandzkiego „domu mody” Primark Stores Limited, gdzie również poczujecie smak zagranicznego luksusu i prestiżu, tylko nieco inaczej odczuje je Wasza karta. Najważniejsze, jest według mnie to, że każdy w tym mieście może znaleźć coś dla siebie.

Jeśli nie przylatujecie tu jednak na zakupy, a chcecie rozpocząć zwiedzanie, warto zacząć z grubej rury i udać się na Plac Katedralny, gdzie mocno bije piękne serce Mediolanu. To na Piazza del Duomo znajduje się imponująca Katedra Narodzenia NMP, która jest architektonicznym symbolem miasta. W pobliżu znajdują się też inne słynne obiekty z Galerią Wiktora Emanuela II i operą Teatro alla Scala na czele. Moim zdaniem symbolem bogactwa i elegancji miasta jest właśnie dokładnie ta jego część. Zdradzę Wam, że uwielbiam patrzeć jak na mozaikowej posadzce, centralnej części Galerii Wiktora Emanuela II kręcą się ludzie na znajdującym się tam wizerunku byka. Mówi się, że obrót o 360 stopni w miejscu tamtejszych byczych genitaliów gwarantuje szczęście na całe życie. No jeśli wierzyć w to, że kręcenie się na jajach miało dawać powodzenie, to ja pokręcę się tu jeszcze trochę i to najlepiej po całym mieście. Jedno jest pewne ten elegancki, wielopiętrowy pasaż jest jednym z najstarszych centrów handlowych na świecie.

Przechodząc na pobliski Plac Katedralny łatwo można zauważyć, że ma kształt prostokąta, a ciekawostką jest to, że do czasów pandemii odwiedzało to miejsce co roku ponad 6 mln turystów. Nie ma co się dziwić, bo wspaniała Duomo Santa Maria Nascente di Milano jest dominującym punktem placu i jednym z najbardziej rozpoznawalnych budynków Mediolanu, Włoch, ale myślę, że i  naszej planety, który przyciąga ludzi z najdalszych zakątków świata. Jeśli więc jeszcze tego nie zrobiliście, to koniecznie dodajcie to miejsce do listy punktów obowiązkowych do zobaczenia na własne oczy przed śmiercią. Ech, zrobiło się przez moment funeralnie i zabawnie jednocześnie, niemalże jak w wesołym miasteczku na lockdownie. Lećmy więc dalej bo szkoda czasu na smutki i pamiętajmy, że życie jest jak alkohol wchodzi w krew, więc korzystać trzeba z niego nałogowo, a czasem używać bez opamiętania, bo drugiego prawdopodobnie mieć nie będziemy. A i zapomniałbym, będąc tutaj koniecznie wybierzcie się nie tylko do wnętrza katedry, ale i na jej dach, z którego zobaczyć można panoramę miasta.

Warto również wybrać się na spacer do najbardziej artystycznej dzielnicy Mediolanu, czyli do Pinacoteca di Brera. Znajduje się tu jedna z kilkunastu najważniejszych w Europie galerii sztuki, która gromadzi dzieła największych mistrzów malarstwa od XV do XX wieku. Moim zdaniem jest to  najbardziej artystyczno-hipsterska część miasta, która tętni życiem przez całą dobę. Nie brakuje tu stylowych knajp, kawiarni, galerii oraz sklepów z antykami.  Sama Pinacoteca di Brera znajduje się XVII-wiecznym pałacu jezuitów. Gromadzi dzieła takich artystów jak: Giovanni Bellini, El Greco, Rubens czy Rembrandt. Stojąc tam za każdym razem jaram sie niczym konopie na Jamajce. Na dziedzińcu stoi wykonany z brązu pomnik Napoleona Bonaparte pokazujący wszystkim swoje twarde jak głaz pośladki i tak sobie myślę, że może i dobrze, iż inne części ciała mu zakryto.

Jeśli myślicie, że to koniec uniesień, to mam dla Was dobrą lub złą wiadomość, zależnie od stanów wytrzymałości Waszych rozruszników w sercach. To nie koniec atrakcji, a Mediolan zachwycić może również imponującą fortecą – Zamkiem Sforzów, w którym mam wrażenie, że rządzą przesłodkie kociaki. Nie zapomnijcie też o spacerze znanymi i lubianymi mediolańskimi kanałami: Navigli di Milano.

Obok najbardziej okazałego zabytku świeckiego w Mediolanie znajduje się również elegancka fontanna, która jest idealnym miejscem do tzw. selfie. Pobliską Fortecę otacza okazały dziedziniec, a w dawnych budynkach mieszkalnych stworzono zespół muzeów (Musei di Castello Sforzesco) obejmujących wspaniałą kolekcję sztuki i archeologii. To tu znajduje się m.in. niedokończona rzeźba Michała Anioła – „Pieta”. Wejście na teren dziedzińca jest darmowe. Płacimy jedynie za wejście do środka Zamku oraz gdybyśmy zdecydowali się na odwiedzenie muzeów.

Teraz czas na kolejną atrakcję, a mianowicie przyszła kolej na pokazanie Wam Łuku Pokoju. Jest to łuk triumfalny, znajdujący się niedaleko Castello Sforzesco. Jego budowę rozpoczęto w czasach kiedy miasto znajdowało się pod rządami Napoleona. Moim zdaniem szczególnie ładnie wygląda nocą. Ciekawe czy równie fajnie wyjdzie ten w Tomaszowie Lubelskim, który obiecał narodowi wicepremier Sasin. Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę doczekać realizacji tej inwestycji, bo wspomnieć że zapowiada się ciekawie, to jak nie powiedzieć nic. Myślę, że twórcy memów, również zacierają ręce i nie mogą się doczekać.

Mówiąc o atrakcjach warto powiedzieć o Mediolanie od kuchni. Pod względem gotowania i smaku Mediolan wyróżnia się spośród innych włoskich miast. Tutaj nie znajdziemy zamiłowania do tradycyjnej pizzy i potraw z makaronu. Mieszkańcy uwielbiają tu Risotto Milanese (ryż z szafranem), Ossobuko czy Cotolette alla Milanese (smażone kotlety wołowe). Warto też spróbować Linguine allo Scoglio – pysznej pasty z owocami morza. Nieskromnie przyznam się Wam, że jako znawcy owoców morza możecie mi zaufać. Wiecie bywało się na różnych działach z mrożonkami różnych hipermarketów. A tak całkiem serio warto też skosztować pieczonych kasztanów, bo chyba nie prawdą jest to, że najlepsze są na placu Pigalle w Paryżu, bo te Mediolańskie są równie doskonałe. Jedno jest pewne, warto poznać jak smakuje Mediolan. Po wielkim obżarstwie trzeba poruszyć jeszcze dwie kwestie, a mianowicie sprawy bezpieczeństwa i cen. Dlatego przez moment zrobi się poważnie jak po powrocie rodziców z wywiadówki.

B jak bezpieczeństwo

We Włoszech z wiadomych przyczyn obowiązuje stan wyjątkowy, który na dzień dzisiejszy został przedłużony. Obowiązują również obostrzenia w poruszaniu się po terytorium Włoch. Z czym to się wiążę? W kraju tym na dzień dzisiejszy jest obecnie zakaz przemieszczania się między regionami/prowincjami autonomicznymi, z wyłączeniem uwiarygodnionych potrzeb zawodowych, sytuacji wyższej konieczności, względów zdrowotnych, powrotu do miejsca zamieszkania. Niestety wciąż jest tu bardzo trudna sytuacja epidemiczna i nie jest wskazane podejmowanie turystycznych podróży. Ale pamiętajcie, że sytuacja związana z pandemią nie potrwa wiecznie. Dlatego zwiedzajcie online i przygotowujcie się pomału do Waszych eksploracji, tak by po otwarciu granicy wybrać najciekawsze dla Was kierunki podróży.

Do dziś na całym terytorium Włoch obowiązuje częściowy lockdown. Regiony mogą być zaklasyfikowane jedynie do strefy pomarańczowej lub czerwonej. Dodatkowo w czasie Świąt Wielkanocnych na całym terytorium Włoch obowiązywała strefa czerwona na podstawie rozporządzenia z mocą ustawy, którą wprowadził tamtejszy rząd.

Czy oznacza to, że przylot do Włoch jest zupełnie niemożliwy? Oczywiście nie. Osoby przyjeżdżające do Włoch z terytorium państw z Kategorii C (w tym z Polski) do 6 kwietnia mają obowiązek przedstawienia negatywnego wyniku testu wymazowego (molekularnego lub antygenowego), wykonanego w ciągu 48 godzin przed przekroczeniem granicy Włoch, a w razie braku testu nałożony zostanie na nas obowiązek poddania się 14-dniowej kwarantannie. Testu nie muszą wykonywać dzieci poniżej drugiego roku życia. Ponadto, trzeba też brać pod uwagę dodatkowe obostrzenia lokalne i regionalne wynikające z podziału Włoch na 4 strefy: białą, żółtą, pomarańczową i czerwoną. Jedno o czym należy pamiętać, to fakt, że Lombardia przoduje w ilości zarażonych. Aktualne dane statystyczne w sprawie pandemii znaleźć można klikając tutaj. Warto również śledzić w tej kwestii rządową stronę włoskiego ministerstwa zdrowia, gdyż tu znajdziecie bieżące informacje.

Warto też zwrócić uwagę na inne kwestie bezpieczeństwa. Moim zdaniem Mediolan jest bezpiecznym miastem, w którym co do zasady nic złego nie powinno nas spotkać. Naturalnie jak w każdym dużym mieście warto nie tracić czujności i należy uważać na kieszonkowców szczególnie w zatłoczonych miejscach. To co na pewno zauważycie, że nie brakuje tu tzw. mundurowych.

Na samym Placu Katedralnym spotkacie niestety naciągaczy, którzy za założenie Ci na rękę bransoletki ze sznurka każą za chwilę zapłacić od kilku do kilkunastu euro. Starym sposobem na ściąganie pieniędzy z turystów jest wręczanie im karmy dla gołębi na dłoń po to, by za chwilę pobrać wygórowaną należność. Ci którzy łatwo dają się skusić na zdjęcie z gołębiem na dłoni na tle katedry potem stawiani są w niezręcznej sytuacji i wymusza się na nich wygórowane opłaty. Dlatego nie warto psuć sobie humoru i od razu stanowczo powiedzieć, że nie jest się zainteresowanym tymi propozycjami. Nie wiem jak Was, ale mnie asertywność już nie raz uratowała od różnych nieprzyjemności.

Warto też szczególnie latem zwrócić uwagę na nasz ubiór. Do wielu kościołów w Mediolanie nie wejdziemy nieodpowiednio ubrani. W przypadku kobiet, spódnica lub spodnie powinny być niemal do kolan, a w przypadku obu płci ramiona powinny być zasłonięte w innym wypadku możemy zostać w mało uprzejmy sposób wyproszeni. Dla wielu mieszkańców Mediolanu moda jest nie tylko odzwierciedleniem nastroju w danym dniu, ale i świetnym pokazaniem przez strój wyczucia chwili i miejsca.

C jak ceny

Na terenie Mediolanu, a także całej Republiki Włoskiej obowiązującą walutą jest euro. Jedno Wam przyznam tutejsze jedzenie i widoki zachęcają, ale ceny mogą odstraszać. Naturalnie znajdziecie też tani street food czy noclegi w rozsądnej cenie, ale ceny eleganckich restauracji i hoteli mogą mocno uderzyć po kieszeni. Generalnie to od nas zależy czy wolimy ciąć koszty i zdecydować się na niskobudżetową podróż i robić zakupy np. w sklepach spożywczych czy nie ograniczać się również finansowo. Miejcie jednak na uwadze, że koszt życia w Mediolanie jest zdecydowanie wyższy niż w Warszawie, co widać porównując chociażby ceny żywności w supermarketach. Warto również odłożyć trochę oszczędności na mniej lub bardziej finezyjne pamiątki.

Podsumowanie

W ostatnich latach miejsce to cieszy się niesłabnącą popularnością. Niemałe znaczenie mają z pewnością tanie bilety lotnicze. Przy dobrej okazji, można wypatrzeć bilety nawet za 150 złotych w obie strony.  Także pozostaje czekać na otwarcie granic i można polować na dobre lotnicze okazje.

Pamiętajcie, że Mediolan to miasto mody, projektantów, modelek i modeli na których oko ma Chiara Ferragini, włoska bizneswoman modowa, dla niewtajemniczonych powiem, że jest to też wpływowa influenserka, która poprzez własny blog The Blonde Salad miesza i wpływa dzięki niemu na świat mody zarówno krajowej jak i zagranicznej. Znana jest w blogosferze, ale i rozpoznawalna jest w świecie muzyki, gdyż poślubiła jednego z moich ulubionych włoskich piosenkarzy Fedeza, którego obok Mahmood’a twórczość bardzo cenię. Dlatego można powiedzieć, że Mediolan to również miasto światowych influanserów, na których wielu polskich internetowych twórców może się wzorować.

Powiem Wam szczerze, że o miejscu tym można pisać i pisać, ale najlepiej jest przylecieć tu osobiście i poczuć się jakby luksusowo. Warto samemu doświadczyć i spotkać się z tym wszystkim, by później wyrazić własną opinię, gdyż mam świadomość, że mnie nie zawsze da się zrozumieć. Pocieszę się tym, że Miuccia Prada, mawiała, że kiedy nie może czegoś do końca zrozumieć, to znaczy, że kryje się tam coś interesującego i tak chyba jest trochę z Mediolanem i mam cichą nadzieję, że i z moim podróżniczym blogiem.

Jedno jest natomiast pewne Mediolan może Cię zaskoczyć, więc warto włączyć to miasto do swojej check listy obowiązkowych miejsc do zobaczenia. Dla mnie osobiście Mediolan jest inspiracją, jest natchnieniem, jest też przestrzenią do tworzenia, w której spotkałem wyjątkowych otwartych ludzi, zasmakowałem pysznych potraw oraz nawąchałem się pięknych zapachów, czego i Wam z całego serducha życzę. Wybierzecie się tu i doświadczajcie. Tym optymistycznym akcentem będę kończył dzisiejszą wyprawę. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu, CIAO!

linia

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka

DZIĘKUJĘ WAM ZA WASZĄ POMOC
WIELKIE DZIĘKI również za włoskie wsparcie od italo.polacco

Jeśli spodobał Ci się wpis zachęcam do polubienia, skomentowania lub udostępnienia.
Z resztą rób z nim co chcesz, a najlepiej różne brzydkie rzeczy.

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#mediolan #rafalbil #fotografia
#blog podróżniczy #patronite #podróże

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Mediolan| Blog Podróżniczy | Fotograf Lublin | Bloger |  Zwiedzaj online | Polska | Włochy| Blogi podróżnicze| Podróżowanie| Co warto zobaczyć w Mediolanie 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

WIELKANOC 2021

WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH

Z okazji Świąt Wielkanocnych życia z jajem, a do tego mazurków dwie tony, jajek dużych jak balony, kiełbasy z trzy pęta i czekolady bez limitu nie tylko na Święta. Zdrowych, smacznych i oczywiście wesołych Świąt Wam życzę. I pamiętajcie, że z uśmiechem na twarzy człowiek podwaja swoje możliwości, a okres świąteczny to czas nieograniczonych możliwości, nie tylko tych za stołem. Trzymajcie się więc smacznie i zdrowo 🙂

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:
AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka.
WIELKIE DZIĘKI 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#Wesołych Świąt Wielkanocnych 
#rafalbil #blog podróżniczy #patronite

✈ Blog podróżniczy | Lublin | Warszawa | Lublin |  Fotografia | Travel | Wesołych Świąt Wielkanocnych| Fotograf Lublin | Fotograf Lubelskie |  Fotograf Gąbin | Bloger | Wielkanoc| Blog podróżniczy| Podróżowanie  🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

 

Muzeum Narodowe w Lublinie

ABC o Muzeum Narodowym w Lublinie

Muzeum Narodowe w Lublinie mieści się w lubelskim zamku, którego historia sięga jeszcze XII wieku. Nadszedł dziś czas na zabicie smoka, odszukanie księżniczki z najwyższej komnaty i najwyższej wieży oraz poproszenie o rękę córki króla. Zaraz, zaraz, kto by dziś zabijał smoka? Już sobie wyobrażam ten ogrom problemów z Greenpeace i innymi proekologicznymi organizacjami, a poza tym, na co komu ręka królewny, bo całą to bym jeszcze jakoś zrozumiał. 

Idąc wzorem niektórych polityków, coś mi mówi, że tę historię należy napisać na nowo. Następuje więc szybka zmiana planów. Wybiorę się tu, by sprawdzić czego można się spodziewać chwilę po otwarciu i praktycznie zaraz po zamknięciu zamkowych murów. Przypomnę Wam, że od uroczystej inauguracji przez równo 12 dni, aż do ostatniego piątku, można było jeszcze je zwiedzać. Nie wiem jak Wy, ale ja się pomału gubię przez te ciągłe otwarcia i zamknięcia. Mam momentami trochę wrażenie, że doradcami w rządzie są jacyś sprzedawcy drzwi i to chyba obrotowych.

Żeby nie uciekać od głównego tematu, zostawmy może na moment politykę na boku, rozsiądźmy się wygodnie za monitorami i zapnijmy pasy bo Lublin wzywa. Wasz skryba Koń Anonim Rafał już zdaje Wam relację, co zaobserwował i wynotował na miejscu. Nie wiem też jak Wy, ale ja już się jaram, jakbym gasił pożar benzyną.

 

A jak atrakcje

Zanim wszedłem do środka, udałem się jeszcze na moment na dziedziniec, by zobaczyć tą przestrzeń, która świadczy o królewskiej przeszłości tego miejsca, moim oczom ukazał się praktycznie niezmieniony romański donżon oraz gotycka Kaplica Trójcy Świętej. Wszystko stoi jak dawniej na swoim miejscu. Także jedno jest pewne, chcecie wierzyć lub nie, ale królowa Gessler nie uczestniczyła w tutejszej rewolucji.

Odważnym krokiem wkraczam więc do wnętrza budynku, by zobaczyć zmiany, które tu zaszły. Płonę niczym Rzym za Nerona i to nie tylko z gorąca od zimowej kurtki i wysokich temperatur wewnątrz, ale i z ciekawości, na co wydano tu 34 153 641,96 PLN – bo taką kwotę dotacji na te zamkowe rewolucje otrzymało Muzeum. Czuję się teraz trochę niczym Rudy 102, gdy wjeżdżał pod Berlin, ale bez obaw, nie zamierzam tu nic dewastować, gdyż w progu wita mnie dzielny rycerz, tzn. pan ochroniarz, który serdecznym, ale stanowczym głosem rzecze: „kurtka do szatni”. Pokornie oddaję więc swą pluszową zbroję i ruszam z cichą nadzieją, że jak nie księżniczkę, to spotkam tu chociaż poszukiwaną przeze mnie od dawna krowę, szczególnie, że przy tym dofinansowaniu, byłaby to nieźle nadziana jałówka. Dla niewtajemniczonych lub zapominalskich o co chodzi z tym poszukiwaniami krowy, link zostawiam Wam tutaj.

Nie owijając w bawełnę od razu przyglądam się bacznie temu, co w Zamku Lubelskim warto zobaczyć. Na miejscu dowiaduję się, że obecne zbiory Muzeum, założonego w 1906 roku liczą ponad 175 tysięcy eksponatów i pochodzą z wielu dziedzin kultury i sztuki – począwszy od archeologii, przez militaria, numizmaty, rzemiosło artystyczne, sztukę ludową, aż po malarstwo i sztukę współczesną. Jednym słowem, dla każdego coś dobrego. Jak dla mnie brzmi to wszystko dobrze, daję na początek mocne 3 na 200. Gdzieś wyczytałem, że miejsce to reprezentuje zarówno narodowe, jak i europejskie dziedzictwo, ze szczególnym uwzględnieniem regionalnej spuścizny kulturowej, ale jeżeli to Was nie przekonuję, to zajrzyjcie tu chociaż dla jaj, bo jak się na miejscu okazało to ich tu nie zabrakło.

Jeśli chodzi o wystawy stałe: „Trybunał Koronny w dziejach Rzeczypospolitej 1578-1794”, „Galeria Malarstwa Polskiego XIX i XX wieku”, Grupa „Zamek” i Awangarda oraz „Malarstwo Cerkiewne”, Galeria im. Ireny HOCHMAN i Tadeusza MYSŁOWSKIEGO, gdzie nową przestrzeń przeznaczono na wystawy czasowe, to szczerze wszystko brzmi dobrze i zasługuje na słowa uznania. Jest to tak apetyczne i zrobione ze smakiem, że ostatnio tak świetnie to czułem się tylko po lubelskim cebularzu, kiedy rozkładałem go na czynniki pierwsze, szukając tajemniczej receptury jego sukcesu. Myślę, że to samo należy zrobić z wystawami.

Ekspozycja Malarstwo Europejskie i Sztuka Zdobnicza XVI-XIX wieku obejmuje około 40 obrazów holenderskich, flamandzkich, włoskich, niemieckich i francuskich reprezentujących sztukę  baroku, jednym słowem szał ciał oraz uniesień i to w trzech aktach.

Ekspozycja Sztuka Ludowa Regionu Lubelskiego, przybliżająca kulturę i sztukę ludową regionu oraz pokazująca jego zróżnicowanie chociażby geograficzne, ale  i etnograficzne. Jednym słowem fajnie, fajnie jak w kombajnie. Jeśli lubicie oglądać rolnika co szuka żony, to tu poczujecie się o niebo lepiej. Możecie popatrzeć na jajka, porównać palmy, no emocji to tu przyznam nie brakuje.

Część zatytułowana Śladami przeszłości. Najdawniejsze dzieje Ziemi Lubelskiej,  spodobała mi się, z uwagi na fakt, że zrealizowano ją w dość nowoczesny sposób. Ta multimedialna przestrzeń wzbogacona o przedmioty z wykopalisk i naturalnej wielkości figury w dawnych strojach, zainteresuje każdego miłośnika archeologii, zarówno tego małego jak i dużego. Zachowam się niczym Królowa Gessler polecająca u siebie obiady i również polecę tę lubelską ucztę dla duszy przyrządzaną wg odwiecznej i pradawnej receptury. To dobra lekcja lokalnej historii.

Monety i medale na ziemiach polskich X–XX wieku to część poświęcona historii pieniądza i medalierstwu na ziemiach polskich, także każdy kto lubi pieniądze czy medale będzie zadowolony niczym student z ostrej promocji paprykarza w Biedronce.

Wystawa Trybunał Koronny w dziejach Rzeczypospolitej (1578-1794) to miejsce szczególne, bo owiane jest tajemniczą legendą i znajdującym się tu stołem z czarcią łapą. Coś mi mówi, że na szerszą opowieść o tym temacie, jeszcze przyjdzie czas, zatem lećmy dalej, a z  tą opowieścią potrzymam Was w niepewności do kolejnych blogowych wpisów.

Kolejna wystawa to Historia Uzbrojenia i Malarstwo Batalistyczne. Jest to coś dla fanów militariów, osób lubiących uzbrojenie i wojenne klimaty. Wiecie o co chodzi – normalnie ogień, szaleństwo i niemieckie kino akcji. W końcu doczekaliście się też gołych piersi na moim blogu, choć faktycznie nie moich. Sami też oceńcie, czy warto było na nie czekać.

Zespół obrazów w Galerii Malarstwa Polskiego XIX-XX wieku przedstawia panoramę malarstwa polskiego od początku XIX do połowy XX wieku całość liczy około 150 obrazów między innymi Brandta, Chełmońskiego, Juliusza i Wojciecha Kossaków, Jacka i Rafała Malczewskich, Stanisława Wyspiańskiego i wielu innych znanych i cenionych artystów. Wisienką na torcie w tym miejscu jest obraz historyczny Jana Matejki, pt. Unia Lubelska. Ech… patrzyłem na to dzieło niczym ZUS na składkę zdrowotną.

Grupa „Zamek” i Awangarda stanowi prezentację twórczości awangardowej grupy artystycznej działającej w II połowie lat 50. w Lublinie, której nazwa wiąże się z lubelskim zamkiem – miejscem pierwszych spotkań młodych artystów. Osobiście nie do końca rozumiem części tamtejszych dzieł sztuki, ale może akurat rutinoskorbin przestał działać, albo lata swoje mam i brakuje mi młodego spojrzenia na tak awangardową sztukę. Mam jednak nadzieję nadrobić swoje zaległości i braki wiedzy oraz poznać konteksty ich powstawania, a być może to pozwoli mi lepiej zrozumieć i odkryć je na nowo.

Być może Was trochę zaskoczę, ale powiem Wam szczerze, że bardzo duże na mnie wrażenie wywarła część poświęcona malarstwu cerkiewnemu, gdzie prezentowane są ikony cerkiewne oraz wybrzmiewa niesamowicie dobrze dobrana klimatyczna muzyka i kapitalnie dopasowana gra świateł i kolorów. Miejsce to rewelacyjnie oddaje wielokulturowy charakter regionu i stanowi kapitalną zapowiedź przed zwiedzaniem Kaplicy Trójcy Świętej. Pozwala też wyciszyć się i zachwycić nad sztuką prawosławia, a gdyby nie pięciolatek biegnący przez sam środek i krzyczący: „nie dotykać, niczego nie dotykać”, byłoby idealnie. Myślę, że młody szuka roboty i chciał się tu pokazać z jak najlepszej strony. Też gościa rozumiem, idzie kryzys, o dobrą robotę trudno, więc każdy stara się jak może.

W Galeria im. Ireny HOCHMAN i Tadeusza MYSŁOWSKIEGO prezentowane będą wystawy czasowe. Także pozostaje mi mocno trzymać kciuki za to miejsce. Wiążę z nim wielkie nadzieje, niczym instagramowy influenser z kontraktem od producenta pasty do zębów. Pozostaje nam tylko czekać, na ponowne otwarcie.

B jak budynek zamku

Pomimo, że zamek w Lublinie jest obecnie siedzibą lubelskiego muzeum, to należy pamiętać, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu był siedzibą więzienia. Zabudowania te były również wielokrotnie remontowane i zmieniane. Warto może wspomnieć osobom, które nigdy nie były w tych stronach, że znajduje się on tuż obok zabytkowej dzielnicy Lublina tzw. Starego Miasta, a zobaczycie go, gdy tylko wysiądziecie z tutejszego głównego dworca autobusowego.

Nie chcę Was zanudzać historią budynku, ale warto przypomnieć, że obiekt został zbudowany w XII wieku. W XIII wieku do zamku dobudowano wieżę mieszkalno-obronną (tzw. donżon), który podziwiać można po dziś dzień. Wzmocniono wówczas też mury obronne i fortyfikacje. Na przestrzeni lat budynek był niszczony m.in. podczas potopu szwedzkiego i kolejnych wojen Rzeczypospolitej, ale to by było na tyle ode mnie odnośnie samego rysu historycznego Zamku. Mam nieodparte wrażenie, że zarysowałem to równie dobrze, niczym skazany na niezrozumienie arystokratę słowa, któremu nakazano w programie Paint namalować siebie jako skrybę, tak czy siak, musicie mi to wybaczyć tym bardziej, że dzisiejszy wpis znów powstawał po nocy, ale tym razem bez udziału Piccolo.

Muzeum narodowe dla mnie to nie tylko budynek czy postacie  z obrazów, to również ludzie, którzy tu pracują. To oni tworzą atmosferę tego miejsca i jest coś na co muszę zwrócić uwagę. To miła obsługa, która już na starcie pozytywnie mnie zaskoczyła. Życzliwe podejście do zwiedzających i piękna maseczka ze szlachetnymi kamieniami, zasłaniająca uśmiech na twarzy Pani w kasie, pewnie na długo zostanie w mojej pamięci. Wyczułem od Niej przyjazny level energetyczny, dlatego serdecznie z tego miejsca Ją pozdrawiam. Moim subiektywnym zdaniem, widać, że pracownicy dbają o to miejsce i troszczą się o najdrobniejsze detale. Odpowiednio dobrane światła, klimatycznie dobrana muzyka, czujnie śledzące każdy mój ruch oczy pracowników podczas zwiedzania, czy ciekawie przygotowane wystawy pokazują z jednej strony różnorodność tego miejsca, a z drugiej profesjonalizm w podejściu do ekspozycji i tego czym lubelskie może się chwalić przed gośćmi z całego kraju i z zagranicy. Cieszę się, że znów moje oczy mogły napatrzeć się na ciekawe eksponaty i odkryć kolejne ciekawostki związane z Lubelszczyzną. Nie wiem jak Wy, ale ja w czasach pandemicznych, jeszcze bardziej nauczyłem się doceniać otaczające nas piękno i cieszyć się z małych rzeczy, nawet z należycie wysprzątanych muzealnych podłóg.

 

C jak ceny

Na koniec jak przystało na lubelską cebulę, mam dla Was jeszcze szczegółowe informacje na temat cen biletów. Naturalnie dostępne są też one na stronie internetowej Muzeum Narodowego w Lublinie i warto je śledzić właśnie tam, gdyż podane przeze mnie obowiązują dziś czyli w marcu 2021 roku.

Zapewne wypadałoby jeszcze napisać, kiedy Muzeum zostanie ponownie otwarte? Odniosę się więc do najnowszego komunikatu z wyżej wspomnianej strony: „Muzeum Narodowe w Lublinie nieczynne od 18 marca do odwołania. W związku ze wzrostem zachorowań na Covid-19 oraz w trosce o bezpieczeństwo zwiedzających i pracowników, Muzeum Narodowe w Lublinie wraz z Oddziałami pozostaje zamknięte od 18 marca do odwołania.” Także pozostaje nam oczekiwać, aż sytuacja ulegnie zmianie lub wracać na mój dzisiejszy blogowy wpis, gdy znów zatęsknimy za tym ważnym miejscem na mapie kultury nie tylko Lublina, ale i całego kraju. Poniżej łapcie zestawienie cenowe:

Zamek Lubelski (Kaplica, donżon, wystawy stałe – bilet łączony) 40,00 zł 30,00 zł
Kaplica Trójcy Świętej 15,00 zł 10,00 zł
Wieża zamkowa (donżon) 10,00 zł 8,00 zł
Ekspozycje stałe Zamku Lubelskiego 20,00 zł 15,00 zł
Oddziały zamiejscowe 6,00 zł 5,00 zł
Muzeum Martyrologii „Pod Zegarem” wstęp wolny
Bilet rodzinny dla rodziców z dziećmi do lat 16 wstęp dla rodziców w cenie biletu ulgowego
Bilet Karta Dużej Rodziny dla osób objętych przepisami ustawy z dnia 5 grudnia 2014r. o Karcie Dużej Rodziny (tj. Dz. U. z 2020 r. poz. 1348, 2400 ) wstęp dla rodziców w cenie biletu ulgowego
Bilet z Lubelską Kartą Seniora do Kaplicy Trójcy Świętej 4,00 zł
Bilet z Lubelską Kartą Seniora na ekspozycje 4,00 zł

 

Warto jeszcze wspomnieć, komu przysługuje bezpłatny wstęp do Muzeum Narodowego w Lublinie:

Osobom odznaczonym Orderem Orła Białego, Orderem Virtuti Militari,  Orderem Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej, odznaką  honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej” oraz osobom, które  zostały wyróżnione tytułem honorowym „Zasłużony dla Kultury Narodowej”, posłom na Sejm i senatorom Rzeczypospolitej Polskiej, pracownikom muzeów polskich i zagranicznych, członkom Międzynarodowej Rady Muzeów i Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków, członkom Sejmiku Województwa Lubelskiego i Zarządu Województwa Lubelskiego, dzieciom do lat siedmiu, nauczycielom szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz wychowawcom placówek opiekuńczo- wychowawczych, oświatowo- wychowawczych i resocjalizacyjnych, którzy sprawują opiekę nad grupami zwiedzającymi Muzeum Lubelskie w ramach zajęć programowych, nauczycielom akademickim towarzyszącym studentom w ramach zajęć dydaktycznych w Muzeum, przewodnikom i pilotom turystycznym w przypadku oprowadzania grup po Muzeum, przewodnikom PTTK zrzeszonym w Kole Przewodników Miejskich i Terenowych im. S. Pajdowskiego w Lublinie, osobom upoważnionym przez dyrektora Muzeum. Także grupa jest dość liczna, ale jeśli nie łapiecie się w tym katalogu, to nie panikujcie. Zwykle kilka dni w miesiącu Muzeum można zwiedzić za free, a wyznaczonych terminów do darmowego zwiedzania wypatrujcie bezpośrednio po ponownym otwarciu na ich stronie.

A żeby informacje o cenach były w pełni kompleksowe, musze jeszcze uzupełnić Wam informacje w kwestii biletów ulgowych. Te przysługują każdemu za okazaniem stosownych dokumentów: uczniom szkół podstawowych i ponadpodstawowych, studentom oraz uczestnikom studiów doktoranckich, emerytom, rencistom, inwalidom oraz osobom niepełnosprawnym wraz z opiekunami, nauczycielom szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz wychowawcom placówek opiekuńczo-wychowawczych, oświatowo- wychowawczych i resocjalizacyjnych, nauczycielom akademickim, osobom odznaczonym odznaką „za Opiekę nad Zabytkami” i „Zasłużony Działacz Kultury”, przewodnikom i pilotom turystycznym z uprawnieniami państwowymi, studentom Lubelskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, osobom upoważnionym przez dyrektora Muzeum, rodzinom wielodzietnym posiadającym kartę dużej rodziny. Jest tego sporo w końcu jesteśmy w krainie cebuli, zwanej miastem inspiracji – witajcie w Lublinie i czujcie się u nas dobrze.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że dzisiejsze zwiedzanie Muzeum Narodowego w  Lublinie się Wam spodobało, dajcie znać, czy chcecie więcej wpisów z miejsc, których na dzień dzisiejszy w czasach pandemii nie da się zobaczyć? Nie traćcie nadziei, sytuacja związana z COVID19 kiedyś się kończy, najważniejsze to ją przetrwać i wyjść z niej jeszcze silniejszym, chociażby po to by odwiedzić właśnie to miejsce osobiście i tego się trzymajmy. A jak na razie starajmy się żyć po swojemu i nie oglądajmy się na resztę świata.

Kończąc dzisiejszą relację przyznam się Wam jeszcze, że będąc tu miałem nieodparte wrażenie, że po remoncie zostały powiększone przestrzenie ekspozycyjne, co przekłada się na poprawę komfortu zwiedzania. Cieszy też powstała tu nowa przestrzeń do prowadzenia działalności kulturalnej i edukacyjnej. Powiem Wam, że ja czułem się tu bezpiecznie i to nie tylko z uwagi na dostępność niemalże na każdym kroku dozowników z płynem do dezynfekcji dłoni. A i zapomniałbym, będąc na Zamku warto również odwiedzić Basztę z tarasem widokowym oraz Kaplicę Trójcy Świętej, którą ufundował Król Władysław Jagiełło. W Kaplicy znajdują się bezcenne malowidła rusko-bizantyjskie z 1418 roku, ale o tym opowiem Wam innym razem, oczywiście jeśli tylko chcecie? Także koniecznie dajcie znać. Pamiętajcie też o udostępnianiu wpisu i lajkach, w końcu nic nie ratuje tak świata od zagłady, jak właśnie to. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu, cześć.

 

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:
AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka.
WIELKIE DZIĘKI 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#Lublin #Muzeum Narodowe w Lublinie #lubelskie
#rafalbil #blog podróżniczy #patronite

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Warszawa | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Muzeum Narodowe| Blog Podróżniczy | Fotograf Lublin | Fotograf Lubelskie |  Fotograf Gąbin | Bloger |  Zwiedzaj online | Zamek| Blogi podróżnicze | Podróżowanie | Co warto zobaczyć na Lubelszczyźnie | Zamek lubelski zwiedzanie | Zwiedzanie Muzeum Narodowego w Lublinie| Lublin atrakcje | Lublin co zobaczyć | Lublin zwiedzanie | Polska | Wycieczki po Lubelszczyźnie| Lubelskie na weekend | Muzeum Narodowe w Lublinie 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021