ABC o Wojsławicach

CO WARTO ZOBACZYĆ W WOJSŁAWICACH?

Czołem Ananaski, mam dobre wieści wracamy na szlak renesansu lubelskiego i dziś melduję się w miasteczku Jakuba Wędrowycza, a że był dobry w fantastyce, to i wpis zapowiada się fantastycznie, z resztą ocenicie sami. Na pewno będzie trochę strasznie, trochę śmiesznie, ale przede wszystkim postaram się by nie było nudno. Czas na wyprawę do wschodniej części Wyżyny Lubelskiej, na tereny malowniczych Działów Grabowieckich.  Już na pierwszy rzut oka spodobał mi się tu układ urbanistyczny, ale nie zabrakło mi tu i innych rzucających się w oczy atrakcji. Zatem przetrzyjcie ekrany monitorów i ruszamy. Poznacie dziś nie tylko bardzo ciekawe miejsca, ale i postaram się przybliżyć interesujące i niekiedy trudne historyczne wydarzenia związane z losami Wojsławic, a na koniec przybliżę Wam odrobinę ciekawostek i lokalnych legend, bo kto nie lubi opowieści „sprzedanych” przyjezdnym przez lokalną społeczność? Ruszajmy by wyeksplorować ABC o Wojsławicach.

A jak atrakcje

Mimo, że tereny Wojsławic nie są ogromne, to na tej relatywnie niedużej przestrzeni znajdziemy sporo zabytkowych oraz urokliwych miejsc. Zatem bez zbędnego gadania przechodzimy do eksploracji tutejszych atrakcji. To co spodobało mi się szczególnie to fakt, że w niewielkiej odległości, tuż przy rynku, znajdują się trzy różne świątynie, które odzwierciedlają historyczną wielokulturowość tego miejsca i nadają mu po dzień dzisiejszy wyjątkowy klimat, a to dopiero początek mojej wyprawy, na którą chcę Was dziś zabrać.

Kościół parafialny pw. św. Michała Archanioła

Swoją podróż zaczynam od kościoła katolickiego. Wybudowany został on w latach 1595–1608 i znajduje się zaraz obok rynku, a w jego okolicy podziwiać można zabytkowy drzewostan. Z tego co udało mi się ustalić, to pierwotny budynek kościoła został niestety zniszczony, a odbudowano go ok. 1687 roku. Następnie budynek kościoła  jeszcze dwukrotnie ulegał zniszczeniu w pożarach. Na przełomie XVIII/XIX wieku poddano go gruntownemu remontowi, drewniany strop zastąpiono sklepieniem z lunetami i dobudowano wieżyczkę z sygnaturką. Od tej pory i w obecnej postaci kościół znalazł się na trasie Szlaku Renesansu Lubelskiego. Tym bardziej czułem się zobowiązany go zobaczyć.

Pomnik Tadeusza Kościuszki

Niemalże po drugiej stronie ulicy od budynku kościoła znajduje się pomnik Kościuszki. Był to pierwotnie kamienny obelisk wzniesiony w 1905 roku na cześć cara Aleksandra II. Dopiero w 1918 roku na jego cokole ustawiona została na kamieniu postać Tadeusza Kościuszki. Na postumencie znajdziecie też tablicę z napisem: „Tadeuszowi Kościuszce Społeczeństwo Wojsławic”. Pomnik cara natomiast stojący wcześniej na tym samym postumencie zniszczono w 1916 roku i nie został po nim ślad.

Cerkiew prawosławna pw. św. Eliasza

Kilka minut spaceru po centrum miejscowości i znajdziecie się przy drugiej świątyni, a precyzyjniej cerkwi prawosławnej pochodzącej już z około 1771 roku. W 1864 roku tą greckokatolicką wówczas cerkiew przemianowano na prawosławną. Obok niej znajduje się dzwonnica cerkiewna, która wzniesiona została później, na krótko przed wybuchem I wojny światowej. Moim zdaniem budowla ta zwraca swą konstrukcją nie mniejszą uwagę niż sama cerkiew.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Murowane kapliczki stojące w różnych miejscach Wojsławic

Wybudowano je w 1762 roku, a decyzję o tym podjęła Marianna Potocka, na ten temat dlaczego dowiecie się później, jeśli przebrniecie przez większość atrakcji z  dzisiejszego wpisu. Teraz zdradzę Wam, że każda z kapliczek  dedykowana była innemu świętemu i ulokowano je u wylotu ulic z różnych stron Wojsławic (do dziś stoi tu kapliczka św. Barbary, św. Michała, św. Elżbiety, św. Jana Nepomucena czy św. Floriana). Teraz powinny paść to klasyczne pytania, tak bardzo znane z otchłani internetu „komu to potrzebne, a dlaczego”? Obiecuję wyjaśnić, ale później.

Synagoga w Wojsławicach

Trzecią świątynią jest synagoga, która została wybudowana około 1903 roku (choć niektóre źródła podają, że nawet kilka lub kilkanaście lat wcześniej). W 1950 roku niestety budynek ten przerobiono na magazyn. Obecnie starano się przywrócić jej pierwotny charakter. Gdy wejdziecie do wnętrza, zauważycie, że po stronie wschodniej znajdowała się dawniej sala męska, po zachodniej przedsionek, a nad nim otwarty na salę modlitw babiniec w formie chóru (tradycja i religia żydowska obfituje w wiele różnic od religii katolickiej, a jedną z nich jest ta, że kobiety modlą się oddzielnie od mężczyzn, tzn. w synagodze kobiety i mężczyźni siedzą osobno, często w dwóch osobnych pomieszczeniach). Wróćmy jednak do samego wyglądu tej budowli. Zachowało się tu również typowe dla nieistniejących już drewnianych bożnic, pozorne sklepienie z dekoracyjnymi gzymsami i koronkowymi fryzami oraz rozetą w centralnej części. Niestety na ten moment zwiedzanie synagogi jest nie możliwe, ale planowane jest otwarcie dla zwiedzających już na jesieni, za co mocno trzymam kciuki. Już teraz wiem, że mam do Wojsławic po co wracać.

Cmentarz żydowski

Cmentarz założony pod koniec XIX wieku znajduje się w odległości ok. 800 m na południe od centrum Wojsławic został zdewastowany w czasie II wojny światowej. Niestety po wojnie pozostałości macew wykorzystano jako materiał budowlany, a do dziś zachowały się tylko pojedyncze fragmenty macew. Teraz, gdy o tym myślę, to nadal nie rozumiem, jak można niszczyć groby zmarłych i traktować ludzi z taką pogardą, nawet po ich śmierci. Z resztą do kwestii ksenofobii, czy antysemityzmu jeszcze dziś wrócimy.

Rynek i drewniane domy podcieniowe 

Wg mnie na uwagę zasługuje również dawny układ urbanistyczny samej wsi, a wyróżnić tu można urokliwy rynek oraz zespół połączonych, drewnianych domków podcieniowych, które do połowy XX wieku zamieszkiwały rodziny żydowskie. Niemalże w samym środku, czy jak kto woli sercu Wojsławic znajduje się Ratusz. Ta budowla, znajdująca się w ścisłym centrum rynku stoi tu od niedawna i pretendować może do bycia wizytówką Wojsławic. Budowla zdecydowanie przyciąga wzrok, osób przejeżdżających przez te strony. Nie mogłem więc o nim nie wspomnieć, bo nie zauważyć się go po prostu nie da.

Jakub Wędrowycz

Nie jest też tajemnicą, że głównym terenem działalności Jakuba Wędrowycza są właśnie Wojsławice. Dla fanów fantastyki, którzy są ciekawi, jak wyglądają w rzeczywistości miejsca, w których rozgrywa się akcja opowiadań i powieści o tym słynnym bimbrowniku i egzorcyście, Wojsławice są obowiązkowym punktem do odwiedzenia. Dodatkowo warto wspomnieć, że to tu odbywają się cyklicznie Dni Jakuba Wędrowcza, organizowane przez Stowarzyszenie Miłośników Fantastyki „Cytadela Syriusza”. Inną cykliczną imprezą są Spotkania Trzech Kultur, organizowane przez Stowarzyszenie Miłośników Wojsławic. Na oba te wydarzenia zdecydowanie warto się wybrać, choć w tym roku skomplikować je może sytuacja związana z koronawirusem.

Atrakcje przyrodnicze

Warto też wymienić mocne strony regionu, dla osób lubiących spędzać czas na łonie natury. Szczególnie polecam eksplorować i wypoczywać wraz z przyrodą w poniższych terenach:

– Strzelecki Park Krajobrazowy
– Rezerwat „Liski” 
– Rezerwat „Siedliszcze”
– Chełmski Park Krajobrazowy
– Grabowiecko-Strzelecki Obszar Chronionego Krajobrazu
– Rezerwat „Brzeźno”
– Rezerwat „Roskosz”
– Rezerwat „Żmudź”

W samych Wojsławicach wybrać się warto nad pobliski staw, nad którym w ciszy można wypocząć i zebrać myśli np. planując kolejne podróże, czy odpoczywać zupełnie bez głębszych namysłów (to już opcjonalnie, jak kto woli). W okolicy jest też wiele pięknych pól, nie brakuje tu terenów rolniczych, które prezentują się pięknie o każdej porze roku.

B jak burzliwe relacje społeczności Wojsławic

Mówi się, że wydarzeniem, które znacząco wpłynęło na stosunki między społecznościami Żydów i katolików było osiedlenie się sekty frankistów w okolicy Wojsławic w latach 50. XVIII wieku. Pomiędzy Żydami, a frankistami zaczął narastać spory konflikt, który w 1761 roku zaowocował oskarżeniem członków gminy żydowskiej o rytualne zamordowanie trzyletniego chłopca ze wsi Czarnołozy. Oskarżenie skierowano do sądu w Krasnymstawie, w wyniku dochodzenia na członka gminy żydowskiej wydano wyrok śmierci oraz wysiedlono lokalną społeczność żydowską (o czym więcej będzie w późniejszej części wpisu).

Najgorsze jednak dla Żydów, dopiero nadeszło w okresie wojny. Zaraz po wejściu wojsk niemieckich do Wojsławic zamknięto i zniszczono synagogę. Rozpoczęły się też akcje przesiedlania Żydów. Do Wojsławic sprowadzono grupę 330 uchodźców z Łodzi i Warszawy oraz Żydów z okolicznych wsi. Rok 1942 przyniósł serię tragicznych wydarzeń, w wyniku których spłonęła większość domów zamieszkiwanych przez Żydów oraz rzeźnia rytualna. Raczej nie ma co wierzyć w przypadkowy pożar. Jak wynika z dokumentów, w październiku 1942 roku wszystkich Żydów zamieszkujących Wojsławice czy okolice, przepędzono pieszo do Chełma, a stamtąd deportowano do obozu w Sobiborze. Część Żydów uciekła, jednak większość została schwytana i zabita. Największa egzekucja na 60 schwytanych osobach, miała miejsce jeszcze w tym samym miesiącu, na łąkach po północnej stronie rynku. Kolejne egzekucje odbyły się w roku następnym. Nazistowscy Niemcy mordowali bezlitośnie ludność żydowską, gdy tylko trafiała w ich ręce. Naturalnie byli i Polacy, którzy chronili Żydów ryzykując własne życie, jak i Ci, którzy potrafili ich wydawać w ręce okupanta. Smutna to lekcja historii, która mam nadzieję, już nigdy się nie powtórzy. Dlatego tak ważne jest dziś reagowanie na wszelkie przejawy dyskryminacji i to jakiejkolwiek mniejszości.

Gdy spytałem mieszkańców, czy spotkam tu jeszcze Żydów? Odpowiadano mi, że oficjalnie obecnie Wojsławice nie są zamieszkiwane przez przedstawicieli społeczności żydowskiej, ale nie można wykluczyć, że wśród mieszkańców nie płynie żydowska krew, co z resztą mnie w cale nie dziwi.

Później, to jest po wojnie na terenie gminy działały oddziały UPA, a te wszystkie trudne doświadczenia, kształtowały niełatwą historię tych terenów, o której nie tylko nie wolno zapominać, ale z której przede wszystkim należy wyciągnąć lekcje. Nic tak nie niszczy bowiem człowieka jak nienawiść do drugiej osoby i warto o tym pamiętać.

Słów kilka trzeba poświęcić też prawosławiu na tych terenach. Fakt istnienia w Wojsławicach aż trzech cerkwi parafialnych, stawia je na równi z największymi miastami ziemi chełmskiej. Może też pozwolić uzmysłowić nam jak silną na tych terenach była religia wyznawców prawosławia. Jednak w 1596 roku diecezja chełmska przystąpiła do unii z Kościołem rzymskokatolickim, prawdopodobnie to wówczas przemianowano cerkwie na kościoły unickie, a liczba osób prawosławnych sukcesywnie spadała.

Obecnie  pamięć o historii regionu kultywuje się na różne sposoby. Do jednych z tego typu miejsc, mających na celu ożywienie dawnej kultury i tradycji w gminie Wojsławice zalicza się Ośrodek Dawnych Kultur i Tradycji w Rozięcinie. Miejsce te w swych działaniach skupia głównie dzieci i młodzież, ale powstało i z myślą o turystach, którzy przyjadą w te strony z różnych regionów Polski. To tu wg lokalnych receptur przygotowywane są sodziaki (placki na sodzie) i inne tutejsze, regionalne specjały.

C jak ciekawostki i legendy

Pierwszą ciekawostką jest to, skąd się wzięła sama nazwa Wojsławice? Społeczność lokalna twierdzi, że pochodzi od męskiego imienia Wojsław, jednak nikt z napotkanych osób nie umiał mi precyzyjnie powiedzieć, od którego Wojsława się wywodzi. Jak później ustaliłem, imię to cieszyło się w Polsce średniowiecznej wielką popularnością, a jego występowanie najczęściej odnotowuje się właśnie na terenach rdzennie polskich, położonych na zachód od Wisły.

Jeśli chodzi natomiast o legendy, nie brakuje ich i w tej części Lubelszczyzny. Jedna z nich opowiada o pewnym duchu, który elegancko przyodziany, z cylindrem na głowie przemierza okoliczne łąki bijąc laską osoby, które zdecydowanie przesadziły z alkoholem. Czy ja takiego ducha spotkałem, odpowiem uczciwie, że nie. Morał i wniosek z tej opowieści mam jeden, zdecydowanie za mało piję.

Mam też dla Was jeszcze inną, mniej optymistyczną opowieść, która przetrwała do dziś. Społeczność lokalna przekazuje te historie z pokolenia na pokolenie i dzięki temu, będę mógł się z Wami tą wiedzą podzielić. Jak pamiętacie jedną z wielu tutejszych atrakcji w Wojsławicach są kapliczki wotywne, o których wspomniałem powyżej. Jak głosi legenda, chronić one miały mieszkańców przed klątwą skazanego wyrokiem tutejszego rabina. Pozostałą społeczność żydowską postanowiono wówczas wypędzić z Wojsławic, a legenda wojsławicka mówi, iż rabin przed śmiercią przeklął dziedziców Wojsławic za żydowską niezasłużoną tragedię i swoją śmierć. To wówczas Marianna Teresa z Daniłowiczów Potocka, która odegrała znaczną rolę w samym procesie i ferowaniu wyroku, przerażona tym zbiegiem zdarzeń postanowiła postawić w głównych miejscach wjazdowych do miasta kilka kapliczek, które miały wzbraniać wstępu złym mocom wynikającym z tej klątwy i tak stoją one do dziś.

Ze smutkiem słucha się takich historii, jak ta ostatnia. Szczególnie, że docierając do źródeł i analizując fakty dowiaduję się, że Frankiści masowo przyjmowali chrzest w wojsławickim kościele, co znajduje swoje potwierdzenie w zachowanych dokumentach kościelnych. Jednakże już w 1764 r. opuścili Wojsławice. Wkrótce sam Jakub Frank uciekł z Polski, zaś sekta straciła na znaczeniu, a po jego śmierci rozpadła się. Jest wiele wersji tej tragicznej historii, ale wg jednej z nich frankiści, chcąc zemścić się na nieprzychylnych im prawowiernych Żydach, doprowadzili do fałszywego oskarżenia wojsławickiego rabina o mord rytualny na nieletnim chłopcu. Głośny i długotrwały proces, połączony ze śledztwem z zastosowaniem tortur, przeprowadzono w Krasnymstawie. Zakończył się wydaniem wyroku skazującego na poćwiartowanie żywcem, tych zaś którzy przyjmą przed śmiercią chrzest – na ścięcie. Wyobrażacie sobie żyć w takich czasach? Bo ja nie, a co gorsze wszystko odbyło się zgodnie z  literą prawa.

Jeśli natomiast chodzi o tradycyjne zwyczaje lokalnej ludności, to niestety w większości już zanikły, ale na szczęście nie wszystkie. W okresie Bożego Narodzenia praktykowane jest jeszcze chodzenie po kolędzie jednak całkowicie zanikł inny rodzaj kolędowania, tzw. herody, które były bardzo popularne w tych stronach. Ciekawe jak będą się one miały do zakazu obchodów Halloween i mówienia słów „cukierek albo psikus”, gdyż w ostatnim czasie do sejmowej komisji petycji wpłynął projekt ustawy zakazujący obchodów tego popularnego w USA święta. Choć zakaz Halloween wydaje się żartem, ale przez posłów musi zostać rozpatrzony całkiem poważnie. Zostawmy jednak politykę na boku, wróćmy do Wojsławic, w których w maju przy kapliczkach odprawiane są śpiewane nabożeństwa. Praktykowany jest również tzw. obchód pól, polegający na procesyjnym święceniu terenów uprawnych. Zachowały się niektóre zwyczaje związane z rytuałem pogrzebowym (trzykrotne uderzenie dnem trumny o próg drzwi wyjściowych, zatrzymanie zegarów i zasłonięcie luster w domu zmarłego; obowiązek pochówku w kompletnym, niezniszczonym stroju) i pośrednio z tym związana wiara w sny. Gdy zbierzemy to wszystko do kupy, to aż trudno uwierzyć, że ma lub miało to miejsce w Polsce, nawet tej z XXI wieku.

Tradycją z pogranicza kultury pogańskiej i chrześcijańskiej są tzw. zielone świątki obchodzone pięćdziesiąt dni po Wielkanocy jako uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Na terenie całej Chełmszczyzny dekorowano domostwa tatarakiem, zielonymi gałązkami, a czasem całymi drzewkami brzozowymi. Zwyczaj jest obecnie mniej popularny, ale czasem jeszcze nadal ciągle obecny w tych stronach.

Jak dowiedziałem się od jednej napotkanej pani, która wolała zostać anonimowa,  wśród najstarszych mieszkańców Wojsławic, zachowała się wiara w przesądy i skuteczność rytuałów z pogranicza kultur pogańskiej i katolickiej. Tak dla przykładu przecięcie drogi przez kogoś z pustym wiadrem czy koszykiem przynosi pecha; nie należy zbierać prania, w tym dziecięcych pieluszek, po zachodzie słońca, gdyż grozi to sprowadzeniem na dziecko bezsenności. A Ci jeszcze bardziej pokręceni wierzą w magiczną funkcję koloru czerwonego – choć w innych stronach słyszałem, że co czerwone to zboczone, więc może jest coś na rzeczy. W tych stronach dawniej dużą popularnością cieszyło się tzw. zamawianie – przeganianie „złego” (choroby, lęku) często z wykorzystaniem przedmiotów święconych.

Z kapliczką św. Michała wiąże się kolejna historia. Krążą tu opowieści mówiące o tym, że obok kapliczki zamarzła kiedyś kobieta z dzieckiem. Podobno do dzisiaj widać w tym miejscu coś co przypomina poblask świecy.

Jest jeszcze legenda, która zrodziła się po mordzie rytualnym z XVIII wieku. Powieszono tutaj kilku wojsławickich Żydów. Powstały od tamtej pory opowieści o tym jak w pobliżu szubienicy płoszą się konie i lepiej nie zapuszczać się tutaj w samo południe i po zmroku. Ci, którzy znajdą się w nieodpowiednim czasie w tym miejscu mieli rzekomo słyszeć dźwięki ciągniętych łańcuchów, a niektórzy też byli atakowani przez tajemniczego czarnego psa. Ciekawe czy po tym wszystkim co przeczytaliście, będziecie mieli odwagę, by przyjechać do Wojsławic?

 

PODSUMOWANIE

Nie chcę Was tak straszyć, więc na koniec tytułem podsumowania napiszę Wam, że Wojsławice to dawne miasto, a obecnie wieś województwa lubelskiego, która potwierdza moje zdanie na temat ludzi z Lubelszczyzny. Są oni bardzo życzliwi i uprzejmi dla turystów, a lody koło kościoła są najlepsze w całym miasteczku, szczególnie, że są to tutaj jedyne lody z maszyny, co z uśmiechem na twarzy podkreśla pracujący tu pan lodziarz. Faktycznie, potwierdzam Wam więc, że  w całych Wojsławicach największe i też najsmaczniejsze lody kręcone są pod samym kościołem. Pozdrawiam też sympatyczną Panią Sylwię i dziękuję za wiele ciekawych opowieści i inspirację do szybkiego napisania tego wpisu. Przepraszam też napotkanego pod lodziarnią, życzliwego Pana pszczelarza, że nie skorzystałem z zaproszenia na miód z ogórkiem kiszonym, ale program zwiedzania był tego dnia dość napięty, a atrakcji i tak nie brakowało. Generalnie miło było spotkać tu tak wiele komunikatywnych i pozytywnych osób (naturalnie nie chodzi mi tu o określenie po wynikach testu na koronawirusa) i przepraszam też, że nie wszystkich wymienię z imienia czy nazwiska. Nie mniej jednak dziękuję za gościnność i życzliwe przyjęcie.

W podsumowaniu warto też podkreślić, że społeczność Wojsławic charakteryzowała się wielokulturowością. Teren miejscowości zamieszkiwali dawniej zarówno Polacy, ale i Rusini czy Żydzi stanowiący ludność napływową i nie należy dać się wystraszyć tym wszystkim legendom, czy dramatycznym historiom. Zobaczcie po mnie, byłem, zwiedziłem te tereny i żyję 😀 Także bez obaw polecam Wam się tu wybrać, gdyż społeczność lokalna jest bardzo otwarta na nowych i przyjezdnych turystów. Jeszcze na koniec część z Was  może być ciekawa, czy spotkałem krowę, która zmieni zdanie? Odpowiem, że i tym razem nie, ale nie poddaję się więc nie traćcie nadziei. Dla niewtajemniczonych o co chodzi z tą krową zostawiam link i zachęcam do przeczytania więcej o projekcie poszukiwania krowy. W podsumowaniu chcę jeszcze podziękować Kini oraz Myszorowi za kolejną wspólną podróż. Z takimi kompanami to można ruszać nawet bez planu i w nieznane 🙂 Pomału nadszedł już czas by kończyć dzisiejszy wpis. Zatem do następnego i niech moc będzie z Wami.

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Coco Chanel, ElPiteros oraz Kubuś Puchatek.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#Co warto zobaczyć w Wojsławicach #lubelskie #rafalbil
#Wojsławice #blog podróżniczy #patronite

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Warszawa | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Emilcin | Neple | Fotograf Sieradz  | Fotograf Wojsławice |  Fotograf Gąbin | Fotograf Czechy | Fotograf Toledo | Fotograf Bałtów | Fotograf Granada | Fotograf Kijów  | Fotograf Zaanse Schans | Fotograf Czarnobyl | Fotograf Rzeszów | Fotograf Madryt | Fotograf Sewilla | Fotograf Izrael | Fotograf Warszawa | Fotograf Ukraina | Fotograf  Hiszpania | Fotograf Polska | Fotograf Holandia | Fotograf Płock | Bloger |  Zwiedzaj online | Polska| Kryłów| Blog podróżniczy| Podróżowanie| Fotograf Kryłów | Co warto zobaczyć w Wojsławicach| Lubelszczyzna zwiedzanie Wojsławic | Zwiedzanie Lubelszczyzny | Lubelszczyzna Zwiedzanie | Lubelszczyzna atrakcje | Lubelszczyzna co zobaczyć | Wojsławice zwiedzanie | Wojsławice atrakcje | Atrakcje Wojsławice | Co warto zobaczyć w Wojsławicach | Co warto zobaczyć w województwie lubelskim | Atrakcje województwa lubelskiego | Polska | Lubelszczyzna | Województwo lubelskie | Wojsławice | Zwiedzanie Polski | Wycieczki po Polsce | Wycieczki po Lublinie | Wycieczki po Polsce | Polska w weekend | Wojsławice atrakcje turystyczne | 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020 

ABC o Dęblinie

CO WARTO ZOBACZYĆ W DĘBLINIE?

Dziś zbaczamy na moment ze szlaku renesansu lubelskiego, co nie oznacza, że wylatujemy poza Lubelszczyznę. Większość z Was pewnie pomyślała, że po wyborach na stałe wyemigruję z kraju. Bez obaw, jeszcze tu jestem, a ten wpis postaram się by był na swój sposób odlotowy, choć czas na odlotowe pisanie bloga, nie jest najlepszy. Pamiętajcie, że każda porażka uczy zdecydowanie więcej niż wygrana. Zostawiam więc malkontenctwo na boku, gdyż nadszedł czas na Dęblin, jedno z najbardziej lotniczych miast w Polsce. I choć odległość od Lublina do Dęblina to około 70 km, to dzięki drodze ekspresowej jesteśmy w  stanie tu dojechać w około 40 minut. Warto zastanowić się tylko, czy jest po co tu przyjeżdżać? Dziś postaram się odpowiedzieć na tak postawione pytanie, a wszystko w tradycyjnym ABC z podróży. Zobaczycie iście kosmiczny kościół, oraz inne okoliczne atrakcje, a na koniec dowiecie się ile za to wszystko trzeba zapłacić. To co, gotowi, można zaczynać?

A jak atrakcje

W Dęblinie jest wbrew pozorom sporo do obejrzenia, warto zobaczyć tu zespół pałacowo – parkowy Mniszchów; twierdzę carską czy jedyną w Polsce Wojskową Szkołę Lotniczą. Tereny te doceniane są nie tylko przez turystów, zadowoleni będą tu również kajakarze, wędkarze czy grzybiarze. W okolicach zachowało się wiele zabytkowych obiektów świadczących o bogatej czy wielokulturowej przeszłości miasta. Samo miasto Dęblin, jest też moim zdaniem dobrą bazą turystyczno – wypadową do najciekawszych regionów Lubelszczyzny. Blisko jest stąd do Kazimierza Dolnego – perełki architektury czy Puław. Będąc dłużej w Dęblinie można wybrać się też do pobliskiego Czarnolasu z uroczym Muzeum im. Kochanowskiego czy nieco dalej do Muzeum Kozłówki, ale uwierzcie mi na słowo warto i tam zawitać.

Największą, choć nie jedyną atrakcją turystyczną Dęblina jest Muzeum Sił Powietrznych, które otwarto w 2011 roku. Można tu wejść do wnętrza śmigłowca Mi 6A. Samo Muzeum jest odrestaurowane, a jego wnętrza otwierają przed zwiedzającymi drzwi do kolejnych pomieszczeń, w sposób bardzo przemyślany przybliżając historię polskich sił powietrznych i ich wspaniałych osiągnięć. Wewnątrz znajdziecie sporo mundurów, pamiątek, medali czy fotografii, ale to co najciekawsze czeka za drzwiami budynku. Przed moimi oczami stała tam imponująca liczba wystawionych samolotów, śmigłowców, systemów obrony przeciwlotniczej oraz pojazdów wojskowych. Warto wejść również do hangaru lotniczego, w którym zgromadzono unikalną kolekcję samolotów z czasów wojny i okresu tzw. zimnej wojny, potężne turbiny silnikowe i inne ciekawe akcesoria. Podobnie jak z wnętrzem śmigłowca, tak i w przypadku samolotu pasażerskiego Jak – 40 w wersji VIP, można zwiedzić go od środka, naturalnie za dodatkową odpłatnością. Bilety nie są drogie, z resztą o cenach będzie tradycyjnie więcej na koniec wpisu. Warto jest wydać te kilkanaście złotych by poczuć bicie serca polskiego lotnictwa wojskowego.

 

 

Mocną stroną turystyczną miasta jest fakt, że znajduje się w Dolinie Środkowej Wisły tuż przy ujściu Wieprza. Szczególnie o wschodzie, czy zachodzie słońca tutejsze widoki potrafią zapierać dech w piersi. W pobliżu na lewym brzegu Wisły znajduje się również duży kompleks leśny – Puszcza Kozienicka. Oprócz dwóch dużych rzek – Wieprza i Wisły warto wspomnieć i o mniejszej, płynącej przez miasto – Irence. Dęblin słynny jest w Polsce z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych, zwanej Szkołą Orląt. Została ona tu przeniesiona w 1927 roku, wtedy jeszcze jako Oficerska Szkoła Lotnictwa. Będąc w jej pobliżu warto wybrać się pod Pomnik ku czci: “Bohaterskim Lotnikom Dęblińskiej Szkoły Orląt”, z 1969 roku. Jest to reprezentacyjny Plac Bohaterskich Lotników Dęblińskiej Szkoły Orląt, jedno z najczęściej fotografowanych w Dęblinie miejsc przez turystów.

Warto też chwilę uwagi poświęcić klasycystycznej formie Pałacu Mniszchów, który posiada bogatą historię, prawdopodobnie już z końca XVI wieku. Wówczas istniała tu siedziba dziedzica dóbr dęblińskich, ale jako rokokowy pałac w dokumentach pojawia się dopiero około 1747 roku. Obecnie pałac w Dęblinie jest siedzibą tutejszej Szkoły Orląt, cały zespół składa się z pałacu zwróconego frontem na północ, w kierunku dwóch oficyn, pawilonu ogrodowego, kordegardy, domu ogrodnika, willi oficerskich oraz pozostałości zabytkowego parku malowniczo rozciągającego się ku dolinie Wieprza.

Warto też słów kilka wspomnieć o tym, że wokół Dęblina wytyczono kilka szlaków do spacerów. Najbardziej popularnym szlakiem pieszym jest chyba szlak żółty. Prowadzi on przez Rynek – Fort Mierzwiączka – Michalinów – Młynki – Twierdza Dęblin – Cmentarz Balonna – Rynek. Sam spacer zajmie Wam około 2 godziny, możecie wybrać się na niego również rowerem, wówczas pokonacie go zdecydowanie szybciej. Dodatkowo wyróżnić też warto szlak niebieski oraz zielony i czerwony. Zaczyna robić się tęczowo, więc nie idźmy tym torem, bo Dęblin powinien kojarzyć się Wam z mundurami, a nie tęczą, choć czasem jedno z drugim może się łączyć. Tyle o tolerancji, bo w końcu obecnie na takie tematy rozmawiać nie wolno, szczególnie w ramach szeroko pojmowanej edukacji. Mam tylko małą prośbę, odwiedzajcie Waszego seksedukatora i blogera podróżniczego czasem jak już będzie w więzieniu 😉 Zbaczając z tęczowych ścieżek, mam wrażenie, że warto będzie już spływać, albo przynajmniej o spływach słów kilka Wam napisać i to nie byle jakich, bo kajakowych. Na tych terenach wyróżnić przecież można kilka szlaków:

  • Szlak kajakowy Wieprzem z Kocka do Dęblina - jest niezwykle malowniczy. Na tym odcinku rzeka wije się licznymi zakolami. Długość spływu około 50 km. Nie ukrywam, że momentami jest wymagający, a najwytrwalsi kajakarze płyną także pod prąd najczęściej do Bobrownik, pokonując odcinek około 8 km.
  • Alternatywny jest szlak kajakowy Wisłą z Kazimierza Dolnego do Dęblina - jest równie piękny. Rzeka jest tu jeszcze nie do końca uregulowana, co nadaje moim zdaniem spływowi dodatkowy uroku. Długość spływu to około 32 km.
  • Ostatni znany mi tutaj szlak wodny przebiega Wisłą z Dęblina do Kazimierza Dolnego. Ten jednak wymaga zarówno sprzyjających wiatrów, jak i odpowiedniego stanu rzeki oraz sporej ilości siły.

Gdy już będziecie ledwo żywi, wybrać się możecie jeszcze na cmentarz wojenny „Balonna” z lat 1915 – 1939, który znajduje się na stoku dawnej reduty Zajączka w Dęblinie. Na tym cmentarzu znaleźli się żołnierze polskich oddziałów legionowych walczących pod dowództwem Józefa Piłsudskiego w składzie 1 Armii austriackiej. Z tego właśnie okresu znajduje się kilka grobów polskich, ale i austriackich , a także symboliczna kwatera żołnierzy rosyjskich poległych w I wojnie światowej oraz wojnie polsko – radzieckiej 1920 r. Wszystko to nadaje temu miejscu pewien międzynarodowy charakter. Wizyta w tym miejscu to cenna lekcja historii, także raz jeszcze polecam. Podczas wycieczki po Dęblinie warto również zobaczyć tutejszy kościół parafialny św. Piusa V w Dęblinie, budynek sam w sobie bardziej przypomina stacje kosmiczną, przez co sam jego oryginalny projekt wydaje się interesujący, z resztą oceńcie sami.

B jak Brama Lubelska

Kolejne miejsce warte odwiedzenia na tutejszej mapie to Twierdza Dęblin. Wzniesiono ją w wyniku realizacji założeń obronnych opracowanych w Rosji na początku lat trzydziestych XIX wieku. Wybudowano ją za panowania cara Mikołaja I Romanowa po stłumieniu powstania listopadowego i włączeniu ziem Królestwa Polskiego do imperium rosyjskiego. Szczególną uwagę przykuła na mnie tutejsza Brama Lubelska, która jest oczywiście elementem potężnej Twierdzy Dęblin. Cytadelę dęblińską obecnie zajmuje Wojsko Polskie. Istnieje możliwość jej zwiedzenia dzięki członkom z Towarzystwa Przyjaciół Dęblina, naturalnie po uzyskaniu wcześniejszej zgody dowódcy jednostki. Jeśli jednak chcecie zwiedzić te tereny, zgłoście to co najmniej z tygodniowym wyprzedzeniem.

C jak ceny

Teraz czas na krótkie podsumowanie i zestawienie kosztów. Najtaniej wychodzi zwiedzanie piesze, stracicie tylko trochę energii, ale zyskacie możliwość zobaczenia urokliwych lokalnych terenów. Jeśli chodzi natomiast o zwiedzanie Muzeum Sił Powietrznych: bilet normalny kosztuje: 15 zł., bilet ulgowy: 8 zł., a bilet rodzinny: 38 zł (2 rodziców + dzieci do lat 18). Dodatkowe opłaty  czekają Was za wejście do samolotu Jak-40, bilet kosztuje 3 zł., od osoby. Wejście do śmigłowca Mi-6 kosztuje dodatkowe 3 zł od osoby natomiast jeśli chcecie zobaczyć obie atrakcje wówczas za wejście do samolotu Jak-40 + śmigłowiec Mi-6 będziecie musieli zapłacić 5 zł od osoby. Ceny za kajaki kształtują się od kilkudziesięciu do kilkuset zł., zależnie od wybranych tras i tego czy np. transport na miejsce spływu oraz z powrotem jest wliczany w cenę. Wejście na cmentarz wojenny „Balonna” jest naturalnie nieodpłatny, a podobnie sytuacja się ma z wejściem do „kosmicznego” kościóła parafialnego św. Piusa V w Dęblinie.

Podsumowując, Dęblin to ciekawe historyczne miasto w województwie lubelskim położone w malowniczym krajobrazie, z dala od ogromnych ośrodków miejskich. Jego wielkim atutem są otaczające go lasy, dzięki czemu oddycha się tu pełną piersią. Dęblin – raj dla miłośników samolotów i militariów. Miasto to jest zdecydowanie interesującym miejscem, do którego warto się wybrać na weekend lub na dłużej, szczególnie jeśli chcecie poznać bliżej ciekawą historię miasta oraz znaleźć chwilę czasu na wypoczynek na łonie natury. Za to łono to na bank pójdę siedzieć. Także miło było Was poznać i jak się uda to do następnej wyprawy.  

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Coco Chanel, ElPiteros oraz Kubuś Puchatek.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

#Co warto zobaczyć w Dęblinie #lubelskie #rafalbil
#Dęblin #blog podróżniczy #patronite

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Warszawa | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Emilcin | Neple | Fotograf Sieradz  | Fotograf Chęciny |  Fotograf Gąbin | Fotograf Czechy | Fotograf Toledo | Fotograf Bałtów | Fotograf Granada | Fotograf Kijów  | Fotograf Zaanse Schans | Fotograf Czarnobyl | Fotograf Rzeszów | Fotograf Madryt | Fotograf Sewilla | Fotograf Izrael | Fotograf Warszawa | Fotograf Ukraina | Fotograf  Hiszpania | Fotograf Polska | Fotograf Holandia | Fotograf Płock | Bloger |  Zwiedzaj online | Polska| Kryłów| Blog podróżniczy| Podróżowanie| Fotograf Kryłów | Co warto zobaczyć w Kryłowie| Lubelszczyzna zwiedzanie Dęblina | Zwiedzanie Lubelszczyzny | Lubelszczyzna Zwiedzanie | Lubelszczyzna atrakcje | Lubelszczyzna co zobaczyć | Dęblin zwiedzanie | Dęblin atrakcje | Atrakcje Dęblin | Co warto zobaczyć w Dęblinie | Co warto zobaczyć w województwie lubelskim | Atrakcje województwa lubelskiego | Polska | Lubelszczyzna | Województwo lubelskie | Dęblin | Zwiedzanie Polski | Wycieczki po Polsce | Polska w weekend 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020 

Wybory prezydenckie 2020

Wybory prezydenckie 2020 – czy już wiesz na kogo oddasz swój głos?

Witajcie, dziś na “tapecie” mamy politykę – wszak wybory prezydenckie już za dwa dni. Wybieramy na urząd Prezydenta RP człowieka, który będzie nas reprezentował w polityce wewnętrznej i nasze państwo na arenie międzynarodowej. W najbliższą niedzielę mamy prosty wybór, albo oddać głos za jednym z dwóch kandydatów, albo siedzieć w domu i czekać co los nam przyniesie. Naturalnie ten wybór każdemu pozostawiam z osobna i mam świadomość, że dla wielu z Was nie jest on tak oczywisty jak dla mnie. Ja już swoją decyzję podjąłem i postanowiłem się nią z Wami podzielić. Będę się cieszył, jeżeli moje uwagi dadzą Wam trochę do myślenia i skłonią do podjęcia rozsądnej decyzji.

Przyznam się Wam, że do końca zastanawiałem się, czy w tej sprawie zabrać głos na moim blogu. Nie wspiera mnie, żadna partia, nie jestem też i nigdy nie byłem członkiem żadnej organizacji politycznej, ale uważam, że nie powinno się milczeć jeżeli do skrzynek obywateli trafiają tego typu ulotki (przypominające mi ulotki straszenia ludnością żydowską w czasach przedwojennych). Nie chcę też milczeć, kiedy z ust obecnego Pana Prezydenta słyszy się tego typu słowa, że LGBT to nie ludzie, a ideologia, a na wiecach wyborczych przekonuje elektorat, że:


“Próbuje się nam wmówić, że to ludzie, a to jest po prostu ideologia. Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, czy to jest ideologia, czy nie, to niech sobie zajrzy w karty historii i zobaczy, jak wyglądało na świecie budowanie ruchu LGBT, niech zobaczy, jak wyglądało budowanie tej ideologii i jakie poglądy głosili ci, którzy ją budowali”.

Szczególnie, że słowa te padają z ust doktora nauk prawnych, który wiedzieć powinien co leży u podstaw praw człowieka i dlaczego godność jest przyrodzona, niezbywalna i należy się każdemu człowiekowi  z samego faktu, że jest człowiekiem. Wymagam też, by osoba piastująca urząd Prezydenta RP, była prezydentem wszystkich Polaków – katolików i niekatolików, ludzi z odmiennymi od Niego poglądami politycznymi, orientacją seksualną czy osób z niepełnosprawnościami. Co też istotne, każda taka mniejszość, nie tylko nie może być dyskryminowana, ale wymaga często dodatkowej ochrony. Budzenie demonów nienawiści i agresji jest działaniem niegodnym zwykłego człowieka, a co dopiero Prezydenta. Warto też w tym miejscu przypomnieć słowa Pana Mariana Turskiego podczas 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz:

“…nie bądźcie obojętni, jeśli widzicie kłamstwa historyczne. Kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana do aktualnych potrzeb polityki. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana. Istotą demokracji jest to, że większość rządzi, ale prawa mniejszości muszą być chronione. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek władza narusza prawa już istniejące. Nie bądźcie obojętni, bo jak nie, to się nie obejrzycie i jakieś Auschwitz na was spadnie z nieba”.

Dziś nie czas na “owijanie w bawełnę”. Waży się bowiem przyszłość naszego kraju, miejsca w Europie i reszcie świata – piszę więc wprost. Staram się nie być obojętnym i piszę ten wpis, który zapewne wielu z Was może nie przypaść do gustu. Na pewnym etapie życia, trzeba już mieć też odwagę bycia nielubianym. Ja ją mam, dlatego dzielę się z Wami tym co myślę. Świetnie zdaję sobie też sprawę, że wpis ten nie przekona zmiany zdania w kwestii oddania głosu tzw. “twardego elektoratu”. Wiem, że wielu z moich znajomych czy członków z rodziny, których bardzo szanuję odda swój głos na obecnego Pana Prezydenta. Mam również znajomych, którzy są związani z PiSem i nie widzę nic w tym złego, bo w każdej partii, jak i w każdej organizacji, czy mniejszości są różni ludzie. Szanuję Ich decyzję, tak jak szanuję i Ich. Szanować nie znaczy jednak rozumieć, tak samo jak nie każdy rozumie mnie czy moje wpisy, ale liczę, że będzie je szanował, bo głównie nie tylko przy wyborach o wzajemny szacunek powinno nam Wszystkim chodzić. 

Oglądając również szerzącą się nienawiść podziału Polaków, chcę Wam przypomnieć, że nie warto kłócić się między sobą. Demokracja ma ten swój urok, że różnić się możemy światopoglądowo, politycznie, ale nie nazywajmy się wzajemnie “zarazą”, jak wielokrotnie czyniono zarówno zaraz przed ludobójstwem w Rwandzie między plemionami Tutsi i Hutu, czy dziś ma to miejsce w Polsce. 

Nie liczę również tym wpisem, na głosy poparcia wśród tych, którzy mają podobne poglądy do moich. Nie trzeba mi klepania po ramieniu i tekstów, “ale im dowaliłeś”, bo zupełnie nie o to tu chodzi. Liczę bardziej na to, że zachęcę do oddania głosu, tych, którzy nie głosowali w pierwszej turze, lub oddali głos na kogoś z pozostałych kandydatów, którzy nie weszli do drugiej tury. Zachęcam Was do tego serdecznie, gdyż tutaj, każdy głos ma znaczenie. Warto zapoznać się z dorobkiem i programem obu kandydatów. Ja podejmując swą decyzję zwróciłem również uwagę na dossier obu z Nich. Przeważyła nie tylko faktyczna znajomość wielu języków obcych, czy imponujące wykształcenie i stypendia zagraniczne zdobywane na kilku uczelniach, choć faktycznie, jest to spory atut obecnego Pana Prezydenta Warszawy. Bardziej przekonało mnie, że pewną kompromitacją kraju są wystąpienia takie jak te z Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos, które na nieszczęście dla nas Polaków stały się swoistym “hitem internetu”. Panu Prezydentowi trudno było dobrać słowa w języku angielskim i nie chcę dziś wnikać w to co było, tego przyczyną. W każdym razie nie były to momenty do poczucia dumy z urzędującego Pana Prezydenta. 

Prezydent RP poza uprawnieniami związanymi z tym, że jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, komunikuje politykę zagraniczną Rządu, ma jeden najważniejszy obowiązek i dwa niezwykle zasadnicze uprawnienia. Ten obowiązek to strzeżenie ustawy zasadniczej i tu egzamin urzędujący Pan Prezydent w mojej ocenie oblał. Pamiętać należy, że Prezydent RP ma jeszcze inne istotne zadania. Otóż uprawnienie zawetowania ustawy, która grozi państwu polskiemu od wewnątrz, to znaczy łamie trójpodział władzy, powoduje, że jeden czynnik, czynnik polityczny, dominuje w całym kraju. Dla mnie jest to kolejny argument dla oddania głosu na Pana Trzaskowskiego, dla wzajemnego hamowania i współdziałania tych władz, by nie dochodziło do nepotyzmu, do korupcji, do wszechwładzy. Jak powiedział Pan poseł Jarosław Kaczyński:

“Demokracja nie znosi monopolu! Jeśli jakaś władza ma wszystkie stanowiska w państwie, swojego prezydenta i poparcie mediów, które nie zauważają jej błędów, to z naszą demokracją może być naprawdę niedobrze.” 

Podzielę się również z Wami argumentami Pani Janiny Marii Ochojskiej, którą wyjątkowo cenię. Dla tych, którzy jakimś cudem, Jej nie znają, napiszą skrótowo, że jest to polska działaczka humanitarna, założycielka i prezes Polskiej Akcji Humanitarnej, astronom, działaczka opozycji demokratycznej w PRL, posłanka do Parlamentu Europejskiego IX kadencji. Kobieta, przez wielkie K, która dla wielu z nas może być wzorem do naśladowania. Z wieloma jej założeniami się zgadzam, więc by ich nie przepisywać, pozwoliłem sobie w dobrej wierze je udostępnić u siebie, mam nadzieję, że mi wybaczy 😉

Na koniec napiszę, że prezydent ma strzec Konstytucji i praw każdego obywatela i bez względu na to, kto z dwóch kandydatów pozostanie wybranym, będę tego od Niego oczekiwał. Prof. Adam Strzembosz, kawaler Orderu Orła Białego i emerytowany profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, dość niedawno powiedział, że: 

“W tej chwili ważą się losy tego, jaką postać przybierze Polska w najbliższym czasie. Czy zostanie opanowana przez określoną formację polityczną, podporządkowana jej całkowicie z wszystkimi konsekwencjami władzy, która przybiera postać dyktatorską, czy też uda się ten proces zahamować. Może go zahamować tylko ten, kto wierzy mocno w Polskę demokratyczną i opartą na równoważeniu się i wzajemnym współdziałaniu trzech władz – parlamentu, władzy wykonawczej i sądownictwa. Ten podział został zagrożony w sposób zasadniczy. Trybunał Konstytucyjny jest już atrapą, Krajowa Rada Sądownictwa tylko udaje Krajową Radę Sądownictwa, czyli organ, który dba o niezależność sądów i niezawisłość sędziów”.

Pozostawię Wam ocenie Jego słowa. Ja mocno wziąłem sobie je do serca. On sam jest dla mnie również autorytetem, człowiekiem o wyjątkowym życiorysie, człowiekiem „Solidarności”, pierwszym niekomunistycznym prezesem Sądu Najwyższego i Trybunału Stanu, człowiekiem mądrym, którego posłucham i swój X postawię przy nazwisku mojego imiennika – ufam, że On Konstytucji łamać nie będzie. Bez względu na wynik, życzę dobrze obu kandydatom – jednemu zwycięstwa, a drugiemu dużo czasu dla rodziny, która jest w Jego programie tak ważna, tyle że na szczęśliwej prezydenckiej emeryturze.

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Coco Chanel, ElPiteros oraz Kubuś Puchatek.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

#wybory 2020 #wybory prezydenckie #blog  #patronite
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020