czarny czwartek

Witajcie,

Wczorajszym wpisem zabierałem Was do raju, a dziś będzie o piekle, piekle kobiet. Mam do Was wielką prośbę, postarajcie się na spokojnie przeczytać, przemyśleć i wyciągnąć wnioski z tego co poniżej zostało napisane.  Choć strasznie nie lubię tematów politycznych, to nie mogę milczeć w tej kwestii i Wy nie milknijcie…

Od 1993 roku w Polsce obowiązywała ustawa, wg której przerwanie ciąży było legalne, czyli zgodne z prawem w trzech przypadkach:

– gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki

– gdy pochodzi z gwałtu

– gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.

Właśnie Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok zgodnie z którym przerwanie ciąży z powodu poważnych wad płodu jest niezgodne z konstytucją. Co to będzie oznaczać w praktyce?

Kiedy dziecko urodzi się bez połowy twarzy? To nic. Urodzi się z wnętrznościami na wierzchu? To nic. Urodzi się bez rozwiniętego mózgu? To nic. Urodzi się tak zniekształcone, że nie będzie mogło złapać oddechu? To nic. Najważniejsze z punktu widzenia prawa jest to, że kobieta ma urodzić i dziecko ma się urodzić, nawet gdy lekarze wiedzą, że urodzi się martwe lub umrze w najbliższym czasie.

Zrozumcie, że zgodnie z dzisiejszym wyrokiem nie ważnym, jest nawet to, że dziecko umrze zaraz po porodzie. Nie ważnym jest, że kobieta będzie musiała patrzeć na cierpienie i śmierć przez ten cały czas. Ma urodzić i nikogo nie obchodzi wówczas Jej cierpienie. To m.in. przeciwko temu protestowano podczas Czarnego Protestu i wiele razy później. Dziś wyrok ten stał się rzeczywistością z którą przychodzi się nam wszystkim zmierzyć lub zaakceptować.

Jeżeli jakikolwiek mężczyzna myśli, że ta sprawa Jego nie dotyczy, to jest w błędzie. Sprawa kobiet to nasza sprawa drodzy panowie, bo tu chodzi o matki, córki, żony, sąsiadki, przyjaciółki, koleżanki z pracy i nie miałbym odwagi patrzeć im w twarz, gdybym w tej kwestii dziś nie zaprotestował.

W ostatnich godzinach pojawił się żal, gniew, przerażenie, wściekłość na twarzach wielu Polek, dziś każda z tych emocji mogła zaistnieć i może pozostać dłużej na twarzy wielu z Nich.

Drogi kolego, mówisz mi, że życie ludzkie jest najważniejsze, pełna zgoda. Życie każdego człowieka to cud i ja tego nie kwestionuję. Twierdzisz, że sprawa nie jest oczywista i prosta. Pełna zgoda, każdy taki przypadek to tragedia, której nikomu nie życzę i która jest czymś nie do opisania… Jednak pomyśl przez chwilę i pozostaw kobiecie i przyszłej matce wybór. Czy nie czujesz, że każda z kobiet powinna mieć prawo do decydowania o swoim ciele w tak dramatycznych momentach i nie wolno im tego prawa odbierać?

Informacja, że kobieta musi urodzić dziecko bez nerek, bez mózgu, bo tak zdecydowała polityka bez serca, jest przerażająca. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego jeśli lekarz wie, że płód w macicy obumrze, to ustanowione prawo zmusi, zarówno Jego jak i kobietę, by czekali, aż to się wydarzy.

Niejednokrotnie na salach porodowych, mają miejsce mało przyjemne scenariusze. Ból kobiety po stracie, która żegna swoje dziecko, lub patrzy na cierpienie w połączeniu z bezradnością i miłością kobiety, gdy słyszy ten ostatni oddech, który miał być pierwszym, jest czymś czego żaden chyba z mężczyzn nigdy sobie nie uświadomi, nie wyobrazi i nie zrozumie. Szczerze współczuję wszystkim tym rodzinom, w których początkiem życia, okazał się być jego końcem. Jest to bez wątpienia niewyobrażalne cierpienie. Uważasz jednak, że życie ludzkie jest najważniejsze i za każdą cenę kobieta musi rodzić? Nie zgadzam się z Tobą, jak Ty nie musisz zgodzić się ze mną. Przeczytaj proszę tylko do końca i ze zrozumieniem moją argumentację, być może pozwoli ona zmienić Twój dotychczasowy punkt widzenia.

Gdy mówisz, że w tej sprawie nic nie można zrobić? Również się nie zgadzam. Zaprotestuj i powiedz o tym innym. Zaangażuj się, zainteresuj, rozważ wszystkie za i przeciw. Zwykle staram się opowiadać świat fotografiami, bo to obraz ma moc tysiąca słów, dziś celowo zamieszczę tylko na końcu symboliczną grafikę, by oszczędzić widoku dramatycznych zdjęć. Jakich spytacie? Nie zwalniam Was z obowiązku dowiedzenia się więcej o cyklopii, holoprozencefalii, dysrafii, syrenomelii, szczególnie jeśli o tym nigdy nie słyszeliście. To może drastycznie zmienić Wasz punkt widzenia i ostrzegam tylko, że są to bardzo trudne kwestie, które niestety mają miejsce w rzeczywistości.

Do jednego Was jeszcze zachęcam, nie bądźmy obojętni, zaangażujmy się w sprawę Polek, bo to też  nasza sprawa. Współczuję wszystkim kobietom, których te kwestie będą dotykać personalnie i jednego jestem pewny, to my mężczyźni nie mamy prawa za Was decydować w tych tragicznych momentach. Przekonany też jestem, że nikt nie powinien Wam tego prawa odbierać. Przerażającym jest myślenie, jak wielką traumą dla matki jest zmuszanie Jej do urodzenia dziecka bez twarzoczaszki, które po kilku tygodniach umrze. Wybaczcie panowie, ale nie nam mężczyznom jest decydować o tym, czy nosząca w sobie dziecko matka podejmie decyzję w tej sytuacji o aborcji czy urodzeniu dziecka, nie nam. Ci którzy nigdy nie przeżyli, tych trudnych chwil w szpitalach i nie byli zmuszeni patrzeć na bezradny ból, który ma prawo odbierać rozum, powtórzę nie mają prawa decydować za kobiety. Nie oceniajmy tych wyborów, nie od tego jesteśmy. Wspierajmy kobiety, bo bez nich nie było by nas.

Nie chcę nawet komentować tego, że zorganizowanie takiego głosowania w samym środku szalejącej pandemii jest moim zdaniem aktem wyrachowania, być może ucieczką od głównego problematycznego tematu, czyli samej pandemii, która dotyka bardzo wielu Polaków. Jedno jest pewne, nie jest to czas i miejsce na otwieranie tej puszki pandory i bardzo nie rozumiem tego, dlaczego to się dzieje właśnie teraz.

Na koniec dobra rada nie wkurwiajcie kobiet proszę, bo one potrafią być niebezpieczne, a i jeszcze jedna gorąca prośba, do tych małych ludzi, co chcą decydować za same kobiety – wsadźcie sobie Waszą butę, pychę, arogancję i głupotę w buty, może będziecie dzięki temu wyżsi.

Drogie kobiety – jestem z Wami, popieram, staram się to wszystko zrozumieć, życzę Wam dobrze i współczuję z głębi serca.
To bardzo smutny dzień w historii Polski i ja dziś nie akceptuję tej rzeczywistości.
Bądźcie dzielne,
Rafał

grafika źródło: https://koszulkowo.com/

linia

#wyroknakobiety #czarnyczwartek #prawakobiet #powiedzkomuś

Laguna Balos

ABC o tym jak trafiłem do raju…

Dziś wpis prosto z Laguny Balos. W rolach głównych wystąpi: biały i różowy piasek, krystalicznie czysta woda, której barwa miesza się w odcieniach błękitu, lazuru, turkusu i szafiru oraz ja, niczym Adam z raju, tyle, że w kąpielówkach, a nie nago (na nudesy trzeba jeszcze poczekać, może się kiedyś pojawią na blogu).

Wróćmy jednak do tego co ciekawsze i zacznijmy od początku, czyli jak trafić do raju? Zapraszam raz jeszcze do eksploracji jednej z najpiękniejszych plaż Europy. No to uderzamy w kierunku Laguny Balos, obieramy kierunek na ten rajski zakątek północno-zachodniego krańca Krety.

 

A jak atrakcje

Laguna Balos jest doskonałym miejscem na spędzenie przyjemnie wakacyjnego czasu. Jeśli chcesz wypocząć i korzystać z kąpieli w lazurowej wodzie oraz opalać się do granic możliwości, to jest to miejsce właśnie dla Ciebie. Choć nie zawsze uda się tu wypocząć w ciszy i spokoju, to przynajmniej gwarantuję, że znajdziesz się wśród niecodziennego i niesamowitego krajobrazu. Moim zdaniem bajeczna Balos, przypomina Karaiby, to właśnie dzięki temu świetnie czuć się tu będzie każdy fan snorkelingu. Dużo zależy też od tego, czy trafisz tu przed, w trakcie czy po tzw. sezonie. W dużej mierze termin przyjazdu czy przypłynięcia w to miejsce determinuje liczbę turystów oraz subiektywny odbiór wrażeń z eksploracji tej części Krety.

Warto podkreślić, że ten unikalny obszar nie bez powodu otoczono ochroną w ramach programu NATURA2000. Ma na to też wpływ występowanie tutaj rzadkich gatunków roślin i ptaków, dlatego przestrzeń ta jest wyjątkowa nie tylko dla leniwych turystów, ale i fanów fotografii przyrodniczej. W ukrytych, podwodnych grotach na świat nadal przychodzą śródziemnomorskie foki, a w okolicy można spotkać duże żółwie morskie, także przy dużej dawce szczęścia może uda się je zobaczyć na własne oczy.

Warto wybrać się na punkt widokowy, z którego roznosi się piękny widok na Cap Tigani, co po grecku oznacza “patelnię”. Jeśli latem spędzicie tu kilka godzin, łatwo domyślicie się skąd wzięła się ta nazwa. W oddali widać też wyspę o nazwie Imeri Gramvoussa, która uznawana jest za ich historyczną siedzibę piratów. Na wyspie tej znajduje się XVI-wieczna wenecka twierdza i być może ukryte, skradzione pirackie łupy. Pytanie jest proste, czy nie zabraknie Ci odwagi by odebrać je piratom?

B jak Balos

Laguna Balos to magiczne miejsce, które przyciąga turystów z całego świata. Kolor wody w lagunie jest wielobarwny, więc powiedzieć, że woda jest tu czysta i błękitna to za mało. Mnogość tych odcieni sprawiła, że pokochałem to miejsce od pierwszego wejrzenia. Gdy połączymy to wszystko z białym piaskiem, który miejscami staje się różowy w wyniku roztarcia milionów muszli i koralowców, wówczas będziemy mieli jasność, że jest to jedno z piękniejszych miejsc na naszej planecie.

Niestety człowiek również przysłużył się do pokolorowania tego pięknego miejsca, zarówno plastikiem ze słomek, korków od butelek czy opakowań po jedzeniu. W takich momentach myślę, że człowiek jest gatunkiem silnie dążącym do autodestrukcji i nie umiem tego pojąć, szczególnie, że tyle mówi się o ekologii i o tym, że mamy tylko jedną planetę, więc powinniśmy ją szanować. Co gorsza na tej pięknej plaży nie brakuje również kawałków czarnego mazutu, czyli niskiej jakości ciężkiego oleju napędowego, który wycieka m.in. z tankowców, następnie osiada na dnie laguny i skałach, gdzie woda morska wyrzuca go na brzeg w postaci czarnych gumowatych bryłek. Szkoda by było, by za kilkadziesiąt lat, ta lazurowa laguna zamieniła się w czarną plażę, która będzie niebezpieczna dla ludzi, za ich samych przyczyną. Smutno jest patrzeć, jak człowiek zachowuje się jak swój największy wróg i sukcesywnie prowadzi autodestrukcyjne działania. 

C jak ciekawostki i ceny

 Jak dotrzeć do Laguny Balos?

Możliwości jest kilka, można dojechać wynajętym autem, lub by było taniej liczyć na odrobinę szczęścia i łapać stopa. Można też wybrać droższą opcję i dopłynąć tu łodzią. Łodzie wypływają np. z Kastelli Kissamou, a bilety można kupić na własną rękę lub wykupić wycieczkę z biura podróży. Trzeba tylko pamiętać, że przed i po sezonie nie pływają tu żadne turystyczne statki. O cenach za tą przyjemność będzie poniżej, także czytajcie uważnie. Widziałem też ludzi, którzy dotarli tu rowerami lub postawili na trekking (serio szacun, mając na uwadze 40 stopniowe upały, w których mi przyszło eksplorować to miejsce). Droga do raju z uwagi na widoki jest piękna, ale sama nawierzchnia szosy pozostawia wiele do życzenia. Jest to wąska, szutrowa droga, która prowadzi przez najbardziej wysunięty na zachód półwysep Krety. Dlatego jeśli nie jesteś zbyt dobrym kierowcą musisz rozważyć tę opcję dotarcia na Balos. Podróż tę bez wątpienia uprzyjemniają tutejsze kozy (tylko bez głupich skojarzeń proszę). Spokojnie spacerują i zaglądają do aut licząc, że dostaną coś smacznego od turystów.

Ceny, czyli z jakimi kosztami trzeba się tu liczyć?

Cena rejsu na Balos w sezonie wynosi 27 euro w obie strony. W ramach wycieczki promem jest też około półtoragodzinny pobyt na wysepce Gramvousa położonej niedaleko Balos Beach. Rejsy na plażę Balos wypływają z portu w Kissamos, do którego z kolei dojedziecie busami np. z Chanii. Na statkach kupisz przekąski, souvlaki i alkohol, licz się tylko z tym, że ceny są wyższe niż w restauracjach na lądzie. Obowiązują również zniżki, jest np. bilet studencki tańszy o 4 euro. Dodatkowo każda osoba, która tu przypływa musi poza tym zapłacić 1 euro na rzecz utrzymania Laguny Balos. Opłatę tę uiścicie również przyjeżdżając autem i można ją potraktować jako opłatę parkingową. Jedno jest pewne, bez względu, którą opcję wybierzecie, każda z tych cen jest warta tych widoków. Dodatkowo na samej plaży można wypożyczyć leżaki i parasol (cały zestaw to koszt 10 € za cały dzień). Warto też przygotować owoce lub warzywa dla kóz, czasem potrafią stanąć na drodze niczym celnicy, których warto czymś smacznym przekupić.

Czy jest w pobliżu parking?

Jeśli pokonamy ośmiokilometrowy odcinek drogi szutrowej, musimy jeszcze mieć na względzie kolejne 2 km spaceru z samego parkingu do bajecznej plaży. Zajmuje to około 30 minut, ale sam spacer po kamienistej dróżce wynagradzają zapierające dech w piersi punkty widokowe. W sezonie parkingi są często szczelnie wypełnione samochodami. Dlatego jeśli chcesz dojechać tam autem, zdecydowanie wybierz się jak najwcześniej, gdyż miejsc parkingowych nie ma wiele. Jeśli dotrzecie tam po południu dodatkowo dolicz sobie kolejne kilometry spaceru od miejsca zaparkowanego przez Ciebie auta. Niestety kolejka zaparkowanych aut przy wąskiej drodze, gdy wracałem już z Laguny, ciągnęła się przez wiele kilometrów. Warto też dodać, że parking jest pilnie strzeżony, przez szukające cienia kozy i ja to szanuję.

Gdzie nocować będąc na Krecie?

Ja korzystałem z wynajmu mieszkania przez portal airbnb.pl – to platforma o której więcej pisałem już tutaj, a jeśli chcesz uzyskać zniżkę na pierwszy nocleg przez airbnb.pl, to kliknij w baner poniżej, niech Ci służy.

Czy na miejscu są restauracje i sklepy?

Na samej plaży jest mały bar z przekąskami i napojami, także jak nie zabierzesz ze sobą prowiantu czy napojów nie zginiesz z pragnienia czy głodu. Nie wiem niestety, czy sklepik ten jest czynny poza sezonem, dlatego mimo wszystko polecam zabrać ze sobą coś do zjedzenia i wypicia.

Co zabrać na Balos?

Wybierając się tutaj trzeba pamiętać o założeniu nakrycia głowy i wygodnych butów. Świetnie sprawdzą się tu trekkingowe sandały lub sportowe buty na nieco grubszej podeszwie. To wszystko z uwagi na palące słońce i kamienie, których na trasie czeka dość sporo. Nie zapomnij o kremie z filtrem do opalania, czy okularach przeciwsłonecznych. Warto też zabrać ze sobą wspomniany powyżej prowiant i napoje.

Podsumowanie

Laguna Balos to moim zdaniem jedna z najlepszych atrakcji Krety, którą zdecydowanie polecam dopisać do listy miejsc wartych zobaczenia przed śmiercią. To miejsce absolutnie niezwykłe nie tylko dla plażowiczów, którzy oczekują od plaży czegoś więcej niż skrawka piasku i możliwości kąpieli w czystej wodzie. Wizyta w tym miejscu jest bowiem przede wszystkim doświadczeniem estetycznym, namiastką egzotyki w granicach Europy, istnym rajem dla fotografów. To prawdziwa kreteńska wizytówka, można ją też uznać za wizytówkę całej Grecji. Pamiętaj, że najlepszym sposobem na uniknięcie tłumów jest wizyta tu poza sezonem, np. w kwietniu lub październiku. Jeśli doczytałeś do tego miejsca, to dziękuję, że przebyłeś wraz ze mną tę wyprawę do raju. Mam nadzieję, że podobało się Tobie nie mniej niż mi. Teraz wybierz się tam koniecznie osobiście i daj znać jak się plażowało. Do następnego razu, kłaniam się nisko i trzymaj się zdrowo. 

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Aga i Adam oraz Kubuś Puchatek.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM



#Polska #Kreta #Laguna Balos #Grecja
#Blog Podróżniczy #Patronite #Travel

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Grecja | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Lublin| Fotograf Warszawa | Fotograf Grecja | Laguna Balos| Fotograf Polska | Fotograf Kreta | Fotograf Płock | Bloger |  Zwiedzaj online | Polska| Kreta| Blog podróżniczy| Podróżowanie| Fotograf Laguna Balos | Co warto zobaczyć w Grecji | zwiedzanie Grecji | Zwiedzanie Krety | Kreta zwiedzanie | Kreta atrakcje | Kreta co zobaczyć | Grecja zwiedzanie | Kreta atrakcje | Atrakcje Laguna Balos| Raj na Krecie | Co warto zobaczyć na Krecie | Zwiedzanie Krety | Wycieczki po Grecji | Traveler | Wycieczki po świecie | Trip | Grecja atrakcje turystyczne | Turysta| Laguna | Balos 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020 

Romanów

ABC O DWORZE, KTÓRY NIE JEDNĄ
TAJEMNICĘ W SWYCH MURACH SKRYWA
 

Cześć, dziś zabieram Was w podróż na Podlasie. Wyruszamy do domu rodzinnego Józefa Ignacego Kraszewskiego. Nazwiska chyba nikomu nie trzeba specjalnie przedstawiać, bo mowa jest o autorze m.in. “Starej baśni”. Moim zdaniem jest jednym z najbardziej wszechstronnych talentów w historii literatury polskiej. Szkoda, że mym subiektywnym zdaniem, dzisiaj jest zapominany czy lekceważony. Smutnym jest fakt, że na lekcjach języka polskiego do książek, z których ma się kształcić kwiat polskiej inteligencji trafiają chociażby parafrazy tekstów piosenek Zenka Martyniuka “Przez twe oczy zielone”. W takich momentach pytam Quo vadis Polsko? Tym bardziej czuję się dziś zobowiązany przypomnieć, że mamy zdecydowanie bardziej utalentowanych literatów, niż Pan Zenek. Dla przykładu sam Ignacy Kraszewski był autorem ponad dwustu wyjątkowych powieści, ale był również utalentowanym malarzem oraz publicystą. Nie każdy wie, że pisał również dzieła podróżnicze, np.: “Wspomnienia Polesia, Wołynia i Litwy”. Zapisał się w dziejach także jako pierwszy polski prywatny kolekcjoner zdjęć. Zbierał zwłaszcza fotografie niszczejących zabytków, których akcje inwentaryzacyjne zresztą sam osobiście prowadził. Człowiek ten imponować powinien nam swą pracowitością, dla mnie był to absolutny gigant. Nie zabrakło w jego życiu również pikanterii. Na nudę na pewno nie narzekał, nie brakowało w jego życiorysie romansów, skandali erotycznych i historii szpiegowskich. W swym dossier posiadał również momenty z życia, w których mowa była o zażywaniu narkotyków. Postać więc wielobarwna, ale zdecydowanie bardziej ambitna od tekstów autora nurtu disco polo. To dlatego dziś skupię się na podróży do korzeni, czyli wyprawie do Romanowa, w którym mieszkał, żył i tworzył pod opieką swej babci ten wielowymiarowy twórca Ignacy. Czas też na małe ABC o tajemnicach z tamtejszego dworu. Przenosimy się do malowniczego zakątka Południowego Podlasia. Wypoczniemy wśród lasów, łąk i pól, gdzie znajduje się Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego. Zapnijcie pasy, ruszamy.

 

A jak atrakcje Romanowa

Wyprawa do Romanowa to dla mnie podróż w czasie. Przyjazd do wsi znajdującej się około 30 kilometrów od Włodawy i 50 od Białej Podlaskiej to świetna okazja, by  miło spędzić czas w otaczającym okazały dwór, XVIII-wiecznym ogrodzie. Już po przekroczeniu bramy wjazdowej, gdy moim oczom ukazał się niesamowity dwór, poczułem niezwykłą atmosferę tego miejsca. Podobne odczucia miałem, gdy zawitałem kiedyś do Żelazowej Woli, gdzie żył i tworzył Fryderyk Chopin, ale o tym będzie pewnie innym razem. Nie będę jednak ukrywał, że budynek w obecnej postaci, został odbudowany dopiero w 1962 roku i odrestaurowano go w kształcie, jaki nadał mu Kajetan (brat Ignacego Kraszewskiego). To od tego roku, mieści się w tym miejscu Muzeum,  które dba o pamięć o Kraszewskim i czynne jest po dziś dzień.  W środku budynku znaleźć można oryginalne pamiątki związane z pisarzem, na przykład srebrny zegarek z monogramem oraz wydania jego dzieł i czasopisma, do których pisywał. Zarzucano Kraszewskiemu m.in. działalność agenturalną, a motywy jego działań do dziś nie są do końca wyjaśnione, zastanawiającym jest też fakt, że potomkowie Kraszewskiego zadbali o to, by życie pisarza pod wieloma względami pozostało owiane tajemnicą. Tym bardziej jestem ciekaw, co jeszcze skrywały mury tego dworu. 

B jak brat Ignacego Kraszewskiego

Kajetan, to brat Ignacego, który zajmował się astronomią, kolekcjonował rękopisy i starodruki, rysował, pisał opowiadania, ale i książki historyczne. Wszystkie te talenty niestety schodziły na drugi plan, przy osiągnięciach brata. Kajetan – chociaż był zdecydowanie mniej sławny, ale nie mniej wszechstronny Kajetan, to nie żywił ani zazdrości, ani urazy do brata. Dzieliło ich 15 lat różnicy, ale łączyła prawdziwa braterska miłość. Kajetan kochał również astronomię, urządził w Romanowie specjalne obserwatorium z unikalnymi jak na tamte czasy urządzeniami. Niestety nie przetrwało ono ostatniej wojny. Dziś w Romanowie mają ambicje pokazać Ignacego Kraszewskiego nie tylko najbardziej wszechstronnie, ale też upamiętnić jego rodzinę, co może wyróżnić to Muzeum z pośród innych w kraju czy poza granicami, które skupiają się na samym autorze “Starej Baśni”. 

C jak ceny i cennych kilka informacji

Kiedy można zwiedzać Muzeum?

Na dzień dzisiejszy budynku Muzeum nie zwiedzimy w poniedziałki, natomiast w pozostałe dni tygodnia dostępny jest dla turystów w następujących godzinach:

• Wtorek – 10.00-16.00
• Środa – 10.00-16.00
• Czwartek – 10.00-16.00
• Piątek – 10.00-16.00
• Sobota – 10.00-16.00
• Niedziela – 10.00-16.00

Przed wyprawą, polecam Wam sprawdzać zmiany dotyczące godzin otwarcia dla zwiedzających na stronie Muzeum: www.muzeumkraszewskiego.pl Jeśli chodzi natomiast o sam zabytkowy park, który znajduje się przy Muzeum, to można go zwiedzać codziennie od godz. 8:00 do zmierzchu.

Czy jest w pobliżu parking?

Parking znajduje się około 100 metrów przed Muzeum. Jest nowocześnie wykonany, ułożony z kostki i posiada oznaczone miejsce dla samochodu osoby niepełnosprawnej. Dojście do Muzeum wysypane jest grysem. Przed wejściem do budynku znajduje się podjazd dla wózków inwalidzkich, a jeśli zaistnieje potrzeba pracownicy Muzeum przystawiają tzw. schodołaz, który zastępując podjazd i umożliwia wjazd wózkiem do wewnątrz budynku. 


Czy są udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami?

W pomieszczeniach wystawienniczych znajdują się niskie progi, które przy nieznacznej pomocy asystenta nie stanowią istotnej bariery w przemieszczaniu się osób poruszających się na wózku. Pomieszczenia obszerne, futryny szerokie umożliwiające swobodne przemieszczanie. Eksponaty niedostępne do poznania dotykowego, brak opisów powiększonym drukiem oraz udogodnień technicznych dla osób słabowidzących. Muzeum dla osób niewidomych jest dostępne wyłącznie poprzez przekaz słowny przewodnika. W Muzeum znajduje się też toaleta przystosowana dla osób z niepełnosprawnością ruchową.

Ile kosztuje bilet?

Bilety ulgowe zakupicie w cenie 7 zł, natomiast normalne w cenie 10 zł, chyba, że jesteście w posiadaniu tzw. Karty Dużej Rodziny, wówczas Wasze bilety tańsze będą o 1 zł od cen standardowych. Naturalnie możecie wynająć przewodnika, wówczas opłata za niego wyniesie 30 zł, podobny koszt jest za lekcję muzealną. Jeśli poniesie Was wyobraźnia i np. zechcecie zostać tam na dłużej, będziecie mogli rozpalić ognisko, wówczas musicie liczyć się z płatnością rzędu 50 zł. Jest tylko prośba tańce nago i wywoływanie duchów, przy ognisku, może nie być mile widziane. Zdradzę też Wam, że w Muzeum tym są dni bezpłatnego wstępu na ekspozycję stałą i zależnie od miesiąca, są to różne dni:

• Styczeń – wtorek
• Luty – środa
• Marzec – czwartek
• Kwiecień – piątek
• Maj – wtorek
• Czerwiec – środa
• Lipiec – czwartek
• Sierpień – piątek
• Wrzesień – wtorek
• Październik – środa
• Listopad – czwartek
• Grudzień – piątek



Ile czasu poświęcić trzeba na zwiedzanie Muzeum?

Dużo zależy od tego jak mocno interesuje Was twórczość rodziny Kraszewskich. Bez wątpienia sporo czasu można też przy dobrej pogodzie spędzić w pobliskim parku. Dlatego trudno jest mi jednoznacznie odpowiedzieć i zamknąć całość zwiedzania w jednolite ramy czasowe. Ja w tym miejscu byłem niespełna dwie godziny, co oczywiście nie oznacza, że Wy nie zostaniecie tu na dłużej, lub nie skrócicie czasu pobytu nawet o połowę.

Czy poza Dworem w Romanowie  jest jeszcze w okolicy coś wartego zobaczenia?

Wybierając się na Podlasie, musicie wiedzieć, że jest tu wiele urokliwych miejsc, które warto zobaczyć. Na pewno warto wybrać się nad Bug, zobaczyć chociażby Sławatycze, Jabłeczną, Kodeń czy Włodawę. Lista ta zdecydowanie może być dłuższa, ale wszystko jest kwestią czasu, który możecie przeznaczyć na odkrywanie tutejszych pięknych okolic.

Podsumowanie

W miejsce do którego dziś zawitaliśmy można obejrzeć liczne pamiątki po pisarzu i rodzinie Kraszewskich. To tu można zadumać się nad ilością dzieł, które stworzył, podziwiać też renesansową wszechstronność jego talentów. Prócz stałej ekspozycji poświęconej życiu i twórczość samego Ignacego można tu zwiedzać liczne wystawy czasowe, poszerzające wiedzę nie tylko o dorobku pisarza, ale i samej epoce, w której żył. Dla mnie była to sentymentalna podróż w czasie, której warto było doświadczyć. Wystrój tutejszego średniozamożnego dworu szlacheckiego, pozwala na spacer do przeszłości. Warto też pospacerować alejkami czy przysiąść na ławeczce z pisarzem i wraz z nim podumać przy wtórze szumu starych drzew. Można też Ananaski sobie wyobrazić, że w tym właśnie miejscu dawniej Kajetan wzniósł ananasarnię, w której z powodzeniem hodował ananasy – jak słodko. To w takim miejscu łatwo dojść (tylko bez skojarzeń) do właściwych konceptów. Cieszę się też, że zamiast utworów typu “Oczy zielone” mogłem właśnie tam posłuchać pięknie śpiewających ptaków. Niesamowite jest to, że rosnące tam dziś grabowe aleje i niebotyczne świerki pamiętają małego jeszcze Kraszewskiego. On sam jako dzieciak, był bardzo niepokorny, natomiast już jako dorosły wyjątkowo płodny, jeśli chodzi o twórczość, był autorem największej liczby wydanych książek i wierszy w historii literatury polskiej (pod tym względem został siódmym twórcą na świecie). Możliwość zobaczenia oryginałów z pośród Jego dzieł jest również czymś wyjątkowym. Bez wątpienia było warto tu przyjechać i wiem, że tu jeszcze powrócę.

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team oraz Kubuś Puchatek.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM



#Polska #Podlasie #Romanów #Poland
#Blog Podróżniczy #Patronite #Travel

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Stara Baśń | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Lublin| Fotograf Warszawa | Fotograf Ukraina | Józef Ignacy Kraszewski| Fotograf Polska | Fotograf Podlasie | Fotograf Płock | Bloger |  Zwiedzaj online | Polska| Podlaskie| Blog podróżniczy| Podróżowanie| Fotograf Romanów | Co warto zobaczyć w Grecji |  zwiedzanie Polski| Zwiedzanie Romanowa | Podlasie zwiedzanie | Romanów atrakcje | Romanów co zobaczyć | Romanów zwiedzanie | Romanów atrakcje | Atrakcje Romanów | Dwór w Romanowie | Co warto zobaczyć na Podlasiu | Zwiedzanie Polski | Wycieczki po Polsce | Traveler | Wycieczki po świecie | Podlasie w weekend | Polska atrakcje turystyczne | Turystyka | Polska| Podlasie | Romanów🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020 

Elia Vouvon

ABC O DRZEWIE,KTÓRE PRZYCIĄGA
DZIESIĄTKI TYSIĘCY TURYSTÓW

Kalimera lub kalispera, zależnie o której czytacie dzisiejszy wpis. Tym greckim powitaniem zachęcę Was do kolejnej wyprawy ze mną. Dziś zabieram Was w podróż pod jedno niezwykłe drzewo, Grecy nazywają je “monumentalnym drzewem oliwnym z Vouves” lub po prostu “Elia Vouvon”. Mając na uwadze liczbę lat, które przeżyła ta roślina,  jest ona bez wątpienia jedyna w swoim rodzaju, myślę, że nie jedno widziała, nie jednego doświadczyła i nie jedną tajemnicę skrywa. Tym bardziej zainspirowała mnie do krótkiego wpisu. Przyszedł więc czas na ABC o jednym z najstarszych drzew świata, a najprawdopodobniej jednym najstarszych drzew oliwnych, które rośnie po dzień dzisiejszy na Ziemi. Zachowajmy jednak pewną chronologię i zacznijmy od samego początku. 

A jak atrakcja stara jak świat 

Pochodzi jeszcze z epoki antyku, czasów wspaniałości starożytnej Grecji. Wciąż rośnie i znajduje się na Krecie w północno-zachodniej części tego kraju w małej wiosce  o nazwie Ano Vouves w pobliżu Chani. Jej pień sięga 4,67 metra średnicy i osiąga 12,5 metra wysokości. Drzewo należy do gatunku oliwki europejskiej. To długowieczne drzewa, których zwykle długość życia szacuje się na około 1000 lat. Ciekawostką jest to, że na Krecie rośnie więcej takich żywych monumentów historii.  Widać warunki pogodowe sprzyjają niektórym roślinom do takiej długowieczności. Tą najstarszą z nich niektórzy naukowcy datują na nawet 4000 lat, choć istnieje w tej kwestii spór, gdyż wielu przedstawicieli świata nauki daje jej nawet 1000 lat mniej, co i tak dla mnie osobiście jest imponującym wynikiem, bo gdyby przyjąć że coś co żyje, ma około 3000 lat, to czy to nie może zrobić na nas wrażenia?  

B jak brak komercji

Jeśli wybieram się w takie miejsce, często spodziewam się najgorszego, w końcu jest tu coś naj, czyli jedno z najstarszych drzew oliwnych świata. Co mam przez to na myśli, że spodziewam się najgorszego? To, że jak tylko dojadę na miejsce i wysiądę z auta “zaatakują”  mnie potencjalni sprzedawcy, którzy będą chcieli sprzedać mi pamiątki z nadrukiem drzewa oliwnego na wszystkim od tshirtów po bieliznę. Spodziewam się lizaków, cukierków i ciasteczek w kształcie pnia oraz pamiątkowych magnesów w kształcie listków za kilka euro za sztukę czy lodów o smaku oliwek, choć to ostatnie chętnie bym zaryzykował, mimo iż fanem smaku oliwek nie jestem. Dodatkowo obawiałem się, że do drzewa nie będzie można blisko podejść, że ktoś uważnie będzie pilnował tego pomnika przyrody, a w koło będzie stała spora grupa turystów, więc i tak nie będzie szans na wykonanie zdjęcia bez ludzi w tle. Spodziewałem się jeszcze biletów parkingowych, sporego muzeum, również biletowanego oraz nachalnych przewodników, którzy oprowadzą mnie po okolicy i zaprowadzą pod najważniejsze miejsce tej części Krety. No i się rozczarowałem, tak ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nic takiego tam nie ma miejsca, słowo komercja na szczęście nie zniszczyło tej przestrzeni i pewnie dlatego ta roślina tam nadal rośnie i ma się całkiem dobrze. Przyznam się Wam, że bardzo lubię się tak rozczarowywać. Zdradzę Wam też jeszcze, że na pierwszy rzut oka, drzewo to wydaje się bardzo duże, gdy podejdziecie bliżej, przekonacie się też wówczas, że jest już puste w środku. Spokojnie można oglądać czy dotykać dowoli – dendrofile i Ci co lubią przytulać się do drzew, będą zadowoleni. Jeśli spytacie o moje odczucia i wrażenia. Dla mnie osobiście świadomość, że widzę roślinę, której gałązkami prawdopodobnie dekorowano głowy zwycięzców podczas olimpiady w Atenach jest wystarczające i pozostawia tak duże oraz niezapomniane wrażenie, że nie trzeba mi do szczęścia więcej. Teraz zrozumcie, jak mało wymagający jestem. Reasumując – warto było tu przed śmiercią przyjechać. Kolejny punkt z mojej listy miejsc do zobaczenia za życia uważam za zrealizowany.

C jak ceny i cennych kilka informacji

Ile kosztuje bilet?

Żeby zobaczyć drzewo nie ma żadnych opłat. Można je oglądać zupełnie za darmo.

Czy Elia Vouvon jest najstarszym drzewem na świecie?

W 100% pewnie nikt nie będzie w stanie tego udowodnić. Moim zdaniem nie można tego wykluczyć, choć świat nauki podaje, że starszym drzewem na świecie jest “Methuselah”, który jest okazem sosny długowiecznej, żyjącej na Ziemi już około 4550 lat. Drzewo to rośnie w Górach Białych w Kalifornii i również rok rocznie odwiedza je wielu turystów. Nie jest to jednak ostatnie słowo, gdyż drzewem uznawanym za najstarsze na świecie jest Świerk Norweski w Dalarna. Ten rekordzista rośnie na szwedzkim pasmie górskim w Parku Narodowym Fulufjället od 9500 lat i aż trudno mi w to uwierzyć. Jedno jest pewne, te dwie rośliny również chcę zobaczyć na własne oczy. Jednak jeśli spytacie czy Elia Vouvon jest obok “sióstr Noego” z Libanu najstarszym drzewem oliwnym na świecie, wówczas nie będę miał wątpliwości i odpowiem twierdząco.

Czy poza drzewem  jest jeszcze w okolicy coś wartego uwagi?

Jadąc do Ano Vouves zobaczycie sporo pięknych miejsc. Jeśli lubicie widoki na góry czy gaje oliwne, zdecydowanie będziecie zadowoleni. Obok drzewa znajduje się również muzeum, gdzie w trzech pomieszczeniach zebrano sprzęt do wyrabiania oliwy. Opisy, które tam się znajdują są niestety tylko w języku greckim, więc jeśli nie będziecie tam ze znajomym, który zna ich rodzimy język, to za wiele nie wyczytacie. Naturalnie w samej okolicy warto jest wybrać się do Chani, by zobaczyć tamtejszy port czy latarnię, ale to już opowieść na zupełnie inną okazję.

Czy można w okolicy coś zjeść?

Tak zaraz obok drzewa i małego muzeum znajduje się tawerna, w której będziecie mogli spróbować lokalnych specjałów.

Ile czasu poświęcić trzeba na zwiedzanie?

Trudne jest to pytanie, gdyż wiele osób nie spędzi przy tym drzewie więcej niż kwadrans, ale znajdą się i tacy co pół dnia przy nim będą chcieli pokontemplować. Dlatego sprawa ta jest bardzo indywidualna i niech taką pozostanie.

Czy drzewa oliwne miały dla Greków szczególne znaczenie?

Gałęzie drzewa oliwnego były bardzo ważne dla Greków już od starożytności. Nagrodę w postaci gałązek oliwnych dziko rosnącego drzewa, które zostały ucięte za pomocą złotego sierpa oraz wieńców z nich zrobionych, dostawali zwycięzcy Igrzysk Olimpijskich. Ludzie wówczas wierzyli, że obdarowywany gałązkami otrzymywał poprzez nie siłę oraz witalność. Dziś liczba drzew oliwnych na Krecie wynosi  około kilkadziesiąt milionów. Uprawianie drzew oliwnych było od początku tradycją Greków i do dzisiaj zwyczaj ten nie uległ zmianie. Praktycznie każda rodzina zamieszkująca Kretę ma przynajmniej jeden gaj oliwny, co pozwala na zapasy oliwek oraz oliwy na cały rok. To też Kreta słynie dziś z jednych z najlepszych oliw na świecie, a wynika to właśnie z tak wieloletniej tradycji upraw tych roślin.

Podsumowanie

Rocznie roślina ta przyciąga około 20 tysięcy turystów do miejscowości Vouves. Po dzisiejszym wpisie może i Wy dołączcie do tych osób,  które podobnie jak ja zapragnęli zobaczyć na żywo ten monument. W samym miasteczku Vouves nie ma wielu atrakcji do zobaczenia, w zamian tutaj poczujecie magię tego jednego miejsca, gdy poświęcicie mu więcej uwagi, zobaczycie, że ptaki nucą historię, którą przeżyjecie wraz z nimi, jeśli stać Was na wewnętrzny spokój i cierpliwość. Kiedy czytam opinie innych, na temat tego miejsca,  że: “szału nie robi”, “byłem widziałem, ale strata czasu” itd. zastanawiam się wówczas, czego Ci ludzie oczekiwali, że raptem drzewo zatańczy, zaśpiewa na ich widok, a może zacznie sikać oliwą z konaru prosto na twarz każdemu z turystów? Rozumiem, każdy ma prawo do własnej opinii, każdy ma też swoje poczucie estetyki, ale pamiętajcie jeśli decydujecie się tu przyjechać, to jedziecie zobaczyć drzewo, bardzo stare drzewo, nie miejcie więc wyobrażeń, że jest magiczne w dosłownym tego słowa znaczeniu. Być może odjedziecie z tego miejsca z wielkim rozczarowaniem, mówiąc: “nie było warto”, ale to już sami musicie przeżyć, ocenić i doświadczyć, jeśli tylko nie zabraknie Ci czasu, odwagi czy pieniędzy, by odkryć to miejsce w bliższej lub dalszej przyszłości. Dajcie znać jeśli zaryzykujecie i wiedzcie, że ja ponoszę odpowiedzialność wyłącznie za moje wyprawy. 

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team oraz Kubuś Puchatek.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#Crete #Grecja #Elia Vouvon #Chania
#Blog Podróżniczy #Patronite  #Vouves

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Elia Vouvon | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Kreta | Grecja | Fotograf Grecja  | Fotografowanie |  Fotograf Gąbin | Fotograf Czechy | Fotograf Toledo | Fotograf Bałtów | Fotograf Granada | Fotograf Vouves  | Fotograf Zaanse Schans | Fotograf Czarnobyl | Fotograf Rzeszów | Fotograf Madryt | Lubelski Festiwal Kultury Żydowskiej | Fotograf Izrael | Fotograf Warszawa | Fotograf Ukraina | Fotograf  Hiszpania | Fotograf Polska | Fotograf Holandia | Fotograf Płock | Bloger |  Zwiedzaj online | Polska| Kryłów| Blog podróżniczy| Podróżowanie| Fotograf Kryłów | Co warto zobaczyć w Grecji |  zwiedzanie Grecji| Zwiedzanie Krety | Grecja zwiedzanie | Kreta atrakcje | Kreta co zobaczyć | Lublin zwiedzanie | Kreta atrakcje | Atrakcje Lublin | Arkadi Monastery | Co warto zobaczyć na Krecie | Zwiedzanie Polski | Wycieczki po Krecie | Traveler | Wycieczki po świecie | Grecja w weekend | Kreta atrakcje turystyczne |Grecja |Vouves| Chania | Crete🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020