Muzeum Narodowe w Lublinie

ABC o Muzeum Narodowym w Lublinie

Muzeum Narodowe w Lublinie mieści się w lubelskim zamku, którego historia sięga jeszcze XII wieku. Nadszedł dziś czas na zabicie smoka, odszukanie księżniczki z najwyższej komnaty i najwyższej wieży oraz poproszenie o rękę córki króla. Zaraz, zaraz, kto by dziś zabijał smoka? Już sobie wyobrażam ten ogrom problemów z Greenpeace i innymi proekologicznymi organizacjami, a poza tym, na co komu ręka królewny, bo całą to bym jeszcze jakoś zrozumiał. 

Idąc wzorem niektórych polityków, coś mi mówi, że tę historię należy napisać na nowo. Następuje więc szybka zmiana planów. Wybiorę się tu, by sprawdzić czego można się spodziewać chwilę po otwarciu i praktycznie zaraz po zamknięciu zamkowych murów. Przypomnę Wam, że od uroczystej inauguracji przez równo 12 dni, aż do ostatniego piątku, można było jeszcze je zwiedzać. Nie wiem jak Wy, ale ja się pomału gubię przez te ciągłe otwarcia i zamknięcia. Mam momentami trochę wrażenie, że doradcami w rządzie są jacyś sprzedawcy drzwi i to chyba obrotowych.

Żeby nie uciekać od głównego tematu, zostawmy może na moment politykę na boku, rozsiądźmy się wygodnie za monitorami i zapnijmy pasy bo Lublin wzywa. Wasz skryba Koń Anonim Rafał już zdaje Wam relację, co zaobserwował i wynotował na miejscu. Nie wiem też jak Wy, ale ja już się jaram, jakbym gasił pożar benzyną.

 

A jak atrakcje

Zanim wszedłem do środka, udałem się jeszcze na moment na dziedziniec, by zobaczyć tą przestrzeń, która świadczy o królewskiej przeszłości tego miejsca, moim oczom ukazał się praktycznie niezmieniony romański donżon oraz gotycka Kaplica Trójcy Świętej. Wszystko stoi jak dawniej na swoim miejscu. Także jedno jest pewne, chcecie wierzyć lub nie, ale królowa Gessler nie uczestniczyła w tutejszej rewolucji.

Odważnym krokiem wkraczam więc do wnętrza budynku, by zobaczyć zmiany, które tu zaszły. Płonę niczym Rzym za Nerona i to nie tylko z gorąca od zimowej kurtki i wysokich temperatur wewnątrz, ale i z ciekawości, na co wydano tu 34 153 641,96 PLN – bo taką kwotę dotacji na te zamkowe rewolucje otrzymało Muzeum. Czuję się teraz trochę niczym Rudy 102, gdy wjeżdżał pod Berlin, ale bez obaw, nie zamierzam tu nic dewastować, gdyż w progu wita mnie dzielny rycerz, tzn. pan ochroniarz, który serdecznym, ale stanowczym głosem rzecze: „kurtka do szatni”. Pokornie oddaję więc swą pluszową zbroję i ruszam z cichą nadzieją, że jak nie księżniczkę, to spotkam tu chociaż poszukiwaną przeze mnie od dawna krowę, szczególnie, że przy tym dofinansowaniu, byłaby to nieźle nadziana jałówka. Dla niewtajemniczonych lub zapominalskich o co chodzi z tym poszukiwaniami krowy, link zostawiam Wam tutaj.

Nie owijając w bawełnę od razu przyglądam się bacznie temu, co w Zamku Lubelskim warto zobaczyć. Na miejscu dowiaduję się, że obecne zbiory Muzeum, założonego w 1906 roku liczą ponad 175 tysięcy eksponatów i pochodzą z wielu dziedzin kultury i sztuki – począwszy od archeologii, przez militaria, numizmaty, rzemiosło artystyczne, sztukę ludową, aż po malarstwo i sztukę współczesną. Jednym słowem, dla każdego coś dobrego. Jak dla mnie brzmi to wszystko dobrze, daję na początek mocne 3 na 200. Gdzieś wyczytałem, że miejsce to reprezentuje zarówno narodowe, jak i europejskie dziedzictwo, ze szczególnym uwzględnieniem regionalnej spuścizny kulturowej, ale jeżeli to Was nie przekonuję, to zajrzyjcie tu chociaż dla jaj, bo jak się na miejscu okazało to ich tu nie zabrakło.

Jeśli chodzi o wystawy stałe: „Trybunał Koronny w dziejach Rzeczypospolitej 1578-1794”, „Galeria Malarstwa Polskiego XIX i XX wieku”, Grupa „Zamek” i Awangarda oraz „Malarstwo Cerkiewne”, Galeria im. Ireny HOCHMAN i Tadeusza MYSŁOWSKIEGO, gdzie nową przestrzeń przeznaczono na wystawy czasowe, to szczerze wszystko brzmi dobrze i zasługuje na słowa uznania. Jest to tak apetyczne i zrobione ze smakiem, że ostatnio tak świetnie to czułem się tylko po lubelskim cebularzu, kiedy rozkładałem go na czynniki pierwsze, szukając tajemniczej receptury jego sukcesu. Myślę, że to samo należy zrobić z wystawami.

Ekspozycja Malarstwo Europejskie i Sztuka Zdobnicza XVI-XIX wieku obejmuje około 40 obrazów holenderskich, flamandzkich, włoskich, niemieckich i francuskich reprezentujących sztukę  baroku, jednym słowem szał ciał oraz uniesień i to w trzech aktach.

Ekspozycja Sztuka Ludowa Regionu Lubelskiego, przybliżająca kulturę i sztukę ludową regionu oraz pokazująca jego zróżnicowanie chociażby geograficzne, ale  i etnograficzne. Jednym słowem fajnie, fajnie jak w kombajnie. Jeśli lubicie oglądać rolnika co szuka żony, to tu poczujecie się o niebo lepiej. Możecie popatrzeć na jajka, porównać palmy, no emocji to tu przyznam nie brakuje.

Część zatytułowana Śladami przeszłości. Najdawniejsze dzieje Ziemi Lubelskiej,  spodobała mi się, z uwagi na fakt, że zrealizowano ją w dość nowoczesny sposób. Ta multimedialna przestrzeń wzbogacona o przedmioty z wykopalisk i naturalnej wielkości figury w dawnych strojach, zainteresuje każdego miłośnika archeologii, zarówno tego małego jak i dużego. Zachowam się niczym Królowa Gessler polecająca u siebie obiady i również polecę tę lubelską ucztę dla duszy przyrządzaną wg odwiecznej i pradawnej receptury. To dobra lekcja lokalnej historii.

Monety i medale na ziemiach polskich X–XX wieku to część poświęcona historii pieniądza i medalierstwu na ziemiach polskich, także każdy kto lubi pieniądze czy medale będzie zadowolony niczym student z ostrej promocji paprykarza w Biedronce.

Wystawa Trybunał Koronny w dziejach Rzeczypospolitej (1578-1794) to miejsce szczególne, bo owiane jest tajemniczą legendą i znajdującym się tu stołem z czarcią łapą. Coś mi mówi, że na szerszą opowieść o tym temacie, jeszcze przyjdzie czas, zatem lećmy dalej, a z  tą opowieścią potrzymam Was w niepewności do kolejnych blogowych wpisów.

Kolejna wystawa to Historia Uzbrojenia i Malarstwo Batalistyczne. Jest to coś dla fanów militariów, osób lubiących uzbrojenie i wojenne klimaty. Wiecie o co chodzi – normalnie ogień, szaleństwo i niemieckie kino akcji. W końcu doczekaliście się też gołych piersi na moim blogu, choć faktycznie nie moich. Sami też oceńcie, czy warto było na nie czekać.

Zespół obrazów w Galerii Malarstwa Polskiego XIX-XX wieku przedstawia panoramę malarstwa polskiego od początku XIX do połowy XX wieku całość liczy około 150 obrazów między innymi Brandta, Chełmońskiego, Juliusza i Wojciecha Kossaków, Jacka i Rafała Malczewskich, Stanisława Wyspiańskiego i wielu innych znanych i cenionych artystów. Wisienką na torcie w tym miejscu jest obraz historyczny Jana Matejki, pt. Unia Lubelska. Ech… patrzyłem na to dzieło niczym ZUS na składkę zdrowotną.

Grupa „Zamek” i Awangarda stanowi prezentację twórczości awangardowej grupy artystycznej działającej w II połowie lat 50. w Lublinie, której nazwa wiąże się z lubelskim zamkiem – miejscem pierwszych spotkań młodych artystów. Osobiście nie do końca rozumiem części tamtejszych dzieł sztuki, ale może akurat rutinoskorbin przestał działać, albo lata swoje mam i brakuje mi młodego spojrzenia na tak awangardową sztukę. Mam jednak nadzieję nadrobić swoje zaległości i braki wiedzy oraz poznać konteksty ich powstawania, a być może to pozwoli mi lepiej zrozumieć i odkryć je na nowo.

Być może Was trochę zaskoczę, ale powiem Wam szczerze, że bardzo duże na mnie wrażenie wywarła część poświęcona malarstwu cerkiewnemu, gdzie prezentowane są ikony cerkiewne oraz wybrzmiewa niesamowicie dobrze dobrana klimatyczna muzyka i kapitalnie dopasowana gra świateł i kolorów. Miejsce to rewelacyjnie oddaje wielokulturowy charakter regionu i stanowi kapitalną zapowiedź przed zwiedzaniem Kaplicy Trójcy Świętej. Pozwala też wyciszyć się i zachwycić nad sztuką prawosławia, a gdyby nie pięciolatek biegnący przez sam środek i krzyczący: „nie dotykać, niczego nie dotykać”, byłoby idealnie. Myślę, że młody szuka roboty i chciał się tu pokazać z jak najlepszej strony. Też gościa rozumiem, idzie kryzys, o dobrą robotę trudno, więc każdy stara się jak może.

W Galeria im. Ireny HOCHMAN i Tadeusza MYSŁOWSKIEGO prezentowane będą wystawy czasowe. Także pozostaje mi mocno trzymać kciuki za to miejsce. Wiążę z nim wielkie nadzieje, niczym instagramowy influenser z kontraktem od producenta pasty do zębów. Pozostaje nam tylko czekać, na ponowne otwarcie.

B jak budynek zamku

Pomimo, że zamek w Lublinie jest obecnie siedzibą lubelskiego muzeum, to należy pamiętać, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu był siedzibą więzienia. Zabudowania te były również wielokrotnie remontowane i zmieniane. Warto może wspomnieć osobom, które nigdy nie były w tych stronach, że znajduje się on tuż obok zabytkowej dzielnicy Lublina tzw. Starego Miasta, a zobaczycie go, gdy tylko wysiądziecie z tutejszego głównego dworca autobusowego.

Nie chcę Was zanudzać historią budynku, ale warto przypomnieć, że obiekt został zbudowany w XII wieku. W XIII wieku do zamku dobudowano wieżę mieszkalno-obronną (tzw. donżon), który podziwiać można po dziś dzień. Wzmocniono wówczas też mury obronne i fortyfikacje. Na przestrzeni lat budynek był niszczony m.in. podczas potopu szwedzkiego i kolejnych wojen Rzeczypospolitej, ale to by było na tyle ode mnie odnośnie samego rysu historycznego Zamku. Mam nieodparte wrażenie, że zarysowałem to równie dobrze, niczym skazany na niezrozumienie arystokratę słowa, któremu nakazano w programie Paint namalować siebie jako skrybę, tak czy siak, musicie mi to wybaczyć tym bardziej, że dzisiejszy wpis znów powstawał po nocy, ale tym razem bez udziału Piccolo.

Muzeum narodowe dla mnie to nie tylko budynek czy postacie  z obrazów, to również ludzie, którzy tu pracują. To oni tworzą atmosferę tego miejsca i jest coś na co muszę zwrócić uwagę. To miła obsługa, która już na starcie pozytywnie mnie zaskoczyła. Życzliwe podejście do zwiedzających i piękna maseczka ze szlachetnymi kamieniami, zasłaniająca uśmiech na twarzy Pani w kasie, pewnie na długo zostanie w mojej pamięci. Wyczułem od Niej przyjazny level energetyczny, dlatego serdecznie z tego miejsca Ją pozdrawiam. Moim subiektywnym zdaniem, widać, że pracownicy dbają o to miejsce i troszczą się o najdrobniejsze detale. Odpowiednio dobrane światła, klimatycznie dobrana muzyka, czujnie śledzące każdy mój ruch oczy pracowników podczas zwiedzania, czy ciekawie przygotowane wystawy pokazują z jednej strony różnorodność tego miejsca, a z drugiej profesjonalizm w podejściu do ekspozycji i tego czym lubelskie może się chwalić przed gośćmi z całego kraju i z zagranicy. Cieszę się, że znów moje oczy mogły napatrzeć się na ciekawe eksponaty i odkryć kolejne ciekawostki związane z Lubelszczyzną. Nie wiem jak Wy, ale ja w czasach pandemicznych, jeszcze bardziej nauczyłem się doceniać otaczające nas piękno i cieszyć się z małych rzeczy, nawet z należycie wysprzątanych muzealnych podłóg.

 

C jak ceny

Na koniec jak przystało na lubelską cebulę, mam dla Was jeszcze szczegółowe informacje na temat cen biletów. Naturalnie dostępne są też one na stronie internetowej Muzeum Narodowego w Lublinie i warto je śledzić właśnie tam, gdyż podane przeze mnie obowiązują dziś czyli w marcu 2021 roku.

Zapewne wypadałoby jeszcze napisać, kiedy Muzeum zostanie ponownie otwarte? Odniosę się więc do najnowszego komunikatu z wyżej wspomnianej strony: „Muzeum Narodowe w Lublinie nieczynne od 18 marca do odwołania. W związku ze wzrostem zachorowań na Covid-19 oraz w trosce o bezpieczeństwo zwiedzających i pracowników, Muzeum Narodowe w Lublinie wraz z Oddziałami pozostaje zamknięte od 18 marca do odwołania.” Także pozostaje nam oczekiwać, aż sytuacja ulegnie zmianie lub wracać na mój dzisiejszy blogowy wpis, gdy znów zatęsknimy za tym ważnym miejscem na mapie kultury nie tylko Lublina, ale i całego kraju. Poniżej łapcie zestawienie cenowe:

Zamek Lubelski (Kaplica, donżon, wystawy stałe – bilet łączony) 40,00 zł 30,00 zł
Kaplica Trójcy Świętej 15,00 zł 10,00 zł
Wieża zamkowa (donżon) 10,00 zł 8,00 zł
Ekspozycje stałe Zamku Lubelskiego 20,00 zł 15,00 zł
Oddziały zamiejscowe 6,00 zł 5,00 zł
Muzeum Martyrologii „Pod Zegarem” wstęp wolny
Bilet rodzinny dla rodziców z dziećmi do lat 16 wstęp dla rodziców w cenie biletu ulgowego
Bilet Karta Dużej Rodziny dla osób objętych przepisami ustawy z dnia 5 grudnia 2014r. o Karcie Dużej Rodziny (tj. Dz. U. z 2020 r. poz. 1348, 2400 ) wstęp dla rodziców w cenie biletu ulgowego
Bilet z Lubelską Kartą Seniora do Kaplicy Trójcy Świętej 4,00 zł
Bilet z Lubelską Kartą Seniora na ekspozycje 4,00 zł

 

Warto jeszcze wspomnieć, komu przysługuje bezpłatny wstęp do Muzeum Narodowego w Lublinie:

Osobom odznaczonym Orderem Orła Białego, Orderem Virtuti Militari,  Orderem Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej, odznaką  honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej” oraz osobom, które  zostały wyróżnione tytułem honorowym „Zasłużony dla Kultury Narodowej”, posłom na Sejm i senatorom Rzeczypospolitej Polskiej, pracownikom muzeów polskich i zagranicznych, członkom Międzynarodowej Rady Muzeów i Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków, członkom Sejmiku Województwa Lubelskiego i Zarządu Województwa Lubelskiego, dzieciom do lat siedmiu, nauczycielom szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz wychowawcom placówek opiekuńczo- wychowawczych, oświatowo- wychowawczych i resocjalizacyjnych, którzy sprawują opiekę nad grupami zwiedzającymi Muzeum Lubelskie w ramach zajęć programowych, nauczycielom akademickim towarzyszącym studentom w ramach zajęć dydaktycznych w Muzeum, przewodnikom i pilotom turystycznym w przypadku oprowadzania grup po Muzeum, przewodnikom PTTK zrzeszonym w Kole Przewodników Miejskich i Terenowych im. S. Pajdowskiego w Lublinie, osobom upoważnionym przez dyrektora Muzeum. Także grupa jest dość liczna, ale jeśli nie łapiecie się w tym katalogu, to nie panikujcie. Zwykle kilka dni w miesiącu Muzeum można zwiedzić za free, a wyznaczonych terminów do darmowego zwiedzania wypatrujcie bezpośrednio po ponownym otwarciu na ich stronie.

A żeby informacje o cenach były w pełni kompleksowe, musze jeszcze uzupełnić Wam informacje w kwestii biletów ulgowych. Te przysługują każdemu za okazaniem stosownych dokumentów: uczniom szkół podstawowych i ponadpodstawowych, studentom oraz uczestnikom studiów doktoranckich, emerytom, rencistom, inwalidom oraz osobom niepełnosprawnym wraz z opiekunami, nauczycielom szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz wychowawcom placówek opiekuńczo-wychowawczych, oświatowo- wychowawczych i resocjalizacyjnych, nauczycielom akademickim, osobom odznaczonym odznaką „za Opiekę nad Zabytkami” i „Zasłużony Działacz Kultury”, przewodnikom i pilotom turystycznym z uprawnieniami państwowymi, studentom Lubelskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, osobom upoważnionym przez dyrektora Muzeum, rodzinom wielodzietnym posiadającym kartę dużej rodziny. Jest tego sporo w końcu jesteśmy w krainie cebuli, zwanej miastem inspiracji – witajcie w Lublinie i czujcie się u nas dobrze.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że dzisiejsze zwiedzanie Muzeum Narodowego w  Lublinie się Wam spodobało, dajcie znać, czy chcecie więcej wpisów z miejsc, których na dzień dzisiejszy w czasach pandemii nie da się zobaczyć? Nie traćcie nadziei, sytuacja związana z COVID19 kiedyś się kończy, najważniejsze to ją przetrwać i wyjść z niej jeszcze silniejszym, chociażby po to by odwiedzić właśnie to miejsce osobiście i tego się trzymajmy. A jak na razie starajmy się żyć po swojemu i nie oglądajmy się na resztę świata.

Kończąc dzisiejszą relację przyznam się Wam jeszcze, że będąc tu miałem nieodparte wrażenie, że po remoncie zostały powiększone przestrzenie ekspozycyjne, co przekłada się na poprawę komfortu zwiedzania. Cieszy też powstała tu nowa przestrzeń do prowadzenia działalności kulturalnej i edukacyjnej. Powiem Wam, że ja czułem się tu bezpiecznie i to nie tylko z uwagi na dostępność niemalże na każdym kroku dozowników z płynem do dezynfekcji dłoni. A i zapomniałbym, będąc na Zamku warto również odwiedzić Basztę z tarasem widokowym oraz Kaplicę Trójcy Świętej, którą ufundował Król Władysław Jagiełło. W Kaplicy znajdują się bezcenne malowidła rusko-bizantyjskie z 1418 roku, ale o tym opowiem Wam innym razem, oczywiście jeśli tylko chcecie? Także koniecznie dajcie znać. Pamiętajcie też o udostępnianiu wpisu i lajkach, w końcu nic nie ratuje tak świata od zagłady, jak właśnie to. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu, cześć.

 

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:
AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka.
WIELKIE DZIĘKI 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#Lublin #Muzeum Narodowe w Lublinie #lubelskie
#rafalbil #blog podróżniczy #patronite

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Warszawa | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Muzeum Narodowe| Blog Podróżniczy | Fotograf Lublin | Fotograf Lubelskie |  Fotograf Gąbin | Bloger |  Zwiedzaj online | Zamek| Blogi podróżnicze | Podróżowanie | Co warto zobaczyć na Lubelszczyźnie | Zamek lubelski zwiedzanie | Zwiedzanie Muzeum Narodowego w Lublinie| Lublin atrakcje | Lublin co zobaczyć | Lublin zwiedzanie | Polska | Wycieczki po Lubelszczyźnie| Lubelskie na weekend | Muzeum Narodowe w Lublinie 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

 

Mizar

ABC O DAWNEJ WSI TATARSKIEJ Z MIZAREM

Nie wiem jak Wy, ale ja chcę często oddychać powietrzem spoza mojego miasta, najlepiej w świecie którego nie znam. Doskonale jest odetchnąć w miejscu, które mnie rozumie i nie wątpi, nie ogranicza, widzi mnie takim jakim chcę być, a nie postrzega takim jakim jestem na co dzień. Dlatego często decyduję się na podróż do przestrzeni w której mogę się stać dla siebie samego, ale i dla Was odkrywcą, a nie być kolejnym odwiedzającym. Bo w podróżowaniu często chodzi o eksplorację i odkrywanie, poznawanie siebie nawzajem. Z tą myślą i inspiracją kumpla Piotrka, by wybrać się gdzieś w nieznane, zrodziła się kolejna wyprawa do miejsc teoretycznie bliskich, choć jak się okazało i dalekich, bo nie znanych mi jednocześnie.

Mam nadzieję, że zatęskniliście choć trochę za kolejną podróżą? Jeśli tak to nie zamykajcie tej strony, bo dziś czeka na Was nietypowa wyprawa online. Tym razem pokażę Wam Mizar zlokalizowany w jednej z lubelskich wsi. Studzianka, bo dokładnie o tym miejscu jest mowa, jest przestrzenią magiczną, nietuzinkową, którą po prostu warto odwiedzić, a dlaczego? Przekonacie się o tym mam nadzieję właśnie dziś, nie ma co przedłużać, zapraszam w podróż w głąb kultury, natury i społeczności nowej dla mnie, ale mam nadzieję, że i dla Was przestrzeni.

A jak atrakcyjność tego miejsca

Na początek wyprawy muszę ulokować nas nie tylko w samym miejscu, ale i czasie. Wszystko to będzie potrzebne dla zrozumienia szerszego kadru i samej perspektywy z dzisiejszej wyprawy. Wiele zaczyna się przecież od naszej optyki i postrzegania rzeczywistości, ale i naszych pozostałych zmysłów. Bądźcie więc czujni i przenieście się oczami wyobraźni pod koniec XVII wieku, bo mniej więcej wtedy nasza wirtualna podróż się powinna rozpocząć.

Znajdujemy się w lesie pełnym kamiennych nagrobków z napisami w języku arabskim, polskim i rosyjskim. Wszystkie groby są zwrócone w stronę Mekki, słychać jest szum drzew, które sprawiają wrażenie, jakby rozmawiały między sobą. Wszystko to podnosi klimat i buduje narrację oraz atmosferę tej przestrzeni. W takich momentach zapala mi się światełko nadziei i aż chciałoby się, by enty istniały i przemówiły do rozsądku tym, którzy dziś wycinają drzewa na potęgę. Zostawmy może temat ekologii i polityki na inny wpis i cieszmy się tą chwilą oraz pobytem w tym unikatowym miejscu.

Głośny szum sosnowych drzew, gdy wytężycie słuch w oddali doświadczycie również dźwięków z płynącej rzeki Zielawy, która dopełnia uroku tej pięknej wsi województwa lubelskiego. Wszystko to oddalone jest raptem 22 km od Białej Podlaskiej i około 100 km od Lublina. Choć trudno jest spotkać tu kogoś ze społeczności tatarskiej, to i tak warto jest tu przyjechać, chociażby po to, by zobaczyć widniejące napisy nagrobne, zanim zatrze je całkowicie upływający czas.

B jak braterstwo

Dzisiejsza opowieść to również wyprawa w głąb człowieczeństwa, lojalności, poczucia braterstwa, w której nie ma miejsca na ksenofobię czy brak szacunku dla drugiego człowieka z powodu innego wyznania czy odmiennego wyglądu. To również historia o młodym pokoleniu ludzi, którzy robią wszystko by te wartości pielęgnować. Ludzi, którzy nie pozwolą zniszczyć pięknej opowieści o wielokulturowej, otwartej na innych Polsce. To działanie ludzi, którzy chcą bezinteresownie pomóc, tym co dawniej pomagali nam, Polakom.

To właśnie dlatego trzeba znów przenieść się oczyma wyobraźni w przeszłość, by zrozumieć, że tutejsi Tatarzy bronili granic Rzeczypospolitej. Za swe zasługi wojenne, otrzymywali od królów m.in. ziemie, szlachectwo, prawo do zachowania swej wiary, budowy meczetów i własnych cmentarzy. Co więcej ludzie Ci często asymilowali się w mniejszym czy większym stopniu w naszym kraju ze społecznością lokalną, stając się jej częścią. Dbali również o zachowanie pewnych odrębności, co jest przecież zrozumiałe, bo w końcu różniła ich kwestia wiary czy obyczajów, a w tym sprawy dotyczące jedzenia wieprzowiny czy przestrzegania zasad Koranu.

Dziś o tym wszystkim przypomina przy wejściu do tatarskiej nekropolii symboliczny kamień z wmurowaną tablicą upamiętniającą nadanie tych ziem przez Jana III Sobieskiego Tatarom. Nie zapomina również o tym wszystkim społeczność lokalna, która co roku porządkuje tatarski cmentarz. Ponadto ludzie Ci pielęgnują dawne tradycje tatarskie przypominając choćby kuchnię tatarską, łucznictwo tradycyjne. Dodatkowo organizują wystawy poświęcone społeczności tatarskiej, za co należą im się dwa proste, lecz wymowne słowa: chapeau bas. Nie zawsze jednak tak jest czy było tak kolorowo, czasem dzieci w szkołach wyśmiewają się z inaczej wyglądających rówieśników, zresztą nie twierdzę, że przejawów nietolerancji nie było i w Studziance. Nie do tego jednak chcę dziś zmierzać…

Bardziej chciałem  podzielić się dziś z Wami czymś innym. Kiedyś usłyszałem trafne określenie od pewnego mądrego człowieka, który powiedział, że podróże to najlepszy lek na rasizm. Im więcej podróżujesz, tym bardziej zauważasz, że choć różnimy się na zewnątrz to w środku jesteśmy często bardzo do siebie podobni. Ludzi bez względu na to z jakiego są kraju, więcej łączy niż dzieli. Trzeba tylko chcieć to zauważać, a nic tego nie ułatwia bardziej niż podróżowanie. Bycie innym nie jest przecież przestępstwem, a segregacja ludzi nie prowadziła nas nigdy do czegoś dobrego.

Ludzkość jest właśnie dzięki temu piękna, że jest różnorodna. To m.in. dlatego warto być dumnym z tego kim się jest, bo aby szanować innych musimy najpierw zaakceptować samych siebie. Dlatego trzeba walczyć z uprzedzeniami i stereotypami. Tatar to nie tylko koń, podkowa i step, ale by to zrozumieć, należy właśnie podróżować. Zatem teraz czas na chwilę refleksji, jak mawiał Włóczykij z Muminków:  “Tylko od Ciebie zależy, którą drogę wybierasz”. Ja namawiam Was, by wybrać się choć raz na ten cmentarz. Może warto jest przez chwilę pomodlić się za tych Tatarów co przelewali krew za Polskę oraz poczuć atmosferę i ducha tego miejsca.

Krąży nawet legenda o Tatarze uzdrowicielu, który był tutaj znachorem. Ten tatarski mędrzec uzdrowił podobno samą carycę Katarzynę, a i uleczył wielu opętanych przez złe duchy. Podobno pod jego dom zajeżdżali nawiedzeni ludzie, a wyjeżdżali już uzdrowieni, ale kto to wie, jak było naprawdę. Jego ciało prawdopodobnie spoczywa na tutejszym mizarze i to wyjaśniać by mogło tą niecodzienną moc tego cmentarza.

C jak cmentarz

Ta tatarska nekropolia w Studziance jest sama w sobie unikalnym miejscem z niezapomnianym klimatem,  o którym już wcześniej wspomniałem. Chciałbym byście wiedzieli, że najprawdopodobniej mizar ten został założony przez pierwszych osadników muzułmańskich po 1679 roku. To oni osiedlili się na tych terenach. Musimy zdawać sobie sprawę, że Studzianka była wówczas kolebką Tatarów na Podlasiu. Do 1915 roku znajdował się tu nawet okazały meczet. Niestety świątynia ta została wówczas spalona przez Kozaków.

Na szczęście do dnia dzisiejszego zachował się mizar. Jest on jednym z sześciu zachowanych w Polsce cmentarzy tatarskich. Czyni to wg mnie Studziankę wsią wyjątkową w skali całego kraju czy Europy. Aż nie mogę się oprzeć, by zacytować w tym miejscu mistrza od wodociągów: “Jesteśmy w czołówce krajowej, a nawet światowej. Liczba awarii z roku na rok maleje”. Ech niektóre wypowiedziane klasyki zostaną już w mojej głowie na zawsze.

Spacerując zauważyłem, że wśród motywów występujących na nagrobkach powtarzały się półksiężyce. Wyryte w skale są oznaką przynależności wyznaniowej grobu. Od czasu do czasu spotykam na nich też pięcioramienne gwiazdy i wersety z Koranu. Miejsce to jest dziś jedną z piękniejszych pozostałości po parafii muzułmańskiej w Studziance. Jest też namacalnym śladem obecności Tatarów w rejonie Białej Podlaskiej.

Miejsce to budzi zainteresowanie i przyciąga, gdyż ma w sobie głęboko w ziemi magnetyzm o wielokulturowej Polsce.  Cieszę się, że został wpisany do rejestru zabytków i jest chroniony prawem. Jeszcze bardziej doceniam jednak fakt, że lokalna społeczność ma powody do dumy i je rozumie. Świadomość posiadanego dziedzictwa jest istotna. Nie chcę Wam tu prokurować ile grobów przetrwało do czasów obecnych. Przyznam się Wam, że osobiście ich nie zliczałem, a różne źródła, podają odmienne liczby od około 50 do ponad 300. Jak na moje oko jest ich tam około 170, jednak z mojej perspektywy nie ilość jest w tym wypadku najważniejsza.

Podsumowanie

Jestem bardzo ciekaw, czy takie tematy i nietypowe miejsca Was interesują? Zastanawiam się czy mój dzisiejszy wpis Was zaciekawił i okazał się strzałem w dziesiątkę, czy bardziej policyjnym strzałem w oponę? Jedno jest tu ważne, by nie był to strzał w instrybutor. Szkoda by już na starcie rozwaliło mi blog, bo w końcu jeszcze nie jedna wspólna podróż przed nami. Dlatego koniecznie dajcie znać, czy podobają się Wam tego typu podróże, a może zasugerujecie Wy kolejną inspirującą podróż?

Dla mnie zwiedzanie takich unikatowych zabytków w skali kraju to niesamowicie cenne doświadczenie, którym dziś chciałem się z Wami podzielić. Czekam na wszelkie sugestie z Waszej strony. Gdybyście znali skrywane tam inne tajemnice, również dajcie znać. Naturalnie pamiętajcie też o udostępnianiu  tego wpisu na Waszych facebookowych profilach, za co z góry dziękuję. Jeszcze na koniec ważna informacja dla moich Patronów, krowy tutaj nie znalazłem, ale walczymy dalej. Także z tego miejsca dzięki za wsparcie i wiarę w to, że niemożliwe nie istnieje. Trzymajcie się zdrowo, do następnego razu i cześć.

 

 

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka.
WIELKIE DZIĘKI 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#Mizar #Studzianka #lubelskie
#rafalbil #blog podróżniczy #patronite

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Warszawa | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Studzianka| Blog Podróżniczy | Fotograf Lublin | Fotograf Lubelskie |  Fotograf Gąbin | Bloger |  Zwiedzaj online | Mizar| Blogi podróżnicze | Podróżowanie | Co warto zobaczyć na Lubelszczyźnie | Mizar zwiedzanie | Zwiedzanie cmentarza tatarskiego| Studzianka atrakcje |Studzianka co zobaczyć | Studzianka zwiedzanie | Polska | Wycieczki po Lubelszczyźnie| Lubelskie na weekend | Mizar w Polsce 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

 

Dzień Kobiet 8 marca 2021

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka.
WIELKIE DZIĘKI 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#Dzień Kobiet #8 marca
#rafalbil #blog podróżniczy #patronite

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Warszawa | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Dzień Kobiet| Blog Podróżniczy | Fotograf Lublin | Fotograf Lubelskie | Bloger |  Zwiedzaj online | Blogi podróżnicze | Podróżowanie | 8 marca | Polska | Womans Day 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021