Cueva de los Verdes

ABC o Zielonej Jaskini – podróż wgłąb Ziemi do Cueva de los Verdes

Dziś zabieram Was do najczarniejszych otchłani rodem z piekieł. Wyskoczymy wspólnie niczym biletowy na parkingu do miejsca unikatowego w skali Europy. Jaram się tą wyprawą jak sprzęgło pod górkę, bo zabieram Was do Cueva de los Verdes. Ruszamy w podróż do jaskini w północnej części hiszpańskiej wyspy Lanzarote wchodzącej w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich. Adrenalina sięga zenitu bo zejdziemy do części tunelu uformowanego przez lawę z pobliskiego wulkanu La Corona, a nie od dziś wiadomo, że gdzie ciemno to i przyjemno. Schodzimy więc w głąb Ziemi. Nie ma co przedłużać, pampersy na tyłek i startujemy.

A jak atrakcyjność miejsca

Spodziewacie się, że zmierzamy w bramy piekieł i za chwilę zapukamy do samego diabła? Nic bardziej mylnego, po dłuższym spacerze okazuje się, że czeka tu na nas inna atrakcja. Mianowicie znajduje się tu sala koncertowa i to dość spora, bo na około kilkaset osób. Miejsce to ma świetną akustykę i to chyba w połączeniu z potrzebą adrenaliny i fantazji zaadaptowano je dokładnie tutaj. Dlaczego adrenaliny zapytacie? Bo nigdy nie wiadomo, kiedy wulkan postanowi znowu eksplodować, a będąc w takim miejscu, szanse ucieczki jak pewnie się domyślacie, są niewielkie.

Nie ma co panikować, w końcu wyprawę tu, odbyłem pierwszy raz, docenić więc należy moje bogate doświadczenie w tym temacie oraz fakt, że właśnie siedzicie w wygodnych fotelach i pampersach, czytając mój blog (a przynajmniej część z Was). Pozdrowienia dla mojej jednorocznej czytelniczki Zuzy, której mama regularnie czyta te moje głupoty do snu.

Wiecie jak jest – to trochę jak w tej reklamie, gdzie mówią, zaufajcie mi, robię to pierwszy raz i dodają – będzie Pan zadowolony. Mimo wszystko ja jestem zawsze dobrej myśli, bo inaczej bez wyjścia ze strefy komfortu siedziałbym wyłącznie w czterech ścianach, pod kocem z lampką Piccolo – jak właśnie czynię, pisząc Wam ten dzisiejszy wpis.

Warto wspomnieć, że możliwość zwiedzania tej części jaskini udostępniono już w 1964 roku. Moim zdaniem jest to jedna z najbardziej interesujących jaskiń świata, którą zdecydowanie warto zobaczyć na własne oczy, ale na szczegółową ocenę przyjdzie jeszcze czas.

Trzeba zaznaczyć, że jaskinia ta prawie w całości została wykreowana przez naturę. Zgromadzone w ciekłej lawie gazy wulkaniczne, eksplodując dały początek tunelom i żłobieniom. W kontakcie z powietrzem, gorąca lawa zastygała, tworząc najdłuższy na świecie tunel polawowy. Samo wejście do jaskini oraz kilka innych jej elementów są natomiast autorstwa Césara Manrique.

Pod koniec trasy, którą warto przemierzyć znajduje się kolejna atrakcja, a mianowicie pewna iluzja optyczna, ale o tym będzie więcej na koniec dzisiejszej wyprawy. Powiem Wam, że uczucie, iż schodzimy na głębokość 50 metrów poniżej powierzchni Ziemi działa na mnie zdecydowanie pobudzająco.

Można odkryć tutaj imponujące formacje i galerie wzdłuż groty oraz wspaniałe kolory i tonacje skał. Z sufitu zwieszają się stalaktyty utworzone przez twardniejące krople. Przy wejściu, przechodzi się przez cześć tunelu, gdzie na podstawie kolorów można rozpoznać rożne minerały: węglik wapnia, tlenek żelaza, fosfor, magnez. Ściany tunelu zabarwione są na wszelkie odcienie bieli, czerwieni, żółci oraz czerni tworząc momentami niesamowitą paletę barw.

Moim zdaniem dużym atutem jest fakt, że trasa prowadzi przez różne poziomy, co pozwala odwiedzającemu na obserwowanie z różnych perspektyw lawowych formacji oraz gry kolorów na ścianach i sklepieniach groty. Spaceruje się tu bardzo przyjemnie, gdyż panuje korzystny mikroklimat z całoroczną temperaturą w okolicach 19 stopni.

B jak bilety

Pewnie jesteście ciekawi ile za to wszystko należy zapłacić? W czasie, kiedy byłem w tym miejscu bilety miały następujące ceny:

9,50 Euro – to koszt biletu normalnego, dla osób powyżej 12 roku życia.

4,75 Euro – to koszt biletu ulgowego, dla dziecka w wieku od 7 do 12 lat.

Darmowe bilety są dla dzieci poniżej 7 roku życia (możliwość zwiedzania wyłącznie z opiekunem).

Mieszkańcy Lanzarote mają korzystniejsze ceny, ale muszą okazać dowód osobisty, aby otrzymać zniżkę. 

Jeśli chcecie zwiedzić więcej atrakcji wyspy, polecam nabyć karnet za 30 Euro dla dorosłych i 15 Euro za karnet dla dzieci. Umożliwia on wstęp do 6 lanzaroteńskich Centrów Kultury, Sztuki i Turystyki takich jak Timanfaya – Montañas del Fuego, Jameos del Agua, Cueva de los Verdes, Jardín de Cactus, Mirador del Río, Museo Internacional Arte Contemporraneo.

Pamiętajcie też, że ceny ulegają zmianom, dlatego nie należy kierować się w pełni tym co Wam tu podaję i to nie tylko w kwestii biletów. Blog ten należy traktować z przymrużeniem oka i zanim się zdecydujecie na jego lekturę, warto jest to wcześniej skonsultować z lekarzem lub farmaceutą.

C jak cenne informacje

Skąd pochodzi nazwa jaskini?

Słowo “Verde” oznacza w języku hiszpańskim “zielony”, lecz uważa się, że nazwa jaskini wiąże się z nazwiskiem rodziny “Los Verdes”. To oni, posiadali na tych terenach pola uprawne, a samą jaskinię wykorzystywali jako miejsce gromadzenia stad kóz podczas złej pogody.

Kiedy powstała ta jaskinia?

Szacuje się, że Cueva de los Verdes jest częścią tunelu uformowanego w wyniku erupcji wulkanu de la Corona, który miał miejsce około 3000-5000 lat temu.

Ile czasu zajmuje zwiedzenie tej jaskini?

Jaskinię zwiedza się z przewodnikiem przez około od 45 minut do godziny, w grupach około 20 osób. Przewodnik opowiada zwiedzającym ciekawe anegdoty zarówno w języku angielskim, jak i hiszpańskim.

Jakie są godziny otwarcia tego miejsca?

Jaskinię można zwiedzać z przewodnikiem od godz. 10:00 do 18:00. Warto zaznaczyć, że ostatnie wejście jest o godzinie 17:00.

Czy trasa dostosowana jest dla osób z niepełnosprawnościami?

Trasa nie jest przystosowana dla potrzeb osób niepełnosprawnych. Chodzi się po dość stromych i ciasnych schodach, a dodatkowo w niektórych miejscach trzeba się porządnie schylać, by przejść pod niskim sklepieniem. Miejscami tunel sięga aż 50 metrów wysokości i 15 metrów szerokości, ale w dalszej części korytarze są tak ciasne, iż przejdzie nim zaledwie jedna osoba

Na czym polega iluzja optyczna, z którą spotykamy się w tej jaskini?

Na koniec zwiedzania tego miejsca przewodnik pokazuje wszystkim dość dużą przepaść znajdującą się w tej jaskini. Okazuje się w praktyce, że jest to tylko zbiornik wodny, a wszystko to co widzieliśmy, było złudzeniem optycznym. Wystarczyło tylko w to miejsce, które wydawało się otchłanią wrzucić kamień. Znajdująca się tam lustrzana tafla wody podziemnego jeziora od razu zmienia punkt widzenia odwiedzających to miejsce. To trochę tak jak jest ze słowem „chwila” – perspektywa zmienia się zależnie z której strony toalety się ją słyszy, a punkt widzenia zmienia się z punktem siedzenia i dokładnie tak też jest w tym miejscu.

Podsumowanie – czy warto jest się tu wybrać?

Ta jaskinia w północnej części hiszpańskiej wyspy Lanzarote wchodzącej w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich jest miejscem unikatowym. Jeżeli tylko znajdziesz się w okolicy miejscowości Haria, nie możesz pominąć tego miejsca.

Choć na zwiedzanie tej „Zielonej Jaskini” – bo tak też określa się to miejsce, można się wybrać jedynie z przewodnikiem, a oprowadzenie po jaskini trwa tylko około godziny, to i tak warto jest tu dotrzeć.

Nie wiem jak Wy, ale ja średnio lubię zwiedzanie w grupach, zawsze bardziej intrygują mnie samotne eksploracje, ale w tym przypadku, niestety nie ma alternatywnych możliwości. Dlatego fanom powulkanicznej eksploracji, którzy liczą na samotne wyprawy, nie polecę tego miejsca.

Cueva de los Verdes w Lanzarote jest jednak moim zdaniem jednym z kilku klejnotów w koronie Lanzarote, które warto jest mimo wszystko zobaczyć. Dla mnie osobiście – to kolejny cud natury, który cieszę się, że zobaczyłem na własne oczy. Mam nadzieję, że Cueva de los Verdes zapamiętacie nie tylko jako część najdłuższego na świecie polawowego tunelu de Atlantica, którego część została udostępniona dla zwiedzających, bo to w końcu nie jego długość była najważniejszym atutem naszej dzisiejszej wyprawy. Uważam też, że kiedy podróżuję do takich miejsc, mam wrażenie, że w moim życiu coś po prostu iskrzy. Od różnych emocji pojawia się żar, a momentami podniecenie sięgać może erupcji porównywalnej do tej z wulkanów. Dodaję do tej lawy, żaru i ognia odrobinę uśmiechu, pewności siebie i sami zobaczycie, gdzie niebawem zabiorę Was w kolejną pełną ekscytacji podróż. Tymczasem trzymajcie się zdrowo i do następnego razu. Cześć!

 

linia

Blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Ryjek, Woj, Halina Piórkowska-Karuś,

Tygrysek od Puchatka oraz anonimowy Patron.

DZIĘKUJĘ WAM

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#rafalbil #blog podróżniczy #fotografia #podróże #patronite

✈ Blog podróżniczy | Patronite| Travel| Fotografia | Polska | Lanzarote | Cueva de los Verdes 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021

Czachary

ABC o ścieżce Czachary w Poleskim Parku Narodowym

Nie wiem jak Wy za mną, ale ja stęskniłem się za Wami. Siadłem więc do komputerem niczym komornik na koncie dłużnika, by napisać dla Was nowy wpis. Tym razem ruszamy na ścieżkę Czahary znajdującą się w Poleskim Parku Narodowym. Przed nami spacer po trasie liczącej około 6,5 km. – Szacowany czas przejścia: 2h, planowany czas lektury dzisiejszego wpisu  – około 5 minut, ale szczęśliwi czasu nie liczą. Mocno jednak wierzę w to, że nasza podróż się Wam spodoba, prawie tak mocno, jak suweren, który wierzy w nowy ład. Nie ma co jednak przedłużać. Rozsiądźcie się wygodnie przed monitorami, tabletami czy telefonami i startujemy.


A jak atrakcyjność miejsca

Ścieżka przyrodnicza „Czahary” rozpoczyna się w miejscowości Zastawie, zaraz przy wieży widokowej Poleskiego Parku Narodowego. To m.in. z tego miejsca zobaczyć można gromadzące się w okolicy żurawie, tuż przed odlotem na wczasy do ciepłych krajów. Zawsze w takich momentach trochę im zazdroszczę. Wracają z takim hukiem do raju, jak Donald do kraju. Skubane wiedzą co robią, przed zbliżającą się w Polsce zimą. Ale zanim rozmarzymy się o zagranicznych wyprawach w egzotyczne miejsca, wróćmy do naszego punktu startu. To tu znajduje się spory parking, sanitariaty oraz palenisko i wiata, pod którą można się schronić w razie deszczu. Całość wygląda bardzo przyzwoicie. Podobno nawet TVP zrobiła kiedyś na ten temat pasek: Niemcy zazdroszczą nam już nie tylko zarobków, ale i solidności wykonania tej właśnie ścieżki.

Z pierwszej wieży widokowej zobaczyć można duże rozlewisko i poczuć pełną piersią świeże powietrze, którego tutaj nie brakuje. Dotleniony jakbym był podłączony pod koncentrator tlenu ruszam w dalszą drogę, aby dojść (tylko bez skojarzeń proszę) do punktu, gdzie tak naprawdę zaczyna się ścieżka dydaktyczna. Spacer do miejsca docelowego to niecałe 2 km, ale osoby niepełnosprawne oraz rodziny z dziećmi mogą tą trasę pokonać autem i zaparkować na przeznaczonym do tego celu parkingu, bezpośrednio przy wejściu na ścieżkę. Dużym atutem podnoszącym atrakcyjność tego miejsca jest fakt, że ścieżka dydaktyczna prowadzi drewnianymi pomostami do wież widokowych w pełni przystosowanych dla osób poruszających się na wózku inwalidzkim, czy rodziców z wózkami dziecięcymi. Jak widać fundusze unijne są czasem wydawane na projektowanie uniwersalne, co mnie mocno cieszy. Radość ta jest porównywalna do tej u jednego księdza, co dostał auto od bezdomnego. Około 750 tysięcy złotych dofinansowania z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko nie poszła na szczęście w tym przypadku na marne.


Jeśli zachwalam już atrakcyjność ścieżki Czachary, to powiem Wam, że mnie osobiście najbardziej na drewnianych pomostach zaskoczyła ilość jaszczurek wygrzewających się w słońcu. Moim zdaniem jest to również idealne miejsce dla osób zainteresowanych ornitologią. Świetne również dla tych, którzy nie chcą zamoczyć butów, a lubią spacerować po torfowiskach i obserwować łąki trzęślicowe, kwitnące storczyki, łosie, jelenie szlachetne czy żaby moczarowe.

Na trasie znajdują się też tablice edukacyjne dotyczące tutejszej flory, fauny i samego ekosystemu. Jedną z najciekawszych atrakcji jest tu niewątpliwie Bagno Bubnów, czyli największe torfowisko PPN.



B jak Bagno Bubnów

Jeśli zachwycasz się bagnem, to mamy dwa wyjścia – albo jesteś Shrekiem, albo znalazłeś się nad Bagnem Bubnów. Warto podkreślić, że na tym terenie występuje jeden bardzo rzadki gatunek ptaka. Nazywa się wodniczka. Jest on dość niepozorny, pochodzi z rodziny trzciniaków i jest najrzadszym migrującym ptakiem śpiewającym w Europie. Trzeba zaznaczyć, że nie tylko miłośnicy ptaków znajdą tutaj coś dla siebie.

Ścieżka prowadzi przez ekosystemy leśne, łąkowe i torfowiskowe, a każdy z nich reprezentują inne, specyficzne gatunki roślin i zwierząt. Możliwe będzie spotkanie z łosiem, sarną, a w czasie rykowiska również jeleniem. Mieszka tu 8 gatunków ptaków zagrożonych, wpisanych do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Powiem Wam wprost, jest tu momentami tak pięknie, że można się poczuć niczym na randce z samą Krystyną Czubówną. Na odwiedzających czeka specjalnie przygotowana infrastruktura: wieże widokowe, zadaszenia, platformy widokowe, przystosowane miejsca postojowe. To wszystko musi robić wrażenie.

C jak ceny i cenne wiadomości

 

Zastanawiacie się, co wybierając się tu warto zabrać ze sobą?

Polecam Wam aparat, lornetkę, nakrycie głowy, środek na komary i coś słodkiego na drogę, bo przecież słodycze są dobre na wszystko. A, no i nie zapomnijcie też ubrań, bo nie ma tu oficjalnej naturystycznej strefy, choć faktycznie ptaki latają co chwila.

Zastanawiacie się pewnie ile za taką atrakcję trzeba zapłacić?

Tu czeka Was miłe zaskoczenie, bowiem ścieżka ta przez kilka lat będzie udostępniana bezpłatnie.

Jak dotrzeć do ścieżki?

Od strony Urszulina po niecałych 2 km w kierunku Wereszczyna skręcamy w lewo (kierunek Zastawie) i po 3,5 km jesteśmy przy wieży widokowej w Zastawiu na początku ścieżki. Od strony Hańska w kierunku Urszulina, w Kulczynie na południe w kierunku Pikulawki, dalej na zachód drogą przez Pikulawkę do miejsca postojowego. Od strony Urszulina w kierunku Hańska, w Wincencinie na południe drogą gruntową do miejsca postojowego.


Od kiedy można zwiedzać to miejsce?

Ścieżka dydaktyczna Czahary w Poleskim Parku Narodowym została otwarta na początku 2018 roku.

Co oznaczają Czahary?

To określenie regionalne oznaczające porośnięte krzewami mokradła.

Gdzie najlepiej zaparkować auto?

Parkingi przy ścieżce Czahary są trzy. Jeden, położony na polance w Zastawiu, znajduje się przy wieży widokowej. Jego minusem jest odległość od samej ścieżki. Drugi parking jest pod samą kładką w Wincencinie. Jest to jednak opcja dla rodzin z dziećmi lub osób z niepełnosprawnościami i tu zmieści się znacznie mniej samochodów. Trzeci parking jest na końcu ścieżki przyrodniczej w Pikulawce, ale to wybór dla tych, którzy podjeżdżają od drugiej strony Poleskiego Parku Narodowego.


Kiedy są największe szanse, by zobaczyć żurawie?

Jeśli liczycie, że poruszając się po kładce w słoneczny dzień zobaczycie stada tych niesamowitych ptaków, to Was rozczaruję. Szansa na ich spotkanie jest wtedy bardzo mała. Dlatego polecam wybrać się tu pod wieczór lub bardzo wczesnym rankiem.


Czy warto tu przyjechać?

Jeśli nadal zastanawiasz się dlaczego jeszcze na tą ścieżkę osobiście nie przyjechałeś_łaś, to wiedz, że to właściwa reakcja po przeczytaniu wpisu. Nie musisz tego konsultować z lekarzem lub farmaceutą. Natomiast jeśli nadal się zastanawiasz czy warto, polecam przeczytać ponownie mój wpis, ale z nieco większą uwagą.


Kończąc dzisiejszy wpis powiem tylko tyle – przyjeżdżajcie tutaj. Mi się tu bardzo spodobało i cieszyłem się na widok tego miejsca bardziej niż żuk z byle gówna. Więcej chyba nie trzeba dodawać – trzymajcie się zdrowo i do następnego razu. Cześć!

 

#rafalbil #fotografia #podróże #poleskiparknarodowy #czachary

 

linia

Blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Ryjek, Woj, Halina Piórkowska-Karuś,

Tygrysek od Puchatka oraz anonimowy Patron.

DZIĘKUJĘ WAM

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#rafalbil #blog podróżniczy #fotografia #podróże #patronite

✈ Blog podróżniczy | Patronite| Travel| Fotografia | Polska | Czachary | Poleski Park Narodowy 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021