33 marzenia podróżnicze na Nowy Rok

Nowy Rok to czas nowych postanowień. Lata lecą, człowiek się starzeje, za mną już 33 wiosny, ale dziś nie zamierzam spoglądać w przeszłość. W ostatnim dniu 2020 roku czas na 33 zupełnie nowe marzenia, którymi chcę się z Wami podzielić na Nowy Rok i kolejne 33 lata. Miejcie więc oczy, uszy, umysły i serca otwarte na podróże, bo najgorszy rok już niemal za nami. Czas otworzyć się na pochłanianie cudów, które skrywa przed nami świat i pamiętajcie, że warto marzyć, a jeszcze lepiej spełniać swoje marzenia. Częstujcie się moimi marzeniami, bo one podobnie jak mój podróżniczy blog są zupełnie za darmo. Gorzej z ich samych spełnianiem, za to zapłacić można kartą…. wiecie z resztą jaką. Tymczasem rozsiądźcie się wygodnie i nie myślcie na razie o pieniądzach. Zatem ruszamy!

1. POSZUKIWAWCZE MARZENIE:

Znaleźć w końcu krowę, która zmieni zdanie i wyruszy ze mną w podróż, najlepiej dookoła świata. Cały czas tylko się zastanawiam, co na to powie Greenpeace i czy taka krowa się już urodziła?

2. DZIECINNE MARZENIE:

Odbyć podróż do świata dzieciństwa. Może to być chociażby Dolina Muminków w Finlandii. Kto nie chciałby pobawić się muszelką Migotki? Czasem mam takie nietypowe fantazje. Może to być też wioska hiszpańska Smerfów, Hobbiton w Nowej Zelandii albo inne bajkowe miejsce.

3. ŚWIĄTECZNE MARZENIE:

Świętować tradycyjne święta w nietradycyjny sposób. Mogę chociażby jeść kinder niespodzianki zamiast tradycyjnych pisanek na Rapa Nui. Wyspa Wielkanocna w Wielkanoc to plan na najbliższe 33 lata. Zaznaczę, że nie ma tu lokowania produktu, po prostu lubię te czekoladowe jaja (i prosiłbym bez zbędnych skojarzeń, perwersy).

4. SZALONE MARZENIA:

Przespacerować się po szklanym moście w Chinach czy szlakiem śmierci w Hiszpanii. Złapać byka za rogi, albo iść o krok dalej, pogłaskać tu i ówdzie bydło szkockie lub wziąć udział w gonitwie byków w Pampelunie. Jedno jest pewne, wraz z nowym rokiem, zrobię coś szalonego.

5. PODWODNE MARZENIE:

Nurkować na rafie koralowej. Penetrowanie podwodnego świata to coś co marzy się każdemu podwodnemu zwyrolowi. Już mi się micha cieszy na myśl o krystalicznie czystej wodzie.

6. KRÓLEWSKIE MARZENIE:

Poczuć się jak książę, podczas eksploracji bawarskiego zamku w bajkowej scenerii Neuschwanstein. Wiecie co mam namyśli – tanie wina z niemieckiego Aldiego, niedrogie noclegi, najlepiej w namiocie za zamkiem i to bezcenne selfie o poranku na tle zamku. Poczuć się jak król tanich podróży, ale tak na bogato. Prestiż i luskus w niepogłębionym wydaniu, czyli to co tygryski lubią najbardziej.

7. BUDOWLANE MARZENIE:

Zbudować igloo na Antarktydzie lub Grenlandii, albo przynajmniej mur obronny. Porzucać się śnieżkami z kompanami z wyprawy, czy ulepić bałwana, by nie czuć się samotnie, gdybym wybrał się tam jednak w pojedynkę.

7. MARZENIA Z ROŚLINAMI: 

Spokojnie dendrofile, nie chcę Was nadto rozbudzać. Bardziej chodzi mi o zobaczenie kwitnących wiśni w Japonii, spacerowanie gołą stopą po polanach w górach czy też inne takie mało sprośne rzeczy. A jak już jesteśmy przy świnkach, to przejdźmy do kolejnego marzenia.

8. MARZENIA ZE ZWIERZĘTAMI:

Coś interesującego dla zoofili? Na pierwszy rzut oka tak by się mogło wydawać, ale nic bardziej mylnego. Faktycznie chodzi mi o marzenia z udziałem zwierząt zboki, ale nie takie… Marzy mi się zobaczyć flamingi w ich naturalnym środowisku, posmyrać po brzuszku żółwia na Galapagos, złapać za trąbę słonia, fotografować kolibry w Ekwadorze,  nie dać się okraść małpkom na Giblartarze, a może nawet karmić owce na Wyspach Owczych. Jest tyle wspaniałych zwierząt, że nie potrafię się zdecydować.

9. ŚWIETLISTE MARZENIE: 

Zobaczyć świecący plankton na Malediwach, w Omanie, czy w jakimkolwiek innym miejscu na Ziemi, to iście świetliste marzenie. Niech i mi oczy się zabłyszczą z radości w nowym, oby lepszym 2021 roku.

10. POWRACAJĄCE MARZENIE:  

Popłakać pod ścianą płaczu z radości po powrocie do Izraela, to kolejne z listy moich marzeń. Niewiele jest krajów na Ziemi, do których tak chętnie wracam jak właśnie tu. Izrael ma w sobie pewien magnes, który mnie bardzo silnie przyciąga i sprawia, że wracam tu chętniej jak nigdzie indziej. Tego, że tam wrócę jeszcze nie raz, jestem pewny. 

11. ŻOŁNIERSKIE MARZENIE: 

Nie chodzi mi o wstąpienie do amerykańskiej armi, ale stanąć kiedyś u boku żołnierzy armi terakotowej to chciałbym i to bardzo.

12. MARZENIE SENNE:

Odpłynąć gdzieś z dala od ludzi, by podziwiać w ciszy gwiazdy i zasnąć w nieznanym miejscu gdzieś nad wodą. 

13. MARZENIE BEZSENNE:

Nie spać całą noc i podziwiać zorzę polarną w Tromsø.

14. MARZENIE BYCIA OPARCIEM:

Trzymać wieżę w Pizzie, tak mocno, by nie runęła. Warto być czasem dla kogoś lub czegoś oparciem. Człowiek czuje się wtedy taki potrzebniejszy dla świata.

15. MARZENIE PORZUCENIA:

Rzucić pewnego pięknego dnia wszystko i pojechać w Bieszczady.

16. TĘCZOWE MARZENIE:

Zobaczyć tęczę nad tęczowymi górami w Peru.

17. MARZENIE Z GÓRY:

Zobaczyć widok z najwyższego budynku świata Burj Khalifa w Dubaju lub przelecieć się balonem nad turecką Kapadocją, czy zachwycić się nad Wielkim Kanionem w USA. Świat z lotu ptaka nabiera zupełnie innego wymiaru.

18. MARZENIE Z DOŁU:

Wykonać fotografie pięknych miejsc właśnie z pozycji na żabę, zbliżone do tych z Wielkiego Meczetu Szejka Zajida w Abu Dhabi lub Taj Mahal w Indiach.

19. MARZENIE FILMOWE:

Zaistnieć jak Lara Croft w Świątyni Angkor Wat i poczuć magię tego miejsca.

20. DOBRE MARZENIE:

Nie mam tu na myśli zobaczenie Jezusa w Rio czy w Świebodzinie. Bardziej chodzi mi tu o to, by nakarmić i napoić wielbłąda na pustyni czy pomóc potrzebującemu w podróży.

21. SMACZNE MARZENIE:

Zjeść łososia norweskiego w Norwegii. Spróbować szwajcarskiego sera w Szwajcarii. Zjeść kebap w Turcji. Przypomnieć sobie smak belgijskich frytek w Brukseli. Wypić symbolicznie whisky w Szkocji czy zapalić cygaro na Kubie. Zasmakować porto w Porto. Zjeść kremówkę w Wadowicach lub loda będąc na lodowcu. Zjeść znów spaghetti bolognese w Bolonii czy pizzę w Rzymie. Wypić sake w Japonii lub spróbować syropu klonowego w Kanadzie. Jeśli chodzi o jedzenie i picie to mogę tak wymieniać bez końca…

22. NIESMACZNE MARZENIE:

Spróbować różne dziwne rzeczy jak durian, grillowane owady lub skorpiony. Chciałbym też zjeść zupkę chińską w Chinach, zasmakować prażonych mrówek, koników polnych i temu podobnych “przysmaków” kuchni azjatyckiej. Dla odmiany skosztować kiszonego śledzia i mieć się po tym wszystkim całkiem dobrze. Czasem warto wyjść z pewnej strefy komfortu. Warto być ciekawym świata, a więc smaków i zapachów.

23. MARZENIE Z POCIĄGIEM :

Wsiąść do pociągu byle jakiego, zadbać jedynie o bilet na najbliższy kurs i nie zwracać uwagi dokąd się nim dostanę, choćby to miała być kolej transsyberyjska lub kolejka Gelmer w Szwajcarii.

24. RELAKSUJĄCE MARZENIA:

Zadbać o totalny relaks w hamaku na rajskiej wyspie i nie muszą to być wyłącznie Malediwy.

25. TRADYCYJNE MARZENIE:

Mam tu na myśli marzenie odnoszące się do poznawania kultury i tradycji innych państw. Tak dla przykładu, chciałbym kiedyś zatańczy Zorbę w Grecji.

26. MARZENIA POLSKIE:

Zobaczyć wszystkie Parki Narodowe w kraju i odnaleźć spokój w podróży, też ten wewnętrzny.

27. MARZENIA ZAGRANICZNE:

Zwiedzać wielkie i te małe zagraniczne miasta bez limitów, bez ograniczeń, bez znaczenia w których się pojawię. O wschodzie słońca chciałbym dotrzeć do jordańskiej Petry lub po zachodzie podziwiać wielkie metropolie.

28. TAJEMNICZE MARZENIA:

To marzenia do odkrywania nowych opuszczonych miejsc: Oradour-sur-Glane we Francji, Poggioreale na Sycylii, Belchite czy Castillo de Butron w Hiszpanii, Craco, Poggioreale i Pentedattilo we Włoszech, Tyneham i Hallsands w Wielkiej Brytanii, Vilarinho da Furna w Portugalii, Pyramiden w Norwegii, Spinalonga w Grecji, Grablje i Kupari w Chorwacji, opuszczony nazistowski hotel Prora, Kolmanskop w Namibii, ale i powrotu do tych które już widziałem jak np. Czarnobyl. Wybrać się do państw, które formalnie nie istnieją jak np. Naddniestrze lub zasiąść w kręgu tajemnic z Roswell. Pewnym jest, że w nowym roku chciałbym odkryć jakieś tajemnicze miejsca.

29. NIEMĄDRE MARZENIA :

Wybrać się w miejsca niebezpieczne, w których adrenalina sięga zenitu i czasem bywa naprawdę gorąco. Wrota Piekieł w Derweze i przejście się po zboczu czynnego wulkanu.

30. MĄDRE MARZENIA:

Zwiedzić jak najwięcej krajów przez kolejne 33 lata. Na pewno odwiedzić wszystkie kontynenty i zobaczyć jak najwięcej obiektów z listy światowego dziedzictwa UNESCO, w tym Pamukkale w Turcji.

31. PIĘKNE NA SWÓJ SPOSÓB MARZENIA:

Wykonać zdjęcia w pięknych miejscach, w których nigdy nie byłem, jak i w tych do które z uwagi na ich piękno warto ponownie fotografować. Mam tu na myśli m.in. Preikestolen w Norwegii i  stanąć ponownie na języku trolla. Fajnie byłoby też wrócić do tych, do których się wybrałem, ale zapomniałem zabrać ze sobą aparatu jak np. Paryż, w którym wieża Eiffla jest piękna na swój sposób.

32. STAROŻYTNE MARZENIA:

Podziwiać starożytne kultury np. w Machu Picchu i zachwycać się tam wschodem lub zachodem słońca lub wysypać tony piasku z butów pod egipskimi piramidami.

33. MARZENIA Z MAGAZYNÓW:

Wykonać zdjęcia, które znajdą się na okładkach magazynów i gazet np. National Geographic, Świerszczyka lub chociaż Naszego Dziennika oraz dalej publikować i to jeszcze więcej zdjęć piękna otaczającego nas świata w Vogue Italia.

Jeśli spodoba podoba się Wam choć jedno moje marzenie, miło mi będzie jak polubicie ten wpis lub udostępnicie go na swoich  kontach na Facebooku. Jednego jestem  natomiast pewny,

ŻYCZĘ WAM BY 2021 ROK BYŁ DLA WAS ROKIEM SPEŁNIANIA WASZYCH MARZEŃ.

Trzymam dziś mocno za nie kciuki.

Za pomoc w realizacji moich marzeń dziękuję Patronom,

bo ten blog powstaje dzięki właśnie Waszemu wsparciu :

 

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Aga i Adam,
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka.

Fotografie marzeń pochodzą z portalu:

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM


✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Blog | Marzenia | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Warszawa | Bloger |Traveler| Fotograf Płock | Blogowanie|  Zwiedzaj online | Polska| Podróżniczy blog| Podróżowanie| Co warto zobaczyć w podróży | Zwiedzanie online | Happy New Year | Turystyka | Szczęśliwego Nowego Roku|Patronite 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020 

Zdrowych Świąt i Normalnego Nowego 2021 Roku

Święta i Nowy Rok,

nadszedł czas podsumowań,

ale to również czas życzeń i podziękowań.

To był bez wątpienia dla wielu z nas najdziwniejszy rok.

Kochani życzę Wam dziś byście weszli w Nowy Rok radośnie,

pełni nadziei i optymizmu, że 2021 rok będzie lepszy od poprzedniego.

Dziękuję również moim wszystkim Patronom, Przyjaciołom i Rodzinie za Wasze wsparcie.

Bez Was nie byłoby mnie, bloga, poszukiwań krowy i wielu innych głupot, które są wraz ze mną w pakiecie.

Jeszcze raz życzę Wam wszystkim zdrowych, wesołych, normalnych Świąt Bożego Narodzenia i dużo nawzajem.

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Aga i Adam, Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM



#Blog
#Travel
#Patronite
 #Photography
 #Merry Christmas  

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Blog | Merry Christmas | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Warszawa | Bloger |Traveler| Fotograf Płock | Blogowanie|  Zwiedzaj online | Polska| Podróżniczy blog| Podróżowanie| Co warto zobaczyć w podróży | Zwiedzanie online | Życzenia Świąteczne | Turystyka |Patronite 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020 

Kamieńskie

ABC o wsi Kamieńskie

Czas się do czegoś Wam przyznać. Każdy ma jakiś fetysz. Mnie podniecało od zawsze podróżowanie. Dawało do myślenia, pomagało lepiej żyć, pozwalało marzyć. Przyjazd do nowego miejsca, zawsze wiązał się dla mnie z odkrywaniem nowych emocji, zarówno tych pozytywnych jak i tych mniej. Wszystko to zawsze uważałem i nadal uważam za cenne doświadczenie, którego dziś nie zamieniłbym za nic.

Piękne jest to, że podróże z jednej strony są zawsze tym samym, ale z drugiej przecież zawsze czymś zupełnie innym. Tak sobie myślę, że to chyba w tym wszystkim kręci mnie najbardziej. To wszystko pozwalało i nadal pozwala odkrywać zarówno świat, ale i wewnętrzny spokój. No chyba, że na wyjazd wybierasz się z rodziną…

A jak absolutna cisza

Podróż jest stosunkowo zdrowym rodzajem uzależnienia, którym dziś się chcę z Wami dzielić. Teraz pytanie jest tylko do Was, czy jesteście gotowi, by się uzależniać? Zdradzę Wam, że tym razem wyjazd miał zapowiadać się wyjątkowo. Wyprawa z siostrą, mamą, dziesięcioma tonami zbędnych bagaży, kłótnie, wyjazd na mazurską wieś, pies i ja – czyż nie zapowiadało się ciekawie? Wyprawa po wewnętrzny spokój, to coś w tym wypadku jak „Mission Impossible”, tylko od razu zaznaczę, że ja nie jestem, nie byłem i nie będę Tomem Cruisem.

Cały czas w głowie miałem jedno pytanie: czy podczas tej wyprawę odnajdę choć odrobinę ciszy, którą introwertycy tak sobie cenią? No nic, jedźmy dalej, byle do celu wówczas myślałem. Oddalając się wraz z kolejnym kilometrem od domu, byłem przekonany, że tym razem oddalam się i od celu, a wysoce prawdopodobnym jest, że ten może nie zostać zrealizowany, choć w głębi serca nie traciłem nadziei.

Kamieńskie, bo tu po dobrych kilku godzinach jazdy autem  trafiliśmy, to faktycznie niewielka wieś znajdująca się w południowo–wschodniej części województwa warmińsko–mazurskiego. Zlokalizowana jest w powiecie piskim, w gminie Orzysz. To tak tytułem wstępu, byście mogli sobie wyobrazić, gdzie uprowadziła mnie własna siostra i mama. Okoliczne drogi w wielu miejscach nie są najlepszej jakości, ale ma to swój urok. Nie ma co się czepiać, lepiej zacznijmy wszystko od początku.

Trafiliśmy tu tak naprawdę dzięki życzliwości przyjaciół mojej siostry – Małgorzaty i Tomasza. Dziękuję Wam w imieniu swoim, ale i myślę dziewczyn. Dziękuję szczególnie za życzliwość, gościnność i zaufanie, którym nas obdarzyliście. To Wy okazaliście się bohaterami tego wpisu i Wam należy się te proste, ale najszczersze 10 liter DZIĘKUJEMY. To dzięki Wam mogłem spotkać się po dłuższej przerwie i w tak pięknych okolicznościach natury spędzić czas z nią samą, ale i przede wszystkim z rodziną. Gdyby nie Wy, nie byłoby dziś ani tego wpisu, ani tych zdjęć, ani tych wspomnień.

 

B jak bliskość z naturą

Mnogość pól i lasów, ogromne jezioro pod nazwą Orzysz, tutejsza fauna i flora dały sporo nadziei, że jakoś odnajdę się w tym wszystkim. Sama powierzchnia jeziora to ponad 1000ha i znajduje się na obrzeżu pięknego Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Wieś, choć jest niewielka, to położona na pograniczu Krainy Wielkich Jezior Mazurskich i Pojezierza Ełckiego. W pobliżu przepływa również strumyk Czartówka, który jest dopływem jeziora Orzysz.

Całość jest bez wątpienia bardzo malowniczo położona, a sama miejscowość choć ma charakter wypoczynkowy, to i tak nie przytłacza ilością turystów jak inne, bardziej popularne miejscowości krainy tysiąca jezior. Uważam to za bardzo duży atut tych stron. Tutaj naprawdę można wypocząć w ciszy i nie jest to pusty reklamowy slogan. Zdradzam Wam, że spotkałem podczas wyjazdu krowy, ale żadna z nich nie zdecydowała się wyruszyć ze mną w podróż, dlatego poszukiwania trwają dalej. Dla nie zorientowanych w temacie zostawiam link z wyjaśnieniem WTF z tymi krowami.

Co jeszcze poza kontemplacją ciszy można robić w takim miejscu zapytacie? Wiele rzeczy można np. w ciągu dnia kłócić się z siostrą, słuchać dobrych rad mamy. Można też wypożyczyć kajaki, łodzie wiosłowe czy motorowe, żaglówki, skutery wodne. Ewentualnie dla tych co wolą zostać na lądzie świetnie zamiast rowerków wodnych sprawdzą się klasyczne rowery górskie, które można wypożyczyć w okolicy. Ewentualnie dla fanów spacerów jest wiele miejsc na wycieczki piesze po okolicznych lasach. Wieczorami można siedzieć przy ognisku czy grillować i zajadać się różnymi smakowitościami. Jest to również świetny punkt do bazy wypadowej na dalsze wycieczki krajoznawcze. Można wsiąść w auto i ruszyć do Mikołajek, Giżycka, Fromborka, Olsztyna, Gierłoży, Mrągowa, Świętej Lipki czy wielu innych ciekawych okolicznych miejscowości. Jeśli postanowicie tu jednak zostać nie pożałujecie, ta bliskość z naturą, pozwoli odnaleźć spokój ducha. Dziś już wiem, że Mazury to prawdziwie zaskakujący region i to nie tylko pod względem zapierających dech w piersiach krajobrazów. Jeżeli nie kłóciliśmy się za dużo z siostrą widać, że ten niesamowity żywioł jakim jest woda, potrafi wyciszyć nie tylko mnie.

C jak ciekawostki z Mazur

Warmia i Mazury to nie tylko piękne krajobrazy oraz wielkie jeziora. Region skrywa wiele tajemnic. Zebrałem Wam kilka ciekawostek z tego regionu. Mam nadzieję, że przynajmniej o kilku z nich do tej pory jeszcze nie słyszeliście.

Czy Mazury są naprawdę Krainą Tysiąca Jezior?

To tylko potoczne określenie tego regionu. Na Mazurach można doliczyć się bowiem około 2 600 jezior, czyli grubo ponad dwa razy więcej niż zwykło się mawiać.

Czy na Mazurach zawsze jest cisza i spokój?

Tak pięknie nie ma. Jest wiele bardzo turystycznych  miejsc, w których nie brakuje głośnych turystów. W końcu to też właśnie na Mazurach krzyczy się najgłośniej w Polsce, ponieważ od około 20 lat, w tej części kraju odbywa się Międzynarodowy Konkurs Krzyku. Wydarzenie jest jednym z nielicznych tego typu konkursów na świecie. By wziąć w nim udział, na Mazury przyjeżdżają nie tylko mieszkańcy Polski, ale również obcokrajowcy. Na czym polega sam konkurs? Wystarczy przez 5 sekund krzyczeć do specjalnej aparatury. Najlepsze wyniki przekraczały wartość 138 dB. Jak dobrze, że od Kamieńskich do Gołdapi (bo tu odbywa się konkurs) jest ponad 100 km.

Czy na Mazurach znaleźć można piramidy?

Na Mazurach w miejscowości Rapa znajduje się grobowiec rodziny barona Friedricha von Fahrenheita. Wzorowany na egipskich piramidach ma wysokość prawie 16 metrów. O polskiej piramidzie powstało wiele legend. Pamiętajcie, że jest to oczywiście pomniejszona wersja piramidy Cheopsa, lecz wielu ludzi uważa, że tak jak jej egipski odpowiednik i ta piramida skrywa w sobie nieodkryte sekrety. Jednym z nich jest wzmożona aktywność pola magnetycznego wokoło piramidy. Inni twierdzą zaś, że przez specyficzny rodzaj promieniowania, piramida potrafi uzdrawiać. Jak jest naprawdę? Wybierzcie się tam i najlepiej przekonajcie osobiście.

Skąd się wzięło określenie Mazury?

Zastanawialiście się kiedyś skąd wzięła się ta nazwa? Pochodzi ona od przedrostka ,,maz’’, który oznaczał ,,smolić’’. Połączenie przedrostka ,,maz’’ z przyrostkiem ,,ur’’ stworzyło określenie, którym nazywało się smolarzy. Zamieszkiwali oni leśne tereny w regionie jezior i to właśnie od nich mamy dzisiejsze określenie Mazury.

Gdzie spalono ostatnią „czarownicę” w Europie?

Do nieszczęśliwego zdarzenia doszło w 1811 roku na wzgórzu szubienicznym przy drodze z Reszla do Korsz na Mazurach. Kobieta nazywała się Barbara Zdunk i miała młodszego od siebie kochanka. Nie pogodziła się z jego odejściem. Często go nachodziła. Kiedy pod jego dom podłożono ogień, który strawił prawie całe miasteczko, mieszkańcy od razu uznali Zdunk za winną. Miejski sąd w Reszlu skazał ją za czary na śmierć przez spalenie na stosie. Był to ostatni w Europie wyrok skazujący „czarownicę”. Oj dziwne to były czasy, bardzo dziwne…

Legendy z nad jeziora Orzysz

Wśród tutejszych lasów i jeziora, na wzgórzu stała nieduża drewniana chatka, a w niej mieszkał stary rybak ze swoim synem, któremu na imię było Arys. Młodzieńca znano w okolicy z odwagi i unikalnej urody. W każdą niedzielę przejeżdżała tędy do pobliskiego kościoła piękna księżniczka Maria, której towarzyszył książę Artur, jej przyszły małżonek. Ludzie wychodzili wówczas przed chaty i nisko się kłaniali. Marii spodobał się Arys i uśmiechnęła się do niego mile. On zaś zauroczony jej uśmiechem z niepokojem czekał następnej niedzieli. Od tamtej pory Arys zaczął ciężko pracować, dniami na roli a nocami łowił ryby, które o świcie sprzedawał na targu. Gdy nazbierał już dużo talarów, rozdzielił je na dwie połowy. Jedną część dał drwalowi, drugą kowalowi, ponieważ byli to najodważniejsi chłopi we wsi. Miał bowiem pewne plany, do spełnienia których potrzebni mu byli kowal i drwal. Choć początkowo byli niechętni, finalnie pomogli Arysowi porwać księżniczkę, która nawet nie stawiała oporu, ach te księżniczki, aż chce się napisać. Sam książę Artur widząc ją uszczęśliwioną, nigdy już nie pokazał się na dworze. Wówczas księżniczka Maria poślubiła Arysa, a ojciec jej podarował im wieś. Tak wiem nuda, żyli długo i szczęśliwie i na potęgę korzystali z 500+. Dlatego mam jeszcze dla Was drugą, myślę krótszą lecz ciekawszą opowieść.

Nad jeziorem Orzysz znajduje się po dziś dzień tajemnicza wyspa na którą dawniej łodziami zwożono zwłoki zmarłych z różnych okolic. Stworzono tam wyspę umarłych, na którą mało kto odważył się zapuścić. Do dziś mawia się, że na wyspie straszy. Pytanie jest teraz do Was, czy odważycie się popłynąć tam i sprawdzić to osobiście?

Podsumowanie

Reasumując cały wyjazd, powiem Wam – było warto. Miło jest budzić się z dala od zgiełku miasta, wybrać się na pomost, by poczuć rześki powiew powietrza i podziwiać tutejszą mgłę o poranku czy po zachodzie słońca. To tu miałem okazję wyjść przyrodzie na spotkanie. Warto jest czasem spotkać się z nią twarzą w twarz, a momentami spojrzeć jej dosłownie oko w oko. Mogłem znów przypomnieć sobie, jak przyglądanie się jeziorom, lasom czy łąkom otwiera umysł. Pozwala też poczuć jedność człowieka  z naturą, o której dziś tak wielu z nas zapomina. Do dziś pamiętam, że najważniejszym wtedy było to, że mój umysł wędrował pomału,  najczęściej w kierunku niezbyt zgodnym z zamierzonym, ale co ważne w zgodzie z otoczeniem.

Dziś cieszę się, że dałem namówić się siostrze na ten wyjazd, tym bardziej, że trafiliśmy tam poza sezonem. Momentami miałem wrażenie, że nad tak wielkim jeziorem jestem tylko ja. Ta pustka była dla mnie czymś wyjątkowym i kończyła się w momencie, gdy przyszła Monia z pytaniem: „chcesz herbaty”? Dziś uważam, że miało to swój urok.

Gdy zapytacie mnie czy warto pojechać na Mazury? Odpowiedź jest tak banalna jak samo pytanie. Mazury są piękne, a wieś Kamieńskie unikatowa. Jeziora, lasy, dużo rzadkich ptaków i innych zwierząt. W samej wsi jest sporo jeszcze starej zabudowy oraz życzliwych ludzi. To wszystko zostanie na długo w mojej pamięci, a i czas spędzony z mamą i siostrą wydaje się również bezcenny. Marek Twain powiedział kiedyś: „Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.” Zabierz ze sobą bliskich, albo daj im się porwać, zaufaj czasem podróżom, a raczej nie będziesz żałowała czy żałował. Ja romantycznie dodam – nie stój więc jak widły w gnoju i rusz się. Na koniec zapraszam Was do obejrzenia jeszcze kilku kadrów z tego wyjazdu, być może one zainspirują do własnych mazurskich eksploracji.

 

   

 

 

 

 

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Aga i Adam, Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM



#Kamieńskie #Mazury #Polska
#Blog Podróżniczy #Patronite #Travel

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Mazury | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Lublin| Fotograf Warszawa | Fotograf Mazury | Wieś Kamieńskie| Fotograf Kamieńskie | Fotograf Polska | Fotograf Płock | Bloger |  Zwiedzaj online | Polska| Traveling| Blog podróżniczy| Podróżowanie| Kraina tysiąca jezior | Co warto zobaczyć na Mazurach| Zwiedzanie Mazur | Kamieńskie zwiedzanie | Mazury atrakcje | Mazury co zobaczyć | Wioska Kamieńskie | zwiedzanie | Mazury atrakcje | Atrakcje Mazury| Mazury co warto zobaczyć | Co warto zobaczyć na Mazurach | Zwiedzanie Mazur | Traveler | Podróżniczy blog | Wycieczki po świecie | Turysta |Mazury travel 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020 

Mikołajki 2020

Dziś Mikołajki i już niebawem Święta. Z tej okazji życzę Wam dużo zdrowia, ogromu pysznych słodyczy, fantastycznych kadrów oraz niezapomnianych wrażeń podczas podróży w Nowym Roku. Życzę Wam również, abyście znaleźli odpowiedzi na nurtujące Was pytania oraz by udało się spełniać wszystkie, nawet te nieprzyzwoite czy niestandardowe marzenia. Niech wzorem nie będzie jednak dla Was pewien europoseł z Węgier, on źle skończył i chyba daleko poza Brukselę już nie zajedzie, a tego Wam nie życzę. Wy zajedźcie najdalej jak się da i nie koniecznie po rynnie. Niech Wasze przygody i podróże nie mają granic, a sprzęt fotograficzny i wyobraźnia nigdy Was nie zawodzą. 

Wesołych Świąt życzy Wam Ananaski,
wasz Sugar Daddy Rafał
i pamiętajcie bądźcie grzeczni

Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Aga i Adam, Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka – Dziękuję Wam.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM



#Mikołajki #Wesołych Świąt #Blog Podróżniczy
 #Patronite #Sugar Daddy #Fotografia #Podróże #Travel

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Blog | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Lublin| Fotograf Warszawa | Bloger |Traveler|  Fotograf Polska | Fotograf Płock | Blogowanie|  Zwiedzaj online | Polska| Podróżniczy blog| Podróżowanie| Co warto zobaczyć w podróży | Zwiedzanie atrakcje | Mikołajki |Zwiedzanie | Trip | Atrakcje| Travel | Wycieczki po świecie | Życzenia | Turysta |Patronite🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020