Bogdanka LUK Lublin VS Aluron CMC Warta Zawiercie
Finał PlusLigi pod napięciem: wielka siatkówka,
wielkie emocje i jeszcze większe kontrowersje.
Chwilę się zastanawiałem, czy dzielić się z Wami przemyśleniami po meczu i tworzyć ten wpis, jednak emocje związane z tym wydarzeniem sprawiły, że postanowiłem zabrać swój, siłą rzeczy subiektywny głos w sprawie drugiego meczu finałowego PlusLigi pomiędzy Bogdanka LUK Lublin a Aluron CMC Warta Zawiercie. Mecz od początku zapowiadał się jako starcie pełne emocji i dokładnie taki był. Na parkiecie zobaczyliśmy widowisko na najwyższym sportowym poziomie, z dramatycznymi zwrotami akcji, indywidualnymi popisami i walką o każdy punkt. Niestety, równie dużo mówi się o tym, co działo się poza czysto sportową rywalizacją.

Siatkarskie widowisko z najwyższej półki…
Spotkanie stało pod znakiem ogromnej intensywności i zmienności. Obie drużyny potrafiły przejmować inicjatywę, a walka o wynik meczu wielokrotnie przechodziła z rąk do rąk. Szczególnie wyróżniał się Wilfredo Leon, który momentami wręcz brał ciężar gry na siebie, był kluczową postacią ofensywy Lublina i w pełni zasłużenie został MVP meczu. W drużynie Zawiercia błyszczał Bartłomiej Bołądź i moim zdaniem był obok Aaron’a Russell’a jednym z najjaśniejszych punktów drużyny, zdobywając kluczowe punkty w ataku dla drużyny gości.



Bogdanka pokazała charakter, odrabiając straty i ostatecznie doprowadzając do wyrównania w serii finałowej. Zawiercie z kolei udowodniło, że nieprzypadkowo znalazło się w finale, ich gra była poukładana, a odpowiedzi na trudne momenty często natychmiastowe.

Niepotrzebne w tym wszystkim były tylko nerwy i sporne decyzje…
Niestety, obok sportowej jakości pojawił się drugi, znacznie mniej przyjemny temat, a mianowicie decyzje sędziowskie. W trakcie meczu nie brakowało sytuacji, które wywoływały protesty zawodników, żywe reakcje trenerów oraz ogromne emocje na trybunach. Jestem na praktycznie każdym meczu Bogdanki w tym sezonie w Hali Globus, ale takiego oburzenia lubelskich kibiców jeszcze nie widziałem i mam nadzieję, że więcej nie zobaczę.


W kilku kluczowych momentach decyzje arbitrów były szeroko kwestionowane, zarówno przez zawodników, trenerów, ale i samych kibiców. Powtórki telewizyjne tylko podgrzewały atmosferę, bo w niektórych przypadkach trudno było oprzeć się wrażeniu, że błędy sędziów rzeczywiście miały miejsce. Co istotne, część obserwatorów zwracała uwagę, że kontrowersyjne decyzje częściej działały na korzyść zespołu z Zawiercia, choć trzeba uczciwie zaznaczyć, że takie oceny bywają subiektywne i wynikają z emocji chwili, a człowiek też ma prawo do błędu. Kulminacją napięcia były reakcje z trybun, skandowanie w kierunku sędziów pokazało, jak bardzo kibice czuli się rozczarowani i sfrustrowani. Takie sytuacje zawsze rzucają cień na widowisko, które sportowo powinno bronić się samo.


Czy sędziowie wypaczyli wynik?
To najważniejsze pytanie i tutaj warto zachować chłodną głowę. Mimo licznych kontrowersji, wiele głosów ze środowiska siatkarskiego (w tym samych zawodników) wskazuje, że błędy sędziowskie nie zadecydowały o końcowym wyniku meczu, choć oczywiście mogły.

Bogdanka wygrała dzięki jakości sportowej, determinacji i lepszym momentom w kluczowych fragmentach spotkania. Mam też nieodparte wrażenie, że ta sportowa złość podkręciła jeszcze bardziej zawodników z Lublina, nie wspominając już o kibicach. Zawiercie natomiast pozostawiło po sobie obraz drużyny walczącej do końca. Ostateczny rezultat na szczęście był efektem gry, a nie decyzji arbitrów, ale i tak mam swoje krytyczne zdanie na ten temat, którego raczej nie zmienię.

Mecze finałowe zasługują na wielką jakość w każdym aspekcie…
Środowy mecz miał wszystko, czego można oczekiwać od finału: dramaturgię, gwiazdy, zwroty akcji i ogromne emocje. Szkoda tylko, że część tej historii została zdominowana przez dyskusje o sędziowaniu, które bądźmy szczerzy pozostawiło wiele do życzenia.
Jedną z kontrowersyjnych decyzji była ta po zagrywce Marcina Komendy, swoją drogą, tak zdenerwowanego w meczu kapitana Bogdanki, to na boisku nigdy wcześniej nie widziałem. Fakty są takie, że sędzia zmienił decyzję po weryfikacji i uznał aut, choć w mojej ocenie z powtórki było widać, jak spadająca piłka dotyka linii końcowej. Podobnie też postrzegała to zdecydowana większość kibiców patrząc na telebimy w Hali Globus.

Kolejny punkt dla Zawiercia sędziowie przyznali za akcję Jacksona Younga, gdy uznano błąd techniczny, co wywołało ogromne protesty i reakcję trybun.

Bardzo wątpliwą decyzją była również ta po akcji, w której Bartek Bołądź przebijał piłkę ze strony Bogdanki i nie sądzę, by będąc w tym konkretnym miejscu, był w stanie tak ją przebić, żeby wracała ona na drugą stronę półtora metra od antenki.

Mnie najbardziej zaskakuje to, że ta cała seria niezrozumiałych decyzji ma miejsce w końcówce meczu o tak wysoką stawkę. Moim zdaniem sędziowie stracili panowanie nad spotkaniem, co powinno mocno dać do myślenia, czy powinni brać udział w kolejnych rywalizacjach w walce o finał między tymi dwoma drużynami.

Jak wspomniał atakujący Lublinian Mateusz Malinowski, który świetnie prezentował się w tym meczu: „Od15 lat gram w PlusLidze i to nie jest pierwszy raz, kiedy z udziałem tego sędziego dzieją się podobne rzeczy. Nie chcę tego roztrząsać, żeby nie zostać ukaranym. Nie pierwszy raz w meczu sędzia mnie oszukuje albo nie widzi ewidentnych piłek po bloku. Jednak wszystkie kontrowersyjne decyzje sędziów mnie w tym meczu napędzały i działały pozytywnie”.

Mam nieodparte wrażenie, że cała ta napięta sytuacja obudziła w zawodnikach Bogdanki potężniejszą niż pokłady węgla u ich sponsora, wolę walki i chęć wygrania tego meczu. Śmiem twierdzić, że wynik obronił się sportowo, ale to poczucie sprawiedliwości, zarówno na parkiecie, jak i na trybunach, zostało nadwyrężone. Dlatego dla dobra kolejnych meczy sędziowania nie powierzyłbym tym sędziom. Bo chcę mieć poczucie, że bez względu czy po zwycięstwo finalnie sięgnie Bogdanka czy Zawiercie, to będzie to efektem sportowej rywalizacji, a nie wątpliwych decyzji sędziów.

Na przyszłość warto wyciągnąć wnioski. Mecze o najwyższą stawkę wymagają nie tylko najlepszych zawodników, ale również arbitrów, którzy będą poza wszelkimi podejrzeniami, pewnych, konsekwentnych i przede wszystkim obiektywnych. Takich, którzy nie staną się głównymi bohaterami widowiska. Bo przykro to podsumować, ale tak było tym razem w Lublinie.

Nie wiem jak Wy uważacie, ale ja sądzę, że finał PlusLigi powinien kończyć się dyskusją o siatkówce, a nie o gwizdkach. Szkoda żeby w tak ważnych meczach momentami zawodnicy obu drużyn częściej niż na stronę przeciwnika spoglądali w kierunku sędziów, jakby to tam, a nie na parkiecie, zapadały najważniejsze rozstrzygnięcia.



Życzę też sobie i Wam, by żadna hala, nawet w największych emocjach, nie czuła potrzeby skandowania słów, które nigdy nie powinny paść na takim sportowym święcie. Trzymam kciuki za jutrzejszy mecz i niech zwycięży lepszy. Na koniec zostawiam Wam jeszcze kilka kadrów z tego pełnego emocji meczu. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu – cześć.















![]()
Blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:
AMBA Team i Halina Piórkowska Karuś
DZIĘKUJĘ WAM
![]()
Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje WYPRAWY
Zajrzyj po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM
Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u
Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM



