ABC o Wojsławicach

CO WARTO ZOBACZYĆ W WOJSŁAWICACH?

Czołem Ananaski, mam dobre wieści wracamy na szlak renesansu lubelskiego i dziś melduję się w miasteczku Jakuba Wędrowycza, a że był dobry w fantastyce, to i wpis zapowiada się fantastycznie, z resztą ocenicie sami. Na pewno będzie trochę strasznie, trochę śmiesznie, ale przede wszystkim postaram się by nie było nudno. Czas na wyprawę do wschodniej części Wyżyny Lubelskiej, na tereny malowniczych Działów Grabowieckich.  Już na pierwszy rzut oka spodobał mi się tu układ urbanistyczny, ale nie zabrakło mi tu i innych rzucających się w oczy atrakcji. Zatem przetrzyjcie ekrany monitorów i ruszamy. Poznacie dziś nie tylko bardzo ciekawe miejsca, ale i postaram się przybliżyć interesujące i niekiedy trudne historyczne wydarzenia związane z losami Wojsławic, a na koniec przybliżę Wam odrobinę ciekawostek i lokalnych legend, bo kto nie lubi opowieści „sprzedanych” przyjezdnym przez lokalną społeczność? Ruszajmy by wyeksplorować ABC o Wojsławicach.

A jak atrakcje

Mimo, że tereny Wojsławic nie są ogromne, to na tej relatywnie niedużej przestrzeni znajdziemy sporo zabytkowych oraz urokliwych miejsc. Zatem bez zbędnego gadania przechodzimy do eksploracji tutejszych atrakcji. To co spodobało mi się szczególnie to fakt, że w niewielkiej odległości, tuż przy rynku, znajdują się trzy różne świątynie, które odzwierciedlają historyczną wielokulturowość tego miejsca i nadają mu po dzień dzisiejszy wyjątkowy klimat, a to dopiero początek mojej wyprawy, na którą chcę Was dziś zabrać.

Kościół parafialny pw. św. Michała Archanioła

Swoją podróż zaczynam od kościoła katolickiego. Wybudowany został on w latach 1595–1608 i znajduje się zaraz obok rynku, a w jego okolicy podziwiać można zabytkowy drzewostan. Z tego co udało mi się ustalić, to pierwotny budynek kościoła został niestety zniszczony, a odbudowano go ok. 1687 roku. Następnie budynek kościoła  jeszcze dwukrotnie ulegał zniszczeniu w pożarach. Na przełomie XVIII/XIX wieku poddano go gruntownemu remontowi, drewniany strop zastąpiono sklepieniem z lunetami i dobudowano wieżyczkę z sygnaturką. Od tej pory i w obecnej postaci kościół znalazł się na trasie Szlaku Renesansu Lubelskiego. Tym bardziej czułem się zobowiązany go zobaczyć.

Pomnik Tadeusza Kościuszki

Niemalże po drugiej stronie ulicy od budynku kościoła znajduje się pomnik Kościuszki. Był to pierwotnie kamienny obelisk wzniesiony w 1905 roku na cześć cara Aleksandra II. Dopiero w 1918 roku na jego cokole ustawiona została na kamieniu postać Tadeusza Kościuszki. Na postumencie znajdziecie też tablicę z napisem: „Tadeuszowi Kościuszce Społeczeństwo Wojsławic”. Pomnik cara natomiast stojący wcześniej na tym samym postumencie zniszczono w 1916 roku i nie został po nim ślad.

Cerkiew prawosławna pw. św. Eliasza

Kilka minut spaceru po centrum miejscowości i znajdziecie się przy drugiej świątyni, a precyzyjniej cerkwi prawosławnej pochodzącej już z około 1771 roku. W 1864 roku tą greckokatolicką wówczas cerkiew przemianowano na prawosławną. Obok niej znajduje się dzwonnica cerkiewna, która wzniesiona została później, na krótko przed wybuchem I wojny światowej. Moim zdaniem budowla ta zwraca swą konstrukcją nie mniejszą uwagę niż sama cerkiew.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Murowane kapliczki stojące w różnych miejscach Wojsławic

Wybudowano je w 1762 roku, a decyzję o tym podjęła Marianna Potocka, na ten temat dlaczego dowiecie się później, jeśli przebrniecie przez większość atrakcji z  dzisiejszego wpisu. Teraz zdradzę Wam, że każda z kapliczek  dedykowana była innemu świętemu i ulokowano je u wylotu ulic z różnych stron Wojsławic (do dziś stoi tu kapliczka św. Barbary, św. Michała, św. Elżbiety, św. Jana Nepomucena czy św. Floriana). Teraz powinny paść to klasyczne pytania, tak bardzo znane z otchłani internetu „komu to potrzebne, a dlaczego”? Obiecuję wyjaśnić, ale później.

Synagoga w Wojsławicach

Trzecią świątynią jest synagoga, która została wybudowana około 1903 roku (choć niektóre źródła podają, że nawet kilka lub kilkanaście lat wcześniej). W 1950 roku niestety budynek ten przerobiono na magazyn. Obecnie starano się przywrócić jej pierwotny charakter. Gdy wejdziecie do wnętrza, zauważycie, że po stronie wschodniej znajdowała się dawniej sala męska, po zachodniej przedsionek, a nad nim otwarty na salę modlitw babiniec w formie chóru (tradycja i religia żydowska obfituje w wiele różnic od religii katolickiej, a jedną z nich jest ta, że kobiety modlą się oddzielnie od mężczyzn, tzn. w synagodze kobiety i mężczyźni siedzą osobno, często w dwóch osobnych pomieszczeniach). Wróćmy jednak do samego wyglądu tej budowli. Zachowało się tu również typowe dla nieistniejących już drewnianych bożnic, pozorne sklepienie z dekoracyjnymi gzymsami i koronkowymi fryzami oraz rozetą w centralnej części. Niestety na ten moment zwiedzanie synagogi jest nie możliwe, ale planowane jest otwarcie dla zwiedzających już na jesieni, za co mocno trzymam kciuki. Już teraz wiem, że mam do Wojsławic po co wracać.

Cmentarz żydowski

Cmentarz założony pod koniec XIX wieku znajduje się w odległości ok. 800 m na południe od centrum Wojsławic został zdewastowany w czasie II wojny światowej. Niestety po wojnie pozostałości macew wykorzystano jako materiał budowlany, a do dziś zachowały się tylko pojedyncze fragmenty macew. Teraz, gdy o tym myślę, to nadal nie rozumiem, jak można niszczyć groby zmarłych i traktować ludzi z taką pogardą, nawet po ich śmierci. Z resztą do kwestii ksenofobii, czy antysemityzmu jeszcze dziś wrócimy.

Rynek i drewniane domy podcieniowe 

Wg mnie na uwagę zasługuje również dawny układ urbanistyczny samej wsi, a wyróżnić tu można urokliwy rynek oraz zespół połączonych, drewnianych domków podcieniowych, które do połowy XX wieku zamieszkiwały rodziny żydowskie. Niemalże w samym środku, czy jak kto woli sercu Wojsławic znajduje się Ratusz. Ta budowla, znajdująca się w ścisłym centrum rynku stoi tu od niedawna i pretendować może do bycia wizytówką Wojsławic. Budowla zdecydowanie przyciąga wzrok, osób przejeżdżających przez te strony. Nie mogłem więc o nim nie wspomnieć, bo nie zauważyć się go po prostu nie da.

Jakub Wędrowycz

Nie jest też tajemnicą, że głównym terenem działalności Jakuba Wędrowycza są właśnie Wojsławice. Dla fanów fantastyki, którzy są ciekawi, jak wyglądają w rzeczywistości miejsca, w których rozgrywa się akcja opowiadań i powieści o tym słynnym bimbrowniku i egzorcyście, Wojsławice są obowiązkowym punktem do odwiedzenia. Dodatkowo warto wspomnieć, że to tu odbywają się cyklicznie Dni Jakuba Wędrowcza, organizowane przez Stowarzyszenie Miłośników Fantastyki „Cytadela Syriusza”. Inną cykliczną imprezą są Spotkania Trzech Kultur, organizowane przez Stowarzyszenie Miłośników Wojsławic. Na oba te wydarzenia zdecydowanie warto się wybrać, choć w tym roku skomplikować je może sytuacja związana z koronawirusem.

Atrakcje przyrodnicze

Warto też wymienić mocne strony regionu, dla osób lubiących spędzać czas na łonie natury. Szczególnie polecam eksplorować i wypoczywać wraz z przyrodą w poniższych terenach:

– Strzelecki Park Krajobrazowy
– Rezerwat „Liski” 
– Rezerwat „Siedliszcze”
– Chełmski Park Krajobrazowy
– Grabowiecko-Strzelecki Obszar Chronionego Krajobrazu
– Rezerwat „Brzeźno”
– Rezerwat „Roskosz”
– Rezerwat „Żmudź”

W samych Wojsławicach wybrać się warto nad pobliski staw, nad którym w ciszy można wypocząć i zebrać myśli np. planując kolejne podróże, czy odpoczywać zupełnie bez głębszych namysłów (to już opcjonalnie, jak kto woli). W okolicy jest też wiele pięknych pól, nie brakuje tu terenów rolniczych, które prezentują się pięknie o każdej porze roku.

B jak burzliwe relacje społeczności Wojsławic

Mówi się, że wydarzeniem, które znacząco wpłynęło na stosunki między społecznościami Żydów i katolików było osiedlenie się sekty frankistów w okolicy Wojsławic w latach 50. XVIII wieku. Pomiędzy Żydami, a frankistami zaczął narastać spory konflikt, który w 1761 roku zaowocował oskarżeniem członków gminy żydowskiej o rytualne zamordowanie trzyletniego chłopca ze wsi Czarnołozy. Oskarżenie skierowano do sądu w Krasnymstawie, w wyniku dochodzenia na członka gminy żydowskiej wydano wyrok śmierci oraz wysiedlono lokalną społeczność żydowską (o czym więcej będzie w późniejszej części wpisu).

Najgorsze jednak dla Żydów, dopiero nadeszło w okresie wojny. Zaraz po wejściu wojsk niemieckich do Wojsławic zamknięto i zniszczono synagogę. Rozpoczęły się też akcje przesiedlania Żydów. Do Wojsławic sprowadzono grupę 330 uchodźców z Łodzi i Warszawy oraz Żydów z okolicznych wsi. Rok 1942 przyniósł serię tragicznych wydarzeń, w wyniku których spłonęła większość domów zamieszkiwanych przez Żydów oraz rzeźnia rytualna. Raczej nie ma co wierzyć w przypadkowy pożar. Jak wynika z dokumentów, w październiku 1942 roku wszystkich Żydów zamieszkujących Wojsławice czy okolice, przepędzono pieszo do Chełma, a stamtąd deportowano do obozu w Sobiborze. Część Żydów uciekła, jednak większość została schwytana i zabita. Największa egzekucja na 60 schwytanych osobach, miała miejsce jeszcze w tym samym miesiącu, na łąkach po północnej stronie rynku. Kolejne egzekucje odbyły się w roku następnym. Nazistowscy Niemcy mordowali bezlitośnie ludność żydowską, gdy tylko trafiała w ich ręce. Naturalnie byli i Polacy, którzy chronili Żydów ryzykując własne życie, jak i Ci, którzy potrafili ich wydawać w ręce okupanta. Smutna to lekcja historii, która mam nadzieję, już nigdy się nie powtórzy. Dlatego tak ważne jest dziś reagowanie na wszelkie przejawy dyskryminacji i to jakiejkolwiek mniejszości.

Gdy spytałem mieszkańców, czy spotkam tu jeszcze Żydów? Odpowiadano mi, że oficjalnie obecnie Wojsławice nie są zamieszkiwane przez przedstawicieli społeczności żydowskiej, ale nie można wykluczyć, że wśród mieszkańców nie płynie żydowska krew, co z resztą mnie w cale nie dziwi.

Później, to jest po wojnie na terenie gminy działały oddziały UPA, a te wszystkie trudne doświadczenia, kształtowały niełatwą historię tych terenów, o której nie tylko nie wolno zapominać, ale z której przede wszystkim należy wyciągnąć lekcje. Nic tak nie niszczy bowiem człowieka jak nienawiść do drugiej osoby i warto o tym pamiętać.

Słów kilka trzeba poświęcić też prawosławiu na tych terenach. Fakt istnienia w Wojsławicach aż trzech cerkwi parafialnych, stawia je na równi z największymi miastami ziemi chełmskiej. Może też pozwolić uzmysłowić nam jak silną na tych terenach była religia wyznawców prawosławia. Jednak w 1596 roku diecezja chełmska przystąpiła do unii z Kościołem rzymskokatolickim, prawdopodobnie to wówczas przemianowano cerkwie na kościoły unickie, a liczba osób prawosławnych sukcesywnie spadała.

Obecnie  pamięć o historii regionu kultywuje się na różne sposoby. Do jednych z tego typu miejsc, mających na celu ożywienie dawnej kultury i tradycji w gminie Wojsławice zalicza się Ośrodek Dawnych Kultur i Tradycji w Rozięcinie. Miejsce te w swych działaniach skupia głównie dzieci i młodzież, ale powstało i z myślą o turystach, którzy przyjadą w te strony z różnych regionów Polski. To tu wg lokalnych receptur przygotowywane są sodziaki (placki na sodzie) i inne tutejsze, regionalne specjały.

C jak ciekawostki i legendy

Pierwszą ciekawostką jest to, skąd się wzięła sama nazwa Wojsławice? Społeczność lokalna twierdzi, że pochodzi od męskiego imienia Wojsław, jednak nikt z napotkanych osób nie umiał mi precyzyjnie powiedzieć, od którego Wojsława się wywodzi. Jak później ustaliłem, imię to cieszyło się w Polsce średniowiecznej wielką popularnością, a jego występowanie najczęściej odnotowuje się właśnie na terenach rdzennie polskich, położonych na zachód od Wisły.

Jeśli chodzi natomiast o legendy, nie brakuje ich i w tej części Lubelszczyzny. Jedna z nich opowiada o pewnym duchu, który elegancko przyodziany, z cylindrem na głowie przemierza okoliczne łąki bijąc laską osoby, które zdecydowanie przesadziły z alkoholem. Czy ja takiego ducha spotkałem, odpowiem uczciwie, że nie. Morał i wniosek z tej opowieści mam jeden, zdecydowanie za mało piję.

Mam też dla Was jeszcze inną, mniej optymistyczną opowieść, która przetrwała do dziś. Społeczność lokalna przekazuje te historie z pokolenia na pokolenie i dzięki temu, będę mógł się z Wami tą wiedzą podzielić. Jak pamiętacie jedną z wielu tutejszych atrakcji w Wojsławicach są kapliczki wotywne, o których wspomniałem powyżej. Jak głosi legenda, chronić one miały mieszkańców przed klątwą skazanego wyrokiem tutejszego rabina. Pozostałą społeczność żydowską postanowiono wówczas wypędzić z Wojsławic, a legenda wojsławicka mówi, iż rabin przed śmiercią przeklął dziedziców Wojsławic za żydowską niezasłużoną tragedię i swoją śmierć. To wówczas Marianna Teresa z Daniłowiczów Potocka, która odegrała znaczną rolę w samym procesie i ferowaniu wyroku, przerażona tym zbiegiem zdarzeń postanowiła postawić w głównych miejscach wjazdowych do miasta kilka kapliczek, które miały wzbraniać wstępu złym mocom wynikającym z tej klątwy i tak stoją one do dziś.

Ze smutkiem słucha się takich historii, jak ta ostatnia. Szczególnie, że docierając do źródeł i analizując fakty dowiaduję się, że Frankiści masowo przyjmowali chrzest w wojsławickim kościele, co znajduje swoje potwierdzenie w zachowanych dokumentach kościelnych. Jednakże już w 1764 r. opuścili Wojsławice. Wkrótce sam Jakub Frank uciekł z Polski, zaś sekta straciła na znaczeniu, a po jego śmierci rozpadła się. Jest wiele wersji tej tragicznej historii, ale wg jednej z nich frankiści, chcąc zemścić się na nieprzychylnych im prawowiernych Żydach, doprowadzili do fałszywego oskarżenia wojsławickiego rabina o mord rytualny na nieletnim chłopcu. Głośny i długotrwały proces, połączony ze śledztwem z zastosowaniem tortur, przeprowadzono w Krasnymstawie. Zakończył się wydaniem wyroku skazującego na poćwiartowanie żywcem, tych zaś którzy przyjmą przed śmiercią chrzest – na ścięcie. Wyobrażacie sobie żyć w takich czasach? Bo ja nie, a co gorsze wszystko odbyło się zgodnie z  literą prawa.

Jeśli natomiast chodzi o tradycyjne zwyczaje lokalnej ludności, to niestety w większości już zanikły, ale na szczęście nie wszystkie. W okresie Bożego Narodzenia praktykowane jest jeszcze chodzenie po kolędzie jednak całkowicie zanikł inny rodzaj kolędowania, tzw. herody, które były bardzo popularne w tych stronach. Ciekawe jak będą się one miały do zakazu obchodów Halloween i mówienia słów „cukierek albo psikus”, gdyż w ostatnim czasie do sejmowej komisji petycji wpłynął projekt ustawy zakazujący obchodów tego popularnego w USA święta. Choć zakaz Halloween wydaje się żartem, ale przez posłów musi zostać rozpatrzony całkiem poważnie. Zostawmy jednak politykę na boku, wróćmy do Wojsławic, w których w maju przy kapliczkach odprawiane są śpiewane nabożeństwa. Praktykowany jest również tzw. obchód pól, polegający na procesyjnym święceniu terenów uprawnych. Zachowały się niektóre zwyczaje związane z rytuałem pogrzebowym (trzykrotne uderzenie dnem trumny o próg drzwi wyjściowych, zatrzymanie zegarów i zasłonięcie luster w domu zmarłego; obowiązek pochówku w kompletnym, niezniszczonym stroju) i pośrednio z tym związana wiara w sny. Gdy zbierzemy to wszystko do kupy, to aż trudno uwierzyć, że ma lub miało to miejsce w Polsce, nawet tej z XXI wieku.

Tradycją z pogranicza kultury pogańskiej i chrześcijańskiej są tzw. zielone świątki obchodzone pięćdziesiąt dni po Wielkanocy jako uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Na terenie całej Chełmszczyzny dekorowano domostwa tatarakiem, zielonymi gałązkami, a czasem całymi drzewkami brzozowymi. Zwyczaj jest obecnie mniej popularny, ale czasem jeszcze nadal ciągle obecny w tych stronach.

Jak dowiedziałem się od jednej napotkanej pani, która wolała zostać anonimowa,  wśród najstarszych mieszkańców Wojsławic, zachowała się wiara w przesądy i skuteczność rytuałów z pogranicza kultur pogańskiej i katolickiej. Tak dla przykładu przecięcie drogi przez kogoś z pustym wiadrem czy koszykiem przynosi pecha; nie należy zbierać prania, w tym dziecięcych pieluszek, po zachodzie słońca, gdyż grozi to sprowadzeniem na dziecko bezsenności. A Ci jeszcze bardziej pokręceni wierzą w magiczną funkcję koloru czerwonego – choć w innych stronach słyszałem, że co czerwone to zboczone, więc może jest coś na rzeczy. W tych stronach dawniej dużą popularnością cieszyło się tzw. zamawianie – przeganianie „złego” (choroby, lęku) często z wykorzystaniem przedmiotów święconych.

Z kapliczką św. Michała wiąże się kolejna historia. Krążą tu opowieści mówiące o tym, że obok kapliczki zamarzła kiedyś kobieta z dzieckiem. Podobno do dzisiaj widać w tym miejscu coś co przypomina poblask świecy.

Jest jeszcze legenda, która zrodziła się po mordzie rytualnym z XVIII wieku. Powieszono tutaj kilku wojsławickich Żydów. Powstały od tamtej pory opowieści o tym jak w pobliżu szubienicy płoszą się konie i lepiej nie zapuszczać się tutaj w samo południe i po zmroku. Ci, którzy znajdą się w nieodpowiednim czasie w tym miejscu mieli rzekomo słyszeć dźwięki ciągniętych łańcuchów, a niektórzy też byli atakowani przez tajemniczego czarnego psa. Ciekawe czy po tym wszystkim co przeczytaliście, będziecie mieli odwagę, by przyjechać do Wojsławic?

 

PODSUMOWANIE

Nie chcę Was tak straszyć, więc na koniec tytułem podsumowania napiszę Wam, że Wojsławice to dawne miasto, a obecnie wieś województwa lubelskiego, która potwierdza moje zdanie na temat ludzi z Lubelszczyzny. Są on bardzo życzliwi i uprzejmi dla turystów, a lody koło kościoła są najlepsze w całym miasteczku, szczególnie, że są to tutaj jedyne lody z maszyny, co z uśmiechem na twarzy podkreśla pracujący tu pan lodziarz. Faktycznie, potwierdzam Wam więc, że  w całych Wojsławicach największe i też najsmaczniejsze lody kręcone są pod samym kościołem. Pozdrawiam też sympatyczną Panią Sylwię i dziękuję za wiele ciekawych opowieści i inspirację do szybkiego napisania tego wpisu. Przepraszam też napotkanego pod lodziarnią, życzliwego Pana pszczelarza, że nie skorzystałem z zaproszenia na miód z ogórkiem kiszonym, ale program zwiedzania był tego dnia dość napięty, a atrakcji i tak nie brakowało. Generalnie miło było spotkać tu tak wiele komunikatywnych i pozytywnych osób (naturalnie nie chodzi mi tu o określenie po wynikach testu na koronawirusa) i przepraszam też, że nie wszystkich wymienię z imienia czy nazwiska. Nie mniej jednak dziękuję za gościnność i życzliwe przyjęcie.

W podsumowaniu warto też podkreślić, że społeczność Wojsławic charakteryzowała się wielokulturowością. Teren miejscowości zamieszkiwali dawniej zarówno Polacy, ale i Rusini czy Żydzi stanowiący ludność napływową i nie należy dać się wystraszyć tym wszystkim legendom, czy dramatycznym historią. Zobaczcie po mnie, byłem, zwiedziłem te tereny i żyję 😀 Także bez obaw polecam Wam się tu wybrać, gdyż społeczność lokalna jest bardzo otwarta na nowych i przyjezdnych turystów. Jeszcze na koniec część z Was  może być ciekawa, czy spotkałem krowę, która zmieni zdanie? Odpowiem, że i tym razem nie, ale nie poddaję się więc nie traćcie nadziei. Dla niewtajemniczonych o co chodzi z tą krową zostawiam link i zachęcam do przeczytania więcej o projekcie poszukiwania krowy. W podsumowaniu chcę jeszcze podziękować Kini oraz Myszorowi za kolejną wspólną podróż. Z takimi kompanami to można ruszać nawet bez planu i w nieznane 🙂 Pomału nadszedł już czas by kończyć dzisiejszy wpis. Zatem do następnego i niech moc będzie z Wami.

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Coco Chanel, ElPiteros oraz Kubuś Puchatek.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM

#Co warto zobaczyć w Wojsławicach #lubelskie #rafalbil
#Wojsławice #blog podróżniczy #patronite

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Warszawa | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Emilcin | Neple | Fotograf Sieradz  | Fotograf Wojsławice |  Fotograf Gąbin | Fotograf Czechy | Fotograf Toledo | Fotograf Bałtów | Fotograf Granada | Fotograf Kijów  | Fotograf Zaanse Schans | Fotograf Czarnobyl | Fotograf Rzeszów | Fotograf Madryt | Fotograf Sewilla | Fotograf Izrael | Fotograf Warszawa | Fotograf Ukraina | Fotograf  Hiszpania | Fotograf Polska | Fotograf Holandia | Fotograf Płock | Bloger |  Zwiedzaj online | Polska| Kryłów| Blog podróżniczy| Podróżowanie| Fotograf Kryłów | Co warto zobaczyć w Wojsławicach| Lubelszczyzna zwiedzanie Wojsławic | Zwiedzanie Lubelszczyzny | Lubelszczyzna Zwiedzanie | Lubelszczyzna atrakcje | Lubelszczyzna co zobaczyć | Wojsławice zwiedzanie | Wojsławice atrakcje | Atrakcje Wojsławice | Co warto zobaczyć w Wojsławicach | Co warto zobaczyć w województwie lubelskim | Atrakcje województwa lubelskiego | Polska | Lubelszczyzna | Województwo lubelskie | Wojsławice | Zwiedzanie Polski | Wycieczki po Polsce | Wycieczki po Lublinie | Wycieczki po Polsce | Polska w weekend | Wojsławice atrakcje turystyczne | 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020