Olsztyn jesienią
Miasto, które najlepiej odkrywać bez pośpiechu.
Są miasta, które najchętniej odwiedza się wyłącznie latem. Olsztyn zdecydowanie do nich nie należy. Gdy Warmia zaczyna przybierać odcienie złota, czerwieni i brązu, stolica regionu pokazuje swoje spokojniejsze, bardziej nastrojowe oblicze. Jeziora pustoszeją, leśne ścieżki pokrywają się liśćmi, Łyna płynie leniwie przez miasto, a olsztyńska starówka nabiera unikatowego klimatu, którego latem trudno doświadczyć.
Zabieram Was dziś w jesienną podróż po mieście Kopernika – bez pośpiechu, za to z historią, naturą, kulturą i smakami regionu w tle. Kto jest gotowy na kolejną wyprawę po jesiennym Olsztynie?

Mam nieodparte wrażenie, że są takie miasta, które do pełni zachwytu potrzebują mgły, chłodniejszego poranka, szelestu liści pod butami i kubka gorącej czekolady wypijanego bez patrzenia na zegarek. Takim miastem, w mojej ocenie, jest właśnie Olsztyn.

Kiedy jesień zaczyna powoli zmieniać kolory Warmii, miasto nabiera zupełnie innego charakteru. Lasy przybierają odcienie złota i czerwieni, jeziora pustoszeją, na Starym Mieście pojawia się więcej ciszy, a brukowane uliczki, ceglane mury i gotyckie budowle zaczynają wyglądać tak, jakby ktoś stworzył je właśnie z myślą o idealnym jesiennym spacerze.

Przyjazd do tego miasta właśnie jesienią pozwolił mi zrozumieć, że Olsztyna nie powinno się zwiedzać w pośpiechu ani wyłącznie według listy atrakcji. Stolica Warmii ma bowiem tę niezwykłą cechę, że historia, natura i codzienne życie miasta właściwie cały czas są obok siebie, niesamowicie się uzupełniają i co istotne, są na wyciągnięcie ręki.
Wychodzisz z zamku i po chwili jesteś nad Łyną. Idziesz przez centrum, a za moment możesz znaleźć się w lesie. Patrzysz na gotyckie mury, a kilka ulic dalej czeka galeria sztuki współczesnej. A jeśli po całym dniu zwiedzania nadal masz siłę i ochotę na coś więcej, zawsze możesz wskoczyć na rower, wsiąść do kajaka albo po prostu pospacerować nad jeziorem.



Olsztyn jesienią nie krzyczy: „Zobacz mnie!”. On wcale nie oczekuje atencji, a raczej spokojnie mówi: „Zostań tu na chwilę i przekonaj się, jak magicznie jest tu jesienią”.

Warmia zaczyna się właśnie tutaj
Olsztyn jest stolicą województwa warmińsko-mazurskiego i największym miastem regionu. Jest ważnym ośrodkiem akademickim, kulturalnym i gospodarczym, ale moim zdaniem jego największą siłą jest chyba coś znacznie trudniejszego do zdefiniowania. To połączenie miasta i natury.

Olsztyn jest jednym z najbardziej zielonych polskich miast, jakie dotychczas odwiedziłem. W jego granicach znajduje się kilkanaście jezior, a rozległe tereny leśne niemal wchodzą do centrum miasta. Moim ulubionym spośród tutejszych jezior jest Ukiel.

Latem potrafi być pełne życia, ale jesienią pokazuje zupełnie inne oblicze. Woda staje się spokojniejsza, nad brzegiem jest znacznie mniej ludzi, a drzewa odbijające się w tafli jeziora tworzą scenerię, dla której naprawdę warto wybrać się tutaj właśnie poza sezonem i to jest jeden z powodów, dla których jesienny Olsztyn tak bardzo mi odpowiada. Nie trzeba nigdzie uciekać, żeby poczuć przestrzeń i wewnętrzny spokój.
Stare Miasto i Zamek
Pierwszy spacer po Olsztynie warto rozpocząć oczywiście na Starym Mieście. Ale nie polecam robić tego w stylu: zabytek numer jeden, zdjęcie, zabytek numer dwa, zdjęcie, następny punkt. Olsztyńska starówka zdecydowanie zasługuje na więcej uwagi.


Gotycka architektura, ceglane mury, niewielkie uliczki i niepodrabialna atmosfera sprawiają, że dobrze jest po prostu pozwolić sobie na spacer bez konkretnego celu. Jesienią działa to jeszcze lepiej. Chłodniejsze powietrze, złote liście i miękkie światło sprawiają, że nawet dobrze znane miejsca zaczynają wyglądać inaczej.


Stare Miasto w Olsztynie to miejsce, w którym najlepiej po prostu zwolnić i dać się ponieść spacerowi. Kolorowe kamienice, brukowane uliczki i klimatyczny rynek ze Starym Ratuszem tworzą scenerię, która aż prosi się o kawę w jednej z tutejszych kawiarni.



Moim faworytem jest tu Kawiarnia Moja. Lokal słynie m.in. z marcepana królewieckiego i brukowca mazurskiego, przygotowywanych według tradycyjnych receptur. Można tu również napić się kawy lub herbaty i zjeść śniadanie lub pyszne ciasto..

Warto wejść na starówkę przez Wysoką Bramę, jedyny w pełni zachowany element dawnych miejskich fortyfikacji. Dalej czeka gotycka bazylika św. Jakuba, zaułki pełne restauracji i Targ Rybny, a spacer można zakończyć nad Łyną, gdzie miejski gwar ustępuje miejsca zieleni i spokojniejszej atmosferze.



To właśnie ta mieszanka historii, architektury i codziennego życia sprawia, że olsztyńska starówka ma swój własny, przyjemnie niespieszny klimat.


Nad Łyną znajduje się miejsce, którego podczas pobytu w Olsztynie po prostu nie można pominąć – Zamek Kapituły Warmińskiej.



Jego historia sięga XIV wieku, a jednym z najbardziej znanych mieszkańców zamku był Mikołaj Kopernik. W latach 1516–1521 Kopernik pełnił funkcję administratora dóbr kapituły warmińskiej. To właśnie tutaj prowadził również obserwacje astronomiczne. Do dziś zachowała się wykonana przez niego tablica astronomiczna.

I właśnie dlatego wizyta na zamku jest czymś więcej niż kolejnym punktem na turystycznej mapie. Stojąc w miejscu, w którym ponad pięćset lat temu Kopernik zajmował się obserwacją ruchu ciał niebieskich, łatwiej uświadomić sobie, że historia nie zawsze jest czymś odległym. Czasami wystarczy wejść po schodach
Olsztyn potrafi zaskoczyć również w mniej oczywisty sposób. Na dziedzińcu zamku znajduje się średniowieczna kamienna figura, która prawdopodobnie przedstawia mężczyznę interpretowanego jako wojownik lub wódz. Co ciekawe, figura nie pochodzi z Olsztyna. Została odnaleziona w Barcianach, a po II wojnie światowej trafiła na dziedziniec zamku. Dzisiaj jest jednym z charakterystycznych symboli miasta i określa się ją mianem Baby Pruskiej.
Niestety, w związku z planowanymi pracami modernizacyjnymi zamek na kilka lat zostanie wyłączony ze zwiedzania. Szkoda, bo to jedno z tych miejsc, które naprawdę warto zobaczyć na własne oczy.


Ja sam już teraz nie mogę się doczekać ponownego otwarcia zamku. Mam nadzieję, że kiedy drzwi znów zostaną otwarte dla zwiedzających, miejsce to zyska jeszcze więcej powodów, by zatrzymać się w nim na dłużej.
Olsztyn ma swoją rzekę i można za nią podążać
Jeżeli miałbym wskazać jeden element, który pozwala naprawdę dobrze zrozumieć charakter Olsztyna, byłaby to Łyna. Rzeka przecina miasto i jednocześnie prowadzi dalej w stronę warmińskich krajobrazów. Wzdłuż niej biegną trasy piesze i rowerowe, a jednym z ciekawszych sposobów odkrywania okolicy jest Łynostrada.

To nie jest wyłącznie trasa, którą trzeba pokonać od początku do końca. To raczej zaproszenie do podróży i odkrywania uroków Warmii. Raz jedziesz przez las, chwilę później pojawia się otwarta przestrzeń, a następnie znowu wracasz nad rzekę.
Jesienią Łynostrada nabiera dodatkowego uroku. Kolorowe drzewa, chłodniejsze powietrze, liście wirujące na ścieżce i Łyna płynąca spokojnie obok sprawiają, że trudno myśleć o pokonywaniu kolejnych kilometrów jak o sportowym wyzwaniu. Tu ważniejsza jest sama droga, która staje się celem samym w sobie. Nie chodzi o dotarcie z punktu A do punktu B. W tym wszystkim trzeba pamiętać, że Warmia nie lubi pośpiechu.

Olsztyn można także oglądać z poziomu rzeki. Spływy kajakowe pozwalają spojrzeć na miasto z zupełnie innej perspektywy. Miejska zabudowa szybko zaczyna przeplatać się z zielenią, a miejsca znane z perspektywy ulicy wyglądają z kajaka zupełnie inaczej.


Kajak kojarzy się wielu z nas z wypoczynkiem, spokojnym spływem i podziwianiem piękna przyrody. Ale na tym wodna historia Olsztyna się nie kończy. To również miejsce, gdzie kajakarstwo ma swoją sportową stronę – wymagającą regularnych treningów, determinacji, ciężkiej pracy i ambicji sięgających najwyższych wyników.

Na olsztyńskich wodach zawodnicy doskonalą technikę, budują formę i przygotowują się do rywalizacji na zawodach. Za każdym startem i każdym sukcesem stoją godziny treningów, wysiłek i konsekwencja. Dlatego patrząc na kajaki w Olsztynie, warto zobaczyć coś więcej niż tylko sposób na rekreację. To również sport, pasja i droga do sukcesu.

Jesienią trzeba oczywiście brać pod uwagę pogodę i temperaturę, dlatego taki spływ warto zaplanować odpowiednio do warunków. Jednego możecie być pewni: ciche zakola rzeki, drzewa w jesiennych kolorach odbijające się w wodzie i Olsztyn oglądany z perspektywy Łyny to coś, czego po prostu warto doświadczyć.
W Olsztynie podoba mi się to, że nie trzeba organizować żadnej odległej wyprawy, żeby znaleźć się blisko natury. Wystarczy wybrać się do Lasu Miejskiego. To jedno z tych miejsc, które pokazują, dlaczego Olsztyn jest tak wyjątkowy. Można tu spacerować, biegać, jeździć na rowerze czy uprawiać nordic walking, ale jesienią najbardziej polecam po prostu niespieszny spacer lub wyprawę na rowerze. Wiedzieliście, że tutejszy Las Miejski jest jednym z największych kompleksów leśnych w granicach miasta w Polsce. To moim zdaniem idealne miejsce na złapanie oddechu i kontakt z naturą, która potrafi tutaj zainspirować. Po kilku dniach w Olsztynie mam wrażenie, że to świetne miejsce na aktywny wypoczynek i to nie tylko jesienią, ale o każdej porze roku.







Złote drzewa. Miękki dywan liści. Zapach lasu i cisza, która w dużych miastach nie jest wcale oczywistością. Właśnie wtedy najlepiej widać, że Olsztyn nie jest miastem, które tylko „ma tereny zielone” – tutaj natura jest częścią codzienności.
Olsztyn to miasto, w którym natura jest często na wyciągnięcie ręki. Wystarczy ruszyć na spacer, by odkryć parki, rzekę Łynę, jeziora i spokojne alejki, które pozwalają na chwilę zwolnić.

Warto zacząć od Parku Jakubowo, jednego z najstarszych miejskich parków, pełnego starych drzew, stawów i zielonych zakątków. Dalej trasa prowadzi w stronę Parku Podzamcze, gdzie zieleń spotyka się z gotycką architekturą olsztyńskiego zamku.

Kolejnym przystankiem może być Park Centralny – idealne miejsce na spacer wzdłuż Łyny, z charakterystyczną fontanną nawiązującą do Mikołaja Kopernika. Jeśli macie ochotę na więcej ruchu, warto zajrzeć także do Parku im. Janusza Kusocińskiego, popularnego wśród mieszkańców.



Olsztyńskie parki najlepiej odkrywać bez pośpiechu. To właśnie podczas spokojnego spaceru można poczuć, jak wyjątkowo blisko siebie są tutaj miasto, historia i natura.



Filmowy Olsztyn
Spacerując jesienią po Olsztynie, można więc patrzeć na miasto trochę jak na naturalny plan filmowy. Obok reprezentacyjnego Starego Miasta są tu dzielnice i ulice, które zachowały bardziej zwyczajny, nieco surowy charakter idealny do planów filmowych czy do zdjęć.

Olsztyn wielokrotnie pojawiał się na filmowej mapie Polski. Jego ulice, kamienice, zaułki i charakterystyczna zabudowa stawały się scenografią dla różnych produkcji. Szczególne miejsce zajmuje tu kultowy serial „Stawka większa niż życie”, którego fragmenty kręcono właśnie w Olsztynie – miejskie plenery udawały w nim inne europejskie miasta.

Filmowe historie związane są także z Zatorzem, któremu poświęcono dokumenty „Chłopcy z Zatorza” i „Dziewczyny z Zatorza”. Dzięki temu Olsztyn można odkrywać nie tylko jako miasto zabytków i jezior, ale również jako miejsce z ciekawą filmową przeszłością. Nie wiem jak Wy, ale ja i mój aparat strasznie lubimy kontrasty, a Olsztyn również pod tym względem potrafi zainspirować.



Murale
Warto zajrzeć także w mniej oczywiste zakątki i zwrócić uwagę na murale. Nie są one wyłącznie miejską dekoracją. Część z nich opowiada o historii Olsztyna, jego mieszkańcach, kulturze i warmińskim dziedzictwie. To trochę tak, jakby miasto opowiadało swoją historię nie tylko za pomocą muzealnych gablot, lecz także poprzez swoje mury.


A co robić, kiedy pada jesienny deszcz?
Olsztyn ma na to plan B
Czasami zamiast złotego słońca dostajemy deszcz. Olsztyn odsłania wtedy swoją kolejną twarz i mam nieodparte wrażenie, że pod tym względem jest lepszy od Greya. Możliwości jest tu zdecydowanie więcej niż 50.
Można odwiedzić Muzeum Przyrody, mieszczące się w zabytkowym XIX-wiecznym pałacu. Ekspozycje przybliżają świat zwierząt i przyrodę Warmii i Mazur, a dla osób zainteresowanych lokalnym środowiskiem jest to ciekawy sposób na poznanie regionu także wtedy, gdy pogoda nie zachęca do spacerów.
FOTY MUZEUM PRZYRODY
Muzeum Archidiecezji Warmińskiej
Można zajrzeć do Muzeum Archidiecezji Warmińskiej, gdzie prezentowane są dzieła sztuki sakralnej, dokumenty, księgi, rękopisy, szaty liturgiczne i przedmioty związane z historią Kościoła na Warmii.

To także wyjątkowa okazja, by spojrzeć na Warmię z innej perspektywy, przez sztukę, piękno dawnych przedmiotów i ślady minionych epok. Nie trzeba być znawcą historii czy sztuki, żeby poczuć wyjątkową atmosferę tego miejsca. Wystarczy ciekawość i chwila czasu. Moim zdaniem warto zajrzeć jest właśnie tutaj. Jestem pewny, że niektóre z tych przedmiotów opowiedzą Wam historię, której wcześniej nie znaliście.

Rok 2026 jest na Warmii czasem szczególnym – przypada w nim 150. rocznica objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie, jedynych objawień maryjnych w Polsce uznanych przez Kościół za autentyczne. To doskonała okazja, by odwiedzić również Muzeum Diecezji Warmińskiej i jeszcze lepiej poznać duchowe oraz historyczne dziedzictwo tego regionu.


Można również odwiedzić Dom Gazety Olsztyńskiej. To niesamowicie ciekawe miejsce, w którym historia robi się zdecydowanie bardziej poważna.

Gazeta, która była czymś więcej niż gazetą
Dom Gazety Olsztyńskiej znajduje się przy Targu Rybnym. Dzisiejszy budynek jest rekonstrukcją z 1992 roku, ponieważ oryginalny obiekt został zniszczony w czasie II wojny światowej. Ale nie dla samego budynku warto się tu wybrać, tylko ze względu na to, co skrywa w środku.



Historia tego miejsca jest nierozerwalnie związana z „Gazetą Olsztyńską”, która ukazywała się od 1886 roku i odgrywała ważną rolę w życiu polskiej społeczności na Warmii. Gazeta była nie tylko źródłem informacji. Pomagała podtrzymywać język i polską kulturę w regionie. Dlatego historia jej wydawców i redaktorów jest jednocześnie historią ludzi, którzy w trudnych warunkach starali się zachować swoją tożsamość.
To jeden z tych punktów Olsztyna, które po prostu musicie odwiedzić, szczególnie że obecnie można tu zobaczyć niezwykłą wystawę czasową „Portret – powieść w jednym kadrze”.

Ekspozycja autorstwa dr Kingi Raińskiej i Elżbiety Krupy to niezwykła opowieść, którą udało się zamknąć w kadrach pełnych emocji, historii i refleksji. Panie stworzyły tu miejsce z duszą, które urzekło mnie i zachwyciło na tyle, że nie chciałem opuszczać tej wystawy. Chylę czoła i polecam Wam tu zajrzeć. Jeśli lubicie fotografię, gwarantuję Wam, że nie będziecie żałować. Dziękuję Pani Kustosz za niezwykle ciekawe oprowadzanie po tym wyjątkowym miejscu.


Galeria Sztuki Współczesnej BWA
Warto też wybrać się do Galerii Sztuki Współczesnej BWA. To miejsce przypomina, że Olsztyn nie jest wyłącznie miastem historii. Jest również miastem współczesnej kultury. Organizowane tutaj wystawy obejmują malarstwo, fotografię, rzeźbę, instalacje czy sztukę multimedialną. Pracują tu fajni ludzie, którzy dbają by sztuka była dostępna dla każdego – w piątki kupicie tu bilet specjalny za symboliczne 2 zł. Obecnie BWA mieści się na czas remontu Planetarium w Hali Urania, tak tej samej w której odbywają się mecze siatkarzy.
Nie wiem czy wiecie, ale Olsztyn w 2026 roku będzie jednym z miast-gospodarzy Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn! To kolejny powód, by zaplanować wizytę w stolicy Warmii. Wielkie sportowe wydarzenie przyciągnie do miasta kibiców z Polski i zagranicy, a Olsztyn będzie można odkrywać również z perspektywy siatkarskich emocji.

Wracając do BWA – wiecie dlaczego lubię być w takich miejscach? Bo w życiu nie zawsze trzeba wszystko rozumieć. Czasami obraz po prostu przyciąga uwagę. Czasami intryguje. Czasami zmusza do zatrzymania się na dłużej. A czasami wychodzisz i jeszcze przez kilka minut zastanawiasz się, co właściwie przed chwilą zobaczyłeś. Moim zdaniem jesienny dzień jest na takie doświadczenia praktycznie idealny.
Filharmonia Warmińsko-Mazurska
Kolejnym z miejsc, które zdecydowanie warto wpisać na jesienną mapę podróży, jest Filharmonia Warmińsko-Mazurska. To tutaj muzyka spotyka się z elegancką, nowoczesną przestrzenią, tworząc idealne miejsce na wieczór pełen artystycznych wrażeń.
Wizyta w filharmonii to świetny pomysł szczególnie wtedy, gdy po spacerze po jesiennym Olsztynie szukamy chwili wyciszenia i odrobiny wyjątkowej atmosfery. Koncert symfoniczny, muzyka kameralna czy wydarzenie z udziałem znakomitych artystów pozwalają spojrzeć na miasto z zupełnie innej perspektywy.

Obserwatorium Astronomiczne
Kosmicznych wrażeń dostarczy Wam również tutejsze Obserwatorium Astronomiczne. Mieści się ono w dawnej wieży ciśnień na wzgórzu św. Andrzeja, jednym z najwyżej położonych punktów miasta. Już sam budynek jest interesujący.


W środku można poznać historię astronomii i zobaczyć eksponaty związane z obserwacją oraz badaniem kosmosu. Szczególnie ciekawa jest możliwość zobaczenia fragmentów meteorytów pochodzących z obiektów pozaziemskich. I nagle zwykły jesienny dzień w Olsztynie robi się trochę bardziej kosmiczny.
Najpierw spacerujesz po mieście, z którym kilkaset lat temu związany był Kopernik. Kilka godzin później patrzysz na fragment skały, który przybył na Ziemię z kosmosu. Z obserwatorium w Olsztynie rozciąga się naprawdę fajna panorama miasta! Warto tu wpaść dla tego widoku.



A jeśli tego jest Wam mało kosmicznych doświadczeń, to możecie również wejść do Symulatora Łazika Księżycowego. Znajdziecie go W Galerii Aura w Olsztynie.

Wejście do realistycznej kabiny pozwoli wyruszyć w kilkuminutową podróż po księżycowej powierzchni. Kratery, skały, miejsca lądowań misji Apollo, przestrzenny dźwięk, wibracje, momentami naprawdę można poczuć się jak astronauta.


To nie tylko fajna zabawa, ae też ciekawa opowieść o eksploracji Księżyca, pracy samych astronautów i planach przyszłych misji. I co najważniejsze, jak twierdzi Planetarium, to jedyny taki symulator w Polsce.

Niesamowite jest tu jednak to, że wszystkich tych doświadczeń można zaznać niemal w ciągu jednego dnia.
A jeśli podróżujecie z dziećmi?
Wtedy warto zajrzeć także do Kortosfery – Centrum Popularyzacji Nauki i Innowacji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. To propozycja dla tych, którzy lubią naukę podaną w bardziej angażującej formie.
Można zajrzeć w głąb własnego organizmu, poznać tajemnice ludzkiego mózgu, sprawdzić swoje zmysły, a także przekonać się, jak nauka pomaga zrozumieć świat, który na co dzień wydaje się zupełnie oczywisty.

To propozycja dla tych, którzy lubią naukę podaną w bardziej angażującej formie. Tutaj nie trzeba ograniczać się do oglądania eksponatów – można eksperymentować, sprawdzać, dotykać i samodzielnie odkrywać, jak działają różne zjawiska. Na odwiedzających czekają interaktywne stanowiska i doświadczenia związane m.in. z człowiekiem, przyrodą, żywnością czy nowoczesnymi technologiami.
A jeśli pogoda nadal nie rozpieszcza, można wybrać jeszcze jedną opcję. Olsztyńska Aquasfera oferuje m.in. basen olimpijski, zjeżdżalnie, rwącą rzekę, jacuzzi, bicze i kaskady wodne oraz brodzik dla najmłodszych. Dostępna jest również strefa saun.

Czyli nawet jeśli jesienna aura powie: „Dzisiaj nie wychodzimy”, Olsztyn odpowiada: „Spokojnie, poradzimy sobie z deszczem”.
Wizyta w Olsztynie to też idealny czas na odkrywanie smaków Warmii. Po całym dniu spacerów, muzeów, zamku i Łyny przychodzi moment, kiedy człowiek przestaje szukać kolejnej atrakcji. Zaczyna szukać miejsca, w którym można usiąść, odpocząć i zjeść coś pysznego. Olsztyn ma na to całkiem dobry pomysł.
Cudne Manowce

Cudne Manowce to miejsce, do którego warto zajrzeć, gdy po zwiedzaniu przychodzi pora na coś naprawdę dobrego. Przytulne wnętrze, regionalne smaki i kuchnia, która czerpie z tradycji Warmii i Mazur, tworzą tu wyjątkowy klimat. To dobry adres, żeby zatrzymać się na chwilę, zjeść niespiesznie i przy okazji odkryć Olsztyn także od kulinarnej strony.
Więc jeśli jesteście w Olsztynie i macie ochotę spróbować Warmii na talerzu, koniecznie zajrzyjcie do Cudnych Manowców. To miejsce, w którym regionalna kuchnia zdecydowanie nie jest nudna.
Warto skusić się na dzyndzałki warmińskie to niewielkie, ręcznie lepione pierożki, które kuszą delikatnym ciastem i aromatycznym farszem.

Karmuszka to z kolei rozgrzewająca, treściwa zupa, idealna po długim spacerze po mieście. Miłośnicy bardziej wyrazistych smaków mogą sięgnąć po gęsinę lub dziczyznę, a wielbiciele ryb – po świeżego sandacza czy okonia. Do tego podpłomyki, które aż proszą się o to, by odrywać po kawałku i dzielić się nimi przy stole.

Mnie szczególnie spodobało się to, że można tu nie tylko dobrze zjeść, ale też trochę „posmakować” historii regionu. Na talerzach pojawiają się dawne warmińskie smaki, lokalne produkty i potrawy, które mają swoją opowieść. Cudne Manowce to zdecydowanie adres dla tych, którzy podczas podróży lubią odkrywać miejsce również przez jego kuchnię – najlepiej niespiesznie, przy dobrym jedzeniu i z dokładką. Mnie zachwyciły tu dwie zupy rosół z gęsi z domowymi zacierkami oraz zupa pokrzywowa ze ślimakami. Na deser polecam Wam bezę z kremem orzechowym.
Ciekawostką jest też „Maść czarownic do latania” – smarowidło na bazie tłuszczu gęsiego i wieprzowego, z cebulą, jabłkiem, ziołami i podrobami z gęsi. Warto też zabrać na wynos pyszne produkty od lokalnych dostawców.



Legenarny Olsztyn
Olsztyn ma też swoje inspirujące legendy i jeśli lubicie spacery po zmroku, warto poszukać bohaterów szlaku „Tropami baśni i legend Warmii i Mazur”. W Olsztynie można spotkać postacie związane z dawnymi opowieściami i legendami regionu. To właśnie takie detale sprawiają, że miasto ma własny charakter i może być ciekawym kierunkiem także dla tych, którzy lubią odkrywać miejsca nie tylko przez pryzmat najbardziej znanych atrakcji.










Szlak św. Jakuba
Przez Olsztyn prowadzi również Droga św. Jakuba, czyli jeden z najważniejszych europejskich szlaków pielgrzymkowych. Jej symbolem jest muszla św. Jakuba.



Warmińskie odcinki szlaku są częścią większej sieci dróg, które od stuleci prowadzą pielgrzymów przez Europę. Nie trzeba oczywiście wyruszać na wielodniową pielgrzymkę, żeby poczuć atmosferę tej trasy. Czasami wystarczy przejść fragment. Kilka kilometrów. Kilka godzin.

Będąc w Olsztynie, warto zatrzymać się także przy katedrze św. Jakuba Apostoła – jednym z najważniejszych zabytków miasta. Jej charakterystyczna, gotycka sylwetka od wieków wpisuje się w panoramę Olsztyna, a wnętrze pozwala na chwilę wyciszenia, z dala od miejskiego pośpiechu.

Warmiński odcinek tej tradycji można więc potraktować nie tylko jako trasę na mapie, ale również jako zaproszenie do spokojniejszego podróżowania.

Warto wejść do środka i na chwilę usiąść w chłodnym, gotyckim wnętrzu. Wysokie sklepienia, światło wpadające przez okna i cisza sprawiają, że nawet krótka wizyta nabiera wyjątkowego charakteru. A kiedy znów wyjdziemy na olsztyńskie ulice, miasto wydaje się trochę inne – jakbyśmy na moment zwolnili jego tempo.



Moim zdaniem fajnie jest przejść przynajmniej fragmentem trasy, która od wielu lat prowadzi pielgrzymów do Santiago de Compostela. Wtedy zwykły spacer zaczyna mieć zupełnie inną perspektywę.

Komunikacja miejska
Olsztyn można zwiedzać na różne sposoby m.in. pieszo, rowerem, hulajnogą, albo przy gorszej pogodzie, wskakując do miejskiego tramwaju czy autobusu. Komunikacja miejska sprawnie łączy centrum z bardziej oddalonymi dzielnicami, a charakterystyczne tramwaje stały się jednym z symboli współczesnego miasta.

Warto jednak nie spieszyć się z przejazdem – wiele najciekawszych miejsc znajduje się na tyle blisko siebie, że najlepiej odkrywać je spacerem. Dzięki temu można po drodze zajrzeć w boczną uliczkę, przysiąść na chwilę nad Łyną albo trafić na miejsce, którego nie ma w żadnym planie wycieczki.

Mam też dla Was dobrą wiadomość – bilet całodobowy (24-godzinny) w Olsztynie na komunikację miejską kosztuje obecnie tylko 15,00 zł w strefie 1 (w granicach miasta) oraz 16,00 zł w strefach 1+2 (obejmujących linie aglomeracyjne), a za bilet ulgowy zapłacicie o 50% taniej.
Komunikacja miejska w Olsztynie jest nowoczesna, zadbana i wygodna. Charakterystyczne tramwaje i autobusy są czyste i schludne, dzięki czemu podróżowanie po mieście jest przyjemne także dla turystów.

Dlaczego warto przyjechać na Warmię jesienią?
Bo wtedy Warmia pokazuje swoją najbardziej spokojną twarz. Dla jezior, które po letnim sezonie odzyskują ciszę. Dla lasów, które jesienią stają się jednym wielkim spektaklem kolorów. Dla Łyny, która prowadzi przez miasto i dalej, w stronę warmińskiego krajobrazu. Dla roweru, bo Łynostrada pozwala zobaczyć region w rytmie, którego nie da się poczuć zza szyby samochodu (WIELKIE DZIĘKI za wypożyczenie roweru dla cudownej Pani Doroty Kłyszewskiej z Hotelu HP Park Olsztyn – macie u Was pyszną pomidorową i jeszcze lepszy serniczek). Dla historii, która w Olsztynie jest niemal na każdym kroku. Dla Kopernika, którego obecność wciąż jest tu zaskakująco namacalna. Dla muzeów i kultury, które pokazują, że Warmia to nie tylko natura. Dla kawiarni, restauracji i lokalnych smaków, bo chłodny jesienny wieczór aż prosi się o coś ciepłego. Dla niesamowicie życzliwych ludzi – mieszkańcy Olsztyna są naprawdę wyjątkowi i wreszcie – dla spokoju, którego można tu doświadczyć. Tego nie da się pokazać w przewodniku. Trzeba przyjechać i poczuć to samemu.


Kiedy wyjeżdżałem z Olsztyna, miałem poczucie, że zobaczyłem sporo. Ale jednocześnie zostało mi w głowie kilka miejsc, do których chciałbym wrócić.
Nad Łynę, nad Ukiel, na kolejną trasę rowerową, na spacer po lesie, do zamku i planetarium. Ale i na pyszne słodkości do cukierni Moja czy do Cudnych Manowców – bo oba te miejsca są nie tylko pyszne, ale i magiczne.
Warto było odkrywać miasto, które jesienią jest trochę spokojniejsze, drzewa są złote, a na ulicach nie ma już letniego pośpiechu. I chyba właśnie to jest najlepsza rekomendacja dla miasta. Nie to, że można je odwiedzić. Tylko to, że po wyjeździe zaczyna się myśleć o kolejnym powrocie.
Dlatego jeśli zastanawiacie się, dokąd pojechać tej jesieni, mam jedną propozycję. Nie szukajcie koniecznie kolejnego zagranicznego kierunku. Wybierzcie kierunek: Warmia, a najlepiej zacznijcie od Olsztyna.
Bo może się okazać, że za rogiem gotyckiego zamku czeka Łyna, za Łyną las, za lasem jezioro, a gdzieś pomiędzy nimi – miasto, które zamiast krzyczeć „zobacz mnie”, spokojnie mówi: „Usiądź, zostań chwilę i poznaj mnie bliżej”.
Olsztyn to miasto, którego nie trzeba zdobywać. Trzeba je poczuć. I do tego Was dziś zachęcam.
Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu – cześć!
Na koniec chciałbym z całego serca podziękować Miastu Olsztyn za zaproszenie, niezwykłą gościnność i serdeczność, z jaką zostałem przyjęty. Dziękuję za piękne upominki i wszystkie spotkania, które sprawiły, że ten pobyt był czymś znacznie więcej niż tylko podróżą.
Wracam z Olsztyna nie tylko z pełnym aparatem i głową pełną wspomnień, ale przede wszystkim z ogromną sympatią do tego miasta i jego mieszkańców. Dziękuję też za niesamowitą życzliwość Pani Barbarze Pawliczuk z Hotelu Hampton by Hilton, który jest idealnym wyborem na City Break w Olsztynie.

Słowa uznania należą się również dla Pana Tomasza Derdonia z Kawiarni Moja – Wasze Marcepany Królewieckie, doskonała beza i wiele innych pysznych słodkości, sprawiły, że czułem się jak w niebie. Gratuluję też zdobycia nagrody Wawrzynu Polskiej Turystyki Kulinarnej!

Olsztynie mam cichą nadzieję, że to nie było nasze ostatnie spotkanie. Do zobaczenia!
Bądź na bieżąco!
Śledź moje wyprawy: ZOBACZ WYPRAWY
Więcej zdjęć znajdziesz na INSTAGRAMIE
Zajrzyj również na mojego FACEBOOKA
Podobał Ci się wpis? Zostań moim Patronem
![]()
Blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:
AMBA Team, Halinie Piórkowskiej-Karuś oraz Miastu Olsztyn.
DZIĘKUJĘ WAM
#olsztynjesienią#ivisitolsztyn #visitpoland #olsztyn









