ABC po meczu Granollers z Azotami Puławy

Zawodnicy Azotów Puławy zagrali dziś kolejny mecz w lubelskiej hali Globus. Przeciwnikiem puławian w Pucharze EHF była drużyna z Hiszpanii  – Fraikin BM Granollers. Brązowi medaliści PGNiG Superligi dziś zapewnili nam wiele emocji, zarówno tych pozytywnych, ale i negatywnych – obok momentów euforii, nie zabrakło też momentów rozczarowania, które pozostawiły niedosyt szczególnie w ostatnich sekundach meczu. Słaby był dla drużyny z Polski również początek meczu i szybko znalazł swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników. Na szczęście przewagę tą stopniowo zmniejszono, a potem przez większość meczu prowadziliśmy z Hiszpanami. Smutne jednak jest to, że na dwie i pół minuty przed końcem wygrywaliśmy czterema trafieniami, a ostatecznie zremisowaliśmy z ekipą z Katalonii i mecz zakończył się wynikiem 34:34. Dziś pokrótce, subiektywnie i obiektywnie postaramy się zastanowić, dlaczego tak się stało. Pomeczowe ABC pozwoli wyciągnąć wnioski na przyszłość. Szkoda, że to dziś Hiszpanie powiedzą, że prawdziwych mężczyzn poznajemy nie tylko po tym jak się rozpoczyna, ale  w jakim stylu się kończy spotkanie. Mimo wszystko za ogrom emocji, walkę i sportową postawę przez większą część meczu, dla drużyny z Puław WIELKIE DZIĘKI.

A jak ATAK MUSI BYĆ PRECYZYJNY

Podopieczni trenera Bartosza Jureckiego choć na początku zaczęli znajdować się na straconej pozycji, w kolejnych minutach meczu  zaczęli z powodzeniem walczyć o pierwszą wygraną w tych elitarnych rozgrywkach w sezonie 2019. Trzeba jednak pamiętać, że piłka ręczna to gra zespołowa i tu ciężko jest wygrać mecz w oparciu wyłącznie o indywidualne umiejętności zawodników, szczególnie w kontekście gry w ataku. Subiektywnie uważamy, że zabrakło tu właśnie gry zespołowej, a wiele ataków było nieprzemyślanych lub nieprecyzyjnych. Puławianie nie raz potrafili grać przemyślany atak pozycyjny, czego dowodem było ich chociażby ostatnie spotkanie z THW Kiel. To właśnie tego dziś w naszym odczuciu zabrakło. Jednak meczów też nie wygrywa się samym atakiem, ale i skutecznością obrony – dlatego teraz przejdźmy dalej… do obrony właśnie.

B jak BRONIĆ SIĘ NALEŻY SKUTECZNIEJ

Dzisiejszy rywal ekipy z Lubelszczyzny po 19. kolejkach znajduje się na trzecim miejscu w hiszpańskiej Lidze ASOBAL. Granollers wygrało jedenaście spotkań, a dwa dotychczas zakończyło remisem. Dziś szczególnie dużo uwagi w obronie poświęcić należało 30-letniemu obrotowemu, który jest drugim snajperem całej hiszpańskiej ligi. Jego zatrzymanie było sporym wyzwaniem dla puławskich kołowych. Wiedząc, że gra się na tyle, na ile przeciwnik pozwala, trzeba przyznać, że Puławianie walczyli bardzo dzielnie w obronie. Wiele cennych interwencji bramkarza oraz koncentracja drużyny pozwalały na dogonienie przeciwnika, a następnie odskoczenie z wynikiem. Szybko rozpoczynano też atak po straconej bramce i wiele razy wykorzystano błędy przeciwników w obronie, co mogło się podobać kibicom zasiadającym na trybunach. Z resztą o kibicach i kibicowaniu słów jeszcze kilka na koniec napiszemy… W kontekście samej obrony mamy nawet wrażenie, że to Hiszpanie często byli bierniejsi w obronie i mieli tu wiele mankamentów, ale to też nie było naszym zmartwieniem. Na długo w pamięci pozostanie nam też precyzyjny rzut do hiszpańskiej bramki przez długość praktycznie całego boiska.

C jak CENA MECZU MOŻE BYĆ WIELKA

Wiadomo, że łatwiej jest krytykować niż doceniać, ale jedno trzeba dziś przyznać, mimo rozczarowania wynikiem, gdyż kibice liczyli na wygraną. Naszym zdaniem dziś zobaczyliśmy kawał przyzwoitej piłki ręcznej w lubelskiej Hali Globus. Szkoda tylko, że przez łatwe straty, brak poszanowania czasu i piłki, niewykorzystany na początku meczu rzut karny uzyskaliśmy wyłącznie remis, pamiętać należy, że cena każdej akcji jest często na wagę zwycięstwa. Trzeba podkreślić, że bardzo budująca była w tym meczu gra indywidualna poszczególnych zawodników z drużyny, zarówno w defensywie, jak i akcjach w ataku pozycyjnym, co oczywiście wiele osób może potraktować jako zarzut. Wiele osób uzna, że dziś zawiodła gra zespołowa, a pamiętajmy, że piłka ręczna jest właśnie grą zespołową.

Dziś nie potrafimy rozsądnie odpowiedzieć na pytanie dlaczego zremisowaliśmy, mając na uwadze, że nieco ponad dwie minuty przed końcem meczu wygrywaliśmy z Fraikin BM Granollers czterema trafieniami. Piłka ręczna ma jednak w sobie tą wyjątkowość, że tu do końca nigdy nie wiadomo, co może się jeszcze wydarzyć. Szkoda, że ostatnie 150 sekund spowodowało, że goście odrobili straty i w trzecim meczu fazy grupowej Pucharu EHF zdobywamy zamiast trzech tylko, jeden punkt, szczególnie, że wygrana była tak blisko. Szkoda więc, że ten trzeci mecz dla ekipy z Puław w fazie grupowej Pucharu EHF nie pozwolił poczuć smaku zwycięstwa.

Warto też podkreślić, że apetyt kibica rośnie w miarę jedzenia. Miejmy jednak na uwadze, że Katalończycy są już znani Azotom, z zeszłego sezonu. Oba zespoły rywalizowały ze sobą także w fazie grupowej zeszłorocznego pucharu EHF. Brązowi medaliści mistrzostw Polski wyraźnie przegrali wówczas dwa spotkania. Najpierw na Półwyspie Iberyjskim 26:32 oraz w lubelskim Globusie 30:37. W zeszłym sezonie okazali się rywalem dużo lepszym, silniejszym i to oni byli też faworytem dzisiejszego meczu. Patrząc na skład tej drużyny w tym roku, uważamy, że był jeszcze mocniejszy. Także należało sobie zdać sprawę z tego, że to nie będzie łatwe spotkanie. Być może ta perspektywa zmieni punkt widzenia, gdyż dla nas też on zawsze jest związany z punktem siedzenia, a z tej perspektywy, nie możemy czuć się przegranymi, choć dziś zwycięstwo było zdecydowanie w zasięgu Puław. 

Na koniec jeszcze tylko jedna uwaga – szkoda, że na takim meczu mamy tak puste trybuny. Nie chcę ujmować, tym kibicom, którzy dziś wspierali drużynę z Puław, gdyż robili to wzorowo, szczególnie pod koniec meczu. Pamiętajmy, że kibice to 8 zawodnik drużyny, który daje wyjątkową moc i poczucie wsparcia sportowcom. Liczę, że liczniej spotkamy się za niecały miesiąc na wielkim widowisku w Lublinie, gdzie KS Azoty Puławy podejmie niemiecką potęgę piłki ręcznej THW Kiel. Mecz będzie rozegrany 30 marca o godz. 15:00. Drużyna z Puław będzie bardzo potrzebowała naszego wsparcia więc liczymy na to, że trybuny będą wypełnione po brzegi, a nie będzie tylu pustych miejsc, które ze smutkiem dziś mogliśmy zaobserwować. A i jeszcze jedna prośba – liczymy na nowe układy taneczne fantastycznych chirliderek, bo dziś oglądaliśmy przepiękne, ale niestety te same choreografie, co na ostatnim meczu Puław z GOG Svendborg.

Poniżej zamieszczamy Wam plan kolejnych spotkań Azotów w Pucharze EHF:
Fraikin BM Granollers – KS Azoty Puławy / 3 marca, godz. 19:30
GOG Svendborg – KS Azoty Puławy / 23 marca, godz. 18:45
KS Azoty Puławy – THW Kiel / 30 marca, godz. 15:00

 
linia
 

 Bądź na bieżąco, polub już dziś nasz profil na FACEBOOK’u

 Zobacz też CO WARTO ZOBACZYĆ NA ŚWIECIE OD A DO Z

Śledź nas na INSTAGRAMIE