Diavolezza – ABC o diabelnie pięknym obliczu Szwajcarii
Diavolezza to miejsce, gdzie piękno natury spotyka się z tajemnicami legend. Zabieram Was dziś do jednego z najbardziej spektakularnych miejsc w szwajcarskich Alpach. Możecie zapomnieć o zwykłych punktach widokowych. Diavolezza to miejsce, które zaczyna się w legendzie, a kończy tam, gdzie zapiera człowiekowi dech w piersi – na wysokości prawie 3 000 m n.p.m., tuż obok lodowców i czterotysięcznych gigantów Alp Wschodnich. Jedno jest pewne: gdyby Alpy miały okładkę magazynu, byłaby to właśnie Diavolezza. Jeśli jesteście gotowi na piękne widoki, to zapraszam do dzisiejszego wpisu.


A JAK ALPY I ATRAKCYJNA DIABLICA
Diavolezza to nie tylko popularny szczyt w Alpach Szwajcarskich, znajdujący się na 2978 m n.p.m. To wyjątkowa przestrzeń dla fotografów znana z zapierających dech w piersiach widoków na lodowce Piz Palü i Piz Bernina. Alpy, które tu Was ugoszczą, sprawią, że pokochacie to miejsce od pierwszego wejrzenia.



Sama nazwa Diavolezza pochodzi od legendy o uwodzicielskiej górskiej nimfie, kobiecej diablicy, która miała uwodzić mężczyzn. Podobno czasem nadal można ją usłyszeć wśród echa lodowych ścian pięknych Alp. Mówiono, że pojawiała się o świcie, gdy słońce dopiero muskało lodowce światłem. Miała włosy w kolorze ognia i spojrzenie, które potrafiło zatrzymać wędrowca w pół kroku.
Nie była zła, ale była niebezpieczna niczym Alpy. Diavolezza uwielbiała wysokości. Przesiadywała na skalnych balkonach, skąd mogła obserwować lodowe rzeki i szczyty odbijające się w chmurach. Czasem schodziła niżej, kusząc pasterzy i podróżników, którzy zapuszczali się zbyt daleko w nieznane. Ci, którzy podążyli za nią, nigdy już nie wrócili, niektórzy mówią, że zaginęli w szczelinach lodowca, inni, że zostali na zawsze, zaczarowani pięknem gór.

Pewnego dnia młody myśliwy zobaczył ją na skraju przepaści. Zamiast uciec, spojrzał jej w oczy. Diavolezza uśmiechnęła się po raz pierwszy z żalem. Wiedziała, że świat ludzi i świat gór nie mogą się w pełni połączyć. Gdy słońce zaszło, rozpłynęła się w powietrzu jak mgła nad lodowcem.





Mi Diavolezza ukazała się jako duch tutejszych gór. Jej włosy to płonące zachody słońca nad Berniną, jej szept to wiatr świszczący na grani, jej oczy odbijały się w błękicie lodowców i wszystko to sprawiało, że moje serce biło szybciej.

Mówi się, że gdy staniecie na tarasie widokowym wysoko nad doliną i zapanuje absolutna cisza, możecie ją wówczas usłyszeć i najlepiej jest to zrobić w samotności. Przy odrobinie szczęścia, jeśli góry nagle zapłoną czerwienią, to przekonacie się na własne oczy, że Diavolezza wciąż czuwa – piękna, dzika i nieujarzmiona.




B JAK BERGHAUS DIAVOLEZZA I BEZPIECZEŃSTWO
Podróżując po Szwajcarii, jak już wcześniej wspomniałem, najłatwiej dostaniecie się tu niezwykle malowniczą koleją Bernina Express – która już sama w sobie jest niezapomnianą podróżą.


Ja Szwajcarie pokochałem, podróżując po tym pięknym kraju właśnie pociągami. Szczególnie polecam Wam te podróże po ścisłym sezonie, w pociągach jest wówczas zdecydowanie luźniej. Każdy, kto wybierał się w podróże chociażby Kolejami Retyckimi, wie co mam na myśli. Gdy już dotrzecie do stacji Bernina Diavolezza, zobaczycie kolejkę linową, która wspina się na prawie 3 km nad doliną i Wasze zachwyty nie będą miały końca.


Wchodząc do gondoli, mam wrażenie, że realny świat się kończy i przenoszę się do świata baśni, bo widoki z każdą kolejną sekundą stają się tylko piękniejsze. Widziałem już wiele podczas moich różnych podróży, ale to miejsce jest jednym z piękniejszych, w jakich dotychczas w swoim życiu byłem.


Kiedy nadchodzi zima, Diavolezza zamienia się w raj dla narciarzy, a śnieg często utrzymuje się nawet do maja. Więc jeśli lubicie jeździć na nartach, to pokochacie również to miejsce na Ziemi. Najbardziej spektakularnym wyzwaniem jest 10-kilometrowy zjazd po lodowcu Morteratsch, który łączy górę z dolną stacją kolejki.


Wróćmy natomiast do naszej gondoli. Gdy wysiądziecie z kolejki, Waszym oczom ukaże się obok niesamowitych szczytów Alp, wyjątkowe schronisko górskie Berghaus Diavolezza. Miejsce to oferuje noclegi, ma też pyszną restaurację i zewnętrzne jacuzzi z prawdopodobnie najpiękniejszym widokiem na świecie. Będąc tu, spełniłem swoje podróżnicze marzenie – zanocowałem w tym miejscu i jedno jest pewne, było to inspirujące doświadczenie, które jeszcze kiedyś powtórzę.





Diavolezza kiedy światło księżyca migocze na śniegu, sprawia, że zapiera się dech w piersi i to nie tylko od wysokości, ale i od tych pięknych widoków z okna w Berghaus Diavolezza. W tym schronisku można też pysznie i zdrowo zjeść, serwowane są tu m.in. serowe przysmaki, smaczne sałatki, ale i wyjątkowe makarony inspirowane lokalną kuchnią. Jedno jest pewne, jeśli lubicie lokalne przysmaki, nie będziecie rozczarowani.


Mam też dla Was kilka sugestii w kwestii bezpieczeństwa. Spacerując po okolicy, pamiętajcie, by nie schodzić ze szlaków, bo teren wokół lodowców bywa zdradliwy. Na dużej wysokości pijcie więcej wody, gdyż odwodnienie przychodzi szybciej. Jeśli poczujecie ból głowy lub zawroty, zwolnijcie i odpocznijcie – to może być reakcja na wysokość, natlenienie organizmu jest tu jednak nieco inne. Nie lekceważcie też zmęczenia, bo wysokość robi swoje, nawet u wysportowanych osób.

Warto też sprawdzić komunikaty lawinowe, ale też nie ma czego się nadmiernie bać, ja czułem się tu bardzo bezpiecznie i mam wrażenie, że w samym Berghaus Diavolezza byłem dużo lepiej zaopiekowany, niż emeryci na zusowskich garnuszkach. Choć noclegi nie należą tu do najtańszych, to jeśli planujecie spać na górze, zarezerwujcie sobie miejsce koniecznie z dużym wyprzedzeniem, bo miejsce cieszy się sporą popularnością.


C JAK CENNE RADY
Na koniec mam jeszcze dla Was garść cennych rad. Jeśli jedziecie pociągiem, zaplanujcie przejazd Bernina Express – sama trasa i jazda czerwonymi pociągami jest unikatową atrakcją, a jeśli chcecie podróżować za darmo kolejami po Szwajcarii, koniecznie skorzystajcie z Swiss Travel Pass, więcej na ten temat znajdziecie tutaj. Wybierając się na górę, koniecznie weźcie ze sobą dobrą kurtkę, nawet latem wysoko w górach potrafi być chłodno. Pamiętajcie, tylko że Swiss Travel Pass nie obejmuje tutejszej kolejki linowej, więc bilety kupuje się na miejscu.

Wcześniej sprawdźcie sobie prognozę pogody na szczycie, bo warunki mogą się diametralnie różnić od tych w dolinie. Wybierając pogodny dzień macie większe szanse, że panoramy będą wtedy jeszcze piękniejsze.
Zarezerwujcie sobie co najmniej pół dnia, albo najlepiej cały – Diavolezza to nie miejsce „na szybkie zdjęcie”, tymi widokami trzeba odpowiednio długo się nacieszyć. Najlepsze widoki są rano lub późnym popołudniem, gdy światło jest miękkie, dlatego jeśli tylko możecie, to bądźcie tu na wschód lub zachód słońca. Sprawdźcie też wcześniej godziny działania kolejki linowej, gdyż mogą się zmieniać sezonowo.

Jeśli macie podobnie jak ja lęk wysokości, przygotujcie się mentalnie, bo widoki są spektakularne, ale serio zapiera dech w piersi również od wysokości. Tu ekscytacja i zachwyty mieszają się z adrenaliną i lekkim stresem.
Zimą nie zapomnijcie o ciepłych ubraniach, szczególnie o odpowiednim obuwiu, bo zwykłe adidasy się tu nie sprawdzą i pamiętajcie w maju też będzie tu sporo śniegu. Najlepiej jest się ubierać warstwowo, ponieważ nawet w środku lata może być tu zimno. Jedno jest pewne – zawsze miejcie ze sobą wiatroszczelną kurtkę. Jak już wspomniałem zabierzcie też porządne, najlepiej trekkingowe buty (nawet jeśli nie planujecie długiego marszu). Z ubrań warto też mieć ze sobą czapkę i rękawiczki, także latem. Zimą również przydadzą się Wam okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV, bo słońce odbija się od lodowców. O tej porze roku warto też zabrać krem z wysokim filtrem SPF, naprawdę się tu przydaje. No i obowiązkowo zabierzcie ze sobą plecak zamiast torby – ręce przydadzą się Wam do robienia pięknych zdjęć.

Jak już jesteśmy przy zdjęciach, to warto zabrać aparat lub telefon z dobrym zoomem czy obiektywy o długich ogniskowych – szczyty są blisko, ale detale, które będziecie mogli ująć, robią różnicę. Pamiętajcie, że tutejszy taras widokowy jest piękny, ale krótkie podejście szlakiem i zmiana perspektywy daje jeszcze lepsze kadry. Zimą i przy minusowych temperaturach pamiętajcie o szybkim rozładowywaniu baterii w telefonach, warto więc mieć ze sobą powerbank. Warto mieć pomyśleć również o statywie do aparatu.



Moim zdaniem Diavolezza to nie jest tylko punkt na mapie. To raj dla fotografów i doświadczenie, którego każdy przynajmniej raz w życiu powinien spróbować. Wybierając się tu obowiązkowo przygotujcie się na efekt „wow” bo zdjęcia nie oddają tego, co zobaczycie na żywo. Zostawiam Wam jeszcze trochę zdjęć z tego niesamowitego miejsca. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu.
Wpis powstał z pomocą moich PATRONÓW, za co bardzo Wam dziękuję oraz dzięki MYSWITZERLAND, której również za wsparcie jestem przeogromnie wdzięczny.






![]()
Bądź na bieżąco!
Śledź moje wyprawy: ZOBACZ WYPRAWY
Więcej zdjęć znajdziesz na INSTAGRAMIE
Zajrzyj również na mojego FACEBOOKA
Podobał Ci się wpis? Zostań moim Patronem
![]()
Blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:
AMBA Team, Halinie Piórkowskiej-Karuś oraz Narodowej Organizacji Turystycznej Szwajcarii.
DZIĘKUJĘ WAM
#swisstravelsystem #ineedswitzerland #inlovewithswitzerland


























Planujesz wyjazd do Włocławka i zastanawiasz się, co można zobaczyć w tym mieście? A może chcesz wiedzieć, ile kosztują tutejsze atrakcje turystyczne? 
























Tu poznasz historię Włocławka i regionu Kujaw. To miejsce, gdzie historia smakuje lepiej niż schabowy u babci. Poznasz tu włocławski fajans, który ma więcej kolorów niż Twoje wakacyjne skarpetki i więcej detali niż umowa kredytowa. Zatem, aby lepiej poznać historię Kujaw, koniecznie odwiedź to miejsce. W samym muzeum można obejrzeć bogate zbiory etnograficzne, artystyczne oraz ekspozycje związane z historią Włocławka i okolic.





























































































































































