
Nie wiesz co zrobić dziś z wolnym czasem? Podpowiemy – masz ostatni dzień by zobaczyć wystawę w Centrum Spotkań Kultur w Lublinie zatytułowaną SVIATOVID. Jest to wyjątkowa opowieść przedstawiona za pomocą kolorów, dźwięków i światła, coś co na długo zostanie w Waszej pamięci. Dziś dzięki poznacie nasze subiektywne ABC o enigmatycznym projekcie pod tajemniczą nazwą SVIATOWID. Zastanówcie się może – po co przyjechała do Lublina, prosto z prezentacji w Amsterdamie (z największych targów audiowizualnych na świecie – Integrated Systems Europe), ta unikatowa instalacja? Zacznijmy jednak obiektywnie od początku, czyli tradycyjnie od litery A.





A jak Akademia Projekcji Barta Kresy
Akademia zaoferuje absolwentom szkół artystycznych możliwość nauczenia się techniki video projection mappingu na warsztatach, prowadzonych przez samego Barta oraz jego współpracowników, a kim jest sam Bart dowiecie się za chwilę. Studio Barta specjalizuje się w tworzeniu unikalnych architektonicznych projekcji wideo na całym świecie. Misją studia jest wykorzystanie designu, światła i historii do stworzenia niezapomnianych przeżyć w zetknięciu z obrazem cyfrowym. Ta Akademia może nauczyć wyjątkowego kunsztu, nadać nowe, interesujące kierunki w sztuce, a za pomocą najlepszych w branży projektów i najwyższych standardów technicznych może przede wszystkim nauczyć tworzenia wspaniałych, wciągających spektakli wideo na budynkach czy innych obiektach.








B jak Bart Kresa
Gigantyczna rzeźba to dzieło właśnie Barta Kresy, który wspólnie ze swoim zespołem „ożywił ją” dzięki technice mappingu. Projekcja 360° jest możliwa m.in. przy zastosowaniu czterech nowoczesnych projektorów laserowych umieszczonych w czterech stronach w Foyer Sali Operowej CSK w Lublinie. Musicie wiedzieć, że Bart Kresa to uznany na świecie projektant wielkoformatowych architektonicznych projekcji wideo. Urodził się w Polsce, ale mieszka w Stanach Zjednoczonych od prawie trzydziestu lat. Jest doświadczonym muzykiem, fotografem, kompozytorem, ale i projektantem. Wszystkie te Jego talenty pozwoliły mu stworzyć Sviatovida. Swiatovid to niemal pięciometrowa rzeźba projekcyjna, następca kultowego Shogyo Mujo, który zadebiutował na festiwalu Burning Man w Black Rock Desert w amerykańskim stanie Nevada w 2014 roku. Najnowsze dzieło Barta Kresy i jego zespołu gwarantuje odbiorcom unikatowe wrażenie wizualne, dzięki projekcji w trybie True 4K, a dzięki użyciu czterech wysokiej klasy projektorów laserowych możemy przenieść się do innego, wyjątkowego świata. Ile to wszystko kosztuje ustalimy pod literą C jak cena?






C jak cena
Wstęp na wystawę jest wolny, a unikalność rzeźby jest warta wg nas biletowania. Wystawa czynna jest do dziś w godzinach pracy budynku Centrum Spotkań Kultur czyli od 08:00 do 20:00. Wystarczy udać się na pierwsze piętro schodami lub wybierając przycisk Poziom +1 podjechać windą, aby przenieść się do oryginalnej rzeczywistości, takiej która na długo zostanie w pamięci. Jeżeli nie uda Wam się jej dziś zobaczyć, nie martwcie się – nie wszystko stracone. Od dnia 4 marca do 1 kwietnia 2019 roku zawita ona ponownie do CSK. Liczymy, że wtedy nie będzie już „dźwiękowej wystawy” na niższym piętrze, którą uwielbiają najmłodsi bywalcy CSK, ale która niestety zakłóca odbiór tego co w naszym odczuciu jest cenniejsze, czyli wystawy z udziałem multimedialnego bożka o czterech twarzach.



#csk #lublin #scenawbudowie #sviatovid #rafalbil #fotografia
![]()
Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje WYPRAWY
Zajrzyj po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM
Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u
Zostań moim PATRONEM
Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna | Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock | Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019














































Ta wyjątkowa wystawa pozwala obudzić w sobie dziecko na nowo. Można ją obecnie oglądać zupełnie za darmo w CSK, czyli w Centrum Spotkań Kultur w Lublinie do dnia 27 lutego 2019 roku. Naszym zdaniem, tę wystawę warto zobaczyć i co więcej, jest ona w Lublinie bezpłatna i dedykowana jest nie tylko dla dzieci. 


























Imponujące jest to, że z elementów pochodzących z recyklingu można zrobić wyjątkową sztukę. Gallery of Steel Figures to niepowtarzalne miejsce na świecie, gdzie w jednym miejscu można spotkać rzeźby wykonane z elementów pochodzących bowiem właśnie z recyklingu stalowego. Jeżeli CSR łączy się ze sztuką, to bardzo prawdopodobnym jest, że będzie to nie tylko ładne, ale i dobre.
Żelazny Tron to tron królów w Siedmiu Królestwach, symbol królewskiej władzy. Król siedząc na nim, udziela audiencji i wymierza sprawiedliwość. W czasie nieobecności króla, na tronie może go zastąpić namiestnik. Żelazny Tron sam w sobie jest zimny i twardy, z wieloma ostrymi krawędziami. Bez obaw można jednak na nim usiąść w Lublinie – przynajmniej jeszcze przez kilka dni. Można też zrobić sobie na nim zdjęcia i poczuć się jak władca z tego kultowego amerykańskiego serialu fantasy.
















Złomowisko jest kolebką, w której zrodził się pomysł powstania Gallery of Steel Figures. Właśnie w złomowisku w Pruszkowie miejscu powstała pierwsza rzeźba z tej wystawy. W ówczesnej dobie kryzysu, który pojawił się na rynku złomowym, należało znaleźć pomysł na poprawę funkcjonowania firmy. Mając dostęp do materiału jakim jest złom, warto było wykorzystać go w trochę inny sposób, a inspiracje znajdowały się wszędzie. Były to przede wszystkim wspomnienia oraz marzenia. Kolejne pomysły i inspiracje podsuwali już zwiedzający Galerię. Cała wystawa powstała z tysięcy elementów ze złomu: fragmentów zawieszeń samochodów, silników, przekładni wszelkiego rodzaju, skrzyń biegów etc.. Od „Skup Złomu przy Czołgu w Pruszkowie” i głów pełnych pomysłów, wszystko się zaczęło, a dziś wystawa podróżuje po kraju i poza jego granice i cieszy się wielką popularnością. Za pomysł, wykonanie i kreatywność chapeau bas dla jej twórców. Niesamowicie jesteśmy ciekawi Waszych opinii na temat tej wystawy. Śpieszcie się by ją zobaczyć, gdyż to ostatnie dni, kiedy można zobaczyć ją na własne oczy w Lublinie, zanim odjedzie do innego miasta. Jak już z niej wrócicie napiszcie nam koniecznie w komentarzach, czy Wam się podobało?


Wędrując po różnych zakątkach Izraela trafiliśmy też do Sądu Najwyższego, który jest najwyższą instancją systemu sądownictwa tego państwa. Jego siedziba znajduje się obecnie w Jerozolimie. Sąd Najwyższy swoim zasięgiem obejmuje cały kraj oraz terytoria okupowane przez Izrael. Budynek ten jest dziełem rodziny Rothschildów, kryje w sobie wiele tajemnic i zagadek na które dziś postaramy się znaleźć odpowiedzi. Mamy nadzieję, że podróż w to miejsce będzie dla Was intrygująca równie bardzo jak była dla Nas. Dziś zabieramy Was na spacer do pomieszczeń Sądu Najwyższego Izraela. Dowiecie się co skrywają w sobie sale sądowe oraz jakie symbole ukryto w całym budynku. Poznajcie tajemnicze korytarze tego miejsca. 
Podczas naszej wizyty w tym miejscu poznaliśmy szczegóły negocjacji Rothschildów z rządem Izraela. Pewnie nie wiecie, że zgoda na wykonanie budynku wiązało się z kilkoma warunkami, które jasno postawili hojni ofiarodawcy. Rothschildowie zastrzegli sobie, że to oni dokonają wyboru działki, będą korzystać z usług wyłącznie własnego architekta, któremu nikt w pracy nie będzie nic narzucał. Tajemnicą owiana została również cena budowy budynku, którą znali wyłącznie Rotshildowie. Istnieje też teoria, w której założono, że budynek Sądu Najwyższego jest świątynią masońskiej tajemnej religii i został zbudowany przez elity dla elit. Skąd takie hipotezy? Postaramy się dziś Wam na te pytanie odpowiedzieć, a wnioski wyciągniecie sami.

Powyżej znajduje się obraz z ustaleń szczegółów dotyczących budowy budynku Sądu Najwyższego – znajduje się na nim m.in. Nathaniel Charles Jacob Rothschild – brytyjski bankier inwestycyjny i członek rodziny bankierów Rothschild. Zacząć chyba powinniśmy od pewnych wyjaśnień – kim tak naprawdę są Ci Rotshildowie i czy to oni rządzą światem? Rodzina Rothschild jest międzynarodową dynastią żydowską pochodzenia niemieckiego. Uchodzą oni za twórców międzynarodowej bankowości. Potomstwo Mayera Rothschilda Amschela jest rozsiane po całej Europie. Poprzez bliskie powiązania z elitami wielu państw, Rothschildowie stali się ukrytą siłą w większości wydarzeń politycznych w ciągu ostatnich stuleci. Alternatywni historycy twierdzą, że są oni częścią niesławnych 13 rodów Illuminati, wraz z Rockefellerami i Dupontami. Bez wątpienia Rothschildowie są jednymi z twórców ruchu syjonistycznego i jednymi z najbardziej aktywnych uczestników w tworzeniu państwa Izrael. James A. de Rothschild sfinansował Kneset, główny polityczny budynek Izraela. Natomiast izraelski Sąd Najwyższy, podarowany został przez angielską filantropkę Dorothy de Rothschild, która była członkinią dynastii Rothschildów.














































Czas start – zachęcamy do udostępniania i lajkowania 

Dziś zabieramy Was w podróż do Izraela. To kraj wyjątkowo różnorodny. Zimą możecie się tam kąpać w ciepłym morzu, a po kilku godzinach jazdy samochodem założyć narty i szaleć na zboczach gór. Kraj ten choć jest niewielki, bo aż 14 razy mniejszy od Polski, to ma się czym poszczycić. Wiecie, że społeczeństwo Izraela uważa się za jedno z najlepiej wykształconych narodów na świecie? Spotkacie tu największą ilością inżynierów, naukowców i doktorów w przeliczeniu na mieszkańca. Izrael ma też jeden z najwyższych wskaźników stopni naukowych w stosunku do ogólnej liczby ludności. To tu powstał pierwszy telefon komórkowy oraz tu opracowano technologię poczty głosowej, tu stworzono też pierwsze oprogramowanie antywirusowe. Choć Izraelczycy posługują się dwoma językami urzędowymi: hebrajskim i arabskim to nie ma najmniejszego problemu by porozmawiać tu w języku angielskim. 










Mimo ciągle napiętej sytuacji politycznej w tej części świata, możemy uczciwie przyznać, że Izrael to stosunkowo bezpieczne i przyjazne turystom państwo. W przestrzeni publicznej faktycznie spotkamy wiele uzbrojonych w karabiny osób, są to zarówno mężczyźni jak i kobiety, bo Izrael rozpoznawalny jest na świecie m.in. właśnie z tego powodu, że angażuje kobiety w służbę wojskową, w miastach nie brakuje również kamer. Prawdą też jest to, że Izrael jest potęgą militarną w regionie. Natomiast należy pamiętać o konflikcie między Izraelem i Palestyną i tu trzeba wiedzieć, że regularnie mają miejsce różne incydenty zbrojne, lecz raczej nie są one kierowane w stronę turystów. Warto jest jednak śledzić bezpośrednio aktualną sytuację w Izraelu. Przydatne wiadomości dotyczące bezpieczeństwa znajdziecie na stronach polskiego MSZ i ewentualnych jego odpowiedników w innych krajach. Nasza ostatnia podróż nie obyła się bez niebezpiecznych incydentów, ale najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. O tym co niebezpiecznego nam się przydarzyło, dowiecie się w późniejszej części naszego wpisu.















Skłamalibyśmy pisząc, że jest tu tanio – niestety nie jest. Orientacyjne ceny są jednak mocno zróżnicowane i zależą nie tylko od danego miasta, ale czasem i dzielnicy, inne ceny tych samych produktów znajdziecie w dzielnicach żydowskich, a inne np. w muzułmańskich. Tak dla orientacji napiszemy, że chleb może kosztować od około 10 NIS w górę, mały dżem z figi 9 NIS, Coca Cola może kosztować od 6 NIS za 2 litrową butelkę do nawet 12 NIS (czyli praktycznie dwukrotnie więcej i są to ceny w sklepach, więc na ceny restauracyjne trzeba doliczyć dodatkowe marże). Podobnie i za falafel zapłacimy od około 5 do 10 NIS. Obiad, którym można było się najeść kosztował nas w restauracjach od 80 do 160 NIS za osobę. Duże różnice są np. na wodach mineralnych od 5 NIS za 1,5 litra do nawet 20 NIS za 0.5 litra. Drogo wychodzą również alkohole, np. wódka Finlandia 0,7 litra to wydatek w sklepie rzędu 130 NIS, a piwo kosztuje od około 10 NIS, do nawet 25 NIS w typowo turystycznych sklepikach. Narodowym alkoholem natomiast jest tu anyż. Jeszcze tylko informacyjnie podamy, że 1 NIS to około 1 PLN, ale walutą którą płacić można w wielu miejscach jest nie tylko szekel, ale i mile widziany jest dolar. Na lokalnych straganach warto się targować, gdyż sprzedawcy celowo podają zawyżone ceny, by potem z łatwością zejść z nich czasem nawet do 20% czy 30% wartości pierwotnej ceny danej pamiątki.

























































Morze Martwe jest najniższym miejscem na Ziemi – 422 m.p.p.m. Ludzie mogą tu unosić się na wodzie ze względu na jego niezwykle wysokie stężenie soli. Kąpiel w tej solance to wyjątkowe przeżycie, a samo uczucie unoszenia się na wodzie jest niezastąpione, szczególnie dla tych, którzy do tej pory myśleli, że nie potrafią pływać. Zdecydowanie polecamy wybrać się do miejscowości Ein Bokek, jest tam sprawdzona plaża. Podkreślić tu trzeba, że w Izraelu jest sporo niestrzeżonych plaż, które mogą okazać się bardzo niebezpieczne. Problem jest w tym, że dno w Morzu Martwym może okazać się zdradliwe. Warto też podkreślić dobroczynne aspekty dla naszego organizmu – powietrze jest tu bogatsze w tlen i mikroelementy. Pamiętajcie też, że błoto z tego morza uważa się za kosmetyczny cud.






















Na wizytę w Izraelu polecamy 3 pory roku, wiosnę, zimę i ewentualnie późną – jesień ze względów temperaturowych oraz z uwagi na tłumy turystów odradzamy lato. Najlepiej naszym zdaniem wybrać się do Izraela, kiedy u nas jest zimno – czyli dokładnie tak jak robimy to my regularnie – w listopadzie czy grudniu. Głównym atutem jest możliwość zażywania kąpieli słonecznych, których niestety nie można doświadczyć wówczas w Polsce, ale i bardziej konkurencyjne ceny lotów czy noclegów.
Rothschildowie to międzynarodowa rodzina Żydów, związana z bankowością i finansami, posiadająca bardzo silną pozycję w Europie. Uważana jest również za jedną z najpotężniejszych rodzin finansowych na świecie. Wartość ich majątku szacuje się na ponad 500 bilionów dolarów. Dziś zdradzimy Wam na ich temat niewiele. W nawiązaniu do wpisu o Izraelu wspomnimy tylko, że w 1957 Lord James De Rotshild poinformował premiera Dawida Ben Guriona, że chce przekazać fundusze na budowę nowoczesnego budynku Knesetu postawił mu tylko kilka warunków, ale o tym napiszemy w oddzielnym wpisie już niebawem. Także obserwujcie nasz blog lub bądźcie z nami na bieżąco na naszym fanapage na facebooko – bo kolejny wpis jest tego wart. Zdradzimy Wam tylko, że zabierzemy Was w podróż do Sądu Najwyższego w Jerozolimie i dzięki nam poznacie jego tajemniczą symbolikę. Izraelski Sąd Najwyższy jest dziełem tylko jednej rodziny, zapewne domyślacie się już, że mowa o rodzie Rothschildów. Podczas negocjacji z rządem Izraela, Rothschildowie zgodzili się na oddanie budynku pod trzema warunkami: Rothschildowie dokonają wyboru działki, będą korzystać z własnego architekta oraz nikt nie pozna ceny budowy budynku. Powody, dla których postawiono te warunki są dosyć intrygujące – wielu twierdzi, że budynek Sądu Najwyższego jest Świątynią Masońskiej Tajemnej Religii i został zbudowany przez elity dla elit, ale o tym więcej niebawem.

Jadąc z Jerozolimy koniecznie musieliśmy zajrzeć i do Tel Awiwu. Zawsze warto porównać co się tu zmieniło od naszego ostatniego pobytu oraz uzupełnić to, czego zobaczyć i poznać wcześniej nie zdążyliśmy. Nasza relacja z pierwszego pobytu w tym mieście dostępna jest 
























Nasz facebook’owy licznik przekroczył właśnie liczbę 1900 fanów!!! Dziękujemy Wam, że ta liczba stale rośnie i serdecznie Was pozdrawiamy. Miło jest nam również, że zostaliśmy laureatami ORŁÓW FOTOGRAFII, to wszystko dzięki Waszym opiniom, referencjom, polubieniom – miło, że doceniacie to wszystko co dla Was prosto z serducha robimy. Do zobaczenia na sesjach zdjęciowych lub szkoleniach fotograficznych. 



Dziś słów kilka na temat instalacji, które zawisły już jakiś czas temu w Lublinie. Cofnijmy się najpierw o jakieś 600 lat – wówczas ukończono przepiękne freski w Kaplicy Trójcy Świętej na Zamku Lubelskim w Lublinie i od tego trzeba byłoby zacząć. Miejsce warte zobaczenia, polecenia oraz ponownego odwiedzenia i to bezdyskusyjnie. W związku z obchodzoną rocznicą w przestrzeni Lublina pojawiły się dwa archanioły mające nawiązać swoim wizerunkiem do tych z Kaplicy. Figury aniołów można oglądać nad deptakiem i na Starym Mieście jeszcze przez jakiś czas, ale w naszej subiektywnej ocenie, jak nie zobaczycie, to dużo nie stracicie. O ile przykład unikatowego na skalę europejską połączenia ducha wschodu i zachodu zawartego na freskach w kaplicy budzi nasz podziw, tak wiszące anioły w Lublinie nas nie porwały. Być może jeszcze nie nasz czas na podróże do nieba. Z resztą sami zobaczcie i oceńcie te aniołki, a pewnie wiele osób wolałoby widzieć w Lublinie te od Victoria Secret.
