Popeye Village

ABC o wiosce Popeye’a
Dziś zabieram Was w podróż do świata bajek. Czas na wyprawę do jednej z głównych atrakcji turystycznych na Malcie. Spodoba się tu wszystkim młodym wiekiem lub młodym duchem, a na pewno zadowolona będzie każda fanka czy fan tego umięśnionego jednookiego żeglarza, który kocha szpinak niczym książe śpiącą królewnę przed pocałunkiem. Chociaż to ostatnie porównanie może nie jest najlepsze. Przecież gdyby ją ten książe kochał to tak naprawdę, dałby jej pospać. Dzięki temu sam czar by tak szybko nie prysł. Zostawmy te dywagacje i tę bajkę w spokoju i wróćmy do Popeye’a – bo to on jest głównym bohaterem dzisiejszej wyprawy. Tzn. zaraz za mną, najważniejszym. Jeśli jesteście gotowi choć na chwilę wirtualnie wybrać się z Polski, w której żyje się przecież wszystkim jak w bajce, to ruszajmy na Maltę. 

A jak atrakcje

Przyznam Wam na starcie,  że dziś będzie nas czekać iście oniryczna wyprawa. Sugeruję na początek rozluźnić kucyki i się nie spinać. W tym miejscu czeka Was moc atrakcji, niczym z kolejnej konferencji premiera. Nie wiecie ani czym, ani  w którym momencie Was mogą tu zaskoczyć. Zwiedzanie rozpoczynamy od wejścia do bajkowej wioski. Na pierwszy rzut oka widzę małe, intensywnie kolorowe domki. Krzywe dachy i krzywe ściany. Budowlańcy chyba pracowali tu na nieustającej bombie, ale jedno jest pewne, finalnie wyszło to wszystko krzywe lecz urokliwe. Zdradzę Wam, że po drodze tutaj spotkałem prawdziwych szaleńców. Pędzili tu na złamanie karku i wbrew rozsądkowi i co gorsza czasem naprawdę trudno było ich wyprzedzić mimo, że mieli średnio 5 lat. W końcu mogłem porywalizować z kimś jak równy z równym w pogoni do tutejszych atrakcji. 

Choć obiecałem sobie, że co wydarzy się w wiosce, zostaje w wiosce, to zdradzę Wam kilka informacji. Po ulicach przechadza się tu Popeye z fajką w ustach, za którym podąża wierna, choć w wiosce jak się okazało, zdania na ten temat są podzielone, jego ukochana Olive Oyl. Jedno jest tu pewne: kłody pni drzew z Holandii, drewno na dachy z Kanady, osiem ton gwoździ i dwa tysiące galonów farby, 165 budowlańców, około 7 miesięcy czasu oraz niezliczone ilości alkoholu potrzebowano, by powstała ta pełna atrakcji wioska Popeye’a. Najlepiej oceńcie sami jak wyszło.

Zatem jak już tu jesteśmy zerknijmy z bliska na te wszystkie atrakcje. To tu możemy oglądać ostre jak cień mgły filmy z mini sali kinowej. Bez limitu można też wydawać pieniądze w sklepikach z pamiątkami czy zwiedzać małe muzeum komiksów. Znajdziecie w nim ponad 200 komiksów z lat 60-tych, 70-tych i 80-tych. To istny raj dla koneserów historii rysunkowych. Co jakiś czas odbywają się również różne pokazy i teatrzyki kukiełkowe. 

Warto podkreślić, że wioska leży w niezwykle urokliwej zatoce. Szmaragdowa woda, otoczona wysokimi klifami to idealne miejsce do pływania czy nurkowania. W wodzie samej zatoki Anchor Bay znajduje się nadmuchiwany tor przeszkód z różnymi bajerami dla dzieci, które będą nimi zachwycone. By zadowolić dorosłych warto wybrać się do winiarni, w której raczyć się można smacznymi koktajlami, dobrymi przekąskami i oczywiście ładnym widokiem na morze z tarasu.

Dodatkowo organizowane są tu różnego rodzaju imprezy dla dzieci, np. Halloween (choć wyjątkowo w tym roku z powodu COVID-19 odwołano). Dla tych, którzy wysyłają pocztówki, obowiązkowym punktem jest odwiedzenie lokalnej poczty. Można z niej nadać pamiątkową kartkę w każdy zakątek świata, co więcej chętni mogą nawet wziąć tutaj ślub w tej bajkowej scenerii lub popływać tutejszą łodzią i to jeszcze nie wszystkie atrakcje, które ukryte zostały na poniższej mapie wioski.

B jak bilety

Wstęp do wioski jest płatny i wcale nie jest tani. Ceny też uzależnione są od pory roku i wahają się w granicach 9 – 15 Euro dla osób dorosłych i 9 – 12 Euro dla dzieci. Myślę, że jeśli wybieracie się na Maltę z dziećmi, to właśnie dla nich warto to miejsce odwiedzić. Dzieci poniżej 3 roku życia mogą korzystać z atrakcji Popeye Village za darmo. Można tu spędzić miło czas przez prawie cały dzień. Na brak nudy dzieci narzekać nie będą i zapewne za szybko tego miejsca nie będą chciały dobrowolnie opuścić. Dla mnie osobiście była to podróż do nierealnego świata rodem z bajek Disneya. Tutaj właśnie można tego doświadczyć i to bez żadnych dopalaczy.

Warto zaznaczyć, że np. w cenie biletu można także przepłynąć się łodzią po krystalicznych wodach zatoki. Rejs kilkunastoosobową łodzią trwa krótko, bo około 15 minut, ale nie pobierana jest za niego dodatkowa opłata. Podczas rejsów można fotografować i podziwiać kolorową Popeye Village z nieco innej perspektywy. Jeśli chodzi o pozostałe ceny więcej będzie za chwilę pod literą C naszej wyprawy, także cierpliwości. Musicie wiedzieć, że bilet obejmuje m.in. wejście na plan filmowy Popeye’a oraz programy animacyjne. Macie też możliwość wejścia do Muzeum Komiksu Popeye’a oraz do kina (na 15-minutowy dokument planu filmowego). Daje on również możliwość skorzystania z pola do minigolfa. W cenie jest również przekąska lub napój i możliwość wysłania jednej pocztówki.

 C jak ciekawostki i pozostałe ceny

Jakie są godziny otwarcia?

Ceny czy właśnie godziny otwarcia warto sprawdzać na stronie internetowej www.popeyemalta.com gdyż ulegają zmianom. W okresie zimowym, czyli wtedy kiedy ja tu dotarłem obiekt był czynny w godzinach 9:30 – 16:30, natomiast w sezonie można bawić się tam o godzinę dłużej.

Jak dotrzeć do Popeye Village?

Dla tych co chcą dojechać do Popeye Village transportem publicznym, można dojechać z niektórych miast np. z Valletty autobusami nr 41, 42. Ze Sliemy natomiast kursuje tam autobus nr 222. Można tu też dojechać autobusem nr 237 z przystanku Ghadira (Mellieha Bay). Docelowy przystanek autobusowy znajduje się obok wioski. Dla podróżujących autem podam Wam namiary GPS do nawigacji:  N: 35°57’39.05″, E: 14°20’28.68″. Na plan filmowy można również dopłynąć łodzią. Jednak obok dojazdu taksówką jest to najdroższa z opcji. Jeśli chce zaoszczędzić, zawsze można też próbować łapać autostop.

Czy jest w pobliżu parking?

Obok wioski znajdziecie wiele miejsc parkingowych i co ważne sam parking jest przystosowany dla wózków inwalidzkich. Aby dotrzeć na parking najlepiej jechać w kierunku Mellieha i kierować się znakami na Anchor Bay i Popeye Village. W pobliżu recepcji wioski z łatwością znajdziecie żwirowy parking, a dojście do wioski to dosłownie kilka czy kilkanaście metrów spaceru, skoro ja dałem radę to i wy nie zabłądzicie.

Ceny, czyli z jakimi kosztami trzeba się tu jeszcze liczyć?

Na terenie wioski dostępne są knajpki. Cena piwa to 5 euro, a hot doga 7,50 euro. Naturalnie można zabrać ze sobą, własne jedzenie. Nie ma natomiast dodatkowych opłat za możliwość korzystania z leżaków i parasoli na plaży.

Po co zbudowano tą wioskę?

Powstała jako plan filmowy w Anchor Bay około 1979 roku, a w roku 1980 główną rolę Popeya zagrał tam sam Robin Wiliams, który niczym superbohater walczył ze złem, jak nasz dzielny rząd z COVID-19. Szkoda tylko, że niektórym w tej walce brakuje nieustannie szpinaku. Reżyserem filmu był Robert Altman i to on wówczas niczym dziś nasz premier wierzył w sukces podejmowanych działań, a że wyszło jak zwykle. Nawet jeż może się pomylić, gdy wejdzie na szczotkę ryżową. Z resztą działania ws wyborów podejmowane przez Jaco Sassine ewidentnie pokazały, że nie wszystkie zainwestowane pieniądze zwracają się z nawiązką, a demokracja niczym dobra bajka, musi kosztować. 

Podsumowanie

Kończąc dzisiejszą podróż, chcę byście pamiętali, że wyprawy ze mną to nie tylko jazda bez trzymanki tyłem na jednorożcach. To również nie zawsze czmychanie na hipopotamach w błocie lub i nie galop na nosorożcach lub nie zawsze smyranie po brzuszkach orangutanów. Czasem musi przyjść również refleksja i odrobina oniryzmu czy sarkazmu, nawet będąc w wiosce jednej z ulubionych postaci z bajki. Musicie wiedzieć jednak, że patrząc na otaczającą nas rzeczywistość, nawet i mi nie zawsze chce się już żartować. Jak patrzę na to co dzieje się w kraju, nie wiem gdzie i co jeszcze jest żartem, a co już nim nie jest. Nie mniej jednak chciałbym, by ta filmowa podróż w czasie, dała Wam nadzieję, że jeszcze będzie normalnie. Tego sobie i Wam życzę. Do następnej wyprawy, choć po ostatniej konferencji premiera, może być trudno. Mam nieodparte wrażenie, że podróżnicy będą niebawem na tej samej rządowej liście co gwałciciele, mordercy, lgbt i leniwi lekarze oraz mięso w parówkach po 4,99 PLN za kilogram – najgorsze zło tego kraju, ale dla jasności – parówki dodałem od siebie. Chciałbym, aby ten blog nie stał się bezużyteczny. Zawsze po prostu może służyć, jako zły przykład. Trzymajcie się zdrowo. Cześć.

Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:

AMBA team, Aga i Adam, Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM



#Malta #Popeye Village
#Blog Podróżniczy #Patronite #Travel

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Malta | Lublin | Fotografia Podróżnicza |  Fotografia | Travel | Fotograf Lublin| Fotograf Warszawa | Fotograf Malta | Popeye Village| Fotograf Popeye Village | Fotograf Polska | Fotograf Płock | Bloger |  Zwiedzaj online | Polska| Traveling| Blog podróżniczy| Podróżowanie| kraj tulipanów | Co warto zobaczyć  na Malcie| Zwiedzanie Malty | Malta zwiedzanie | Malta atrakcje | Holandie co zobaczyć | Wioska Popeye’a | zwiedzanie | Malta atrakcje | Atrakcje Popeye Village| Popeye Village co warto zobaczyć | Co warto zobaczyć na Malcie | Zwiedzanie Malty | Traveler | Wycieczki po świecie | Trip | Turysta |Malta travel 🗺

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020