Archiwum kategorii: Patronite

Co warto zobaczyć w Betlejem?

Dziś w ostatnim dniu 2019 roku zabieram Was na wyjątkową wyprawę. Chcę pokazać Wam perłę Zachodniego Brzegu Jordanu i chyba nawet całej Palestyny. Zakładamy wygodne kapcie i zamiast osiołka dosiądźcie wygodnie Wasze komputerowe myszy, bo ruszamy na wyprawę, by poznać dość subiektywne abc o Betlejem, czyli mieście w którym narodziło się chrześcijaństwo. Postaram się dziś Wam zdradzić, co warto tu zobaczyć, co zjeść, gdzie kupić pamiątki i ile to wszystko mniej więcej będzie kosztowało. Betlejem jest chyba jedynym miastem Autonomii Palestyńskiej, które jest znane szerzej turystom, dlatego bez obaw możecie ze mną wyruszyć w tą wyprawę. To co, gotowi? Startujemy więc do miasta bardzo życzliwych ludzi. Gdyż już na starcie musicie wiedzieć, że w Betlejem naprawdę lubią Polaków i rozpoznają nas bez problemu, a cenię ich, że nie mylą nas z Rosjanami, co często zdarza się wielu Polakom w Izraelu.

A jak ATRAKCJE

Bazylika i Grota Narodzenia Pańskiego

Chyba każdy kto dociera do Betlejem zawita do Bazyliki Narodzenia Pańskiego (Church of Nativity) – to pierwszy kościół chrześcijański, jaki wybudowano na terenie tego miasta i jeden z najstarszych kościołów na świecie. Bazylika ta powstała na rozkaz cesarza Konstantyna Wielkiego. Wczesnochrześcijańska świątynia do dziś otwarta jest dla zwiedzających i pielgrzymów. Bazylika składa się z głównego kościoła z prawosławnym ołtarzem (niestety były powody do rozczarowań, ołtarz był w remoncie) oraz Groty Narodzenia, która znajduje się pod bazyliką. Wejście do wnętrza prowadzi przez tzw. Wrota Pokory. Dziś wiele osób uważa, że to bardzo niskie wejście skłania nas do pochylenia się przed świętym miejscem, w którym na świat przyszedł Jezus. Tymczasem powód konstrukcji tak niskich drzwi był bardzo przyziemny i praktyczny. Chodziło o to, aby nie wjeżdżać do wnętrza konno czy na ośle. Tak to jest ten moment, kiedy powinniście cieszyć się, że zamiast osła czy klaczy macie tylko mysz pod ręką. Zatem smyrajcie ją i jedziemy dalej.

Macie nieco łatwiej, bo ani Wy, ani Wasza mysz nie czekała dwóch godzin, by wejść do Groty Narodzenia, która uważana jest za miejsce narodzenia Chrystusa. Będąc na miejscu nie każdy na pewno dotrwa, by zobaczyć samą grotę, gdyż ogromne kolejki skutecznie odstraszają, ale jeśli się Wam uda, być cierpliwym to w nagrodę dosłownie w kilka sekund będziecie mogli dotknąć i zobaczyć to wyjątkowe miejsce. Warto też wspomnieć, że 29 czerwca 2012 roku cała budowla została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pamiętajcie też, że do bazyliki wchodzi się od strony Nativity Square.  

Mur 
Drugim równie ważnym punktem zwiedzania był dla mnie spacer wzdłuż części muru palestyńsko-izraelskiego i poszukiwania prac m.in. Banksy’ego. Była to też okazja dla mnie, jako fana murali i twórców graffiti, do zobaczenia wielu dających do myślenia arcydzieł i nie ukrywam, że z tej części wyprawy jestem bardzo zadowolony. 

Nie byłbym sobą w tym miejscu, gdybym nie pozwolił sobie na kilka słów dygresji. Wg mnie nie da się rzetelnie napisać bloga o Betlejem, czy szerzej o Palestynie pomijając symbol konfliktu izraelsko-palestyńskiego, czyli właśnie około 8 metrowy w wysokości i kilkuset kilometrowy w długości tzw. „Mur Bezpieczeńtwa”. Nie ukrywam, że jadąc do Palestyny pojawiła się lekka obawa i drobna adrenalina – podobną odczuwałem jadąc z Kijowa do Czarnobyla (więcej z tej wyprawy dowiecie się tutaj), ale chciałem namacalnie przekonać i dowiedzieć się, jak odmienne jest życie za murem i czy równie wspaniali dla Polaków ludzie żyją po obu jego stronach (gdyż życzliwość mieszkańców Izraela była mi wielokrotnie znana). Naturalnie wybierając się w te tereny, trzeba liczyć się z pewnym ryzykiem, gdyż nadal są to tereny różnych napięć, które co jakiś czas się nasilają. Nie jest jednak rolą tego wpisu wyjaśnianie, o co chodzi w całym konflikcie, mam tylko wielką nadzieję, że uda się w końcu ten spór izralesko-palestyński zakończyć, tak by obywatele jednego, czy drugiego kraju mieli pełne poczucie bezpieczeństwa i tego im z całego serca życzę. Nie mniej cieszę się też, że duża część krajów (w tym Polska) utrzymuje z Palestyną stosunki dyplomatyczne, być może m.in. to też dzięki temu, jesteśmy tak miło jako naród, odbierani w Palestynie. 

Meczet Omara

Odchodząc od tej dygresji i kwestii politycznych, chcę szybko wrócić do tzw. atrakcji turystycznych.  Bardzo zależy mi by wpis ten, nie stał się przyczyną do dyskusji o charakterze ideologicznym. Ma on bowiem zupełnie inny cel. Zabieram Was więc w kolejne miejsce, które wg mnie warto zobaczyć i jest to położony na placu Manger Meczet Omara. Znajduje się on zaledwie około 200 metrów od Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Tym bardziej, że jest w pobliżu warto poświęcić mu chwilę uwagi. Wypada wiedzieć, że jest to jedyny i dodatkowo najstarszy meczet w starej części Betlejem, a został zbudowany w 1860 roku.

Syryjski Kościół Ortodoksyjny

Zupełnie przypadkiem gdzieś pomiędzy domkami Betlejem trafiam pod drzwi podpisane w języku aramejskim, arabskim i angielskim i nie byłbym sobą, gdybym tam nie zajrzał. Okazało się, że w środku spotkałem życzliwych ludzi, którzy z syryjsko-prawosławnego kościoła. Dowiedziałem się, że do dziś używają w swojej liturgii syryjskiego dialektu języka aramejskiego.

Plac Żłóbka

Tuż obok Bazyliki Narodzenia Pańskiego i Meczetu Omara znajduje się Plac Żłobka, nazywany również Placem Manger. Jest to miejsce spotkań mieszkańców Betlejem, a także przystankiem na odpoczynek pomiędzy zwiedzaniem najpiękniejszych zabytków. 

Centrum Dziedzictwa Palestyńskiego

Będąc w Betlejem swoje kroki warto też skierować do Centrum Dziedzictwa Palestyńskiego, gdzie zobaczymy wystawy folkloru, historii i kultury palestyńskiej. Otrzymamy tam również cenne wskazówki turystyczne. Samo Centrum znajduje się również przy Placu Manger i nie da się go nie zauważyć.

Grota Mleczna

Innym ważnym dla chrześcijaństwa zabytkiem jest Grota Mleczna (Milk Grotto Church) – grota stanowi kościół klasztorny zakonu franciszkanów i jednocześnie jest to sanktuarium maryjne. Przyjeżdżają tu liczne pielgrzymki. Grota ma głębokość 6 m. Mówi się, że w tym miejscu Święta Rodzina miała przygotowywać się do wyruszenia w drogę do Egiptu. Kilka kropel mleka karmiącej Maryi miała upaść na ziemię i zabarwić skałę na śnieżnobiały kolor. W okolicy oczywiście można znaleźć sklepiki w których dostaniecie związane zarówno z tym wydarzeniem, jak i bardzo tradycyjne dewocjonalia. Co ciekawe, oprócz pielgrzymów, do groty często przychodzą również muzułmanki proszące o dar mleka dla swoich nowo narodzonych dzieci.

Grób Racheli

Grób Racheli – trzecie najświętsze miejsce w judaizmie znane jest również jako meczet Bilal bin Rabah. Budowla znajduje się w muzułmańskim cmentarzu na obrzeżach miasta.To moim zdaniem jedno z najdziwniej położonych miejsc na terenie Betlejem. Dlaczego? Gdyż otacza je z każdej strony mur i sąsiaduje z nim checkpoint nr 300. Musicie wiedzieć, że Grób Racheli to cel wizyt Żydów i jedyne miejsce, które mogą odwiedzić na terenie miasta. Sam Grób Racheli, żony biblijnego patriarchy Jakuba, mieści się w małym budynku wzniesionym w połowie XIX wieku. Często przy grobie można spotkać kobiety modlące się o płodność.

Obraz: Dante Gabriel Rossetti, Rachela i jej siostra Lea, XIX w.

Pole Pasterzy

Niektórzy wybierają się też nad osadę Bajt Sahur, która znajduje się około 3 km na wschód od placu Manger. Położona jest tam na wzgórzu na Polu Pasterzy kaplica Excelsis Deo. Jest to teren, gdzie anioł wezwał pasterzy do oddania czci Chrystusowi. Dziś kapliczkę otaczają sady oliwne. Znajduje się tam też cerkiew prawosławna, która stoi w miejscu sanktuarium, w którym chowano miejscowych pasterzy. Ja ten punkt wyprawy odpuściłem wyłącznie z braku czasu, zbliżały się święta szałasów i była obawa, że powrót do Jerozolimy na przejściu granicznym będzie utrudniony. Dlatego postanowiłem nie ryzykować i spokojnie wrócić do Izralea.

Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

Kolejnym miejscem, które odwiedza większość katolickich turystów w zorganizowanych wycieczkach jest rzymskokatolicki kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Kościół ten sąsiaduje z Bazyliką Narodzenia Pańskiego, jest jednak od niej dużo młodszy, wybudowano go w 1888 roku, kiedy Palestyna znajdowała się pod panowaniem Imperium Osmańskiego. Będąc w środku można też wejść do pięciu różnych grot zamienionych w kaplice. Badania archeologiczne wykazały, że mogły one służyć celom sakralnym już w IV wieku n.e.

Arabskie dzielnice

Nie da się powiedzieć, że było się w Palestynie zwiedzając tylko katolickie kościoły. Wg mnie bardzo inspirująca jest również samo miasto. Kultura i dzielnice arabskie są nieodłącznym elementem, którego nie należy pominąć, gdy wybieramy się do Palestyny i nie można przejść obojętnie obok tej kuchni, muzyki i tych wyjątkowo życzliwych ludzi. Zapuszczając się w zatłoczone targowiska czy wchodząc do jednej z wielu restauracji, oferujących przepyszne falafele i inne dania kuchni bliskiego wschodu, możemy doświadczyć coś zupełnie innego niż w europejskich miastach. Dla mnie osobiście to doświadczenie jest wartością dodaną, z której należy czerpać jak najwięcej wyruszając właśnie w odległe miejsca. Samo miasteczko to już w zasadzie przedmieścia Jerozolimy. Moim zdaniem jest miejscem gwarnym, pełnym życia, z obfitującymi w smakołyki targowiskami, ale najbardziej urzekł mnie fakt, że spotykani tu przeze mnie ludzie byli bardzo sympatyczni. 

B jak BANKSY i BETLEJEM

BETLEJEM DAWNIEJ

Ciekawostką jest, że  miasto Betlejem w dosłownym tłumaczeniu oznacza „Dom Mięsa”, a w starożytności nazywane było Efrata, Bethlehem Efrata lub Bethlehem Judah. Dziś Betlejem znane jest przede wszystkim z narodzin Jezusa Chrystusa. Warto jednak wiedzieć, że zmarła tu Rachela, a także narodził się Dawid – król Izraela. Warto też pamiętać, że pierwszy kościół został wybudowany dopiero w 339 r n.e i znajdował się dokładnie w miejscu wspomnianej wcześniej Bazyliki Narodzenia. Betlejem wielokrotnie było podbijane, przechodziło z rąk do rąk przez co było niszczone i odbudowywane. Miasto było pod panowaniem m.in.: Rzymian Krzyżowców, Turków, Jordańczyków oraz Izraelczyków. W 1995 roku Betlejem zostało przekazane administracji palestyńskiej i tak pozostaje do dziś.

BETLEJEM DZIŚ

Betlejem obecnie to „królestwo” Banksy’ego. Ma on tu swój hotel i sklepy. Jego twórczość znają tu wszyscy mieszkańcy, a same Graffiti Banksy’ego to pewien symbol dla Palestyńczyków. Artysta zostawił w Palestynie 9 swoich dzieł. Widać, że mieszkańcy są z tego dumni, bo wszędzie widać ich kopie i o ile graffiti innych twórców są zamalowywane czy zamazywane, tak te traktuje się jak obrazy w galerii i nikt ich nie niszczy. Betlejem stało się rajem dla twórców street artu, a graffiti jako dziedzina sztuki obejmująca dzieła tworzone w przestrzeni publicznej, stała się dzięki powstałemu murowi bardzo popularna. Jeszcze krótka informacja, dla tych, którzy nie wiedzą kim jest Banksy – to streetartowy artysta z Wielkiej Brytanii, który zasłynął niekonwencjonalną tematyką prac, które pojawiały się w publicznych miejscach – najpierw na murach, a później  w muzeach czy sklepach. Najbardziej kontrowersyjne projekty artysty, który nigdy nie ujawnił swojej prawdziwej tożsamości, to Dismaland w Anglii, czyli park rozrywki w krzywym zwierciadle i Hotel Walled-Off właśnie w  Betlejem. Warto wiedzieć, że slogan reklamowy Walled-Off  brzmi: hotel z najgorszym widokiem na świecie.  Oprócz opcji skorzystania z hotelu można  tam też zwiedzić muzeum hotelowe (nie trzeba być gościem hotelowym).

C jak CENY

Zapytacie zapewne ile to wszystko będzie kosztowało w mieście uznawanym za najważniejszy punkt kultury w całej Palestynie? No i jaką walutą płaci się w Palestynie? Generalnie trzeba wiedzieć, że Palestyna nie ma swojej waluty, a środkiem płatniczym jest tu zarówno dolar jak i szekel.

  1. Zacznijmy od kosztów transportu. Ja do Betlejem dotarłem z Jerozolimy w jeden z najtańszych możliwych sposobów. Skorzystaliśmy z transportu publicznego – arabskiego autobusu, jadącego ze wschodniej Jerozolimy z HaNevi’im Terminal, znajdującego się przy ulicy Sultan Suleiman St. Wsiadłem do niego z dworca znajdującego się nieopodal Damascus Gate czyli Bramy Damasceńskiej. Jadąc do Betlejem, autobus ten zatrzymuje się też przez okoliczne miejscowości i mimo, że teoretycznie odległość od Jerozolimy do Betlejem to tylko kilka km, to podróż ta trwała około 50 minut (nr autobusu 231). Jednak sam koszt takiej wyprawy w jedną stronę wyniósł mnie kilka szekli izraelskich to ok. 7 zł. Wybierając ten środek transportu, pamiętajcie, że podczas przejeżdżania przez check-point, pasażerowie mogą zostać poproszeni o pokazanie dokumentów, dlatego oprócz paszportu niezbędna będzie też i izraelska wiza wydana na lotnisku. Tym razem autokar nie był kontrolowany, przejechałem do Betlejem bez dodatkowych utrudnień. Natomiast powrót do Jerozolimy był nie tylko szybszy, ale i tańszy. Autobus odjeżdża spod wyjścia z Checkpoint 300; koszt biletu to około 6 zł, a czas przejazdu to około 15 minut. Wjazd na teren Palestyny jest też możliwy wypożyczonym autem. Należy tylko brać pod uwagę pewne ryzyko – nie obowiązywało tam ubezpieczenie wykupione w izraelskiej wypożyczalni, dlatego moja decyzja padła na wyjazd autokarem. Jeśli jednak zdecydujecie inaczej, to do Checkpoint 300 można podjechać autem i teoretycznie zaparkować obok, a dalej przejść pieszo. Wyczytałem na forach turystycznych, że jest to najbardziej niebezpieczne przejście na całej granicy izraelsko-palestyńskiej, dlatego polecam wyprawę autobusem.
     
  2. Jedzenie na terenie całej Palestyny jest zdecydowanie tańsze niż w Izraelu. Smacznego i dużego kebaba kupicie za kilkanaście szekli, a kubeczek słodkiej kukurydzy za 5 szekli. Co istotne, w wielu sklepach spożywczych zapłacicie też kartami płatniczymi. Pitę z dodatkami i herbatą dostanie się już za około 15-20 szekli.Warto też spróbować tutejszy falafel czy lokalne owoce.

     
  3. Opłaty za zwiedzanie – pamiętajcie, że wejście do Bazyliki Narodzenia Pańskiego jest bezpłatne. Podobnie jest w kwestii Groty Mlecznej za której zobaczenie również nie pobiera się żadnych opłat. Większość miejsc można więc zobaczyć w Betlejem zupełnie nieodpłatnie lub pozostawiaąc dobrowolną darowiznę. Są jednak też miejsca, gdzie trzeba uiścić opłaty. Jednym z nich jest Muzeum w hotelu Banksy’ego – koszt zwiedzania to 15 Szekli (chyba, że jesteś gościem hotelowym, wówczas zwiedzanie jest za darmo). 
  4. Przejazd taksówką cenowo zależeć będzie od wielu składowych. Nie tylko odległość gra tu rolę. Warto jest też się z taksówkarzami targować, gdyż ich taryfy są bardzo umowne. 
  5. Pamiątki można kupić na większości bazarów, pamiętajcie by się targować, gdyż ceny podawane przez sprzedawców są zawyżane. W  jednym sklepie próbowano nawet wymusić na mnie większe opłaty mówiąc, że podane ceny są w dolarach, a nie w szeklach (zasadą jest, że ceny na produktach oznaczane są w szeklach). Szybko więc podziękowałem sprzedawcy za jego artefakty i te same przedmioty kupiłem dużo taniej w sklepie obok. A jeszcze dodam, że bardzo zaskoczyła mnie tam ogromna ilość sklepów z wyrobami złotniczymi.

Czas podsumowania – gdy zapytacie mnie czy warto więc odwiedzić Betlejem?

Odpowiem zdecydowanie tak, uważam, że warto wybrać się do Palestyny. Jeśli chcecie zaspokoić Waszą ciekawość – mnie zawsze zastanawiało, jak faktycznie wygląda życie, po drugiej stronie muru konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Wiele razy widziałem jak wygląda Izrael, a teraz mogłem zobaczyć, poczuć, dotknąć i przekonać się samemu, jak to wygląda z drugiej strony muru. I choć nie możecie spodziewać się tu wyjątkowych zabytków i atrakcji, które zapierają dech w piersiach, ale jest to dla mnie cenne doświadczenie i odwiedzanie takich miejsc, również powinno się znaleźć w Waszych turystycznych kalendarzach. Ja się nie zawiodłem i myślę, że i Wy nie będziecie zawiedzeni. Naturalnie wszystko jest też kwestią Waszego nastawienia i Waszych oczekiwań. Moim dość subiektywnym i niewygórowanym, Betlejem sprostało w pełni, pamiętajcie też by szanować zasady, kulturę i zwyczaje miejsca do którego się jedzie (wybaczcie tą oczywistość, ale wolę wspomnieć – Palestyna to kraj muzułmański, więc trzeba pamiętać o stosownym ubiorze). Bez zbędnych prowokacji unikniemy niepotrzebnych problemów. Warto podkreślić, że być może, Ci lokalni mili i życzliwi ludzie, dla wielu wydają się nachalni czy namolni i widzą w turystach możliwość zarobienia pieniędzy. Nie oszukujmy się w tym kraju jest biedniej niż w wielu innych państwach, więc należy to zrozumieć i uszanować, a ten negatyw zamienić w pozytyw i docenić ich marketingowe podejście i chęci w pozyskiwaniu klientów. Być może w panującym tam chaosie i pewnym bałaganie znajdziecie też wówczas pewien urok. Pamiętajcie, że to nastawienie często warunkuje odbiór naszych podróży, a te niech będą dla Was jak najlepsze w nowym 2020 roku. Niech moc będzie z Wami.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

#rafalpodrozuje #fotografia #palestyna #travel
 #cowartozobaczycwbetlejem #rafalbil #rafalfotografuje 

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Konkursy

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Sieradz od A do Z

Dziś zabieram Was na spacer po Sieradzu, mieście leżącym w województwie łódzkim. Przez wielu uważane jest za miasto leżące w ścisłym centrum Polski i choć jego powierzchnia to tylko około 50 kilometrów kwadratowych, a liczba ludności to ponad 43 tys osób, to dziś przekonamy się jakim rytmem tętni to miasto. Warto zaznaczyć, że jest to jedno z najstarszych miast w Polsce, bowiem w źródłach spisanych pojawia się już w 1136 r.  (w tzw. bulli gnieźnieńskiej), a prawa miejskie nadano mu między  rokiem 1247 a 1255. Nie będę Was jednak zanudzał historią – dziś pokażę Wam od A do Z jak wygląda obecny Sieradz – gotowi? Zakładamy wygodne buty i ruszamy, by przekonać się jak mocno bije serca Sieradza.

A jak Antoni Cierplikowski

ANTOINE, czyli Antoni Cierplikowski to król fryzjerów, który urodził się w Sieradzu. Uważany jest za twórcę nowych trendów w dziedzinie fryzjerstwa, a właściwie całej stylistyki kobiecej. Artysta o międzynarodowej sławie. To na Jego cześć w Sieradzu jest organizowany od wielu lat Open Hair Festiwal – impreza, polegająca na tworzeniu i prezentowaniu fryzur w otwartej przestrzeni miejskiej, o której więcej będzie jeszcze później. W 2015 na rynku w Sieradzu stanął pomnik Cierplikowskiego.  Artysta ten znany jest również jako Antoine de Paris lub Monsieur Antoine i to on projektował fryzury do wielu filmów. Do polskiego fryzjera zgłaszały się największe gwiazdy francuskiej estrady, w tym: Josephine Baker, Édith Piaf i Brigitte Bardot. Przełomowe dla niego było wydarzenie z 1909 r. kiedy to Antoine ściął na krótko włosy popularnej wówczas aktorce francuskiej Evie Lavalliere. Zrewolucjonizował tym damskie fryzjerstwo, rozpoczynając modę na krótkie włosy u kobiet. Wylansował wówczas nową fryzurę a’la garçon, czyli na chłopczycę, która w połączeniu z sukienkami Coco Chanel stała się początkiem nowego wizerunku kobiety po pierwszej wojnie światowej. Pod koniec swego życia, po śmierci żony, wrócił do rodzinnego Sieradza. Zmarł w wieku 92 lat. Jedno jest pewne, że moja przygoda z Sieradzem już na starcie może być szansą nie tylko na eksplorację nowych miejsc, ale i spotkanie wyjątkowych ludzi, bo intuicja mi podpowiada, że jest to miasto niejednego talentu.



B jak Bunkry 

Zwiedzanie samego Sieradza rozpoczynam właściwe od wyprawy w okolicach miasta, gdzie nieopodal rzeki Warty znajdziemy kilka schronów utworzonych w ramach działania Armii Łódź z 1939 r. Jej celem była obrona ważnych strategicznie obszarów Łodzi i Piotrkowa oraz zabezpieczenie Warszawy przed głównym uderzeniem przeciwnika z kierunku Wrocławia i Opola. Aby trafić do bunkrów musiałem udać się nad rzekę Wartę. Idąc wzdłuż grobli i pól trafiłem z łatwością na schrony wkomponowane w ziemię. 

C jak cmentarz żydowski

Cmentarz żydowski w Sieradzu jest jednym z najstarszych cmentarzy w Polsce obok krakowskiego i warszawskiego, pochodzi z 1804 r. Znajduje się przy obecnej ulicy Zakładników, a jego powierzchnia to około 1,2 ha. Wcześniej sieradzcy Żydzi chowali zmarłych w pobliskim Burzeninie. Niestety do dziś zachowały się na sieradzkim cmentarzu jedynie fragmenty porozbijanych macew, ponieważ podczas drugiej wojny światowej Niemcy zdewastowali kirkut wykorzystując część kamiennych płyt nagrobnych do celów budowlanych.  Spora część macew została również zniszczona w ostatnich latach przez pseudokibiców. W 2011 r. udało odzyskać się kilka, które wcześniej służyły jako schody na ul. Krakowskie Przedmieście w Sieradzu. W 2008 r. z na jednym z drzew cmentarza pojawiła się też tablica upamiętniająca doktora Kazimierza Kempińskiego, zasłużonego lekarza i działacza społecznego. Pod koniec października 2012 r. na cmentarzu pojawiły się dwa kolejne nagrobki Jehudy syna Lejzora oraz kobiety o imieniu Szewa. Zostały one odnalezione na terenie miasta i przewiezione na cmentarz przez anonimową osobę. Szacunek dla przeszłości pozwala przywrócić wiarę w ludzi. Na terenie kirkutu znajduje się też obelisk ku czci dwudziestu zakładników, obywateli polskich zamordowanych w tym miejscu przez Niemców. Tym bardziej należy dbać o to miejsce, gdyż pamiętajmy, że historia Żydów z Sieradza to również nasza historia. Wierzę, że za jakiś czas teren ten zostanie ogrodzony, a zmarłym i pochowanym tam ludziom bez względu na wiek, pochodzenie, kolor skóry czy inne aspekty, oddany zostanie należny im szacunek. To doświadczenie trudnej historii dało mi dużo do myślenia w dalszym zwiedzaniu miasta. Pochwalić należy włodarzy miasta, że na przykład przy rondzie im. Lecha Kaczyńskiego spotkałem tabliczkę informującą o cmentarzu żydowskim. Informacje takie są cenne szczególnie dla turystów, którzy o wszystkim co jest interesujące w mieście przecież często nie wiedzą. Warto też wspomnieć, że nazwa ul. Zakładników też jest nieprzypadkowa. To w tym miejscu 14 listopada 1939 r. Niemcy rozstrzelali dwudziestu obywateli Sieradza, elitę intelektualną miasta. Warto pamiętać, że każdy cmentarz żydowski nazywany jest kirkutem, słowo to pochodzi z języka niemieckiego, ale miejsce, gdzie pochowani są Żydzi można też nazywać po hebrajsku np. „bet chaim”, czyli „dom życia”. W takich miejscach poprzez ułożenie na nim kamieni, wyraża się szacunku dla zmarłego. Miło, że i tutaj nie zabrakło, tego jakże prostego, ale wymownego symbolicznego oddania szacunku zmarłym. Pamiętajcie, Ci ludzie kiedyś tu żyli, pracowali, mieszkali – byli integralną częścią Sieradza.

D jak Dom Kata

Pozostając w tym klimacie zadumy udałem się do tzw. DOMKU KATA. To rezydencja dawnego kata z okręgu sieradzkiego, prawdziwego egzekutora miejskiego, który wykonywał wyroki kary śmierci. Obecnie jest to willa mieszkalna. Budynek  kryjący w sobie relikt XIV-wiecznej baszty i niewielki odcinek miejskiego muru obronnego oraz zapewne niejedną tajemnicę.

E jak etnograficzny park

Sieradzki Park Etnograficzny położony jest przy ul. Grodzkiej 1, w pobliżu Wzgórza Zamkowego i ma niezwykłą wartość etnograficzną. W Skansenie tym znajduje się kilka budynków: tzw. dom tkacza, zrekonstruowana zagroda, w skład której wchodzą ciekawa chałupa, pokaźna stodoła, mała obórka, spichlerz oraz dom rzeźbiarza Szczepana Muchy. Ten ostatni budynek, mimo stosunkowo młodego wieku, należy do wyjątkowych obiektów ze względu na zachowane wyposażenie, w tym rzeźby wykonane przez tego twórcę. Skansen realizuje program „Krzesiwo”, w ramach którego odbywają się warsztaty i spotkania z twórcami ludowymi. Od 1996 r. odbyło się już ponad 1000 warsztatów, w trakcie których uczono rękodzieła, tańców i pieśni. Sieradzki Park Etnograficzny jest też miejscem, gdzie odbywają się imprezy folklorystyczne i kolorowe Festyny. W ten sposób promowana jest bogata kultura ludowa regionu sieradzkiego. To miejsce jest niewątpliwie jednym z tych, w których czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. Koszt wstępu na teren Sieradzkiego Parku Etnograficznego nie jest duży i za kilka złotych możecie „przenieść się w czasie”.

F jak fontanna 

Jak każde szanujące się miasto tak i Sieradz ma swoją fontannę, a nawet nie jedną. Tam gdzie są miejskie fontanny, pojawia się też niestety problem kąpieli w nich, a na ten temat pisałem m.in. tutaj. Wracając jednak do meritum. Jedna z fontann ulokowana jest na stawie przy Urzędzie Miasta mieszczącym się naprzeciwko Zespołu Placówek Wychowania Pozaszkolnego przy ulicy Tysiąclecia. Fontanna oprócz funkcji estetycznej ma również napowietrzać staw. Najbardziej popularna jest jednak ta, która mieści się na sieradzkim rynku, stając się pewnym symbolem miasta. 

G jak Galeria Sztuki

Wspaniale miejsce dla wszystkich wrażliwych na sztukę lub tych co chcą się oderwać od zabiegania. Galeria prowadzona jest przez ludzi z pasją. BWA to nic innego jak Biuro Wystaw Artystycznych w Sieradzu i utworzone w 1999 r. Celem działalności BWA jest prezentowanie i promowanie polskiej profesjonalnej twórczości plastycznej, edukacja kulturalna i wychowanie aktywnego odbiorcy sztuki oraz upowszechnianie współczesnych sztuk plastycznych. BWA prezentuje rocznie około 12 wystaw premierowych zarówno uznanych twórców w różnych dziedzinach artystycznych jak i debiutantów. Będąc w Sieradzu bez wątpienia warto tu zajrzeć.

H jak Hermaszewski

Pamiątki z lotu w kosmos generała Mirosława Hermaszewskiego, a wśród nich kapsułę statku kosmicznego Sojuz 30  można zobaczyć na wystawie w Muzeum Okręgowym w Sieradzu, jednak należy się śpieszyć, gdyż niebawem może ona odlecieć z Muzeum. 

I jak Indie w Sieradzu

Chcesz poczuć smak Indii, nie musisz lecieć za granicę. Z oryginalną jogą z Indii zapozna Was Anil Machado, mieszkaniec Sieradza, który może też wykonać dla Was masaż ajurwedyjski idealny na ból pleców, problemy z tarczycą, problemy z jelitami, ból nerwu kulszowego czy migrenę. Terapia Marma pomoże też na problemy z barkami. Wraz z Edytą Wróbel prowadzi sklep internetowy, w którym dostaniecie m.in. naturalne produkty Ayurveda prosto z Indii. Zawodowo oboje są skarbnicą wiedzy na temat Indii, a prywatnie są parą jak z romantycznego filmu Bollywood. Niesamowicie charyzmatyczni, gościnni i ciekawi ludzie. Cieszę się, że ich spotkałem w Sieradzu, bo ciekawe miejsca tworzą też inspirujący i życzliwi ludzie, a takimi właśnie są Edyta i Anil.

J jak Józef Piłsudski

Pomnik Józefa Piłsudskiego znajduje się na sieradzkim skwerze pomiędzy ulicami Kościuszki i Żwirki w centrum miasta. Został on zbudowany w latach 1927-1928. Ma formę prostopadłościennego obelisku, na ścianie którego umocowano medalion z głową Marszałka. Poniżej popiersia znajduje się napis – Józef Piłsudski 1867 – 1935.

K jak kościoły

W Sieradzu jest kilka kościołów wartych odwiedzenia. Jednym z ważniejszych jest gotycki kościół farny pod wezwaniem Wszystkich Świętych wzniesiony około 1370 r. na miejscu dawnego kościoła drewnianego . Dwie boczne nawy Kolegiaty dobudowano 300 lat później podobnie – jak pięciopiętrową wieżę.  Kolejnym jest klasztor podominikański należący podobnie jak fara do najstarszych i najcenniejszych zabytków ziemi sieradzkiej. Jego początki sięgają pierwszej połowy XII wieku. Obecna budowla klasztoru kryje w swoich murach gotyckie krużganki z cennymi obrazami i rzeźbami. Jedna z rzeźb pochodzi z XV wieku. Przy klasztorze znajduje się też XIII-wieczny kościół św. Stanisława. Zespół klasztorny, jak i sam kościół posiada ciekawą historię, związaną między innymi z Krzyżakami. Ciekawym miejscem jest też drewniany kościół św. Ducha ufundowany, jako wotum za szczęśliwe zakończenie wojny z Krzyżakami, stąd nazywany jest “grunwaldzkim”. Innymi kościołami w Sieradzu są m.in.: Kościół Chrystusa Odkupiciela i Najświętszego Imienia Maryi, Kościół Świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika oraz Kościół św. Mikołaja.

L  jak lewobrzeżna część Warty

W okolicach Sieradza wzdłuż rzeki Warty znajdziemy kilka schronów utworzonych w ramach działania Armii Łódź z 1939 r. Jej celem była obrona ważnych strategicznie obszarów Łodzi i Piotrkowa oraz zabezpieczenie Warszawy przed głównym uderzeniem przeciwnika z kierunku m.in. Wrocławia i Opola. Warto też podkreślić, że okolice Warty w Sieradzu, a szczególnie nadbrzeża rzeki otoczone są łęgami, co jest na tyle unikatowe, że postanowiono ustanowić tu obszar chronionego krajobrazu. Park Krajobrazowy Międzyrzecza Warty i Widawki został utworzony 14 września 1989. Powierzchnia Parku wynosi 25 330 ha. Przedmiotem ochrony jest krajobraz naturalnych dolin rzecznych Warty i jej lewobrzeżnego dopływu Oleśnicy, znajdujących się na terenie powiatu wieluńskiego, a także Widawki, Grabi, Niecieczy i Wierznicy z licznymi meandrami i starorzeczami. Obszar Parku wyróżnia się w swoim otoczeniu urozmaiconą rzeźbą terenu, zwłaszcza malowniczymi przełomami Warty, gdzie wysokości względne stoków dochodzą do 45 metrów.

M jak Muzeum Okręgowe w Sieradzu

Budynek Muzeum Okręgowego, będący zarazem najstarszą zachowaną kamienicą w mieście, kryje w sobie zbiory archeologiczne, historyczne oraz etnograficzne. Muzeum posiada dwa oddziały: Sieradzki Park Etnograficzny (skansen) oraz Muzeum Walewskich w Tubądzinie prezentujące wnętrza dworskie z przełomu XIX i XX wieku. Samo Muzeum Okręgowe w Sieradzu powstało w 1937 r. Obecnie Muzeum Okręgowe posiada wystawy stałe z zakresu archeologii, historii, historii sztuki i etnografii, ale i posiada także bibliotekę naukową oraz organizuje i sprowadza liczne wystawy czasowe. 

N jak Niedźwiecki

 

W Sieradzu urodził się Marek Niedźwiedzki, dziennikarz muzyczny znany przede wszystkim jako prowadzący Listy Przebojów Programu III Polskiego Radia. Nie był jednak związany z samym Sieradzem. Swoje dzieciństwo spędził w Szadku. Następnie ukończył II Liceum Ogólnokształcące w Zduńskiej Woli, aby dalej kształcić się na Wydział Budownictwa Politechniki Łódzkiej. Z pośród znanych osób na świat w Sieradzu przyszedł również Zbigniew Lew-Starowicz, znany ekspert z zakresu seksuologii, czy też Magdalena Wasylik, aktorka i piosenkarka,  znana m.in. z dubbingów bajki Świnka Peppa czy Kraina Lodu.

O jak Open Hair festiwal

Od 2009 r. na terenie Sieradza odbywa się festiwal ku czci Antoine’a Cierplikowskiego zwany Open Hair.

Jest to pierwsza  w kraju impreza, polegająca na tworzeniu i prezentowaniu fryzur w otwartej przestrzeni miejskiej. Festiwal jest inspirowany osobą Antoniego związanego z Sieradzem  „Antoine” Cierplikowskiego. W programie  tych imprez są między innymi:

  • Pokazy kosmetyczne i fryzjerskie.
  • Konkursy fryzjerskie.
  • Bicie rekordu świata w ilości osób poddawanych jednoczesnej stylizacji fryzur w przestrzeni miasta.
  • Projekcje kinowe.
  • Koncerty muzyczne z udziałem zagranicznych artystów.

 

P jak prażucha i Piwo Sieradzkie

Prażucha to tutejszy przysmak – ziemniaki, które należy ugotować, a następnie wsypać do nich szklankę mąki, potem krótko dusić na małym ogniu. Po tym wszystkim należy całość odcedzić,  a następnie utłuc na jednolitą masę. Podaje się je z podsmażoną na patelni, pokrojoną w kosteczkę cebulą, słoniną i boczkiem. Jeśli jeszcze tego nie jedliście, to koniecznie musicie spróbować. Tutejszym przysmakiem dla wielu jest też Piwo Sieradzkie. Mało kto wie, że: w 1876 r. Kajetan Trąbczyński wybudował i założył pierwszy Sieradzki Browar Parowy. Na swoją siedzibę wzniósł również w Sieradzu neobarokowy pałac. Niestety ten piękny zabytek nie przetrwał działań II wojny światowej. Samo Piwo Sieradzkie po różnych perypetiach przetrwało i jest dostępne w sklepach. Jeśli spytacie mnie jak smakuje odpowiem bardzo dyplomatycznie, że nie jestem piwoszem i pozostańmy przy tym, że na piwach się nie znam. Prażuchę natomiast polecam z całego serca i dziękuję Pawłowi za jej przygotowanie.  Spytacie kim jest Paweł? To kolejna gościnna i życzliwa osoba z Sieradza, która pomogła mi w powstawaniu tego wpisu. Także raz jeszcze dzięki za wszystko. Sieradz to gościnne i otwarte na turystów miasto, więc warto je odwiedzić. 

R jak Rynek

Rynek sieradzki zachował oryginalny średniowieczny układ przestrzenny. Jednak otaczające go kamieniczki są całkiem „nowe” – powstały na przełomie XIX i XX wieku, ale dla turystów mogę sprawiać wrażenie starych i zabytkowych. W centrum Rynku znajduje się wyłożony cegłą ślad po dawnym ratuszu. W Rynku znajduje się też XIX-wieczna pompa, która obecnie spełnia funkcję dekoracyjnej fontanny. Będąc w Sieradzu koniecznie trzeba zajrzeć na starówkę, bo ta po gruntownym odnowieniu nabrała unikatowego blasku. Na zdjęciach warto też uwiecznić piękno otaczających ją kamieniczek.

S jak synagoga

Dla mnie osobiście synagoga sieradzka to perła i ważny element historii tego miasta, która niestety niszczeje. Szkoda, że nie kultywuje się tej ważnej dawniej dla Sieradza kultury. Synagoga jest nieczynna i nie odgrywa żadnej obrządkowej roli. Synagoga została zbudowana w latach 1819-1824. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali i przebudowali synagogę. Następnie znajdowały się w niej biura oraz siedziby firm rzemieślniczych. Na zewnątrz budynku umieszczono płytę z granitu poświęconą żydowskim mieszkańcom Sieradza. Niedaleko synagogi znajdowała się mykwa. W judaizmie mykwą określa się zbiornik z bieżącą wodą wykorzystywany do obrzędów rytualnych. Obmycie w mykwie dokonuje  się przez całkowite zanurzenie. Warto podkreślić, że w 2014 r. synagoga częściowo spłonęła i obecnie niestety nie jest w najlepszym stanie, a szkoda.

T jak Teatr Miejski

Jest to podobno miejska duma. Od mieszkańców wiem, że zachwyca walorami kulturalnymi,  mnie zachwyciła swą zabudową i wyglądem zewnętrznym. Będąc w Sieradzu, zajrzyjcie i w tę stronę. Mam nadzieję, że gdy ponownie odwiedzę Sieradz na dłużej to udam się na jakiś spektakl, bo dużo dobrego o  tutejszym repertuarze słyszałem.

U jak Urszulanki

Historia Klasztoru Sióstr Urszulanek w grodzie nad Wartą sięga 1922 r. kiedy to św. Urszula Ledóchowska przejęła z rąk dominikanów zrujnowany zespół klasztorny. Od tamtej pory  przemiłe Siostry związały się z Sieradzem i dbają o klasztor, którym się od tylu lat opiekują. Zwiedzając klasztor warto zobaczyć wirydarz.  W jednej z jego ścian znajduje się kamienna kula, pamiątka po najeździe krzyżackim. Uświadamia on jak grube i mocne mury ma ta budowla. Warto też przespacerować się przez krużganki. Mają one sklepienie kolebkowe z lunetami, właściwe dla epoki renesansu i baroku. Warto też przyjrzeć znajdującym się na ścianach freskom, a wychodząc wspomóc utrzymanie tego wyjątkowego miejsca.

W jak Wzgórze Zamkowe

Datuje się, że Wzgórze Zamkowe w Sieradzu pochodzi z przed XII wieku. W I połowie XIV wieku gród został zniszczony przez Krzyżaków. Król Polski Kazimierz Wielki wykorzystał to miejsce pod budowę murowanego zamku. W kolejnych wiekach zamek był wielokrotnie niszczony i odbudowywany przez najeźdźców Szwedzkich, trawiony pożarami, jednak trwał do końca XVIII wieku. Obecnie m.in. atrakcją Wzgórza Zamkowego są odrestaurowane bunkry z czasów II wojny światowej. Teraz pozostały tam też ruiny zamku, a dzięki finansowaniu z UE sporą część terenu zamieniono na tereny rekreacyjne. Niedaleko znajduje się również skansen, który będąc w Sieradzu, koniecznie musicie odwiedzić.

Z jak zabytki Sieradza

Na koniec małe podsumowanie i zestawienie zabytków, które warto odwiedzić w Sieradzu. Naturalnie nie jest to katalog zamknięty, bo w tym mieście i jego okolicach znajdziecie jeszcze wiele fajnych i inspirujących miejsc. Między innymi dlatego wiem, że jeszcze kiedyś tu wrócę, by rozszerzyć mój alfabet o kolejne fajne miejsca i poznanie ciekawych ludzi. Nie sugerujcie się więc poniższą kolejnością, zwiedzajcie i odkrywajcie miasto po swojemu, najlepiej wg własnego uznania. Mój wpis traktujcie tylko jako subiektywne podpowiedzi uzupełnione przez obiektywne kadry. Pozdrawiam i miłego zwiedzania Wam życzę.

  • Dom Kata przy ul. Ogrodowej, w którym na pewno miały miejsce ostre jak brzytwa wydarzenia.
  • Budynek u zbiegu ul. Dominikańskiej i Zamkowej, zwany „kamienicą pojagiellońską”, który jest to najstarszą kamienicą w Sieradzu.
  • Dawny zajazd pocztowy z XIX wieku, czyli obecna siedziba m.in. Biura Wystaw Artystycznych.
  • Podominikański Zespół Kościelno – Klasztorny z XIII wieku.
  • Bazylika kolegiacka pw. Wszystkich Świętych.
  • Wzgórze Zamkowe.
  • Staromiejski Rynek.
  • Sieradzki Park Etnograficzny.
  • Budynek Teatru Miejskiego.
  • Oficyna dworska, tzw. „Dworek Modrzewiowy”.
  • Drewniany kościół pw. św. Ducha.
  • Kościół pw. św. Wojciecha.
  • Synagoga z lat 1819–1824.
  • Zabytkowe kamienice przy ul. Dominikańskiej, Warszawskiej i Kolegiackiej;
  • Garnizonowy Kościół Chrystusa Odkupiciela i Najświętszego Imienia Maryi z lat 1889–1897
  • Groby powstańców z 1863 r. żołnierzy września 1939 r. oraz grób A. Cierplikowskiego oraz cmentarz żydowski.
  • Neoklasyczny gmach I Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Jagiellończyka z lat 20. XX wieku, na którego dachu znajduje się tajemnicza kula owiana pewną interesującą legendą.


Ż jak Żydzi w Sieradzu

Nie byłbym sobą, gdybym na koniec nie wspomniał jeszcze o Żydach, którzy związani byli z Sieradzem od dawna. Pozostały po nich jednak bardzo nieliczne ślady czy pamiątki. Na przykład pozostałości po synagodze żydowskiej oraz mykwie. Tragiczny los spotkał ludność żydowską w okresie niemieckiej okupacji. Pod koniec lutego 1940 r. Niemcy utworzyli również w Sieradzu getto, gromadząc Żydów z miasta i okolicznych wiosek w małym kwartale ulic: Zamkowej, Sukienniczej, Żabiej i Wodnej. W sierpniu 1942 r. blisko 3 tysiące Żydów wypędzono z domów, stłoczono w sieradzkim klasztorze, a potem ciężarówkami wywieziono do Chełmna nad Nerem, gdzie dokonano ich zagłady. Pamiętajcie o tej historii, by nigdy się nie powtórzyła. Dziś trzeba nie zapominać o tych, którzy urodzili się w Sieradzu i są żydowskiego pochodzenia:

Maksymilian Fajans – litograf,  cenionyfotograf i rysownik żydowskiego pochodzenia.

Zalman Ben Ja’akow – ważny izraelski polityk, w latach 1953–1959 poseł do Knesetu z list Agudat Israel oraz Religijnego Frontu Tory.

Ary Sternfeld, Szternfeld  – jeden z pionierów kosmonautyki, z wykształcenia inżynier mechanik. „Nawigator kosmicznych tras” – obliczał orbity sztucznych ciał niebieskich, rakiet, satelitów. 

Abram Rundstein (Rundsztajn) – właściciel drukarni, przemysłowiec, społecznik, działacz oświatowy. 

Tym ludziom nie tylko Sieradz wiele zawdzięcza, dlatego pamiętajcie, że historia polskich Żydów to również nasza historia. Podsumowując cały mój pobyt, chcę tylko Wam napisać, że to był wyjątkowy czas, który spędziłem w tym mieście, dużo się nauczyłem, sporo zwiedziłem, ale co najważniejsze poznałem inspirujących i gościnnych ludzi. Utwierdza mnie w przekonaniu, że mniejsze miasta zwiedzam z jeszcze większą ochotą. Jeśli chcesz bym przyjechał do Twojego miasta, a może masz jakieś sugestie czy uwagi co do dzisiejszego wpisu, nie wstydź się napisz,  kontakt do mnie znajdziecie tutaj. Mam nadzieję, że Wam się spodobał Sieradz od A do Z, ten Sieradz po mojemu.

#rafalbil #fotografia #lublin  #sieradz #fotograf lublin
#fotograf sieradz #travel #photography #fotograf warszawa

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia | Fotograf  Sieradz |  Miasto Sieradz

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

 

Carnaval Sztukmistrzów 2019

Wielkimi krokami zbliża się Jarmark Jagielloński🐓, a ja dziś nadrabiam zaległości i wrzucam dla Was sporą porcję zdjęć z tegorocznego Carnavalu Sztukmistrzów. Odbył się on w Lublinie w dniach 25-28 lipca. Ciekaw jestem czy Wam się podobało i jakie macie wrażenia po tegorocznym święcie NOWEGO CYRKU🤡. Jeszcze bardziej zastanawia mnie, czy będziecie na tegorocznym Jarmarku Jagiellońskim, który wystartuje już w najbliższy piątek? Po tej dłuższej przerwie od moich wpisów na blogu, bardzo subiektywnie i wybiórczo powiem Wam, co mi się spodobało, a co nie wzbudziło mojej sympatii. Naturalnie liczę na Wasze uwagi i komentarze na ten temat. Ciekaw jestem jakie są Wasze wrażenia. Poznajcie moje ABC o tegorocznym Carnavalu.

A JAK ATRAKCJE

Analizując atrakcje zacznę do tego co jest sprawdzone i niemal nierozerwalne podczas każdego Carnavalu, mowa o Urban Highline Festivalu. Nie wszyscy może wiedzą, ale jest to praktycznie oddzielna i niezależna impreza, choć ściśle współgrająca z tym co dzieje się w tych dniach w Lublinie. Urban Highline Festival jest największym tego typu festiwalem na świecie. Każdego roku, lubelskie budynki stają się stanowiskami highlinerów, którzy przesłaniają promienie słońca, spacerując praktycznie w chmurach. Higlinerzy mogą z góry obserwować nie tylko mieszkańców, ale i sztukmistrzów, jednak o nich za chwilę.

Kilka słów na temat tego, co mi się nie podobało. Na facebookowym koncie Prezydenta Miasta Lublin we wpisie z 25 lipca pojawił się na zdjęciu właśnie On z Panem Ząbkiem. Widnieje też tam krótki komentarz Prezydenta: Gwóźdź programu Pan Ząbek! Wspólnie zapraszamy na 10 edycję Carnavalu Sztukmistrzów”. Niby fajnie fajnie, ale jednak jak w kombajnie – Powrót do przeszłości„, bo taki tytuł nosił show Pana Ząbka, jest chyba najtrafniejszym oddaniem tego, do czego się przyczepię w tym roku. Jeśli po raz kolejny widzę ten sam numer z chustą przechodzącą z ręki do ręki, to przestaje to być już dla mnie zabawne. Powroty do tego co się już pokazywało na wcześniejszych edycjach Carnavalu nie są według mnie najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia oglądających. Od takiego formatu artysty jak Pan Ząbek, wymagam więcej niż zdjęcia z włodarzem miasta i starych numerów z zeszłych lat. Pewnie dla tych co tego nie widzieli mogło się spodobać, ale mi nie. Dla mnie to nie był gwóźdź programu, a gwóźdź do trumny, bo nic tak nie zabija jak powtarzalność, która wieje nudą. Sprawdził się też komentarz jednego z mieszkańców Lubelszczyzny pod zdjęciem, o którym pisałem wyżej: Takiego gwoździa jak Górki Czechowskie to nawet Pan Ząbek nie wbije!”

Idąc dalej natrafiłem na Pana Pedrro i jego “Wesoły Cyrk”. Ten bohater rozbawiał przez niecałą godzinę swym przedstawieniem nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Pokaz żonglerki i klaunada w bardzo dobrym wydaniu, tak by spełnić wszystkie wymogi  i oczekiwania wysublimowanej lubelskiej publiczności.

Prosto z Argentyny ze swym 40-minutowym show z elementami teatru, żonglerki i chodzenia po taśmie, przyleciał do nas Marcos Masetti. Starał się zauroczyć niejedną Polkę podczas swojego “Darme Cuerda”. Ten zabawny dżentelmen  zabrał mieszkańców Lublina do świata swoich totalnych wygłupów. Zaangażowanie do spektaklu publiczności było jego dużym atutem, szczególnie w kontekście wybuchowego finału.

Kolejna postać pochodzi również z Argentyny, dała za pomocą monocyklu i bicza publiczności dużo przyjemności i radości. Nie jest to zapowiedź z klubu sado-maso, a mowa tu o Mona Circo i Jej “On Wheels”. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Jej mowa ciała, która często wyrażała więcej niż słowa.  Mona urzekła widzów swoim poczuciem humoru i zręcznością, gdy przekształcała pomysły zrodzone w naszych głowach w rzeczywistość. Urzekła nie tylko poczuciem humoru, ale i swą zręcznością.

Następny bohater to Imre Bernath i jego „Social Salto”. Bez wątpienia pokochały go dzieci, a właściwie to Jego lizaki, które rozdawał wśród najmłodszej publiki. Starał się jednak porwać wszystkich, bez względu na wiek, w wesołą podróż wzbogaconą o wyczyny akrobatyczne. Tu również przypadkowi widzowie zostali bohaterami spektaklu.

Iluzjonista pochodzący z Lublina,  finalista jednej z edycji „Mam Talent!” – Piotr Denisiuk, już kilkakrotnie uczestniczył w Carnavalu Sztukmistrzów. W tym roku przygotował zupełnie nowy występ emanujący świeżością, lekkością i oczywiście zaskoczeniem.

Na koniec subiektywnie wybranych atrakcji tegorocznego Carnavalu, przyszedł czas na plucie ogniem, które rozgrzało publikę i pozwoliło posmakować odrobiny żaru na własnej skórze. Wszystko to zapewnił nam Marcin “Ex” Styczyński. Jego pokazy widziałem już w ubiegłych latach, ale mimo to był porywający na tyle, że nie znudził nikogo i w tym roku. Numer z połykaniem balonu do dziś pozostał mi w pamięci, choć jego wykonanie, nie mieści mi się w głowie 😀
 
 

B JAK BŁONIA POD ZAMKIEM

Podczas Carnavalu zawsze trzeba wybrać się na Błonia pod Zamkiem, najlepiej wprost do Baru Żongler, który już od wielu wielu lat jest klubem festiwalowym dla wszystkich fanów Carnavalu Sztukmistrzów. W tym miejscu dba się nie tylko o coś dla ducha, ale i dla ciała. To m. in. dlatego nie mogło mnie tu zabraknąć 😉 Nieopodal klubu powstała strefa wysokich lotów, gdzie grawitacja nie miała aż tak wielkiego znaczenia. Oba miejsca zdecydowanie godne były uwagi. Kilka kroków dalej znalazła się też strefa chilloutu, zorganizowana przez jednego ze sponsorów imprezy.  Na kilka słów uznania zasługują też wolontariusze, którzy rokrocznie wspierają swą aktywnością inicjatywę Carnavalu Sztukmistrzów. To dzięki Nim można było dowiedzieć się o pełnym programie imprezy, a przybywający do Lublina artyści, czuli się dobrze.

C JAK CENY

Na koniec jeszcze małe podsumowanie, by podliczyć ile to wszystko kosztowało? Jak co roku większość imprez zorganizowanych w grodzie koziołka podczas Carnavalu Sztukmistrzów była zupełnie za darmo. Warto jednak pamiętać, że artyści uliczni żyją z datków od swoich widzów, dlatego dobrym zwyczajem jest pozostawienie im do kapelusza nawet drobnej kwoty. Daje to im motywację do dalszego działania, tak by chętnie wrócili tutaj za rok. Podczas Carnavalu na Placu Litewskim pojawił się również napis, przy którym mieszkańcy i odwiedzający miasto mogli sobie za darmo zrobić zdjęcie. Ustawiony tam 10 metrowy „I ❤ Lublin” świeci w nocy, więc można wykonywać sobie przy nim fotografie praktycznie 24h na dobę. Ile kosztowała ta iluminacja i czy jej koszt był pokryty z pieniędzy podatników to już inna kwestia, której dziś nie będę roztrząsał. W zamian dam Wam do zobaczenia jeszcze kilka kadrów z tegorocznego Carnavalu, oczywiście zupełnie za darmo 😉 Pozdrawiam i do zobaczenia na Jarmarku Jagiellońskim.


#rafalbil #fotografia  #lublin  #carnavalsztukmistrzów #lubelskie #fotograflublin

 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Carnaval Sztukmistrzów | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Turystyczne zwiedzanie miast autobusem

Zwykle autobusy turystyczne w wielu miastach Europy są klimatyzowane, często dwupiętrowe i z odkrytym dachem, posiadają też audio przewodniki z translacją w kilkunastu językach. W Lublinie jednak tego wszystkiego nie uświadczycie, ale w zamian od dziś możecie przejechać się Ziutkiem.  Co to oznacza? Ziutek to zabytkowy trolejbus, który kursował będzie w Lublinie również i w te wakacje. Można będzie się nimi przejechać w soboty i w niedziele. Więc jeśli lubicie zwiedzać miasto nieco inaczej, niż wszyscy, to od dziś jest ku temu okazja. Możecie dzięki temu zobaczyć Lublin z nieco innej perspektywy.  Co ważne można po mieście będzie nimi jeździć zarówno w lipcu, jak i sierpniu, także tych okazji będzie sporo. Dziś mam dla Was krótkie ABC na ten temat. Jestem również ciekaw Waszych opinii – co o tym sądzicie?

A JAK ATRAKCJA

Jak już wspomniałem wiele miast Europy świadczy usługi turystyczne z autobusami Hop-on Hop-off.  Dlaczego więc w Lublinie miałoby takiej usługi nie być? Jest ona nieco odmienna od tej jaką spotkamy w Rzymie, Londynie, na Malcie czy w  Paryżu – co oczywiście nie musi oznaczać, że gorsza czy lepsza. Przyjmijmy, że lubelska jest unikatowa. Przejazd trolejbusem ZIU-9B zwanym Ziutkiem – jest możliwy tylko i wyłącznie w Lublinie. Choć pojazd ten nie jest klimatyzowany i ma swoje lata, to i tak daje w zamian coś więcej, niż nowoczesne turystyczne autokary – wg mnie jest to klimat, którego nie uświadczycie nigdzie indziej w Europie. Co ważne o obiektach, które będzie można zobaczyć za oknem opowie przewodnik, a każdy uczestnik linii turystycznej otrzyma pamiątkową monetę, która powstała specjalnie na potrzeby linii turystycznej, z okazji jubileuszu 90-lecia komunikacji miejskiej w Lublinie. Cała przejażdżka będzie trwać około 45 minut, zatem zapnijcie pasy, by dowiedzieć się, którędy pojedziemy?

B JAK BYCHAWSKI, PLAC BYCHAWSKI

Plac Bychawski to nazwy z przystanków trasy Ziutka, a jeśli jesteście ciekawi jak wyglądać będzie cała trasa przejazdu, to już Wam zdradzam:

Trasa trolejbusu Ziutka będzie przebiegała przez:  Al. Racławickie – Al. Kraśnicka – Zana – Wileńska – Głęboka – Muzyczna – Stadionowa – Lubelskiego Lipca 80 – Pl. Bychawski – Wolska – Droga Męczenników Majdanka – Majdanek – Droga Męczenników Majdanka – Wolska – Pl. Bychawski – Al. Piłsudskiego – Lipowa – Al. Racławickie.

C JAK CENA

Na sam koniec zdradzę Wam jeszcze ile za tą przyjemność należy zapłacić. Tu czeka Was miłe zaskoczenie, bo na tą turystyczną atrakcję obowiązują regularne bilety zgodnie z cennikiem MPK. Będą też za darmo mogli się przejechać tą linią wszyscy uprawnieni do przejazdów bezpłatnych MPK. Czyli nie ma ukrytych kosztów, gwiazdek w umowie, a wszystko jest zgodne z dotychczasową taryfą MPK. Bilety można będzie nabyć wcześniej, a jeśli się nie wyrobicie i zaistnieje i taka potrzeba, by zakupić je w samym trolejbusie, to będzie taka możliwość (dla przypomnienia bilety czasowe 30-minutowe normalne i ulgowe są w następujących cenach: 3,20 zł i 1,60 zł.). Pozostaje Wam życzyć szerokości i pamiętajcie tylko, że liczba miejsc siedzących jest ograniczona. Znajduje się ich tylko 22. Mimo to wierzę, że dla chcącego nic trudnego i uda Wam się przejechać, by w ten unikatowy sposób zwiedzić miasto.

 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

 

Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa

 

ABC o Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie

 

Dziś wyprawa do Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa, które jest oddziałem Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Jak łatwo się domyśleć w miejscu tym gromadzone są przedmioty z zakresu tematyki przyrodniczej, łowieckiej i hipologicznej. Krótkie wyjaśnienie dla tych co nie wiedzą czym jest hipologia 🐴 w skrócie, jest to nauka o koniach, ich budowie, fizjologii, filogenezie, hodowli i chowie. No to jak już mamy jasność, ruszamy do naszego dzisiejszego Muzeum. Dziś dowiecie się o atrakcjach jakie na Was tam czekają, oraz o cenach jakie będziecie musieli za nie zapłacić. Gotowi na spotkanie z około 10 tysiącami zabytkowych eksponatów, które znajdziemy w budynkach tego Muzeum? Zatem zapraszam na łowy eksponatów w Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa.

A JAK ATRAKCJE

Na start zacznijmy od atrakcji, które czekają na Was w środku. Na miejscu spotkacie ekspozycje stałe i czasowe,  a poniżej znajdziecie kilka z nich w Koszarach Kantonistów i w Powozowni im. Zbigniewa Prus-Niewiadomskiego:

➡ W polu i w kniei „Las”🌲
➡ W polu i kniei „Ptaki” 🦃
➡ „Oko w Oko” (kolekcja egzotyczna – trofea, eksponaty dermoplastyczne) 🦏
➡ „Polski salon myśliwski XIX/XX wieku” ⚔
➡ W Powozowni im. Zbigniewa Prusa-Niewiadomskiego znajduje się zbiór historycznych pojazdów konnych 🐴

10 tysięcy eksponatów sprawia, że jest tu co fotografować 📷 co ważne są one podzielone pomiędzy trzy działy merytoryczne: dział przyrodniczo – łowiecki, dział sztuki i dział hipologii. Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa nie tylko gromadzi przedmioty, ale i zajmuje się popularyzacją wiedzy z zakresu tematyki przyrodniczej. Powinniście wiedzieć, że nie tylko dla fanów łowiectwa i jeździectwa z uwagi na połączenie tematyki tych dwóch dyscyplin, miejsce to stanowi unikat w skali kraju. Całość Muzeum mieści się w dwóch zabytkowych budynkach na terenie Łazienek Królewskich w Warszawie: „Koszarach Kantonistów” i „Stajni Kubickiego” .

Cykliczną atrakcją są  tu też tzw. „Niedzielne spotkania rodzinne”, event ten jest oddzielnie biletowany, ale o tym dowiecie się pod literą C. Ważne jest też to, że liczba miejsc ograniczona (decyduje kolejność wejść). Odbywają się tu też lekcje muzealne i zwiedzanie grupowe oraz specjalne zabawy dla dzieci, można tu zorganizować oryginalne urodziny czy imieniny dla swoich pociech. Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa oferuje też lekcje przyrodnicze dla szkół i przedszkoli 🎓 Prezentowane są ekspozycje poświęcone leśnym i egzotycznym zwierzętom oraz ptakom 🦜🦌

Zbiory podzielone zostały wg następujących działów:

👉  Dział Przyrodniczo-Łowiecki – okazy ssaków i ptaków z terenów Polski, kolekcje trofeów krajowych i egzotycznych;

👉  Dział Hipologii – kolekcje uprzęży, siodeł i akcesoriów jeździeckich, w tym m.in. uprzęże regionalne i wyjazdowe, rzędy wierzchowe i oporządzenie jeździeckie, drobne wyposażenie: strzemiona, kiełzna, ostrogi, elementy wyposażenia stajni, wozowni, powozów i kuźni, akcesoria weterynaryjne oraz przedmioty związane z hodowlą i użytkowaniem koni;

👉  Dział Sztuki – polskie i obce malarstwo, rzeźba, grafika, medale i odznaki o tematyce łowieckiej i jeździeckiej, myśliwska broń palna i biała, sztuka użytkowa, fotografie i dokumenty.

Koszary Kantonistów wyposażone są w specjalny podjazd dla wózków inwalidzkich, a Stajnia Kubickiego – w specjalne podesty umożliwiające wjazd wózkiem, co jest dużym atutem, jeśli mówimy o przystosowaniu obiektu do zwiedzania dla osób niepełnosprawnych ♿ i wszystko wydawać by się tu mogło wyjątkowe i piękne, ale…

B JAK BADANIA I TAKSYDERMIA

W muzeum tym organizowane są tu wystawy czasowe, wykłady, spotkania ze znawcami tematu, pokazy slajdów, lekcje muzealne, przyjęcia urodzinowe i imieninowe dla dzieci i młodzieży. Zwiedzający mogą skorzystać z multimedialnych encyklopedii, czytelni, obejrzeć filmy przyrodnicze, posłuchać głosów przyrody. W sklepiku znaleźć można pamiątki i wydawnictwa Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa. Można prowadzić tu badania naukowe korzystając z licznej literatury fachowej. Ekspozycje są w pełni klimatyzowanych salach, dostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych i wydawać mogło by się jak z bajki, ale jest jeszcze jedna kwestia…

Taksydermia czyli sztuka montażu lub reprodukcji, najczęściej poprzez wypchanie martwych zwierząt na wystawę (np. trofea myśliwskie) lub dla innych źródeł badań, która budzić może sporo kontrowersji. To jej chciałem poświęcić jeszcze odrobinę uwagi. Metody praktykowane przez taksydermistów rozwinęły się w ostatnim stuleciu, lecz dawniej mogły pozostawiać wiele do życzenia. Taksydermiści mogą być profesjonalistami, przygotowując eksponaty komercyjnie dla muzeów, ale także amatorami – przygotowując eksponaty w ramach swojego hobby. Do preparowania eksponatów taksydermicznych niezbędna jest jednak znajomość kilku dyscyplin jak: anatomii, autopsji, rzeźbienia, malarstwa oraz garbowania. Sam proces wypychania jest kontrowersyjną próbą ożywiania, tworzenia mostu pomiędzy życiem a śmiercią.  Taksydermia to niewątpliwie temat wywołujący niemałe antagonimzmy. Czy traktowanie jakichkolwiek zwłok jako tworzywa dla artystycznych ekspozycji jest w porządku? Na to pytanie każdy może odpowiedzieć sobie sam. Nie mniej jednak uczulam osoby o dużej wrażliwości dla zwierząt, że odwiedzenie tego Muzeum, może nie należeć do przyjemnych.

C JAK CENY

Akceptowane są tu karty WARSAW PASS, natomiast w piątki muzeum to możecie zwiedzić zupełnie za darmo, a  w pozostałe dni obowiązuje poniższy cennik:

💰 Bilet normalny 10 zł
💰 Bilet ulgowy 5 zł
💰 Dzieci i studenci do 26 lat 1 zł
 

Natomiast na „Niedzielne spotkania rodzinne” bilety kształtują się w cenie: 5 zł i można je nabyć tuż przed rozpoczęciem warsztatów. Liczba miejsc ograniczona (decyduje kolejność przybycia)

Lekcje muzealne odbywają się od poniedziałku do piątku o godz. 9.00, 10.15, 11.30, 12.45 i 14.00. Opłata za zajęcia (45-60 min.) dla minimum 15 osób to 8 zł za osobę.

Muzeum jest w okresie wiosenno-letnim czynne od wtorku do piątku od 10.00 do 17.00, a w soboty i niedziele między 11.00 a 18.00. Natomiast gdy nadejdzie okres jesienno-zimowy  tj. od 1 października  do 30 kwietnia  – wówczas zwiedzać będziemy mogli od środy do niedzieli między godziną 10.00 a 15.00. Zanim wybierzecie się do Warszawy, obejrzyjcie zdjęcia i oceńcie sami czy warto? Jeśli lubicie trofea łowieckie, akcesoria myśliwskie, broń białą, powozy lub interesuje Was bogaty zbiór biblioteczny o tej tematyce, to powinniście tu zawitać. Znajdziecie tu również związane z tematyką łowicką i jeździectwem malarstwo, grafikę, rzeźbę, rzemiosło artystyczne. W budynku głównym Muzeum (Koszary Kantonistów) obejrzeć można stałe wystawy przyrodnicze ukazujące, często rzadkie lub zagrożone, zwierzęta i ptaki polskie oraz faunę egzotyczną, ale wszystko to jest martwe, przez co nie wszystkim przypadnie do gustu.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

http://mazurskiesluby.pl/wp-content/themes/mazurskie-sluby/assets/images/separator.png

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia | Warszawa| Łazienki Królewskie I Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Noc Kultury 2019

Jak Wam się podobała tegoroczna Noc Kultury w Lublinie?

 

Za nami kolejna Noc Kultury. Dziś zastanawiam się nad jakością instalacji artystycznych, koncertów, spektakli, pokazów i wystaw, których w ciągu tej nocy, jednej osobie, nie uda się zobaczyć. Ta gorączka sobotniej nocy ogarnęła cały kulturalny Lublin. Istotnym w tym roku było hasło: „MiastOpowieść”, które miało stać się wspólnym mianownikiem dla artystów współtworzących tą najbogatszą w kulturę noc. Ciekaw jestem Waszych opinii i wrażeń z tegorocznej Nocy Kultury, a i ja podzielę się kilkoma spostrzeżeniami. Gotowi na moje ABC z najsłynniejszej lubelskiej nocy?

 

A jak Adamiec

Facebook i instagram rozgrzały się  do czerwoności, gdyż możliwości dla fanów fotografowania i chwalenia się zdjęciami na  portalach społecznościowych było w noc z 1 na 2 czerwca  bardzo dużo. Gdy spytacie co mi spodobało się najbardziej? Ciężko jest wybrać jednego faworyta, ponieważ kilka instalacji zwróciło szczególnie moją uwagę, w tym Trzy alfabety nad ul. Olejną, instalacja z ulicy Złotej, którą wykonali studenci UMCS pod opieką dr. Jarosława Koziary czy kwiat jednej nocy na placu Po Farze – autorstwa Agnieszki Adamiec. Szczególnie do gustu przypadła mi też wystawa fotograficzna Pawła Adamca, której strzegła „Patronka” oraz kwiaty z probówki. Kwiaty, które zdominowały Stare Miasto wybrałem za jednego z faworytów nie bez powodu. Trzeba pamiętać, że instalacja ta może mieć również symboliczny wymiar i nawiązywać do konieczności wypełnienia miasta zielenią, której niestety w wielu miejscach w Lublinie brakuje. Ta ciekawa instalacja, to dzieło zespołu florystów SPPSS pod kierunkiem znów Pawła Adamca. Stąd to od tego nazwiska zacznę subiektywną ocenę tegorocznej Nocy Kultury.

B jak Browar Perły

W tym roku również tereny Browaru Perła otworzyły się na Noc Kultury. To tu miała miejsce klimatyczna sjesta na zakończenie Nocy Kultury. To również tu posileni mieszkańcy i turyści strawą dla ducha mogli  zaspokoić swój głód ciała. Inwazja food trucków pozwalała, by każdy znalazł coś smacznego dla siebie. Noc Kultury stała się również świetnym pretekstem do zwiedzania zabytkowej warzelni czy podziemi browaru. Na koniec to właśnie tu odbyło afterparty i wszystkiemu temu przyświecały chmielowe lampiony.

C jak czy Wam się podobało?

Na koniec jestem strasznie ciekawy, co Wy sądzicie o tegorocznej Nocy Kultury? Czy ta noc z soboty na niedzielę zaspokoiła w pełni Wasze apetyty na kulturę? Czy Waszym faworytem były, podobnie jak dla mnie, sztuki wizualne w przestrzeni miasta, a może stawiacie na muzykę i koncerty? Czy wg Was było tak magicznie i tym razem oraz czy Lublin tego roku również Was oczarował? Być może pozostał jakiś niedosyt lub niesmak? Podpuszczonych troli, hejterów, ale i fanów najsłynniejszej lubelskiej nocy pozdrawiam i zachęcam do komentowania. Ciekaw jestem Waszej opowieści o nocy i oczywiście o mieście. Twórzmy wspólnie „Miasto Powieści”.

#rafalbil #fotografia #travel #polska #lublin #rafalporozuje

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia Wizerunkowa 
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia

,

Zamek w Chęcinach

Zamki, księżniczki, smoki, legendy, lochy – kto tego nie lubi? Dziś czas na podbój jednego z nich – Zamek Królewski w Chęcinach, bo o nim mowa, pochodzi z przełomu XIII i XIV wieku, góruje nad miasteczkiem Chęciny niedaleko Kielc. To tej jednej z najpopularniejszych i najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych województwa świętokrzyskiego przygotowałem dla Was ABC tego co i za ile warto tu zobaczyć.
 
Ruszam po schodach na dziedziniec zamkowy i jestem bardzo ciekawy co zastanę w środku. Trzeba wiedzieć, że w latach 1655-1657 zamek ten został doszczętnie zniszczony, najpierw przez Szwedów, a następnie przez szturm oddziałów Rakoczego. Dzieło zniszczenia dokończyła w 1707 roku kolejna okupacja szwedzka. Podczas I wojny światowej ucierpiała środkowa wieża zamku, zatem z każdym kolejny krokiem zastanawiam się czy cokolwiek w tych ruinach się ostało? Wy też jesteście ciekawi – to zobaczmy. Obiecuję Wam bez księżniczki pod pachą i bez głowy smoka w rękach, nie wracam.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
A jak atrakcje
 
Gdy już jesteśmy w środku widać, że zabudowań zamkowych pozostały tylko trzy wieże i fragmenty murów. Nie ma więcej śladów świetności tej średniowiecznej warowni. Nie mniej jednak trzeba wyeksplorować, to co pozostało, zatem ruszamy w poszukiwaniu tutejszych atrakcji. W środku natrafiamy m.in. na skarbiec, stragany z gadżetami dla dzieci, a no i lochy. Wszystko to współtworzy klimat miejsca i nadaje mu odpowiedni charakter. To tu m.in. poznać można historię zamku, postrzelać z łuku, wybić monety – denary lub srebrniki, wykonać zdjęcia na atrapie konia czy zakuć się w dyby. Niestety księżniczki, ani smoka na razie nie widać.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

W takich miejscach jak to nie brakuje oczywiście legend. Rozpowszechniono wśród mieszkańców Chęcin m.in. historię królowej Bony. Wyjeżdżając z tych terenów królowa zabierała wiele złotych i srebrnych precjozów. Wozy w orszaku Bony musiały być pełne skarbów wywożonych do Włoch, skoro – jak społeczność okoliczna utrzymuje – przy przeprawie przez rzekę Nidę most załamał się pod ciężarem tych kosztowności. Przypadek ten tłumaczy nazwę pobliskiej wsi – Mosty. Do dziś nie brakuje poszukiwaczy skarbów, które popłynęły z nurtem rzeki. Mówi się również, że czasem pojawia się królowa Bona, która ponoć od wieków bezskutecznie poszukuje swych skarbów strasząc w zamku i okolicznych lasach. Kiedy znika duch królowej – słychać oddalający się w stronę wschodu stukot jej karety. Ja niestety ani Jej nie słyszałem, ani nie zobaczyłem, ale może ktoś inny będzie miał więcej szczęścia.

 
B jak bilety
 

Obowiązkowo podam jeszcze ceny biletów i kilka praktycznych informacji. Zacznę od miłego zaskoczenia. Gdy tylko podjedziecie na parking musicie wiedzieć, że jest bezpłatny, więc nie dajcie się oszukać ewentualnym naciągaczom. Z parkingu trzeba przespacerować się jeszcze około 300 metrów pieszo do samego zamku. Gdy już dotrzecie na szczyt do kasy przygotujcie pieniądze zależnie od sezonu w którym będziecie (od 1 kwietnia do 31 października) bilet normalny 13 zł, bilet ulgowy 9 zł (przysługuje uczniom i studentom do 26 roku życia, emerytom, rencistom, osobom niepełnosprawnym i ich opiekunom oraz kombatantom.), bilet rodzinny (2+2) 35 zł, bilet lokalny dla mieszkańców Gminy Chęciny kosztuje tylko 1 zł. W pozostałych miesiącach bilet normalny wynosi 8 zł, bilet ulgowy 6 zł; dzieci do lat 5 natomiast wchodzą nieodpłatnie.

Zarezerwujcie sobie około godziny czasu, gdyż miej więcej tyle zająć Wam powinno zwiedzenie zamku. Istotną informacją jest ta o możliwości płatności kartą. Jeszcze, by nie pocałować zamkowej klamki, zerknijcie tylko na codzienne godziny otwarcia:

styczeń 9:00 – 15:00,
luty 9:00 – 16:00,
marzec 9:00 – 17:00,
kwiecień 9:00 – 18:30,
maj, czerwiec 9:00 – 19:00,
lipiec, sierpień 9:00 – 19:30,
wrzesień 9:00 – 19:00,
październik 9:00 – 18:00,
listopad 9:00 – 16:00,
grudzień 9:00 – 15:00,

 
C jak Chęciny
 
Chęciny są niewielkim, liczącym około 5 tys. mieszkańców miastem leżącym w południowej części Polski. Naturalnie całość znajduje się w województwie świętokrzyskim. Chęciny położone są około 100 km od Krakowa, a tylko 14 km od Kielc.  Te okolice są bardzo malowniczo położone na terenach Chęcińsko-Kieleckiego Parku Krajobrazowego i jego otuliny.  To te piękne tereny przyrodnicze, stanowiąc zarazem idealne miejsce do rozwoju turystyki. Ludzie są tu życzliwi i przyjaźnie nastawieni do turystów.
 
 
Sam Zamek w Chęcinach jest uważany, za jedno z najciekawszych miejsc do zobaczenia w województwie świętokrzyskim. Wizyta to swoista podróż do średniowiecza, a gdy spytacie czy warto odwiedzić zamek? Odwiedzić tak, ale czy wróciłbym tu ponownie, to raczej nie, choć przyznam, że sam zamek będzie ciekawy dla wykonania zdjęć o każdej porze roku. Doceniam też zaangażowanie pracowników  ubranych w średniowieczne stroje, muzykę która w tle tworzy klimat miejsca i oczywiście sam zamek. Jednak całość nie wywarła na mnie takiego wrażenia, bym chciał tu koniecznie wrócić, no chyba, że kolejnym razem będzie już księżniczka i smok. Pamiętajcie tylko, że to moje subiektywne odczucie, a Wam zamek ten może spodobać się tak bardzo, że nie będziecie chcieli go opuścić. To prawdopodobnie z myślą o tych właśnie osobach postawiono tam dyby.
 
Być może na ogólne odczucia i takie wrażenie miała też w dużej mierze pogoda. Brakowało mi dobrej widoczności z punktu widokowego na zamku, a podobno w ładnym słonecznym dniu widać tu nawet szczyty Tatr. Pewnie dodałoby to kilka punktów do ogólnej oceny zwiedzania. Poza tym nie dziwcie mi się…. smoka brak, księżniczki też więc nie mogę wracać w pełni usatysfakcjonowany. Czas zatem ruszać w podróż do kolejnego zamku.
grafika źródło: https://kwejk.pl/obrazek/918753/glowa-smoka-reka-ksiezniczki.html
 

#travel #polska #chęciny #warszawa #kielce #fotograflublin
#rafalbil  #fotografia #zamekchęciny  #fotografkielce #lublin

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia

Lublin Noc Muzeów

Czy wiecie, że Noc Muzeów wywodzi się z Niemiec, a dokładnie z Berlina? To tam w 1997 roku odbyła się pierwsza Noc Muzeów. Minęło już kilkanaście lat, a ta impreza kulturalna, polegająca na udostępnianiu muzeów, galerii i instytucji kultury, w wybranym dniu, w nocnych godzinach, stała się tradycją w wielu szanujących się muzeach całej Europy. Tego dnia organizatorzy przygotowują także specjalne atrakcje m.in. koncerty, poczęstunki, warsztaty, zajęcia dla dzieci. Dziś pokażę Wam jak wyglądała Noc Muzeów w Lublinie, oczywiście subiektywnie i w podstawowym zakresie. Gotowi by poznać ABC z Nocy Muzeów w Lublinie? Zatem nie spać, zwiedzać ruszamy na nocny spacer w mieście inspiracji.

A jak atrakcje Nocy Muzeów

Dziś pokażę Wam kilka z wielu atrakcji, które przygotowano na sobotnią Noc Muzeów w Lublinie.  Poniżej lista miejsc, które m.in. mogliśmy odwiedzić:

  • Muzeum Historii Miasta Lublina 
  • Dworek Wincentego Pola 
  • Muzeum Józefa Czechowicza 
  • Muzeum Martyrologii „Pod Zegarem” 
  • Muzeum Bolesława Prusa 
  • Państwowe Muzeum na Majdanku 
  • Muzeum Stefana Żeromskiego 
  • Muzeum Wsi Lubelskiej
  • Muzeum KUL 
  • Galeria Labirynt 
  • Galeria Biała 
  • Kozłówka 
  • Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym
  • Muzeum Regionalne w Krasnymstawie

http://mazurskiesluby.pl/wp-content/themes/mazurskie-sluby/assets/images/separator.pngW programie Bramy Krakowskiej – Muzeum Lubelskiego przygotowano m.in. warsztaty plastyczne dla dzieci w wieku 8-12 lat. To tu miał również miejsce wykład z pokazem multimedialnym o zespole 21 fałszywych groszy koronnych Zygmunta III Wazy, odkrytych w 1981 roku w Lublinie. Naturalnie można było też zwiedzać wystawy stałe w obiekcie.



Muzeum Martyrologii pod Zegarem można było wziąć udział w oprowadzaniu kuratorskim po wystawie czasowej „Maria Zofia Hiszpańska-Neumann”, prezentującej dokumenty z czasu pobytu artystki w obozie, m.in. listy, grypsy, wspomnienia. 

Dworku Wincentego Pola poznać można było „Opowieści wydobyte z mroków czasu i przestrzeni”. Przedstawiono tu historie zabytkowych przedmiotów, dowiedzieć się mogliśmy co nieco na temat skamieniałości z pradawnych mórz.

Muzeum Literackie im. Józefa Czechowicza oferowało oprowadzanie kuratorskiego po wystawie czasowej, gdzie zaprezentowano pamiątki związane z Józefem Łobodowskim. W programie również odtwarzane były fragmenty „Ballady lubelskiej”. 



Ogród Botaniczny UMCS przygotował dla Was spacer na temat do mitów i wierzeń związanych z królestwem roślin. Spotkanie zakończyło się ogniskiem we Wrzosowej Chatce.Żeby w nim uczestniczyć, należało się wcześniej zapisać.

Muzeum Wsi Lubelskiej przygotowało dla zwiedzających dwudniowy program. Można więc śmiało przyznać, że tu rozpoczęła się Noc Muzeów w Lublinie. Już 17 maja można było zapisać się na Nocne Bajania. Była to wieczorna wędrówka po skansenie, połączona z rozwiązaniem intrygującej zagadki. Mi niestety nie udało się dodzwonić, mimo wielokrotnych prób rezerwacji. Więc jak było – nie mam pojęcia. Natomiast w sobotę 18 maja, każdy miał możliwość wieczornego zwiedzania zabytkowych wnętrz i zakątków Muzeum. Skansen był czynny za darmo do godziny 20:00.

Noc Muzeów to również okazja by poznać „Muzeum od kuchni”. Muzeum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przygotowało oprowadzanie kuratorskie po wystawie. Tytuł wystawy również jest symboliczny, gdyż jak się okazało nawiązuje do historii miejsca, gdzie mieściła się stołówka akademicka.

Galeria Labirynt na niej skupiłem się przy literze C, wspomnę teraz tylko, że fajnie iż w Noc Muzeów dba się również o atrakcje dla dzieci. Właśnie tutaj można było brać udział w interaktywnej wystawie sztuki współczesnej dla dzieci pt. „Brzuchomówca i milczące obrazy”. Zobaczyć tam można było, jak wiele mają do powiedzenia, pozornie nieme dzieła sztuki. Wystawy można doświadczyć również wyłączając wzrok, a angażując zmysły słuchu i dotyku. Odbył się tam też  wykład dla dorosłych pt.  „Królikokaczki w starciu z faszyzmem. O użyteczności sztuki w ciężkich czasach.” Była to też możliwość obejrzenia wystawy:  „The empty room of night” oraz „Ruiny moich marzeń” oraz ale o tym więcej później.



Państwowym Muzeum na Majdanku przez cały dzień odbywał się kiermasz książek. Można było też uczestniczyć w spotkaniach: „Kim byli ludzie w pasiakach? Więźniowie KL Lublin w świetle prywatnych dokumentów”, „Historia Majdanka na kartach komiksu „Chleb wolnościowy””, „Zatrzymany czas. Konserwacja muzealiów historycznych ze zbiorów PMM”. Na prelekcje obowiązywała wcześniejsza rezerwacja miejsc.

W Noc Muzeów można było wybrać się poza Lublin. Muzeum Zamoyskich w Kozłówce oferowało zwiedzanie w towarzystwie dam i kawalerów w strojach z epoki, przy akompaniamencie pianoli, skrzypiec i gramofonu. 

W Nałęczowie otwarte dla zwiedzających było Muzeum Stefana Żeromskiego. W nim  odbywało się wspólne czytanie fragmentów opowiadania „Wszystko i nic” Stefana Żeromskiego.

Muzeum Bolesława Prusa przygotowało Kino pod Chmurką, z krótkimi filmami i reportażami dotyczącymi Muzeum.

Subiektywnie uważam, że to Kaplica Świętej Trójcy i Baszta Zamkowa na Lubelskim Zamku były najciekawszymi atrakcjami na Nocy Muzeów i to pod Muzeum Lubelskim widziałem największe kolejki, gdy tylko otworzyło drzwi do wieczornego podziwiania Kaplicy Trójcy Świętej z unikatowymi freskami rusko-bizantyjskimi. Dla mnie osobiście była to również szansa na zobaczenie nocnej panoramy miasta z Wieży Zamkowej, ale o tym więcej  później.


http://mazurskiesluby.pl/wp-content/themes/mazurskie-sluby/assets/images/separator.png

B jak Baszta Zamkowa

Wieża zamkowa w Lublinie zwana również basztą czy donżonem jest jedną z najstarszych budowli na Lubelszczyźnie. To  z niej widać piękną panoramę m.in. na Stare Miasto,  można też zobaczyć z niej dziedziniec zamku oraz zewnętrzną część kaplicy Świętej Trójcy. Ten lubelski zabytek sztuki romańskiej należący do kompleksu zamkowego można było nieodpłatnie zwiedzać podczas tegorocznej Nocy Muzeów już od godz. 18:00 do późnych godzin nocnych (w inne dni wejście tu jest biletowane i ceny kształtują się na poziomie 7 zł za bilet ulgowy oraz 9 zł. za bilet normalny). Trzeba pamiętać, że donżon jest częścią Muzeum Lubelskiego i od 2012 roku jest udostępniony do zwiedzania przez turystów. Wg mnie warto jednak poczekać w kolejce podczas Nocy Muzeów, by zobaczyć właśnie nocą widok na stare miasto. Dlaczego spytacie – gdyż na co dzień jest to niemożliwe, by wejść na donżon o północy.

W oczekiwaniu w kolejkach na dziedzińcu Zamku Lubelskiego można było również się zająć układaniem puzzli  obrazu „Unii Lubelskiej” Jana Matejki, co było fajną atrakcją dla znużonych czekaniem dzieci. Gdy już udało dostać się do środka, ze względu na przeszłość więzienną budowli i na pamięć o więźniach w dolnej kondygnacji utworzono mauzoleum poświęcone martyrologii więźniów Zamku Lubelskiego. Na wyższych kondygnacjach oglądać można zmodernizowaną w ramach projektu wystawę historyczną poświęconą więźniom Zamku, od czasów więzienia tu pierwszych bojowników o wolność i niepodległość Polski po Wiośnie Ludów, poprzez powstanie styczniowe 1863 r. drugą wojnę światową i lata 1944-1954.

http://mazurskiesluby.pl/wp-content/themes/mazurskie-sluby/assets/images/separator.png

C jak ceny

Noc Muzeów jest z zasady wydarzeniem bezpłatnym i to bez względu na miasto w którym się odbywa, choć w niektórych przypadkach konieczna była symboliczna opłata. Mi w niewielu przestrzeniach, przyszło zapłacić 1 zł.

Jednym z tych miejsc była Galeria Labirynt mieszcząca się przy ul. ks. J. Popiełuszki. Zobaczyłem tam Ruiny moich marzeń czyli instalację, która była pracą dyplomową obecnej absolwentki ASP w Łodzi, Marty Krześlak. Dziecięcy, dmuchany plac zabaw, z elementami z bajek Walt’a Disneya, jako przedmiot bezużyteczny został wyrzucony i został plastikowym odpadem. Artystka przywróciła go do życia, nadając mu nowe znaczenie, czy artystyczne, tego nie wiem. Najlepiej sami oceńcie, czy tego typu instalacja jest dla Was dziełem sztuki, które inspiruje, nakłania do przemyśleń czy zachwyca, lub w jakikolwiek inny sposób wzbudza Wasze emocje. Wystawa czynna będzie do 02.06.2019 roku. Poniżej kilka zdjęć z  różnych wystaw w Galerii Labirynt.


Wróćmy jednak do samej Nocy Muzeów. Nie wszędzie udało mi się dostać, gdyż były również zorganizowane atrakcje, na które obowiązywała wcześniejsza rezerwacja miejsc. Największą ceną jaką  wg mnie przypłacić musieli zwiedzający, to zainwestowany czas w kolejki m.in. w Lubelskim Zamku. Wg mnie jednak na rzeczy dobre, warto czasem poczekać i co więcej, nie wszystko można zobaczyć w jedną noc. Nie mogę doczekać się już kolejnej jeszcze bardziej wyjątkowej, czyli Nocy Kultury, która zbliża się do Lublina wielkimi krokami.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Muzeum Azji i Pacyfiku

Dziś zabieram Was do Muzeum Azji i Pacyfiku im. Andrzeja Wawrzyniaka w Warszawie, które zostało założone już w 1973 roku. Często podkreśla się, że jest to jedyne w Polsce miejsce posiadające wyłącznie zbiory poświęcone kulturom krajów Azji, Oceanii oraz Australii. Dziś poznacie moje subiektywne ABC o tym właśnie miejscu ⛩ Gotowi na kolejną wyprawę? Jak tak, to zapraszam na warszawskie Powiśle, a dokładnie na ul. Solec 24, bo tu mieści się to muzeum. Dziś poznacie główne atrakcje, dowiecie się co zawiera tutejsza biblioteka oraz ile Was to będzie kosztowało – zatem zaczynamy zwiedzanie bez cenzury, której w sztuce być nie powinno. Choć sama wystawa nie jest ogromna, to nie o wielkość tu chodzi. Skrywa ona w sobie zdecydowanie wiele więcej innych, dużych i ciekawych atutów – przekonajcie się sami 3⃣2⃣1⃣…

A jak atrakcje 📯🎭🥁

Na początek zacznę od głównej moim zdaniem atrakcji, tej przestrzeni wystawienniczej i nie są to cycki powyższej rzeźby, która „kusi” przechodniów i niemalże wita nas zachęcając by wejść do muzeum. Subiektywnie uważam, że najciekawsza jest tu tzw. „Strefa dźwięków”. Znajdziemy w niej ponad sto różnych instrumentów muzycznych pochodzących z wielu krajów. Są to zarówno instrumenty o prostej konstrukcji, na których grywano po amatorsku, jak i prawdziwe dzieła sztuki, których używali zawodowi muzycy na dworach władców. Warto zaznaczyć, że sam kontekst kulturowy oraz ich funkcje przedstawione są za pomocą różnorodnych multimediów. Dają one możliwość poznania zarówno tradycyjnej roli instrumentu, jak i współczesnych przemian zachodzących w sferze muzyki pod wpływem wzajemnego przenikania się różnych kultur. Kapitalną sprawą jest to, że kilka instrumentów można namacalnie poznać i przekonać się jak grają dzięki nam. Natomiast te mniej dostępne, można lepiej poznać za pomocą stanowisk multimedialnych, które znajdziemy na wystawie.

Strefa dźwięków nie jest  jedyną atrakcją tego muzeum. Nie brakuje tu też dzieł artystów polskich, które są inspirowane Azją czy Pacyfikiem. Często odbywają się tu też różne wydarzenia np. opowiadane są azjatyckie bajki dla dzieci czy też organizowane jest oprowadzanie kuratorskie po wystawie. Interesującą sprawą są warsztaty muzyczne w których można się nauczyć chociażby gry na gamelanie. A dla mniej uzdolnionych muzycznie polecam udział w Koncertach, które są tu co jakiś czas organizowane. Inspirujące są tu też pokazy tańca kathak oraz otwarte rodzinne warsztaty plastyczne. Jeszcze przez kilka dni można podziwiać tu twórczość malarską Pani Olgi Wolniak. 🎨

B jak biblioteka 📚

Dodatkowo znajduje się tu też Biblioteka Azjatycka, która liczy ponad 14 tysięcy woluminów. Gromadzi głównie publikacje naukowe o kulturze materialnej i duchowej krajów Azji, Australii oraz Oceanii. Początek Bibliotece dał prywatny księgozbiór Pana Andrzeja Wawrzyniaka, założyciela i pierwszego dyrektora Muzeum. Najstarsze druki biblioteczne pochodzą z XIX wieku, wiele z nich jest bogato ilustrowanych. Biblioteka gromadzi publikacje krajowe i zagraniczne, zarówno o charakterze akademickim, jak i artystycznym i popularnym, w tym wiele dzieł unikatowych w zbiorach polskich. Istotne miejsce zajmują w niej katalogi muzealne, otrzymywane w ramach współpracy z muzeami z całego świata. W Bibliotece znaleźć również można liczne czasopisma specjalistyczne, słowniki i encyklopedie oraz katalogi aukcyjne sztuki azjatyckie. Przed wyprawą w te części świata warto jest tu przyjść i po prostu poczytać. Co istotne – ze zbiorów Biblioteki można korzystać nieodpłatnie na miejscu lub na zasadzie wypożyczeń międzybibliotecznych. Możliwe jest też  robienie własnoręcznych notatek lub dla leniwych odpłatne wykonywanie odbitek kserograficznych.

C jak cena 💰

Wejście na wystawę jest zupełnie darmowe, więcej jeżeli chcecie obejrzeć wspaniałą biała broń, bogate tkaniny, unikatowe lalki teatralne czy maski lub posłuchać jak brzmią instrumenty muzyczne z różnych stron świata, to zdecydowanie warto. Przyjdźcie tu i poczujcie odrobinę egzotyki, z krajów takich jak Mongolia, Indie, Nepal, Tybet, Wietnam, Birma, Laos, Chiny, Uzbekistan, Tadżykistan, Turkmenistan, Kazachstan, Kirgistan, Afganistan, Papua Nowa Gwinea czy Vanuatu. 🗡🏺👂🎧

W ciągu prawie 50 lat  działalności Muzeum zorganizowało około tysiąc wystaw, nie licząc prezentowania własnych zbiorów. Pokazując twórczość współczesnych artystów oraz dorobek fotografików zasługuje ono na uznanie i rekomendację dla wszystkich, którzy tu jeszcze nie byli. Muzeum to jest równie ciekawe dla dorosłych jak i dla dzieci, to dlatego jest chętnie odwiedzane przez całe rodziny.  Poniżej kilka rad jak trafić do muzeum, a dla twórców tego miejsca słowa uznania, gdyż jest to cenny punkt na mapie turystycznej Warszawy  👏👏👏 

#rafalbil  #fotografia #muzeumazjiipacyfiku #najlepszyfotografwwarszawie #fotografwarszawa
#travel #polska #muzeumwarszawa #warszawa #fotografiawarszawy #fotograflublin

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

 

 

ABC o Korczakianum w Warszawie

Prawa człowieka zaczynają się od praw dziecka, tymi słowami wypada rozpocząć podróż do Korczakianum. Miejsce to budzi różne emocje, bo z jednej strony było enklawą dającą poczucie bezpieczeństwa dla sierot, a z drugiej strony to budynek, z którego później około 200 wychowanków zostało wywiezionych do obozu zagłady w Treblince. Dawniej Janusz Korczak dbał tam właśnie o poszanowanie prawa dziecka, walczył również o godność, szacunek i życie, szkoda, że finalnie walkę tę przegrał.

Dziś poznacie smutne historie pochodzące właśnie z Domu Sierot, bo tak określano to miejsce. Dom ten założony był przez Janusza Korczaka oraz Stefanię Wilczyńską już w 1912 roku i powołano go w szlachetnym celu. O ile sam budynek przetrwał wojnę (nigdy nie odbudowano tylko poddasza, na którym mieścił się pokój Korczaka, który uległ zniszczeniu), tak już jego wychowankowie nie mieli tyle szczęścia, ale m.in. o tym dowiecie się później z mojego dzisiejszego wpisu. 

Obecnie w dawnym budynku Korczaka mieści się m.in. oddział Muzeum Warszawy i właśnie tu Was dziś zabieram. Jest to dla mnie wyjątkowa wyprawa pod symboliczny pomnik pamięci o niewinnych dzieciach, które zabito tylko dlatego, że z pochodzenia były Żydami. Mam nadzieję, że i dla Was ta lekcja smutnej historii będzie jednym z wielu kroków do pozytywnej zmiany w nastawieniu do innych ludzi, czego sobie i Wam życzę. Tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka trzeba uczyć się każdego dnia.

A jak adres

Zacznijmy od tego jak dotrzeć do Korczakianum. Zazwyczaj nie trafia się tu przypadkiem. Turyści, którzy chcą zwiedzić to miejsce raczej wiedzą po co idą i dlaczego oraz co zastaną w środku. Rzadziej są to osoby przypadkowe. Często Muzeum to jest odwiedzane przez osoby przyjeżdżające z poza Warszawy, sami Warszawiacy omijają je moim zdaniem z uwagi na nietypowe dla muzeów godziny i dni otwarcia.

Musicie wiedzieć, że do tego miejsca nie wejdziecie w weekendy. Dostępne jest ono wyłącznie od wtorku do piątku i to w godzinach od 10.00 do 16.00, co znacznie zmniejsza ilość potencjalnych turystów. Ale żebym nie wyszedł na malkontenta – uważam, że jak ktoś chce to wygospodaruje tak czas, by prędzej czy później tu trafić, a dlaczego warto, o tym napiszę Wam za chwilę.

Najpierw wróćmy do tego co istotniejsze. Ustalmy gdzie znajduje się Korczakianum. Mam też dla Was poniżej mapkę i kilka cennych informacji, z których dowiecie się jak najłatwiej trafić do Muzeum Korczakianum w Warszawie. Budynek dawnego Domu Sierot to obecnie siedziba Ośrodka Dokumentacji i Badań Korczakianum, ale i Domu Dziecka Nr 2 im. Janusza Korczaka. Ośrodek Dokumentacji i Badań Korczakianum mieści się bowiem w historycznym budynku Domu Sierot. W 1957 roku, po gruntownej przebudowie, przeznaczony został na instytucję opiekuńczo-wychowawczą, która mieści się tu do dzisiaj. Warto wiedzieć, że adres przedwojenny to Krochmalna 92, a dziś Jaktorowska 6. Dokładne dane teleadresowe zamieszczam poniżej.

Ośrodek Dokumentacji i Badań Korczakianum w Warszawie
Oddział Muzeum Historycznego m. st. Warszawy
ul. Jaktorowska 6, 01-202 Warszawa
Tel/Fax: (+48 22) 632 30 27
Email: korczakianum@mhw.pl

B jak badania

Ośrodek Dokumentacji i Badań Korczakianum zajmuje się gromadzeniem i badaniem oraz udostępnianiem i popularyzują materiałów dokumentujących działalność Janusza Korczaka, a tak naprawdę Henryka Goldszmita, bo to jest jego pierwotne imię i nazwisko. To tutaj bada się Jego biografię, dorobek pisarski; dzieje instytucji, które współtworzył. Pracownicy tej placówki, zaangażowani są również w losy ludzi z najbliższego kręgu w tym sierot, którymi się opiekował. W zakres działalności tej placówki wchodzi też współpraca krajowa i międzynarodowa z osobami, instytucjami i środowiskami zainteresowanymi problematyką i osobą Janusza Korczaka. To właśnie dlatego wszyscy naukowcy zajmujący się prawami człowieka w kontekście praw dziecka, prędzej czy później trafią lub trafić powinni do tego miejsca.

C jak cena

Wstęp do pracowni jest bezpłatny dla gości indywidualnych. Natomiast istnieje również możliwość zwiedzania dla grup zorganizowanych (około 20-30 osobowych), wówczas obowiązują już bilety. Bilet grupowy to koszt rzędu 150 zł za bilet normalny lub 90 zł za bilet ulgowy. Więcej informacji na temat Korczakianum znajdziecie na stronie: www.korczakianum.mhw.pl

Gdy ktoś sarkastycznie zapyta czy muzeum jest warte swojej ceny? Odpowiem zdecydowanie, że tak, takie miejsce jak to nie tylko warto, ale należy odwiedzić. Ważne jest to, żeby nie zwiedzać go samemu. Ja miałem dużo szczęścia. Po muzeum oprowadziła mnie Pani  Marta Ciesielska, która tu pracuje. W mojej ocenie samo muzeum jest dość skromne jeśli chodzi o eksponaty, natomiast wiedza Pani Marty jest imponująca. Życzliwością oraz ciekawymi, ale i smutnymi opowieściami utwierdziła mnie w przekonaniu, że muzeum to samo ciało, które wymaga duszy i taką ciepłą duszą, bogatą w wiedzę i uprzejmość właśnie tu zastałem. 

Duch życzliwości Janusza Korczaka, który zginął z 200  podopiecznych mu dziećmi w komorze gazowej,  jest tu obecny do dziś. Dowiedziałem się, że hitlerowcy proponowali „Staremu Doktorowi”, jak nazwano go jeszcze przed wojną, wyłącznie Jemu uwolnienie i możliwość ratunku przed śmiercią. Janusz Korczak z pogardą odrzucił jednak tę propozycję i do końca swoich dni opiekował się sierotami, czuł się za nie odpowiedzialny jak prawdziwy ojciec. Dnia 5 sierpnia 1942 roku zostali wywiezieni z Warszawy do obozu koncentracyjnego w Treblince, gdzie zostali zamordowani w tamtejszych komorach gazowych. Pomimo, że finał tej historii wydaje się przygnębiający, należy wyszukać też te pozytywne aspekty z życia Janusza Korczaka, tak aby spuścizna po nim nigdy nie umarła. Wielkie słowa uznania dla pracowników tego miejsca, bo praca, którą wykonujecie jest wyjątkowa, o czym przekona się każdy, kto odwiedzi to unikatowe miejsce na mapie Warszawy.

,,,

#rafalbil  #fotografia #korczakianum #najlepszyfotografwwarszawie #fotografwarszawa
#travel #polska #muzeumwarszawa #warszawa #fotografiawarszawy #fotograflublin

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia Wizerunkowa  Indywidualne Sesje Zdjęciowe | Indywidualne Sesje Zdjęciowe | Fotografia Ceremonii Ślubnej | Fotografia Przygotowań do Ślubu | Fotografia Ceremonii Weselnej | Plener Poślubny | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia do dokumentów | Fotografia Dziecięca i Rodzinna | Sesje Ciążowe | Fotografia aktu i nagości zakrytej | Fotografia Sportowa | Fotografia Biznesowa | Fotografia Naukowa | Fotografia Kulinarna | Fotografia Zwierząt Domowych | Sesja Wizerunkowa | Fotografia Koncertowa | Fotografia Motoryzacyjna | Sesje Noworodkowe | Cyfrowa Renowacja i Retusz Zdjęć | Fotografia | Fotografia Podróżnicza | Travelling | Fotograf w podróży | Traveller | Blog Podrózniczy | Turystyka | Tourist | Polska | Świat | Travel Photography | Travel | Fotografia

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019