Zabieram Was na pierwszą w nowym 2020 roku wyprawę do Palestyny, (wpis z 2019 roku z mojej podróży po Betlejem możecie znaleźć tutaj). Chcę pokazać Wam abc street art’u jaki napotkacie spacerując wzdłuż tzw. „muru bezpieczeństwa” w Palestynie. Dla tych, którzy nie wiedzą czym jest street art nakreślę pokrótce, że jest to dziedzina sztuki obejmująca dzieła tworzone w przestrzeni publicznej, czasem mające charakter bezprawnej ingerencji. Termin zawiera w sobie tradycyjne graffiti, lecz często jest używany dla odróżnienia aktywności artystycznej w przestrzeni miejskiej od wandalizmu. Street art nie posiada ściśle określonych reguł działania czy struktur dzieła – każdy tworzy jak chce i gdzie chce, a w opinii odbiorców czasem niekoniecznie jest to uznawane za działalność artystyczną.
A jak albo kochasz albo nienawidzisz
Zdradzę Wam, za co ja pokochałem street art, Palestynę oraz to co tworzy Banksy. Tytułem wstępu, zacznę od tego, że oczywiście graffiti typu pomazana bez sensu, idiotycznymi napisami ściana też przez wielu zaliczana jest do tej tematyki. Taka forma wyrazu podchodzi moim zdaniem pod wandalizm i totalnie to neguję, ale dziś na czym innym chcę się skupić. Pamiętajcie, że nie należy wrzucać całej twórczości świata graffiti do jednego worka i wiele osób pejoratywnie oceniających twórczość grafficiarzy, szufladkuje ich wszystkich do jednej i tej samej półki, a wg mnie niesłusznie. Prawdziwy street art zmusza nas często do refleksji, czego świetnym przykładem są aniołki, które w Palestynie namalował Banksy. Choć wydawać mogłyby się bardzo zwykle, lecz te krąglutkie dzieci ze skrzydełkami, zyskały nieco bardziej zadziorny entourage. Wyróżnia je fakt, że dzierżą w dłoniach łom do wyważania drzwi. Trzeba jeszcze nakreślić najważniejsze, czyli miejsce, gdzie pojawiły się aniołki – to wielki, betonowy mur oddzielający Izrael od Palestyny. Od razu wiadomo, po co jest ten łom – aniołki wyraźnie próbują otworzyć mur od palestyńskiej strony, ale każdy ma prawo do własnej interpretacji tego dzieła i może niech tak pozostanie. My skupmy się lepiej na tym, z czego jeszcze zasłynął sam Banksy?

B jak Banksy
Kilka zdań wyjaśnień należy się również na Jego temat – czyli kim jest sam Banksy? To twórca jeden z najbardziej rozpoznawalnych i nieznanych w 100% z imienia i nazwiska w świecie street art’u. Jego prawdziwe imię i nazwisko według dziennika brytyjskiego „The Guardian” to Robert Banks, według innej angielskiej gazety „The Mail on Sunday” to Robin Gunningham. Istnieją również źródła w których określa się go jako Robina Banksy. Dla mnie fakt jego anonimowości akurat nie ma tak dużego znaczenia. Istotne jest bardziej to co, gdzie i jak tworzy sam artysta. Jedno jest pewne, że pochodzi z Wielkiej Brytanii, a jego prace pojawiają się na ulicach wielu miejsc na świecie, tworząc z nich niemałą atrakcję turystyczną. To właśnie jego oryginalna forma sztuki ulicznej, łącząca ze sobą graffiti oraz odważne i często bardzo ryzykowne umiejscowienie prac, zyskała moje wielkie uznanie. Artysta ten namalował sporo obrazów po palestyńskiej stronie zachodniego izraelskiego muru granicznego, z których np. jeden przedstawiał dziecko, które zabawkową łopatką wykopało dziurę w murze. Sam Banksy używa różnych technik do przekazywania swoich wiadomości, najczęściej mają akcenty humorystyczne lub są związane ściśle z polityką. Interesujące dla mnie jest też to, że sam Banksy stał się mistrzem kamuflażu, który tak umiejętnie manipuluje opinią publiczną. Ciekawe jest również to, że konsekwentnie buduje swój anonimowy wizerunek.

W marcu 2017 roku otworzył On również w Betlejem hotel o bardzo ciekawiej nazwie: The Walled Off Hotel, która stanowi grę słów: z jednej strony nawiązuje do sieci hoteli Waldorf, a z drugiej – do muru oddzielającego Palestynę od Izraela, widocznego z okien lokalu. Nawiązuje również do tego hasło reklamowe tego miejsca – jest to „hotel z najgorszym widokiem na świecie”. Wiele osób zarzuca Mu, że swój street art tak mocno skomercjalizował, a ja pytam się, czy jest coś złego w tym, że ktoś zarabia na swoim pomyśle, czy swojej twórczości artystycznej? Jedno jest pewne, twórczość Banksy’ego, podobnie jak wybudowany tzw. „mur bezpieczeństwa” – budzi wiele kontrowersji. Ale o samym murze będzie więcej później. Wg mnie Banksy jest obecnie jednym z najważniejszych artystów street artu. W 2010 roku został nawet zaliczony do 100 najbardziej wpływowych osób świata. Stało się tak nie tylko ze względu na artystyczną wartość jego prac, ale wg mnie głównie z powodu jego zaangażowania w ważne sprawy społeczne i polityczne.
Jedną z najsłynniejszych grafik jakie znalazły się na murze w Palestynie jest Leila Khaled.
Leila Khaled – uznawana jest przez wielu za terrorystkę pochodzenia palestyńskiego, dla innych to heroiczna bohaterka. Była pierwszą kobietą, która uczestniczyła w porwaniu samolotu izraelskich linii lotniczych. Wszystko to wydarzyło się w latach siedemdziesiątych – samolot został porwany podczas kursu z Rzymu do Aten. Finalnie został zmuszony do lądowania w Damaszku. Sama Leila zmusiła pilotów do przelotu nad Hajfą (jej rodzinnym miastem), do której nie mogła pojechać. Po wylądowaniu i wypuszczeniu pasażerów samolot został wysadzony w powietrze. Jej wizerunek znajduje się do dziś, a nie jest to jedyna intrygująca postać, która została uwieczniona na murze.
Flower Thrower znany też jako Flower Bomber jest kolejną unikatową pracą, tego artysty. Malowidło przedstawia ulicznego bojówkarza, który w dłoni, zamiast kamienia czy koktajlu mołotowa trzyma, przygotowany do rzucenia bukiet kwiatów. To jedna z najbardziej znanych prac Banksy’ego i jest to jedno z najczęściej reprodukowanych dzieł związanych z tak bliską Banksy’emu, tematyką anarchistyczną.

W samym Betlejem na Zachodnim Brzegu Jordanu oraz w Strefie Gazy znajdziecie też inne prace tego artysty m.in.:
- Dziewczynka przeszukująca żołnierza.
- Gołąb w kamizelce kuloodpornej.
- Dziewczynka z balonami.
- Dziewczynka przeszukująca izraelskiego żołnierza.
- Napis „Peace on Earth” opatrzony gwiazdką i dopiskiem „Terms and conditons apply” – co w luźnym tłumaczeniu oznacza, że pokój na świecie, a i owszem, ale to zależy od warunków i regulaminu.

Zastanawiam się po powrocie do Polski czy i jeśli tak to po co Palestyńczykom jest potrzebny Banksy? Czy dlatego, że nie owija w bawełnę i jasno pokazuje, po której stronie konfliktu się opowiada i czy tylko dlatego Palestyńczycy go uwielbiają? Czy wyczuli, w nim pomysł na biznes – odnaleźli w Jego twórczości możliwość zarabiania na turystach, którzy chętnie kupują reprodukcje i przedmioty z motywami jego twórczości? To przecież dzięki niemu taksówkarze mogą dziś obwozić wzdłuż murów turystów, którzy nie zawsze wiedzą gdzie szukać prac artysty. Być może to dlatego pozwala się mu na więcej i docenia za to co robi dla Palestyny. Być może już czytaliście w moim poprzednim wpisie, który znajdziecie tutaj, że Palestyńczycy pozwolili otworzyć Banksy’emu hotel w Betlejem. We wnętrzach hotelu oczywiście znajdują się jego różne prace. Generalnie jest to miejsce godne polecenia, jeśli nie na sam nocleg to na pewno do odwiedzenia. Gdy rozmawiałem z lokalnymi mieszkańcami, dowiedziałem się też, że otwarciem tego hotelu wywołał również skrajne emocje wśród społeczności lokalnej. Część mieszkańców uważa, to przedsięwzięcie za niesmaczny dowcip, który ośmiesza ich sytuację. Bez wątpienia trzeba jednak przyznać, że Banksy to artysta nietuzinkowy, zadziwia świat swą twórczością, zmusza do dyskusji i refleksji oraz zaskakuje, nie tylko tym, że np. otwiera własnie sklepy. Możemy nie lubić jego twórczości, możemy nie zgadzać się z jego manifestacjami politycznymi, ale z pewnością jego sztuka nie pozostanie niezauważona i nie pozostawi wielu z nas obojętnym.
C jak co warto wiedzieć na temat muru i tutejszego street artu
„Mur bezpieczeństwa” liczy około 8 metrów wysokości, a w długości liczy około 800 km. Dla porównania mur berliński miał tylko 155 km i 3,6 m wysokości. „Bariera bezpieczeństwa” oddzielająca Izrael od Palestyny ma ponad 60 bram, ale Palestyńczycy nie mogą korzystać z nich wszystkich. Oczywiście pokonać granicę mogą dopiero po przejściu dokładnej kontroli. Pod tym względem budowla utrudnia życie wielu tysiącom osób. Gdy rozmawiam z lokalnymi mieszkańcami, dowiaduję się, że wielu z nich straciło przez to pracę, zostało odciętych od rodzin, partnerów i to nie tylko z powodu utrudnionego dojazdu.
Izrael wybudował mur, aby ograniczyć liczbę zamachów terrorystycznych przeprowadzanych przez Palestyńczyków. Rok po wybudowaniu muru rząd opublikował statystyki dotyczące zamachów. Według nich, ilość zamachów terrorystycznych spadła o ponad 95% w porównaniu do sytuacji sprzed roku 2002. Jeśli wierzyć tym informacjom rządowym – można by rzec, że cel władz Izraela został w dużym stopniu osiągnięty. Nie chcę oceniać na ile chroni on przed atakami islamskich ekstremistów, a na ile jest narzędziem do poszerzania terytorium przez Państwo Izrael, bo takie zarzuty przedstawiane są z drugiej strony.

Nie chcę oceniać słuszności decyzji o budowie muru na granicy tych dwóch państw. Sam Izrael tłumaczył to koniecznością ochrony swoich obywateli przed ewentualnymi atakami terrorystycznymi z Zachodniego Brzegu Jordanu, co wydawać by się mogło zrozumiałe. Trzeba jednak podkreślić stanowisko Międzynarodowego Trybunału w Hadze, który uznał go za nielegalny nazywając murem „apartheidu” i określił jako sprzeczny z prawem międzynarodowym.
Doszukując się pewnych plusów, stał się on dla mnie piękną „galerią” dzieł sztuki graffiti oraz brzydkich maziaji, ale jak się przyjęło „de gustibus non est disputandum”. Ta „turystyczna atrakcja” jest warta zobaczenia, warto moim zdaniem pobyć tu dłużej i przyjrzeć się bliżej historiom przedstawionym na murze i poświęcić im nieco więcej uwagi, by starać się zrozumieć.
Zapytacie zapewne – czy taki spacer wzdłuż muru jest bezpieczny?
Zdecydowanie ja czułem się tam bezpiecznie (bierzcie pod uwagę, że byłem już w wielu nietypowych miejscach na Ziemi). Niektórych może np. przerazić zachowanie tamtejszych taksówkarzy, którzy usilnie starają się zachęcić turystów na przejażdżki po lokalnych atrakcjach. Ja z taką „usilną życzliwością” spotykałem się już nie raz, więc nie było to dla mnie coś nowego, czym mogłem czuć się zaskoczony. Naturalnie trzeba brać pod uwagę sytuację politycznych napięć i fakt, że w każdej chwili przejścia graniczne mogą zostać zamknięte. Trzeba jednak wiedzieć, że stosunek lokalnych mieszkańców do Polaków, (szczególnie w Betlejem, o czym pisałem tutaj) jest bardzo sympatyczny, a mnogość ciekawych graffiti na murze jest bardzo kuszącym wabikiem. Z resztą sami oceńcie.

Podsumowując dziś nie chcę stawać po jakiejkolwiek stronie konfliktu. Jednak znając z lekcji historii dramatyczne doświadczenia dwóch wojen światowych, fakt istnienia muru berlińskiego i to istnienie kolejnych tego typu murów w XXI wieku nie napawa mnie optymizmem. Największym w tym wszystkim paradoksem jest dla mnie osobiście to, że po jednej i drugiej stronie muru spotkałem życzliwych i sympatycznych ludzi, którzy byli otwarci dla Polaków, a co więcej, że mimo napięć pojawiających się w tej części świata, to zarówno po jednej, jak i drugiej stronie muru czułem się bezpiecznie. Polecam i Wam wybrać się w to miejsce na Ziemi i jestem niesamowicie ciekaw Waszych odczuć i doświadczeń, szczególnie, że to co tam zobaczyłem i się dowiedziałem zapadnie mi w pamięci na długo. Ten krzyk o wolność i o poszanowanie praw człowieka, budzi tak wiele kontrowersji, nie tylko dlatego, że każda ze stron ma swoje racje.

Make hummus not walls – hasło oznacza, że robimy humus nie ściany.
![]()
![]()
Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje WYPRAWY
Zajrzyj po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM
Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u
Zostań moim PATRONEM

#rafalpodrozuje #fotografia #palestyna #travel
#streetart #rafalbil #rafalfotografuje
Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna | Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock | Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Konkursy
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020































Dziś w ostatnim dniu 2019 roku zabieram Was na wyjątkową wyprawę. Chcę pokazać Wam perłę Zachodniego Brzegu Jordanu i chyba nawet całej Palestyny. Zakładamy wygodne kapcie i zamiast osiołka dosiądźcie wygodnie Wasze komputerowe myszy, bo ruszamy na wyprawę, by poznać dość subiektywne abc o Betlejem, czyli mieście w którym narodziło się chrześcijaństwo. Postaram się dziś Wam zdradzić, co warto tu zobaczyć, co zjeść, gdzie kupić pamiątki i ile to wszystko mniej więcej będzie kosztowało. Betlejem jest chyba jedynym miastem Autonomii Palestyńskiej, które jest znane szerzej turystom, dlatego bez obaw możecie ze mną wyruszyć w tą wyprawę. To co, gotowi? Startujemy więc do miasta bardzo życzliwych ludzi. Gdyż już na starcie musicie wiedzieć, że w Betlejem naprawdę lubią Polaków i rozpoznają nas bez problemu, a cenię ich, że nie mylą nas z Rosjanami, co często zdarza się wielu Polakom w Izraelu.
Chyba każdy kto dociera do Betlejem zawita do Bazyliki Narodzenia Pańskiego (Church of Nativity) – to pierwszy kościół chrześcijański, jaki wybudowano na terenie tego miasta i jeden z najstarszych kościołów na świecie. Bazylika ta powstała na rozkaz cesarza Konstantyna Wielkiego. Wczesnochrześcijańska świątynia do dziś otwarta jest dla zwiedzających i pielgrzymów. Bazylika składa się z głównego kościoła z prawosławnym ołtarzem (niestety były powody do rozczarowań, ołtarz był w remoncie) oraz Groty Narodzenia, która znajduje się p




















Nie da się powiedzieć, że było się w Palestynie zwiedzając tylko katolickie kościoły. Wg mnie bardzo inspirująca jest również samo miasto. Kultura i dzielnice arabskie są nieodłącznym elementem, którego nie należy pominąć, gdy wybieramy się do Palestyny i nie można przejść obojętnie obok tej kuchni, muzyki i tych wyjątkowo życzliwych ludzi. Zapuszczając się w zatłoczone targowiska czy wchodząc do jednej z wielu restauracji, oferujących przepyszne falafele i inne dania kuchni bliskiego wschodu, możemy doświadczyć coś zupełnie innego niż w europejskich miastach. Dla mnie osobiście to doświadczenie jest wartością dodaną, z której należy czerpać jak najwięcej wyruszając właśnie w odległe miejsca. Samo miasteczko to już w zasadzie przedmieścia Jerozolimy. Moim zdaniem jest miejscem gwarnym, pełnym życia, z obfitującymi w smakołyki targowiskami, ale najbardziej urzekł mnie fakt, że spotykani tu przeze mnie ludzie byli bardzo sympatyczni. 











































J jak Józef Piłsudski


Budynek Muzeum Okręgowego, będący zarazem najstarszą zachowaną kamienicą w mieście, kryje w sobie zbiory archeologiczne, historyczne oraz etnograficzne. Muzeum posiada dwa oddziały: Sieradzki Park Etnograficzny (skansen) oraz Muzeum Walewskich w Tubądzinie prezentujące wnętrza dworskie z przełomu XIX i XX wieku. Samo Muzeum Okręgowe w Sieradzu powstało w 1937 r. Obecnie Muzeum Okręgowe posiada wystawy stałe z zakresu archeologii, historii, historii sztuki i etnografii, ale i posiada także bibliotekę naukową oraz organizuje i sprowadza liczne wystawy czasowe. 







W Sieradzu urodził się Marek Niedźwiedzki, dziennikarz muzyczny znany przede wszystkim jako prowadzący Listy Przebojów Programu III Polskiego Radia. Nie był jednak związany z samym Sieradzem. Swoje dzieciństwo spędził w Szadku. Następnie ukończył II Liceum Ogólnokształcące w Zduńskiej Woli, aby dalej kształcić się na Wydział Budownictwa Politechniki Łódzkiej. Z pośród znanych osób na świat w Sieradzu przyszedł również Zbigniew Lew-Starowicz, znany ekspert z zakresu seksuologii, czy też Magdalena Wasylik, aktorka i piosenkarka, znana m.in. z dubbingów bajki Świnka Peppa czy Kraina Lodu.

Prażucha to tutejszy przysmak – ziemniaki, które należy ugotować, a następnie wsypać do nich szklankę mąki, potem krótko dusić na małym ogniu. Po tym wszystkim należy całość odcedzić, a następnie utłuc na jednolitą masę. Podaje się je z podsmażoną na patelni, pokrojoną w kosteczkę cebulą, słoniną i boczkiem. Jeśli jeszcze tego nie jedliście, to koniecznie musicie spróbować. Tutejszym przysmakiem dla wielu jest też Piwo Sieradzkie. Mało kto wie, że: w 1876 r. Kajetan Trąbczyński wybudował i założył pierwszy Sieradzki Browar Parowy. Na swoją siedzibę wzniósł również w Sieradzu neobarokowy pałac. Niestety ten piękny zabytek nie przetrwał działań II wojny światowej. Samo Piwo Sieradzkie po różnych perypetiach przetrwało i jest dostępne w sklepach. Jeśli spytacie mnie jak smakuje odpowiem bardzo dyplomatycznie, że nie jestem piwoszem i pozostańmy przy tym, że na piwach się nie znam. Prażuchę natomiast polecam z całego serca i dziękuję Pawłowi za jej przygotowanie. Spytacie kim jest Paweł? To kolejna gościnna i życzliwa osoba z Sieradza, która pomogła mi w powstawaniu tego wpisu. Także raz jeszcze dzięki za wszystko. Sieradz to gościnne i otwarte na turystów miasto, więc warto je odwiedzić. 


































Nie byłbym sobą, gdybym na koniec nie wspomniał jeszcze o Żydach, którzy związani byli z Sieradzem od dawna. Pozostały po nich jednak bardzo nieliczne ślady czy pamiątki. Na przykład pozostałości po synagodze żydowskiej oraz mykwie. Tragiczny los spotkał ludność żydowską w okresie niemieckiej okupacji. Pod koniec lutego 1940 r. Niemcy utworzyli również w Sieradzu getto, gromadząc Żydów z miasta i okolicznych wiosek w małym kwartale ulic: Zamkowej, Sukienniczej, Żabiej i Wodnej. W sierpniu 1942 r. blisko 3 tysiące Żydów wypędzono z domów, stłoczono w sieradzkim klasztorze, a potem ciężarówkami wywieziono do Chełmna nad Nerem, gdzie dokonano ich zagłady. Pamiętajcie o tej historii, by nigdy się nie powtórzyła. Dziś trzeba nie zapominać o tych, którzy urodzili się w Sieradzu i są żydowskiego pochodzenia:
Maksymilian Fajans – litograf, cenionyfotograf i rysownik żydowskiego pochodzenia.






➡ Prosto z Argentyny ze swym 40-minutowym show z elementami teatru, żonglerki i chodzenia po taśmie, przyleciał do nas Marcos Masetti. Starał się zauroczyć niejedną Polkę podczas swojego “Darme Cuerda”. Ten zabawny dżentelmen zabrał mieszkańców Lublina do świata swoich totalnych wygłupów. Zaangażowanie do spektaklu publiczności było jego dużym atutem, szczególnie w kontekście wybuchowego finału.


Podczas Carnavalu zawsze trzeba wybrać się na Błonia pod Zamkiem, najlepiej wprost do Baru Żongler, który już od wielu wielu lat jest klubem festiwalowym dla wszystkich fanów Carnavalu Sztukmistrzów. W tym miejscu dba się nie tylko o coś dla ducha, ale i dla ciała. To m. in. dlatego nie mogło mnie tu zabraknąć 😉 Nieopodal klubu powstała strefa wysokich lotów, gdzie grawitacja nie miała aż tak wielkiego znaczenia. Oba miejsca zdecydowanie godne były uwagi. Kilka kroków dalej znalazła się też strefa chilloutu, zorganizowana przez jednego ze sponsorów imprezy. Na kilka słów uznania zasługują też wolontariusze, którzy rokrocznie wspierają swą aktywnością inicjatywę Carnavalu Sztukmistrzów. To dzięki Nim można było dowiedzieć się o pełnym programie imprezy, a przybywający do Lublina artyści, czuli się dobrze.















Dziś wyprawa do Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa, które jest oddziałem Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Jak łatwo się domyśleć w miejscu tym gromadzone są przedmioty z zakresu tematyki przyrodniczej, łowieckiej i hipologicznej. Krótkie wyjaśnienie dla tych co nie wiedzą czym jest hipologia 🐴 w skrócie, jest to nauka o koniach, ich budowie, fizjologii, filogenezie, hodowli i chowie. No to jak już mamy jasność, ruszamy do naszego dzisiejszego Muzeum. Dziś dowiecie się o atrakcjach jakie na Was tam czekają, oraz o cenach jakie będziecie musieli za nie zapłacić. Gotowi na spotkanie z około 10 tysiącami zabytkowych eksponatów, które znajdziemy w budynkach tego Muzeum? Zatem zapraszam na łowy eksponatów w Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa.

W muzeum tym organizowane są tu wystawy czasowe, wykłady, spotkania ze znawcami tematu, pokazy slajdów, lekcje muzealne, przyjęcia urodzinowe i imieninowe dla dzieci i młodzieży. Zwiedzający mogą skorzystać z multimedialnych encyklopedii, czytelni, obejrzeć filmy przyrodnicze, posłuchać głosów przyrody. W sklepiku znaleźć można pamiątki i wydawnictwa Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa. Można prowadzić tu badania naukowe korzystając z licznej literatury fachowej. Ekspozycje są w pełni klimatyzowanych salach, dostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych i wydawać mogło by się jak z bajki, ale jest jeszcze jedna kwestia…
Taksydermia czyli sztuka montażu lub reprodukcji, najczęściej poprzez wypchanie martwych zwierząt na wystawę (np. trofea myśliwskie) lub dla innych źródeł badań, która budzić może sporo kontrowersji. To jej chciałem poświęcić jeszcze odrobinę uwagi. Metody praktykowane przez taksydermistów rozwinęły się w ostatnim stuleciu, lecz dawniej mogły pozostawiać wiele do życzenia. Taksydermiści mogą być profesjonalistami, przygotowując eksponaty komercyjnie dla muzeów, ale także amatorami – przygotowując eksponaty w ramach swojego hobby. Do preparowania eksponatów taksydermicznych niezbędna jest jednak znajomość kilku dyscyplin jak: anatomii, autopsji, rzeźbienia, malarstwa oraz garbowania. Sam proces wypychania jest kontrowersyjną próbą ożywiania, tworzenia mostu pomiędzy życiem a śmiercią. 

















































Obowiązkowo podam jeszcze ceny biletów i kilka praktycznych informacji. Zacznę od miłego zaskoczenia. Gdy tylko podjedziecie na parking musicie wiedzieć, że jest bezpłatny, więc nie dajcie się oszukać ewentualnym naciągaczom. Z parkingu trzeba przespacerować się jeszcze około 300 metrów pieszo do samego zamku. Gdy już dotrzecie na szczyt do kasy przygotujcie pieniądze zależnie od sezonu w którym będziecie (od 1 kwietnia do 31 października) bilet normalny 13 zł, bilet ulgowy 9 zł (przysługuje uczniom i studentom do 26 roku życia, emerytom, rencistom, osobom niepełnosprawnym i ich opiekunom oraz kombatantom.), bilet rodzinny (2+2) 35 zł, bilet lokalny dla mieszkańców Gminy Chęciny kosztuje tylko 1 zł. W pozostałych miesiącach bilet normalny wynosi 8 zł, bilet ulgowy 6 zł; dzieci do lat 5 natomiast wchodzą nieodpłatnie.




Czy wiecie, że Noc Muzeów wywodzi się z Niemiec, a dokładnie z Berlina? To tam w 1997 roku odbyła się pierwsza Noc Muzeów. Minęło już kilkanaście lat, a ta impreza kulturalna, polegająca na udostępnianiu muzeów, galerii i instytucji kultury, w wybranym dniu, w nocnych godzinach, stała się tradycją w wielu szanujących się muzeach całej Europy. Tego dnia organizatorzy przygotowują także specjalne atrakcje m.in. koncerty, poczęstunki, warsztaty, zajęcia dla dzieci. Dziś pokażę Wam jak wyglądała Noc Muzeów w Lublinie, oczywiście subiektywnie i w podstawowym zakresie. Gotowi by poznać ABC z Nocy Muzeów w Lublinie? Zatem nie spać, zwiedzać ruszamy na nocny spacer w mieście inspiracji.
W programie Bramy Krakowskiej – Muzeum Lubelskiego przygotowano m.in. warsztaty plastyczne dla dzieci w wieku 8-12 lat. To tu miał również miejsce wykład z pokazem multimedialnym o zespole 21 fałszywych groszy koronnych Zygmunta III Wazy, odkrytych w 1981 roku w Lublinie. Naturalnie można było też zwiedzać wystawy stałe w obiekcie.





































Strefa dźwięków nie jest jedyną atrakcją tego muzeum. Nie brakuje tu też dzieł artystów polskich, które są inspirowane Azją czy Pacyfikiem. Często odbywają się tu też różne wydarzenia np. opowiadane są azjatyckie bajki dla dzieci czy też organizowane jest oprowadzanie kuratorskie po wystawie. Interesującą sprawą są warsztaty muzyczne w których można się nauczyć chociażby gry na gamelanie. A dla mniej uzdolnionych muzycznie polecam udział w Koncertach, które są tu co jakiś czas organizowane. Inspirujące są tu też pokazy tańca kathak oraz otwarte rodzinne warsztaty plastyczne. Jeszcze przez kilka dni można podziwiać tu twórczość malarską Pani Olgi Wolniak. 🎨




Dodatkowo znajduje się tu też Biblioteka Azjatycka, która liczy ponad 14 tysięcy woluminów. Gromadzi głównie publikacje naukowe o kulturze materialnej i duchowej krajów Azji, Australii oraz Oceanii. Początek Bibliotece dał prywatny księgozbiór Pana Andrzeja Wawrzyniaka, założyciela i pierwszego dyrektora Muzeum. Najstarsze druki biblioteczne pochodzą z XIX wieku, wiele z nich jest bogato ilustrowanych. Biblioteka gromadzi publikacje krajowe i zagraniczne, zarówno o charakterze akademickim, jak i artystycznym i popularnym, w tym wiele dzieł unikatowych w zbiorach polskich. Istotne miejsce zajmują w niej katalogi muzealne, otrzymywane w ramach współpracy z muzeami z całego świata. W Bibliotece znaleźć również można liczne czasopisma specjalistyczne, słowniki i encyklopedie oraz katalogi aukcyjne sztuki azjatyckie. Przed wyprawą w te części świata warto jest tu przyjść i po prostu poczytać. Co istotne – ze zbiorów Biblioteki można korzystać nieodpłatnie na miejscu lub na zasadzie wypożyczeń międzybibliotecznych. Możliwe jest też robienie własnoręcznych notatek lub dla leniwych odpłatne wykonywanie odbitek kserograficznych.

















W ciągu prawie 50 lat działalności Muzeum zorganizowało około tysiąc wystaw, nie licząc prezentowania własnych zbiorów. Pokazując twórczość współczesnych artystów oraz dorobek fotografików zasługuje ono na uznanie i rekomendację dla wszystkich, którzy tu jeszcze nie byli. Muzeum to jest równie ciekawe dla dorosłych jak i dla dzieci, to dlatego jest chętnie odwiedzane przez całe rodziny. Poniżej kilka rad jak trafić do muzeum, a dla twórców tego miejsca słowa uznania, gdyż jest to cenny punkt na mapie turystycznej Warszawy 👏👏👏 
