Archiwum kategorii: Patronite

Sieradz od A do Z

Dziś zabieram Was na spacer po Sieradzu, mieście leżącym w województwie łódzkim. Przez wielu uważane jest za miasto leżące w ścisłym centrum Polski i choć jego powierzchnia to tylko około 50 kilometrów kwadratowych, a liczba ludności to ponad 43 tys osób, to dziś przekonamy się jakim rytmem tętni to miasto. Warto zaznaczyć, że jest to jedno z najstarszych miast w Polsce, bowiem w źródłach spisanych pojawia się już w 1136 r.  (w tzw. bulli gnieźnieńskiej), a prawa miejskie nadano mu między  rokiem 1247 a 1255. Nie będę Was jednak zanudzał historią – dziś pokażę Wam od A do Z jak wygląda obecny Sieradz – gotowi? Zakładamy wygodne buty i ruszamy, by przekonać się jak mocno bije serca Sieradza.

A jak Antoni Cierplikowski

ANTOINE, czyli Antoni Cierplikowski to król fryzjerów, który urodził się w Sieradzu. Uważany jest za twórcę nowych trendów w dziedzinie fryzjerstwa, a właściwie całej stylistyki kobiecej. Artysta o międzynarodowej sławie. To na Jego cześć w Sieradzu jest organizowany od wielu lat Open Hair Festiwal – impreza, polegająca na tworzeniu i prezentowaniu fryzur w otwartej przestrzeni miejskiej, o której więcej będzie jeszcze później. W 2015 na rynku w Sieradzu stanął pomnik Cierplikowskiego.  Artysta ten znany jest również jako Antoine de Paris lub Monsieur Antoine i to on projektował fryzury do wielu filmów. Do polskiego fryzjera zgłaszały się największe gwiazdy francuskiej estrady, w tym: Josephine Baker, Édith Piaf i Brigitte Bardot. Przełomowe dla niego było wydarzenie z 1909 r. kiedy to Antoine ściął na krótko włosy popularnej wówczas aktorce francuskiej Evie Lavalliere. Zrewolucjonizował tym damskie fryzjerstwo, rozpoczynając modę na krótkie włosy u kobiet. Wylansował wówczas nową fryzurę a’la garçon, czyli na chłopczycę, która w połączeniu z sukienkami Coco Chanel stała się początkiem nowego wizerunku kobiety po pierwszej wojnie światowej. Pod koniec swego życia, po śmierci żony, wrócił do rodzinnego Sieradza. Zmarł w wieku 92 lat. Jedno jest pewne, że moja przygoda z Sieradzem już na starcie może być szansą nie tylko na eksplorację nowych miejsc, ale i spotkanie wyjątkowych ludzi, bo intuicja mi podpowiada, że jest to miasto niejednego talentu.



B jak Bunkry 

Zwiedzanie samego Sieradza rozpoczynam właściwe od wyprawy w okolicach miasta, gdzie nieopodal rzeki Warty znajdziemy kilka schronów utworzonych w ramach działania Armii Łódź z 1939 r. Jej celem była obrona ważnych strategicznie obszarów Łodzi i Piotrkowa oraz zabezpieczenie Warszawy przed głównym uderzeniem przeciwnika z kierunku Wrocławia i Opola. Aby trafić do bunkrów musiałem udać się nad rzekę Wartę. Idąc wzdłuż grobli i pól trafiłem z łatwością na schrony wkomponowane w ziemię. 

C jak cmentarz żydowski

Cmentarz żydowski w Sieradzu jest jednym z najstarszych cmentarzy w Polsce obok krakowskiego i warszawskiego, pochodzi z 1804 r. Znajduje się przy obecnej ulicy Zakładników, a jego powierzchnia to około 1,2 ha. Wcześniej sieradzcy Żydzi chowali zmarłych w pobliskim Burzeninie. Niestety do dziś zachowały się na sieradzkim cmentarzu jedynie fragmenty porozbijanych macew, ponieważ podczas drugiej wojny światowej Niemcy zdewastowali kirkut wykorzystując część kamiennych płyt nagrobnych do celów budowlanych.  Spora część macew została również zniszczona w ostatnich latach przez pseudokibiców. W 2011 r. udało odzyskać się kilka, które wcześniej służyły jako schody na ul. Krakowskie Przedmieście w Sieradzu. W 2008 r. z na jednym z drzew cmentarza pojawiła się też tablica upamiętniająca doktora Kazimierza Kempińskiego, zasłużonego lekarza i działacza społecznego. Pod koniec października 2012 r. na cmentarzu pojawiły się dwa kolejne nagrobki Jehudy syna Lejzora oraz kobiety o imieniu Szewa. Zostały one odnalezione na terenie miasta i przewiezione na cmentarz przez anonimową osobę. Szacunek dla przeszłości pozwala przywrócić wiarę w ludzi. Na terenie kirkutu znajduje się też obelisk ku czci dwudziestu zakładników, obywateli polskich zamordowanych w tym miejscu przez Niemców. Tym bardziej należy dbać o to miejsce, gdyż pamiętajmy, że historia Żydów z Sieradza to również nasza historia. Wierzę, że za jakiś czas teren ten zostanie ogrodzony, a zmarłym i pochowanym tam ludziom bez względu na wiek, pochodzenie, kolor skóry czy inne aspekty, oddany zostanie należny im szacunek. To doświadczenie trudnej historii dało mi dużo do myślenia w dalszym zwiedzaniu miasta. Pochwalić należy włodarzy miasta, że na przykład przy rondzie im. Lecha Kaczyńskiego spotkałem tabliczkę informującą o cmentarzu żydowskim. Informacje takie są cenne szczególnie dla turystów, którzy o wszystkim co jest interesujące w mieście przecież często nie wiedzą. Warto też wspomnieć, że nazwa ul. Zakładników też jest nieprzypadkowa. To w tym miejscu 14 listopada 1939 r. Niemcy rozstrzelali dwudziestu obywateli Sieradza, elitę intelektualną miasta. Warto pamiętać, że każdy cmentarz żydowski nazywany jest kirkutem, słowo to pochodzi z języka niemieckiego, ale miejsce, gdzie pochowani są Żydzi można też nazywać po hebrajsku np. „bet chaim”, czyli „dom życia”. W takich miejscach poprzez ułożenie na nim kamieni, wyraża się szacunku dla zmarłego. Miło, że i tutaj nie zabrakło, tego jakże prostego, ale wymownego symbolicznego oddania szacunku zmarłym. Pamiętajcie, Ci ludzie kiedyś tu żyli, pracowali, mieszkali – byli integralną częścią Sieradza.

D jak Dom Kata

Pozostając w tym klimacie zadumy udałem się do tzw. DOMKU KATA. To rezydencja dawnego kata z okręgu sieradzkiego, prawdziwego egzekutora miejskiego, który wykonywał wyroki kary śmierci. Obecnie jest to willa mieszkalna. Budynek  kryjący w sobie relikt XIV-wiecznej baszty i niewielki odcinek miejskiego muru obronnego oraz zapewne niejedną tajemnicę.

E jak etnograficzny park

Sieradzki Park Etnograficzny położony jest przy ul. Grodzkiej 1, w pobliżu Wzgórza Zamkowego i ma niezwykłą wartość etnograficzną. W Skansenie tym znajduje się kilka budynków: tzw. dom tkacza, zrekonstruowana zagroda, w skład której wchodzą ciekawa chałupa, pokaźna stodoła, mała obórka, spichlerz oraz dom rzeźbiarza Szczepana Muchy. Ten ostatni budynek, mimo stosunkowo młodego wieku, należy do wyjątkowych obiektów ze względu na zachowane wyposażenie, w tym rzeźby wykonane przez tego twórcę. Skansen realizuje program „Krzesiwo”, w ramach którego odbywają się warsztaty i spotkania z twórcami ludowymi. Od 1996 r. odbyło się już ponad 1000 warsztatów, w trakcie których uczono rękodzieła, tańców i pieśni. Sieradzki Park Etnograficzny jest też miejscem, gdzie odbywają się imprezy folklorystyczne i kolorowe Festyny. W ten sposób promowana jest bogata kultura ludowa regionu sieradzkiego. To miejsce jest niewątpliwie jednym z tych, w których czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. Koszt wstępu na teren Sieradzkiego Parku Etnograficznego nie jest duży i za kilka złotych możecie „przenieść się w czasie”.

F jak fontanna 

Jak każde szanujące się miasto tak i Sieradz ma swoją fontannę, a nawet nie jedną. Tam gdzie są miejskie fontanny, pojawia się też niestety problem kąpieli w nich, a na ten temat pisałem m.in. tutaj. Wracając jednak do meritum. Jedna z fontann ulokowana jest na stawie przy Urzędzie Miasta mieszczącym się naprzeciwko Zespołu Placówek Wychowania Pozaszkolnego przy ulicy Tysiąclecia. Fontanna oprócz funkcji estetycznej ma również napowietrzać staw. Najbardziej popularna jest jednak ta, która mieści się na sieradzkim rynku, stając się pewnym symbolem miasta. 

G jak Galeria Sztuki

Wspaniale miejsce dla wszystkich wrażliwych na sztukę lub tych co chcą się oderwać od zabiegania. Galeria prowadzona jest przez ludzi z pasją. BWA to nic innego jak Biuro Wystaw Artystycznych w Sieradzu i utworzone w 1999 r. Celem działalności BWA jest prezentowanie i promowanie polskiej profesjonalnej twórczości plastycznej, edukacja kulturalna i wychowanie aktywnego odbiorcy sztuki oraz upowszechnianie współczesnych sztuk plastycznych. BWA prezentuje rocznie około 12 wystaw premierowych zarówno uznanych twórców w różnych dziedzinach artystycznych jak i debiutantów. Będąc w Sieradzu bez wątpienia warto tu zajrzeć.

H jak Hermaszewski

Pamiątki z lotu w kosmos generała Mirosława Hermaszewskiego, a wśród nich kapsułę statku kosmicznego Sojuz 30  można zobaczyć na wystawie w Muzeum Okręgowym w Sieradzu, jednak należy się śpieszyć, gdyż niebawem może ona odlecieć z Muzeum. 

I jak Indie w Sieradzu

Chcesz poczuć smak Indii, nie musisz lecieć za granicę. Z oryginalną jogą z Indii zapozna Was Anil Machado, mieszkaniec Sieradza, który może też wykonać dla Was masaż ajurwedyjski idealny na ból pleców, problemy z tarczycą, problemy z jelitami, ból nerwu kulszowego czy migrenę. Terapia Marma pomoże też na problemy z barkami. Wraz z Edytą Wróbel prowadzi sklep internetowy, w którym dostaniecie m.in. naturalne produkty Ayurveda prosto z Indii. Zawodowo oboje są skarbnicą wiedzy na temat Indii, a prywatnie są parą jak z romantycznego filmu Bollywood. Niesamowicie charyzmatyczni, gościnni i ciekawi ludzie. Cieszę się, że ich spotkałem w Sieradzu, bo ciekawe miejsca tworzą też inspirujący i życzliwi ludzie, a takimi właśnie są Edyta i Anil.

J jak Józef Piłsudski

Pomnik Józefa Piłsudskiego znajduje się na sieradzkim skwerze pomiędzy ulicami Kościuszki i Żwirki w centrum miasta. Został on zbudowany w latach 1927-1928. Ma formę prostopadłościennego obelisku, na ścianie którego umocowano medalion z głową Marszałka. Poniżej popiersia znajduje się napis – Józef Piłsudski 1867 – 1935.

K jak kościoły

W Sieradzu jest kilka kościołów wartych odwiedzenia. Jednym z ważniejszych jest gotycki kościół farny pod wezwaniem Wszystkich Świętych wzniesiony około 1370 r. na miejscu dawnego kościoła drewnianego . Dwie boczne nawy Kolegiaty dobudowano 300 lat później podobnie – jak pięciopiętrową wieżę.  Kolejnym jest klasztor podominikański należący podobnie jak fara do najstarszych i najcenniejszych zabytków ziemi sieradzkiej. Jego początki sięgają pierwszej połowy XII wieku. Obecna budowla klasztoru kryje w swoich murach gotyckie krużganki z cennymi obrazami i rzeźbami. Jedna z rzeźb pochodzi z XV wieku. Przy klasztorze znajduje się też XIII-wieczny kościół św. Stanisława. Zespół klasztorny, jak i sam kościół posiada ciekawą historię, związaną między innymi z Krzyżakami. Ciekawym miejscem jest też drewniany kościół św. Ducha ufundowany, jako wotum za szczęśliwe zakończenie wojny z Krzyżakami, stąd nazywany jest “grunwaldzkim”. Innymi kościołami w Sieradzu są m.in.: Kościół Chrystusa Odkupiciela i Najświętszego Imienia Maryi, Kościół Świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika oraz Kościół św. Mikołaja.

L  jak lewobrzeżna część Warty

W okolicach Sieradza wzdłuż rzeki Warty znajdziemy kilka schronów utworzonych w ramach działania Armii Łódź z 1939 r. Jej celem była obrona ważnych strategicznie obszarów Łodzi i Piotrkowa oraz zabezpieczenie Warszawy przed głównym uderzeniem przeciwnika z kierunku m.in. Wrocławia i Opola. Warto też podkreślić, że okolice Warty w Sieradzu, a szczególnie nadbrzeża rzeki otoczone są łęgami, co jest na tyle unikatowe, że postanowiono ustanowić tu obszar chronionego krajobrazu. Park Krajobrazowy Międzyrzecza Warty i Widawki został utworzony 14 września 1989. Powierzchnia Parku wynosi 25 330 ha. Przedmiotem ochrony jest krajobraz naturalnych dolin rzecznych Warty i jej lewobrzeżnego dopływu Oleśnicy, znajdujących się na terenie powiatu wieluńskiego, a także Widawki, Grabi, Niecieczy i Wierznicy z licznymi meandrami i starorzeczami. Obszar Parku wyróżnia się w swoim otoczeniu urozmaiconą rzeźbą terenu, zwłaszcza malowniczymi przełomami Warty, gdzie wysokości względne stoków dochodzą do 45 metrów.

M jak Muzeum Okręgowe w Sieradzu

Budynek Muzeum Okręgowego, będący zarazem najstarszą zachowaną kamienicą w mieście, kryje w sobie zbiory archeologiczne, historyczne oraz etnograficzne. Muzeum posiada dwa oddziały: Sieradzki Park Etnograficzny (skansen) oraz Muzeum Walewskich w Tubądzinie prezentujące wnętrza dworskie z przełomu XIX i XX wieku. Samo Muzeum Okręgowe w Sieradzu powstało w 1937 r. Obecnie Muzeum Okręgowe posiada wystawy stałe z zakresu archeologii, historii, historii sztuki i etnografii, ale i posiada także bibliotekę naukową oraz organizuje i sprowadza liczne wystawy czasowe. 

N jak Niedźwiecki

 

W Sieradzu urodził się Marek Niedźwiedzki, dziennikarz muzyczny znany przede wszystkim jako prowadzący Listy Przebojów Programu III Polskiego Radia. Nie był jednak związany z samym Sieradzem. Swoje dzieciństwo spędził w Szadku. Następnie ukończył II Liceum Ogólnokształcące w Zduńskiej Woli, aby dalej kształcić się na Wydział Budownictwa Politechniki Łódzkiej. Z pośród znanych osób na świat w Sieradzu przyszedł również Zbigniew Lew-Starowicz, znany ekspert z zakresu seksuologii, czy też Magdalena Wasylik, aktorka i piosenkarka,  znana m.in. z dubbingów bajki Świnka Peppa czy Kraina Lodu.

O jak Open Hair festiwal

Od 2009 r. na terenie Sieradza odbywa się festiwal ku czci Antoine’a Cierplikowskiego zwany Open Hair.

Jest to pierwsza  w kraju impreza, polegająca na tworzeniu i prezentowaniu fryzur w otwartej przestrzeni miejskiej. Festiwal jest inspirowany osobą Antoniego związanego z Sieradzem  „Antoine” Cierplikowskiego. W programie  tych imprez są między innymi:

  • Pokazy kosmetyczne i fryzjerskie.
  • Konkursy fryzjerskie.
  • Bicie rekordu świata w ilości osób poddawanych jednoczesnej stylizacji fryzur w przestrzeni miasta.
  • Projekcje kinowe.
  • Koncerty muzyczne z udziałem zagranicznych artystów.

 

P jak prażucha i Piwo Sieradzkie

Prażucha to tutejszy przysmak – ziemniaki, które należy ugotować, a następnie wsypać do nich szklankę mąki, potem krótko dusić na małym ogniu. Po tym wszystkim należy całość odcedzić,  a następnie utłuc na jednolitą masę. Podaje się je z podsmażoną na patelni, pokrojoną w kosteczkę cebulą, słoniną i boczkiem. Jeśli jeszcze tego nie jedliście, to koniecznie musicie spróbować. Tutejszym przysmakiem dla wielu jest też Piwo Sieradzkie. Mało kto wie, że: w 1876 r. Kajetan Trąbczyński wybudował i założył pierwszy Sieradzki Browar Parowy. Na swoją siedzibę wzniósł również w Sieradzu neobarokowy pałac. Niestety ten piękny zabytek nie przetrwał działań II wojny światowej. Samo Piwo Sieradzkie po różnych perypetiach przetrwało i jest dostępne w sklepach. Jeśli spytacie mnie jak smakuje odpowiem bardzo dyplomatycznie, że nie jestem piwoszem i pozostańmy przy tym, że na piwach się nie znam. Prażuchę natomiast polecam z całego serca i dziękuję Pawłowi za jej przygotowanie.  Spytacie kim jest Paweł? To kolejna gościnna i życzliwa osoba z Sieradza, która pomogła mi w powstawaniu tego wpisu. Także raz jeszcze dzięki za wszystko. Sieradz to gościnne i otwarte na turystów miasto, więc warto je odwiedzić. 

R jak Rynek

Rynek sieradzki zachował oryginalny średniowieczny układ przestrzenny. Jednak otaczające go kamieniczki są całkiem „nowe” – powstały na przełomie XIX i XX wieku, ale dla turystów mogę sprawiać wrażenie starych i zabytkowych. W centrum Rynku znajduje się wyłożony cegłą ślad po dawnym ratuszu. W Rynku znajduje się też XIX-wieczna pompa, która obecnie spełnia funkcję dekoracyjnej fontanny. Będąc w Sieradzu koniecznie trzeba zajrzeć na starówkę, bo ta po gruntownym odnowieniu nabrała unikatowego blasku. Na zdjęciach warto też uwiecznić piękno otaczających ją kamieniczek.

S jak synagoga

Dla mnie osobiście synagoga sieradzka to perła i ważny element historii tego miasta, która niestety niszczeje. Szkoda, że nie kultywuje się tej ważnej dawniej dla Sieradza kultury. Synagoga jest nieczynna i nie odgrywa żadnej obrządkowej roli. Synagoga została zbudowana w latach 1819-1824. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali i przebudowali synagogę. Następnie znajdowały się w niej biura oraz siedziby firm rzemieślniczych. Na zewnątrz budynku umieszczono płytę z granitu poświęconą żydowskim mieszkańcom Sieradza. Niedaleko synagogi znajdowała się mykwa. W judaizmie mykwą określa się zbiornik z bieżącą wodą wykorzystywany do obrzędów rytualnych. Obmycie w mykwie dokonuje  się przez całkowite zanurzenie. Warto podkreślić, że w 2014 r. synagoga częściowo spłonęła i obecnie niestety nie jest w najlepszym stanie, a szkoda.

T jak Teatr Miejski

Jest to podobno miejska duma. Od mieszkańców wiem, że zachwyca walorami kulturalnymi,  mnie zachwyciła swą zabudową i wyglądem zewnętrznym. Będąc w Sieradzu, zajrzyjcie i w tę stronę. Mam nadzieję, że gdy ponownie odwiedzę Sieradz na dłużej to udam się na jakiś spektakl, bo dużo dobrego o  tutejszym repertuarze słyszałem.

U jak Urszulanki

Historia Klasztoru Sióstr Urszulanek w grodzie nad Wartą sięga 1922 r. kiedy to św. Urszula Ledóchowska przejęła z rąk dominikanów zrujnowany zespół klasztorny. Od tamtej pory  przemiłe Siostry związały się z Sieradzem i dbają o klasztor, którym się od tylu lat opiekują. Zwiedzając klasztor warto zobaczyć wirydarz.  W jednej z jego ścian znajduje się kamienna kula, pamiątka po najeździe krzyżackim. Uświadamia on jak grube i mocne mury ma ta budowla. Warto też przespacerować się przez krużganki. Mają one sklepienie kolebkowe z lunetami, właściwe dla epoki renesansu i baroku. Warto też przyjrzeć znajdującym się na ścianach freskom, a wychodząc wspomóc utrzymanie tego wyjątkowego miejsca.

W jak Wzgórze Zamkowe

Datuje się, że Wzgórze Zamkowe w Sieradzu pochodzi z przed XII wieku. W I połowie XIV wieku gród został zniszczony przez Krzyżaków. Król Polski Kazimierz Wielki wykorzystał to miejsce pod budowę murowanego zamku. W kolejnych wiekach zamek był wielokrotnie niszczony i odbudowywany przez najeźdźców Szwedzkich, trawiony pożarami, jednak trwał do końca XVIII wieku. Obecnie m.in. atrakcją Wzgórza Zamkowego są odrestaurowane bunkry z czasów II wojny światowej. Teraz pozostały tam też ruiny zamku, a dzięki finansowaniu z UE sporą część terenu zamieniono na tereny rekreacyjne. Niedaleko znajduje się również skansen, który będąc w Sieradzu, koniecznie musicie odwiedzić.

Z jak zabytki Sieradza

Na koniec małe podsumowanie i zestawienie zabytków, które warto odwiedzić w Sieradzu. Naturalnie nie jest to katalog zamknięty, bo w tym mieście i jego okolicach znajdziecie jeszcze wiele fajnych i inspirujących miejsc. Między innymi dlatego wiem, że jeszcze kiedyś tu wrócę, by rozszerzyć mój alfabet o kolejne fajne miejsca i poznanie ciekawych ludzi. Nie sugerujcie się więc poniższą kolejnością, zwiedzajcie i odkrywajcie miasto po swojemu, najlepiej wg własnego uznania. Mój wpis traktujcie tylko jako subiektywne podpowiedzi uzupełnione przez obiektywne kadry. Pozdrawiam i miłego zwiedzania Wam życzę.

  • Dom Kata przy ul. Ogrodowej, w którym na pewno miały miejsce ostre jak brzytwa wydarzenia.
  • Budynek u zbiegu ul. Dominikańskiej i Zamkowej, zwany „kamienicą pojagiellońską”, który jest to najstarszą kamienicą w Sieradzu.
  • Dawny zajazd pocztowy z XIX wieku, czyli obecna siedziba m.in. Biura Wystaw Artystycznych.
  • Podominikański Zespół Kościelno – Klasztorny z XIII wieku.
  • Bazylika kolegiacka pw. Wszystkich Świętych.
  • Wzgórze Zamkowe.
  • Staromiejski Rynek.
  • Sieradzki Park Etnograficzny.
  • Budynek Teatru Miejskiego.
  • Oficyna dworska, tzw. „Dworek Modrzewiowy”.
  • Drewniany kościół pw. św. Ducha.
  • Kościół pw. św. Wojciecha.
  • Synagoga z lat 1819–1824.
  • Zabytkowe kamienice przy ul. Dominikańskiej, Warszawskiej i Kolegiackiej;
  • Garnizonowy Kościół Chrystusa Odkupiciela i Najświętszego Imienia Maryi z lat 1889–1897
  • Groby powstańców z 1863 r. żołnierzy września 1939 r. oraz grób A. Cierplikowskiego oraz cmentarz żydowski.
  • Neoklasyczny gmach I Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Jagiellończyka z lat 20. XX wieku, na którego dachu znajduje się tajemnicza kula owiana pewną interesującą legendą.


Ż jak Żydzi w Sieradzu

Nie byłbym sobą, gdybym na koniec nie wspomniał jeszcze o Żydach, którzy związani byli z Sieradzem od dawna. Pozostały po nich jednak bardzo nieliczne ślady czy pamiątki. Na przykład pozostałości po synagodze żydowskiej oraz mykwie. Tragiczny los spotkał ludność żydowską w okresie niemieckiej okupacji. Pod koniec lutego 1940 r. Niemcy utworzyli również w Sieradzu getto, gromadząc Żydów z miasta i okolicznych wiosek w małym kwartale ulic: Zamkowej, Sukienniczej, Żabiej i Wodnej. W sierpniu 1942 r. blisko 3 tysiące Żydów wypędzono z domów, stłoczono w sieradzkim klasztorze, a potem ciężarówkami wywieziono do Chełmna nad Nerem, gdzie dokonano ich zagłady. Pamiętajcie o tej historii, by nigdy się nie powtórzyła. Dziś trzeba nie zapominać o tych, którzy urodzili się w Sieradzu i są żydowskiego pochodzenia:

Maksymilian Fajans – litograf,  cenionyfotograf i rysownik żydowskiego pochodzenia.

Zalman Ben Ja’akow – ważny izraelski polityk, w latach 1953–1959 poseł do Knesetu z list Agudat Israel oraz Religijnego Frontu Tory.

Ary Sternfeld, Szternfeld  – jeden z pionierów kosmonautyki, z wykształcenia inżynier mechanik. „Nawigator kosmicznych tras” – obliczał orbity sztucznych ciał niebieskich, rakiet, satelitów. 

Abram Rundstein (Rundsztajn) – właściciel drukarni, przemysłowiec, społecznik, działacz oświatowy. 

Tym ludziom nie tylko Sieradz wiele zawdzięcza, dlatego pamiętajcie, że historia polskich Żydów to również nasza historia. Podsumowując cały mój pobyt, chcę tylko Wam napisać, że to był wyjątkowy czas, który spędziłem w tym mieście, dużo się nauczyłem, sporo zwiedziłem, ale co najważniejsze poznałem inspirujących i gościnnych ludzi. Utwierdza mnie w przekonaniu, że mniejsze miasta zwiedzam z jeszcze większą ochotą. Jeśli chcesz bym przyjechał do Twojego miasta, a może masz jakieś sugestie czy uwagi co do dzisiejszego wpisu, nie wstydź się napisz,  kontakt do mnie znajdziecie tutaj. Mam nadzieję, że Wam się spodobał Sieradz od A do Z, ten Sieradz po mojemu.

#rafalbil #fotografia #lublin  #sieradz #fotograf lublin
#fotograf sieradz #travel #photography #fotograf warszawa

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia | Fotograf  Sieradz |  Miasto Sieradz

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

 

Carnaval Sztukmistrzów 2019

Wielkimi krokami zbliża się Jarmark Jagielloński🐓, a ja dziś nadrabiam zaległości i wrzucam dla Was sporą porcję zdjęć z tegorocznego Carnavalu Sztukmistrzów. Odbył się on w Lublinie w dniach 25-28 lipca. Ciekaw jestem czy Wam się podobało i jakie macie wrażenia po tegorocznym święcie NOWEGO CYRKU🤡. Jeszcze bardziej zastanawia mnie, czy będziecie na tegorocznym Jarmarku Jagiellońskim, który wystartuje już w najbliższy piątek? Po tej dłuższej przerwie od moich wpisów na blogu, bardzo subiektywnie i wybiórczo powiem Wam, co mi się spodobało, a co nie wzbudziło mojej sympatii. Naturalnie liczę na Wasze uwagi i komentarze na ten temat. Ciekaw jestem jakie są Wasze wrażenia. Poznajcie moje ABC o tegorocznym Carnavalu.

A JAK ATRAKCJE

Analizując atrakcje zacznę do tego co jest sprawdzone i niemal nierozerwalne podczas każdego Carnavalu, mowa o Urban Highline Festivalu. Nie wszyscy może wiedzą, ale jest to praktycznie oddzielna i niezależna impreza, choć ściśle współgrająca z tym co dzieje się w tych dniach w Lublinie. Urban Highline Festival jest największym tego typu festiwalem na świecie. Każdego roku, lubelskie budynki stają się stanowiskami highlinerów, którzy przesłaniają promienie słońca, spacerując praktycznie w chmurach. Higlinerzy mogą z góry obserwować nie tylko mieszkańców, ale i sztukmistrzów, jednak o nich za chwilę.

Kilka słów na temat tego, co mi się nie podobało. Na facebookowym koncie Prezydenta Miasta Lublin we wpisie z 25 lipca pojawił się na zdjęciu właśnie On z Panem Ząbkiem. Widnieje też tam krótki komentarz Prezydenta: Gwóźdź programu Pan Ząbek! Wspólnie zapraszamy na 10 edycję Carnavalu Sztukmistrzów”. Niby fajnie fajnie, ale jednak jak w kombajnie – Powrót do przeszłości„, bo taki tytuł nosił show Pana Ząbka, jest chyba najtrafniejszym oddaniem tego, do czego się przyczepię w tym roku. Jeśli po raz kolejny widzę ten sam numer z chustą przechodzącą z ręki do ręki, to przestaje to być już dla mnie zabawne. Powroty do tego co się już pokazywało na wcześniejszych edycjach Carnavalu nie są według mnie najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia oglądających. Od takiego formatu artysty jak Pan Ząbek, wymagam więcej niż zdjęcia z włodarzem miasta i starych numerów z zeszłych lat. Pewnie dla tych co tego nie widzieli mogło się spodobać, ale mi nie. Dla mnie to nie był gwóźdź programu, a gwóźdź do trumny, bo nic tak nie zabija jak powtarzalność, która wieje nudą. Sprawdził się też komentarz jednego z mieszkańców Lubelszczyzny pod zdjęciem, o którym pisałem wyżej: Takiego gwoździa jak Górki Czechowskie to nawet Pan Ząbek nie wbije!”

Idąc dalej natrafiłem na Pana Pedrro i jego “Wesoły Cyrk”. Ten bohater rozbawiał przez niecałą godzinę swym przedstawieniem nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Pokaz żonglerki i klaunada w bardzo dobrym wydaniu, tak by spełnić wszystkie wymogi  i oczekiwania wysublimowanej lubelskiej publiczności.

Prosto z Argentyny ze swym 40-minutowym show z elementami teatru, żonglerki i chodzenia po taśmie, przyleciał do nas Marcos Masetti. Starał się zauroczyć niejedną Polkę podczas swojego “Darme Cuerda”. Ten zabawny dżentelmen  zabrał mieszkańców Lublina do świata swoich totalnych wygłupów. Zaangażowanie do spektaklu publiczności było jego dużym atutem, szczególnie w kontekście wybuchowego finału.

Kolejna postać pochodzi również z Argentyny, dała za pomocą monocyklu i bicza publiczności dużo przyjemności i radości. Nie jest to zapowiedź z klubu sado-maso, a mowa tu o Mona Circo i Jej “On Wheels”. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Jej mowa ciała, która często wyrażała więcej niż słowa.  Mona urzekła widzów swoim poczuciem humoru i zręcznością, gdy przekształcała pomysły zrodzone w naszych głowach w rzeczywistość. Urzekła nie tylko poczuciem humoru, ale i swą zręcznością.

Następny bohater to Imre Bernath i jego „Social Salto”. Bez wątpienia pokochały go dzieci, a właściwie to Jego lizaki, które rozdawał wśród najmłodszej publiki. Starał się jednak porwać wszystkich, bez względu na wiek, w wesołą podróż wzbogaconą o wyczyny akrobatyczne. Tu również przypadkowi widzowie zostali bohaterami spektaklu.

Iluzjonista pochodzący z Lublina,  finalista jednej z edycji „Mam Talent!” – Piotr Denisiuk, już kilkakrotnie uczestniczył w Carnavalu Sztukmistrzów. W tym roku przygotował zupełnie nowy występ emanujący świeżością, lekkością i oczywiście zaskoczeniem.

Na koniec subiektywnie wybranych atrakcji tegorocznego Carnavalu, przyszedł czas na plucie ogniem, które rozgrzało publikę i pozwoliło posmakować odrobiny żaru na własnej skórze. Wszystko to zapewnił nam Marcin “Ex” Styczyński. Jego pokazy widziałem już w ubiegłych latach, ale mimo to był porywający na tyle, że nie znudził nikogo i w tym roku. Numer z połykaniem balonu do dziś pozostał mi w pamięci, choć jego wykonanie, nie mieści mi się w głowie 😀
 
 

B JAK BŁONIA POD ZAMKIEM

Podczas Carnavalu zawsze trzeba wybrać się na Błonia pod Zamkiem, najlepiej wprost do Baru Żongler, który już od wielu wielu lat jest klubem festiwalowym dla wszystkich fanów Carnavalu Sztukmistrzów. W tym miejscu dba się nie tylko o coś dla ducha, ale i dla ciała. To m. in. dlatego nie mogło mnie tu zabraknąć 😉 Nieopodal klubu powstała strefa wysokich lotów, gdzie grawitacja nie miała aż tak wielkiego znaczenia. Oba miejsca zdecydowanie godne były uwagi. Kilka kroków dalej znalazła się też strefa chilloutu, zorganizowana przez jednego ze sponsorów imprezy.  Na kilka słów uznania zasługują też wolontariusze, którzy rokrocznie wspierają swą aktywnością inicjatywę Carnavalu Sztukmistrzów. To dzięki Nim można było dowiedzieć się o pełnym programie imprezy, a przybywający do Lublina artyści, czuli się dobrze.

C JAK CENY

Na koniec jeszcze małe podsumowanie, by podliczyć ile to wszystko kosztowało? Jak co roku większość imprez zorganizowanych w grodzie koziołka podczas Carnavalu Sztukmistrzów była zupełnie za darmo. Warto jednak pamiętać, że artyści uliczni żyją z datków od swoich widzów, dlatego dobrym zwyczajem jest pozostawienie im do kapelusza nawet drobnej kwoty. Daje to im motywację do dalszego działania, tak by chętnie wrócili tutaj za rok. Podczas Carnavalu na Placu Litewskim pojawił się również napis, przy którym mieszkańcy i odwiedzający miasto mogli sobie za darmo zrobić zdjęcie. Ustawiony tam 10 metrowy „I ❤ Lublin” świeci w nocy, więc można wykonywać sobie przy nim fotografie praktycznie 24h na dobę. Ile kosztowała ta iluminacja i czy jej koszt był pokryty z pieniędzy podatników to już inna kwestia, której dziś nie będę roztrząsał. W zamian dam Wam do zobaczenia jeszcze kilka kadrów z tegorocznego Carnavalu, oczywiście zupełnie za darmo 😉 Pozdrawiam i do zobaczenia na Jarmarku Jagiellońskim.


#rafalbil #fotografia  #lublin  #carnavalsztukmistrzów #lubelskie #fotograflublin

 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Carnaval Sztukmistrzów | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Turystyczne zwiedzanie miast autobusem

Zwykle autobusy turystyczne w wielu miastach Europy są klimatyzowane, często dwupiętrowe i z odkrytym dachem, posiadają też audio przewodniki z translacją w kilkunastu językach. W Lublinie jednak tego wszystkiego nie uświadczycie, ale w zamian od dziś możecie przejechać się Ziutkiem.  Co to oznacza? Ziutek to zabytkowy trolejbus, który kursował będzie w Lublinie również i w te wakacje. Można będzie się nimi przejechać w soboty i w niedziele. Więc jeśli lubicie zwiedzać miasto nieco inaczej, niż wszyscy, to od dziś jest ku temu okazja. Możecie dzięki temu zobaczyć Lublin z nieco innej perspektywy.  Co ważne można po mieście będzie nimi jeździć zarówno w lipcu, jak i sierpniu, także tych okazji będzie sporo. Dziś mam dla Was krótkie ABC na ten temat. Jestem również ciekaw Waszych opinii – co o tym sądzicie?

A JAK ATRAKCJA

Jak już wspomniałem wiele miast Europy świadczy usługi turystyczne z autobusami Hop-on Hop-off.  Dlaczego więc w Lublinie miałoby takiej usługi nie być? Jest ona nieco odmienna od tej jaką spotkamy w Rzymie, Londynie, na Malcie czy w  Paryżu – co oczywiście nie musi oznaczać, że gorsza czy lepsza. Przyjmijmy, że lubelska jest unikatowa. Przejazd trolejbusem ZIU-9B zwanym Ziutkiem – jest możliwy tylko i wyłącznie w Lublinie. Choć pojazd ten nie jest klimatyzowany i ma swoje lata, to i tak daje w zamian coś więcej, niż nowoczesne turystyczne autokary – wg mnie jest to klimat, którego nie uświadczycie nigdzie indziej w Europie. Co ważne o obiektach, które będzie można zobaczyć za oknem opowie przewodnik, a każdy uczestnik linii turystycznej otrzyma pamiątkową monetę, która powstała specjalnie na potrzeby linii turystycznej, z okazji jubileuszu 90-lecia komunikacji miejskiej w Lublinie. Cała przejażdżka będzie trwać około 45 minut, zatem zapnijcie pasy, by dowiedzieć się, którędy pojedziemy?

B JAK BYCHAWSKI, PLAC BYCHAWSKI

Plac Bychawski to nazwy z przystanków trasy Ziutka, a jeśli jesteście ciekawi jak wyglądać będzie cała trasa przejazdu, to już Wam zdradzam:

Trasa trolejbusu Ziutka będzie przebiegała przez:  Al. Racławickie – Al. Kraśnicka – Zana – Wileńska – Głęboka – Muzyczna – Stadionowa – Lubelskiego Lipca 80 – Pl. Bychawski – Wolska – Droga Męczenników Majdanka – Majdanek – Droga Męczenników Majdanka – Wolska – Pl. Bychawski – Al. Piłsudskiego – Lipowa – Al. Racławickie.

C JAK CENA

Na sam koniec zdradzę Wam jeszcze ile za tą przyjemność należy zapłacić. Tu czeka Was miłe zaskoczenie, bo na tą turystyczną atrakcję obowiązują regularne bilety zgodnie z cennikiem MPK. Będą też za darmo mogli się przejechać tą linią wszyscy uprawnieni do przejazdów bezpłatnych MPK. Czyli nie ma ukrytych kosztów, gwiazdek w umowie, a wszystko jest zgodne z dotychczasową taryfą MPK. Bilety można będzie nabyć wcześniej, a jeśli się nie wyrobicie i zaistnieje i taka potrzeba, by zakupić je w samym trolejbusie, to będzie taka możliwość (dla przypomnienia bilety czasowe 30-minutowe normalne i ulgowe są w następujących cenach: 3,20 zł i 1,60 zł.). Pozostaje Wam życzyć szerokości i pamiętajcie tylko, że liczba miejsc siedzących jest ograniczona. Znajduje się ich tylko 22. Mimo to wierzę, że dla chcącego nic trudnego i uda Wam się przejechać, by w ten unikatowy sposób zwiedzić miasto.

 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

 

Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa

 

ABC o Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie

 

Dziś wyprawa do Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa, które jest oddziałem Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Jak łatwo się domyśleć w miejscu tym gromadzone są przedmioty z zakresu tematyki przyrodniczej, łowieckiej i hipologicznej. Krótkie wyjaśnienie dla tych co nie wiedzą czym jest hipologia 🐴 w skrócie, jest to nauka o koniach, ich budowie, fizjologii, filogenezie, hodowli i chowie. No to jak już mamy jasność, ruszamy do naszego dzisiejszego Muzeum. Dziś dowiecie się o atrakcjach jakie na Was tam czekają, oraz o cenach jakie będziecie musieli za nie zapłacić. Gotowi na spotkanie z około 10 tysiącami zabytkowych eksponatów, które znajdziemy w budynkach tego Muzeum? Zatem zapraszam na łowy eksponatów w Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa.

A JAK ATRAKCJE

Na start zacznijmy od atrakcji, które czekają na Was w środku. Na miejscu spotkacie ekspozycje stałe i czasowe,  a poniżej znajdziecie kilka z nich w Koszarach Kantonistów i w Powozowni im. Zbigniewa Prus-Niewiadomskiego:

➡ W polu i w kniei „Las”🌲
➡ W polu i kniei „Ptaki” 🦃
➡ „Oko w Oko” (kolekcja egzotyczna – trofea, eksponaty dermoplastyczne) 🦏
➡ „Polski salon myśliwski XIX/XX wieku” ⚔
➡ W Powozowni im. Zbigniewa Prusa-Niewiadomskiego znajduje się zbiór historycznych pojazdów konnych 🐴

10 tysięcy eksponatów sprawia, że jest tu co fotografować 📷 co ważne są one podzielone pomiędzy trzy działy merytoryczne: dział przyrodniczo – łowiecki, dział sztuki i dział hipologii. Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa nie tylko gromadzi przedmioty, ale i zajmuje się popularyzacją wiedzy z zakresu tematyki przyrodniczej. Powinniście wiedzieć, że nie tylko dla fanów łowiectwa i jeździectwa z uwagi na połączenie tematyki tych dwóch dyscyplin, miejsce to stanowi unikat w skali kraju. Całość Muzeum mieści się w dwóch zabytkowych budynkach na terenie Łazienek Królewskich w Warszawie: „Koszarach Kantonistów” i „Stajni Kubickiego” .

Cykliczną atrakcją są  tu też tzw. „Niedzielne spotkania rodzinne”, event ten jest oddzielnie biletowany, ale o tym dowiecie się pod literą C. Ważne jest też to, że liczba miejsc ograniczona (decyduje kolejność wejść). Odbywają się tu też lekcje muzealne i zwiedzanie grupowe oraz specjalne zabawy dla dzieci, można tu zorganizować oryginalne urodziny czy imieniny dla swoich pociech. Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa oferuje też lekcje przyrodnicze dla szkół i przedszkoli 🎓 Prezentowane są ekspozycje poświęcone leśnym i egzotycznym zwierzętom oraz ptakom 🦜🦌

Zbiory podzielone zostały wg następujących działów:

👉  Dział Przyrodniczo-Łowiecki – okazy ssaków i ptaków z terenów Polski, kolekcje trofeów krajowych i egzotycznych;

👉  Dział Hipologii – kolekcje uprzęży, siodeł i akcesoriów jeździeckich, w tym m.in. uprzęże regionalne i wyjazdowe, rzędy wierzchowe i oporządzenie jeździeckie, drobne wyposażenie: strzemiona, kiełzna, ostrogi, elementy wyposażenia stajni, wozowni, powozów i kuźni, akcesoria weterynaryjne oraz przedmioty związane z hodowlą i użytkowaniem koni;

👉  Dział Sztuki – polskie i obce malarstwo, rzeźba, grafika, medale i odznaki o tematyce łowieckiej i jeździeckiej, myśliwska broń palna i biała, sztuka użytkowa, fotografie i dokumenty.

Koszary Kantonistów wyposażone są w specjalny podjazd dla wózków inwalidzkich, a Stajnia Kubickiego – w specjalne podesty umożliwiające wjazd wózkiem, co jest dużym atutem, jeśli mówimy o przystosowaniu obiektu do zwiedzania dla osób niepełnosprawnych ♿ i wszystko wydawać by się tu mogło wyjątkowe i piękne, ale…

B JAK BADANIA I TAKSYDERMIA

W muzeum tym organizowane są tu wystawy czasowe, wykłady, spotkania ze znawcami tematu, pokazy slajdów, lekcje muzealne, przyjęcia urodzinowe i imieninowe dla dzieci i młodzieży. Zwiedzający mogą skorzystać z multimedialnych encyklopedii, czytelni, obejrzeć filmy przyrodnicze, posłuchać głosów przyrody. W sklepiku znaleźć można pamiątki i wydawnictwa Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa. Można prowadzić tu badania naukowe korzystając z licznej literatury fachowej. Ekspozycje są w pełni klimatyzowanych salach, dostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych i wydawać mogło by się jak z bajki, ale jest jeszcze jedna kwestia…

Taksydermia czyli sztuka montażu lub reprodukcji, najczęściej poprzez wypchanie martwych zwierząt na wystawę (np. trofea myśliwskie) lub dla innych źródeł badań, która budzić może sporo kontrowersji. To jej chciałem poświęcić jeszcze odrobinę uwagi. Metody praktykowane przez taksydermistów rozwinęły się w ostatnim stuleciu, lecz dawniej mogły pozostawiać wiele do życzenia. Taksydermiści mogą być profesjonalistami, przygotowując eksponaty komercyjnie dla muzeów, ale także amatorami – przygotowując eksponaty w ramach swojego hobby. Do preparowania eksponatów taksydermicznych niezbędna jest jednak znajomość kilku dyscyplin jak: anatomii, autopsji, rzeźbienia, malarstwa oraz garbowania. Sam proces wypychania jest kontrowersyjną próbą ożywiania, tworzenia mostu pomiędzy życiem a śmiercią.  Taksydermia to niewątpliwie temat wywołujący niemałe antagonimzmy. Czy traktowanie jakichkolwiek zwłok jako tworzywa dla artystycznych ekspozycji jest w porządku? Na to pytanie każdy może odpowiedzieć sobie sam. Nie mniej jednak uczulam osoby o dużej wrażliwości dla zwierząt, że odwiedzenie tego Muzeum, może nie należeć do przyjemnych.

C JAK CENY

Akceptowane są tu karty WARSAW PASS, natomiast w piątki muzeum to możecie zwiedzić zupełnie za darmo, a  w pozostałe dni obowiązuje poniższy cennik:

💰 Bilet normalny 10 zł
💰 Bilet ulgowy 5 zł
💰 Dzieci i studenci do 26 lat 1 zł
 

Natomiast na „Niedzielne spotkania rodzinne” bilety kształtują się w cenie: 5 zł i można je nabyć tuż przed rozpoczęciem warsztatów. Liczba miejsc ograniczona (decyduje kolejność przybycia)

Lekcje muzealne odbywają się od poniedziałku do piątku o godz. 9.00, 10.15, 11.30, 12.45 i 14.00. Opłata za zajęcia (45-60 min.) dla minimum 15 osób to 8 zł za osobę.

Muzeum jest w okresie wiosenno-letnim czynne od wtorku do piątku od 10.00 do 17.00, a w soboty i niedziele między 11.00 a 18.00. Natomiast gdy nadejdzie okres jesienno-zimowy  tj. od 1 października  do 30 kwietnia  – wówczas zwiedzać będziemy mogli od środy do niedzieli między godziną 10.00 a 15.00. Zanim wybierzecie się do Warszawy, obejrzyjcie zdjęcia i oceńcie sami czy warto? Jeśli lubicie trofea łowieckie, akcesoria myśliwskie, broń białą, powozy lub interesuje Was bogaty zbiór biblioteczny o tej tematyce, to powinniście tu zawitać. Znajdziecie tu również związane z tematyką łowicką i jeździectwem malarstwo, grafikę, rzeźbę, rzemiosło artystyczne. W budynku głównym Muzeum (Koszary Kantonistów) obejrzeć można stałe wystawy przyrodnicze ukazujące, często rzadkie lub zagrożone, zwierzęta i ptaki polskie oraz faunę egzotyczną, ale wszystko to jest martwe, przez co nie wszystkim przypadnie do gustu.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

http://mazurskiesluby.pl/wp-content/themes/mazurskie-sluby/assets/images/separator.png

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia | Warszawa| Łazienki Królewskie I Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Noc Kultury 2019

Jak Wam się podobała tegoroczna Noc Kultury w Lublinie?

 

Za nami kolejna Noc Kultury. Dziś zastanawiam się nad jakością instalacji artystycznych, koncertów, spektakli, pokazów i wystaw, których w ciągu tej nocy, jednej osobie, nie uda się zobaczyć. Ta gorączka sobotniej nocy ogarnęła cały kulturalny Lublin. Istotnym w tym roku było hasło: „MiastOpowieść”, które miało stać się wspólnym mianownikiem dla artystów współtworzących tą najbogatszą w kulturę noc. Ciekaw jestem Waszych opinii i wrażeń z tegorocznej Nocy Kultury, a i ja podzielę się kilkoma spostrzeżeniami. Gotowi na moje ABC z najsłynniejszej lubelskiej nocy?

 

A jak Adamiec

Facebook i instagram rozgrzały się  do czerwoności, gdyż możliwości dla fanów fotografowania i chwalenia się zdjęciami na  portalach społecznościowych było w noc z 1 na 2 czerwca  bardzo dużo. Gdy spytacie co mi spodobało się najbardziej? Ciężko jest wybrać jednego faworyta, ponieważ kilka instalacji zwróciło szczególnie moją uwagę, w tym Trzy alfabety nad ul. Olejną, instalacja z ulicy Złotej, którą wykonali studenci UMCS pod opieką dr. Jarosława Koziary czy kwiat jednej nocy na placu Po Farze – autorstwa Agnieszki Adamiec. Szczególnie do gustu przypadła mi też wystawa fotograficzna Pawła Adamca, której strzegła „Patronka” oraz kwiaty z probówki. Kwiaty, które zdominowały Stare Miasto wybrałem za jednego z faworytów nie bez powodu. Trzeba pamiętać, że instalacja ta może mieć również symboliczny wymiar i nawiązywać do konieczności wypełnienia miasta zielenią, której niestety w wielu miejscach w Lublinie brakuje. Ta ciekawa instalacja, to dzieło zespołu florystów SPPSS pod kierunkiem znów Pawła Adamca. Stąd to od tego nazwiska zacznę subiektywną ocenę tegorocznej Nocy Kultury.

B jak Browar Perły

W tym roku również tereny Browaru Perła otworzyły się na Noc Kultury. To tu miała miejsce klimatyczna sjesta na zakończenie Nocy Kultury. To również tu posileni mieszkańcy i turyści strawą dla ducha mogli  zaspokoić swój głód ciała. Inwazja food trucków pozwalała, by każdy znalazł coś smacznego dla siebie. Noc Kultury stała się również świetnym pretekstem do zwiedzania zabytkowej warzelni czy podziemi browaru. Na koniec to właśnie tu odbyło afterparty i wszystkiemu temu przyświecały chmielowe lampiony.

C jak czy Wam się podobało?

Na koniec jestem strasznie ciekawy, co Wy sądzicie o tegorocznej Nocy Kultury? Czy ta noc z soboty na niedzielę zaspokoiła w pełni Wasze apetyty na kulturę? Czy Waszym faworytem były, podobnie jak dla mnie, sztuki wizualne w przestrzeni miasta, a może stawiacie na muzykę i koncerty? Czy wg Was było tak magicznie i tym razem oraz czy Lublin tego roku również Was oczarował? Być może pozostał jakiś niedosyt lub niesmak? Podpuszczonych troli, hejterów, ale i fanów najsłynniejszej lubelskiej nocy pozdrawiam i zachęcam do komentowania. Ciekaw jestem Waszej opowieści o nocy i oczywiście o mieście. Twórzmy wspólnie „Miasto Powieści”.

#rafalbil #fotografia #travel #polska #lublin #rafalporozuje

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia Wizerunkowa 
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia

,

Zamek w Chęcinach

Zamki, księżniczki, smoki, legendy, lochy – kto tego nie lubi? Dziś czas na podbój jednego z nich – Zamek Królewski w Chęcinach, bo o nim mowa, pochodzi z przełomu XIII i XIV wieku, góruje nad miasteczkiem Chęciny niedaleko Kielc. To tej jednej z najpopularniejszych i najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych województwa świętokrzyskiego przygotowałem dla Was ABC tego co i za ile warto tu zobaczyć.
 
Ruszam po schodach na dziedziniec zamkowy i jestem bardzo ciekawy co zastanę w środku. Trzeba wiedzieć, że w latach 1655-1657 zamek ten został doszczętnie zniszczony, najpierw przez Szwedów, a następnie przez szturm oddziałów Rakoczego. Dzieło zniszczenia dokończyła w 1707 roku kolejna okupacja szwedzka. Podczas I wojny światowej ucierpiała środkowa wieża zamku, zatem z każdym kolejny krokiem zastanawiam się czy cokolwiek w tych ruinach się ostało? Wy też jesteście ciekawi – to zobaczmy. Obiecuję Wam bez księżniczki pod pachą i bez głowy smoka w rękach, nie wracam.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
A jak atrakcje
 
Gdy już jesteśmy w środku widać, że zabudowań zamkowych pozostały tylko trzy wieże i fragmenty murów. Nie ma więcej śladów świetności tej średniowiecznej warowni. Nie mniej jednak trzeba wyeksplorować, to co pozostało, zatem ruszamy w poszukiwaniu tutejszych atrakcji. W środku natrafiamy m.in. na skarbiec, stragany z gadżetami dla dzieci, a no i lochy. Wszystko to współtworzy klimat miejsca i nadaje mu odpowiedni charakter. To tu m.in. poznać można historię zamku, postrzelać z łuku, wybić monety – denary lub srebrniki, wykonać zdjęcia na atrapie konia czy zakuć się w dyby. Niestety księżniczki, ani smoka na razie nie widać.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

W takich miejscach jak to nie brakuje oczywiście legend. Rozpowszechniono wśród mieszkańców Chęcin m.in. historię królowej Bony. Wyjeżdżając z tych terenów królowa zabierała wiele złotych i srebrnych precjozów. Wozy w orszaku Bony musiały być pełne skarbów wywożonych do Włoch, skoro – jak społeczność okoliczna utrzymuje – przy przeprawie przez rzekę Nidę most załamał się pod ciężarem tych kosztowności. Przypadek ten tłumaczy nazwę pobliskiej wsi – Mosty. Do dziś nie brakuje poszukiwaczy skarbów, które popłynęły z nurtem rzeki. Mówi się również, że czasem pojawia się królowa Bona, która ponoć od wieków bezskutecznie poszukuje swych skarbów strasząc w zamku i okolicznych lasach. Kiedy znika duch królowej – słychać oddalający się w stronę wschodu stukot jej karety. Ja niestety ani Jej nie słyszałem, ani nie zobaczyłem, ale może ktoś inny będzie miał więcej szczęścia.

 
B jak bilety
 

Obowiązkowo podam jeszcze ceny biletów i kilka praktycznych informacji. Zacznę od miłego zaskoczenia. Gdy tylko podjedziecie na parking musicie wiedzieć, że jest bezpłatny, więc nie dajcie się oszukać ewentualnym naciągaczom. Z parkingu trzeba przespacerować się jeszcze około 300 metrów pieszo do samego zamku. Gdy już dotrzecie na szczyt do kasy przygotujcie pieniądze zależnie od sezonu w którym będziecie (od 1 kwietnia do 31 października) bilet normalny 13 zł, bilet ulgowy 9 zł (przysługuje uczniom i studentom do 26 roku życia, emerytom, rencistom, osobom niepełnosprawnym i ich opiekunom oraz kombatantom.), bilet rodzinny (2+2) 35 zł, bilet lokalny dla mieszkańców Gminy Chęciny kosztuje tylko 1 zł. W pozostałych miesiącach bilet normalny wynosi 8 zł, bilet ulgowy 6 zł; dzieci do lat 5 natomiast wchodzą nieodpłatnie.

Zarezerwujcie sobie około godziny czasu, gdyż miej więcej tyle zająć Wam powinno zwiedzenie zamku. Istotną informacją jest ta o możliwości płatności kartą. Jeszcze, by nie pocałować zamkowej klamki, zerknijcie tylko na codzienne godziny otwarcia:

styczeń 9:00 – 15:00,
luty 9:00 – 16:00,
marzec 9:00 – 17:00,
kwiecień 9:00 – 18:30,
maj, czerwiec 9:00 – 19:00,
lipiec, sierpień 9:00 – 19:30,
wrzesień 9:00 – 19:00,
październik 9:00 – 18:00,
listopad 9:00 – 16:00,
grudzień 9:00 – 15:00,

 
C jak Chęciny
 
Chęciny są niewielkim, liczącym około 5 tys. mieszkańców miastem leżącym w południowej części Polski. Naturalnie całość znajduje się w województwie świętokrzyskim. Chęciny położone są około 100 km od Krakowa, a tylko 14 km od Kielc.  Te okolice są bardzo malowniczo położone na terenach Chęcińsko-Kieleckiego Parku Krajobrazowego i jego otuliny.  To te piękne tereny przyrodnicze, stanowiąc zarazem idealne miejsce do rozwoju turystyki. Ludzie są tu życzliwi i przyjaźnie nastawieni do turystów.
 
 
Sam Zamek w Chęcinach jest uważany, za jedno z najciekawszych miejsc do zobaczenia w województwie świętokrzyskim. Wizyta to swoista podróż do średniowiecza, a gdy spytacie czy warto odwiedzić zamek? Odwiedzić tak, ale czy wróciłbym tu ponownie, to raczej nie, choć przyznam, że sam zamek będzie ciekawy dla wykonania zdjęć o każdej porze roku. Doceniam też zaangażowanie pracowników  ubranych w średniowieczne stroje, muzykę która w tle tworzy klimat miejsca i oczywiście sam zamek. Jednak całość nie wywarła na mnie takiego wrażenia, bym chciał tu koniecznie wrócić, no chyba, że kolejnym razem będzie już księżniczka i smok. Pamiętajcie tylko, że to moje subiektywne odczucie, a Wam zamek ten może spodobać się tak bardzo, że nie będziecie chcieli go opuścić. To prawdopodobnie z myślą o tych właśnie osobach postawiono tam dyby.
 
Być może na ogólne odczucia i takie wrażenie miała też w dużej mierze pogoda. Brakowało mi dobrej widoczności z punktu widokowego na zamku, a podobno w ładnym słonecznym dniu widać tu nawet szczyty Tatr. Pewnie dodałoby to kilka punktów do ogólnej oceny zwiedzania. Poza tym nie dziwcie mi się…. smoka brak, księżniczki też więc nie mogę wracać w pełni usatysfakcjonowany. Czas zatem ruszać w podróż do kolejnego zamku.
grafika źródło: https://kwejk.pl/obrazek/918753/glowa-smoka-reka-ksiezniczki.html
 

#travel #polska #chęciny #warszawa #kielce #fotograflublin
#rafalbil  #fotografia #zamekchęciny  #fotografkielce #lublin

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia

Lublin Noc Muzeów

Czy wiecie, że Noc Muzeów wywodzi się z Niemiec, a dokładnie z Berlina? To tam w 1997 roku odbyła się pierwsza Noc Muzeów. Minęło już kilkanaście lat, a ta impreza kulturalna, polegająca na udostępnianiu muzeów, galerii i instytucji kultury, w wybranym dniu, w nocnych godzinach, stała się tradycją w wielu szanujących się muzeach całej Europy. Tego dnia organizatorzy przygotowują także specjalne atrakcje m.in. koncerty, poczęstunki, warsztaty, zajęcia dla dzieci. Dziś pokażę Wam jak wyglądała Noc Muzeów w Lublinie, oczywiście subiektywnie i w podstawowym zakresie. Gotowi by poznać ABC z Nocy Muzeów w Lublinie? Zatem nie spać, zwiedzać ruszamy na nocny spacer w mieście inspiracji.

A jak atrakcje Nocy Muzeów

Dziś pokażę Wam kilka z wielu atrakcji, które przygotowano na sobotnią Noc Muzeów w Lublinie.  Poniżej lista miejsc, które m.in. mogliśmy odwiedzić:

  • Muzeum Historii Miasta Lublina 
  • Dworek Wincentego Pola 
  • Muzeum Józefa Czechowicza 
  • Muzeum Martyrologii „Pod Zegarem” 
  • Muzeum Bolesława Prusa 
  • Państwowe Muzeum na Majdanku 
  • Muzeum Stefana Żeromskiego 
  • Muzeum Wsi Lubelskiej
  • Muzeum KUL 
  • Galeria Labirynt 
  • Galeria Biała 
  • Kozłówka 
  • Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym
  • Muzeum Regionalne w Krasnymstawie

http://mazurskiesluby.pl/wp-content/themes/mazurskie-sluby/assets/images/separator.pngW programie Bramy Krakowskiej – Muzeum Lubelskiego przygotowano m.in. warsztaty plastyczne dla dzieci w wieku 8-12 lat. To tu miał również miejsce wykład z pokazem multimedialnym o zespole 21 fałszywych groszy koronnych Zygmunta III Wazy, odkrytych w 1981 roku w Lublinie. Naturalnie można było też zwiedzać wystawy stałe w obiekcie.



Muzeum Martyrologii pod Zegarem można było wziąć udział w oprowadzaniu kuratorskim po wystawie czasowej „Maria Zofia Hiszpańska-Neumann”, prezentującej dokumenty z czasu pobytu artystki w obozie, m.in. listy, grypsy, wspomnienia. 

Dworku Wincentego Pola poznać można było „Opowieści wydobyte z mroków czasu i przestrzeni”. Przedstawiono tu historie zabytkowych przedmiotów, dowiedzieć się mogliśmy co nieco na temat skamieniałości z pradawnych mórz.

Muzeum Literackie im. Józefa Czechowicza oferowało oprowadzanie kuratorskiego po wystawie czasowej, gdzie zaprezentowano pamiątki związane z Józefem Łobodowskim. W programie również odtwarzane były fragmenty „Ballady lubelskiej”. 



Ogród Botaniczny UMCS przygotował dla Was spacer na temat do mitów i wierzeń związanych z królestwem roślin. Spotkanie zakończyło się ogniskiem we Wrzosowej Chatce.Żeby w nim uczestniczyć, należało się wcześniej zapisać.

Muzeum Wsi Lubelskiej przygotowało dla zwiedzających dwudniowy program. Można więc śmiało przyznać, że tu rozpoczęła się Noc Muzeów w Lublinie. Już 17 maja można było zapisać się na Nocne Bajania. Była to wieczorna wędrówka po skansenie, połączona z rozwiązaniem intrygującej zagadki. Mi niestety nie udało się dodzwonić, mimo wielokrotnych prób rezerwacji. Więc jak było – nie mam pojęcia. Natomiast w sobotę 18 maja, każdy miał możliwość wieczornego zwiedzania zabytkowych wnętrz i zakątków Muzeum. Skansen był czynny za darmo do godziny 20:00.

Noc Muzeów to również okazja by poznać „Muzeum od kuchni”. Muzeum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przygotowało oprowadzanie kuratorskie po wystawie. Tytuł wystawy również jest symboliczny, gdyż jak się okazało nawiązuje do historii miejsca, gdzie mieściła się stołówka akademicka.

Galeria Labirynt na niej skupiłem się przy literze C, wspomnę teraz tylko, że fajnie iż w Noc Muzeów dba się również o atrakcje dla dzieci. Właśnie tutaj można było brać udział w interaktywnej wystawie sztuki współczesnej dla dzieci pt. „Brzuchomówca i milczące obrazy”. Zobaczyć tam można było, jak wiele mają do powiedzenia, pozornie nieme dzieła sztuki. Wystawy można doświadczyć również wyłączając wzrok, a angażując zmysły słuchu i dotyku. Odbył się tam też  wykład dla dorosłych pt.  „Królikokaczki w starciu z faszyzmem. O użyteczności sztuki w ciężkich czasach.” Była to też możliwość obejrzenia wystawy:  „The empty room of night” oraz „Ruiny moich marzeń” oraz ale o tym więcej później.



Państwowym Muzeum na Majdanku przez cały dzień odbywał się kiermasz książek. Można było też uczestniczyć w spotkaniach: „Kim byli ludzie w pasiakach? Więźniowie KL Lublin w świetle prywatnych dokumentów”, „Historia Majdanka na kartach komiksu „Chleb wolnościowy””, „Zatrzymany czas. Konserwacja muzealiów historycznych ze zbiorów PMM”. Na prelekcje obowiązywała wcześniejsza rezerwacja miejsc.

W Noc Muzeów można było wybrać się poza Lublin. Muzeum Zamoyskich w Kozłówce oferowało zwiedzanie w towarzystwie dam i kawalerów w strojach z epoki, przy akompaniamencie pianoli, skrzypiec i gramofonu. 

W Nałęczowie otwarte dla zwiedzających było Muzeum Stefana Żeromskiego. W nim  odbywało się wspólne czytanie fragmentów opowiadania „Wszystko i nic” Stefana Żeromskiego.

Muzeum Bolesława Prusa przygotowało Kino pod Chmurką, z krótkimi filmami i reportażami dotyczącymi Muzeum.

Subiektywnie uważam, że to Kaplica Świętej Trójcy i Baszta Zamkowa na Lubelskim Zamku były najciekawszymi atrakcjami na Nocy Muzeów i to pod Muzeum Lubelskim widziałem największe kolejki, gdy tylko otworzyło drzwi do wieczornego podziwiania Kaplicy Trójcy Świętej z unikatowymi freskami rusko-bizantyjskimi. Dla mnie osobiście była to również szansa na zobaczenie nocnej panoramy miasta z Wieży Zamkowej, ale o tym więcej  później.


http://mazurskiesluby.pl/wp-content/themes/mazurskie-sluby/assets/images/separator.png

B jak Baszta Zamkowa

Wieża zamkowa w Lublinie zwana również basztą czy donżonem jest jedną z najstarszych budowli na Lubelszczyźnie. To  z niej widać piękną panoramę m.in. na Stare Miasto,  można też zobaczyć z niej dziedziniec zamku oraz zewnętrzną część kaplicy Świętej Trójcy. Ten lubelski zabytek sztuki romańskiej należący do kompleksu zamkowego można było nieodpłatnie zwiedzać podczas tegorocznej Nocy Muzeów już od godz. 18:00 do późnych godzin nocnych (w inne dni wejście tu jest biletowane i ceny kształtują się na poziomie 7 zł za bilet ulgowy oraz 9 zł. za bilet normalny). Trzeba pamiętać, że donżon jest częścią Muzeum Lubelskiego i od 2012 roku jest udostępniony do zwiedzania przez turystów. Wg mnie warto jednak poczekać w kolejce podczas Nocy Muzeów, by zobaczyć właśnie nocą widok na stare miasto. Dlaczego spytacie – gdyż na co dzień jest to niemożliwe, by wejść na donżon o północy.

W oczekiwaniu w kolejkach na dziedzińcu Zamku Lubelskiego można było również się zająć układaniem puzzli  obrazu „Unii Lubelskiej” Jana Matejki, co było fajną atrakcją dla znużonych czekaniem dzieci. Gdy już udało dostać się do środka, ze względu na przeszłość więzienną budowli i na pamięć o więźniach w dolnej kondygnacji utworzono mauzoleum poświęcone martyrologii więźniów Zamku Lubelskiego. Na wyższych kondygnacjach oglądać można zmodernizowaną w ramach projektu wystawę historyczną poświęconą więźniom Zamku, od czasów więzienia tu pierwszych bojowników o wolność i niepodległość Polski po Wiośnie Ludów, poprzez powstanie styczniowe 1863 r. drugą wojnę światową i lata 1944-1954.

http://mazurskiesluby.pl/wp-content/themes/mazurskie-sluby/assets/images/separator.png

C jak ceny

Noc Muzeów jest z zasady wydarzeniem bezpłatnym i to bez względu na miasto w którym się odbywa, choć w niektórych przypadkach konieczna była symboliczna opłata. Mi w niewielu przestrzeniach, przyszło zapłacić 1 zł.

Jednym z tych miejsc była Galeria Labirynt mieszcząca się przy ul. ks. J. Popiełuszki. Zobaczyłem tam Ruiny moich marzeń czyli instalację, która była pracą dyplomową obecnej absolwentki ASP w Łodzi, Marty Krześlak. Dziecięcy, dmuchany plac zabaw, z elementami z bajek Walt’a Disneya, jako przedmiot bezużyteczny został wyrzucony i został plastikowym odpadem. Artystka przywróciła go do życia, nadając mu nowe znaczenie, czy artystyczne, tego nie wiem. Najlepiej sami oceńcie, czy tego typu instalacja jest dla Was dziełem sztuki, które inspiruje, nakłania do przemyśleń czy zachwyca, lub w jakikolwiek inny sposób wzbudza Wasze emocje. Wystawa czynna będzie do 02.06.2019 roku. Poniżej kilka zdjęć z  różnych wystaw w Galerii Labirynt.


Wróćmy jednak do samej Nocy Muzeów. Nie wszędzie udało mi się dostać, gdyż były również zorganizowane atrakcje, na które obowiązywała wcześniejsza rezerwacja miejsc. Największą ceną jaką  wg mnie przypłacić musieli zwiedzający, to zainwestowany czas w kolejki m.in. w Lubelskim Zamku. Wg mnie jednak na rzeczy dobre, warto czasem poczekać i co więcej, nie wszystko można zobaczyć w jedną noc. Nie mogę doczekać się już kolejnej jeszcze bardziej wyjątkowej, czyli Nocy Kultury, która zbliża się do Lublina wielkimi krokami.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Muzeum Azji i Pacyfiku

Dziś zabieram Was do Muzeum Azji i Pacyfiku im. Andrzeja Wawrzyniaka w Warszawie, które zostało założone już w 1973 roku. Często podkreśla się, że jest to jedyne w Polsce miejsce posiadające wyłącznie zbiory poświęcone kulturom krajów Azji, Oceanii oraz Australii. Dziś poznacie moje subiektywne ABC o tym właśnie miejscu ⛩ Gotowi na kolejną wyprawę? Jak tak, to zapraszam na warszawskie Powiśle, a dokładnie na ul. Solec 24, bo tu mieści się to muzeum. Dziś poznacie główne atrakcje, dowiecie się co zawiera tutejsza biblioteka oraz ile Was to będzie kosztowało – zatem zaczynamy zwiedzanie bez cenzury, której w sztuce być nie powinno. Choć sama wystawa nie jest ogromna, to nie o wielkość tu chodzi. Skrywa ona w sobie zdecydowanie wiele więcej innych, dużych i ciekawych atutów – przekonajcie się sami 3⃣2⃣1⃣…

A jak atrakcje 📯🎭🥁

Na początek zacznę od głównej moim zdaniem atrakcji, tej przestrzeni wystawienniczej i nie są to cycki powyższej rzeźby, która „kusi” przechodniów i niemalże wita nas zachęcając by wejść do muzeum. Subiektywnie uważam, że najciekawsza jest tu tzw. „Strefa dźwięków”. Znajdziemy w niej ponad sto różnych instrumentów muzycznych pochodzących z wielu krajów. Są to zarówno instrumenty o prostej konstrukcji, na których grywano po amatorsku, jak i prawdziwe dzieła sztuki, których używali zawodowi muzycy na dworach władców. Warto zaznaczyć, że sam kontekst kulturowy oraz ich funkcje przedstawione są za pomocą różnorodnych multimediów. Dają one możliwość poznania zarówno tradycyjnej roli instrumentu, jak i współczesnych przemian zachodzących w sferze muzyki pod wpływem wzajemnego przenikania się różnych kultur. Kapitalną sprawą jest to, że kilka instrumentów można namacalnie poznać i przekonać się jak grają dzięki nam. Natomiast te mniej dostępne, można lepiej poznać za pomocą stanowisk multimedialnych, które znajdziemy na wystawie.

Strefa dźwięków nie jest  jedyną atrakcją tego muzeum. Nie brakuje tu też dzieł artystów polskich, które są inspirowane Azją czy Pacyfikiem. Często odbywają się tu też różne wydarzenia np. opowiadane są azjatyckie bajki dla dzieci czy też organizowane jest oprowadzanie kuratorskie po wystawie. Interesującą sprawą są warsztaty muzyczne w których można się nauczyć chociażby gry na gamelanie. A dla mniej uzdolnionych muzycznie polecam udział w Koncertach, które są tu co jakiś czas organizowane. Inspirujące są tu też pokazy tańca kathak oraz otwarte rodzinne warsztaty plastyczne. Jeszcze przez kilka dni można podziwiać tu twórczość malarską Pani Olgi Wolniak. 🎨

B jak biblioteka 📚

Dodatkowo znajduje się tu też Biblioteka Azjatycka, która liczy ponad 14 tysięcy woluminów. Gromadzi głównie publikacje naukowe o kulturze materialnej i duchowej krajów Azji, Australii oraz Oceanii. Początek Bibliotece dał prywatny księgozbiór Pana Andrzeja Wawrzyniaka, założyciela i pierwszego dyrektora Muzeum. Najstarsze druki biblioteczne pochodzą z XIX wieku, wiele z nich jest bogato ilustrowanych. Biblioteka gromadzi publikacje krajowe i zagraniczne, zarówno o charakterze akademickim, jak i artystycznym i popularnym, w tym wiele dzieł unikatowych w zbiorach polskich. Istotne miejsce zajmują w niej katalogi muzealne, otrzymywane w ramach współpracy z muzeami z całego świata. W Bibliotece znaleźć również można liczne czasopisma specjalistyczne, słowniki i encyklopedie oraz katalogi aukcyjne sztuki azjatyckie. Przed wyprawą w te części świata warto jest tu przyjść i po prostu poczytać. Co istotne – ze zbiorów Biblioteki można korzystać nieodpłatnie na miejscu lub na zasadzie wypożyczeń międzybibliotecznych. Możliwe jest też  robienie własnoręcznych notatek lub dla leniwych odpłatne wykonywanie odbitek kserograficznych.

C jak cena 💰

Wejście na wystawę jest zupełnie darmowe, więcej jeżeli chcecie obejrzeć wspaniałą biała broń, bogate tkaniny, unikatowe lalki teatralne czy maski lub posłuchać jak brzmią instrumenty muzyczne z różnych stron świata, to zdecydowanie warto. Przyjdźcie tu i poczujcie odrobinę egzotyki, z krajów takich jak Mongolia, Indie, Nepal, Tybet, Wietnam, Birma, Laos, Chiny, Uzbekistan, Tadżykistan, Turkmenistan, Kazachstan, Kirgistan, Afganistan, Papua Nowa Gwinea czy Vanuatu. 🗡🏺👂🎧

W ciągu prawie 50 lat  działalności Muzeum zorganizowało około tysiąc wystaw, nie licząc prezentowania własnych zbiorów. Pokazując twórczość współczesnych artystów oraz dorobek fotografików zasługuje ono na uznanie i rekomendację dla wszystkich, którzy tu jeszcze nie byli. Muzeum to jest równie ciekawe dla dorosłych jak i dla dzieci, to dlatego jest chętnie odwiedzane przez całe rodziny.  Poniżej kilka rad jak trafić do muzeum, a dla twórców tego miejsca słowa uznania, gdyż jest to cenny punkt na mapie turystycznej Warszawy  👏👏👏 

#rafalbil  #fotografia #muzeumazjiipacyfiku #najlepszyfotografwwarszawie #fotografwarszawa
#travel #polska #muzeumwarszawa #warszawa #fotografiawarszawy #fotograflublin

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

 

 

ABC o Korczakianum w Warszawie

Prawa człowieka zaczynają się od praw dziecka, tymi słowami wypada rozpocząć podróż do Korczakianum. Miejsce to budzi różne emocje, bo z jednej strony było enklawą dającą poczucie bezpieczeństwa dla sierot, a z drugiej strony to budynek, z którego później około 200 wychowanków zostało wywiezionych do obozu zagłady w Treblince. Dawniej Janusz Korczak dbał tam właśnie o poszanowanie prawa dziecka, walczył również o godność, szacunek i życie, szkoda, że finalnie walkę tę przegrał.

Dziś poznacie smutne historie pochodzące właśnie z Domu Sierot, bo tak określano to miejsce. Dom ten założony był przez Janusza Korczaka oraz Stefanię Wilczyńską już w 1912 roku i powołano go w szlachetnym celu. O ile sam budynek przetrwał wojnę (nigdy nie odbudowano tylko poddasza, na którym mieścił się pokój Korczaka, który uległ zniszczeniu), tak już jego wychowankowie nie mieli tyle szczęścia, ale m.in. o tym dowiecie się później z mojego dzisiejszego wpisu. 

Obecnie w dawnym budynku Korczaka mieści się m.in. oddział Muzeum Warszawy i właśnie tu Was dziś zabieram. Jest to dla mnie wyjątkowa wyprawa pod symboliczny pomnik pamięci o niewinnych dzieciach, które zabito tylko dlatego, że z pochodzenia były Żydami. Mam nadzieję, że i dla Was ta lekcja smutnej historii będzie jednym z wielu kroków do pozytywnej zmiany w nastawieniu do innych ludzi, czego sobie i Wam życzę. Tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka trzeba uczyć się każdego dnia.

A jak adres

Zacznijmy od tego jak dotrzeć do Korczakianum. Zazwyczaj nie trafia się tu przypadkiem. Turyści, którzy chcą zwiedzić to miejsce raczej wiedzą po co idą i dlaczego oraz co zastaną w środku. Rzadziej są to osoby przypadkowe. Często Muzeum to jest odwiedzane przez osoby przyjeżdżające z poza Warszawy, sami Warszawiacy omijają je moim zdaniem z uwagi na nietypowe dla muzeów godziny i dni otwarcia.

Musicie wiedzieć, że do tego miejsca nie wejdziecie w weekendy. Dostępne jest ono wyłącznie od wtorku do piątku i to w godzinach od 10.00 do 16.00, co znacznie zmniejsza ilość potencjalnych turystów. Ale żebym nie wyszedł na malkontenta – uważam, że jak ktoś chce to wygospodaruje tak czas, by prędzej czy później tu trafić, a dlaczego warto, o tym napiszę Wam za chwilę.

Najpierw wróćmy do tego co istotniejsze. Ustalmy gdzie znajduje się Korczakianum. Mam też dla Was poniżej mapkę i kilka cennych informacji, z których dowiecie się jak najłatwiej trafić do Muzeum Korczakianum w Warszawie. Budynek dawnego Domu Sierot to obecnie siedziba Ośrodka Dokumentacji i Badań Korczakianum, ale i Domu Dziecka Nr 2 im. Janusza Korczaka. Ośrodek Dokumentacji i Badań Korczakianum mieści się bowiem w historycznym budynku Domu Sierot. W 1957 roku, po gruntownej przebudowie, przeznaczony został na instytucję opiekuńczo-wychowawczą, która mieści się tu do dzisiaj. Warto wiedzieć, że adres przedwojenny to Krochmalna 92, a dziś Jaktorowska 6. Dokładne dane teleadresowe zamieszczam poniżej.

Ośrodek Dokumentacji i Badań Korczakianum w Warszawie
Oddział Muzeum Historycznego m. st. Warszawy
ul. Jaktorowska 6, 01-202 Warszawa
Tel/Fax: (+48 22) 632 30 27
Email: korczakianum@mhw.pl

B jak badania

Ośrodek Dokumentacji i Badań Korczakianum zajmuje się gromadzeniem i badaniem oraz udostępnianiem i popularyzują materiałów dokumentujących działalność Janusza Korczaka, a tak naprawdę Henryka Goldszmita, bo to jest jego pierwotne imię i nazwisko. To tutaj bada się Jego biografię, dorobek pisarski; dzieje instytucji, które współtworzył. Pracownicy tej placówki, zaangażowani są również w losy ludzi z najbliższego kręgu w tym sierot, którymi się opiekował. W zakres działalności tej placówki wchodzi też współpraca krajowa i międzynarodowa z osobami, instytucjami i środowiskami zainteresowanymi problematyką i osobą Janusza Korczaka. To właśnie dlatego wszyscy naukowcy zajmujący się prawami człowieka w kontekście praw dziecka, prędzej czy później trafią lub trafić powinni do tego miejsca.

C jak cena

Wstęp do pracowni jest bezpłatny dla gości indywidualnych. Natomiast istnieje również możliwość zwiedzania dla grup zorganizowanych (około 20-30 osobowych), wówczas obowiązują już bilety. Bilet grupowy to koszt rzędu 150 zł za bilet normalny lub 90 zł za bilet ulgowy. Więcej informacji na temat Korczakianum znajdziecie na stronie: www.korczakianum.mhw.pl

Gdy ktoś sarkastycznie zapyta czy muzeum jest warte swojej ceny? Odpowiem zdecydowanie, że tak, takie miejsce jak to nie tylko warto, ale należy odwiedzić. Ważne jest to, żeby nie zwiedzać go samemu. Ja miałem dużo szczęścia. Po muzeum oprowadziła mnie Pani  Marta Ciesielska, która tu pracuje. W mojej ocenie samo muzeum jest dość skromne jeśli chodzi o eksponaty, natomiast wiedza Pani Marty jest imponująca. Życzliwością oraz ciekawymi, ale i smutnymi opowieściami utwierdziła mnie w przekonaniu, że muzeum to samo ciało, które wymaga duszy i taką ciepłą duszą, bogatą w wiedzę i uprzejmość właśnie tu zastałem. 

Duch życzliwości Janusza Korczaka, który zginął z 200  podopiecznych mu dziećmi w komorze gazowej,  jest tu obecny do dziś. Dowiedziałem się, że hitlerowcy proponowali „Staremu Doktorowi”, jak nazwano go jeszcze przed wojną, wyłącznie Jemu uwolnienie i możliwość ratunku przed śmiercią. Janusz Korczak z pogardą odrzucił jednak tę propozycję i do końca swoich dni opiekował się sierotami, czuł się za nie odpowiedzialny jak prawdziwy ojciec. Dnia 5 sierpnia 1942 roku zostali wywiezieni z Warszawy do obozu koncentracyjnego w Treblince, gdzie zostali zamordowani w tamtejszych komorach gazowych. Pomimo, że finał tej historii wydaje się przygnębiający, należy wyszukać też te pozytywne aspekty z życia Janusza Korczaka, tak aby spuścizna po nim nigdy nie umarła. Wielkie słowa uznania dla pracowników tego miejsca, bo praca, którą wykonujecie jest wyjątkowa, o czym przekona się każdy, kto odwiedzi to unikatowe miejsce na mapie Warszawy.

,,,

#rafalbil  #fotografia #korczakianum #najlepszyfotografwwarszawie #fotografwarszawa
#travel #polska #muzeumwarszawa #warszawa #fotografiawarszawy #fotograflublin

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia Wizerunkowa  Indywidualne Sesje Zdjęciowe | Indywidualne Sesje Zdjęciowe | Fotografia Ceremonii Ślubnej | Fotografia Przygotowań do Ślubu | Fotografia Ceremonii Weselnej | Plener Poślubny | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia do dokumentów | Fotografia Dziecięca i Rodzinna | Sesje Ciążowe | Fotografia aktu i nagości zakrytej | Fotografia Sportowa | Fotografia Biznesowa | Fotografia Naukowa | Fotografia Kulinarna | Fotografia Zwierząt Domowych | Sesja Wizerunkowa | Fotografia Koncertowa | Fotografia Motoryzacyjna | Sesje Noworodkowe | Cyfrowa Renowacja i Retusz Zdjęć | Fotografia | Fotografia Podróżnicza | Travelling | Fotograf w podróży | Traveller | Blog Podrózniczy | Turystyka | Tourist | Polska | Świat | Travel Photography | Travel | Fotografia

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Gąbin

Jakiś czas temu zabrałem Was w sentymentalną podróż do Lublina, do miasta gdzie spędziłem drugą połowę swojego życia (Wpis na ten temat znajdziecie tutaj). Wypada zatem sięgnąć do moich korzeni i zaprosić Was również w podróż tam, gdzie spędziłem dzieciństwo i czasy młodości. Postaram się wybrać do Gąbina, bo tu zawędrujemy, wszystko co jest ciekawe, co może zainspirować, albo i to do czego mam sentyment, którym chcę się z Wami podzielić. Pewnie znajdą się tacy malkontenci, którzy uważają, że nic się tu nie dzieje lub nic ciekawego do zaoferowania się nie znajdzie. Ich warto odesłać do oddalonego o około 20 km Płocka, ja natomiast mam zamiar udowodnić, że nawet małe potrafi być piękne, tylko trzeba nauczyć się dostrzegać to piękno, a przy tym postaram się Was nie zanudzić. Moja mała Ojczyzna, bo cały czas o niej mowa, to miasto w województwie mazowieckim, w południowej części powiatu płockiego z siedzibą w gminie miejsko-wiejskiej Gąbin. Zakładamy więc wygodne buty i ruszamy na spacer od A do Z po tym właśnie mieście.

Na starcie zaskoczę Was ciekawostką. Gąbin jest jednym z najstarszych mazowieckich miast, starszym nawet od oddalonej około 100km Warszawy. Po raz pierwszy nazwa Gąbin pojawiła się w przekazach źródłowych już w 1215 r. Wiadomo też, że w XII w. Gąbin istniał jako osada targowa, a jej pierwszym właścicielem był rycerz Gąba, stąd wiele osób uważa, że od niego  pochodzi właśnie nazwa miasta.

Prawa miejskie Gąbin uzyskał około 1322 roku, potwierdzone zostały przez księcia Ziemowita V w 1437 roku. Ze względu na swe położenie Gąbin stał się swego czasu siedzibą dworu książąt płockich. Znany był również z najwyższego na świecie masztu radiowego, który wybudowano w Konstantynowie, a jego wysokość przewyższała nawet amerykańskie wieżowce World Trade Center, które runęły w 2001 roku. Gąbińska wieża sięgała 646 m, ale finalnie również runęła, a dlaczego – dowiecie się w późniejszej części wpisu. Sam Gąbin znany był również z twórcy sławojek, czyli Sławoja Składkowskiego, który urodził się właśnie tutaj. Dla niewtajemniczonych dodam tylko, że sławojka to toaleta, którą stawia się zwykle przy budowie domu – zwykle z wyciętym sercem w drzwiach, ale nie był to jej najważniejszy element, gdyż miała zdecydowanie bardziej utylitarne znaczenie i z innych powodów została wymyślona, ale o tym nie dzisiaj. Przejdźmy do ciekawszych atrakcji niż omówienie kwestii toalet.

A jak atrakcje

Zaczynając wpis o tym co warto zobaczyć, należy sięgnąć do atrakcji, które dane miasto czy region ma nam do zaoferowania. Warto zwrócić uwagę nie tylko na cykliczne imprezy, które odbywają się na terenie miasta i gminy, ale i na znajdującą się tu architekturę oraz walory turystyczne regionu. Zacznijmy najpierw od cyklu imprez, ale pamiętajmy, że nie samymi imprezami Gąbin żyje. Wyszczególnić jednak należy Dni Gąbina, Jarmark Gąbiński, Gala Noworoczna, Pożegnania Lata czy Koncerty Bożonarodzeniowe. Wszystkie te imprezy omówię dokładniej w dalszej części mojego wpisu.

Skupmy się chwile na zabudowie. Gdy oprowadzam znajomych po Gąbinie, pokazuję zawsze klasycystyczny ratusz, który zbudowano w 1824 r. Ciekawostką są tu dwie niesymetryczne fasady, na które nie każdy zwraca uwagę. Obecnie w budynku znajduje się siedziba Urzędu Miasta i Gminy. Zaraz obok znajduje się kościół rzymskokatolicki, którego nie da się nie zauważyć. Budynek ten od zawsze przypominał mi warszawski Pałac Kultury i Nauki, a jego wieża góruje już z oddali i jest widoczna, gdy wjeżdża się od strony stolicy do miasta. W latach 1958-1966 kościół odbudowano w miejscu po poprzedniej świątyni, niestety  nie był już tak wysoki, ale nadal wygląda okazale. Obok kościoła znajduje się również mural z widokiem na stary Gąbin, właśnie z wcześniejszym kościołem, z którego wieży widać było oddalony o ponad 20 km Płock. Po zobaczeniu muralu i kościoła  spacerujemy wzdłuż kamienic na Starym Rynku i obowiązkowo zatrzymujemy się przy najstarszej z nich, w której urodził się Felicjan Sławoj Składkowski – generał dywizji Wojska Polskiego, premier II RP, doktor medycyny. Obecnie mieści się tam siedziba Muzeum Ziemi Gąbińskiej, a sam budynek niedawno został odrestaurowany, a pochodzi z 1809 roku i od dawna wymagał gruntownego remontu. Cieszę się bardzo, że w końcu odrestaurowanie tej kamienicy doszła do skutku i cieszy jeszcze bardziej fakt, że nie jest to jedyny odrestaurowany budynek w mieście.

Budynki to nie wszystko, często opowiadam znajomym o dawnej wielokulturowości Gąbina. Zawsze zabieram też ich do otuliny Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego oraz nad pobliskie jeziora, które są wg mnie główną atrakcją turystyczną regionu.  Warto podkreślić, że są to największe w okolicach Warszawy i Łodzi jeziora. Zawsze doszukiwałem się pewnej analogii w tych terenach do Mazur.

B jak baza noclegowa

Skoro są jeziora, to musi być też baza noclegowa, szczególnie przygotowana pod turystykę i rekreację latem. Całoroczne pokoje noclegowe znajdziecie również w samym mieście m.in. w budynku dworca autobusowego. Nie brakuje też  w okolicy wielu fajnych zajazdów, szczególnie dla osób poszukujących wyższego standardu.Gdy podjedziecie kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów znajdziecie też w okolicy fajne pensjonaty czy hotele. Moją uwagę przykuwa jedno miejsce Hotel Kawallo, dlaczego zapytacie – nie dlatego,  że zapłacono mi za ich reklamę, ale dlatego, że jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie w regionie prowadzone są rytuały saunowe, a Ci co mnie bliżej znają, wiedzą, że jako saunamistrz  doceniam to podwójnie. Naturalnie ceny w hotelu nie są najniższe, więc zawsze można korzystać z alternatywnych możliwości, które mają niższy standart i oczywiście niższą cenę.

C jak cmentarze

O dawnej wielokulturowości Gąbina świadczą dziś m.in. cmentarze: ewangelicki, żydowski, mariawicki oraz katolicki. Na każdym z nich można znaleźć wyjątkowe  i wiekowe pomniki, które warto ocalić od zapomnienia. Poniżej kilka fotografii z gąbińskich cmentarzy.

D jak dworzec autobusowy oraz Dni Gąbina

Dworzec autobusowy

Miasto położone jest w odległości około 100 km od Warszawy i Łodzi. Krzyżują się tu drogi wojewódzkie z Płocka i Żychlina oraz z Łącka i Sochaczewa. To właśnie do tych miast można wybrać się prosto z „centrum kulturalnego Gąbina” czyli dworca autobusowego. Zbudowano i oddano go do użytku w 1997 roku. Nie wiem jak dziś, ale dawniej był to punkt spotkań młodzieży, gdzie można było omówić wszystkie ważniejsze tematy prozy życia codziennego. Dziś dworzec wymaga remontu, jednak nadal pozostaje symboliczną wizytówką miasta i prawdopodobnie punktem, w którym omawia się kwestie ratowania świata przed zagładą.

Dni Gąbina

Do jednej z najważniejszych lokalnych imprez zaliczę odbywające się w maju „Dni Gąbina”. Organizatorem imprezy jest Urząd Miasta i Gminy oraz Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury. W te dni jest w mieście zawsze tłoczno, głośno i wesoło. Dla mieszkańców jest to bowiem spora atrakcja kulturalna, na którą zapraszane są profesjonalne zespoły muzyczne. Jest to też okazja do zaprezentowania lokalnych talentów nie tylko muzycznych, ale m.in. tanecznych.

Dni Gąbina to również stragany, wystawy,  konkursy, biegi uliczne i różne inne zawody sportowe. Są to też przelewane litry napojów procentowych, które sprzyjają integracji lokalnej społeczności. Jest to czas na promowanie twórczości plastycznej i rękodzieła artystycznego. Od 2004 r. Dniom Gąbina towarzyszy dzień poświęcony kulturze chrześcijańskiej. Podczas piątkowego wieczoru prezentują się zespoły wykonujące religijne utwory wokalno-instrumentalne.

Dotychczas podczas Dni Gąbina występowały również gwiazdy wieczorów. Na gąbińskiej scenie wystąpili m.in. Pectus, Brathanki, Wawele, Czerwone Gitary, Trubadurzy, Universe, Oddział Zamknięty, Babsztyl, Lombard, Łzy, Ira, Kobranocka, Harlem, Cree, Classic, Wawele oraz polscy soliści, m.in.: Krzysztof Krawczyk, Patrycja Markowska, Jan Wojdak, Krystyna Giżowska, Don Wasyl i Roma.

E jak edukacja

Czas sięgnąć do czasów szkolnych. Na początku kilka faktów i suchej teorii. Na terenie gminy działalność dydaktyczną i wychowawczą realizuje 12 instytucji oświatowych: 6 szkół podstawowych, 2 gimnazja, 2 przedszkola, Szkoła Muzyczna I stopnia, Zespół Szkół im. S. Staszica, w którym edukacja odbywa się na poziomie średnim. W samym Gąbinie kształcić się można w następujących jednostkach:

  • Przedszkole im. Króla Maciusia I
  • Szkoła Podstawowa im. Marii Konopnickiej
  • Gimnazjum im. Jana Pawła II (do końca tego roku szkolnego, następnie istnienie gimnazjów w Polsce wygaśnie)
  • Zespół Szkół im. Stanisława Staszica w Gąbinie
  • Szkoła Muzyczna I stopnia
     

Jak to wyglądało dawniej w praktyce moim subiektywnym zdaniem. Szkoła podstawowa to wyjątkowy czas kiedy człowiek mógł beztrosko zdzierać spodnie szorując podłogi szkolnych korytarzy na kolanach i biegać ganiając się z innymi dziećmi na przerwach od lewej do prawej strony boazerii. No chyba, że dyżur miała śp. Pani Regina, która budziła respekt największych urwisów, wystarczyło Jej jedno krzyknięcie i każdy chodził po korytarzach jak należy. Uwielbiam wspominać takie nauczycielki, wyraziste, wyjątkowe, budzące respekt wszystkich dzieciaków. Taką nauczycielką była również moja wychowawczyni Pani Halinka – kobieta cudowna o dobrym sercu, zawsze uśmiechnięta, ale wiedziała też jak zadbać o porządek w klasie, gdzie szalała niespełna trzydziestka dzieci, które jeszcze nie potrafiły dobrze mnożyć czy dodawać, ale świetnie umiały psocić. Szkoła podstawowa to też czas pierwszych miłości, zauroczeń, pocałunków i na tym poprzestańmy. To również zainteresowanie biologią m.in. za sprawą wychowawczyni Pani Ani, której wychowankiem byłem również w gimnazjum. Okres gimnazjum to również czas fascynacji piłką ręczną, która trwa do dziś. Po gimnazjum przyszła kolej na liceum ogólnokształcące w tzw. „Uniwersytecie Podlaskim”. Wyjątkowy czas, niesamowici ludzie i kolejne cenne życiowe doświadczenia, które pozwoliły dostać się na studia. Dziś mogę dziękować mojej wychowawczyni, która myślę, że wiedziała, że nie jestem najlepszym umysłem ścisłym. Mimo to nigdy nie starała mi się tego udowodnić, a wręcz odwrotnie zawsze była nie tylko dla mnie, ale i dla pozostałych osób wsparciem – Pani Agnieszko dziękuję.

F jak fontanna

Fontanna w parku na starówce Gąbina powstała w 2008 roku w miejscu dawnej studni zlokalizowanej na rynku miejskim. Myślę, że warto tu przyjść, by posiedzieć na ławce obok fontanny i popatrzeć na gąbińskie kamienice, ratusz czy kościół lub by zamknąć oczy i wsłuchać się w szum wody.

G jak Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy i Gala Noworoczna

Dla wszystkich lubiących spacery po lesie polecę podróż korytarzami ekologicznymi wiodącymi od samej Puszczy Kampinoskiej przez Puszczę Bydgoską, aż po Bory Tucholskie. Naprawdę jest co tu zwiedzać, a zacząłbym chyba od oprowadzanie po tarasach wiślanych – rozległych i płaskich piaszczystych powierzchni akumulacji rzecznej, tarasów wydmowych z licznymi wałami, zespołami lub pojedynczo występującymi wydmami i krajobrazami podmokłymi, a często zabagnionymi choć o wyjątkowym uroku dolinkami.Teraz Was zaskoczę – na obszarze parku jest około 40 jezior, ponad 60% powierzchni parku zajmują lasy, w których dominują bory sosnowe i lasy mieszane.

Flora tych terenów charakteryzuje się różnorodnością i bogactwem gatunków, a środowisko przyrodnicze stanowi przedmiot różnorodnych badań. Szacuje się, że na obszarze parku znajdziemy około 800 gatunków roślin, z tego ok. 50 objętych jest prawną ochroną gatunkową (w tym 37 objętych jest ochroną całkowitą, a 15 ochroną częściową) – mocno się więc zastanówcie, zanim coś zerwiecie.  Powierzchnia Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego wynosi około 390 km², natomiast jego otulina liczy 141,95 km². Jest więc gdzie zwiedzać, ale i co zobaczyć.

Wśród fauny parku najcenniejszą grupę stanowią ptaki, szczególnie wodno-błotne. Jest tu wiele miejsc na dobre zdjęcia z bytowania i lęgów znajdujących się tu m.in. gatunki zagrożonych, wpisanych do „Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt”. Cenną zdobyczą, choć trudną do uchwycenia w obiektywie jest m.in. bocian czarny, żuraw, błotniak łąkowy, batalion czy derkacz. Przy sporej ilości szczęścia spotkamy tu sokoła wędrownego, orła bielika, rysia, bobry, ale by to się udało, trzeba uzbroić się w cierpliwość i odpowiednio zachowywać.

Ważne jest to, że na terenie całego parku poza systemem szlaków pieszych i rowerowych funkcjonuje ok. 10 ścieżek dydaktycznych i przyrodniczych o różnym stopniu trudności oraz trzy zielone szkoły z działalnością ukierunkowaną na edukację przyrodniczą pradoliny Wisły. Gąbin został zakwalifikowany do szlaku czarnego i zielonego zwanego też „Południowym”  lub szlakiem im. Króla Kazimierza Wielkiego.

Gala Noworoczna

Od niedawna tradycją Gąbina stało się organizowanie w pierwszym miesiącu każdego nowego roku dużej imprezy kulturalnej pod nazwą „Gala Noworoczna”. Podczas koncertów prezentowana jest muzyka operowa, operetkowa, musicalowa i filmowa. Program muzyczny skupia duże grono odbiorców. Podczas koncertów prezentują się znani polscy zawodowi soliści. Prezentują się również nauczyciele Szkoły Muzycznej I stopnia w Gąbinie w występach solowych i zespołowych. Wzbogaceniem koncertu jest występ Chóru Miasta i Gminy Gąbin oraz prezentacje uczniów tejże Szkoły Muzycznej.

H jak herb

Herb Gąbina przedstawia białą basztę, posiadającą otwartą bramę, z opuszczoną do połowy kratą barwy czarnej. Baszta nakryta jest czerwonym ostrosłupowym daszkiem i znajduje się na błękitnej tarczy herbowej. Ciekawostką jest to, że godła zawierające baszty w swej symbolice nawiązywały bardzo często do prawnej odrębności miast – ich samorządności. Stąd wzięły się mury miejskie z basztami i bramami nawet w herbach takich miast, które nigdy w swych dziejach takich murów nie posiadały, tak jak ma to miejsce w przypadku Gąbina. O ile baszty z herbu nie znajdziecie w Gąbinie tak sam herb zauważycie na ratuszu od strony Rynku.

 

I jak ile chcesz tyle zjesz

W samym mieście nie ma wielu punktów gastronomicznych, do których można zabrać znajomych. Jest jednak kilka ciekawych miejsc, do których zwykle zabieram na obiad czy kolację znajomych odwiedzających Gąbin. Jednym z nich jest restauracja PIANO. Fajny klimat lokalu nawiązujący starymi fotografiami do historii Gąbina oraz opcja niedzielnych obiadów bez limitów są czymś kuszącym dla ceniących historię oraz dużo jeść. Najbliżej od mojego domu jest pizzeria Manhattan. Spacer do niej zajmuje mi około 2 minuty, a do kolejnej, która nazywa się FOLK pizza & bistro ok. 5 min. Poza pizzerią jest też przyjemnym miejscem, w którym można zjeść smaczne zestawy obiadowe, a i na koniec dodam, że jest jeszcze „Kulturka”, w której również możecie się posilić. Mieszkanie w centrum miasta ma swoje plusy, ale i minusy. Czasem całe noce słychać tiry jeżdżące przy głównej trasie przelotowej. Problem ten jednak się rozwiąże wraz z budową obwodnicy, co bardzo mnie osobiście cieszy.

 

J jak Jarmark Gąbiński

Kolejna z cyklicznych imprez środowiskowych jest „Jarmark Gąbiński”. Współorganizowany jest przez Ochotniczą Straż Pożarną i Urząd Miasta i Gminy. Podczas imprezy odbywają się festyny, wystawy, pokazy ratownictwa drogowego i wysokościowego, pokazy policji i zawodowej straży pożarnej. Fajną atrakcją dla dzieci są przejażdżki powozami konnymi. Tradycją są tu też stoiska handlowe nawiązujące do dawnych jarmarków, które odbywały się w Gąbinie. Zwykle jest też wesołe miasteczko i nie brakuje też imprez sportowych. Zazwyczaj zapraszane są również zespoły muzyczne. Podczas jarmarków grali tu m.in. Oddział Zamknięty, Universe czy Róże Europy.

K jak kirkut oraz Koncerty Bożonarodzeniowe

Kirkut

Cmentarz żydowski mieści się przy ulicy Kilińskiego i powstał w XIX wieku. W czasie okupacji hitlerowskiej został niemal doszczętnie zniszczony przez nazistów. Rozbite macewy posłużyły im wówczas do utwardzenia drogi, wzmocnienia mostu i zrobienia krawężników przy ul. Browarnej i Moniuszki. Pamiętam z czasów dzieciństwa, jak chodziliśmy z koleżankami i kolegami pod most by oglądać wmurowane wówczas porozbijane macewy. Obecnie odratowane macewy znajdują się na wspomnianym cmentarzu. Cała nekropolia ma natomiast powierzchnię około 1,5 ha¹. Po wojnie teren cmentarza został zalesiony przez Zarząd Lasów Państwowych. Dopiero w 1996 roku z inicjatywy potomków Żydów gąbińskich oraz przy finansowym wsparciu Fundacji Rodziny Nissenbaumów cmentarz został uporządkowany i ogrodzony. Z odzyskanych fragmentów macew utworzono unikatowe lapidarium. W 1999 roku odbyła się uroczysta ceremonia odsłonięcia pomnika. Wzięli w niej udział mieszkańcy miasta i licznie przybyli potomkowie gąbińskich Żydów. Podczas tej uroczystości uhonorowano również śp. Marię Maciejko-Kamińską, która w czasie Holocaustu udzielała pomocy Żydom. Postać wyjątkowa, w moich oczach bohaterka, która była m.in. sanitariuszką Powstania Warszawskiego. Działała pod pseudonimem Marysia. Pochowano ją w Gąbinie w 2009 roku.

Koncerty Bożonarodzeniowe

Ważnym wydarzeniem integrującym miejscową społeczność jest coroczny „Koncert Bożonarodzeniowy”. Koncert organizowany jest już cyklicznie od 2007 roku z inicjatywy Burmistrza Miasta i Gminy Gąbin. Organizatorem imprez jest MGOK, który realizuje imprezę przy wsparciu podmiotów oświatowych z terenu całej gminy. Trzeba przyznać, że zawsze cieszy się dużym zainteresowaniem. Uczestniczą w nim mieszkańcy gminy, a także przyjezdni goście. Hala sportowa, w której się wydarzenie odbywa szybko wypełnia się widownią. Podczas występów prezentują się na scenie uczniowie lokalnych szkół, zespoły taneczne MGOK, Chór Miasta i Gminy Gąbin, Orkiestra dęta OSP oraz miejscowe zespoły muzyczne. Koncert jest kolejnym ważnym dla mieszkańców wydarzeniem kulturalnym. Jest też okazją do spotkania się ze znajomymi w tym okresie przedświątecznego pędu i przygotowań przed świętami Bożego Narodzenia.

swieta

L  jak liczby

Gdyby chcieć wyliczyć kilka kwestii, można zauważyć, że Gąbin jest bardzo małym miastem z liczbą mieszkańców wynoszącą około 4 tysiące, z czego nieznaczną większość stanowią kobiety. Średni wiek mieszkańców wynosi  około 42 lat i jest porównywalny do średniego wieku mieszkańców województwa mazowieckiego oraz porównywalny do średniego wieku mieszkańców całej Polski. Około 29% mieszkańców Gąbina jest stanu wolnego, 58,0% żyje w małżeństwie, około 3% mieszkańców jest po rozwodzie, a 10% to wdowy lub wdowcy.  Poniżej ciekawa statystyka  z GUSu.

 Ł jak łyki

Jak przeczytać można w książce prof. Janusza Szczepańskiego pt.: „Dzieje Gąbina i okolic, Miasto i Gmina Gąbin” dowiedzieć się tam można m.in. o istnieniu „łyków” – mowa o mieszkańcach folwarków, gdy omawia się strukturę społeczeństwa gąbińskiego w okresie XVI i XVII wieku. Wspomina się o nich gdy omawiane są m.in. szczegóły dotyczące antagonizmów zachodzących między mieszczanami Gąbina, a szlachtą z okolicznych folwarków, która z pogardą patrzyła na miejskich „łyków”. Do dziś kojarzę prostą odpowiedź na pytanie z czasów dzieciństwa – „czy dasz łyka oranżady”, zwykle, kiedy nie chciano Cię poczęstować, odpowiadano łyki to na ul. Warszawskiej.

M jak Maszt radiowy w Konstantynowie

Na terenie byłego PGR-u zbudowano w 1974 roku 646 metrowy maszt radiowy w Konstantynowie, który przez 17 lat był najwyższą budowlą na świecie. W latach 1974-1991 maszt zlokalizowany ok. 90 km od Warszawy, ze względu na swoją rekordową wysokość stanowił ewenement na skalę światową i został oficjalnie wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Nigdzie na świecie nie wzniesiono wyższego obiektu – aż do 19 maja 2008, kiedy rekord ten został pobity przez budowlę Burdż Chalifa w Emiratach Arabskich. Budowa masztu w Konstantynowie została zakończona 18 maja 1974 roku. Wzniesiono maszt o masie 420 ton. Radiostacja pracowała na falach długich o częstotliwości 227 kHz do 1 lutego 1988 roku i później na częstotliwości 225 kHz. Główną zaletą radiostacji była wielkość zasięgu, która dawała możliwość bezpośredniego odbioru z klasycznego radioodbiornika (AM) programu pierwszego Polskiego Radia przez rodaków w Kazachstanie, pracowników polskich firm pracujących w Iraku, Iranie, praktycznie w całej Europie i nawet Ameryce Północnej, Północnej Afryce, a nawet w USA i Kanadzie. Obecnie teren na którym znajdował się maszt jest ogrodzony i obowiązuje tam zakaz wejścia osobom postronnym.

Dnia 8 sierpnia 1991 roku, o godz. 19.10 maszt runął w czasie prac konserwatorskich. Prace miały polegać na wymianie odciągów, które były w złym stanie technicznym. Poluzowano jedną z lin w ostatniej, piątej sekcji odciągów, zakładając i naciągając 2 liny pomocnicze. Jedna z lin pomocniczych wysunęła się z zacisków. Druga lina pomocnicza zerwała się z mocowania, nie mogąc zrównoważyć sił pozostałych lin głównych. Górna część masztu złamała się i uderzyła w podstawę. Maszt runął w ciągu kilkunastu sekund. W katastrofie nikt nie doznał uszczerbku na zdrowiu. Nie ucierpiały także budynki oprócz „domku antenowego”. Zniszczeniu uległ także nowoczesny dźwig samochodowy. W wyniku procesu sądowego kierownik ekipy konserwującej z Mostostalu Zabrze otrzymał wyrok 2,5 roku więzienia za spowodowanie katastrofy, skrócony później do 2 lat. Za pośrednie przyczyny katastrofy uznaje się zaniedbania w 17-letniej eksploatacji, w tym zły stan odciągów stwierdzony już w 1987 roku. Istnieje również teoria, że katastrofa ta, nie wydarzyła się przypadkiem. Według tej teorii uznaje się, że wypadek miał na celu zaprzestanie nadawania na falach długich Programu Pierwszego Polskiego Radia, odbieranego dotychczas w odległych zakątkach Europy przez Polonię (a także na wielu obszarach Polski). Teoria ta wiązana była przez wielu z celowym dążeniem do ograniczenia informacji m.in. podczas mającego miejsce kilkanaście dni później Puczu Janajewa w Moskwie (oraz rozpadem ZSRR) czy innych ważnych wydarzeń w ostatnich miesiącach (np. rozwiązanie RWPG i Układu Warszawskiego).

Nie każdy też wie, że w kwietniu 1992 roku powstały pierwsze rządowe plany odbudowy masztu z uwagi na jego znaczenie dla Polaków przebywających poza granicami kraju i już we wrześniu 1995 roku zapadła decyzja o odbudowie masztu w Gąbinie. Odbudowa była możliwa w tym samym miejscu, jednak protesty okolicznych mieszkańców związane z obawami przed skutkami oddziaływania na nich pól elektromagnetycznych promieniowanych przez maszt udaremniły odbudowę. Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego Ośrodka Zamiejscowego w Łodzi z dnia 11 października 1996 roku uchylający decyzję wojewody płockiego o odbudowie masztu radiowego w Gąbinie ostatecznie przekreślił te plany.

Na terenie radiostacji w Gąbinie znajduje się obecnie maszt radiolinii w Konstantynowie. Stalowa konstrukcja zwalonego masztu została sprzedana na złom. Aparatura nadawcza, a zwłaszcza kontenery z nadajnikami firmy Brown Boveri, do 2017 r. były kompletne i wizualnie w dobrym stanie. Przez kilka lat po katastrofie utrzymywano okrojony personel ośrodka, nadajniki konserwowano i załączano kontrolnie wykorzystując tzw. sztuczną antenę.

W latach 2001-2012 obiektem administrował wydział nieruchomości TP S.A. w Płocku. Ze względu na połączenie TP z Orange, od 2012 obiektem administruje Biuro Sprzedaży Nieruchomości Orange Polska S.A. Obiekt chroniony jest jedynie przed dostępem osób postronnych, a jego wartość to 3 650 000 zł (netto). Obiekt wystawiony został na sprzedaż, łącznie z budynkami i z 62-hektarowym terenem, na którym stał najwyższy na świecie maszt radiowy. Nie udało się go sprzedać i niestety dalej niszczeje.

N jak Nida

Gąbin Leży nad rzeką Nidą, którą w dzieciństwie nazywano „smrudką”. Poziom zanieczyszczenia rzeki oddawał charakter stanu rzeki i mimo, że aromat z niej nie unosił się bezpośrednio. Wiele pływających w niej przedmiotów stanowiły odpady.

 

O jak organizacje pozarządowe i Ochotnicza Straż Pożarna

Na terenie miasta i gminy działają różne organizacje tzw. trzeciego sektora. Do znanych mi NGOsów należą:

Towarzystwo Miłośników Ziemi Gąbińskiej – jest to stowarzyszenie działające w Gąbinie od 1975 roku. Towarzystwo organizuje sympozja naukowe, stałe i okresowe wystawy, poświęcone znaczącym wydarzeniom i postaciom historycznym ziemi gąbińskiej. Biorą też czynny udział w organizowanych uroczystościach patriotycznych z okazji świąt narodowych. Działania podejmowane przez TMZG skierowane są do szerokiego grona odbiorców, zwłaszcza do przedstawicieli młodego pokolenia mieszkańców regionu gąbińskiego. Pierwszym Prezesem Zarządu TMZG był śp. Zbigniew Łukaszewski, a obecnie funkcję tę pełni moja ulubiona sąsiadka – Anna Ostrowska, którą serdecznie pozdrawiam. Aż chce się zaśpiewać jak dobrze mieć sąsiada…

Związek Piłsudczyków Oddział Gąbin to organizacja, która prowadzi działalność mającą na celu kultywowanie patriotycznych tradycji wśród mieszkańców Gąbina i okolic. Założony w 1992 roku Oddział Związku Piłsudczyków w Gąbinie jest stowarzyszeniem, które postawiło sobie, jako główne cele: organizowanie działalności patriotycznej wśród młodzieży gminy, opracowanie gminnego planu uroczystości patriotycznych i włączenie do jego realizacji młodzież szkolną oraz organizacje społeczne i polityczne, wspomaganie Towarzystwa Miłośników Ziemi Gąbińskiej w jego działalności. Obecnie prezesem tej organizacji jest Elżbieta Kamińska, a dawniej funkcję tę piastował śp. Zdzisław Nowakowski.

Stowarzyszenie Rodzin Katolickich – działa przy gąbińskiej parafii rzymskokatolickiej. Organizacja prowadzi działalność społeczną, na stałe współpracuje z władzami miasta oraz szkołami, angażuje się w pracę charytatywną na rzecz mieszkańców potrzebujących różnorakiej pomocy.

Fundacja Aktywni Razem

Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania AKTYWNI RAZEM zostało utworzone w 2014 roku, a w roku kolejnym wpisane zostało do KRS-u. Celami Stowarzyszenia są szerokie działania na rzecz zrównoważonego rozwoju obszarów wiejskich i małych miast objętych działaniem Stowarzyszenia oraz poprawa ich konkurencyjności jako miejsca zamieszkania i prowadzenia działalności gospodarczej, a także aktywizacja oraz inicjowanie współdziałania lokalnych środowisk.

Ochotnicza Straż Pożarna

W 1898 roku powstaje w Gąbinie Ochotnicza Straż Pożarna, która prężnie działa do dziś – rozbudowując się i modernizując sprzęt, którym ratuje ludziom życie. Warto też dodać, że w mieście działa również Orkiestra strażacka Ochotniczej Straży Pożarnej, która aktywnie włącza się w wydarzenia o charakterze państwowym i kościelnym.

P jak pożegnanie lata

Kolejną imprezą, która cieszy się olbrzymim zainteresowaniem mieszkańców oraz gości jest „Pożegnanie lata”. Organizowana cyklicznie we wrześniu stanowi zakończenie imprez wakacyjnych organizowanych przez Urząd Miasta i Gminy oraz Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury. Jest to kolejna doskonała okazją dla prezentacji zespołów muzycznych i tanecznych szkół podstawowych i gimnazjalnych regionu gąbińskiego. Podczas imprezy prezentują się również uczniowie i zespoły Szkoły Muzycznej oraz zespoły taneczne MGOK, czyli takie małe déjà vu z poprzednich imprez. Ważnym elementem wydarzenia są stoiska handlowe i dodatkowo wystawy, prezentujące dorobek artystyczny miejscowych twórców i zaproszonych gości. Zainteresowaniem cieszą się także kiermasze, stoiska handlowe i gastronomiczne. Podczas „Pożegnania Lata” prezentują się również znane i mniej znane zespoły, a ich koncerty gromadzą liczną widownię. Prezentowane tu są różne gatunki muzyczne – dla mieszkańców wystąpili tu m.in. Enej, Turnioki, Stonehenge, Dimitris Zorbas, Bolero, Marimba Trio Band, The Postman, Abba-Mia, Konwój, Sunflowers, Papa D. Moim zdaniem jest to ciekawa oferta i okazja do zapoznania się z żywą muzyką graną często na tradycyjnych oryginalnych instrumentach.

R jak rolnictwo

Miasto i gmina dysponują atrakcyjnymi terenami, które mają bardzo dobre warunki dla rozwoju rolnictwa. Użytki rolne stanowią tu ponad 60% terenów, a użytki leśne to około 20% gruntów. Można więc spokojnie cieszyć tu oko zielenią, co moim zdaniem czyni tereny gminy Gąbin unikatowymi. Osobiście uwielbiam te miejsca, gdzie rosną wierzby mazowieckie, tak charakterystyczne właśnie dla Mazowsza.

S jak siłownia na powietrzu

Wybudowanie plenerowych siłowni na powietrzu dofinansowano ze środków UE. W Gąbinie siłownie powstały w dwóch lokalizacjach. Jedna znajduje się na działce przyległej do dworca autobusowego przy ul. Topolowej, druga w parku miejskim przy ul. Wojska Polskiego. Należy wspomnieć, że wszystkie siłownie zostały ogrodzone i są monitorowane. Zainstalowano również system oświetlenia hybrydowego wykorzystujący energię odnawialną – słoneczno-wiatrową, by można było ćwiczyć również w nocy. Sam pomysł wg mnie bardzo trafiony i można pogratulować autorom realizacji tego projektu.

T jak turystyka

Gmina Gąbin posiada doskonałe warunki naturalne oraz infrastrukturę dla rozwoju turystyki i rekreacji. Obok siebie występują duże kompleksy leśne i to w bezpośrednim sąsiedztwie jezior (w tym największego na Mazowszu Jeziora Zdworskiego o pow. 352 ha), a także dolina Wisły z rezerwatami przyrody.

Rozwojowi turystyki i rekreacji może sprzyjać również obecność działających na terenie gminy firm branży gastronomicznej i hotelarskiej. Coraz bardziej popularna staje się także agroturystyka, głównie na terenach budownictwa letniskowego. Turystów przyciągają również przepiękne tereny pomiędzy Wisłą a otuliną Gostynińsko – Włocławskiego Parku Krajobrazowego, bogactwo kulturowe,  zabytki, stare osadnictwo, a także coraz liczniejsze ścieżki i szlaki rowerowe.

U jak Unia Czermno

Na terenie gminy Gąbin działa klub piłkarski LKS „Unia” Czermno, w którym występują zawodnicy z Czermna i okolicznych miejscowości.  Drużyna „Unii” Czermno to przykład ludzi dla których sport i pasja to sposób na walkę o sukces…. walkę nie tylko na boisku. Nie należy też zapomnieć o drużynie Błękitnych Gąbin. Klub założono w Gąbinie w 1949 roku więc w tym roku obchodzi 70-lecie swego istnienia.

V jak volksdeutsche

Prześladowanie i zagłada ludności żydowskiej w Gąbinie, o której wspomnę na koniec,  wiąże się też z pojęciem „volksdeutsche”, czyli określeniem stosowanym wobec osób pochodzenia niemieckiego, zamieszkujących poza granicami Niemiec. Określenie „folksdojcz” bo tak też określano te osoby, budzi dziś jak najgorsze skojarzenia. Staje się ono synonimem dla konformistów i sprzedawczyków. Warto wiedzieć z czego to wynikało – w okresie okupacji hitlerowskiej: osoba znajdująca się na liście ludzi pochodzenia niemieckiego (często rzekomego), na której obecność gwarantowała wiele przywilejów w stosunku do pozostałej ludności polskiej, nie o samą zazdrość tu jednak chodzi. Volksdeutche mieszkali również w Gąbinie. Jak wyczytamy w jednym z artykułów śp. Pana Jana Borysiaka, który był m.in. kronikarzem dziejów Gąbina, nauczycielem i wiceprezesem zarządu Związku Piłsudczyków – wspomina on o nich w „Echo Gąbina” (6/2001):

W słoneczną, ciepłą niedzielę 15 czerwca już kilka minut przed 8.00 hitlerowcy rekrutujący się spośród miejscowych Volksdeutschów w mundurach SS, NSDAP, a nawet strażackich, wypędzali z domów wszystkich Polaków, nie szczędząc kobiet, starców a nawet lżej chorych. O godzinie 9.00 po pięciu powiązanych sznurem za ręce, aby któryś nie uciekł, wyprowadzili bocznymi drzwiami z kościoła. W tłumie Polaków słychać było płacz i przejmujące łkanie. W tym czasie z „Remizy” dobiegały skoczne melodie. Podobno Niemcy do grania ich przymusili orkiestrę. Wtem na podstawiony stolik wszedł jakiś wyższy rangą członek SS, który po niemiecku, a potem po polsku odczytał wyrok śmierci na 10 Polaków w Gąbinie i 10 w Gostyninie za zamordowanie Niemca. Wyprowadzono z kościoła resztę uwięzionych i ustawiono nieopodal w dwa rzędy. Wkrótce potem mundurowi pchnęli dziewięciu skazańców ku ścianie śmierci. Padła komenda Feuer. Gruchnęła salwa. Po salwie zaległa cisza przerywana pojedynczymi strzałami z pistoletu. To dowódca kolumny egzekucyjnej dobijał tych, którzy dawali jeszcze znaki życia. Pod ścianą śmierci leżało z roztrzaskanymi głowami 9 Polaków. Byli to:

Franciszek Płażewski – szewc z Gąbina,
Jan Potomski – robotnik z Gąbina,
Władysław Poliński – piekarz z Gąbina,
Wacław Strzelecki – szewc z Gąbina,
Józef Stachowski – sklepikarz z Topólna,
Stanisław Korpowski – kupiec z Gąbina,
Władysław Kowalik – rolnik z Guzewa,
Władysław Maciejewski – lekarz z Sannik,
Jan Skonieczny – rolnik z Sannik.

Do listy tej trzeba dodać zamordowanego podczas ucieczki Jana Kurpiasa – rolnika z Gór. Rozstrzelani przeleżeli cały dzień na bruku wąskiej uliczki Kościelnej. Wieczorem kazali Niemcy Żydom przenieść ich do jednego z garaży „Remizy”. W nocy zaś między godziną 22.00, a 23.00 platformą otoczoną przez policję i SS wywieźli zwłoki na drogę leśną prowadzącą do Grabia, gdzie w dwóch dołach, po 5 w każdym kazali Żydom ich zakopać. Udeptali i wyrównali ziemię, przejechali po niej wozem aby wyżłobić koleinę dla przejeżdżających tą drogą. W poniedziałek 16 czerwca o godzinie 16.00 przyjechała wysoka ciężarówka służąca do przewozu bydła. Na nią załadowali więźniów z kościoła. Od strony szoferki siedzieli z bronią gotową do strzału policjanci. Gdy ciężarówka ruszyła, podążył za nią wojskowy odkryty samochód z wymierzonym w jadących karabinem maszynowym. Wywieziono ich do Gostynina, skąd zabrano tamtejszych więźniów, a .stamtąd odtransportowano do Inowrocławia, skąd nie wszyscy powrócili. ”

Wydarzenia, te stały się dla Niemców pretekstem do egzekucji w dniu 15.06.1941 roku, z uwagi na zabicie niemieckiego żandarma z Ciechomic. Dziś dla uczczenia dawnej tragedii obok murów kościoła rzymskokatolickiego stoi pomnik ku czci ofiar hitleryzmu. Powyższy opis pozwala zrozumieć, skąd te negatywne emocje względem volksdojczów i pejoratywność, która trwa nie tylko w mieszkańcach Gąbina po dzień dzisiejszy.

W jak wielka powódź

W maju i czerwcu 2010 roku przez gminę Gąbin przeszył dwie fale powodziowe. Wisła niszczyła wszystko co napotkała na swojej drodze. Takie momenty uczą respektu względem żywiołów i pokazują jak istotna jest polityka krajowa w zakresie gospodarowania rzekami, a w tym konkretnym przypadku Wisłą. Nie była to jedyna powódź w historii naszej gminy. Wcześniej Wisła zalewała jej tereny m.in. w 1982 roku.

Z jak znani ludzie z Gąbina

Poniżej lista znanych osób związanych lub urodzonych w Gąbinie, naturalnie nie jest to katalog zamknięty, ale subiektywny:

Felicjan Sławoj Składkowski – ostatni premier II Rzeczypospolitej

Tadeusz Penkala – krystalograf i mineralog

Rajzla Żychlińska – poetka żydowskiego pochodzenia

Adam Struzik – polski polityk i samorządowiec, lekarz i obecnie marszałek województwa mazowieckiego

Michał Pietrzak – prawnik, profesor Uniwersytetu Warszawskiego

Mirosława Jastrzębska – polska uczona, etnograf

Abraham Gombiner – żydowski filozof, cadyk, asystent rabina kalijskiego

Wojciech Jasiński – polski polityk, prawnik

Beata Matuszewska – wokalistka zespołu Bayer Full

Alojzy Balcerzak – polski malarz , grafik

Bolesław Kowalski – chemik, profesor, Wydział Nauk o Żywności, SGGW

Ż jak Żydzi w Gąbinie

Na koniec wpisu odrobinę uwagi chcę poświęcić Żydom, którzy byli ważną częścią miasta. Smutnym jest fakt, że w 1942 roku ponad 2000 Żydów – mieszkańców Gąbina wywieziono do Chełmna nad Renem, gdzie zostali zagazowani i spaleni. Nie, każdy dziś wie, że w końcu XV w. Gąbin był jednym z 10 mazowieckich miast, w których istniały gminy żydowskie. Oficjalny przywilej zezwalający Żydom na osiedlanie się w Gąbinie wydał w 1578 roku sam Stefan Batory, goszczący wówczas w lasach gąbińskich na polowaniu. Okazją do transakcji handlowych o charakterze regionalnym były odbywające się w Gąbinie jarmarki, w których nie małe znaczenie miała społeczność żydowska (teraz widzicie skąd tradycja i dobry powrót do jarmarku, który co prawda ma inny wymiar, ale w pewnym aspekcie powraca do pewnych tradycji miasta).

Wraz z ponownym ożywieniem miasta w początkach XVIII wieku, nastąpił też rozwój lokalnej społeczności żydowskiej. Jednak Żydzi mogli zamieszkiwać tylko w wydzielonej części miasta. Gmina żydowska w Gąbinie powstała w początkach XVIII wieku. Już w 1710 roku wzniesiono drewnianą synagogę. W 1914 roku grupa żydowskich intelektualistów założyła bibliotekę wraz z czytelnią. W 1917 r. podczas wyborów samorządowych żydowscy kandydaci zdobyli dwanaście z osiemnastu mandatów. Wróćmy do samej bożnicy – przetrwała ostrzał i bombardowanie podczas kampanii wrześniowej. Została jednak podpalona w dniu 21 września 1939 roku i wówczas spłonęła.

W okresie międzywojennym Żydzi posiadali sklepy i stragany, gdzie sprzedawali odzież, skóry, buty i płody rolne. W latach trzydziestych XX wieku narastające w Polsce nastroje antysemickie dały się odczuć także w Gąbinie. W myśl hasła „Nie kupuj u Żyda”, bojkotowano żydowskie sklepy i zakłady rzemieślnicze. Represje narastały z dnia na dzień. Głośnym echem odbił się mord na żydowskiej nastolatce. Zatrzymana w nocy przez niemieckiego żołnierza, została zgwałcona i następnie w okrutny sposób zamordowana. To tylko jeden z wielu przypadków W pierwszych miesiącach 1941 roku gąbińscy Żydzi zostali deportowani do obozów pracy, między innymi w Koninie. Dla wielu z nich był to jedynie etap w ostatniej podróży do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Tym smutnym akcentem zakończę podróż po Gąbinie – mieście dla mnie wyjątkowym. Mieście, gdzie przez 18 lat czas płynął jakby wolniej. Gdzie spędziłem beztroskie dzieciństwo, gdzie wszedłem w okres dojrzewania i zrobiłem swój pierwszy krok w dorosłość. Dziś chcę podziękować najbliższym, przyjaciołom, znajomym, sąsiadom i napisać, że miło było Was spotkać na swojej drodze. Co złego to nie ja i do zobaczenia w Gąbinie.

#rafalbil  #fotografia #travel #gabin #polska

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019