
Carnaval Sztukmistrzów 2018
Zakończył się Carnaval Sztukmistrzów. Nadszedł więc czas podsumowania tegorocznego Carnavalu, wszystko tradycyjnie naszym subiektywnym zdaniem oraz obiektywnym spojrzeniem z punktu widzenia naszych aparatów. Przejdźmy zatem do oceny, tak jak zawsze od A do Z, by przedstawić Wam kompleksowo nasz punkt widzenia na ten temat.
A jak ARMATA PANA ZĄBKA
Pan Ząbek miał uderzyć z grubej rury, to tym razem jak podali na swojej stronie internetowej organizatorzy, nie przebierał w środkach wyrazu. By odnaleźć wybraną przez widza kartę, użył subtelnej broni, czyli… swojej armaty, jakkolwiek to nie brzmi, to faktycznie tak było. Sami zastanawialiśmy się, czy będzie faktycznie „wiele hałasu o nic”, czy przebije telewizyjny „numer z gwoździem”, który przybił się do Niego na stałe. Pozytywnie zaskoczyła nas spora dawka dobrej iluzji. Wszystko to było dla nas dobrym początkiem festiwalu. Trzeba bowiem podkreślić, że dla wymagającego lubelskiego widza, który nie jeden Carnawal Sztukmistrzów ma już za sobą i nie ukrywajmy, coraz trudniej jest go zaskoczyć, zadziwić i rozbawić, a tego przynajmniej my oczekujemy rok rocznie, od carnavalowych Artystów.

B jak Bar Żongler
JAM session to chyba wisienka na torcie na zakończenie imprezy. Całość tradycyjnie już odbywa się w klubie festiwalowym pod urokliwą nazwą „Bar Żongler”. Miejsce to warto było też odwiedzać czy to przed spektaklem lub i po. Strefa chilloutu, która mieściła się na Błoniach pod Zamkiem była nie tylko niezobowiązującą przestrzenią relaksu, w której każdy mógł odpocząć z muzyką przy kawie, yerbie lub piwie, ale i strefą w 100% wolną od wifi, co sprzyjało rozmowom z nowopoznanymi tam w tzw. realu ludźmi.
C jak Ciro Cavallo Show
Ciro Cavallo Show to klaunada bez słów w iście włoski wydaniu. Spektakl powstał po długich obserwacjach i badaniach poświęconych przypadkowym, ulotnym spotkaniom na ulicy. Ciro Cavallo rozpoczyna pokaz leżąc w śpiworze w masce konia. Powoli, w miarę jak przedstawienie się rozkręca, koń zaczyna się budzić, a już po chwili zaskoczy widzów swoimi niecodziennymi zachowaniami, bazując na wywołaniu emocji widzów.

D jak dobry biznes
Carnaval to rewelacyjny okres dla lubelskiego biznesu. W tym roku zarobiły nie tylko restauracje przy deptaku. Na każdym kroku można było spotkać drobnych handlarzy, a tegorocznym hitem kiczu w naszej ocenie były balony, ale nie te klasyczne wykonywane ręcznie przez klauna, a te ledowe, których było w mieście pełno. Co w tym ludzie widzą – nie wiemy, ale skoro daje im to radość, a innym zarobek, to nic nam do tego.


E jak euforia
Radość i stany euforii to największy atut tej imprezy. Tyle uśmiechu ile dała nam dotychczas już kolejna edycja tego Carnavalu zasługuje na słowa uznania. Miło, że ludzie doceniają to i wiedzą, że z samych braw artyści uliczni nie wyżyją.

F jak faworyt
Teatr uliczny w stylu szwedzkim Svena ze Szwecji był w tym roku naszym faworytem. Występ obejmował żonglerkę i akrobacje, ale bardzo ważną jego częścią była publiczność, która brała aktywny udział w przedstawieniu. Ten spektakl to komedia dla wszystkich – dorosłych, ale i dzieci. Nie zabrakło niespodzianek i dużej dawki śmiechu. Takie poczucie humoru doceniamy szczególnie. Chapeau bas za ten występ dla Ciebie Sven from Sweden.
G jak Glass and Wooden Tower
Claudio Inferno i jego Glass and Wooden Tower to zabawny pokaz balansowania i muzykowania na butelkach. Pan Inferno to błazen, który poświęcił życie na sprofesjonalizowanie tej aktywności. Podczas spektaklu Artysta zabiera widownię w świat pustych butelek i dysonansowej muzyki. Do widzów zwraca się bezpośrednio, za pomocą zrozumiałego języka, który mocno kontrastuje z jego ekstrawaganckimi wyczynami i dziwactwami.














H jak Herosan show
Artysta uliczny pochodzący z Japonii, który jest jednym z najbardziej doświadczonych, wśród tegorocznych twórców. Jego pokazy widziano już w kilkunastu krajach świata, a sam występ opiera się na akrobatyce, która łączy się z żonglerką i tańcem. Artysta niejednokrotnie zadziwia i wprawia publiczność w niedowierzanie, związane z przekraczaniem ludzkich granic. Całość uzupełniona została dużą ilością dobrego humoru.

I jak iluzja
Do świata iluzji zabrał nas podczas swojego show m.in. Magic Mark z Filipin. Magic Mark Beltran jest zawodowym magikiem od 2011 r. Ukończył kurs mistrzowski z Magii i Teatru Ulicznego w McBride Mystery School w Las Vegas. Od tamtej pory wystąpił w kilkudziesięciu krajach, a jego pokazy oglądała publiczność na całym świecie. Jako magik jest charyzmatyczny i życzliwy dla widza. Podczas kameralnych występów bawi, oczarowuje i prezentuje niezwykle obrazowe kuglarstwo, które zachwyca szczególnie dzieci.

J jak jasność
Przyjemnie oświetlone latarnie koło Centrum Kultury w Lublinie nie umknęły naszym obiektywom. Lampiony te już znamy z innych wcześniejszych lokalnych imprez. Może na czasy oświecenia przydałyby się już nowe, by czymś nas zaskoczyć, choć żeby była jasność, te są ładne i nadal nam się podobają. Bardzo dobrze wyglądały też illuminacje na zamku czy przy Trybunale Koronnym, je też musieliśmy obfotografować.



K jak Karolina Czarnecka
Niezwykle energetyczna i pozytywna wokalistka, która podzieliła się z Lublinem nie tylko muzyką, ale i uśmiechem. Miło z Jej strony, że do Lublina zabrała ze sobą pamiątki: książeczkę z Pierwszej komunii, herękokę, pastelowo-różowe majtki i kosmiczny pył. Po koncercie znalazła również czas dla wielbicieli, fanów i tych, którzy Jej nie znali, ale skoro wszyscy robili sobie z nią selfie, to czemu i oni mieliby sobie nie zrobić. Doceniamy, pozdrawiamy, szanujemy i zapraszamy ponownie na dziki wschód.

L jak Les Tetes d’affiche
Grupa Les Tetes d’affiche zgotowała pokaz podczas którego nie brakowało zapachu paliwa i potu. W tym spektaklu zobaczyliśmy trzech Artystów, którzy wprowadzili nas w męski świat jakiego nie znaliśmy! Sztuka podrywu opanowana została do perfekcji – panowie możemy się od nich dużo nauczyć 😀



M jak MC Fire
Bardzo dobre show pełne ognia, humoru, zapewnili nam Cyryl, Maciek oraz Marcin, którzy i w tym roku powrócili do Lublina na Carnaval Sztukmistrzów, by zaprezentować swój pokaz w nowej, odmienionej formie.

N jak Nowy Cyrk
Czym jest nowy cyrk? Podobno na tak postawione pytanie, nie ma jednej odpowiedzi, ale można wskazać cechy wspólne spektakli nowego cyrku: brak tresury zwierząt, mniejsze znaczenie areny i namiotu cyrkowego, zmiana jednolitej estetyki na wiele form prezentacji, zmniejszenie znaczenia samodzielnych numerów na rzecz alternatywnych dramaturgicznych koncepcji. Nowy Cyrk charakteryzuje się przede wszystkim podejściem do historii – oraz opowieści. W nowym cyrku Artysta stara się ją przedstawić w odróżnieniu od cyrku tradycyjnego, który obecnie żadnej historii nie przedstawia i w naszej ocenie to jest ta zasadnicza różnica. Przedstawienia z kręgu nowego cyrku starają się opowiadać historię wykorzystując dyscypliny cyrkowe i kuglarskie, które stają się językiem narracji. Nowy cyrk gromadzi w Polsce coraz większą widownię, czego najlepszym dowodem jest sukces organizacyjny Carnavalu Sztukmistrzów.

O jak opaski
Podczas Carnavalu dzieją się różne cuda, w tym w magiczny sposób gubią się również dzieci rodzicom. Dlatego organizatorzy w tym roku zaproponowali bardzo sprytne rozwiązanie w postaci opasek na rękę dla najmłodszych, tak by zagubione dziecko łatwo można było nie tylko zlokalizować w tłumie, ale przede wszystkim ustalić jego tożsamość. Bezpłatne opaski odebrać można było w punktach informacyjnych festiwalu. Na opasce należało wpisać kontakt do rodzica oraz personalia dziecka, a dzięki temu łatwiej można było odnaleźć zagubione pociechy.
P jak Piky Potus “The Unbalanced Hat”
Spektakl oparty jest na uniwersalnym języku łączącym humor fizyczny z żonglerką. Piky Potus wchodzi w bezpośrednią interakcję z widownią. Widownia jest wspólnikiem, który bawi się z Piky Potus. Muzyka i ruch stanowią niekończącą się zabawę. Piky Potus udowadnia że każdy ma w sobie dziecko, bez względu na wiek i pochodzenie, a on sam przyleciał do Lublina, aż z Argentyny.

R jak rozgrzana publika
Marcin Ex Styczyński swym plucie ogniem (Fire Breathing Show) rozgrzewał publikę do czerwoności. Zaskoczyły nas tez możliwości tzw. głębokiego gardła Marcina, ale i fakt, że mimo takich umiejętności nadal jest sam. Jesteśmy przekonani, że po tamtym występie wszystko to się momentalnie zmieniło, czego z serca życzymy Marcinowi. Dziękujemy za gorący i zabawny pokaz 😉










S jak Sisus Sirkus
Mosh Split „Sisus Sirkus” to spektakl Pań z Finlandii obok, którego nie przeszliśmy obojętnie, gdyż mało kto potrafi tak sprawnie odbijać piłeczkę (ten kto był to wie nawet czym). Z resztą nie była to jedyna umiejętność tych zdolnych dam. Trapez waszyngtoński, stójka na rękach, akrobatyka w parach, żonglerka stopami, skakanki, huśtawki…. można wyliczać i wyliczać. Cały spektakl zbudowany był wokół stabilnej konstrukcji o wysokości około 10 metrów. Obok sceny znajdował się też samochód kempingowy, z którego jedna po drugiej wyskakiwały przepiękne panie, które chwaliły się w naszej ocenie wszystkim co potrafiły. Wraz ze swoimi szalonymi pomysłami przychodził uśmiech, zaskoczenie, ale i niesmak. Silną stroną była więc tu wyrazistość spektaklu, bo zapamiętamy go na długo.




T jak tłumy
W tym roku na Carnaval Sztukmistrzów również do Lublina przyjechało i przyleciało bardzo dużo ludzi. Tłumy na deptaku zmuszały malkontentów do marudzenia. Choć Ci i tak by narzekali, że show z balonem się nie podoba, że cebularze po 3 złote, czy że Carnaval znowu się odbył. Wszystkim krytykantom i ludziom niezadowolonym z życia sugerujemy się wyprowadzić na czas Carnavalu z Lublina. Kierujemy też do Was cenną sugestię – nie podobało się – można za rok nie przyjeżdżać, albo zrobić własny festiwal, a najlepiej na większą skalę, lepszy niż w tym roku zrealizowali organizatorzy i do tego z darmowymi cebularzami. Więc wszystkim piszącym krytyczne opinie na temat Carnavalu ślemy pozdrowienia i trzymamy kciuki za Was, byście zrobili to lepiej.

U jak Urban Highline Festival
Urban Highline Festival to największa tego typu impreza na świecie. Festiwal co roku ściąga do Lublina kilkaset uczestników z najdalszych zakątków świata. Sport ten z reguły uprawiany jest wysoko w górach, a nie w przestrzeni zurbanizowanej, co w Lublinie czyni go unikatowym. Od wielu lat Urban Highline Festival jest integralną częścią Carnavalu i wymusza na mieszkańcach Lublina by głowę trzymać wysoko. Naszym zdaniem to ogromna wartość dodana do Carnavalu, bez której te dni nie byłyby już takie same. Rok rocznie highlinerzy, spacerują w blasku słońca i księżyca, by zapierać dech w piersiach lubelskiej publiki. Naszym zdaniem jest znak rozpoznawczy tej imprezy, dla którego warto wybrać się w tym czasie do Lublina.




W jak Wieża Trynitarska
Zawsze uważamy, że warto jest wejść na Wieżę Trynitarską podczas Carnavalu Sztukmistrzów. Szczególnie warto jest tam się wybrać w nocy, kiedy widać będzie dobrze illuminacje na kamienicach starego miasta, szczególnie te w koło Trybunału Koronnego. Przystępna i rozsądne kolejki pozwolą każdemu rzucić okiem na Lublin z innej perspektywy.
Z jak zakończenie
Na zakończenie musimy oczywiście posłodzić i popieprzyć… Carnaval Sztukmistrzów to wyjątkowa impreza na mapie wydarzeń kulturalnych nie tylko w Lublinie czy w Polsce, ale i na świecie. To czas wielu uśmiechów, poprawy nastrojów, chwil zachwytów, zdziwienia czy momentów grozy i zniesmaczenia…. wielu różnych emocji. To szczególnie za to cenimy czas spędzany w tych dniach w Lublinie. Carnaval Sztukmistrzów jest bez wątpienia wizytówką Lublina, która oddaje klimat miasta. Organizatorom raz jeszcze gratulujemy, a Artystom dziękujemy, szczególnie tym którzy nie powtarzają rok rocznie tego samego programu na ulicach naszego miasta. Mamy nadzieję do zobaczenia za rok w zupełnie nowej odsłonie i gdybyście to Panowie od drabiny przeczytali, tak to do Was – życzymy więcej inwencji twórczej na przyszłość, a sobie życzymy mniej komercji na ulicach, a więcej Sztukmistrzów i Artystów przez WIELKIE A.



#rafalbil #fotografia #lublin #europejskifestiwalsmaku #lubelskie
![]()
![]()
Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje WYPRAWY
Zajrzyj po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM
Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u
Zostań moim PATRONEM
Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna | Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock | Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019







Dziś mamy dla Was cenne informacje praktyczne dotyczące dojazdów, cen jakie na Was czekają, gdy wybierzecie się w Adršpašskoteplické skály. Co jednak ważniejsze, zdradzimy Wam, co warto zobaczyć w Skalnym Mieście. Na zwiedzanie najlepiej zarezerwować kilka godzin ponieważ trasa okrężna ma długość kilku dobrych kilometrów. Należy naładować dobrze baterie w aparacie, zabrać ze sobą pojemną kartę i ruszyć wzdłuż szlaku, a dlaczego wyjaśnimy jak zwykle subiektywnie i obiektywnie poniżej, tak od A do Z. Zabieramy więc Was w przepiękny teren złożony z licznych skał zbudowanych z piaskowca. Zobaczycie, że 100 metrowe skalne ściany sprawiają często monumentalne wrażenie. Pokażemy Wam też skalny wodospad oraz szmaragdowe jezioro, które powstało po starej piaskarni. To co, ruszamy?


































































Jedno jest pewne, że wygodne buty na dłuższy spacer to podstawa podczas Nocy Kultury. Niestety przyznamy się od razu, że nie opisaliśmy i jednocześnie nie odnaleźliśmy wszystkich atrakcji przygotowanych przez organizatorów tegorocznej Nocy Kultury, za co wielkie brawa w stronę Warsztatów Kultury, gdyż mimo, że nachodziliśmy się dużo, to w ciągu jednej nocy, nie udało nam się zobaczyć wszystkich punktów programu Nocy Kultury. Ta mnogość wydarzeń to w naszej ocenie pozytyw, a nie negatyw tej imprezy. Spacerując po Lublinie w tą Noc zawitaliśmy również do Żmigrodu oraz browaru Perły i były to dwa słuszne kierunki na spacer nie tylko dla nas, ale i naszych obiektywów.













Tel Awiw posiada Port Lotniczy Ben Gurion obsługują je m.in. linie lotnicze: Arkia Israel Airlines, Ayit Aviation and Tourism, Elrom Airways, Israir, Aerosvit, Air Malta, Air Baltic, Air Canada, Air France, Air Slovakia, AlItalia, American Airlines, Austrian Airlines, British Airways, Brussels Airlines, Bulgarian Air, Czech Airlines, EL AL, Finnair, Germania Express, Iberia, Lufthansa, Malev, South African Airways, SpanAir, Swiss, Thomas Cook Airlines, ThomsonFly, Turkish Airlines, LOT, KLM, Sun D’or International Airlines. My korzystaliśmy z usług LOTu, a lot z Lublina trwał około 4h 30 min.
W Izraelu jest najwyższa średnia pod względem długości trwania nauki szkolnej w Południowo-Zachodniej Azji i jest razem z Japonią na drugim miejscu w całej Azji (po Korei Południowej). Przyjęte Państwowe Prawo Edukacji podzieliło izraelski system edukacji na pięć typów szkół: świeckie, religijne, ultraortodoksyjne, komunalne i arabskie. Edukacja w Izraelu jest obowiązkowa dla dzieci i młodzieży w wieku od trzech do osiemnastu lat. Nauka jest podzielona na trzy poziomy: szkoła podstawowa (klasy 1–6), szkoła średnia (klasy 7–9) i liceum (klasy 10–12) – zakończone egzaminem maturalnym. Po otrzymaniu świadectwa maturalnego młodzież może kontynuować naukę na wyższych uczelniach. Warto wspomnieć o szkołach wojskowych, które szkolą przyszłych żołnierzy zawodowych i techników w wyspecjalizowanym zakresie wymaganym przez Siły Obronne Izraela. Jesziwy natomiast to szkoły średnie, najczęściej z internatem, osobne dla chłopców i dziewcząt, uzupełniają świeckie programy nauczania o intensywne studia religijne i promują przestrzeganie tradycji i żydowskiego stylu życia. Liczne szkoły ogólnokształcące oferują naukę rozmaitych zawodów, od księgowości po mechanikę, elektronikę, hotelarstwo, grafikę użytkową i inne. Młodzież, która nie uczęszcza do żadnego z powyższych typów szkół, musi na podstawie ustawy o praktykach/szkolnictwie zawodowym uczyć się zawodu w jednej z uprawnionych szkół zawodowych. Podsumowując trzeba podkreślić, że Izrael jest jednym z najlepiej wykształconych krajów na świecie z największą ilością inżynierów, naukowców i doktorów przeliczając na mieszkańca i znaczna ich część mieszka właśnie w Tel Awiwe.



Pisząc o Tel Awiwie nie wypada nie wspomnieć o państwie w którym się znajduje. Kraj ten jest około 14 razy mniejszy od Polski, a główną religią jest tu judaizm. Mało kto wie, że pełna nazwa kraju to „Państwo Izrael” i mieszka tam kilka tysięcy Polaków. Walutą jest nowy szekel izraelski, który w przybliżeniu ma równowartość jednej złotówki, dzięki czemu łatwo jest przeliczyć, ile co kosztuje w sklepach. Ciekawostką jest również to, że po USA, Izrael ma największą na świecie flotę samolotów. Pewnie nie każdy też wie, że sam Einstein odrzucił propozycje objęcia stanowiska prezydenta w Izraelu, trudno jest nam jednak powiedzieć dlaczego. Sami mieszkańcy mamy wrażenie zróżnicowani podobnie jak kraj, jedni życzliwi i mili, a inni wyrachowani i nieuprzejmi.








































Wyjazd do Czarnobyla już na samym starcie uważaliśmy
Samo niebezpieczeństwo wiąże się z ogólnym stanem technicznym budynków w mieście takim jak Prypeć. Strefa jest od wielu lat plądrowana przez złomiarzy, którzy rozkradli nawet włazy przykrywające studzienki kanalizacyjne, dlatego warto patrzeć nie tylko na boki, ale i pod nogi. My do Prypeci wybraliśmy się zimą, gdzie poruszanie się po mieście utrudniały zaspy śnieżne. Dodatkowo trzeba też brać pod uwagę, że od ponad 30 lat tam nikt nie mieszka, a co za tym idzie, to w budynkach Prypeci spotkać można zwierzynę, która mogła zorganizować sobie w zadaszonych budynkach swoje legowiska. Dlatego spotkanie twarzą w twarz z dziką zwierzyną szczególnie w okresie lęgowym może nie należeć do przyjemnych. Uczulamy również, że niebezpiecznym jest wchodzenie na dachy budynków, które mogą w każdej chwili się zawalić, z resztą nie tylko stan dachów, ale i podłóg w wielu miejscach pozostawiał wiele do życzenia. Jednak czas robi swoje i dlatego trzeba być czujnym i zachować pewien rozsądek, kosztem unikatowych widoków do pięknych kadrów… (sami nie wierzymy, że to napisaliśmy).

Najwięcej obaw i kontrowersji budzi wśród wielu internautów stopień samego napromieniowania. Zaczniemy może od tego, że faktem jest iż istnieje wiele miejsc na Ziemi, gdzie promieniowanie przewyższa wielokrotnie to z Czarnobyla. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że promieniowanie w samym Czarnobylu jest aktualnie mniejsze niż w Kijowie. Także mimo, że radiacji nie widać i nie czuć, to wiele osób nią straszy. Mamy jednak wrażenie że stojące przed Zoną tablice ostrzegające o silnym promieniowaniu mają większe działanie na świadomość i psychikę turysty, niż na faktyczne oddziaływanie na nasze zdrowie. Uważamy, że każdy kto wybierze się tam na jednodniową wyprawę nie od razu będzie świecił w nocy…, no my nie świeciliśmy, także piszemy to na podstawie autopsji. Trzeba jednak przyznać, że promieniowanie też jest tam zróżnicowane i niedaleko reaktora nr 4 czy tzw. „czerwonego lasu” stopień promieniowania jest większy niż w innych obszarach.



Duga nazwana jest również Okiem Moskwy to nieużywana obecnie instalacja radzieckiego strategicznego radaru pozahoryzontalnego, który pracował w zakresie fal krótkich. Ogromna konstrukcja znajduje się nieopodal Czarnobyla i swym rozmiarem przyciągnęła uwagę naszych obiektywów. Znana wśród krótkofalowców i profesjonalnych użytkowników fal krótkich jest również jako Russian Woodpecker, czyli rosyjski dzięcioł. Instalacja służyła do wykrywania nadlatujących nad terytorium ZSRR pocisków balistycznych m.in. USA z głowicami nuklearnymi, jako jeden z ważnych elementów systemu wczesnego ostrzegania przed atakiem na ZSRR. Ostateczne zamknięcie obiektu nastąpiło w sierpniu 1988 roku. Planowana jest rozbiórka tego imponującego masztu, który na ten moment jest wyłącznie wielkim pomnikiem i atrakcją dla turystów przyjeżdżających do Zony.

























































































































…Bohaterami tej podniebnej opowieści są mężczyzna i kobieta. On pewnie spaceruje w powietrzu chodząc po linie, a ona przepięknie tańczy na szarfie, w tle miasto przeżywa swoje wzloty i upadki. To oni są częścią miasta i to dzięki nim przyszłość Lublina jest pewniejsza, gdyż to dzięki nim jest i miasto. Para z sukcesem powstaje i odradza się po każdym kataklizmie. W tle tych wydarzeń znajduje się słońce, a całość widowiska uzupełniają slacklinerzy, którzy spacerowali nad dziedzińcem zamku lubelskiego na taśmach rozpiętych między wieżami a ścianami budowli oraz tancerki podwieszone na chustach akrobatycznych. To co zasługuje również na pochwałę – to muzyka skomponowaną przez lubelskiego kompozytora Rafała Rozmusa oraz teksty czytane w sposób mistrzowski przez Dorotę Landowską oraz Zdzisława Dziducha. Scenografię przygotował Jarosław Koziara. 








Prać, kąpać się w niej czy tylko oglądać… Dziś słów kilka o różnym zastosowaniu fontanny na Placu Litewskim, jakiego świadkami byliśmy w tym roku. Jakiś czas temu pisaliśmy o otwarciu fontann multimedialnych w Lublinie, link do tego wpisu znajdziecie 



































































































#highlinerzy











Jasza Mazur to iluzjonista i akrobata z powieści Izaaka Bashevisa Singera, który przypominać ma o wielokulturowości i wieloreligijnej tradycji Lublina i jest jednocześnie patronem Carnavalu sztukmistrzów.








#Krystian Minda „Połykacz Mieczy”
#Light










































































































































W Bałtowie odkryto tropy górnojurajskich dinozaurów, takich jak m.in. allozaur, ale i innych w tym stegozaura, kamptozaura i kompsognata. Stowarzyszenia Delta i Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Gminy Bałtów Bałt postanowiły zilustrować znaleziska, w celu zainteresowania turystów. Pierwotnie planowano, iż modele gadów będą ustawione w miejscach, gdzie odkryto ich tropy. Tak rozpoczęła się idea powstania Bałtowskiego Parku Jurajskiego, o którym więcej w dalszej części bloga.
Obiekt uruchomiony w 2011 r w Bałtowskim Kompleksie Turystycznym, w którym maksymalnie można pomieścić około 40 widzów. Oprócz trójwymiarowego obrazu widzowie mogą tam doznawać, także innych wrażeń zmysłowych, w tym dźwiękowych, ruchowych, dotykowych, a nawet zapachowych. Te efekty pozwalają oglądającym przemienić się w aktywnych uczestników scen rozgrywających się na ekranie. Polecam szczególne tym, którzy lubią ciekawe doznania.
Stowarzyszenie Delta to organizacja działająca na terenie Gminy Bałtów, która posiada i rozwija obiekty turystyczne o charakterze edukacyjno-rozrywkowym, takie jak Bałtowski Kompleks Turystyczny, Park Nauki i Rozrywki w Krasiejowie, Jurapark Solec, a także PaleoSafari Moab Giant w USA.








O jak Oceanarium







„Ultrasaurus” to młodszy synonim superzaura, brzmi jak określenie wojownika Power Rangers, to jest to nic bardziej mylnego, gdyż jest to jeden z największych dinozaurów. Mimo, że był ogromnych rozmiarów, był bardzo łagodnym dinozaurem, który budził respekt wśród innych swą okazałością.



























Ten region jest praktycznie idealny nie tylko dla fotografów, ale i dla filmowców. 

























