ABC O MEDIOLANIE
Odpicowany jak kornik na otwarcie puszczy kampinoskiej zabieram Was dziś do świata wielkiej mody. Mediolan, bo o tym miejscu jest mowa to miasto nie tylko wielkiej sztuki, smacznych potraw, ale w końcu i wielkiej mody. To przecież właśnie tu, podobnie jak w Paryżu czy Londynie, dwa razy do roku odbywa się znany na całym świecie Fashion Week. W tym czasie do Mediolanu zjeżdżają najlepsi projektanci, modelki, modele i fotografowie z całego świata. Ja tym razem do Mediolanu wybrałem się z innego, bardziej prozaicznego powodu. Znalazłem bilety lotnicze w bardzo okazyjnej cenie, także zachowałem się z kupnem biletu jak przedsiębiorca z dofinansowaniem rządowym z tzw. tarczy, była okazja to brałem, ale że załatwiało to całą sprawę, to nie powiem. Niektórzy nawet twierdzą, że jest jednym z najdroższych miast świata. Niestety ceny samych biletów lotniczych to nie wszystko, a Mediolan faktycznie do najtańszych miast w Europie nie należy, ale o kosztach będzie jeszcze później. Na start pokażę Wam kilka fajnych atrakcji stolicy regionu Lombardii, zresztą przekonajcie się sami co warto jest tu zobaczyć. Zdradzę Wam już na starcie, że warto tu przylecieć praktycznie o każdej porze roku. Jesteście ciekawi dlaczego? Nie ma co przedłużać.


Mediolan leży w północnych Włoszech, pomiędzy rzekami Ticino, Adda, Pad i Alpami. Nazwa miasta Mediolan pochodzi najprawdopodobniej od słowa „Midland”- położony pośrodku, wskazujący pozycję w centrum Europy, gdzie spotykają się różne kultury i faktycznie trzeba przyznać, że jest tu wielokulturowo, a widać to już na pierwszy rzut oka.




Jest jeszcze druga, bardziej sprośna teoria, która zakłada, że nazwa miasta pochodzi od najstarszego symbolu Mediolanu – wełnistej maciory. Tu trzeba by sięgać do łacińskiej etymologii słowa „Milano”, to „di medio lanae” co tłumaczy się jako wełna maciory, ale powiem Wam szczerze, nawet ja tak sprośny nie jestem, by drążyć ten temat. Zatem zapinamy pasy i startujemy z moim subiektywnym ABC o Mediolanie.


A jak atrakcje
Czas rozpocząć rumakowanie – ruszamy w miasto zwiedzać, bo uwierzcie jest co, aż chce się krzyknąć z euforią niczym jedna początkująca wówczas modelka programu w Top Model „Jesteśmy w Mediolanie!!!”. Jest z czego się cieszyć, bo Mediolan jest miejscem bardzo wielu zabytków sakralnych i świeckich oraz muzeów, ale i świetnym miejscem na modowe zakupy. To tu znajduje się „Ostatnia Wieczerza” Leonarda da Vinci w klasztorze Dominikanów przy bazylice Santa Maria delle Grazie. Jeśli chcecie natomiast defraudować swoje środki ze złotych kart kredytowych, możecie odwiedzać butiki choćby takich marek jak Dolce&Gabbana, Ermenegildo Zegna, Moschino Gucci, Dior czy Chanel, a także w największym na świecie trzypiętrowym salonie Armani. Witryny tych sklepów często przypominają małe lub wielkie galerie z dziełami sztuki. Dla posiadaczy niższego budżetu wyjazdowego polecam zawitać do znanego irlandzkiego „domu mody” Primark Stores Limited, gdzie również poczujecie smak zagranicznego luksusu i prestiżu, tylko nieco inaczej odczuje je Wasza karta. Najważniejsze, jest według mnie to, że każdy w tym mieście może znaleźć coś dla siebie.


Jeśli nie przylatujecie tu jednak na zakupy, a chcecie rozpocząć zwiedzanie, warto zacząć z grubej rury i udać się na Plac Katedralny, gdzie mocno bije piękne serce Mediolanu. To na Piazza del Duomo znajduje się imponująca Katedra Narodzenia NMP, która jest architektonicznym symbolem miasta. W pobliżu znajdują się też inne słynne obiekty z Galerią Wiktora Emanuela II i operą Teatro alla Scala na czele. Moim zdaniem symbolem bogactwa i elegancji miasta jest właśnie dokładnie ta jego część. Zdradzę Wam, że uwielbiam patrzeć jak na mozaikowej posadzce, centralnej części Galerii Wiktora Emanuela II kręcą się ludzie na znajdującym się tam wizerunku byka. Mówi się, że obrót o 360 stopni w miejscu tamtejszych byczych genitaliów gwarantuje szczęście na całe życie. No jeśli wierzyć w to, że kręcenie się na jajach miało dawać powodzenie, to ja pokręcę się tu jeszcze trochę i to najlepiej po całym mieście. Jedno jest pewne ten elegancki, wielopiętrowy pasaż jest jednym z najstarszych centrów handlowych na świecie.







Przechodząc na pobliski Plac Katedralny łatwo można zauważyć, że ma kształt prostokąta, a ciekawostką jest to, że do czasów pandemii odwiedzało to miejsce co roku ponad 6 mln turystów. Nie ma co się dziwić, bo wspaniała Duomo Santa Maria Nascente di Milano jest dominującym punktem placu i jednym z najbardziej rozpoznawalnych budynków Mediolanu, Włoch, ale myślę, że i naszej planety, który przyciąga ludzi z najdalszych zakątków świata. Jeśli więc jeszcze tego nie zrobiliście, to koniecznie dodajcie to miejsce do listy punktów obowiązkowych do zobaczenia na własne oczy przed śmiercią. Ech, zrobiło się przez moment funeralnie i zabawnie jednocześnie, niemalże jak w wesołym miasteczku na lockdownie. Lećmy więc dalej bo szkoda czasu na smutki i pamiętajmy, że życie jest jak alkohol wchodzi w krew, więc korzystać trzeba z niego nałogowo, a czasem używać bez opamiętania, bo drugiego prawdopodobnie mieć nie będziemy. A i zapomniałbym, będąc tutaj koniecznie wybierzcie się nie tylko do wnętrza katedry, ale i na jej dach, z którego zobaczyć można panoramę miasta.

Warto również wybrać się na spacer do najbardziej artystycznej dzielnicy Mediolanu, czyli do Pinacoteca di Brera. Znajduje się tu jedna z kilkunastu najważniejszych w Europie galerii sztuki, która gromadzi dzieła największych mistrzów malarstwa od XV do XX wieku. Moim zdaniem jest to najbardziej artystyczno-hipsterska część miasta, która tętni życiem przez całą dobę. Nie brakuje tu stylowych knajp, kawiarni, galerii oraz sklepów z antykami. Sama Pinacoteca di Brera znajduje się XVII-wiecznym pałacu jezuitów. Gromadzi dzieła takich artystów jak: Giovanni Bellini, El Greco, Rubens czy Rembrandt. Stojąc tam za każdym razem jaram sie niczym konopie na Jamajce. Na dziedzińcu stoi wykonany z brązu pomnik Napoleona Bonaparte pokazujący wszystkim swoje twarde jak głaz pośladki i tak sobie myślę, że może i dobrze, iż inne części ciała mu zakryto.











Jeśli myślicie, że to koniec uniesień, to mam dla Was dobrą lub złą wiadomość, zależnie od stanów wytrzymałości Waszych rozruszników w sercach. To nie koniec atrakcji, a Mediolan zachwycić może również imponującą fortecą – Zamkiem Sforzów, w którym mam wrażenie, że rządzą przesłodkie kociaki. Nie zapomnijcie też o spacerze znanymi i lubianymi mediolańskimi kanałami: Navigli di Milano.


Obok najbardziej okazałego zabytku świeckiego w Mediolanie znajduje się również elegancka fontanna, która jest idealnym miejscem do tzw. selfie. Pobliską Fortecę otacza okazały dziedziniec, a w dawnych budynkach mieszkalnych stworzono zespół muzeów (Musei di Castello Sforzesco) obejmujących wspaniałą kolekcję sztuki i archeologii. To tu znajduje się m.in. niedokończona rzeźba Michała Anioła – „Pieta”. Wejście na teren dziedzińca jest darmowe. Płacimy jedynie za wejście do środka Zamku oraz gdybyśmy zdecydowali się na odwiedzenie muzeów.


Teraz czas na kolejną atrakcję, a mianowicie przyszła kolej na pokazanie Wam Łuku Pokoju. Jest to łuk triumfalny, znajdujący się niedaleko Castello Sforzesco. Jego budowę rozpoczęto w czasach kiedy miasto znajdowało się pod rządami Napoleona. Moim zdaniem szczególnie ładnie wygląda nocą. Ciekawe czy równie fajnie wyjdzie ten w Tomaszowie Lubelskim, który obiecał narodowi wicepremier Sasin. Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę doczekać realizacji tej inwestycji, bo wspomnieć że zapowiada się ciekawie, to jak nie powiedzieć nic. Myślę, że twórcy memów, również zacierają ręce i nie mogą się doczekać.

Mówiąc o atrakcjach warto powiedzieć o Mediolanie od kuchni. Pod względem gotowania i smaku Mediolan wyróżnia się spośród innych włoskich miast. Tutaj nie znajdziemy zamiłowania do tradycyjnej pizzy i potraw z makaronu. Mieszkańcy uwielbiają tu Risotto Milanese (ryż z szafranem), Ossobuko czy Cotolette alla Milanese (smażone kotlety wołowe). Warto też spróbować Linguine allo Scoglio – pysznej pasty z owocami morza. Nieskromnie przyznam się Wam, że jako znawcy owoców morza możecie mi zaufać. Wiecie bywało się na różnych działach z mrożonkami różnych hipermarketów. A tak całkiem serio warto też skosztować pieczonych kasztanów, bo chyba nie prawdą jest to, że najlepsze są na placu Pigalle w Paryżu, bo te Mediolańskie są równie doskonałe. Jedno jest pewne, warto poznać jak smakuje Mediolan. Po wielkim obżarstwie trzeba poruszyć jeszcze dwie kwestie, a mianowicie sprawy bezpieczeństwa i cen. Dlatego przez moment zrobi się poważnie jak po powrocie rodziców z wywiadówki.

B jak bezpieczeństwo
We Włoszech z wiadomych przyczyn obowiązuje stan wyjątkowy, który na dzień dzisiejszy został przedłużony. Obowiązują również obostrzenia w poruszaniu się po terytorium Włoch. Z czym to się wiążę? W kraju tym na dzień dzisiejszy jest obecnie zakaz przemieszczania się między regionami/prowincjami autonomicznymi, z wyłączeniem uwiarygodnionych potrzeb zawodowych, sytuacji wyższej konieczności, względów zdrowotnych, powrotu do miejsca zamieszkania. Niestety wciąż jest tu bardzo trudna sytuacja epidemiczna i nie jest wskazane podejmowanie turystycznych podróży. Ale pamiętajcie, że sytuacja związana z pandemią nie potrwa wiecznie. Dlatego zwiedzajcie online i przygotowujcie się pomału do Waszych eksploracji, tak by po otwarciu granicy wybrać najciekawsze dla Was kierunki podróży.

Do dziś na całym terytorium Włoch obowiązuje częściowy lockdown. Regiony mogą być zaklasyfikowane jedynie do strefy pomarańczowej lub czerwonej. Dodatkowo w czasie Świąt Wielkanocnych na całym terytorium Włoch obowiązywała strefa czerwona na podstawie rozporządzenia z mocą ustawy, którą wprowadził tamtejszy rząd.

Czy oznacza to, że przylot do Włoch jest zupełnie niemożliwy? Oczywiście nie. Osoby przyjeżdżające do Włoch z terytorium państw z Kategorii C (w tym z Polski) do 6 kwietnia mają obowiązek przedstawienia negatywnego wyniku testu wymazowego (molekularnego lub antygenowego), wykonanego w ciągu 48 godzin przed przekroczeniem granicy Włoch, a w razie braku testu nałożony zostanie na nas obowiązek poddania się 14-dniowej kwarantannie. Testu nie muszą wykonywać dzieci poniżej drugiego roku życia. Ponadto, trzeba też brać pod uwagę dodatkowe obostrzenia lokalne i regionalne wynikające z podziału Włoch na 4 strefy: białą, żółtą, pomarańczową i czerwoną. Jedno o czym należy pamiętać, to fakt, że Lombardia przoduje w ilości zarażonych. Aktualne dane statystyczne w sprawie pandemii znaleźć można klikając tutaj. Warto również śledzić w tej kwestii rządową stronę włoskiego ministerstwa zdrowia, gdyż tu znajdziecie bieżące informacje.

Warto też zwrócić uwagę na inne kwestie bezpieczeństwa. Moim zdaniem Mediolan jest bezpiecznym miastem, w którym co do zasady nic złego nie powinno nas spotkać. Naturalnie jak w każdym dużym mieście warto nie tracić czujności i należy uważać na kieszonkowców szczególnie w zatłoczonych miejscach. To co na pewno zauważycie, że nie brakuje tu tzw. mundurowych.

Na samym Placu Katedralnym spotkacie niestety naciągaczy, którzy za założenie Ci na rękę bransoletki ze sznurka każą za chwilę zapłacić od kilku do kilkunastu euro. Starym sposobem na ściąganie pieniędzy z turystów jest wręczanie im karmy dla gołębi na dłoń po to, by za chwilę pobrać wygórowaną należność. Ci którzy łatwo dają się skusić na zdjęcie z gołębiem na dłoni na tle katedry potem stawiani są w niezręcznej sytuacji i wymusza się na nich wygórowane opłaty. Dlatego nie warto psuć sobie humoru i od razu stanowczo powiedzieć, że nie jest się zainteresowanym tymi propozycjami. Nie wiem jak Was, ale mnie asertywność już nie raz uratowała od różnych nieprzyjemności.

Warto też szczególnie latem zwrócić uwagę na nasz ubiór. Do wielu kościołów w Mediolanie nie wejdziemy nieodpowiednio ubrani. W przypadku kobiet, spódnica lub spodnie powinny być niemal do kolan, a w przypadku obu płci ramiona powinny być zasłonięte w innym wypadku możemy zostać w mało uprzejmy sposób wyproszeni. Dla wielu mieszkańców Mediolanu moda jest nie tylko odzwierciedleniem nastroju w danym dniu, ale i świetnym pokazaniem przez strój wyczucia chwili i miejsca.

C jak ceny
Na terenie Mediolanu, a także całej Republiki Włoskiej obowiązującą walutą jest euro. Jedno Wam przyznam tutejsze jedzenie i widoki zachęcają, ale ceny mogą odstraszać. Naturalnie znajdziecie też tani street food czy noclegi w rozsądnej cenie, ale ceny eleganckich restauracji i hoteli mogą mocno uderzyć po kieszeni. Generalnie to od nas zależy czy wolimy ciąć koszty i zdecydować się na niskobudżetową podróż i robić zakupy np. w sklepach spożywczych czy nie ograniczać się również finansowo. Miejcie jednak na uwadze, że koszt życia w Mediolanie jest zdecydowanie wyższy niż w Warszawie, co widać porównując chociażby ceny żywności w supermarketach. Warto również odłożyć trochę oszczędności na mniej lub bardziej finezyjne pamiątki.


Podsumowanie
W ostatnich latach miejsce to cieszy się niesłabnącą popularnością. Niemałe znaczenie mają z pewnością tanie bilety lotnicze. Przy dobrej okazji, można wypatrzeć bilety nawet za 150 złotych w obie strony. Także pozostaje czekać na otwarcie granic i można polować na dobre lotnicze okazje.

Pamiętajcie, że Mediolan to miasto mody, projektantów, modelek i modeli na których oko ma Chiara Ferragini, włoska bizneswoman modowa, dla niewtajemniczonych powiem, że jest to też wpływowa influenserka, która poprzez własny blog The Blonde Salad miesza i wpływa dzięki niemu na świat mody zarówno krajowej jak i zagranicznej. Znana jest w blogosferze, ale i rozpoznawalna jest w świecie muzyki, gdyż poślubiła jednego z moich ulubionych włoskich piosenkarzy Fedeza, którego obok Mahmood’a twórczość bardzo cenię. Dlatego można powiedzieć, że Mediolan to również miasto światowych influanserów, na których wielu polskich internetowych twórców może się wzorować.


Powiem Wam szczerze, że o miejscu tym można pisać i pisać, ale najlepiej jest przylecieć tu osobiście i poczuć się jakby luksusowo. Warto samemu doświadczyć i spotkać się z tym wszystkim, by później wyrazić własną opinię, gdyż mam świadomość, że mnie nie zawsze da się zrozumieć. Pocieszę się tym, że Miuccia Prada, mawiała, że kiedy nie może czegoś do końca zrozumieć, to znaczy, że kryje się tam coś interesującego i tak chyba jest trochę z Mediolanem i mam cichą nadzieję, że i z moim podróżniczym blogiem.
Jedno jest natomiast pewne Mediolan może Cię zaskoczyć, więc warto włączyć to miasto do swojej check listy obowiązkowych miejsc do zobaczenia. Dla mnie osobiście Mediolan jest inspiracją, jest natchnieniem, jest też przestrzenią do tworzenia, w której spotkałem wyjątkowych otwartych ludzi, zasmakowałem pysznych potraw oraz nawąchałem się pięknych zapachów, czego i Wam z całego serducha życzę. Wybierzecie się tu i doświadczajcie. Tym optymistycznym akcentem będę kończył dzisiejszą wyprawę. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu, CIAO!
















Ten wpis powstał dzięki wsparciu Patronów:
AMBA team, Halina Piórkowska-Karuś, Ryjek
Kubuś Puchatek oraz Tygrysek od Puchatka
DZIĘKUJĘ WAM ZA WASZĄ POMOC
WIELKIE DZIĘKI również za włoskie wsparcie od italo.polacco
![]()
Jeśli spodobał Ci się wpis zachęcam do polubienia, skomentowania lub udostępnienia.
Z resztą rób z nim co chcesz, a najlepiej różne brzydkie rzeczy.
Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje WYPRAWY
Zajrzyj po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM
Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u
Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM
#mediolan #rafalbil #fotografia
#blog podróżniczy #patronite #podróże

✈ Blog podróżniczy | Fotograf Lublin | Lublin | Fotografia Podróżnicza | Fotografia | Travel | Mediolan| Blog Podróżniczy | Fotograf Lublin | Bloger | Zwiedzaj online | Polska | Włochy| Blogi podróżnicze| Podróżowanie| Co warto zobaczyć w Mediolanie 🗺
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021




Żeby nie uciekać od głównego tematu, zostawmy może na moment politykę na boku, rozsiądźmy się wygodnie za monitorami i zapnijmy pasy bo Lublin wzywa. Wasz skryba Koń Anonim Rafał już zdaje Wam relację, co zaobserwował i wynotował na miejscu. Nie wiem też jak Wy, ale ja już się jaram, jakbym gasił pożar benzyną.
Odważnym krokiem wkraczam więc do wnętrza budynku, by zobaczyć zmiany, które tu zaszły. Płonę niczym Rzym za Nerona i to nie tylko z gorąca od zimowej kurtki i wysokich temperatur wewnątrz, ale i z ciekawości, na co wydano tu 34 153 641,96 PLN – bo taką kwotę dotacji na te zamkowe rewolucje otrzymało Muzeum. Czuję się teraz trochę niczym Rudy 102, gdy wjeżdżał pod Berlin, ale bez obaw, nie zamierzam tu nic dewastować, gdyż w progu wita mnie dzielny rycerz, tzn. pan ochroniarz, który serdecznym, ale stanowczym głosem rzecze: „kurtka do szatni”. Pokornie oddaję więc swą pluszową zbroję i ruszam z cichą nadzieją, że jak nie księżniczkę, to spotkam tu chociaż poszukiwaną przeze mnie od dawna krowę, szczególnie, że przy tym dofinansowaniu, byłaby to nieźle nadziana jałówka. Dla niewtajemniczonych lub zapominalskich o co chodzi z tym poszukiwaniami krowy, link zostawiam Wam 

































































Lasy Państwowe udostępniły w każdym z ponad 400 nadleśnictw w kraju specjalne obszary leśne, gdzie można przenocować i to bez obaw o naruszenie prawa w tym ustawy o lasach, ale wszystko to może się dziać, pod kilkoma warunkami. Dodatkowo od 1 maja 2021 roku pojawią się nowe miejsca, które będą do dyspozycji miłośników nocnej jedności człowieka z naturą. Wszystko to brzmi zbyt pięknie, aby mogło być możliwe? Przypomnijcie sobie lepiej, gdzie macie pochowane namioty i przekonajcie się sami, jak to wygląda w praktyce oraz gdzie jest gwiazdka w tej umowie między ludźmi lasu, a nim samym. Nadszedł czas na dobre wieści dla ludzi zainteresowanych bushcraftem i survivalem.



























Z Hiszpanii ruszamy do Wielkiej Brytanii. Nie każdy wie, że British Museum było pierwszym publicznym muzeum narodowym na świecie. Eksponaty zebrane w potężnym muzealnym gmachu przedstawiają blisko 2 miliony lat dziejów ludzkości. Stała kolekcja liczy około 8 milionów dzieł, podzielonych na kilka kategorii: Starożytny Egipt i Sudan, Grecja i Rzym, Bliski Wschód, Prehistoria i Europa, Azja, Afryka, Oceania i obie Ameryki, Rysunek i grafika, Monety i medale, Zabytki i skarby ruchome. Także jeśli chcesz zobaczyć na własne oczy m.in. 


Muzeum Fryderyka Chopina to miejsce biograficzne poświęcone Fryderykowi Chopinowi, będąc w Warszawie warto zawitać do znajdującej się w Zamku Ostrogskich placówki, która jest częścią Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina. 

Muzeum położone w jest w pobliżu Knesetu w Jerozolimie. Moim zdaniem miejsce to ma status światowej, najwyższej klasy instytucji muzealnej, prezentującej zbiory archeologii od najstarszych do współczesnych czasów. Proponuje szeroką ofertę wystaw, prezentacji, publikacji i programów edukacyjnych. W środku znajdziemy cztery tematyczne działy, a każdy z nich to praktycznie inna i niesamowita podróż w czasie. Warto było tu przyjechać i na pewno jeszcze tu wrócę. Na prośbę wszystkich tych, którzy twierdzą, że jest za mało zdjęć z moim udziałem na blogu, dodaję klasyczne foto w lustrze, jak na porządnego blogera przystało.
Jeśli chcesz zobaczyć jak niepozornie wyglądało zło człowieka względem drugiego człowieka, jak sukcesywnie kiełkuje nienawiść i jak okrutne owoce zbiera, to powinieneś/powinnaś choć raz w życiu wybrać się do Jad Waszem. Jest to część Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu, która mną osobiście bardzo mocno wstrząsnęła. Być może do tego tematu podchodzę bardzo osobiście i emocjonalnie z uwagi na moją rodzinną sytuację, ale nie raz podkreślałem, że subiektywizm bloga, jest jego immanentną częścią. Podkreślę Wam tylko, że byłem wcześniej w różnych obozach koncentracyjnych czy muzeach o tej tematyce w Polsce i sporo wiem o ofiarach i kwestii Holokaustu, dlatego moje rozemocjonowanie nie wynika z pierwszego kontaktu z tym trudnym tematem. Nie mniej zlokalizowane na Wzgórzu Herzla Muzeum otwiera oczy jeszcze szerzej, a na twarzach wielu zwiedzających widziałem łzy w oczach, co nie powinno nikogo dziwić, a na pewno nie tego, kto ma w sobie choć odrobinę empatii.
Z Warszawy przenosimy się do Paryża. Po prostu to paryskie muzeum musiało się tu znaleźć. Jeśli chcesz zobaczyć obraz Leonarda da Vinci pt. Mona Lisa, to dobrze trafiłeś. Warto jest tu czekać w sporej kolejce do kasy biletowej dla chociażby samej Nike z Samotraki czy Wenus z Milo, ale możesz też tu zachwycić się ponad 35 tys. innymi obrazami czy dziełami sztuki. 







Prosto z Warszawy ruszamy do Amsterdamu do Museum
Jeśli mowa o Watykanie, to oczywiście należy zwiedzić Muzea Watykańskie. Należą one w końcu do jednych z najważniejszych i najbogatszych muzeów na świecie i mam nieodparte wrażenie, że skrywają w swych murach wiele tajemnic. Jedno jest pewne, że warto jest zarezerwować sobie na ich zwiedzanie minimum kilka godzin i dodać do tego kilka kolejnych na oczekiwanie w kolejkach do tego miejsca. Absolutnie wyjątkowa jest tamtejsza Kaplica Sykstyńska i znajdujące się tam freski. To miejsce po prostu trzeba zobaczyć, poczuć, doświadczyć.



Witajcie, dziś czeka nas krótka, lecz słodka podróż do świata rozkoszy, rozpusty i słodyczy. Proszę tylko się nie rozmarzyć, bo nie zawitamy w dniu dzisiejszym do miejscowości Rozkosz znajdującej się w woj. lubelskim, co nie oznacza, że kiedyś z tej części kraju nie pojawi się pruderyjny wpis. Proszę więc wszystkie dominy i perwersów, abyście nie tracili nadziei. 

Druga metoda spalania kalorii, powinna być właściwie pierwszą, a dlaczego? Ponieważ od tego się zaczyna, każda sesja fotograficzna czy blogowy wpis. Warto jest wcześniej wszystko przygotować i przemyśleć. Choć opracowanie i sprawdzanie materiałów czyli tzw. research pozwoli na spalenie kalorii z jednego pączka dopiero po 24h to i tak warto. Dzięki temu są same korzyści, czyli zdecydowanie lepszy wpis no i zjedzony pączek oczywiście. Teraz to jest ten moment, kiedy zaczynacie rozumieć, dlaczego powstał ten dzisiejszy wpis?
Trzecia, najwygodniejsza, ale i najdłuższa forma spalania pączków to praca za komputerem. Podobno, aby spalić jednego pączka, trzeba klikać myszką i pisać na klawiaturze przez 48 h. Czyli tyle ile średnio zajmuje przygotowanie dobrego wpisu na bloga, czy postprodukcja krótkiej sesji fotograficznej. Choć jest to najbardziej mozolna forma spalania pączków, z jednej strony najwygodniejsza, gdyż nie wymaga wychodzenia z domu, ale z drugiej, ani jeden amerykański naukowiec nie potwierdził skuteczności tej, ani powyższej metody (jedyna sprawdzona i potwierdzona przeze mnie to ta pierwsza). Nie mniej warto próbować i badać (dla celów naukowych oczywiście). Dlatego bym usprawiedliwił swoje sumienie po zjedzeniu tej słodkości, musiałem coś dla Was napisać. Czego nie robi się w końcu dla świata nauki, seksu, art & biznesu. Teraz mogę oddawać się pysznej rozkoszy. Słodkiego dnia dla Was. 



































