ABC O STRÓŻY
Co warto zobaczyć w Stróży?
Witajcie, zaczęły się wakacje, w związku z czym trzeba się organizować i zacząć nadrabiać stracone zaległości podróżnicze. Dziś zabiorę Was do Stróży. Jest to niewielka wieś w Polsce wschodniej, która znajduje się w województwie lubelskim, a dokładniej w powiecie kraśnickim, w gminie Kraśnik. To właśnie tu przyciągnęła mnie pewna tajemnicza kaplica stojąca na wysokiej skarpie rzeczki Wyżnicy. To z tego też miejsca rozpościera się ładny punkt widokowy, dla którego warto było tu zawitać.

Dziś zdradzę Wam jakie atrakcje spotkacie w Stróży oraz ustalę czy stróżuje w Stróży jakiś stróż i niech ktoś powie obcokrajowcom, że język polski jest łatwy 😉 no nic – jesteście gotowi na kolejną wyprawę? Panie i Panowie, poprawcie się w fotelach, odłóżcie popcorn, przygotujcie meliskę – ruszamy.

A jak atrakcje
W ostatnim czasie postanowiłem zrobić sobie mały detoks od miasta i wyruszyć na wieś. Do samej Stróży udało mi się dojechać samochodem z Lublina w około 50 minut. Dojazd tym samym środkiem lokomocji z Warszawy zajmie nam około 2 godziny i 30 minut, a najzabawniejsze jest to, że w pobliskie Góry dojedzie się autem w około 3 minuty. Jednak nie dla sąsiedniej miejscowości Góry tu przyjechałem. Mnie, jak wspomniałem na początku, przyciągnęła chęć zobaczenia na własne oczy Kaplicy pw. św. Trójcy w Stróży (ul. Brzozowa 6). Ta budowla to unikat, który już dawno znalazł się również na mojej mapie eksploracyjnych atrakcji turystycznych, które chcę na Lubelszczyźnie odwiedzić.

W pobliżu znajdują się również rozległe stawy i dość sporej wielkości cmentarz. Sama Kaplicy pw. św. Trójcy natomiast została wzniesiona w latach 1766-1767, jako kaplica wotywna przez fundację Teresy z Michałowskich Zamoyskiej. Budowla została zaprojektowana przez pochodzącego z Wiednia architekta Josepha Horscha, autora kilku innych obiektów zbudowanych na terenie Lubelszczyzny w stylu późnego baroku. Jest najprawdopodobniej jednym z kilku w Polsce kościołów o trójkątnej podstawie, co czyni ją unikatową w skali kraju. Założono ją na rzucie równobocznego trójkąta. Posiada zaokrąglone naroża, a kaplicę od północy poprzedza kwadratowa kruchta.
Kaplica frontem zwrócona jest na północny – wschód, dlatego jeśli chcecie mieć ładniejsze niż ja zdjęcia, wybierzcie się tu zaraz po wschodzie słońca, kiedy promienie słoneczne ładnie doświetlą jej front. W ostatnim ćwierćwieczu XIX w. i w pierwszej dekadzie XX w. została zniszczona i pełniła wówczas rolę spichlerza. Na szczęście w 1955 roku miała miejsce ponowna erekcja parafii, podjęto działania w celu jej odrestaurowania, a kaplica pełniła rolę kościoła do 1991 roku.




Warto podkreślić, że nie jest to jedyny kościół w tej wsi. Dziś msze odprawiane są w budynku kościoła rzymskokatolickiego pw. św. Trójcy (ul. Akacjowa 23) do którego również warto zawitać, szczególnie że dojazd do niego nie zajmie więcej niż 2 minuty, a spacer około 5 minut.

B jak białe kasztanowce
Dużym atutem tych terenów jest roślinność. Jest tu przyjemnie i zielono, a królują tu białe kasztanowce. Zachował się w Stróży również dworski starodrzew z pomnikowymi okazami lipy drobnolistnej, jawora czy wspomnianych wcześniej białych kasztanowców. Także jeśli chcecie wypocząć w otoczeniu stawów, drzew i śpiewu ptaków, to wybór wyprawy w kierunku Stróży, będzie trafionym pomysłem. W końcu nie wszędzie rośnie klon jawor o obwodzie pnia wynoszącym około 6 metrów. Do dziś zastanawiam się ile lat może liczyć takie drzewo? Obstawiałbym, że spokojnie kilkaset lat ma, ale to tylko moje subiektywne typowanie.





C jak cmentarze
Cmentarz znajdujący się w pobliżu Kaplicy pw. św. Trójcy nie jest jedynym w tej miejscowości. Dodatkowo jeszcze w Stróży znajdują się dwa cmentarze wojenne. Pierwszy znajduje się przy torach kolejowych łączących Lublin ze Stalową Wolą, drugi przy drodze prowadzącej do Kraśnika. Pierwszy cmentarz wojskowy to cmentarz z I Wojny Światowej, w którym pochowano żołnierzy armii austro – węgierskiej i rosyjskiej, którzy polegli na tych ziemiach w sierpniu 1914 roku i lipcu 1915 roku. Dostęp do cmentarza jest nieco utrudniony, ale łatwo go znaleźć, ze względu na to, że jest położony blisko toru kolejowego. Trochę zaniedbany, lecz jako miejsce wiecznego spoczynku poległych żołnierzy – zasługuje na odwiedzenie. Duch tego miejsca zdecydowanie sprzyja refleksji.

Cmentarz parafialny natomiast powstał w miejscu dawnego folwarku i budynków dworskich, które obecnie nie istnieją. Cmentarz ten założono w 1977 roku. Zaskoczę Was nieco, bo pierwsze wzmianki o parafii w Stróży pojawiają się w rejestrach parafii archidiakonatu lubelskiego już w 1325 roku, ale bez obaw, nie zamierzam tu przybliżać kilkusetletniej historii parafii, a raczej sprytnie przejdę do krótkiego zakończenia dzisiejszej wyprawy.



Podsumowanie
Jadąc w okolice Kraśnika warto zawitać do niewielkiej wsi Stróża, gdzie znajduje się unikatowa barokowa kaplica zbudowana na planie trójkąta równobocznego. Warto zwrócić uwagę, jak pięknie i malowniczo jest usytuowana na wysokiej, północno-wschodniej skarpie obok stawów rybnych, zasilanych wodami Wyżnicy. Dziś odrestaurowana późnobarokowa kaplica w Stróży prezentuje się pięknie i kusi by ją odwiedzić. Jasne elewacje zabytku, przykrytego czerwonym dachem o ciekawym profilu, ładnie kontrastują wśród bujnej zieleni, przy której można świetnie wypocząć.




Kaplica niestety jest zamknięta i co gorsze brak jest na miejscu informacji, czy i kiedy można zajrzeć do wnętrza. Bez wątpienia warto zobaczyć przynajmniej bryłę tego wyjątkowego zabytku, unikalnego w Europie pod względem architektonicznym. Kaplica Świętej Trójcy w Stróży zachwyci Was doskonałością formy i proporcji, zwłaszcza fanów barokowych fasad. Na fasadzie tego zabytku namalowano wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem na tle zwycięskich chorągwi Maryjnych i polskich. Poniżej znajduje się herb Zamoyskich „Jelita” w otoczeniu werbli i luf armatnich.
Niestety ani stróża w Stróży, ani tym bardziej krów chcących wybrać, się ze mną tu nie spotkałem drogę (więcej informacji o tych poszukiwaniach znajdziecie tutaj), ale mimo to zachęcam Was do odwiedzenia tej urokliwej wsi Lubelszczyzny. Także pakujcie plecaki w drogę i ruszajcie do Stróży. Zmierzajcie tam niczym fani promocji do hipermarketu w black Friday, bo warto. Dzięki za dziś i do następnego razu. Trzymajcie się zdrowo. Cześć.



#lubelszczyzna #stróża #visitlubelskie
#rafalbil #fotografia #podróże #patronite
Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:
AMBA team, Ryjek, Kubuś Puchatek,
Tygrysek od Puchatka oraz anonimowy Patron.
DZIĘKUJĘ WAM
![]()
Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje WYPRAWY
Zajrzyj po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM
Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u
Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM
#rafalbil #blog podróżniczy #fotografia #podróże #patronite

✈ Blog podróżniczy | Patronite| Travel| Fotografia | Polska | Lubelskie | Stróża 🗺
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021


















Muzeum i tutejszy Pałac to nie jedyne atrakcje wioski. Będąc w Jabłoniu koniecznie zajrzyjcie również do tutejszego kościoła rzymskokatolickiego. Budynek powstał w 1909 roku, a dziesięć lat później powołano tu parafię św. Tomasza Biskupa z Willanowy. 
















Jeśli pływanie nie jest Waszą mocną stroną, warto jest wybrać się na tutejsze Stare Miasto, gdzie zobaczycie m.in. Amfiteatr Czesława Niemena (ul. Zamkowa 1). To właśnie tu odbywa się coroczna cykliczna impreza Olsztyńskie Lato Artystyczne. Dzięki temu wydarzeniu w sezonie letnim praktycznie cała Starówka tętni życiem. Wiele osób, z którymi rozmawiałem podkreśla, że niezapomniane wrażenia z Olsztyna pozostawiały po sobie odbywające się tu koncerty, a każdy kto choć raz tutaj posłuchał Czerwonego Tulipana na zawsze zakochał się w tym miejscu i w tych piosenkach. Bez olsztyńskich zespołów, takich jak Czerwony Tulipan, Czyści jak Łza, Kapela Jakubowa, czy też Enej oraz etnicznych Horpyna i Hitano nie byłoby tak klimatycznego olsztyńskiego lata artystycznego – imprezy, która jak magnes przyciągają właśnie do tej część kraju. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że to właśnie wtedy do Olsztyna ściągają z całej Polski nie tylko turyści, ale i kuglarze, kataryniarze, mistrzowie pokazów ognia. To wówczas również odbywają się koncerty organowe i pokazy filmowe. Jednym słowem, sporo się dzieje. Nie wiem co Wy na to, ale ja już nie mogę doczekać się kolejnego Olsztyńskiego Artystycznego Lata.










































































































































Na koniec skoro jesteśmy przy literce P, pokażę Wam ptaszka i to nie jednego. Swoje kroki skierowałem bowiem do Papugarni (




































Jest największym z kilkunastu jezior Olsztyna, ale nie dlatego postanowiłem poświęcić mu więcej uwagi. Nie od dziś wiadomo przecież, że nie wielkość ma najważniejsze znaczenie, a przynajmniej jeśli chodzi o jeziora. Żaglówki, boiska do piłki siatkowej, koszykówki, place zabaw, jachty, skutery wodne, restauracje, rejsy wycieczkowe, kajaki – to wszystko czeka tutaj nie mniej na turystów jak fryzjerzy na swych klientów po lockdownie. To wszystko robi też imponujące wrażenie, bo cała infrastruktura jest przygotowana doskonale. To m.in. tu trenują i szkolą się przyszli kajakarze olimpijscy






































































Jeśli mam wspomnieć o cenach, to inicjatywa Nocy Kultury powstała po to by przybliżać ludzi do świata szeroko rozumianej kultury. To dlatego nie ma tu biletowanych imprez, by każdego było na nią stać. Bez względu na status społeczny, wiek czy pochodzenie – Noc Kultury od zawsze była otwarta na wszystkich. Uważam, że właśnie to czyniło i nadal sprawia, że jest wyjątkowa. Jedno jest również pewne Noc Kultury inspiruje, czaruje, zachwyca, budzi nasze różne emocje. Właśnie dlatego warto jest osobiście się o tym przekonać, by móc odpowiedzieć sobie na to banalne pytania: czym dla mnie jest Noc Kultury i jak odnaleźć w sobie miastoczułość? Pomału będę kończył, a Wy Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu. Jeśli jeszcze nie byliście nigdy na Nocy Kultury, to nie martwcie się, gdyż tegoroczna jest zupełnie inna i przy tym wyjątkowa, bo potrwa aż do 21 lipca. Także nie zniknie niczym 500+ z konta, zanim jeszcze zdążycie się nacieszyć.





























































Myców to urokliwa wieś przygraniczna, położona po sąsiedzku z Budyninem, Chłopiatynem i Dłużniowem. Oddalona od Tomaszowa Lubelskiego w kierunku wschodnim. Z Lublina samochodem dotrzeć tu można w około 2 godziny 30 minut, a z Warszawy w około 4 godziny. Czy warto? Zdecydowanie tak! Ta przestrzeń jest niesamowita, oddalona od granicy z Ukrainą zaledwie o około kilometr. Miejscowość ta za każdym razem mnie hipnotyzuje i wciąga niczym ruchome piaski. To tutaj spotkać się można twarzą w twarz z ciszą, spokojem i pięknem terenów kresowych. Myślę że to miejsce dla malarzy, fotografów i ludzi szukających piękna w drewnianej architekturze. Tu każdy o odrobinie wrażliwości na piękno kresów doceni urok tego miejsca. Jest w tej przestrzeni jakaś magia, która skłania mnie bym do tego właśnie miejsca chciał wracać, która działa na mnie jak mikrofalówka na popcorn. Wybierzcie się tu choćby dla tej przepięknej cerkwi, wg mnie bez niej ten krajobraz nie byłby, taki sam. Na chwilę pozwolę Jej za mną zatęsknić, ale coś mi mówi, że nasze rozstanie nie będzie długie. Wrócę tu jeszcze na pewno nie raz, szczególnie że misja poszukiwania krowy trwa, a tu jak na razie takowej nie znalazłem. Dla niewtajemniczonych – więcej info na temat misji pod kryptonimem krowa, znaleźć można 




Tak jak Wam pisałem we wczorajszym wpisie, DZIEŃ ZIEMI jest codziennie, więc bez względu na datę, jeśli macie tylko czas i chęci zrobić coś dobrego dla planety to już dziś Was do tego zachęcam. Przekornie też napisałem więc, że i 23 kwietnia to Dzień Ziemi, bo to również świetny termin, by zrobić coś przydatnego z wolnym czasem, szczególnie, że pogoda w Lublinie sprzyjała. Opcji jeśli chodzi o działania na rzecz planety jest dużo, a o wielu z nich wspomniałem już 







Wierzę, że idea troski o planetę powinna łączyć ludzi niezależnie od narodowości, wyznania, zawodu, wieku czy innych kategorii różnicujących. Tegoroczny Światowy Dzień Ziemi obchodzony jest pod hasłem „Przywróć naszą Ziemię”. Zachęcam do celebrowania tego święta na różne sposoby. To Ty zdecyduj, które z tych opcji są dla Ciebie najbardziej realne i interesujące. Łącz je w dowolny sposób i korzystaj dobrowolnie z poniższej listy i pamiętajcie podany niżej katalog nie jest zamknięty i nie obowiązuje tylko dziś. Miej na uwadze, że to tylko moje sugestie, z której możesz śmiało korzystać:









































Na samym Placu Katedralnym spotkacie niestety naciągaczy, którzy za założenie Ci na rękę bransoletki ze sznurka każą za chwilę zapłacić od kilku do kilkunastu euro. Starym sposobem na ściąganie pieniędzy z turystów jest wręczanie im karmy dla gołębi na dłoń po to, by za chwilę pobrać wygórowaną należność. Ci którzy łatwo dają się skusić na zdjęcie z gołębiem na dłoni na tle katedry potem stawiani są w niezręcznej sytuacji i wymusza się na nich wygórowane opłaty. Dlatego nie warto psuć sobie humoru i od razu stanowczo powiedzieć, że nie jest się zainteresowanym tymi propozycjami. Nie wiem jak Was, ale mnie asertywność już nie raz uratowała od różnych nieprzyjemności.






Jedno jest natomiast pewne Mediolan może Cię zaskoczyć, więc warto włączyć to miasto do swojej check listy obowiązkowych miejsc do zobaczenia. Dla mnie osobiście Mediolan jest inspiracją, jest natchnieniem, jest też przestrzenią do tworzenia, w której spotkałem wyjątkowych otwartych ludzi, zasmakowałem pysznych potraw oraz nawąchałem się pięknych zapachów, czego i Wam z całego serducha życzę. Wybierzecie się tu i doświadczajcie. Tym optymistycznym akcentem będę kończył dzisiejszą wyprawę. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu, CIAO!














