Archiwum kategorii: Blog

Morze Martwe

ABC o Dead Sea – czyli co warto zobaczyć nad Morzem Martwym?

 

Dziś zabieram Was na wyprawę nad wyjątkowo zadziwiający akwen, będący jedną z jego największych atrakcji turystycznych Izraela. Wycieczka na najgłębszą depresję świata to jednoczesna podróż na najniżej położone na lądzie miejsca na Ziemi.  Jedno jest pewne, że znajdziemy się ponad 400 metrów poniżej poziomu morza – kto z Was w swoim życiu tak nisko upadł? Dla równowagi uspokoję Was informacją, że z uwagi na dużą ilość tlenu oddycha się tu pełną piersią, także jeśli Was tu jeszcze nie było to nie bójcie się takiego upadku. Dziś dowiecie się m.in. dlaczego Morze Martwe jest martwe oraz czy ktoś nas czasem nie okłamuje mówiąc, że jest to na serio morze. Zdradzę Wam też ciekawostki na temat wyeksplorowanych przeze mnie tu miejsc oraz podzielę się cennymi podróżniczo radami. Pokażę główne atrakcje i jak zawsze będzie coś dla ciała, ale i dla ducha. To co gotowi – możemy zaczynać? Pakujcie ręcznik, okulary przeciwsłoneczne i kąpielówki, bo ruszamy do tego jednego z najbardziej niezwykłych miejsc świata, które koniecznie trzeba zobaczyć przed śmiercią, ale zobaczyć to za mało, to po prostu trzeba poczuć i przeżyć i to dosłownie. Poznajcie moje subiektywne, ABC o Morzu Martwym, a więc w drogę.

  

NAZWA

Zacznijmy od tego skąd wzięła się sama nazwa? Wiąże się ona z zasoleniem Morza Martwego. Nazwa w języku hebrajskim określana jest „Jam haMelach”, co tłumaczy się jako„Morze Soli”. Mając na względzie wyższy stosunek wody wyparowującej z morza od ilości wody wpływającej do akwenu występuje w niej duże zasolenie wody, to właśnie ta cecha spowodowała, ze morze nazwano „martwym”. Co ciekawe to, dzięki temu właśnie wysokiemu zasoleniu zbiornika, nie można tak łatwo się w nim utopić i to jest dobra wiadomość dla osób niepotrafiących pływać. Jeśli zastanawialiście się, czy Morze Martwe jest tak naprawdę morzem? To już Wam sprostuje, faktycznie Morze Martwe jest słonym jeziorem bezodpływowym położonym w tektonicznym Rowie Jordanu. Czujecie się oszukani, a może chcecie odkryć więcej sekretów tej części świata? Zatem zapraszam Was do poznania atrakcji, jakie na Was tam czekają.

A JAK ATRAKCJE

CO WARTO ZOBACZYĆ

Jedną z największych atrakcji Izraela jest samo w sobie Morze Martwe. Widok na ten unikatowy akwen wodny ulokowany w najniższej depresji świata potrafi zaprzeć dech we wspomnianej już piersi i to bez względu czy jest to biust Pameli Anderson, czy nieco mniejszy jak mój. Na mnie duże wrażenie wywarł widok na cały zbiornik wodny i fakt, że widać przeciwległy brzeg, leżący już w Jordanii. Będąc tutaj warunkiem sine qua non jest zobaczenie pięknej oazy Ein Gedi z wodospadami i ciekawą fauną i florą. Obok rezerwatu naturalnego Ein Gedi, warto też zobaczyć również starożytną twierdzę Masadę, czy miejsce odnalezienia zwojów z Kumran

Zadziwiającym jest, że na jałowej Pustyni Judzkiej, ciągnącej się wzdłuż Morza Martwego, wyrasta oaza. Bujna roślinność nie jest jak się okazuje fatamorganą. Rosną tu różne gatunki palm, bambusy czy nawet baobaby. To ogród botaniczny przy kibucu wspomnianej już Ein Gedi, współczesnej osadzie o iście socjalistycznych ideałach, którą moim zdaniem warto odwiedzić. 

COŚ DLA CIAŁA, COŚ DLA DUCHA

Poza aspektem dobrym dla oka, trzeba też zwrócić uwagę na walory dla ducha, szczególnie na prozdrowotne właściwości tej części świata. Jeśli tężnie w Ciechocinku już się Wam znudziły, skorzystajcie wówczas z dobroczynnych właściwości słonej wody w Morzu Martwym, w północnej części tego regionu w Izraelu, które są dla wielu nie lada atrakcją. Warto też zaznaczyć, że część południowa Morza Martwego jest eksploatowana przez przemysł i wydobywa się z niej sól morska na masową skalę. Są to zarówno znaczne ilości soli kuchennej, ale i potasowej (zasoby oceniane są na 43 mld ton). Wszystko to robi imponujące wrażenie, a to dopiero początek naszej wyprawy.

Ciekawym jest też fakt, że na dnie morza znajduje się błoto, dostarczające skórze odżywczych minerałów. „Czarne błoto”  ma zastosowanie do leczenia wielu dolegliwości. Okłady z niego umożliwiają wnikanie minerałów do organizmu przez skórę, działając przeciwalergicznie, a także pobudzając krążenie i regulując nawilżenie skóry, dzięki czemu skóra pozostaje młodsza i jędrniejsza. Minerały te są też zbawienne m.in. dla osób ze schorzeniami skórnymi. Mają one bowiem działanie hipoalergiczne i łagodzące podrażnienia, ponadto pozytywnie wpływają na przemianę materii. Wspomagają one również dotlenienie organizmu. Poza sporą ilością tlenu, w powietrzu znajduje się również bromek, który pozytywnie wpływa na nasze zdrowie i uspokaja nasze organizmy. To m.in. dlatego pobyt tam, tak wspaniale odpręża, ale o samym odprężeniu więcej będzie jeszcze nieco później.

PLAŻE GODNE POLECENIA

Godnym polecenia miejscem jest plaża Ein Bokek obok gór, znajdziemy tu nowoczesne hotele. Największym atutem jest to, że plaża tu jest zagospodarowana bardzo dobrze i ma spory plus, że jako jedna z nielicznych przystosowanych plaż, ta jest bezpłatna. Po kąpieli w słonej wodzie, można tu skorzystać z prysznica, co jest bardzo ważne, gdyż skóra po wyjściu z tak zasolonej wody, ma na sobie charakterystyczną tłustawą powłokę. Niestety tutaj nie znajdziecie na dnie Morza błota z minerałami, którym nacierają się często wypoczywający tutaj kuracjusze. Zapytacie skąd je w takim razie mają? W okolicy znajdziecie też centra handlowe, restauracje oraz agencje turystyczne, które pomagają przy organizacji różnych atrakcji, a w sklepikach znajdziecie różne pamiątki i produkty, w tym właśnie błoto. 

By wydobywać samemu metodą odkrywkową błoto z Morza Martwego polecam wybrać się do Neve-Zohar (plastikowe łopatki do kopania nie są wymagane). To drugi większy obok Ein Bokek kompleks wypoczynkowy przyciągający wielu turystów pragnących wypocząć i wcierać w siebie błoto. Turyści mają tu też do dyspozycji hotele oferujące rozmaite sposoby wyleczenia ciała i ducha. Co ważne sama plaża przy kurorcie jest dobrze zagospodarowana, wzdłuż wybrzeża ustawione są też prysznice, pod  którymi można opłukać się po słonych kąpielach, a przed upalnym słońcem chronią parasole. Ta plaża jednak jest płatna, a o kosztach poczytacie pod literą C, o ile dotrwacie z czytaniem tego wpisu do końca. Jeśli Was już znudziłem, a koniecznie chcecie wiedzieć ile trzeba za wszystko zapłacić, ułatwię Wam – polecam pominąć kwestie litery B, czyli sprawy bezpieczeństwa (choć wydaje się to mało rozsądne), ale można przejść od razu do kwestii cen, czyli pod literę C. W kwestiach bezpieczeństwa poruszę również wątek tzw. dzikich plaż, zatem jednak mocno polecam przeczytać całość mojego wpisu. Wiem, wiem – sprytnie sobie to wszystko wymyśliłem 😉

Dużym atutem spędzania wakacji nad Morzem Martwym jest to, że każdy znajdzie coś dla siebie. Z jednej strony można wylegiwać się na plażach czy w tutejszych kurortach. Infrastruktura turystyczna jest tu bardzo zróżnicowana. Można też spędzać tu czas bardziej aktywnie, np. skorzystać z wycieczek na wielbłądach, jeździć jeepami, czy uprawiać trekking. Przyjeżdżać w region Morza Martwego można w zasadzie o każdej porze roku, ponieważ nawet zimą temperatura wody nie spada tu poniżej 19 stopni Celsjusza. Podobnie temperatura powietrza również jest wówczas bardzo przyjemna. Nie mogłem więc odmówić sobie przyjemności kąpieli w styczniu i choć woda nie była gorąca, ale nie chciałem zrezygnować z tej rześkiej, ale bardzo przyjemnej „zimowej” atrakcji. Podpowiem Wam jeszcze, że z uwagi na solne, kamieniste dna, warto mieć ze sobą klapki czy buty do pływania. Świetnie się sprawdzi to obuwie, które zabieracie np. na kamieniste plaże w Chorwacji.

Będąc nad Morzem Martwym zdecydowanie warto jest wybrać się też do wspomnianej już starożytnej fortecy, określanej jako Massada, ale o tym więcej napiszę Wam w kolejnych wpisach z moich podróży. Teraz bardziej skupię się na kwestiach bezpieczeństwa, bo dla mnie obok cen jest to istotna sprawa, gdy decyduję się na każdą wyprawę.

B JAK BEZPIECZEŃSTWO

Tą kwestię należy rozpatrzyć wieloaspektowo, gdyż temat bezpieczeństwa jest tu dość złożony, w zależności od kryteriów pod jakimi tą kwestię chce się rozpatrywać, ale bez zbędnego filozofowania, już wyjaśniam w czym rzecz.

Może najpierw kwestia zasadnicza – to odpowiedź na pytanie czy można się tu utopić? Muszę Was od razu uspokoić, bo teoretycznie się nie da, z uwagi na wysokie zasolenie wód Morza Martwego. Sprawia ono, że utrzymywanie się na jego powierzchni jest wyjątkowo łatwe, nawet dla osób nieumiejących pływać. Naturalnie mając na uwadze, możliwość utopienia się w łyżce wody, 100% gwarancji Wam nie dam, dlatego warto mieć dobre ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków 😉 (Tu jest idealne miejsce dla baneru reklamowego firm ubezpieczeniowych).

PLAŻE NIESTRZEŻONE

Zdecydowanie odradzam korzystanie z plaż niestrzeżonych z uwagi na kwestie bezpieczeństwa i chodzi tu głównie o dzikie plaże, do których często dotarcie jest ryzykowne i niebezpieczne w związku z występującymi licznymi uskokami, przysłoniętymi na powierzchni cienką warstwą piasku. Znane są wypadki zaginięć czy nawet śmierci, osób spacerujących w miejscach niedozwolonych. ( Tu idealnie wpisała by się natomiast reklama i baner lokalnych zakładów pogrzebowych). 😀

TEMPERATURA I PROMIENIOWANIE SŁONECZNE

Trzeba też zwrócić uwagę na kwestie temperatury pod kątem również bezpieczeństwa. Moim zdaniem najlepiej jest przylecieć tu jesienią, kiedy temperatura jest już łagodniejsza. Musicie bowiem wiedzieć, że latem termometr potrafi wskazać nawet 50 stopni Celsjusza (w słońcu oczywiście). Dzięki temu oszczędzimy sobie kąpieli w tzw. „gorącej zupie”, jak ma to miejsce właśnie latem oraz unikniemy poparzeń skóry, jeśli zapomnimy nałożyć porządny filtr do opalania. Sama kwestia fototerapii też nie jest jednoznaczna. To tutaj znajdziecie spore dawki słońca (prawie 330 słonecznych dni w roku), ale też bez zbędnej paniki, bo opalanie się nad Morzem Martwym jest podobno znacznie bezpieczniejsze, niż w wielu innych miejscach na Ziemi. Już wyjaśniam z czego to wynika – jest to związane z położeniem tego zbiornika w dużej depresji i jednocześnie z związanym z tym wysokim ciśnieniem, wskutek czego szkodliwe promieniowanie słoneczne jest lepiej filtrowane.

SÓL 

Kombinacja kryształów soli i olejków nadaje z jednej strony skórze młodszy wygląd, łagodnie usuwając z jej powierzchni obumarłe komórki. Peeling z zastosowaniem soli z Morza Martwego oczyszcza pory i przyspiesza krążenie krwi. Sól doskonale nadaje się również do leczenia łupieżu skóry głowy. Należy jednak bardzo uważać na oczy, gdyż w kontakcie z tą częścią ciała, może być mało przyjemnie, a czasem nawet niebezpieczne. Podobnie nie polecam korzystania z Morza Martwego zaraz po depilacji czy goleniu, ze zrozumiałych względów. Nie polecam również zachłysnąć się tą wodą, ale to już kto co lubi, bo przecież są różne fantazje i fetysze. Nie oceniam, szanuję 😉

PODRÓŻOWANIE

Warto podkreślić, że z uwagi na kwestie ubezpieczeniowe autem z wypożyczalni nie można wjeżdżać na teren Autonomii Palestyńskiej oznaczonym jako “Zone A”. Trzeba jednak pamiętać, że drogi nr 1 i 90 mają jednak status eksterytorialnych i znajdują się pod izraelską jurysdykcją. Dzięki temu spokojnie można nimi podróżować na całej długości w tym jadąc nad Morze Martwe. Nie zmienia to postaci rzeczy, że momentami znajdziemy się na terytoriach należących formalnie do Palestyny. Tymi trasami jeździłem już kilkakrotnie, podczas moich kilku wypraw do Izraela i nigdy nic złego mi się nie przytrafiło. Także bez obaw możecie wyruszać w drogę. Gdybyście jednak już  nie wrócili, miło było Was poznać, a jeśli się jeszcze nie poznaliśmy, to będę miał mniejsze wyrzuty sumienia.

C JAK CENY

Jeszcze słów kilka na temat słonych niczym Morze Martwe cen, które tutaj spotkamy. Już wiecie, że Izrael jest krajem wymagającym od turystów dość wysokich opłat. Pisałem o tym m.in. we wpisie pt: Co warto zobaczyć w Izraelu, który znajdziecie tutaj. Można jednak zaoszczędzić z głową, wybierając bezpłatną plażę w Ein Bokek (pamiętajcie jednak, że parking już bezpłatny tam nie jest). Z tego co pamiętam jeśli chcecie poczuć takie trochę „all inclusive” to po godz. 19:00 strefa parkowania jest już za free. Tylko nasuwa się zasadnicze pytanie, czy chcecie jechać na tamtą plażę by oszczędzić, czy żeby korzystać z dobrodziejstw słońca. Ale dla chcących oszczędzić za wszelką cenę, ta informacja może wydawać się cenną 😀

Podam Wam też inne orientacyjne ceny z różnych miejsc nad Morzem Martwym:

Opłata za parking nad plażą Zohar Beach – 5 NIS za 30 minut (czyli około 5 zł). 

Ceny różnych okolicznych płatnych plaż hotelowych kształtują się od około – 50 NIS (czyli około 50 zł) w górę za osobę.

Piwo około – 30 NIS (czyli około 30 zł).

Obiad około – 100 NIS (czyli około 100 zł) dla jednej osoby.

Parkingi przy plaży Ein Bokek – od 5 do 10 NIS za 60 minut lub około 25 NIS za cały dzień (czyli około 5/10/25 zł).

Krzesełka lub leżaki plażowe około – 10/15 szekli (czyli około 10/15 zł).

Cena błota – małe opakowanie kosztuje 5 NIS, większe 10 NIS (czyli około 5/10 zł).

Koszt litrowej wody ok. – 10 NIS (czyli około 10 zł).

Koszt hotelowego spa waha się – od 150 do 1000 NIS za osobę (koszt uzależniony jest też od zabiegów czyli około od 150 do 1000 zł).

Wstęp do Parku Narodowego Ein Gedi – to koszt 27 NIS od osoby dorosłej (czyli około 27 zł). 

Wstęp i bilet kolejki do wjazdu na Masadę – to koszt 76 NIS (kolejka w obie strony, jeżeli macie około godziny czasu również możecie wejść i zejść na piechotę wówczas za bilet bez wjazdu kolejką, zapłacicie 31 NIS. Natomiast za 59 NIS otrzymacie przejazd kolejką w jedna stronę oraz bilet wstępu (czyli około 76 zł, 31 zł, 59 zł).

Widoki i niezapomniane wrażenia do końca życia – bezcenne (no chyba, że „naprujecie” się lokalnymi alkoholami i nic nie zapamiętacie, poza bólem głowy dnia następnego). Bo przecież można i tak – kto co lubi.

PODSUMOWANIE

Na sam koniec chcę jeszcze szczerze odpowiedzieć Wam na kilka pytań. Jeśli zastanawiacie się czy jest ono najbardziej zasolonym zbiornikiem wodnym na świecie, to już Wam zdradzam, że nie, ponieważ ten tytuł przypadł akwenowi Don Juan, który co ciekawe znajduje się na Antarktydzie. Pisałem Wam też, że nad Morze Martwe wybrałem się do Izraela, ale pamiętajcie, że Morze Martwe znajduje się na pograniczu Izraela, Palestyny i Jordanii. Jeśli zastanawiacie się, czy Morze Martwe może umrzeć? Z jednej strony pytanie wydaje się śmieszne, bo jak coś co jest już martwe może umierać? A no okazuje się, że tak. Wyobraźcie sobie, że wiele tysięcy lat temu poziom wody Morza Martwego był tak wysoki, że łączyło się ono z leżącym na północ Jeziorem Tyberiadzkim. Z każdym kolejnym rokiem poziom wody jednak się zmniejsza, więc scenariusz zniknięcia tego zbiornika wodnego z powierzchni Ziemi jest coraz bardziej realny. Poziom wody spada tu, aż do tego stopnia, że przez ostatnie 40 lat powierzchnia morza zmniejszyła się o około 30%. Zauważono też, że w ostatnich latach proces ten nasilił się i obecnie spadek sięga blisko jednego metra rocznie.

Więc jeśli ktoś uważa, że proces wysychania wód nie jest skutkiem zmian klimatycznych, to na tym przykładzie ma jasną odpowiedź, że jest w błędzie. Szkoda, że ten akwen znika, szczególnie mając na względzie to cenne lecznicze długotrwałe działanie klimatu, które tak wielu osobom chorym pomogło. Wierzę, że to połączenie wody, błota, powietrza, soli i słońca sprawia, że jest to unikatowe miejsce na kurację dla duszy i ciała, nie zniknie na zawsze. Z faktami jednak nie da się polemizować. Morze Martwe wysycha, a w ostatnich latach linia brzegowa obniżyła się o prawie 30 metrów. Nie chcę jednak by ten wpis miał na koniec taki pesymistyczny wydźwięk. Dlatego zakończę ten poważny temat i wrócę do dalszej części podsumowań.

Morze Martwe to jest moim zdaniem jednym z bardziej egzotycznych miejsc na naszej planecie, które polecam Wam zobaczyć zanim zniknie do reszty z powierzchni Ziemi. Mam też nadzieję, że mój wpis skusi Was do odwiedzin tego „księżycowego”, a na pewno nieziemskiego krajobrazu. Przekonajcie się o jego pięknie sami i poczujcie to na własnej skórze, co ja mogłem już kilkakrotnie tu doświadczyć. Jestem też ciekaw Waszych wrażeń po lewitacji w tutejszej wodzie i zastanawiają mnie Wasze opinie na temat tego unikatowego miejsca.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

#rafalpodrozuje #fotografia #israel #travel
 #adventure #rafalbil #rafalfotografuje #deadsea

Fotograf Ślubny Lublin | Israel | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Morze Martwe

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020 

Street art i mur w Palestynie

Zabieram Was na pierwszą w nowym 2020 roku wyprawę do Palestyny, (wpis z 2019 roku z mojej podróży po Betlejem możecie znaleźć tutaj). Chcę pokazać Wam abc street art’u jaki napotkacie spacerując wzdłuż tzw. „muru bezpieczeństwa” w Palestynie. Dla tych, którzy nie wiedzą czym jest street art nakreślę pokrótce, że jest to dziedzina sztuki obejmująca dzieła tworzone w przestrzeni publicznej, czasem mające charakter bezprawnej ingerencji. Termin zawiera w sobie tradycyjne graffiti, lecz często jest używany dla odróżnienia aktywności artystycznej w przestrzeni miejskiej od wandalizmu. Street art nie posiada ściśle określonych reguł działania czy struktur dzieła – każdy tworzy jak chce i gdzie chce, a w opinii odbiorców czasem niekoniecznie jest to uznawane za działalność artystyczną.

A jak albo kochasz albo nienawidzisz

Zdradzę Wam, za co ja pokochałem street art, Palestynę oraz to co tworzy Banksy. Tytułem wstępu, zacznę od tego, że oczywiście graffiti typu pomazana bez sensu, idiotycznymi napisami ściana też przez wielu zaliczana jest do tej tematyki. Taka forma wyrazu podchodzi moim zdaniem pod wandalizm i totalnie to neguję, ale dziś na czym innym chcę się skupić. Pamiętajcie, że nie należy wrzucać całej twórczości świata graffiti do jednego worka i wiele osób pejoratywnie oceniających twórczość grafficiarzy, szufladkuje ich wszystkich do jednej i tej samej półki, a wg mnie niesłusznie. Prawdziwy street art zmusza nas często do refleksji, czego świetnym przykładem są aniołki, które w Palestynie namalował Banksy. Choć wydawać mogłyby się bardzo zwykle, lecz te krąglutkie dzieci ze skrzydełkami, zyskały nieco bardziej zadziorny entourage. Wyróżnia je fakt, że dzierżą w dłoniach łom do wyważania drzwi. Trzeba jeszcze nakreślić najważniejsze, czyli miejsce, gdzie pojawiły się aniołki – to wielki, betonowy mur oddzielający Izrael od Palestyny. Od razu wiadomo, po co jest ten łom – aniołki wyraźnie próbują otworzyć mur od palestyńskiej strony, ale każdy ma prawo do własnej interpretacji tego dzieła i może niech tak pozostanie. My skupmy się lepiej na tym, z czego jeszcze zasłynął sam Banksy?

 

B jak Banksy 

Kilka zdań wyjaśnień należy się również na Jego temat – czyli kim jest sam Banksy? To twórca jeden z najbardziej rozpoznawalnych i nieznanych w 100% z imienia i nazwiska w świecie  street art’u. Jego prawdziwe imię i nazwisko według  dziennika brytyjskiego „The Guardian” to Robert Banks, według innej angielskiej gazety „The Mail on Sunday” to Robin Gunningham. Istnieją również źródła w których określa się go jako Robina Banksy. Dla mnie fakt jego anonimowości akurat nie ma tak dużego znaczenia. Istotne jest bardziej to co, gdzie i jak tworzy sam artysta. Jedno jest pewne, że pochodzi z Wielkiej Brytanii, a jego prace pojawiają się na ulicach wielu miejsc na świecie, tworząc z nich niemałą atrakcję turystyczną. To właśnie jego oryginalna forma sztuki ulicznej, łącząca ze sobą graffiti oraz odważne i często bardzo ryzykowne umiejscowienie prac, zyskała moje wielkie uznanie. Artysta ten namalował sporo obrazów po palestyńskiej stronie zachodniego izraelskiego muru granicznego,  z których np. jeden przedstawiał dziecko, które zabawkową łopatką wykopało dziurę w murze. Sam Banksy używa różnych technik do przekazywania swoich wiadomości, najczęściej mają akcenty humorystyczne lub są związane ściśle z polityką. Interesujące dla mnie jest też to, że sam Banksy stał się mistrzem kamuflażu, który tak umiejętnie manipuluje opinią publiczną. Ciekawe jest również to, że konsekwentnie buduje swój anonimowy wizerunek.

W marcu 2017 roku otworzył On również w Betlejem hotel o bardzo ciekawiej nazwie: The Walled Off Hotel, która stanowi grę słów: z jednej strony nawiązuje do sieci hoteli Waldorf, a z drugiej – do muru oddzielającego Palestynę od Izraela, widocznego z okien lokalu. Nawiązuje również do tego hasło reklamowe tego miejsca – jest to „hotel z najgorszym widokiem na świecie”.  Wiele osób zarzuca Mu, że swój street art tak mocno skomercjalizował, a ja pytam się, czy jest coś złego w tym, że ktoś zarabia na swoim pomyśle, czy swojej twórczości artystycznej? Jedno jest pewne, twórczość Banksy’ego, podobnie jak wybudowany tzw. „mur bezpieczeństwa” – budzi wiele kontrowersji. Ale o samym murze będzie więcej później. Wg mnie Banksy jest obecnie jednym z najważniejszych artystów street artu. W 2010 roku został nawet zaliczony do 100 najbardziej wpływowych osób świata. Stało się tak nie tylko ze względu na artystyczną wartość jego prac, ale wg mnie głównie z powodu jego zaangażowania w ważne sprawy społeczne i polityczne.

Jedną z najsłynniejszych grafik jakie znalazły się na murze w Palestynie jest Leila Khaled.

Leila Khaled  – uznawana jest przez wielu za terrorystkę pochodzenia palestyńskiego, dla innych to heroiczna bohaterka. Była pierwszą kobietą, która uczestniczyła w porwaniu samolotu izraelskich linii lotniczych. Wszystko to wydarzyło się w latach siedemdziesiątych – samolot został porwany podczas kursu z Rzymu do Aten. Finalnie został zmuszony do lądowania w Damaszku. Sama Leila zmusiła pilotów do przelotu nad Hajfą (jej rodzinnym miastem), do której nie mogła pojechać. Po wylądowaniu i wypuszczeniu pasażerów samolot został wysadzony w powietrze. Jej wizerunek znajduje się do dziś, a nie jest to jedyna intrygująca postać, która została uwieczniona na murze.

Flower Thrower znany też jako Flower Bomber jest kolejną unikatową pracą, tego artysty. Malowidło przedstawia ulicznego bojówkarza, który w dłoni, zamiast kamienia czy koktajlu mołotowa trzyma, przygotowany do rzucenia bukiet kwiatów. To jedna z najbardziej znanych prac Banksy’ego i jest to jedno z najczęściej reprodukowanych dzieł związanych z tak bliską Banksy’emu, tematyką anarchistyczną. 

W samym Betlejem na Zachodnim Brzegu Jordanu oraz w Strefie Gazy znajdziecie też inne prace tego artysty m.in.:

  1. Dziewczynka przeszukująca żołnierza.
  2. Gołąb w kamizelce kuloodpornej.
  3. Dziewczynka z balonami.
  4. Dziewczynka przeszukująca izraelskiego żołnierza.
  5. Napis „Peace on Earth” opatrzony gwiazdką i dopiskiem „Terms and conditons apply” – co w luźnym tłumaczeniu oznacza, że pokój na świecie, a i owszem, ale to zależy od warunków i regulaminu. 

Zastanawiam się po powrocie do Polski czy i jeśli tak to po co Palestyńczykom jest potrzebny Banksy? Czy dlatego, że nie owija w bawełnę i jasno pokazuje, po której stronie konfliktu się opowiada i czy tylko dlatego Palestyńczycy go uwielbiają? Czy wyczuli, w nim pomysł na biznes – odnaleźli w Jego twórczości możliwość zarabiania na turystach, którzy chętnie kupują reprodukcje i przedmioty z motywami jego twórczości? To przecież dzięki niemu taksówkarze mogą dziś obwozić wzdłuż murów turystów, którzy nie zawsze wiedzą gdzie szukać prac artysty. Być może to dlatego pozwala się mu na więcej i docenia za to co robi dla Palestyny. Być może już czytaliście w moim poprzednim wpisie, który znajdziecie tutaj, że Palestyńczycy pozwolili otworzyć Banksy’emu hotel w Betlejem. We wnętrzach hotelu oczywiście znajdują się jego różne prace. Generalnie jest to miejsce godne polecenia, jeśli nie na sam nocleg to na pewno do odwiedzenia. Gdy rozmawiałem z lokalnymi mieszkańcami, dowiedziałem się też, że otwarciem tego hotelu wywołał również skrajne emocje wśród społeczności lokalnej. Część mieszkańców uważa, to przedsięwzięcie za niesmaczny dowcip, który ośmiesza ich sytuację. Bez wątpienia trzeba jednak przyznać, że Banksy to artysta nietuzinkowy, zadziwia świat swą twórczością, zmusza do dyskusji i refleksji oraz zaskakuje, nie tylko tym, że np. otwiera własnie sklepy. Możemy nie lubić jego twórczości, możemy nie zgadzać się z jego manifestacjami politycznymi, ale z pewnością jego sztuka nie pozostanie niezauważona i nie pozostawi wielu z nas obojętnym.

C jak co warto wiedzieć na temat muru i tutejszego street artu

„Mur bezpieczeństwa” liczy około 8 metrów wysokości, a w długości liczy około 800 km. Dla porównania mur berliński miał tylko 155 km i 3,6 m wysokości. „Bariera bezpieczeństwa” oddzielająca Izrael od Palestyny ma ponad 60 bram, ale Palestyńczycy nie mogą korzystać z nich wszystkich. Oczywiście pokonać granicę mogą dopiero po przejściu dokładnej kontroli. Pod tym względem budowla utrudnia  życie wielu tysiącom osób. Gdy rozmawiam z lokalnymi mieszkańcami, dowiaduję się, że  wielu z nich straciło przez to pracę, zostało odciętych od rodzin, partnerów i to nie tylko z powodu utrudnionego dojazdu.

Izrael wybudował mur, aby ograniczyć liczbę zamachów terrorystycznych przeprowadzanych przez Palestyńczyków. Rok po wybudowaniu muru rząd opublikował statystyki dotyczące zamachów. Według nich, ilość zamachów terrorystycznych spadła o ponad 95% w porównaniu do sytuacji sprzed roku 2002. Jeśli wierzyć tym informacjom rządowym – można by rzec, że cel władz Izraela został w dużym stopniu osiągnięty. Nie chcę oceniać na ile chroni on przed atakami islamskich ekstremistów, a na ile jest narzędziem do poszerzania terytorium przez Państwo Izrael, bo takie zarzuty przedstawiane są z drugiej strony. 

Nie chcę oceniać słuszności decyzji o budowie muru na granicy tych dwóch państw. Sam Izrael tłumaczył to koniecznością ochrony swoich obywateli przed ewentualnymi atakami terrorystycznymi z Zachodniego Brzegu Jordanu, co wydawać by się mogło zrozumiałe. Trzeba jednak podkreślić stanowisko Międzynarodowego Trybunału w Hadze, który uznał go za nielegalny nazywając murem „apartheidu” i określił jako sprzeczny z prawem międzynarodowym.

Doszukując się pewnych plusów, stał się on dla mnie piękną „galerią” dzieł sztuki graffiti oraz brzydkich maziaji, ale jak się przyjęło „de gustibus non est disputandum”. Ta „turystyczna atrakcja” jest warta zobaczenia, warto moim zdaniem pobyć tu dłużej i przyjrzeć się bliżej historiom przedstawionym na murze i poświęcić im nieco więcej uwagi, by starać się zrozumieć. 

Zapytacie zapewne – czy taki spacer wzdłuż muru jest bezpieczny? 

Zdecydowanie ja czułem się tam bezpiecznie (bierzcie pod uwagę, że byłem już w wielu nietypowych miejscach na Ziemi). Niektórych może np. przerazić zachowanie tamtejszych taksówkarzy, którzy usilnie starają się zachęcić turystów na przejażdżki po lokalnych atrakcjach. Ja z taką „usilną życzliwością” spotykałem się już nie raz, więc nie było to dla mnie coś nowego, czym mogłem czuć się zaskoczony. Naturalnie trzeba brać pod uwagę sytuację politycznych napięć i fakt, że w każdej chwili przejścia graniczne mogą zostać zamknięte. Trzeba jednak wiedzieć, że stosunek lokalnych mieszkańców do Polaków, (szczególnie w Betlejem, o czym pisałem tutaj) jest bardzo sympatyczny, a mnogość ciekawych graffiti na murze jest bardzo kuszącym wabikiem. Z resztą sami oceńcie.

 

Podsumowując dziś nie chcę stawać po jakiejkolwiek stronie konfliktu. Jednak znając z lekcji historii dramatyczne doświadczenia dwóch wojen światowych, fakt istnienia muru berlińskiego i to istnienie kolejnych tego typu murów w XXI wieku nie napawa mnie optymizmem. Największym w tym wszystkim paradoksem jest dla mnie osobiście to, że po jednej i drugiej stronie muru spotkałem życzliwych i sympatycznych ludzi, którzy byli otwarci dla Polaków, a co więcej, że mimo napięć pojawiających się w tej części świata, to zarówno po jednej, jak i drugiej stronie muru czułem się bezpiecznie. Polecam i Wam wybrać się w to miejsce na Ziemi i jestem niesamowicie ciekaw Waszych odczuć i doświadczeń, szczególnie, że to co tam zobaczyłem  i się dowiedziałem zapadnie mi w pamięci na długo. Ten krzyk o wolność i o poszanowanie praw człowieka, budzi tak wiele kontrowersji, nie tylko dlatego, że każda ze stron ma swoje racje.

Make hummus not walls – hasło oznacza, że robimy humus nie ściany.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

#rafalpodrozuje #fotografia #palestyna #travel
 #streetart #rafalbil #rafalfotografuje 

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Konkursy

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2020 

Co warto zobaczyć w Betlejem?

Dziś w ostatnim dniu 2019 roku zabieram Was na wyjątkową wyprawę. Chcę pokazać Wam perłę Zachodniego Brzegu Jordanu i chyba nawet całej Palestyny. Zakładamy wygodne kapcie i zamiast osiołka dosiądźcie wygodnie Wasze komputerowe myszy, bo ruszamy na wyprawę, by poznać dość subiektywne abc o Betlejem, czyli mieście w którym narodziło się chrześcijaństwo. Postaram się dziś Wam zdradzić, co warto tu zobaczyć, co zjeść, gdzie kupić pamiątki i ile to wszystko mniej więcej będzie kosztowało. Betlejem jest chyba jedynym miastem Autonomii Palestyńskiej, które jest znane szerzej turystom, dlatego bez obaw możecie ze mną wyruszyć w tą wyprawę. To co, gotowi? Startujemy więc do miasta bardzo życzliwych ludzi. Gdyż już na starcie musicie wiedzieć, że w Betlejem naprawdę lubią Polaków i rozpoznają nas bez problemu, a cenię ich, że nie mylą nas z Rosjanami, co często zdarza się wielu Polakom w Izraelu.

A jak ATRAKCJE

Bazylika i Grota Narodzenia Pańskiego

Chyba każdy kto dociera do Betlejem zawita do Bazyliki Narodzenia Pańskiego (Church of Nativity) – to pierwszy kościół chrześcijański, jaki wybudowano na terenie tego miasta i jeden z najstarszych kościołów na świecie. Bazylika ta powstała na rozkaz cesarza Konstantyna Wielkiego. Wczesnochrześcijańska świątynia do dziś otwarta jest dla zwiedzających i pielgrzymów. Bazylika składa się z głównego kościoła z prawosławnym ołtarzem (niestety były powody do rozczarowań, ołtarz był w remoncie) oraz Groty Narodzenia, która znajduje się pod bazyliką. Wejście do wnętrza prowadzi przez tzw. Wrota Pokory. Dziś wiele osób uważa, że to bardzo niskie wejście skłania nas do pochylenia się przed świętym miejscem, w którym na świat przyszedł Jezus. Tymczasem powód konstrukcji tak niskich drzwi był bardzo przyziemny i praktyczny. Chodziło o to, aby nie wjeżdżać do wnętrza konno czy na ośle. Tak to jest ten moment, kiedy powinniście cieszyć się, że zamiast osła czy klaczy macie tylko mysz pod ręką. Zatem smyrajcie ją i jedziemy dalej.

Macie nieco łatwiej, bo ani Wy, ani Wasza mysz nie czekała dwóch godzin, by wejść do Groty Narodzenia, która uważana jest za miejsce narodzenia Chrystusa. Będąc na miejscu nie każdy na pewno dotrwa, by zobaczyć samą grotę, gdyż ogromne kolejki skutecznie odstraszają, ale jeśli się Wam uda, być cierpliwym to w nagrodę dosłownie w kilka sekund będziecie mogli dotknąć i zobaczyć to wyjątkowe miejsce. Warto też wspomnieć, że 29 czerwca 2012 roku cała budowla została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pamiętajcie też, że do bazyliki wchodzi się od strony Nativity Square.  

Mur 
Drugim równie ważnym punktem zwiedzania był dla mnie spacer wzdłuż części muru palestyńsko-izraelskiego i poszukiwania prac m.in. Banksy’ego. Była to też okazja dla mnie, jako fana murali i twórców graffiti, do zobaczenia wielu dających do myślenia arcydzieł i nie ukrywam, że z tej części wyprawy jestem bardzo zadowolony. 

Nie byłbym sobą w tym miejscu, gdybym nie pozwolił sobie na kilka słów dygresji. Wg mnie nie da się rzetelnie napisać bloga o Betlejem, czy szerzej o Palestynie pomijając symbol konfliktu izraelsko-palestyńskiego, czyli właśnie około 8 metrowy w wysokości i kilkuset kilometrowy w długości tzw. „Mur Bezpieczeńtwa”. Nie ukrywam, że jadąc do Palestyny pojawiła się lekka obawa i drobna adrenalina – podobną odczuwałem jadąc z Kijowa do Czarnobyla (więcej z tej wyprawy dowiecie się tutaj), ale chciałem namacalnie przekonać i dowiedzieć się, jak odmienne jest życie za murem i czy równie wspaniali dla Polaków ludzie żyją po obu jego stronach (gdyż życzliwość mieszkańców Izraela była mi wielokrotnie znana). Naturalnie wybierając się w te tereny, trzeba liczyć się z pewnym ryzykiem, gdyż nadal są to tereny różnych napięć, które co jakiś czas się nasilają. Nie jest jednak rolą tego wpisu wyjaśnianie, o co chodzi w całym konflikcie, mam tylko wielką nadzieję, że uda się w końcu ten spór izralesko-palestyński zakończyć, tak by obywatele jednego, czy drugiego kraju mieli pełne poczucie bezpieczeństwa i tego im z całego serca życzę. Nie mniej cieszę się też, że duża część krajów (w tym Polska) utrzymuje z Palestyną stosunki dyplomatyczne, być może m.in. to też dzięki temu, jesteśmy tak miło jako naród, odbierani w Palestynie. 

Meczet Omara

Odchodząc od tej dygresji i kwestii politycznych, chcę szybko wrócić do tzw. atrakcji turystycznych.  Bardzo zależy mi by wpis ten, nie stał się przyczyną do dyskusji o charakterze ideologicznym. Ma on bowiem zupełnie inny cel. Zabieram Was więc w kolejne miejsce, które wg mnie warto zobaczyć i jest to położony na placu Manger Meczet Omara. Znajduje się on zaledwie około 200 metrów od Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Tym bardziej, że jest w pobliżu warto poświęcić mu chwilę uwagi. Wypada wiedzieć, że jest to jedyny i dodatkowo najstarszy meczet w starej części Betlejem, a został zbudowany w 1860 roku.

Syryjski Kościół Ortodoksyjny

Zupełnie przypadkiem gdzieś pomiędzy domkami Betlejem trafiam pod drzwi podpisane w języku aramejskim, arabskim i angielskim i nie byłbym sobą, gdybym tam nie zajrzał. Okazało się, że w środku spotkałem życzliwych ludzi, którzy z syryjsko-prawosławnego kościoła. Dowiedziałem się, że do dziś używają w swojej liturgii syryjskiego dialektu języka aramejskiego.

Plac Żłóbka

Tuż obok Bazyliki Narodzenia Pańskiego i Meczetu Omara znajduje się Plac Żłobka, nazywany również Placem Manger. Jest to miejsce spotkań mieszkańców Betlejem, a także przystankiem na odpoczynek pomiędzy zwiedzaniem najpiękniejszych zabytków. 

Centrum Dziedzictwa Palestyńskiego

Będąc w Betlejem swoje kroki warto też skierować do Centrum Dziedzictwa Palestyńskiego, gdzie zobaczymy wystawy folkloru, historii i kultury palestyńskiej. Otrzymamy tam również cenne wskazówki turystyczne. Samo Centrum znajduje się również przy Placu Manger i nie da się go nie zauważyć.

Grota Mleczna

Innym ważnym dla chrześcijaństwa zabytkiem jest Grota Mleczna (Milk Grotto Church) – grota stanowi kościół klasztorny zakonu franciszkanów i jednocześnie jest to sanktuarium maryjne. Przyjeżdżają tu liczne pielgrzymki. Grota ma głębokość 6 m. Mówi się, że w tym miejscu Święta Rodzina miała przygotowywać się do wyruszenia w drogę do Egiptu. Kilka kropel mleka karmiącej Maryi miała upaść na ziemię i zabarwić skałę na śnieżnobiały kolor. W okolicy oczywiście można znaleźć sklepiki w których dostaniecie związane zarówno z tym wydarzeniem, jak i bardzo tradycyjne dewocjonalia. Co ciekawe, oprócz pielgrzymów, do groty często przychodzą również muzułmanki proszące o dar mleka dla swoich nowo narodzonych dzieci.

Grób Racheli

Grób Racheli – trzecie najświętsze miejsce w judaizmie znane jest również jako meczet Bilal bin Rabah. Budowla znajduje się w muzułmańskim cmentarzu na obrzeżach miasta.To moim zdaniem jedno z najdziwniej położonych miejsc na terenie Betlejem. Dlaczego? Gdyż otacza je z każdej strony mur i sąsiaduje z nim checkpoint nr 300. Musicie wiedzieć, że Grób Racheli to cel wizyt Żydów i jedyne miejsce, które mogą odwiedzić na terenie miasta. Sam Grób Racheli, żony biblijnego patriarchy Jakuba, mieści się w małym budynku wzniesionym w połowie XIX wieku. Często przy grobie można spotkać kobiety modlące się o płodność.

Obraz: Dante Gabriel Rossetti, Rachela i jej siostra Lea, XIX w.

Pole Pasterzy

Niektórzy wybierają się też nad osadę Bajt Sahur, która znajduje się około 3 km na wschód od placu Manger. Położona jest tam na wzgórzu na Polu Pasterzy kaplica Excelsis Deo. Jest to teren, gdzie anioł wezwał pasterzy do oddania czci Chrystusowi. Dziś kapliczkę otaczają sady oliwne. Znajduje się tam też cerkiew prawosławna, która stoi w miejscu sanktuarium, w którym chowano miejscowych pasterzy. Ja ten punkt wyprawy odpuściłem wyłącznie z braku czasu, zbliżały się święta szałasów i była obawa, że powrót do Jerozolimy na przejściu granicznym będzie utrudniony. Dlatego postanowiłem nie ryzykować i spokojnie wrócić do Izralea.

Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

Kolejnym miejscem, które odwiedza większość katolickich turystów w zorganizowanych wycieczkach jest rzymskokatolicki kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Kościół ten sąsiaduje z Bazyliką Narodzenia Pańskiego, jest jednak od niej dużo młodszy, wybudowano go w 1888 roku, kiedy Palestyna znajdowała się pod panowaniem Imperium Osmańskiego. Będąc w środku można też wejść do pięciu różnych grot zamienionych w kaplice. Badania archeologiczne wykazały, że mogły one służyć celom sakralnym już w IV wieku n.e.

Arabskie dzielnice

Nie da się powiedzieć, że było się w Palestynie zwiedzając tylko katolickie kościoły. Wg mnie bardzo inspirująca jest również samo miasto. Kultura i dzielnice arabskie są nieodłącznym elementem, którego nie należy pominąć, gdy wybieramy się do Palestyny i nie można przejść obojętnie obok tej kuchni, muzyki i tych wyjątkowo życzliwych ludzi. Zapuszczając się w zatłoczone targowiska czy wchodząc do jednej z wielu restauracji, oferujących przepyszne falafele i inne dania kuchni bliskiego wschodu, możemy doświadczyć coś zupełnie innego niż w europejskich miastach. Dla mnie osobiście to doświadczenie jest wartością dodaną, z której należy czerpać jak najwięcej wyruszając właśnie w odległe miejsca. Samo miasteczko to już w zasadzie przedmieścia Jerozolimy. Moim zdaniem jest miejscem gwarnym, pełnym życia, z obfitującymi w smakołyki targowiskami, ale najbardziej urzekł mnie fakt, że spotykani tu przeze mnie ludzie byli bardzo sympatyczni. 

B jak BANKSY i BETLEJEM

BETLEJEM DAWNIEJ

Ciekawostką jest, że  miasto Betlejem w dosłownym tłumaczeniu oznacza „Dom Mięsa”, a w starożytności nazywane było Efrata, Bethlehem Efrata lub Bethlehem Judah. Dziś Betlejem znane jest przede wszystkim z narodzin Jezusa Chrystusa. Warto jednak wiedzieć, że zmarła tu Rachela, a także narodził się Dawid – król Izraela. Warto też pamiętać, że pierwszy kościół został wybudowany dopiero w 339 r n.e i znajdował się dokładnie w miejscu wspomnianej wcześniej Bazyliki Narodzenia. Betlejem wielokrotnie było podbijane, przechodziło z rąk do rąk przez co było niszczone i odbudowywane. Miasto było pod panowaniem m.in.: Rzymian Krzyżowców, Turków, Jordańczyków oraz Izraelczyków. W 1995 roku Betlejem zostało przekazane administracji palestyńskiej i tak pozostaje do dziś.

BETLEJEM DZIŚ

Betlejem obecnie to „królestwo” Banksy’ego. Ma on tu swój hotel i sklepy. Jego twórczość znają tu wszyscy mieszkańcy, a same Graffiti Banksy’ego to pewien symbol dla Palestyńczyków. Artysta zostawił w Palestynie 9 swoich dzieł. Widać, że mieszkańcy są z tego dumni, bo wszędzie widać ich kopie i o ile graffiti innych twórców są zamalowywane czy zamazywane, tak te traktuje się jak obrazy w galerii i nikt ich nie niszczy. Betlejem stało się rajem dla twórców street artu, a graffiti jako dziedzina sztuki obejmująca dzieła tworzone w przestrzeni publicznej, stała się dzięki powstałemu murowi bardzo popularna. Jeszcze krótka informacja, dla tych, którzy nie wiedzą kim jest Banksy – to streetartowy artysta z Wielkiej Brytanii, który zasłynął niekonwencjonalną tematyką prac, które pojawiały się w publicznych miejscach – najpierw na murach, a później  w muzeach czy sklepach. Najbardziej kontrowersyjne projekty artysty, który nigdy nie ujawnił swojej prawdziwej tożsamości, to Dismaland w Anglii, czyli park rozrywki w krzywym zwierciadle i Hotel Walled-Off właśnie w  Betlejem. Warto wiedzieć, że slogan reklamowy Walled-Off  brzmi: hotel z najgorszym widokiem na świecie.  Oprócz opcji skorzystania z hotelu można  tam też zwiedzić muzeum hotelowe (nie trzeba być gościem hotelowym).

C jak CENY

Zapytacie zapewne ile to wszystko będzie kosztowało w mieście uznawanym za najważniejszy punkt kultury w całej Palestynie? No i jaką walutą płaci się w Palestynie? Generalnie trzeba wiedzieć, że Palestyna nie ma swojej waluty, a środkiem płatniczym jest tu zarówno dolar jak i szekel.

  1. Zacznijmy od kosztów transportu. Ja do Betlejem dotarłem z Jerozolimy w jeden z najtańszych możliwych sposobów. Skorzystaliśmy z transportu publicznego – arabskiego autobusu, jadącego ze wschodniej Jerozolimy z HaNevi’im Terminal, znajdującego się przy ulicy Sultan Suleiman St. Wsiadłem do niego z dworca znajdującego się nieopodal Damascus Gate czyli Bramy Damasceńskiej. Jadąc do Betlejem, autobus ten zatrzymuje się też przez okoliczne miejscowości i mimo, że teoretycznie odległość od Jerozolimy do Betlejem to tylko kilka km, to podróż ta trwała około 50 minut (nr autobusu 231). Jednak sam koszt takiej wyprawy w jedną stronę wyniósł mnie kilka szekli izraelskich to ok. 7 zł. Wybierając ten środek transportu, pamiętajcie, że podczas przejeżdżania przez check-point, pasażerowie mogą zostać poproszeni o pokazanie dokumentów, dlatego oprócz paszportu niezbędna będzie też i izraelska wiza wydana na lotnisku. Tym razem autokar nie był kontrolowany, przejechałem do Betlejem bez dodatkowych utrudnień. Natomiast powrót do Jerozolimy był nie tylko szybszy, ale i tańszy. Autobus odjeżdża spod wyjścia z Checkpoint 300; koszt biletu to około 6 zł, a czas przejazdu to około 15 minut. Wjazd na teren Palestyny jest też możliwy wypożyczonym autem. Należy tylko brać pod uwagę pewne ryzyko – nie obowiązywało tam ubezpieczenie wykupione w izraelskiej wypożyczalni, dlatego moja decyzja padła na wyjazd autokarem. Jeśli jednak zdecydujecie inaczej, to do Checkpoint 300 można podjechać autem i teoretycznie zaparkować obok, a dalej przejść pieszo. Wyczytałem na forach turystycznych, że jest to najbardziej niebezpieczne przejście na całej granicy izraelsko-palestyńskiej, dlatego polecam wyprawę autobusem.
     
  2. Jedzenie na terenie całej Palestyny jest zdecydowanie tańsze niż w Izraelu. Smacznego i dużego kebaba kupicie za kilkanaście szekli, a kubeczek słodkiej kukurydzy za 5 szekli. Co istotne, w wielu sklepach spożywczych zapłacicie też kartami płatniczymi. Pitę z dodatkami i herbatą dostanie się już za około 15-20 szekli.Warto też spróbować tutejszy falafel czy lokalne owoce.

     
  3. Opłaty za zwiedzanie – pamiętajcie, że wejście do Bazyliki Narodzenia Pańskiego jest bezpłatne. Podobnie jest w kwestii Groty Mlecznej za której zobaczenie również nie pobiera się żadnych opłat. Większość miejsc można więc zobaczyć w Betlejem zupełnie nieodpłatnie lub pozostawiaąc dobrowolną darowiznę. Są jednak też miejsca, gdzie trzeba uiścić opłaty. Jednym z nich jest Muzeum w hotelu Banksy’ego – koszt zwiedzania to 15 Szekli (chyba, że jesteś gościem hotelowym, wówczas zwiedzanie jest za darmo). 
  4. Przejazd taksówką cenowo zależeć będzie od wielu składowych. Nie tylko odległość gra tu rolę. Warto jest też się z taksówkarzami targować, gdyż ich taryfy są bardzo umowne. 
  5. Pamiątki można kupić na większości bazarów, pamiętajcie by się targować, gdyż ceny podawane przez sprzedawców są zawyżane. W  jednym sklepie próbowano nawet wymusić na mnie większe opłaty mówiąc, że podane ceny są w dolarach, a nie w szeklach (zasadą jest, że ceny na produktach oznaczane są w szeklach). Szybko więc podziękowałem sprzedawcy za jego artefakty i te same przedmioty kupiłem dużo taniej w sklepie obok. A jeszcze dodam, że bardzo zaskoczyła mnie tam ogromna ilość sklepów z wyrobami złotniczymi.

Czas podsumowania – gdy zapytacie mnie czy warto więc odwiedzić Betlejem?

Odpowiem zdecydowanie tak, uważam, że warto wybrać się do Palestyny. Jeśli chcecie zaspokoić Waszą ciekawość – mnie zawsze zastanawiało, jak faktycznie wygląda życie, po drugiej stronie muru konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Wiele razy widziałem jak wygląda Izrael, a teraz mogłem zobaczyć, poczuć, dotknąć i przekonać się samemu, jak to wygląda z drugiej strony muru. I choć nie możecie spodziewać się tu wyjątkowych zabytków i atrakcji, które zapierają dech w piersiach, ale jest to dla mnie cenne doświadczenie i odwiedzanie takich miejsc, również powinno się znaleźć w Waszych turystycznych kalendarzach. Ja się nie zawiodłem i myślę, że i Wy nie będziecie zawiedzeni. Naturalnie wszystko jest też kwestią Waszego nastawienia i Waszych oczekiwań. Moim dość subiektywnym i niewygórowanym, Betlejem sprostało w pełni, pamiętajcie też by szanować zasady, kulturę i zwyczaje miejsca do którego się jedzie (wybaczcie tą oczywistość, ale wolę wspomnieć – Palestyna to kraj muzułmański, więc trzeba pamiętać o stosownym ubiorze). Bez zbędnych prowokacji unikniemy niepotrzebnych problemów. Warto podkreślić, że być może, Ci lokalni mili i życzliwi ludzie, dla wielu wydają się nachalni czy namolni i widzą w turystach możliwość zarobienia pieniędzy. Nie oszukujmy się w tym kraju jest biedniej niż w wielu innych państwach, więc należy to zrozumieć i uszanować, a ten negatyw zamienić w pozytyw i docenić ich marketingowe podejście i chęci w pozyskiwaniu klientów. Być może w panującym tam chaosie i pewnym bałaganie znajdziecie też wówczas pewien urok. Pamiętajcie, że to nastawienie często warunkuje odbiór naszych podróży, a te niech będą dla Was jak najlepsze w nowym 2020 roku. Niech moc będzie z Wami.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

#rafalpodrozuje #fotografia #palestyna #travel
 #cowartozobaczycwbetlejem #rafalbil #rafalfotografuje 

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Konkursy

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Sieradz od A do Z

Dziś zabieram Was na spacer po Sieradzu, mieście leżącym w województwie łódzkim. Przez wielu uważane jest za miasto leżące w ścisłym centrum Polski i choć jego powierzchnia to tylko około 50 kilometrów kwadratowych, a liczba ludności to ponad 43 tys osób, to dziś przekonamy się jakim rytmem tętni to miasto. Warto zaznaczyć, że jest to jedno z najstarszych miast w Polsce, bowiem w źródłach spisanych pojawia się już w 1136 r.  (w tzw. bulli gnieźnieńskiej), a prawa miejskie nadano mu między  rokiem 1247 a 1255. Nie będę Was jednak zanudzał historią – dziś pokażę Wam od A do Z jak wygląda obecny Sieradz – gotowi? Zakładamy wygodne buty i ruszamy, by przekonać się jak mocno bije serca Sieradza.

A jak Antoni Cierplikowski

ANTOINE, czyli Antoni Cierplikowski to król fryzjerów, który urodził się w Sieradzu. Uważany jest za twórcę nowych trendów w dziedzinie fryzjerstwa, a właściwie całej stylistyki kobiecej. Artysta o międzynarodowej sławie. To na Jego cześć w Sieradzu jest organizowany od wielu lat Open Hair Festiwal – impreza, polegająca na tworzeniu i prezentowaniu fryzur w otwartej przestrzeni miejskiej, o której więcej będzie jeszcze później. W 2015 na rynku w Sieradzu stanął pomnik Cierplikowskiego.  Artysta ten znany jest również jako Antoine de Paris lub Monsieur Antoine i to on projektował fryzury do wielu filmów. Do polskiego fryzjera zgłaszały się największe gwiazdy francuskiej estrady, w tym: Josephine Baker, Édith Piaf i Brigitte Bardot. Przełomowe dla niego było wydarzenie z 1909 r. kiedy to Antoine ściął na krótko włosy popularnej wówczas aktorce francuskiej Evie Lavalliere. Zrewolucjonizował tym damskie fryzjerstwo, rozpoczynając modę na krótkie włosy u kobiet. Wylansował wówczas nową fryzurę a’la garçon, czyli na chłopczycę, która w połączeniu z sukienkami Coco Chanel stała się początkiem nowego wizerunku kobiety po pierwszej wojnie światowej. Pod koniec swego życia, po śmierci żony, wrócił do rodzinnego Sieradza. Zmarł w wieku 92 lat. Jedno jest pewne, że moja przygoda z Sieradzem już na starcie może być szansą nie tylko na eksplorację nowych miejsc, ale i spotkanie wyjątkowych ludzi, bo intuicja mi podpowiada, że jest to miasto niejednego talentu.



B jak Bunkry 

Zwiedzanie samego Sieradza rozpoczynam właściwe od wyprawy w okolicach miasta, gdzie nieopodal rzeki Warty znajdziemy kilka schronów utworzonych w ramach działania Armii Łódź z 1939 r. Jej celem była obrona ważnych strategicznie obszarów Łodzi i Piotrkowa oraz zabezpieczenie Warszawy przed głównym uderzeniem przeciwnika z kierunku Wrocławia i Opola. Aby trafić do bunkrów musiałem udać się nad rzekę Wartę. Idąc wzdłuż grobli i pól trafiłem z łatwością na schrony wkomponowane w ziemię. 

C jak cmentarz żydowski

Cmentarz żydowski w Sieradzu jest jednym z najstarszych cmentarzy w Polsce obok krakowskiego i warszawskiego, pochodzi z 1804 r. Znajduje się przy obecnej ulicy Zakładników, a jego powierzchnia to około 1,2 ha. Wcześniej sieradzcy Żydzi chowali zmarłych w pobliskim Burzeninie. Niestety do dziś zachowały się na sieradzkim cmentarzu jedynie fragmenty porozbijanych macew, ponieważ podczas drugiej wojny światowej Niemcy zdewastowali kirkut wykorzystując część kamiennych płyt nagrobnych do celów budowlanych.  Spora część macew została również zniszczona w ostatnich latach przez pseudokibiców. W 2011 r. udało odzyskać się kilka, które wcześniej służyły jako schody na ul. Krakowskie Przedmieście w Sieradzu. W 2008 r. z na jednym z drzew cmentarza pojawiła się też tablica upamiętniająca doktora Kazimierza Kempińskiego, zasłużonego lekarza i działacza społecznego. Pod koniec października 2012 r. na cmentarzu pojawiły się dwa kolejne nagrobki Jehudy syna Lejzora oraz kobiety o imieniu Szewa. Zostały one odnalezione na terenie miasta i przewiezione na cmentarz przez anonimową osobę. Szacunek dla przeszłości pozwala przywrócić wiarę w ludzi. Na terenie kirkutu znajduje się też obelisk ku czci dwudziestu zakładników, obywateli polskich zamordowanych w tym miejscu przez Niemców. Tym bardziej należy dbać o to miejsce, gdyż pamiętajmy, że historia Żydów z Sieradza to również nasza historia. Wierzę, że za jakiś czas teren ten zostanie ogrodzony, a zmarłym i pochowanym tam ludziom bez względu na wiek, pochodzenie, kolor skóry czy inne aspekty, oddany zostanie należny im szacunek. To doświadczenie trudnej historii dało mi dużo do myślenia w dalszym zwiedzaniu miasta. Pochwalić należy włodarzy miasta, że na przykład przy rondzie im. Lecha Kaczyńskiego spotkałem tabliczkę informującą o cmentarzu żydowskim. Informacje takie są cenne szczególnie dla turystów, którzy o wszystkim co jest interesujące w mieście przecież często nie wiedzą. Warto też wspomnieć, że nazwa ul. Zakładników też jest nieprzypadkowa. To w tym miejscu 14 listopada 1939 r. Niemcy rozstrzelali dwudziestu obywateli Sieradza, elitę intelektualną miasta. Warto pamiętać, że każdy cmentarz żydowski nazywany jest kirkutem, słowo to pochodzi z języka niemieckiego, ale miejsce, gdzie pochowani są Żydzi można też nazywać po hebrajsku np. „bet chaim”, czyli „dom życia”. W takich miejscach poprzez ułożenie na nim kamieni, wyraża się szacunku dla zmarłego. Miło, że i tutaj nie zabrakło, tego jakże prostego, ale wymownego symbolicznego oddania szacunku zmarłym. Pamiętajcie, Ci ludzie kiedyś tu żyli, pracowali, mieszkali – byli integralną częścią Sieradza.

D jak Dom Kata

Pozostając w tym klimacie zadumy udałem się do tzw. DOMKU KATA. To rezydencja dawnego kata z okręgu sieradzkiego, prawdziwego egzekutora miejskiego, który wykonywał wyroki kary śmierci. Obecnie jest to willa mieszkalna. Budynek  kryjący w sobie relikt XIV-wiecznej baszty i niewielki odcinek miejskiego muru obronnego oraz zapewne niejedną tajemnicę.

E jak etnograficzny park

Sieradzki Park Etnograficzny położony jest przy ul. Grodzkiej 1, w pobliżu Wzgórza Zamkowego i ma niezwykłą wartość etnograficzną. W Skansenie tym znajduje się kilka budynków: tzw. dom tkacza, zrekonstruowana zagroda, w skład której wchodzą ciekawa chałupa, pokaźna stodoła, mała obórka, spichlerz oraz dom rzeźbiarza Szczepana Muchy. Ten ostatni budynek, mimo stosunkowo młodego wieku, należy do wyjątkowych obiektów ze względu na zachowane wyposażenie, w tym rzeźby wykonane przez tego twórcę. Skansen realizuje program „Krzesiwo”, w ramach którego odbywają się warsztaty i spotkania z twórcami ludowymi. Od 1996 r. odbyło się już ponad 1000 warsztatów, w trakcie których uczono rękodzieła, tańców i pieśni. Sieradzki Park Etnograficzny jest też miejscem, gdzie odbywają się imprezy folklorystyczne i kolorowe Festyny. W ten sposób promowana jest bogata kultura ludowa regionu sieradzkiego. To miejsce jest niewątpliwie jednym z tych, w których czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. Koszt wstępu na teren Sieradzkiego Parku Etnograficznego nie jest duży i za kilka złotych możecie „przenieść się w czasie”.

F jak fontanna 

Jak każde szanujące się miasto tak i Sieradz ma swoją fontannę, a nawet nie jedną. Tam gdzie są miejskie fontanny, pojawia się też niestety problem kąpieli w nich, a na ten temat pisałem m.in. tutaj. Wracając jednak do meritum. Jedna z fontann ulokowana jest na stawie przy Urzędzie Miasta mieszczącym się naprzeciwko Zespołu Placówek Wychowania Pozaszkolnego przy ulicy Tysiąclecia. Fontanna oprócz funkcji estetycznej ma również napowietrzać staw. Najbardziej popularna jest jednak ta, która mieści się na sieradzkim rynku, stając się pewnym symbolem miasta. 

G jak Galeria Sztuki

Wspaniale miejsce dla wszystkich wrażliwych na sztukę lub tych co chcą się oderwać od zabiegania. Galeria prowadzona jest przez ludzi z pasją. BWA to nic innego jak Biuro Wystaw Artystycznych w Sieradzu i utworzone w 1999 r. Celem działalności BWA jest prezentowanie i promowanie polskiej profesjonalnej twórczości plastycznej, edukacja kulturalna i wychowanie aktywnego odbiorcy sztuki oraz upowszechnianie współczesnych sztuk plastycznych. BWA prezentuje rocznie około 12 wystaw premierowych zarówno uznanych twórców w różnych dziedzinach artystycznych jak i debiutantów. Będąc w Sieradzu bez wątpienia warto tu zajrzeć.

H jak Hermaszewski

Pamiątki z lotu w kosmos generała Mirosława Hermaszewskiego, a wśród nich kapsułę statku kosmicznego Sojuz 30  można zobaczyć na wystawie w Muzeum Okręgowym w Sieradzu, jednak należy się śpieszyć, gdyż niebawem może ona odlecieć z Muzeum. 

I jak Indie w Sieradzu

Chcesz poczuć smak Indii, nie musisz lecieć za granicę. Z oryginalną jogą z Indii zapozna Was Anil Machado, mieszkaniec Sieradza, który może też wykonać dla Was masaż ajurwedyjski idealny na ból pleców, problemy z tarczycą, problemy z jelitami, ból nerwu kulszowego czy migrenę. Terapia Marma pomoże też na problemy z barkami. Wraz z Edytą Wróbel prowadzi sklep internetowy, w którym dostaniecie m.in. naturalne produkty Ayurveda prosto z Indii. Zawodowo oboje są skarbnicą wiedzy na temat Indii, a prywatnie są parą jak z romantycznego filmu Bollywood. Niesamowicie charyzmatyczni, gościnni i ciekawi ludzie. Cieszę się, że ich spotkałem w Sieradzu, bo ciekawe miejsca tworzą też inspirujący i życzliwi ludzie, a takimi właśnie są Edyta i Anil.

J jak Józef Piłsudski

Pomnik Józefa Piłsudskiego znajduje się na sieradzkim skwerze pomiędzy ulicami Kościuszki i Żwirki w centrum miasta. Został on zbudowany w latach 1927-1928. Ma formę prostopadłościennego obelisku, na ścianie którego umocowano medalion z głową Marszałka. Poniżej popiersia znajduje się napis – Józef Piłsudski 1867 – 1935.

K jak kościoły

W Sieradzu jest kilka kościołów wartych odwiedzenia. Jednym z ważniejszych jest gotycki kościół farny pod wezwaniem Wszystkich Świętych wzniesiony około 1370 r. na miejscu dawnego kościoła drewnianego . Dwie boczne nawy Kolegiaty dobudowano 300 lat później podobnie – jak pięciopiętrową wieżę.  Kolejnym jest klasztor podominikański należący podobnie jak fara do najstarszych i najcenniejszych zabytków ziemi sieradzkiej. Jego początki sięgają pierwszej połowy XII wieku. Obecna budowla klasztoru kryje w swoich murach gotyckie krużganki z cennymi obrazami i rzeźbami. Jedna z rzeźb pochodzi z XV wieku. Przy klasztorze znajduje się też XIII-wieczny kościół św. Stanisława. Zespół klasztorny, jak i sam kościół posiada ciekawą historię, związaną między innymi z Krzyżakami. Ciekawym miejscem jest też drewniany kościół św. Ducha ufundowany, jako wotum za szczęśliwe zakończenie wojny z Krzyżakami, stąd nazywany jest “grunwaldzkim”. Innymi kościołami w Sieradzu są m.in.: Kościół Chrystusa Odkupiciela i Najświętszego Imienia Maryi, Kościół Świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika oraz Kościół św. Mikołaja.

L  jak lewobrzeżna część Warty

W okolicach Sieradza wzdłuż rzeki Warty znajdziemy kilka schronów utworzonych w ramach działania Armii Łódź z 1939 r. Jej celem była obrona ważnych strategicznie obszarów Łodzi i Piotrkowa oraz zabezpieczenie Warszawy przed głównym uderzeniem przeciwnika z kierunku m.in. Wrocławia i Opola. Warto też podkreślić, że okolice Warty w Sieradzu, a szczególnie nadbrzeża rzeki otoczone są łęgami, co jest na tyle unikatowe, że postanowiono ustanowić tu obszar chronionego krajobrazu. Park Krajobrazowy Międzyrzecza Warty i Widawki został utworzony 14 września 1989. Powierzchnia Parku wynosi 25 330 ha. Przedmiotem ochrony jest krajobraz naturalnych dolin rzecznych Warty i jej lewobrzeżnego dopływu Oleśnicy, znajdujących się na terenie powiatu wieluńskiego, a także Widawki, Grabi, Niecieczy i Wierznicy z licznymi meandrami i starorzeczami. Obszar Parku wyróżnia się w swoim otoczeniu urozmaiconą rzeźbą terenu, zwłaszcza malowniczymi przełomami Warty, gdzie wysokości względne stoków dochodzą do 45 metrów.

M jak Muzeum Okręgowe w Sieradzu

Budynek Muzeum Okręgowego, będący zarazem najstarszą zachowaną kamienicą w mieście, kryje w sobie zbiory archeologiczne, historyczne oraz etnograficzne. Muzeum posiada dwa oddziały: Sieradzki Park Etnograficzny (skansen) oraz Muzeum Walewskich w Tubądzinie prezentujące wnętrza dworskie z przełomu XIX i XX wieku. Samo Muzeum Okręgowe w Sieradzu powstało w 1937 r. Obecnie Muzeum Okręgowe posiada wystawy stałe z zakresu archeologii, historii, historii sztuki i etnografii, ale i posiada także bibliotekę naukową oraz organizuje i sprowadza liczne wystawy czasowe. 

N jak Niedźwiecki

 

W Sieradzu urodził się Marek Niedźwiedzki, dziennikarz muzyczny znany przede wszystkim jako prowadzący Listy Przebojów Programu III Polskiego Radia. Nie był jednak związany z samym Sieradzem. Swoje dzieciństwo spędził w Szadku. Następnie ukończył II Liceum Ogólnokształcące w Zduńskiej Woli, aby dalej kształcić się na Wydział Budownictwa Politechniki Łódzkiej. Z pośród znanych osób na świat w Sieradzu przyszedł również Zbigniew Lew-Starowicz, znany ekspert z zakresu seksuologii, czy też Magdalena Wasylik, aktorka i piosenkarka,  znana m.in. z dubbingów bajki Świnka Peppa czy Kraina Lodu.

O jak Open Hair festiwal

Od 2009 r. na terenie Sieradza odbywa się festiwal ku czci Antoine’a Cierplikowskiego zwany Open Hair.

Jest to pierwsza  w kraju impreza, polegająca na tworzeniu i prezentowaniu fryzur w otwartej przestrzeni miejskiej. Festiwal jest inspirowany osobą Antoniego związanego z Sieradzem  „Antoine” Cierplikowskiego. W programie  tych imprez są między innymi:

  • Pokazy kosmetyczne i fryzjerskie.
  • Konkursy fryzjerskie.
  • Bicie rekordu świata w ilości osób poddawanych jednoczesnej stylizacji fryzur w przestrzeni miasta.
  • Projekcje kinowe.
  • Koncerty muzyczne z udziałem zagranicznych artystów.

 

P jak prażucha i Piwo Sieradzkie

Prażucha to tutejszy przysmak – ziemniaki, które należy ugotować, a następnie wsypać do nich szklankę mąki, potem krótko dusić na małym ogniu. Po tym wszystkim należy całość odcedzić,  a następnie utłuc na jednolitą masę. Podaje się je z podsmażoną na patelni, pokrojoną w kosteczkę cebulą, słoniną i boczkiem. Jeśli jeszcze tego nie jedliście, to koniecznie musicie spróbować. Tutejszym przysmakiem dla wielu jest też Piwo Sieradzkie. Mało kto wie, że: w 1876 r. Kajetan Trąbczyński wybudował i założył pierwszy Sieradzki Browar Parowy. Na swoją siedzibę wzniósł również w Sieradzu neobarokowy pałac. Niestety ten piękny zabytek nie przetrwał działań II wojny światowej. Samo Piwo Sieradzkie po różnych perypetiach przetrwało i jest dostępne w sklepach. Jeśli spytacie mnie jak smakuje odpowiem bardzo dyplomatycznie, że nie jestem piwoszem i pozostańmy przy tym, że na piwach się nie znam. Prażuchę natomiast polecam z całego serca i dziękuję Pawłowi za jej przygotowanie.  Spytacie kim jest Paweł? To kolejna gościnna i życzliwa osoba z Sieradza, która pomogła mi w powstawaniu tego wpisu. Także raz jeszcze dzięki za wszystko. Sieradz to gościnne i otwarte na turystów miasto, więc warto je odwiedzić. 

R jak Rynek

Rynek sieradzki zachował oryginalny średniowieczny układ przestrzenny. Jednak otaczające go kamieniczki są całkiem „nowe” – powstały na przełomie XIX i XX wieku, ale dla turystów mogę sprawiać wrażenie starych i zabytkowych. W centrum Rynku znajduje się wyłożony cegłą ślad po dawnym ratuszu. W Rynku znajduje się też XIX-wieczna pompa, która obecnie spełnia funkcję dekoracyjnej fontanny. Będąc w Sieradzu koniecznie trzeba zajrzeć na starówkę, bo ta po gruntownym odnowieniu nabrała unikatowego blasku. Na zdjęciach warto też uwiecznić piękno otaczających ją kamieniczek.

S jak synagoga

Dla mnie osobiście synagoga sieradzka to perła i ważny element historii tego miasta, która niestety niszczeje. Szkoda, że nie kultywuje się tej ważnej dawniej dla Sieradza kultury. Synagoga jest nieczynna i nie odgrywa żadnej obrządkowej roli. Synagoga została zbudowana w latach 1819-1824. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali i przebudowali synagogę. Następnie znajdowały się w niej biura oraz siedziby firm rzemieślniczych. Na zewnątrz budynku umieszczono płytę z granitu poświęconą żydowskim mieszkańcom Sieradza. Niedaleko synagogi znajdowała się mykwa. W judaizmie mykwą określa się zbiornik z bieżącą wodą wykorzystywany do obrzędów rytualnych. Obmycie w mykwie dokonuje  się przez całkowite zanurzenie. Warto podkreślić, że w 2014 r. synagoga częściowo spłonęła i obecnie niestety nie jest w najlepszym stanie, a szkoda.

T jak Teatr Miejski

Jest to podobno miejska duma. Od mieszkańców wiem, że zachwyca walorami kulturalnymi,  mnie zachwyciła swą zabudową i wyglądem zewnętrznym. Będąc w Sieradzu, zajrzyjcie i w tę stronę. Mam nadzieję, że gdy ponownie odwiedzę Sieradz na dłużej to udam się na jakiś spektakl, bo dużo dobrego o  tutejszym repertuarze słyszałem.

U jak Urszulanki

Historia Klasztoru Sióstr Urszulanek w grodzie nad Wartą sięga 1922 r. kiedy to św. Urszula Ledóchowska przejęła z rąk dominikanów zrujnowany zespół klasztorny. Od tamtej pory  przemiłe Siostry związały się z Sieradzem i dbają o klasztor, którym się od tylu lat opiekują. Zwiedzając klasztor warto zobaczyć wirydarz.  W jednej z jego ścian znajduje się kamienna kula, pamiątka po najeździe krzyżackim. Uświadamia on jak grube i mocne mury ma ta budowla. Warto też przespacerować się przez krużganki. Mają one sklepienie kolebkowe z lunetami, właściwe dla epoki renesansu i baroku. Warto też przyjrzeć znajdującym się na ścianach freskom, a wychodząc wspomóc utrzymanie tego wyjątkowego miejsca.

W jak Wzgórze Zamkowe

Datuje się, że Wzgórze Zamkowe w Sieradzu pochodzi z przed XII wieku. W I połowie XIV wieku gród został zniszczony przez Krzyżaków. Król Polski Kazimierz Wielki wykorzystał to miejsce pod budowę murowanego zamku. W kolejnych wiekach zamek był wielokrotnie niszczony i odbudowywany przez najeźdźców Szwedzkich, trawiony pożarami, jednak trwał do końca XVIII wieku. Obecnie m.in. atrakcją Wzgórza Zamkowego są odrestaurowane bunkry z czasów II wojny światowej. Teraz pozostały tam też ruiny zamku, a dzięki finansowaniu z UE sporą część terenu zamieniono na tereny rekreacyjne. Niedaleko znajduje się również skansen, który będąc w Sieradzu, koniecznie musicie odwiedzić.

Z jak zabytki Sieradza

Na koniec małe podsumowanie i zestawienie zabytków, które warto odwiedzić w Sieradzu. Naturalnie nie jest to katalog zamknięty, bo w tym mieście i jego okolicach znajdziecie jeszcze wiele fajnych i inspirujących miejsc. Między innymi dlatego wiem, że jeszcze kiedyś tu wrócę, by rozszerzyć mój alfabet o kolejne fajne miejsca i poznanie ciekawych ludzi. Nie sugerujcie się więc poniższą kolejnością, zwiedzajcie i odkrywajcie miasto po swojemu, najlepiej wg własnego uznania. Mój wpis traktujcie tylko jako subiektywne podpowiedzi uzupełnione przez obiektywne kadry. Pozdrawiam i miłego zwiedzania Wam życzę.

  • Dom Kata przy ul. Ogrodowej, w którym na pewno miały miejsce ostre jak brzytwa wydarzenia.
  • Budynek u zbiegu ul. Dominikańskiej i Zamkowej, zwany „kamienicą pojagiellońską”, który jest to najstarszą kamienicą w Sieradzu.
  • Dawny zajazd pocztowy z XIX wieku, czyli obecna siedziba m.in. Biura Wystaw Artystycznych.
  • Podominikański Zespół Kościelno – Klasztorny z XIII wieku.
  • Bazylika kolegiacka pw. Wszystkich Świętych.
  • Wzgórze Zamkowe.
  • Staromiejski Rynek.
  • Sieradzki Park Etnograficzny.
  • Budynek Teatru Miejskiego.
  • Oficyna dworska, tzw. „Dworek Modrzewiowy”.
  • Drewniany kościół pw. św. Ducha.
  • Kościół pw. św. Wojciecha.
  • Synagoga z lat 1819–1824.
  • Zabytkowe kamienice przy ul. Dominikańskiej, Warszawskiej i Kolegiackiej;
  • Garnizonowy Kościół Chrystusa Odkupiciela i Najświętszego Imienia Maryi z lat 1889–1897
  • Groby powstańców z 1863 r. żołnierzy września 1939 r. oraz grób A. Cierplikowskiego oraz cmentarz żydowski.
  • Neoklasyczny gmach I Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Jagiellończyka z lat 20. XX wieku, na którego dachu znajduje się tajemnicza kula owiana pewną interesującą legendą.


Ż jak Żydzi w Sieradzu

Nie byłbym sobą, gdybym na koniec nie wspomniał jeszcze o Żydach, którzy związani byli z Sieradzem od dawna. Pozostały po nich jednak bardzo nieliczne ślady czy pamiątki. Na przykład pozostałości po synagodze żydowskiej oraz mykwie. Tragiczny los spotkał ludność żydowską w okresie niemieckiej okupacji. Pod koniec lutego 1940 r. Niemcy utworzyli również w Sieradzu getto, gromadząc Żydów z miasta i okolicznych wiosek w małym kwartale ulic: Zamkowej, Sukienniczej, Żabiej i Wodnej. W sierpniu 1942 r. blisko 3 tysiące Żydów wypędzono z domów, stłoczono w sieradzkim klasztorze, a potem ciężarówkami wywieziono do Chełmna nad Nerem, gdzie dokonano ich zagłady. Pamiętajcie o tej historii, by nigdy się nie powtórzyła. Dziś trzeba nie zapominać o tych, którzy urodzili się w Sieradzu i są żydowskiego pochodzenia:

Maksymilian Fajans – litograf,  cenionyfotograf i rysownik żydowskiego pochodzenia.

Zalman Ben Ja’akow – ważny izraelski polityk, w latach 1953–1959 poseł do Knesetu z list Agudat Israel oraz Religijnego Frontu Tory.

Ary Sternfeld, Szternfeld  – jeden z pionierów kosmonautyki, z wykształcenia inżynier mechanik. „Nawigator kosmicznych tras” – obliczał orbity sztucznych ciał niebieskich, rakiet, satelitów. 

Abram Rundstein (Rundsztajn) – właściciel drukarni, przemysłowiec, społecznik, działacz oświatowy. 

Tym ludziom nie tylko Sieradz wiele zawdzięcza, dlatego pamiętajcie, że historia polskich Żydów to również nasza historia. Podsumowując cały mój pobyt, chcę tylko Wam napisać, że to był wyjątkowy czas, który spędziłem w tym mieście, dużo się nauczyłem, sporo zwiedziłem, ale co najważniejsze poznałem inspirujących i gościnnych ludzi. Utwierdza mnie w przekonaniu, że mniejsze miasta zwiedzam z jeszcze większą ochotą. Jeśli chcesz bym przyjechał do Twojego miasta, a może masz jakieś sugestie czy uwagi co do dzisiejszego wpisu, nie wstydź się napisz,  kontakt do mnie znajdziecie tutaj. Mam nadzieję, że Wam się spodobał Sieradz od A do Z, ten Sieradz po mojemu.

#rafalbil #fotografia #lublin  #sieradz #fotograf lublin
#fotograf sieradz #travel #photography #fotograf warszawa

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia | Fotograf  Sieradz |  Miasto Sieradz

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

 

ABC O AIRBNB

Dziś przyszedł czas na ocenę i małe ABC na temat Airbnb. Subiektywnie postaram się Wam pokazać jak obiektywnie ocenię serwis, który pozwala na wynajmowanie mieszkań, bezpośrednio od ich właścicieli. Postaram się Wam pokazać plusy i minusy tego portalu z punktu widzenia podróżnika, który chce w rozsądnej cenie znaleźć mieszkanie pod krótkoterminowy wynajem w różnych zakątkach świata. Dziś czeka Was więc kilka słów o atrakcyjności portalu, cenach jakie tam znajdziecie oraz o bezpieczeństwie, a właściwie zagrożeniach, jakie na Was czyha, gdy chcecie wynająć mieszkanie przez Airbnb. Mam też dla Was kilka praktycznych rad, by uniknąć nieprzyjemnych sytuacji. Wszystkim tym podzielę się głównie na podstawie własnych doświadczeń oraz opinii znajomych podróżników. Sam od około roku szukam noclegów m.in. na tym serwisie i dziś podzielę się swoją eksperiencją w tym temacie. Mam nadzieję, że jesteście ciekawi, to co – zaczynamy!!! Zdradzę jeszcze, że dziś mam też dla Was niespodziankę, o której dowiecie się później. Dlatego czytając dzisiejszy wpis,  warto dotrwać do samego końca, bo kto dziś nie lubi niespodzianek🎁.

A JAK ATRAKCYJNOŚĆ AIRBNB

Zacznę od przeglądu pozytywów serwisu🔎, zawsze jest mi łatwiej chwalić niż krytykować.

Wielość ofert 💒🏣🕍

Na start elastyczność w wynajmie mieszkań. Dużym atutem jest to, że w serwisie tym znajdziemy duży wybór mieszkań, które wynajmiemy bez względu na czas, czy to na dzień, tydzień, miesiąc lub nawet na pół roku.  To jest być może ten moment, w którym zapala Ci się lampka nad głową. Dokładnie tak – jeśli masz wolne mieszkanie albo pokój i chcesz trochę zarobić, podnajmuj je turystom, którzy odwiedzają Twoje miasto, właśnie za pośrednictwem Airbnb

Różnorodność 🏫🕌🏰

Atutem jest też duży wybór, ale i różnorodność mieszkań.  Pamiętaj, jeśli np. zależy Ci na cenie, zawsze możesz nocować w odległych dzielnicach (chyba, że koszty wynajmu auta lub komunikacja miejska jest droga, wówczas rozważnie skalkuluj co opłaci Ci się bardziej). Jeśli natomiast znaczenie ma dla Ciebie głównie lokalizacja, szukaj mieszkań wyłącznie w ścisłym centrum, koło lotniska czy obok stadionu, placu lub punktu wypadowego na którym CI zależy. Nie zawsze też musisz wynajmować całe mieszkanie, istnieje również możliwość wynajęcia jednego pokoju. Na portalu wynajmiesz też oczywiście małe mieszkanie, ale i wielki luksusowy dom z ogrodem czy basenem. Dla szukających oryginalnych lokalizacji wynająć można komnatę na zamku czy domek na drzewie.  Różnorodność więc, to wielki atut tego portalu – ogranicza nas tu tylko wyobraźnia, no i oczywiście finanse.

✅ Kuchnia 🍴

Wg mnie dużym plusem wynajmu mieszkań jest dostęp do kuchni. To jedna z ważniejszych przewag wynajmu mieszkań nad pokojami hotelowymi. Możliwość przygotowania sobie posiłków pozwala często zaoszczędzić dodatkowe pieniądze, szczególnie w krajach, gdzie jedzenie w restauracjach nie należy do najtańszych. Poza tym kuchnia daje poczucie domowej atmosfery i możliwość gotowania z lokalnych produktów, ale o tym za chwilę.

✅ Jak w domu 🏠
No więc właśnie, wynajmując mieszkanie przez Airbnb mam poczucie domowej atmosfery i sferę większej prywatności w porównaniu z hotelami, choć może to być moje subiektywne odczucie. Nikt nie obserwuje gdzie i kiedy wychodzę lub  w jakim stanie wracam. Pamiętajcie też, że k
ażda osoba może wynająć swoje własne mieszkanie w czasie, gdy nie przebywa w domu. Bardzo często więc rezerwujesz miejsce z pełnym wyposażeniem (łącznie z wyposażenie kuchni czy łazienki, a w środku czujesz się po prostu miło i przytulnie, no chyba, że wynajmiesz mało przytulne mieszkanie czy pokój, ale to już rzecz gustu i z tym nie należy polemizować).

✅ Cena 💰
W ogólności muszę przyznać, że Airbnb się opłaca. Na przykład, jeśli wynajmujesz mieszkanie w kilka osób, koszty wychodzą dużo mniejsze niż w hotelu. Podobnie i dla par czy w pojedynkę podróżujących osób polecam wynajęcie np. kawalerki lub pojedynczego pokoju, co też zmniejszy koszty podróży.

✅ Mili wynajmujący 👩‍❤‍💋‍👨

Co do zasady wszyscy wynajmujący bardzo się starają i prawie stają na głowie, by dogodzić gościom, bo w końcu zależy od tego ich ocena w serwisie. Często można przyjechać do mieszkania o dowolnej godzinie nie przejmując się dobą hotelową. Warto też wypytać osób wynajmujących o miasto, na pewno chętnie podpowiedzą gdzie jest najbliższy sklep, ich ulubiona knajpka czy ciekawe zabytki. Często od właścicieli dowiecie się też wielu ciekawych rzeczy, których na pewno nie znajdziecie w przewodnikach turystycznych. Dlatego pytajcie, pytajcie i jeszcze raz pytajcie.

B JAK BEZPIECZEŃSTWO

Warto zastanowić się też nad bezpieczeństwem. Dla osób które nie wiedzą jak działa ten serwis, ta kwestia jest przecież jedną z najważniejszych. Pamiętajcie, że Airbnb to strona, na której możecie znaleźć najlepszą dla Was bazę noclegową. Wypełniacie po zalogowaniu tylko miasto i termin, który Was interesuje, a następnie ustawiacie interesujący Was zakres cen oraz to, czy szukacie całego domu, mieszkania czy pokoju. Jak już wszystko będzie Wam odpowiadało, to wysyłacie prośbę o rezerwację. Wcześniej tylko sprawdźcie opinie o upatrzonym miejscu. Jeśli gospodarz potwierdzi Wam terminy, to możecie płacić i pakować walizki. Potem przylatujecie i korzystacie z dobrodziejstw danego regionu do woli… No tak wygląda teoria, a jak może być w praktyce? Teraz czas przyszedł na pokazanie Wam  minusów, z którymi możecie się spotkać wynajmując przez Airbnb. Sami zobaczcie i oceńcie czy to wszystko jest takie bezpieczne🔎.

❎ Odwoływanie rezerwacji przez gospodarza
Moim zdaniem największym minusem portalu, z którym spotkałem się kilkakrotnie, jest fakt, że właściciel może odwołać pobyt kilka dni przed naszym przyjazdem, ale i zaraz po wysłaniu zapytania o terminy, tłumacząc np. że się pomylił, a faktyczna cena jest wyższa. Jeśli już wpłacimy pieniądze to oczywiście Airbnb je wtedy zwraca, ale tak naprawdę nic nam z tego,  gdyż w praktyce będziemy musieli wydać dużo większe pieniądze na nowe mieszkanie. Poszukiwanie na ostatni moment zwykle wiąże się z wyższymi cenami, choć czasami zdarzają się okazje na ostatnią chwilę. Tu trzeba przyznać wyższość hoteli nad Airbnb. Dotychczas z tym problemem nie spotkałem się właśnie w hotelach🏩. 

❎ Nie zawsze można bezpłatnie odwołać swoją rezerwację 
Atutem korzystania z serwisu z hotelami, na przykład Booking.com, o którym planuję też przygotować wpis, jest fakt, że można tam często bezpłatnie odwołać rezerwację z odpowiednim wyprzedzeniem przed przyjazdem. W Airbnb istnieje teoretycznie opcja bezpłatnego anulowania rezerwacji, ale w praktyce zależy ona od gospodarza i mało który z niej korzysta. Co z punktu widzenia ochrony interesu wynajmujących jest zrozumiałe, gdyż mało kto chciałby na ostatni moment zostać na tzw. lodzie (tutaj bez skojarzeń proszę 🍦).

❎ Czystość wynajmowanych miejsc
Zdarza się to czasem, że siedząc przed monitorem i dokonując rezerwacji, na zdjęciach widzisz piękne czyste mieszkania, a gdy docierasz na miejsce, okazuje się, że albo jeszcze nikt nie sprzątał, albo co gorsze, nikt nie zamierza nic już sprzątać przed Waszym przyjazdem. Z brudnymi pokojami raczej nie spotkacie się w hotelach, gdzie przynajmniej raz dziennie zagląda sprzątaczka i wymienia ręczniki czy sprząta pokój i łazienkę. Jeśli traficie w taki brudny interes,  to bym radził wystawić na koniec właścicielom odpowiednią recenzję. Po co spytacie, a no po to by przyjeżdżali tam tylko Ci, co lubią na urlopie sprzątać cudze mieszkania i jeszcze za to płacić🧹.

❎ Nieprzytulne mieszkania
Niestety nie tylko brak czystości bywa mankamentem, najczęściej w centrach popularnych turystycznie miast spotkać można pokrewny problem. Trafić można chociażby na pokój, który jest jednocześnie sypialnią, kuchnią i toaletą, czego zupełnie nie było widać na zdjęciach, gdy dokonywaliśmy rezerwacji. Tu brawo za kunszt dla fotografa, który potrafi np. stare babcine sprzęty tak podrasować w photoshopie, by wyglądały jak stylowe meble w klimacie vintage. Fotografowie świetnie też potrafią z małego pokoiku metr na metr stworzyć wielki salon, ale niestety tylko na zdjęciu. Trzeba przyznać, każdy zdolny fotograf łatwo sobie z tym poradzi, wystarczy szeroki kąt obiektywu i odrobina wyobraźni🛌.

❎ Nieporozumienia 
Czasami dojść może do nieporozumień z właścicielami mieszkań. Wynikać one mogą np. z barier językowych. Trzeba pamiętać, że większość konfliktów rodzi się właśnie z braku zrozumienia. Należy pamiętać, że kiedy przyjedziesz do wybranego mieszkania, ale coś Ci nie odpowiada, możesz odezwać się najlepiej telefonicznie do Airbnb, który na pewno postara się pomóc rozwiązać dany problem i w wypracowaniu między Wami pewnych kompromisów ☎.

❎ Płatność w obcych walutach

Jak dowiemy się od Airbnb: “Waluta, w której dokonywana jest płatność, zależna jest od wybranej metody płatności i – w niektórych przypadkach – od kraju zamieszkania. Nie można samemu wybrać waluty płatności. Kiedy wybierzesz swój kraj i metodę płatności na stronie zapłaty, waluta, w której nastąpi pobranie, będzie wyraźnie widoczna przed potwierdzeniem prośby o rezerwację.” Więcej natomiast o cenach za moment, bo kto nie lubi gadać o pieniądzach💸. Domyślą walutą płatności jest waluta kraju zamieszkania zdefiniowana w profilu użytkownika. Czasem płatność w rodzimej walucie wiąże się z przewalutowaniami i dodatkowymi kosztami (czasem koszt wynajmu zwiększyć się może nawet o kilkanaście procent). Można tego uniknąć definiując płatność w walucie gospodarza, do czego dobrze jest posiadać kartę wielowalutową, o czym, dowiecie się więcej klikając tutaj. Pozwoli Wam ona zaoszczędzić pieniądze, trzeba mieć jednak na uwadze, że zgodnie z regulaminem Airbnb “Waluta, w której dokonywana jest płatność, zależna jest od wybranej metody płatności i – w niektórych przypadkach – od kraju zamieszkania”🗺.

Omawiając kwestię bezpieczeństwa trzeba jednak przyznać, że ten serwis jest lepszy niż wiele innych tego typu portali ogłoszeniowych w internecie. Airbnb ubezpiecza zarówno Was, jak i gospodarza. Zawsze możecie przeczytać dokładny opis miejsca, przejrzeć zdjęcia oraz rzucić okiem na referencje osoby, u której chcecie dokonać rezerwacji. Po podróży Wy również ocenicie wynajmującego: za czystość, lokalizację oraz za zgodność opisu ze stanem faktycznym. Wszystko po to, aby kolejni użytkownicy mieli jak najpełniejszy obraz sytuacji, jaką mogą zastać na miejscu u danego gospodarza. Warto więc wystawiać rozważne i uczciwe referencje ⚖.

C JAK CENNE RADY 👨‍🎓

O czym warto pamiętać wynajmując mieszkanie na Airbnb? Przygotowałem dla Was kilka cennych rad, które przydadzą się wszystkim zaczynającym przygodę z tym serwisem:

Przede wszystkim unikaj wynajmu mieszkania na podstawie oferty, która nie posiada kilku różnych zdjęć wnętrza.

Jeśli na portalu dana oferta budzi wątpliwości, bo np. brakuje dokładnego opisu czy jakichkolwiek opinii gości, dla bezpieczeństwa odpuść sobie takie ogłoszenie.

Pamiętaj, by wysłać wiadomość powitalną i zapytać właściciela o wszystko, co interesuje Cię w danym mieszkaniu i co jest dla Ciebie istotne (np. szybkość internetu lub ogólnie jego obecność, by potem się nie rozczarować, a i ważne komunikuj się wyłącznie za pośrednictwem portalu).

Nie daj się zwieść podejrzanie niskim cenom. Na tym portalu nie ma darmowych ofert, to nie couchsurfing. 

Przed wynajmem zapytaj też o przybliżony adres i sprawdź opinię o dzielnicy, w jakiej przyjdzie Ci mieszkać (jeśli szukasz ciszy i spokoju, a zamieszkasz w imprezowej dzielnicy, możesz się lekko rozczarować).

➡ Pamiętaj, że trzeba czytać recenzje otrzymane przez innych wynajmujących, jak również zobacz te, które właściciel sam otrzymał jako osoba najmująca mieszkanie u innych.

➡ Negocjuj cenę za wynajem mieszkania lub pokoju niezależnie od okresu, na jaki planujesz się zatrzymać. Nie każdy wie, że cena apartamentu podana w ogłoszeniu nie musi być ceną ostateczną i tylko od wyników negocjacji ceny z właścicielem zależeć będzie, ile zapłacicie. Warto jest napisać wiadomość powitalną, pytając o możliwość negocjacji ceny. Pamiętaj, że może nie udać się to za pierwszym, drugim czy trzecim razem, ale satysfakcja zaoszczędzonych pieniędzy przy czwartej rozmowie jest tego warta. Nie daj się też nabrać na informacje o pomyłkach ze strony hosta, jeśli napisze Ci, że omyłkowo zamieścił cenę za tydzień, a nie za dwa tak jak chcieliście i koszt wzrasta dwukrotnie, od razu zgłaszajcie to do Airbnb.

NA KONIEC CZAS NA PREZENT
KLIKNIJ TU I ODBIERZ 🎁100ZŁ ZNIŻKI
na pierwszy nocleg w Airbnb!

Zarejestruj się na Airbnb, korzystając z tego linku, otrzymasz zniżkę 100 zł na rezerwację w portalu
oraz otrzymasz 38 zł do wykorzystania na atrakcje,
które oferuje serwis, ważne by ich wartość przekraczała 200 zł. 

 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

✈ Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia  | Turystyka | Traveling | Bloger | Photography | Wynajem | Mieszkania | Airbnb | Trip | Patronite | Blog podróżniczy | Travel | Rafał Bil | Fotografia 🗺

 

Carnaval Sztukmistrzów 2019

Wielkimi krokami zbliża się Jarmark Jagielloński🐓, a ja dziś nadrabiam zaległości i wrzucam dla Was sporą porcję zdjęć z tegorocznego Carnavalu Sztukmistrzów. Odbył się on w Lublinie w dniach 25-28 lipca. Ciekaw jestem czy Wam się podobało i jakie macie wrażenia po tegorocznym święcie NOWEGO CYRKU🤡. Jeszcze bardziej zastanawia mnie, czy będziecie na tegorocznym Jarmarku Jagiellońskim, który wystartuje już w najbliższy piątek? Po tej dłuższej przerwie od moich wpisów na blogu, bardzo subiektywnie i wybiórczo powiem Wam, co mi się spodobało, a co nie wzbudziło mojej sympatii. Naturalnie liczę na Wasze uwagi i komentarze na ten temat. Ciekaw jestem jakie są Wasze wrażenia. Poznajcie moje ABC o tegorocznym Carnavalu.

A JAK ATRAKCJE

Analizując atrakcje zacznę do tego co jest sprawdzone i niemal nierozerwalne podczas każdego Carnavalu, mowa o Urban Highline Festivalu. Nie wszyscy może wiedzą, ale jest to praktycznie oddzielna i niezależna impreza, choć ściśle współgrająca z tym co dzieje się w tych dniach w Lublinie. Urban Highline Festival jest największym tego typu festiwalem na świecie. Każdego roku, lubelskie budynki stają się stanowiskami highlinerów, którzy przesłaniają promienie słońca, spacerując praktycznie w chmurach. Higlinerzy mogą z góry obserwować nie tylko mieszkańców, ale i sztukmistrzów, jednak o nich za chwilę.

Kilka słów na temat tego, co mi się nie podobało. Na facebookowym koncie Prezydenta Miasta Lublin we wpisie z 25 lipca pojawił się na zdjęciu właśnie On z Panem Ząbkiem. Widnieje też tam krótki komentarz Prezydenta: Gwóźdź programu Pan Ząbek! Wspólnie zapraszamy na 10 edycję Carnavalu Sztukmistrzów”. Niby fajnie fajnie, ale jednak jak w kombajnie – Powrót do przeszłości„, bo taki tytuł nosił show Pana Ząbka, jest chyba najtrafniejszym oddaniem tego, do czego się przyczepię w tym roku. Jeśli po raz kolejny widzę ten sam numer z chustą przechodzącą z ręki do ręki, to przestaje to być już dla mnie zabawne. Powroty do tego co się już pokazywało na wcześniejszych edycjach Carnavalu nie są według mnie najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia oglądających. Od takiego formatu artysty jak Pan Ząbek, wymagam więcej niż zdjęcia z włodarzem miasta i starych numerów z zeszłych lat. Pewnie dla tych co tego nie widzieli mogło się spodobać, ale mi nie. Dla mnie to nie był gwóźdź programu, a gwóźdź do trumny, bo nic tak nie zabija jak powtarzalność, która wieje nudą. Sprawdził się też komentarz jednego z mieszkańców Lubelszczyzny pod zdjęciem, o którym pisałem wyżej: Takiego gwoździa jak Górki Czechowskie to nawet Pan Ząbek nie wbije!”

Idąc dalej natrafiłem na Pana Pedrro i jego “Wesoły Cyrk”. Ten bohater rozbawiał przez niecałą godzinę swym przedstawieniem nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Pokaz żonglerki i klaunada w bardzo dobrym wydaniu, tak by spełnić wszystkie wymogi  i oczekiwania wysublimowanej lubelskiej publiczności.

Prosto z Argentyny ze swym 40-minutowym show z elementami teatru, żonglerki i chodzenia po taśmie, przyleciał do nas Marcos Masetti. Starał się zauroczyć niejedną Polkę podczas swojego “Darme Cuerda”. Ten zabawny dżentelmen  zabrał mieszkańców Lublina do świata swoich totalnych wygłupów. Zaangażowanie do spektaklu publiczności było jego dużym atutem, szczególnie w kontekście wybuchowego finału.

Kolejna postać pochodzi również z Argentyny, dała za pomocą monocyklu i bicza publiczności dużo przyjemności i radości. Nie jest to zapowiedź z klubu sado-maso, a mowa tu o Mona Circo i Jej “On Wheels”. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Jej mowa ciała, która często wyrażała więcej niż słowa.  Mona urzekła widzów swoim poczuciem humoru i zręcznością, gdy przekształcała pomysły zrodzone w naszych głowach w rzeczywistość. Urzekła nie tylko poczuciem humoru, ale i swą zręcznością.

Następny bohater to Imre Bernath i jego „Social Salto”. Bez wątpienia pokochały go dzieci, a właściwie to Jego lizaki, które rozdawał wśród najmłodszej publiki. Starał się jednak porwać wszystkich, bez względu na wiek, w wesołą podróż wzbogaconą o wyczyny akrobatyczne. Tu również przypadkowi widzowie zostali bohaterami spektaklu.

Iluzjonista pochodzący z Lublina,  finalista jednej z edycji „Mam Talent!” – Piotr Denisiuk, już kilkakrotnie uczestniczył w Carnavalu Sztukmistrzów. W tym roku przygotował zupełnie nowy występ emanujący świeżością, lekkością i oczywiście zaskoczeniem.

Na koniec subiektywnie wybranych atrakcji tegorocznego Carnavalu, przyszedł czas na plucie ogniem, które rozgrzało publikę i pozwoliło posmakować odrobiny żaru na własnej skórze. Wszystko to zapewnił nam Marcin “Ex” Styczyński. Jego pokazy widziałem już w ubiegłych latach, ale mimo to był porywający na tyle, że nie znudził nikogo i w tym roku. Numer z połykaniem balonu do dziś pozostał mi w pamięci, choć jego wykonanie, nie mieści mi się w głowie 😀
 
 

B JAK BŁONIA POD ZAMKIEM

Podczas Carnavalu zawsze trzeba wybrać się na Błonia pod Zamkiem, najlepiej wprost do Baru Żongler, który już od wielu wielu lat jest klubem festiwalowym dla wszystkich fanów Carnavalu Sztukmistrzów. W tym miejscu dba się nie tylko o coś dla ducha, ale i dla ciała. To m. in. dlatego nie mogło mnie tu zabraknąć 😉 Nieopodal klubu powstała strefa wysokich lotów, gdzie grawitacja nie miała aż tak wielkiego znaczenia. Oba miejsca zdecydowanie godne były uwagi. Kilka kroków dalej znalazła się też strefa chilloutu, zorganizowana przez jednego ze sponsorów imprezy.  Na kilka słów uznania zasługują też wolontariusze, którzy rokrocznie wspierają swą aktywnością inicjatywę Carnavalu Sztukmistrzów. To dzięki Nim można było dowiedzieć się o pełnym programie imprezy, a przybywający do Lublina artyści, czuli się dobrze.

C JAK CENY

Na koniec jeszcze małe podsumowanie, by podliczyć ile to wszystko kosztowało? Jak co roku większość imprez zorganizowanych w grodzie koziołka podczas Carnavalu Sztukmistrzów była zupełnie za darmo. Warto jednak pamiętać, że artyści uliczni żyją z datków od swoich widzów, dlatego dobrym zwyczajem jest pozostawienie im do kapelusza nawet drobnej kwoty. Daje to im motywację do dalszego działania, tak by chętnie wrócili tutaj za rok. Podczas Carnavalu na Placu Litewskim pojawił się również napis, przy którym mieszkańcy i odwiedzający miasto mogli sobie za darmo zrobić zdjęcie. Ustawiony tam 10 metrowy „I ❤ Lublin” świeci w nocy, więc można wykonywać sobie przy nim fotografie praktycznie 24h na dobę. Ile kosztowała ta iluminacja i czy jej koszt był pokryty z pieniędzy podatników to już inna kwestia, której dziś nie będę roztrząsał. W zamian dam Wam do zobaczenia jeszcze kilka kadrów z tegorocznego Carnavalu, oczywiście zupełnie za darmo 😉 Pozdrawiam i do zobaczenia na Jarmarku Jagiellońskim.


#rafalbil #fotografia  #lublin  #carnavalsztukmistrzów #lubelskie #fotograflublin

 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Carnaval Sztukmistrzów | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Turystyczne zwiedzanie miast autobusem

Zwykle autobusy turystyczne w wielu miastach Europy są klimatyzowane, często dwupiętrowe i z odkrytym dachem, posiadają też audio przewodniki z translacją w kilkunastu językach. W Lublinie jednak tego wszystkiego nie uświadczycie, ale w zamian od dziś możecie przejechać się Ziutkiem.  Co to oznacza? Ziutek to zabytkowy trolejbus, który kursował będzie w Lublinie również i w te wakacje. Można będzie się nimi przejechać w soboty i w niedziele. Więc jeśli lubicie zwiedzać miasto nieco inaczej, niż wszyscy, to od dziś jest ku temu okazja. Możecie dzięki temu zobaczyć Lublin z nieco innej perspektywy.  Co ważne można po mieście będzie nimi jeździć zarówno w lipcu, jak i sierpniu, także tych okazji będzie sporo. Dziś mam dla Was krótkie ABC na ten temat. Jestem również ciekaw Waszych opinii – co o tym sądzicie?

A JAK ATRAKCJA

Jak już wspomniałem wiele miast Europy świadczy usługi turystyczne z autobusami Hop-on Hop-off.  Dlaczego więc w Lublinie miałoby takiej usługi nie być? Jest ona nieco odmienna od tej jaką spotkamy w Rzymie, Londynie, na Malcie czy w  Paryżu – co oczywiście nie musi oznaczać, że gorsza czy lepsza. Przyjmijmy, że lubelska jest unikatowa. Przejazd trolejbusem ZIU-9B zwanym Ziutkiem – jest możliwy tylko i wyłącznie w Lublinie. Choć pojazd ten nie jest klimatyzowany i ma swoje lata, to i tak daje w zamian coś więcej, niż nowoczesne turystyczne autokary – wg mnie jest to klimat, którego nie uświadczycie nigdzie indziej w Europie. Co ważne o obiektach, które będzie można zobaczyć za oknem opowie przewodnik, a każdy uczestnik linii turystycznej otrzyma pamiątkową monetę, która powstała specjalnie na potrzeby linii turystycznej, z okazji jubileuszu 90-lecia komunikacji miejskiej w Lublinie. Cała przejażdżka będzie trwać około 45 minut, zatem zapnijcie pasy, by dowiedzieć się, którędy pojedziemy?

B JAK BYCHAWSKI, PLAC BYCHAWSKI

Plac Bychawski to nazwy z przystanków trasy Ziutka, a jeśli jesteście ciekawi jak wyglądać będzie cała trasa przejazdu, to już Wam zdradzam:

Trasa trolejbusu Ziutka będzie przebiegała przez:  Al. Racławickie – Al. Kraśnicka – Zana – Wileńska – Głęboka – Muzyczna – Stadionowa – Lubelskiego Lipca 80 – Pl. Bychawski – Wolska – Droga Męczenników Majdanka – Majdanek – Droga Męczenników Majdanka – Wolska – Pl. Bychawski – Al. Piłsudskiego – Lipowa – Al. Racławickie.

C JAK CENA

Na sam koniec zdradzę Wam jeszcze ile za tą przyjemność należy zapłacić. Tu czeka Was miłe zaskoczenie, bo na tą turystyczną atrakcję obowiązują regularne bilety zgodnie z cennikiem MPK. Będą też za darmo mogli się przejechać tą linią wszyscy uprawnieni do przejazdów bezpłatnych MPK. Czyli nie ma ukrytych kosztów, gwiazdek w umowie, a wszystko jest zgodne z dotychczasową taryfą MPK. Bilety można będzie nabyć wcześniej, a jeśli się nie wyrobicie i zaistnieje i taka potrzeba, by zakupić je w samym trolejbusie, to będzie taka możliwość (dla przypomnienia bilety czasowe 30-minutowe normalne i ulgowe są w następujących cenach: 3,20 zł i 1,60 zł.). Pozostaje Wam życzyć szerokości i pamiętajcie tylko, że liczba miejsc siedzących jest ograniczona. Znajduje się ich tylko 22. Mimo to wierzę, że dla chcącego nic trudnego i uda Wam się przejechać, by w ten unikatowy sposób zwiedzić miasto.

 

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

 

Program Carnavalu Sztukmistrzów 2019

PROGRAM Carnaval Sztukmistrzów 2019

 

Już za parę dni, za dni parę… słowami tej piosenki przypomnę, że zbliża się nieuchronnie Carnaval Sztukmistrzów. Jest to jedna z najpopularniejszych i jednocześnie najzabawniejsza z cyklicznych imprez w Lublinie, na którą docierają do „Grodu Koziołka” artyści nie tylko z różnych stron z Polski, ale i świata. Większość punktów  programu Carnavalu Sztukmistrzów jest darmowa. Eventy biletowane znajdziecie na stronie: sztukmistrze.eu 🤡 Znajdziecie tam również aktualny program i szczegóły dotyczące całości Carnavalu. Postanowiłem Wam nieco ułatwić i zamieścić poniżej info co i którego dnia oraz o której będziecie mogli zobaczyć, w ramach tej kilkudniowej imprezy. Jestem przekonany, że w tym roku, działo się będzie bardzo dużo interesujących rzeczy, szczególnie, że to właśnie teraz Carnaval świętować będzie swoje dziesiąte urodziny. Impreza co roku przyciąga tłumy turystów z całego świata i chyba nikomu nie muszę udowadniać, że to właśnie w te dni ,warto być w Lublinie.

carnaval-logoByć może są tu tacy, co jeszcze nie wiedzą czym jest Carnaval Sztukmistrzów. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jest to czas szalonych widowisk z pogranicza teatru i nowego cyrku. Podczas kilku dni Carnavalu prezentowane są spektakle i pokazy, które rozbawiają publikę do łez. Również i w tym roku podczas Carnavalu odbędzie się Urban Highline, czyli najstarszy i wciąż największy festiwal higline’owy na świecie. Przypomnę tylko, że w tym roku Carnaval Sztukmistrzów oraz Urban Highline odbędą się w dniach 25-28 lipca, a jeśli nigdy nie byłeś na CarnavaluZobacz na własne oczy jak było w zeszłym roku i w tym baw się jeszcze lepiej. Tego co dzieję się w te dni nie da się nigdy opisać, to po prostu trzeba zobaczyć.

ZGODNIE Z OBIETNICĄ ZAMIESZCZAM TEŻ SZCZEGÓŁOWY
TEGOROCZNY PROGRAM CARNAVALU SZTUKMISTRZÓW:

🔹Czwartek, 25 lipca:

➡ Urban Highline Festival:

12:00 – 21:00 Urban Highline Festival – Trybunał Koronny, Wieża Trynitarska, Brama Krakowska, Stare Miasto

➡ Spektakle uliczne/buskerzy:

17:00 – 17:50 Pan Pedrro “Wesoły Cyrk Pana Pedrro”, Plac przy Trybunale

17:00 – 17:40 Marcos Masetti “Darme Cuerda”, Plac przed Centrum Kultury

17:00 – 17:45 Imre Bernath “Social Salto”, Plac Litewski

17:00 – 17:30 Iluzjonista Piotr Denisiuk, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

18:00 – 18:40 Mona Circo “On Wheels”, Plac przed Centrum Kultury

18:00 – 18:40 Pan Ząbek “Powrót do przeszłości”, Plac Litewski

18:00 – 18:35 Kacper Wydmański “Incredible Equilibrium”, Plac przy Trybunale

19:00 – 19:50 Pan Pedrro “Wesoły Cyrk Pana Pedrro”, Plac przy Trybunale

19:00 – 19:40 Marcos Masetti “Darme Cuerda”, Plac przed Centrum Kultury

19:00 – 19:45 Imre Bernath “Social Salto”, Plac Litewski

19:00 – 19:30 Iluzjonista Piotr Denisiuk, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

20:00 – 20:40 Mona Circo “On Wheels”, Plac przed Centrum Kultury

20:00 – 20:40 Pan Ząbek “Powrót do przeszłości”, Plac Litewski

20:00 – 20:45 Ale Risorio “La Kermesse”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

20:00 – 20:35 Kacper Wydmański “Incredible Equilibrium”, Plac przy Trybunale

20:00 – 20:50 Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” i Przyjaciele – „Powrót Sztukmistrza”, III Liceum Ogólnokształcące im. Unii Lubelskiej – Boisko

21:30 – 22:30 Zap “The Zap Show”, Plac po Farze

➡ Muzyka na ulicy:

17:00 – 17:45 Bucket Guys “Feel the Beat”, Plac po Farze

19:00 – 19:45 Bucket Guys “Feel the Beat”, Plac po Farze

20:00 – 21:00 The Beez “Schreibmaschine”, Plac po Farze

➡ Spektakle sceniczne:

19:00 – 19:40 Andrea Salustri “Materia” Circus Next, Sala Widowiskowa Centrum Kultury

➡ Klub Festiwalowy:

22:30 – 23:30 The Beez “Schreibmaschine”, Klub Festiwalowy

 

🔹Piątek, 26 lipca:

➡ Urban Highline Festival:

10:30 – 19:30 Urban Highline Festival – Trybunał Koronny, Wieża Trynitarska, Brama Krakowska, Stare Miasto

➡ Warsztaty:

12:00 – 16:00 Miasteczko cyrkowe Frikart, Błonia pod Zamkiem

12:00 – 17:00 Klanzowe Miasteczko Zabaw Niezwykłych, Park przy Centrum Kultury w Lublinie

➡ Spektakle uliczne/buskerzy:

17:00 – 17:40 Marcos Masetti “Darme Cuerda”, Plac przed Centrum Kultury

17:00 – 17:40 Mona Circo “On Wheels”, Plac Litewski

17:00 – 17:45 Ale Risorio “La Kermesse”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

17:00 – 17:50 Luca Bellezze “Melafilo”, Plac przy Trybunale

17:00 – 17:30 Iluzjonista Piotr Denisiuk, Plac Rybny

18:00 – 18:30 Cia. Alta Gama “Adoro”, Plac przed Centrum Kultury

18:00 – 18:40 Pan Ząbek “Powrót do przeszłości”, Plac Litewski

18:00 – 18:35 Kacper Wydmański “Incredible Equilibrium”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

18:00 – 18:45 Imre Bernath “Social Salto”, Plac przy Trybunale

18:00 – 18:50 Pan Pedrro “Wesoły Cyrk Pana Pedrro”, Plac Rybny

19:00 – 19:40 Marcos Masetti “Darme Cuerda”, Plac przed Centrum Kultury

19:00 – 19:40 Mona Circo “On Wheels”, Plac Litewski

19:00 – 19:45 Ale Risorio “La Kermesse”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

19:00 – 19:50 Luca Bellezze “Melafilo”, Plac przy Trybunale

19:00 – 19:30 Iluzjonista Piotr Denisiuk, Plac Rybny

20:00 – 20:30 Cia. Alta Gama “Adoro”, Plac przed Centrum Kultury

20:00 – 20:40 Pan Ząbek “Powrót do przeszłości”, Plac Litewski

20:00 – 20:35 Kacper Wydmański “Incredible Equilibrium”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

20:00 – 20:45 Imre Bernath “Social Salto”, Plac przy Trybunale

20:00 – 20:50 Pan Pedrro “Wesoły Cyrk Pana Pedrro”, Plac Rybny

20:00 – 21:00 Zap “The Zap Show”, Plac po Farze

21:30 – 22:20 Theater Irrwisch “Let it burn!”, Plac przy Trybunale

➡ Muzyka na ulicy:

17:00 – 17:45 Bucket Guys “Feel the Beat”, Plac po Farze

19:00 – 19:45 Bucket Guys “Feel the Beat”, Plac po Farze

22:00 – 23:00 The Beez “Schreibmaschine”, Plac po Farze

➡ Spektakle sceniczne:

19:00 – 19:40 Andrea Salustri “Materia” Circus Next, Sala Widowiskowa Centrum Kultury

Widowisko:

21:00 – 21:50 Les Lendemains & Les Philébulistes “La Tangente du bras tendu”, Plac Zamkowy

➡ Klub Festiwalowy:

22:30 – 23:30 Zap “The Zap Show”, Błonia pod Zamkiem

 

🔹Sobota, 27 lipca:

➡ Urban Highline Festival:

10:30 – 19:30 Urban Highline Festival – Trybunał Koronny, Wieża Trynitarska, Brama Krakowska, Urząd Miasta i Urząd Wojewódzki / ul. Wieniawska, Lubelskie Centrum Konferencyjne – Centrum Spotkania Kultur ul. Artura Grottgera, Stare Miasto

➡ Warsztaty:

12:00 – 16:00 Miasteczko cyrkowe Frikart, Błonia pod Zamkiem

12:00 – 17:00 Klanzowe Miasteczko Zabaw Niezwykłych, Park przy Centrum Kultury w Lublinie

15:00 – 18:30 Warsztaty Cyrkowe, Vivo! Lublin

➡ Spektakle uliczne/buskerzy:

14:00 – 14:30 Iluzjonista Piotr Denisiuk, Vivo! Lublin

16:00 – 16:30 Cia. Alta Gama “Adoro”, Plac Litewski

17:00 – 17:40 Mona Circo “On Wheels”, Plac przed Centrum Kultury

17:00 – 17:45 Imre Bernath “Social Salto”, Plac Litewski

17:00 – 17:30 Iluzjonista Piotr Denisiuk, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

17:00 – 17:40 Pan Ząbek “Powrót do przeszłości”, Plac przy Trybunale

18:00 – 18:40 Marcos Masetti “Darme Cuerda”, Plac przed Centrum Kultury

18:00 – 18:20 Cie Basinga “Soka Tira”, Plac Litewski

18:00 – 18:35 Kacper Wydmański “Incredible Equilibrium”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

18:00 – 18:50 Luca Bellezze “Melafilo”, Plac przy Trybunale

18:00 – 18:45 Ale Risorio “La Kermesse”, Plac Rybny

18:40 – 19:10 Cia. Alta Gama “Adoro”, Plac Litewski

19:00 – 19:40 Mona Circo “On Wheels”, Plac przed Centrum Kultury

19:00 – 19:40 Theater Irrwisch “Grannies” walking act, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

 19:00 – 19:45 Imre Bernath “Social Salto”, Plac przy Trybunale

 19:00 – 19:40 Pan Ząbek “Powrót do przeszłości”, Vivo! Lublin

 20:00 – 20:40 Marcos Masetti “Darme Cuerda”, Plac przed Centrum Kultury

 20:00 – 20:20 Cie Basinga “Soka Tira”, Plac Litewski

 20:00 – 20:35 Kacper Wydmański “Incredible Equilibrium”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

 20:00 – 20:50 Luca Bellezze “Melafilo”, Plac przy Trybunale

 20:00 – 20:45 Ale Risorio “La Kermesse”, Plac Rybny

 20:00 – 20:50 Asphalt Theater “The Chefs Orchestra” Start: Deptak – Koniec: pl. po Farze, Deptak

 21:30 – 22:20 Theater Irrwisch “Let it burn!”, Plac przy Trybunale

➡ Spektakle sceniczne:

17:00 – 17:30 Bram Graafland “The Yelling Kitchen Prince”, Podwórko ul. Olejna

19:00 – 19:45 Cie Random “Random” Circus Next, Sala Widowiskowa Centrum Kultury

20:00 – 20:30 Bram Graafland “The Yelling Kitchen Prince”, Podwórko ul. Olejna

20:30 – 21:40 Kompania Barolosolo “Plus Haut”, Dziedziniec Wydziału Pedagogiki UMCS

➡ Muzyka na ulicy:

18:00 – 18:20 Cie Basinga “Soka Tira”, Plac Litewski

20:00 – 20:20 Cie Basinga “Soka Tira”, Plac Litewski

22:00 – 22:50 KermesZ à l’Est, Plac po Farze

➡ Widowisko:

21:00 – 21:50 Les Lendemains & Les Philébulistes “La Tangente du bras tendu”, Plac Zamkowy

➡ Klub Festiwalowy:

22:30 – 01:00 Asphalt Theater/KermesZ à l’Est Klub festiwalowy “Bar Żongler”, Błonia pod Zamkiem

 

🔹Niedziela, 28 lipca:

➡ Urban Highline Festival:

09:30 – 18:30 Urban Highline Festival – Trybunał Koronny, Wieża Trynitarska, Brama Krakowska, Urząd Miasta i Urząd Wojewódzki / ul. Wieniawska, Lubelskie Centrum Konferencyjne – Centrum Spotkania Kultur ul. Artura Grottgera, Stare Miasto

➡ Warsztaty:

12:00 – 17:00 Klanzowe Miasteczko Zabaw Niezwykłych, Park przy Centrum Kultury w Lublinie

12:00 – 16:00 Miasteczko cyrkowe Frikart, Błonia pod Zamkiem

15:00 – 18:30 Warsztaty Cyrkowe, Vivo! Lublin

➡ Spektakle uliczne/buskerzy:

14:00 – 14:40 Pan Ząbek “Powrót do przeszłości”, Vivo! Lublin

16:00 – 16:40 Mona Circo “On Wheels”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

16:00 – 16:45 Ale Risorio “La Kermesse”, Plac przy Trybunale

16:00 – 16:30 Iluzjonista Piotr Denisiuk, Plac Rybny

17:00 – 17:40 Marcos Masetti “Darme Cuerda”, Plac przed Centrum Kultury

17:00 – 17:30 Cia. Alta Gama “Adoro”, Plac Litewski

17:00 – 17:40 Theater Irrwisch “Grannies” walking act, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

17:00 – 17:45 Imre Bernath “Social Salto”, Plac przy Trybunale

17:00 – 17:35 Kacper Wydmański “Incredible Equilibrium”, Plac Rybny

18:00 – 18:20 Cie Basinga “Soka Tira”, Plac Litewski

18:00 – 18:50 Luca Bellezze “Melafilo”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

18:00 – 18:45 Ale Risorio “La Kermesse”, Plac przy Trybunale

18:00 – 18:40 Pan Ząbek “Powrót do przeszłości”, Plac Rybny

18:00 – 18:30 Iluzjonista Piotr Denisiuk, Vivo! Lublin

19:00 – 19:40 Marcos Masetti “Darme Cuerda”, Plac przed Centrum Kultury

19:00 – 19:30 Cia. Alta Gama “Adoro”, Plac Litewski

19:00 – 19:40 Mona Circo “On Wheels”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

19:00 – 19:45 Imre Bernath “Social Salto”, Plac przy Trybunale

19:00 – 19:30 Bram Graafland “The Yelling Kitchen Prince”, Podwórko ul. Olejna

19:00 – 19:35 Kacper Wydmański “Incredible Equilibrium”, Plac Rybny

19:00 – 19:50 Asphalt Theater “The Chefs Orchestra” Start: Deptak – Koniec: pl. po Farze, Deptak

20:00 – 20:20 Cie Basinga “Soka Tira”, Plac Litewski

20:00 – 20:50 Luca Bellezze “Melafilo”, Ul. Krakowskie Przedmieście – Pomnik Unii Lubelskiej

➡ Spektakle sceniczne:

16:00 – 16:30 Bram Graafland “The Yelling Kitchen Prince”, Podwórko ul. Olejna

19:00 – 19:45 Cie Random “Random” Circus Next, Sala Widowiskowa Centrum Kultury

19:00 – 19:30 Bram Graafland “The Yelling Kitchen Prince”, Podwórko ul. Olejna

20:30 – 21:40 Kompania Barolosolo “Plus Haut”, Dziedziniec Wydziału Pedagogiki UMCS

➡ Muzyka na ulicy:

20:30 – 21:20 KermesZ à l’Est, Plac po Farze

➡ Klub Festiwalowy:

21:00 – 02:00 JAM session, Klub festiwalowy “Bar Żongler”, Błonia pod Zamkiem

#rafalbil #fotografia  #lublin  #carnavalsztukmistrzów #lubelskie #fotograflublin

Bądź na bieżąco, polub już dziś nasz profil na FACEBOOK’u
Zapraszam na moje WYPRAWY
Śledź nas na INSTAGRAMIE

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

 

Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa

 

ABC o Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie

 

Dziś wyprawa do Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa, które jest oddziałem Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Jak łatwo się domyśleć w miejscu tym gromadzone są przedmioty z zakresu tematyki przyrodniczej, łowieckiej i hipologicznej. Krótkie wyjaśnienie dla tych co nie wiedzą czym jest hipologia 🐴 w skrócie, jest to nauka o koniach, ich budowie, fizjologii, filogenezie, hodowli i chowie. No to jak już mamy jasność, ruszamy do naszego dzisiejszego Muzeum. Dziś dowiecie się o atrakcjach jakie na Was tam czekają, oraz o cenach jakie będziecie musieli za nie zapłacić. Gotowi na spotkanie z około 10 tysiącami zabytkowych eksponatów, które znajdziemy w budynkach tego Muzeum? Zatem zapraszam na łowy eksponatów w Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa.

A JAK ATRAKCJE

Na start zacznijmy od atrakcji, które czekają na Was w środku. Na miejscu spotkacie ekspozycje stałe i czasowe,  a poniżej znajdziecie kilka z nich w Koszarach Kantonistów i w Powozowni im. Zbigniewa Prus-Niewiadomskiego:

➡ W polu i w kniei „Las”🌲
➡ W polu i kniei „Ptaki” 🦃
➡ „Oko w Oko” (kolekcja egzotyczna – trofea, eksponaty dermoplastyczne) 🦏
➡ „Polski salon myśliwski XIX/XX wieku” ⚔
➡ W Powozowni im. Zbigniewa Prusa-Niewiadomskiego znajduje się zbiór historycznych pojazdów konnych 🐴

10 tysięcy eksponatów sprawia, że jest tu co fotografować 📷 co ważne są one podzielone pomiędzy trzy działy merytoryczne: dział przyrodniczo – łowiecki, dział sztuki i dział hipologii. Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa nie tylko gromadzi przedmioty, ale i zajmuje się popularyzacją wiedzy z zakresu tematyki przyrodniczej. Powinniście wiedzieć, że nie tylko dla fanów łowiectwa i jeździectwa z uwagi na połączenie tematyki tych dwóch dyscyplin, miejsce to stanowi unikat w skali kraju. Całość Muzeum mieści się w dwóch zabytkowych budynkach na terenie Łazienek Królewskich w Warszawie: „Koszarach Kantonistów” i „Stajni Kubickiego” .

Cykliczną atrakcją są  tu też tzw. „Niedzielne spotkania rodzinne”, event ten jest oddzielnie biletowany, ale o tym dowiecie się pod literą C. Ważne jest też to, że liczba miejsc ograniczona (decyduje kolejność wejść). Odbywają się tu też lekcje muzealne i zwiedzanie grupowe oraz specjalne zabawy dla dzieci, można tu zorganizować oryginalne urodziny czy imieniny dla swoich pociech. Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa oferuje też lekcje przyrodnicze dla szkół i przedszkoli 🎓 Prezentowane są ekspozycje poświęcone leśnym i egzotycznym zwierzętom oraz ptakom 🦜🦌

Zbiory podzielone zostały wg następujących działów:

👉  Dział Przyrodniczo-Łowiecki – okazy ssaków i ptaków z terenów Polski, kolekcje trofeów krajowych i egzotycznych;

👉  Dział Hipologii – kolekcje uprzęży, siodeł i akcesoriów jeździeckich, w tym m.in. uprzęże regionalne i wyjazdowe, rzędy wierzchowe i oporządzenie jeździeckie, drobne wyposażenie: strzemiona, kiełzna, ostrogi, elementy wyposażenia stajni, wozowni, powozów i kuźni, akcesoria weterynaryjne oraz przedmioty związane z hodowlą i użytkowaniem koni;

👉  Dział Sztuki – polskie i obce malarstwo, rzeźba, grafika, medale i odznaki o tematyce łowieckiej i jeździeckiej, myśliwska broń palna i biała, sztuka użytkowa, fotografie i dokumenty.

Koszary Kantonistów wyposażone są w specjalny podjazd dla wózków inwalidzkich, a Stajnia Kubickiego – w specjalne podesty umożliwiające wjazd wózkiem, co jest dużym atutem, jeśli mówimy o przystosowaniu obiektu do zwiedzania dla osób niepełnosprawnych ♿ i wszystko wydawać by się tu mogło wyjątkowe i piękne, ale…

B JAK BADANIA I TAKSYDERMIA

W muzeum tym organizowane są tu wystawy czasowe, wykłady, spotkania ze znawcami tematu, pokazy slajdów, lekcje muzealne, przyjęcia urodzinowe i imieninowe dla dzieci i młodzieży. Zwiedzający mogą skorzystać z multimedialnych encyklopedii, czytelni, obejrzeć filmy przyrodnicze, posłuchać głosów przyrody. W sklepiku znaleźć można pamiątki i wydawnictwa Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa. Można prowadzić tu badania naukowe korzystając z licznej literatury fachowej. Ekspozycje są w pełni klimatyzowanych salach, dostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych i wydawać mogło by się jak z bajki, ale jest jeszcze jedna kwestia…

Taksydermia czyli sztuka montażu lub reprodukcji, najczęściej poprzez wypchanie martwych zwierząt na wystawę (np. trofea myśliwskie) lub dla innych źródeł badań, która budzić może sporo kontrowersji. To jej chciałem poświęcić jeszcze odrobinę uwagi. Metody praktykowane przez taksydermistów rozwinęły się w ostatnim stuleciu, lecz dawniej mogły pozostawiać wiele do życzenia. Taksydermiści mogą być profesjonalistami, przygotowując eksponaty komercyjnie dla muzeów, ale także amatorami – przygotowując eksponaty w ramach swojego hobby. Do preparowania eksponatów taksydermicznych niezbędna jest jednak znajomość kilku dyscyplin jak: anatomii, autopsji, rzeźbienia, malarstwa oraz garbowania. Sam proces wypychania jest kontrowersyjną próbą ożywiania, tworzenia mostu pomiędzy życiem a śmiercią.  Taksydermia to niewątpliwie temat wywołujący niemałe antagonimzmy. Czy traktowanie jakichkolwiek zwłok jako tworzywa dla artystycznych ekspozycji jest w porządku? Na to pytanie każdy może odpowiedzieć sobie sam. Nie mniej jednak uczulam osoby o dużej wrażliwości dla zwierząt, że odwiedzenie tego Muzeum, może nie należeć do przyjemnych.

C JAK CENY

Akceptowane są tu karty WARSAW PASS, natomiast w piątki muzeum to możecie zwiedzić zupełnie za darmo, a  w pozostałe dni obowiązuje poniższy cennik:

💰 Bilet normalny 10 zł
💰 Bilet ulgowy 5 zł
💰 Dzieci i studenci do 26 lat 1 zł
 

Natomiast na „Niedzielne spotkania rodzinne” bilety kształtują się w cenie: 5 zł i można je nabyć tuż przed rozpoczęciem warsztatów. Liczba miejsc ograniczona (decyduje kolejność przybycia)

Lekcje muzealne odbywają się od poniedziałku do piątku o godz. 9.00, 10.15, 11.30, 12.45 i 14.00. Opłata za zajęcia (45-60 min.) dla minimum 15 osób to 8 zł za osobę.

Muzeum jest w okresie wiosenno-letnim czynne od wtorku do piątku od 10.00 do 17.00, a w soboty i niedziele między 11.00 a 18.00. Natomiast gdy nadejdzie okres jesienno-zimowy  tj. od 1 października  do 30 kwietnia  – wówczas zwiedzać będziemy mogli od środy do niedzieli między godziną 10.00 a 15.00. Zanim wybierzecie się do Warszawy, obejrzyjcie zdjęcia i oceńcie sami czy warto? Jeśli lubicie trofea łowieckie, akcesoria myśliwskie, broń białą, powozy lub interesuje Was bogaty zbiór biblioteczny o tej tematyce, to powinniście tu zawitać. Znajdziecie tu również związane z tematyką łowicką i jeździectwem malarstwo, grafikę, rzeźbę, rzemiosło artystyczne. W budynku głównym Muzeum (Koszary Kantonistów) obejrzeć można stałe wystawy przyrodnicze ukazujące, często rzadkie lub zagrożone, zwierzęta i ptaki polskie oraz faunę egzotyczną, ale wszystko to jest martwe, przez co nie wszystkim przypadnie do gustu.

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

http://mazurskiesluby.pl/wp-content/themes/mazurskie-sluby/assets/images/separator.png

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia | Warszawa| Łazienki Królewskie I Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa

Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2019 

Noc Kultury 2019

Jak Wam się podobała tegoroczna Noc Kultury w Lublinie?

 

Za nami kolejna Noc Kultury. Dziś zastanawiam się nad jakością instalacji artystycznych, koncertów, spektakli, pokazów i wystaw, których w ciągu tej nocy, jednej osobie, nie uda się zobaczyć. Ta gorączka sobotniej nocy ogarnęła cały kulturalny Lublin. Istotnym w tym roku było hasło: „MiastOpowieść”, które miało stać się wspólnym mianownikiem dla artystów współtworzących tą najbogatszą w kulturę noc. Ciekaw jestem Waszych opinii i wrażeń z tegorocznej Nocy Kultury, a i ja podzielę się kilkoma spostrzeżeniami. Gotowi na moje ABC z najsłynniejszej lubelskiej nocy?

 

A jak Adamiec

Facebook i instagram rozgrzały się  do czerwoności, gdyż możliwości dla fanów fotografowania i chwalenia się zdjęciami na  portalach społecznościowych było w noc z 1 na 2 czerwca  bardzo dużo. Gdy spytacie co mi spodobało się najbardziej? Ciężko jest wybrać jednego faworyta, ponieważ kilka instalacji zwróciło szczególnie moją uwagę, w tym Trzy alfabety nad ul. Olejną, instalacja z ulicy Złotej, którą wykonali studenci UMCS pod opieką dr. Jarosława Koziary czy kwiat jednej nocy na placu Po Farze – autorstwa Agnieszki Adamiec. Szczególnie do gustu przypadła mi też wystawa fotograficzna Pawła Adamca, której strzegła „Patronka” oraz kwiaty z probówki. Kwiaty, które zdominowały Stare Miasto wybrałem za jednego z faworytów nie bez powodu. Trzeba pamiętać, że instalacja ta może mieć również symboliczny wymiar i nawiązywać do konieczności wypełnienia miasta zielenią, której niestety w wielu miejscach w Lublinie brakuje. Ta ciekawa instalacja, to dzieło zespołu florystów SPPSS pod kierunkiem znów Pawła Adamca. Stąd to od tego nazwiska zacznę subiektywną ocenę tegorocznej Nocy Kultury.

B jak Browar Perły

W tym roku również tereny Browaru Perła otworzyły się na Noc Kultury. To tu miała miejsce klimatyczna sjesta na zakończenie Nocy Kultury. To również tu posileni mieszkańcy i turyści strawą dla ducha mogli  zaspokoić swój głód ciała. Inwazja food trucków pozwalała, by każdy znalazł coś smacznego dla siebie. Noc Kultury stała się również świetnym pretekstem do zwiedzania zabytkowej warzelni czy podziemi browaru. Na koniec to właśnie tu odbyło afterparty i wszystkiemu temu przyświecały chmielowe lampiony.

C jak czy Wam się podobało?

Na koniec jestem strasznie ciekawy, co Wy sądzicie o tegorocznej Nocy Kultury? Czy ta noc z soboty na niedzielę zaspokoiła w pełni Wasze apetyty na kulturę? Czy Waszym faworytem były, podobnie jak dla mnie, sztuki wizualne w przestrzeni miasta, a może stawiacie na muzykę i koncerty? Czy wg Was było tak magicznie i tym razem oraz czy Lublin tego roku również Was oczarował? Być może pozostał jakiś niedosyt lub niesmak? Podpuszczonych troli, hejterów, ale i fanów najsłynniejszej lubelskiej nocy pozdrawiam i zachęcam do komentowania. Ciekaw jestem Waszej opowieści o nocy i oczywiście o mieście. Twórzmy wspólnie „Miasto Powieści”.

#rafalbil #fotografia #travel #polska #lublin #rafalporozuje

linia

Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje  WYPRAWY

Zajrzyj  po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM

Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u

Zostań moim PATRONEM

Fotograf Ślubny Lublin | Płock | Warszawa | Fotografia Ślubna |  Fotografia | Podróże | Cała Polska | Zdjęcia Ślubne | Fotograf Lublin | Fotograf Warszawa | Fotograf Płock |  Fotografia Ślubna Lublin | Fotografia Ślubna Warszawa | Fotografia Ślubna Płock | Fotografia Biznesowa | Fotografia Okolicznościowa | Fotografia Reklamowa | Fotografia Wnętrz i Budynków | Fotografia Dziecięca | Fotografia Rodzinna | Fotografia Aktu | Fotografia Koncertowa | Retusz Zdjęć | Renowacja Zdjęć | Fotografia Wizerunkowa 
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia

,