ABC o Urban Highline Festival
Urban Highline Festival to najstarszy festiwal highlinerów w Europie i największy oficjalny festiwal w przestrzeni miejskiej na świecie. Ma on miejsce w Lublinie i odbywa się tu regularnie od 2009 roku. W tym czasie miasto odwiedziły tysiące highlinerów z prawie 60 krajów świata. Ja zawsze przyglądam się tym ludziom z wielkim podziwem, patrzę równie mocno na nich jak ZUS na moje wpływy z Patronite. Nie przedłużajmy jednak, czas przejść do mojego subiektywnego ABC o tym festiwalu – trzymajcie się równie mocno jak zabezpieczenia taśm higlinerów – bo startujemy.


A jak absolutny brak lęku wysokości
W tym roku śmiałkowie spacerowali nad naszymi głowami przy kamienicach Starego Miasta i Trybunale Koronnym, Bramie Krakowskiej i Ratuszu, Centrum Spotkania Kultur i Lubelskim Centrum Konferencyjnym. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze podziwiam tych ludzi, za ich odwagę i umiejętność przełamania strachu przed wysokością. Z jednej strony mam świadomość, że są odpowiednio zabezpieczeni, ale nie miałbym na tyle odwagi, by zrobić choć jeden krok na tych taśmach, mając na uwadze te ogromne wysokości. Z tego miejsca w Ich kierunku mam dwa proste słowa: chapeau bas.

B jak broda do góry
UHF, bo tak w skrócie można napisać o Urban Highline Festival to coś więcej niż tylko największy tego typu festiwal na świecie. Mam wrażenie, że w trakcie tej imprezy to Ci ludzie skupiają całą uwagę mieszkańców zarówno na sobie, ale i na otaczającej ich architekturze. Nie jest to wyłącznie impreza zamknięta, dla wąskiej grupy odbiorców, ludzi, którzy zamykają się na innych i od lat bawią się wyłącznie we własnym towarzystwie. Wręcz odwrotnie, to dzięki tym osobom, mieszkańcy otrzymują momenty ekscytacji, chwile uśmiechu i powody do dumy, że to właśnie w Lublinie odbywa się taka niesamowita impreza. Bardzo doceniam również i to, że z roku na rok taśmy rozwieszane są dodatkowo w różnych punktach miasta. Jeden z higlinerów powiedział mi kiedyś, że w tych dniach to oni przejmują miasto i pozwalają mieszkańcom Lublina i przyjezdnym choć na chwilę pozadzierać nosa i przypatrzeć się własnemu miastu pod nieco innym kątem i wiecie co, coś w tym jest…


C jak cenny punkt widzenia
Festiwal ten daje możliwość przechodzenia unikatowych linii, tuż nad ulicami Lublina. Kilka metrów niżej zobaczysz liczny tłum, przytulne kawiarnie i niesamowitych artystów. To dzięki temu, jeśli masz odwagę i nie wiesz czym jest lęk wysokości, możesz stać się również częścią tej magicznej imprezy. To tu spojrzeć można na ludzi z góry. Jeśli podobnie jak ja masz podobne obawy przed wejściem a taśmy? To nic się nie martw, możesz w każdej chwili zachwycać się tym co wyczyniają Ci podniebni mistrzowie. Także choć punkt widzenia zmienia się z punktem siedzenia, dzięki UHF, każdy może być zadowolony. To by było ode mnie na tyle. Trzymajcie się zdrowo, mierzcie wysoko i do następnego razu. Cześć!

#lubelszczyzna #lublin #visitlubelskie
#rafalbil #fotografia #podróże #patronite
Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:
AMBA team, Ryjek, Kubuś Puchatek, Woj, Halina Piórkowska-Karuś,
Tygrysek od Puchatka oraz anonimowy Patron.
DZIĘKUJĘ WAM
![]()
Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje WYPRAWY
Zajrzyj po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM
Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u
Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM
#rafalbil #blog podróżniczy #fotografia #podróże #patronite

✈ Blog podróżniczy | Patronite| Travel| Fotografia | Polska | Lubelskie | Lublin 🗺
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021
























Cerkiew prawosławna pod wezwaniem św. Mikołaja stanowi jeden z nielicznych przykładów budownictwa sakralnego w województwie lubelskim wzniesionego w stylu nazywanym „rosyjskim” lub „bizantyjsko-rosyjskim”. Posiada bogatą rozczłonkowaną bryłę architektoniczną. Do cerkwi prowadzą pozostałości zabytkowej alei i faktycznie jak na moje oko, te kopuły nadają kremlowskiego klimatu. Mówi się nawet, że cerkiew ta została zbudowana w stylu eklektycznym rosyjskim. Jedno jest pewne, że projekt tej bryły wykonał Wiktor Iwanowicz Syczugow, a całość powstała na planie krzyża greckiego. Uważa się, że dwie kopuły cerkwi symbolizują dwoistą naturę Jezusa Chrystusa: boską i ludzką. Na każdej kopule znajduje się krzyż, co oznacza, że w cerkwi oddaje się chwałę Jezusowi Chrystusowi. Obiekt ten ma bez wątpienia rozczłonkowaną bryłę architektoniczną oraz bogatą ornamentykę, dla której warto tutaj przybyć. Szczególnie, że cerkiew w Dratowie wyróżnia się bogactwem dekoracyjnego detalu już od swej fasady.










































































































Muzeum i tutejszy Pałac to nie jedyne atrakcje wioski. Będąc w Jabłoniu koniecznie zajrzyjcie również do tutejszego kościoła rzymskokatolickiego. Budynek powstał w 1909 roku, a dziesięć lat później powołano tu parafię św. Tomasza Biskupa z Willanowy. 
















Jeśli pływanie nie jest Waszą mocną stroną, warto jest wybrać się na tutejsze Stare Miasto, gdzie zobaczycie m.in. Amfiteatr Czesława Niemena (ul. Zamkowa 1). To właśnie tu odbywa się coroczna cykliczna impreza Olsztyńskie Lato Artystyczne. Dzięki temu wydarzeniu w sezonie letnim praktycznie cała Starówka tętni życiem. Wiele osób, z którymi rozmawiałem podkreśla, że niezapomniane wrażenia z Olsztyna pozostawiały po sobie odbywające się tu koncerty, a każdy kto choć raz tutaj posłuchał Czerwonego Tulipana na zawsze zakochał się w tym miejscu i w tych piosenkach. Bez olsztyńskich zespołów, takich jak Czerwony Tulipan, Czyści jak Łza, Kapela Jakubowa, czy też Enej oraz etnicznych Horpyna i Hitano nie byłoby tak klimatycznego olsztyńskiego lata artystycznego – imprezy, która jak magnes przyciągają właśnie do tej część kraju. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że to właśnie wtedy do Olsztyna ściągają z całej Polski nie tylko turyści, ale i kuglarze, kataryniarze, mistrzowie pokazów ognia. To wówczas również odbywają się koncerty organowe i pokazy filmowe. Jednym słowem, sporo się dzieje. Nie wiem co Wy na to, ale ja już nie mogę doczekać się kolejnego Olsztyńskiego Artystycznego Lata.










































































































































Na koniec skoro jesteśmy przy literce P, pokażę Wam ptaszka i to nie jednego. Swoje kroki skierowałem bowiem do Papugarni (




































Jest największym z kilkunastu jezior Olsztyna, ale nie dlatego postanowiłem poświęcić mu więcej uwagi. Nie od dziś wiadomo przecież, że nie wielkość ma najważniejsze znaczenie, a przynajmniej jeśli chodzi o jeziora. Żaglówki, boiska do piłki siatkowej, koszykówki, place zabaw, jachty, skutery wodne, restauracje, rejsy wycieczkowe, kajaki – to wszystko czeka tutaj nie mniej na turystów jak fryzjerzy na swych klientów po lockdownie. To wszystko robi też imponujące wrażenie, bo cała infrastruktura jest przygotowana doskonale. To m.in. tu trenują i szkolą się przyszli kajakarze olimpijscy






































































Jeśli mam wspomnieć o cenach, to inicjatywa Nocy Kultury powstała po to by przybliżać ludzi do świata szeroko rozumianej kultury. To dlatego nie ma tu biletowanych imprez, by każdego było na nią stać. Bez względu na status społeczny, wiek czy pochodzenie – Noc Kultury od zawsze była otwarta na wszystkich. Uważam, że właśnie to czyniło i nadal sprawia, że jest wyjątkowa. Jedno jest również pewne Noc Kultury inspiruje, czaruje, zachwyca, budzi nasze różne emocje. Właśnie dlatego warto jest osobiście się o tym przekonać, by móc odpowiedzieć sobie na to banalne pytania: czym dla mnie jest Noc Kultury i jak odnaleźć w sobie miastoczułość? Pomału będę kończył, a Wy Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu. Jeśli jeszcze nie byliście nigdy na Nocy Kultury, to nie martwcie się, gdyż tegoroczna jest zupełnie inna i przy tym wyjątkowa, bo potrwa aż do 21 lipca. Także nie zniknie niczym 500+ z konta, zanim jeszcze zdążycie się nacieszyć.





























































Myców to urokliwa wieś przygraniczna, położona po sąsiedzku z Budyninem, Chłopiatynem i Dłużniowem. Oddalona od Tomaszowa Lubelskiego w kierunku wschodnim. Z Lublina samochodem dotrzeć tu można w około 2 godziny 30 minut, a z Warszawy w około 4 godziny. Czy warto? Zdecydowanie tak! Ta przestrzeń jest niesamowita, oddalona od granicy z Ukrainą zaledwie o około kilometr. Miejscowość ta za każdym razem mnie hipnotyzuje i wciąga niczym ruchome piaski. To tutaj spotkać się można twarzą w twarz z ciszą, spokojem i pięknem terenów kresowych. Myślę że to miejsce dla malarzy, fotografów i ludzi szukających piękna w drewnianej architekturze. Tu każdy o odrobinie wrażliwości na piękno kresów doceni urok tego miejsca. Jest w tej przestrzeni jakaś magia, która skłania mnie bym do tego właśnie miejsca chciał wracać, która działa na mnie jak mikrofalówka na popcorn. Wybierzcie się tu choćby dla tej przepięknej cerkwi, wg mnie bez niej ten krajobraz nie byłby, taki sam. Na chwilę pozwolę Jej za mną zatęsknić, ale coś mi mówi, że nasze rozstanie nie będzie długie. Wrócę tu jeszcze na pewno nie raz, szczególnie że misja poszukiwania krowy trwa, a tu jak na razie takowej nie znalazłem. Dla niewtajemniczonych – więcej info na temat misji pod kryptonimem krowa, znaleźć można 



