ABC O JABŁONIU
Co warto zobaczyć w Jabłoniu?
Gmina Jabłoń leży w północno-wschodniej części województwa lubelskiego, w powiecie parczewskim. Z Warszawy dotrzecie tu w około dwie godziny samochodem, a tym samym środkiem transportu z Lublina dojedzie się tu w około godzinę i dwadzieścia minut. To co wyróżnia te tereny, to fakt, że gmina jest typowo rolnicza, a tutejsza przyroda bardzo zachęca do przybycia. Z pewnością wypoczniecie tu na łonie natury. Dodam jeszcze, że Jabłoń jest malowniczo usytuowany w dorzeczu rzeki Zielawa. Mnie przyciągnął tu wyjątkowy w skali kraju przykład neogotyckiego pałacu w stylu późnego gotyku angielskiego z elementami renesansowymi i manierystycznymi, ale o nim więcej będzie za chwilę. Warto jest tu jednak zawitać z wielu innych powodów, co okazało się dopiero na miejscu. Zresztą przekonajcie się i Wy o tym na własne oczy. Zapinamy pasy, czas na kolejną podróż po Lubelszczyźnie. Jeśli jesteście gotowi, to startujemy.















Muzeum i tutejszy Pałac to nie jedyne atrakcje wioski. Będąc w Jabłoniu koniecznie zajrzyjcie również do tutejszego kościoła rzymskokatolickiego. Budynek powstał w 1909 roku, a dziesięć lat później powołano tu parafię św. Tomasza Biskupa z Willanowy. 

C jak ceny
Nie może zabraknąć informacji o cenach, opłatach za bilety i dodatkowych kosztach ukrytych pod małą gwiazdką do umowy. Tym razem mam dobre wiadomości, gdyż opłat za wejście do tutejszego muzeum nie ma. Zwiedzanie kościoła jest oczywiście również bezpłatne, ale tu dobre wiadomości się kończą. Niestety nie ma możliwości zwiedzenia samego Pałacu Zamoyskich, czego bardzo żałuję. No chyba, że wykażecie się sprytem i uda Wam się umówić w sprawie kupna tej urokliwej nieruchomości.






Podsumowanie
Dzisiejsza wyprawa była krótka, szybka i przyjemna, dlatego i podsumowanie będzie podobne. Polecam Wam wybrać się w te strony, szczególnie jeśli lubicie oglądać oryginalne budowle i tego typu pałace. Mam też nadzieję, że budynek wróci do stanu używalności z przeszłości i w przyszłości będzie można zwiedzić go od środka, za co mocno trzymam kciuki. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu. Cześć.






![]()
#lubelszczyzna #jabłoń #visitlubelskie
#rafalbil #fotografia #podróże #patronite
Ten blog powstaje dzięki wsparciu Patronów:
AMBA team, Ryjek, Kubuś Puchatek,
Tygrysek od Puchatka oraz anonimowy Patron.
DZIĘKUJĘ WAM
![]()
Zainspiruj się podróżniczo i zobacz moje WYPRAWY
Zajrzyj po więcej zdjęć do mnie na INSTAGRAM
Bądź na bieżąco, polub już dziś mój profil na FACEBOOK’u
Podobał Ci się wpis? Wesprzyj blog i zostań moim PATRONEM
#rafalbil #blog podróżniczy #fotografia #podróże #patronite

✈ Blog podróżniczy | Patronite| Travel| Fotografia | Polska | Lubelskie | Jabłoń 🗺
Wszelkie prawa zastrzeżone © Rafał Bil Fotografia 2021






Jeśli pływanie nie jest Waszą mocną stroną, warto jest wybrać się na tutejsze Stare Miasto, gdzie zobaczycie m.in. Amfiteatr Czesława Niemena (ul. Zamkowa 1). To właśnie tu odbywa się coroczna cykliczna impreza Olsztyńskie Lato Artystyczne. Dzięki temu wydarzeniu w sezonie letnim praktycznie cała Starówka tętni życiem. Wiele osób, z którymi rozmawiałem podkreśla, że niezapomniane wrażenia z Olsztyna pozostawiały po sobie odbywające się tu koncerty, a każdy kto choć raz tutaj posłuchał Czerwonego Tulipana na zawsze zakochał się w tym miejscu i w tych piosenkach. Bez olsztyńskich zespołów, takich jak Czerwony Tulipan, Czyści jak Łza, Kapela Jakubowa, czy też Enej oraz etnicznych Horpyna i Hitano nie byłoby tak klimatycznego olsztyńskiego lata artystycznego – imprezy, która jak magnes przyciągają właśnie do tej część kraju. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że to właśnie wtedy do Olsztyna ściągają z całej Polski nie tylko turyści, ale i kuglarze, kataryniarze, mistrzowie pokazów ognia. To wówczas również odbywają się koncerty organowe i pokazy filmowe. Jednym słowem, sporo się dzieje. Nie wiem co Wy na to, ale ja już nie mogę doczekać się kolejnego Olsztyńskiego Artystycznego Lata.










































































































































Na koniec skoro jesteśmy przy literce P, pokażę Wam ptaszka i to nie jednego. Swoje kroki skierowałem bowiem do Papugarni (




































Jest największym z kilkunastu jezior Olsztyna, ale nie dlatego postanowiłem poświęcić mu więcej uwagi. Nie od dziś wiadomo przecież, że nie wielkość ma najważniejsze znaczenie, a przynajmniej jeśli chodzi o jeziora. Żaglówki, boiska do piłki siatkowej, koszykówki, place zabaw, jachty, skutery wodne, restauracje, rejsy wycieczkowe, kajaki – to wszystko czeka tutaj nie mniej na turystów jak fryzjerzy na swych klientów po lockdownie. To wszystko robi też imponujące wrażenie, bo cała infrastruktura jest przygotowana doskonale. To m.in. tu trenują i szkolą się przyszli kajakarze olimpijscy






































































Jeśli mam wspomnieć o cenach, to inicjatywa Nocy Kultury powstała po to by przybliżać ludzi do świata szeroko rozumianej kultury. To dlatego nie ma tu biletowanych imprez, by każdego było na nią stać. Bez względu na status społeczny, wiek czy pochodzenie – Noc Kultury od zawsze była otwarta na wszystkich. Uważam, że właśnie to czyniło i nadal sprawia, że jest wyjątkowa. Jedno jest również pewne Noc Kultury inspiruje, czaruje, zachwyca, budzi nasze różne emocje. Właśnie dlatego warto jest osobiście się o tym przekonać, by móc odpowiedzieć sobie na to banalne pytania: czym dla mnie jest Noc Kultury i jak odnaleźć w sobie miastoczułość? Pomału będę kończył, a Wy Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu. Jeśli jeszcze nie byliście nigdy na Nocy Kultury, to nie martwcie się, gdyż tegoroczna jest zupełnie inna i przy tym wyjątkowa, bo potrwa aż do 21 lipca. Także nie zniknie niczym 500+ z konta, zanim jeszcze zdążycie się nacieszyć.





























































Myców to urokliwa wieś przygraniczna, położona po sąsiedzku z Budyninem, Chłopiatynem i Dłużniowem. Oddalona od Tomaszowa Lubelskiego w kierunku wschodnim. Z Lublina samochodem dotrzeć tu można w około 2 godziny 30 minut, a z Warszawy w około 4 godziny. Czy warto? Zdecydowanie tak! Ta przestrzeń jest niesamowita, oddalona od granicy z Ukrainą zaledwie o około kilometr. Miejscowość ta za każdym razem mnie hipnotyzuje i wciąga niczym ruchome piaski. To tutaj spotkać się można twarzą w twarz z ciszą, spokojem i pięknem terenów kresowych. Myślę że to miejsce dla malarzy, fotografów i ludzi szukających piękna w drewnianej architekturze. Tu każdy o odrobinie wrażliwości na piękno kresów doceni urok tego miejsca. Jest w tej przestrzeni jakaś magia, która skłania mnie bym do tego właśnie miejsca chciał wracać, która działa na mnie jak mikrofalówka na popcorn. Wybierzcie się tu choćby dla tej przepięknej cerkwi, wg mnie bez niej ten krajobraz nie byłby, taki sam. Na chwilę pozwolę Jej za mną zatęsknić, ale coś mi mówi, że nasze rozstanie nie będzie długie. Wrócę tu jeszcze na pewno nie raz, szczególnie że misja poszukiwania krowy trwa, a tu jak na razie takowej nie znalazłem. Dla niewtajemniczonych – więcej info na temat misji pod kryptonimem krowa, znaleźć można 




Tak jak Wam pisałem we wczorajszym wpisie, DZIEŃ ZIEMI jest codziennie, więc bez względu na datę, jeśli macie tylko czas i chęci zrobić coś dobrego dla planety to już dziś Was do tego zachęcam. Przekornie też napisałem więc, że i 23 kwietnia to Dzień Ziemi, bo to również świetny termin, by zrobić coś przydatnego z wolnym czasem, szczególnie, że pogoda w Lublinie sprzyjała. Opcji jeśli chodzi o działania na rzecz planety jest dużo, a o wielu z nich wspomniałem już 







Wierzę, że idea troski o planetę powinna łączyć ludzi niezależnie od narodowości, wyznania, zawodu, wieku czy innych kategorii różnicujących. Tegoroczny Światowy Dzień Ziemi obchodzony jest pod hasłem „Przywróć naszą Ziemię”. Zachęcam do celebrowania tego święta na różne sposoby. To Ty zdecyduj, które z tych opcji są dla Ciebie najbardziej realne i interesujące. Łącz je w dowolny sposób i korzystaj dobrowolnie z poniższej listy i pamiętajcie podany niżej katalog nie jest zamknięty i nie obowiązuje tylko dziś. Miej na uwadze, że to tylko moje sugestie, z której możesz śmiało korzystać:











































Na samym Placu Katedralnym spotkacie niestety naciągaczy, którzy za założenie Ci na rękę bransoletki ze sznurka każą za chwilę zapłacić od kilku do kilkunastu euro. Starym sposobem na ściąganie pieniędzy z turystów jest wręczanie im karmy dla gołębi na dłoń po to, by za chwilę pobrać wygórowaną należność. Ci którzy łatwo dają się skusić na zdjęcie z gołębiem na dłoni na tle katedry potem stawiani są w niezręcznej sytuacji i wymusza się na nich wygórowane opłaty. Dlatego nie warto psuć sobie humoru i od razu stanowczo powiedzieć, że nie jest się zainteresowanym tymi propozycjami. Nie wiem jak Was, ale mnie asertywność już nie raz uratowała od różnych nieprzyjemności.






Jedno jest natomiast pewne Mediolan może Cię zaskoczyć, więc warto włączyć to miasto do swojej check listy obowiązkowych miejsc do zobaczenia. Dla mnie osobiście Mediolan jest inspiracją, jest natchnieniem, jest też przestrzenią do tworzenia, w której spotkałem wyjątkowych otwartych ludzi, zasmakowałem pysznych potraw oraz nawąchałem się pięknych zapachów, czego i Wam z całego serducha życzę. Wybierzecie się tu i doświadczajcie. Tym optymistycznym akcentem będę kończył dzisiejszą wyprawę. Trzymajcie się zdrowo i do następnego razu, CIAO!














